Dodaj do ulubionych

Równość tak, ale bez 'bab'

11.03.11, 09:56
a kiedy nieroby zaczniecie pracowac dłuzej?

żyjecie 10 lat dłuzej (srednioi) a pracujecie 5 lat krócej - gdzie tu równouprawnienie
to jest skandal - jawna dyskryminacja

co do parytetów? chcecie parytetów a tworzycie sobie same partie tylko dla kobiet rzad cieni w ktorym sa same kobiety?????????
gdzie sie podziały wasze parytety????????????

hehehe
podobnych przykładów jest mnóstwo np prawie ojca do dziecka wiec nie sciemniajcie ze chodzi wam o równouprawnienie bo jestescie smieszne
Obserwuj wątek
    • naturelovers Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 09:59
      Ale o co Pani konkretnie chodzi?
      O to, żeby mieć przywileje, a nie mieć obowiązków? Bo nie rozumiem.
      • wymiatator1 Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 10:26
        Tak, to jest właśnie główny postulat feminizd.
        "Przywileje i ustępstwa należą się nam, bo mamy jajniki!".
        • lucusia3 Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 16:08
          Myślę, ze nie o przywileje chodzi. Bo przywilejem mniej zarabiania chętnie się podzielę.
          Przywilejem wyłącznego zajmowania się dzieckiem - też, przywilejem wywalania z pracy, bo mam wiek emerytalny, z przyjemnością się podzielę,podobnie jak sprzątaniem, gotowaniem, zakupami, zajmowaniem się dziećmi, ich przywożeniem/odwożeniem na wszelkie możliwe miejsca też i to nie raz na tydzień ale w 7 dniach tygodnia. Nie żeby oddać komuś moja robotę, ale podzielić się każdą na pół. Niech panowie nie piszą, jak to bohatersko odganiają tygrysy szablozębne od domowej jaskini, gdy my piszczymy z dziećmi ze strachu czy przynoszą upolowane mamuty. Swój samochód do mechanika zawsze zaprowadzam bez większych trudności, kontakt potrafię dokręcić i zmienić żarówkę. Komputer tez sama sobie oporządzam. Jasne, nie jestem górnikiem, ale większość panów piszących wyżej też nie. I nie wykonuje ani grama bardziej męczących prac niż ja. No argument, że oni zarabiają więcej (który się w końcu zawsze pojawia) to właśnie to, co powinno się zmienić - chcę za moją pracę być wynagradzana tak, jak za taka samą pracę dostawałby facet.
          • miliwati Re: Równość tak, ale bez 'bab' 14.03.11, 10:28
            lucusia3 napisała:

            > ani grama bardziej męczących prac niż ja. No argument, że oni zarabiają więcej
            > (który się w końcu zawsze pojawia) to właśnie to, co powinno się zmienić - chc
            > ę za moją pracę być wynagradzana tak, jak za taka samą pracę dostawałby facet.

            A jesteś pewna że to jest taka sama praca?
            1) Płaci się za wydajność pracy. Gdzie są dowody na to, że wydajność pracy kobiet i mężczyzn jest taka sama?
            2) Płaci się tyle, ile wynegocjuje pracodawca z pracobiorcą. Gdzie są dowody na to że kobiety negocjują tak samo jak mężczyźni?

    • rybencjusz Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 10:04
      A co to znaczy "płacić mniej, niż komuś się należy"? Należy się tyle, ile sobie wynegocjował(a) zatrudniając się. Nie ma danej przez Boga listy "ile się należy".
      • igraszkabis Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 12:27
        Jeżeli na przykład pracujesz w fabryce gdzie normą dzienną jest zakręcenie 2000 słoików, to każdy powinien dostawać tyle samo od każdego zakręconego słoika, a nie od tego ile sobie wynegocjował. Skoro mężczyzna dostaje 1500zł to dlaczego kobieta dostaje już tylko 800zł?
        • lavinka Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 12:47
          Bo idiotka się za tyle zgodziła pracować? Feministki lepiej by zrobiły, organizując darmowe kursy asertywności. Serio, serio.
          • kocia_noga Re: Równość tak, ale bez 'bab' 14.03.11, 10:51
            lavinka napisała:

            > Bo idiotka się za tyle zgodziła pracować? Feministki lepiej by zrobiły, organiz
            > ując darmowe kursy asertywności. Serio, serio.

