esada
09.07.10, 14:12
No cóż - bycie dorosłą to fajna sprawa. Oznacza, że decydujesz o
sobie, a jeżeli jestes w związku - obie osoby decydują, w którą
strone pójść. Myślę, że nie ma problemu, jeżeli wie się, czego się
chce. Nie można oczywiście dać się wmanewrować w jakieś dziwaczne
dyskusje na argumenty. Zauważyłam, że często jest tak, że ludzie nie
szanują stanowiska drugiej osoby. Np. jestem wegetarianką -
absolutnie nie zdarzyło mi się kogokolwiek namawiać do nie jedzenia
mięsa. Ale bardzo często słucham wykładów pt.: nie jesz miesa - na
pewno będziesz miała anemie, warzywa sa niezdrowe, bo nawożone, jak
mozna nie lubic mięsa, marchewka też czuje,ale ją zjadasz itd...a ja
co? nic - milczę, łagodnie się usmiecham, bo szkoda moich nerwów i
strzępienia jezyka. Z macierzyństwem, czy z decyzją o macierzyństwie
jest tak samo. Mam 30 lat, nie mamy jeszcze dziecka, ale zdarzało
się że ktoś sugerował że zna dobrego lekarza od leczenia
niepłodności, czy ze pownnismy sie "brac do pracy", bo coraz starsi
itd. I co? NIC. Mam te uwagi w dupie - bo mam 30 lat, mam macicę i
sama o jej zawarosci decyduję - sama stwierdzę, czy jestem gotowa na
dziecko - nie podejmę tej decyzji tylko dlatego, że moja mama chce
byc babcia itd. Dorosłość to fajna sprawa. A co do sprzatania i
gotowania obiadów - zawsze powtarzam, że mój mąż nie żenił sie z
etatową kucharką i sprzątaczką - wie gdzie stoi lodówka i gdzie jest
odkurzacz - skoro przebywa w mieszkaniu ma taki sam obowiązej
utrzymania czystosci, jak pozostali domownicy. Dziewczyny - patrzcie
bacznie i uważnie, z kim planujecie zwiazać swoja przyszłość.
Pozdrawiam.