Potrzeba było aż wyroku TSUE, żeby w PISie zauważyli, ze ich „ reforma” sądów jest parodią i kpiną prawa. A tacy byli mądrzy, mądrzejsi od wszystkich autorytetów, tacy „ suwerenni” !
Premier publicznie wywiesił białą flagę. Bez ogródek przyznał, że sztandarowa inicjatywa „Dobrej Zmiany”, czyli reforma sądownictwa to totalna klapa. Ośmieszył ją stwierdzając, że jest jeszcze gorzej niż było, a Izba Dyscyplinarna też jest do kitu. Od początku wszyscy ludzie znający problem mieli takie samo zdanie jak przebudzony i olśniony dzisiaj premier. Ich nie posłuchał. Wziął stronę tych, których kontakt ze znajomością i stosowaniem prawa był incydentalny, powierzchowny lub nawet dosyć, patrząc na ich kariery prawnicze, niefortunny… Polska toczyła przez wiele miesięcy wojnę w sprawie praworządności z całą Europą machając jak w kiepskim wodewilu szabelką. Wystarczyło jednak, że Bruksela dosyć delikatnie powiedziała – DOŚĆ i brawura pomieszana z butą opadała. Premier skrytykował to co jeszcze chwilę temu bronił jak suwerenności… Autorzy „reformy” nabrali wody w usta.
Reforma, która miała zgodnie z zapowiedziami usprawnić sądownictwo tak naprawdę miała na celu podporzadkowanie niezawisłości sądów władzy politycznej. Była wytrychem do usunięcia sędziów, którzy dyktatowi politycznemu nie byli skłonni się poddać. Dla fanatycznych zwolenników dawano dodatkowo przekaz, że pozbędziemy się przy tej okazji sędziów z peerelowskimi korzeniami. Twarzami jej jednak stał się odznaczony w stanie wojennym za zasługi pewien prokurator, w Trybunale Konstytucyjnym znaleźli się ludzie też z tamtego czasu, a na jego czele stanęła osoba odbierająca z rąk szefa WRON sędziowska nominację. Zatem nie systemowe odkomunizowanie tylko obsadzenie wiernych i w każdej sytuacji niezawodnych. Takich co to będą odwlekać suwerenny werdykt w oczekiwaniu na to, jakie będzie w tej sprawie stanowisko rządu. Panią Manowską stać było jednak przynajmniej na jasną deklaracje, że jeżeli będzie trzeba to złoży dymisję…
Jak dzisiaj zachowają się ci, którzy głosili sukces reformy i wepchnęli Polskę w kompromitujący ich, ale niestety i Polskę również, w międzynarodowy spór? Jak czują się ci, którzy nie mając, jak na tym przykładzie widać, żadnych osobistych i profesjonalnych kompetencji obrażali powszechnie uznane autorytety?