            Serio, szerio organizują. A na te "darmowe" kursy trzeba opłacić lokal, prowadzących zajęcia i reklamę pzredsięwzięcia. Wpłaciłaś 1% na organizację feministyczną?
        • rybencjusz Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 13:02
          Jeśli ktoś zgodził się pracować za 800zł, powinien dostawać 800zł. Może też zażądać 1500zł i odejść jeśli nie dadzą.
        • mali_kali Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 13:43
          Dlatego, bo w fabryce nie placa "na akord", lecz od czasu. Przecietna kobieta spedza znaczniej mniej czasu w tej fabryce niz jej odpowiednik - mezczyzna. Dlaczego? Bo czesciej bierze zwolnienia lekarskie, bo zachodzi w ciaze, bo wychodzi z pracy punktualnie i nie jest zainteresowana nadogodzinami (musi odebrac dzieci). Pracodawca tyle samo placi, a mniej godzin pracy dostaje. Czego wiec oczekujesz?

          Ciekawe jednak, ze wiekszosc pracownikow nie lubi i nie chce pracowac na akord...
          • lucusia3 Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 16:17
            Jakoś tego nie widzę...
            Panowie wylatują po pracy z miejsc, gdzie dotychczas pracowałam zazwyczaj pierwsi i to nie, jak wspaniałomyślnie zauważyłeś po dzieci, bo dzieci ma odebrać żona. Jak coś załatwiają na mieście, to zaliczają kawkę, i to i owo. Ich wyjścia to średnio godzina dłużej niż kobiety. I zawsze znajdują pretekst do tego wyjścia. tak samo zużycie samochodu służbowego. Nikt mi nie powie, ze wychodzący na "spotkania" pan i jeżdżący ile wlezie służbowym samochodem wychodzi firmie taniej.
            Gadają najczęściej panowie - zawsze to oni roznoszą najnowsze rewelacje i musisz ich wysłuchać, chcąc nie chcąc. Tylko oni nie "plotkują" ale "wymieniają informacje" - czasowo zajmuje więcej. W ciążę zachodzi co setna kobieta, ale zarabiają mniej wszystkie, nawet takie co nie mają dzieci, albo już ich dzieci samodzielne.
            Nie wciskaj ciemnoty, bo bronisz swoich przywilejów wciskając komunały. Zdrowy pracodawca powinien poświęcić parę tygodni czasu, aby sprawdzić ile przynosi zysku i ile straty każdy pracownik. Ja wiem jakie będą średnie wyniki.
            • mali_kali Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 16:43
              > Ja wiem jakie będą średnie wyniki.

              Jezeli juz wiesz, to po co piszesz tutaj na forum? Jezeli juz wiesz, to przeciez nie ma zadnej dyskusji. Ty i tak wiesz lepiej.

              Gratuluje samopoczucia!
            • miliwati Re: Równość tak, ale bez 'bab' 14.03.11, 10:32
              lucusia3 napisała:

              > na. Jak coś załatwiają na mieście, to zaliczają kawkę, i to i owo. Ich wyjścia
              > to średnio godzina dłużej niż kobiety. I zawsze znajdują pretekst do tego wyjś
              > cia. tak samo zużycie samochodu służbowego. Nikt mi nie powie, ze wychodzący na
              > "spotkania" pan i jeżdżący ile wlezie służbowym samochodem wychodzi firmie tan
              > iej.

              Zakręcacze słoików dostają służbowe samochody?
              No właśnie. No to może nie skacz z tematu na temat tylko trzymaj się jednego wku, co?

