idonea
27.12.09, 19:17
Kiedy czytałam tę książkę w wieku 14 lat odchorowałam ją. Nie mieściło mi się
w głowie, że święte zakonnice mogą tak się zachowywać, podejrzewałam złą wolę
autorki.
Dziś widzę, że była to uczciwa relacja. Bycie outsiderem - ani z Kościołem,
ani z komuną - na pewno nie było łatwe, ale stanowi o randze pisarza.
Bardzo szkoda, że książka o AK się nie zachowała. Mój ojciec opowiadał
podobne, śmieszno-straszne historie o konspiracji, nie zdążyło się tego zapisać.
Pozdrowienia dla pani Natalii