theorema
26.01.10, 02:25
no nie...w jakich Ty czasach zyjesz? teleportowalas sie z lat 50-tych:)?
wsrod jakich ludzi...?
po trzydziestce zycie sie zaczyna, mowie to majac ponad 31 lat...
u mnie to sie stalo tak nagle, ze az zabawnie...nagle zaczelam umiec odmawiac,
potrafie przejrzec na wylot intencje mezczyzn, potrafie znacznie wiecej
wybaczyc i sobie i innym. Stalam sie lepszym czlowiekiem, dla siebie i dla
innych...
to nieprawda ze nikt Cie juz nie nazwie dziewczyna, mnie ostatnio sasiad
chcial zaprosic na swoja ...studniowke!:) oczywiscie wyglad ma znaczenie, ale
jeszcze bardziej sposob bycia, ja mam widocznie bardzo mlodziezowy. Zreszta,
czy "kobieta" nie brzmi wspaniale? Dla mnie tak. Mam teraz chlopaka 7 lat
mlodszego i cudowne jest kiedy on podziwia we mnie wlasnie kobiete -
doswiadczona, wywazona, spokojna. A ze jestes matka...dla nauczycieli w szkole
20+ letni rodzice sa niepowazni, wiec ten trzydziestkowy autorytet sie
przyda...:) Sadze ze nie jestem osamotniona w swych pogladach...a na pewno nie
chcialabym miec znow 20 lat, tamtych kompleksow, niepewnosci, nadwrazliwosci.
I pal licho cellulit i rozstepy, zmarszczek jeszcze nie mam, grunt to blysk w
oku, czego z okazji 30 urodzin zycze:)