          • polska_baba Kobiety na ogół pracują lepiej od mężczyzn 11.03.11, 18:47
            Tak wynika z moich 30-letnich doświadczeń. Pracowałam z kobietami i mężczyznami. Współpraca z kobietami układała się prawie zawsze dobrze: robiłyśmy szybko, sprawnie i spokojnie swoją robotę i szło się do domu. Z facetami na ogół koszmar: najpierw snuli się przez pół dnia po firmie, a potem wszystko na tempo, bo opóźnienie, w efekcie było zrobione byle jak, bo termin gonił, albo trzeba było zostawać po godzinach, bo się nie wyrabiali. Proces technologiczny był niestety taki, że najpierw oni musieli zrobić swoją część, a dopiero potem ja mogłam przystąpić do swojej pracy. Jak poprzedni etap prac wykonywali faceci, to musiałam nadganiać ich opóźnienia, co oznaczało dodatkowy stres i mniej staranne wykonanie - w rezultacie wszyscy obrywaliśmy. Jedyny facet, który pracował równie sprawnie jak kobiety, był ojcem piątki dzieci, jego żona pracowała zawodowo, a on miał wiele domowych obowiązków, więc był tak samo dobrze zorganizowany jak koleżanki i tak samo spieszył się do domu i nie mógł sobie pozwolić na zawalanie sprawy.
        • miliwati Re: Równość tak, ale bez 'bab' 14.03.11, 10:32
          igraszkabis napisała:

          > Jeżeli na przykład pracujesz w fabryce gdzie normą dzienną jest zakręcenie 2000
          > słoików, to każdy powinien dostawać tyle samo od każdego zakręconego słoika, a
          > nie od tego ile sobie wynegocjował.

          A niby dlaczego?

          > Skoro mężczyzna dostaje 1500zł to dlaczego
          > kobieta dostaje już tylko 800zł?

          A dostaje?

    • cyniczne_oko To nie rownouprawnienie ale uprzywilejowanie 11.03.11, 10:17
      Zyja dluzej, pracuja krocej, ale zrownania wieku emerytalnego NIE zadaja. Za to chca miec ZAGWARANTOWANE miejsca na listach wyborczych. Czy ktos broni kobietom zakladac partie? NIE. Czy jakies wewnetrzne przepisy partyjne zabraniaja zglaszania kobiet albo ich wybierania na listy lub stanowiska. NIE. Wiec co, bez zadnego wysilku i wkladu maja miec pozycje polityczne? To przeciez jawne dzialanie przeciw demokracji. Maja byc nie wybierane ale NARZUCANE. Zadaja przywilejow a nie rownouprawnienia. sadzeniu sie nie ma nawet co mowic, najdziksze klamstwa o biciu, piciu i awanturnictwie sedziowie lykaja bez wywiadu srodowiskowego czy proby weryfikacji. Baby sa swietne - w postawach roszczeniowych.

      • minasz Re: To nie rownouprawnienie ale uprzywilejowanie 11.03.11, 10:24
        dokładnie a jak stłuka kolesia deska to dostaja pochwały od swoich netowych kolezanek
        jakbym ja napadł w domu jakas kobiete ktora mnie obrazała na portalu społecznosciowym to by te same panie żądały 20 lat wiezienia
    • mali_kali Oplacalnosc 11.03.11, 10:46
      A zniesienie niewolnictwa i panszczyzny bylo kierowane oplacalnoscia. Nie bylo zadnego powstania zbrojnego chlopow panszczyznianych. Powstania niewolnikow byly tlumione bardzo krwawo.

      Przejscie z panszczyzny na czynsze oplacalo sie panom - wlascicielom ziemi. Przejscie z niewolnictwa na feudalizm, to inicjatywa panow - wlascicieli ziemi.

      Kobiety zarabiaja mniej, bo:
      - nie ida na politechniki, lecz tylko na kierunki "humanistyczne"
      - kobiety statystycznie czesciej korzystaja ze zwolnien lekarskich
      - od razu po pracy biegna odebrac dzieci i w razie potrzeb nie moga pracowac dluzej
      - nie interesuja sie swiatem i polityka, lecz celebrytami i moda (takie sa wlasnie czasopisma "kobiece")
      - koncentruja sie na swoim wygladzie zamiast na umiejetnosciach i wiedzy

      I jezeli nawet trafi sie kilka wyjatkow, to musza udowodnic, ze sa troche inne niz 90% ich kolezanek.
      • otterly Re: Oplacalnosc 11.03.11, 11:16
        mali_kali napisał:


        > - kobiety statystycznie czesciej korzystaja ze zwolnien lekarskich

        Bo tak to ta głupia natura urządziła, że to kobiety rodzą dzieci, i tak to ta głupia nauka urządziła, że to kobiety szprycują się hormonami, żeby faceci mogli poru...


        > - od razu po pracy biegna odebrac dzieci i w razie potrzeb nie moga pracowac dl
        > uzej

        A kto niby miałby te dzieci odbierać? Ok, zostanę w pracy po godzinach, pod warunkiem, że facet wyjdzie wcześniej, odbierze dziecko, ogarnie dom, ugotuje etc. Tak już jest, że ktoś musi to zrobić. Albo nie mieć dzieci.

        > - nie interesuja sie swiatem i polityka, lecz celebrytami i moda (takie sa wlas
        > nie czasopisma "kobiece")

        A wiesz kim są czytelnicy "Polityki". "Wprost" czy "Newsweeka"? Baaaaardzo byś się zdziwił. Uogólniasz potwornie. Według tego rozumowania faceci interesują się jedynie pornosami i piłką nożną.


        > - koncentruja sie na swoim wygladzie zamiast na umiejetnosciach i wiedzy

        Poczytaj sobie statystki. Obecnie to kobiety mają lesze kwalifikacje, znają więcej języków, kończą więcej kursów i robią szkolenia. Na dodatek zapierniczają na dwa lub trzy etaty (praca, dom, dziecko).

        >
        > I jezeli nawet trafi sie kilka wyjatkow, to musza udowodnic, ze sa troche inne
        > niz 90% ich kolezanek.

        Prawdą jest to, że kobiety muszą na każdym kroku udowadniać, że są coś warte, że coś wiedzą. Tak to już jest, że facet ma zaufanie społeczne niejako "na kredyt", kobieta musi je sobie wypracować.

        Tak, zgadzam się, że taka sytuacja jest zarówno winą mężczyzn, jak i kobiet, które pozwalają się tak traktować, ogłupiają się plotami, zakładają za krótkie spódnice, za wysokie obcasy, za duże dekolty i na tym polegają. Pozwalają facetom siedzieć na dupskach przed TV i gotują te cholerne obiady, piorą śmierdzące skarpety, bo ON zaszczyca je swoim jestestwem. Jako kobieta, feministka, mężatka mam taki sam żal do kobiet i do mężczyzn. Może nawet większy do kobiet. Dlaczego pozwalacie się tak traktować, drogie Panie?

        Ja też siedziałabym na tej kanapie, gdyby ktoś wszystko za mnie robił. Też nie zależałoby mi na zmianie sytuacji, gdybym mogła komuś płacić mniej, bo on sam się na to godzi. Też nie zmieniałabym śmierdzących pieluch, nie biegała ze ścierą i nie stała przy garach, gdybym mogła to zlecić komuś innemu. I dziękuję światu (i samej sobie), że mam męża, który jest mądrym człowiekiem i rozumie znaczenie słowa "sprawiedliwość".
        • mali_kali Re: Oplacalnosc 11.03.11, 13:31
          > Bo tak to ta głupia natura urządziła, że to kobiety rodzą dzieci, i tak to ta g
          > łupia nauka urządziła, że to kobiety szprycują się hormonami, żeby faceci mogli
          > poru...

          I dlatego praca kobiet nie moze byc oplacana tak samo jak praca mezczyzn. Za ta sama kwote zlotowek otrzymujesz mniej przepracowancyh godzin. To chyba jasne.

          > A kto niby miałby te dzieci odbierać? Ok, zostanę w pracy po godzinach, pod war
          > unkiem, że facet wyjdzie wcześniej, odbierze dziecko, ogarnie dom, ugotuje etc.
          > Tak już jest, że ktoś musi to zrobić. Albo nie mieć dzieci.

          Mimo wszystko kobiety decyduja sie samodzielnie odbierac dzieci, a jezeli ktoras tego nie robi, to czesto przez kolezanki i wlasna matke nazywana jest wyrodna matka. Dlatego pracodawca zaplaci mniej.

          TO NIE KWESTIA DYSKRYMINACJI!!! TO KWESTIA KALKULACJI. Kobiety oplaca sie zatrudniac mniej niz mezczyzn.

          > A wiesz kim są czytelnicy "Polityki". "Wprost" czy "Newsweeka"?

          Porownaj ilosc nakladu. Tylko to. Dane ogolnie dostepne w internecie. Sprawdz. I wszystko jasne.

          > Poczytaj sobie statystki. Obecnie to kobiety mają lesze kwalifikacje, znają wię
          > cej języków, kończą więcej kursów i robią szkolenia.

          Problem taki, ze to papierowe kursy i kwalifikacje. Pochodza z Wyzszych Szkol Pierdzenia w Stolek, czyli zarzadzania, psychologii, socjologii, pedagogiki, itp. To sa wszystko zawody co najwyzej wspomagajace, ale nic nie tworzace, a na dodatek robione w szkolach gdzie sie placi za oceny - ile juz byl afer i artykulow na ten temat... Chcesz tworzyc cos prawdziwego i namacalnego, to idz na politechnike.

          > Tak, zgadzam się, że taka sytuacja jest zarówno winą mężczyzn, jak i kobiet,

          Nie. Ta sytuacja jest wina natury i fizjologii. Kobiety maja inna konstrukcje i maja inne predyspozycje. Kobiety przyjmuja zawsze role wsparcia, a mezczyzni ida na pierwszy front. O wiele slabiej (przecietnie!) odnajduja sie w swiecie racjonalnym i fizycznym. O wiele lepiej sie odnajduja w swiecie emocjonalnym i niepewnym. To niczyja wina. Ale to normalne, ze w takiej sytuacji mezczyzni beda oplacani lepiej.
          • black_halo Re: Oplacalnosc 11.03.11, 14:49
            Absolutnie stwierdzam, ze cokolwiek by sie nie dzialo kobieta zacisnie zeby i bedzie isc do przodu. facet zacznie biadolic. Ot i cala prawda o tej silni plci niby. Jak w domu nie ma na chleb to kobieta chowa dume do kieszeni, idzie pracowac jako sprzataczka za mniej niz powinna, obrabia drugi etat w domu bo wiadomo, ze jak kupi calego kurczaka to zrobi z niego 5 obiadow a facet najwyzej jeden, odbierze dzieci, odrobi z nimi lekcje, zaceruje skarpety zeby nie kupowac nowych i jeszcze pare innych rzeczy. W tym samym czsie facet usiadzie, bedzie biadolil nad swym ciezkim losem, do pracy ponizej kwalifikacji nie pojdzie bo mu sie CV popsuje a wogole caly swiat jest zly i wszyscy sie na niego uwzieli.

            Nie wiem skad przekonanie, ze kobiety sie nie odnajduja w swiecie racjonalnym. Kobieta pracuje na etacie w pracy, drugi etat ma w domu a trzeci jeszcze dochodzi u rodzicow i tesciow. Kobieta muysi wykombinowac jak dojechac na pracy na czas jednoczesnie zawozac dzieci do szkoly czy przedszkola, dac tym dzieciom jesc, sama mus sie ubrac i umalowac, zrobic dzieiom kanapki do szkoly, w pracy pracowac na najwyzszych obrotach bo wciaz musi udowadniac, ze pomimo dwojki dzieci jest rownie dobra jak kolega bez dzieci. Z obowiazkami musi sie wyrobic w 8 godzin bo o stoswonej godzinie musi wyjsc i te dzieci odebrac, po drodze zrobic zakupy, przywiezc dzieci do domu, ugotowac obiad bo akurat maz wraca z pracy, nastawic pranie, uprasowac ubranie na jutro, odrobic lekcje, w ostatniej chwili wyczarowac pedzelki do malowania bo dziecku sie przypomnialo, ze trzeba na jutro, zrobic kolacje, umyc dzieci, polozyc je spac. I tak dzien w dzien, od poniedzialku do piatku. A co robio facet? Wstaje, pije kawke, jedzie do pracy, zrobi ze dwie nadgodziny, przychodzi do domu, je obiad, dupa w fotel i on jest zmeczony.
            • lucusia3 Re: Oplacalnosc 11.03.11, 16:28
              Ale panowie muszą oczerniać kobiety, bo jak by wypadli w swoich oczach? Nie przodują inteligencją, pracowitością, wykształceniem, uwagą, wytrzymałością, zaradnością, więc muszą zatrzymać jak najwięcej uprzywilejowanych miejsc dla siebie. Tylko na podstawie siły fizycznej ustawili się w wygodnym dla nich układzie, który muszą za wszelką cenę jak najdłużej zachować.
              Każda kobieta wbijająca się w ich wygodny świat jest zagrożeniem, więc najlepiej nazwać ją głupią, chciwą, wyrachowaną, cwaną i dalej zachować swoje dobre samopoczucie, bo przecież takiego ścierwa nie można traktować godnie, jak kogoś równego. No i nałożyć jeszcze "odgórnie", że Bóg tak chciał.
            • mali_kali Re: Oplacalnosc 11.03.11, 16:37
              > Absolutnie stwierdzam, ze cokolwiek by sie nie dzialo kobieta zacisnie zeby i b
              > edzie isc do przodu. facet zacznie biadolic.

              Nie zgadzam sie. Opowiadasz o Twoim osobistym doswiadczeniu, zamiast o regulach ogolnych.

              > Nie wiem skad przekonanie, ze kobiety sie nie odnajduja w swiecie racjonalnym.

              Z badan psychologicznych.

              > alku do piatku. A co robio facet? Wstaje, pije kawke, jedzie do pracy, zrobi ze
              > dwie nadgodziny, przychodzi do domu, je obiad, dupa w fotel i on jest zmeczony

              Jesli masz takiego partnera, to szczerze wspolczuje. Ja z kolei znam wiele kobiet, ktore nigdy nie pracowaly zawodowo, a jak zajdziesz do domu to widzisz ich meza na zmywaku. One niby ciezko pracowaly "sprzatajac" caly dzien, a w domu balagan. I co Ty na to?
              • black_halo Re: Oplacalnosc 12.03.11, 10:28
                Jakbym miala takiego faceta to bym go wywalila na zbity pysk i tyle.

                Znam wielu facetow, ktorzy umieja tylko biadolic na swym nedznym losem. Maz pierwszej z brzegu kolezanki wyjechal za granice bo sie na nim w Polsce niepoznali, sciagnal dzieci i zone a dzisiaj conajmniej raz na tydzien chce sie przenosic gdzie indziej bo w Norwegii niby wiecej placa a we Wloszech jest lepsza pogoda. I nie inteesuje go, ze dzieci musialaby isc do kolejnej szkoly, tracic kolejny rok na nauke jezyka i znow uczyc sie zycia na nowo w innym kraju. Maz mojej drugiej kolezanki siedzial na dupie przez rok kiedy ona pracowala do dnia porodu bo on nie pojdzie do pracy ponizej poziomu choc mial zalatwiona robote jako stroz za 2500 brutto, niezla pensja jak na miasto na wschodzie. I tak przyklady moge mnozyc.

                Kobiety maja wiecej sily i znacznie lepiej odnajduja sie w racjonalnym i realnym swiecie bo biora pod uwage duzo wiecej czynnikow niz facet. Dla faceta racjonalnosc polega na tym, ze jedzie do pracy tam gdzie wiecej placa, dla kobiety recjonalnie jest pracowac za mniej ale miec stabilizacje. Kobiety mysla nie tylko o sobie. Chocby nie wiem jak zle bylo to kobieta po prostu zacisnie zeby i bedzie robic swoje, naprawde nie znam zadnej, ktora by siedziala i sie miesiacami nad soba uzalala. POplacze sobie w kacie najwyzej jeden wieczor a potem idzie dalej. Facet nie poplacze ale albo popadnie w depresje i uzywki albo zrobi sie agresywny.

                Widac, ze nie masz tez dzieci bo gdybys mial to bym zobaczyl jak ciezko jest zostac z nimi na jeden dzien, zrobic wszystko przy nich i w domu. sama dzieci nie mam ale wystarczy, ze raz na jakis czas zajme sie dziecmi szwagierek i mam poglad. Moze wypucowane mieszkanko po jednej wizycie dziatwy zamienia sie w krajobraz jak po bombardowaniu, ciagle musze miec oczy dookola glowy. Obiadek? Dzieci uwielbiaja bawic sie jedzeniem wiem czemu nie sprawdzic jak sok sie wylewa na pogloge albo jak fajnie rozmazac bulke z dzemem po scianie ! Musisz to w miedzyczasie posprzatac, zajac sie dzieckiem. Po takim dniu zostaje mi stos naczyn w zlewie i zero sil witalnych a jak mowie, zajmuje sie dziecmi najwyzej 1 na dwa tygodnie.
                • nikodem_73 Re: Oplacalnosc 13.03.11, 13:53
                  > Dla faceta racjon
                  > alnosc polega na tym, ze jedzie do pracy tam gdzie wiecej placa, dla kobiety re
                  > cjonalnie jest pracowac za mniej ale miec stabilizacje.

                  No to skąd zdziwienie, że kobiety zarabiają mniej?

                  Zaraz po studiach mama "załatwiła" mi etat w budżetówce. Wystarczyło abym poszedł złożył papiery i zostałbym przyjęty. Ku jej przerażeniu miast "dobrej, stałej pracy" wybrałem "robotę u prywaciarza skąd zaraz zwolnią". I nigdy, ani razu, nie żałowałem tej decyzji. Od owego prywaciarza sam się zwolniłem i poszedłem do pracy do innego prywaciarza. Później do jeszcze innego i jeszcze innego za każdym razem dając się podkupić.

                  Gdyby Kolumb był kobietą to nigdy by do "Indii Zachodnich" nie dopłynął. W końcu tylko myślenie o stabilizacji jest "racjonalne".

                  PS. Mam dwójkę dzieci i zajmuję się domem bo pracuję głównie zdalnie. I wiem, że koloryzujesz.
                  • otterly Re: Oplacalnosc 14.03.11, 10:19
                    Pełna zgoda. Nie prawda, że każda kobieta marzy o tzw. stabilizacji. To nie zależny od płci, tylko od charakteru. Jestem kobietą, a nigdy, przenigdy nie marzyłam o stabilizacji, która kojarzy mi się z totalną nudą. Nie chcę mieć domu z ogródkiem i nie chce mieć ciepłej posadki. Czy to czyni mnie niej kobiecą?
                • mali_kali Re: Oplacalnosc 14.03.11, 12:07
                  > Znam wielu facetow, ktorzy umieja tylko biadolic na swym nedznym losem. Maz pie
                  > rwszej z brzegu kolezanki

                  I znowu wywalasz jakies Twoje osobiste doswiadczenia. Czyzby to byl artykul i dyskusja o Tobie?

                  > Widac, ze nie masz tez dzieci bo gdybys mial to bym zobaczyl jak ciezko jest zo
                  > stac z nimi na jeden dzien, zrobic wszystko przy nich i w domu. sama dzieci nie
                  > mam ale wystarczy, ze raz na jakis czas zajme sie dziecmi szwagierek i mam pog
                  > lad. Moze wypucowane mieszkanko po jednej wizycie dziatwy zamienia sie w krajob
                  > raz jak po bombardowaniu, ciagle musze miec oczy dookola glowy. Obiadek? Dzieci

                  Mam dzieci. Zajmowalem sie nimi setki tysiecy razy. Wystarczy dobre wychowanie. Wtedy dzieci same po sobie sprzataja - oczywiscie pomijam niemowleta. Wystarczy dobre wychowanie. Wtedy dzieci nie bawia sie jedzeniem - oczywiscie pomijam niemowleta dopiero uczace sie trzymac lyzke. Wystarczy konsekwencja w dzialaniu i szczerosc. Nie obiecywanie niebieskich migdalow i oszukiwanie dzieci. Bardzo wielu doroslych traktuje dzieci jak glupkow. Oczywiscie zaden sie do tego nie przyzna. A nawet jakbym Ci udowodnil juz ile razy oszukalas dziecko, zeby tylko je uspokoic i zajac na chwilke, to bys sie oburzyla.
                  Zajmowalem sie dziecmi SAMODZIELNIE przez tygodnie, co dopiero 1 dzien w tygodniu. Dom byl czysty i uporzadkowany. Dzieci spokojne i bez histerii. Wszystko uprane i umyte. Nie da sie? Wymowka nieudacznikow. Trzeba najpierw wymagac od siebie. Duzo pracy wlozyc. Bez nerwow i spokojnie. Wtedy wieczorem masz sile, aby poprzytulac sie z zona i wszystko OK. Bo to wlasnie nerwy mecza najbardziej. Jak unikac negatywnych emocji? Konsekwencja w dzialaniu i szczerosc. A Twoja wypowiedz jest tak bardzo emocjonalna... ze az mi Ciebie zal.

                  Zycze powodzenia i troche spokoju w zyciu!
          • otterly Re: Oplacalnosc 11.03.11, 15:12
            mali_kali napisał:

            > > Bo tak to ta głupia natura urządziła, że to kobiety rodzą dzieci, i tak t
            > o ta g
            > > łupia nauka urządziła, że to kobiety szprycują się hormonami, żeby faceci
            > mogli
            > > poru...
            >
            > I dlatego praca kobiet nie moze byc oplacana tak samo jak praca mezczyzn. Za ta
            > sama kwote zlotowek otrzymujesz mniej przepracowancyh godzin. To chyba jasne.

            Jeśli pracujesz wyłącznie "na godziny" i jeśli wyłącznie o takiej pracy mówimy, masz zupełną rację. Ale jest tez tak, że kobiety pracują na ogół bardziej efektywnie, są lepiej zorganizowane i bardziej cierpliwe. Taka już ich natura. Są tez nastawiane na wykonanie zadania i pójście do domu (bo dzieci na głowie, i dom, i mąż sirota). Niestety tego się w Polsce jeszcze nie rozumie. Kobieta-matka to na ogół dobry pracownik, który jest nastawiony na osiągnięcie celu i zrobi to dokładnie, żeby nie tracić czasu na poprawianie. Ma się to nijak do pracy "na godziny", oczywiście.


            >
            > > A kto niby miałby te dzieci odbierać? Ok, zostanę w pracy po godzinach, p
            > od war
            > > unkiem, że facet wyjdzie wcześniej, odbierze dziecko, ogarnie dom, ugotuj
            > e etc.
            > > Tak już jest, że ktoś musi to zrobić. Albo nie mieć dzieci.
            >
            > Mimo wszystko kobiety decyduja sie samodzielnie odbierac dzieci, a jezeli ktora
            > s tego nie robi, to czesto przez kolezanki i wlasna matke nazywana jest wyrodna
            > matka. Dlatego pracodawca zaplaci mniej.

            I co? Uważasz, że ważna jest to, co powiedzą koleżanki? To moja sprawa czy odbiorę dziecko z przedszkola, czy zrobi to mój mąż, czy on będzie tam nocowało. Pracodawcy nic do tego. Nie powinien nawet wiedzieć czy mam to dziecko.

            >
            > TO NIE KWESTIA DYSKRYMINACJI!!! TO KWESTIA KALKULACJI. Kobiety oplaca sie zatru
            > dniac mniej niz mezczyzn.

            Mniej się opłaca je zatrudnić do pracy "na godziny".
            >
            > > A wiesz kim są czytelnicy "Polityki". "Wprost" czy "Newsweeka"?
            >
            > Porownaj ilosc nakladu. Tylko to. Dane ogolnie dostepne w internecie. Sprawdz.
            > I wszystko jasne.
            >
            > > Poczytaj sobie statystki. Obecnie to kobiety mają lesze kwalifikacje, zna
            > ją wię
            > > cej języków, kończą więcej kursów i robią szkolenia.
            >
            > Problem taki, ze to papierowe kursy i kwalifikacje. Pochodza z Wyzszych Szkol P
            > ierdzenia w Stolek, czyli zarzadzania, psychologii, socjologii, pedagogiki, itp
            > . To sa wszystko zawody co najwyzej wspomagajace, ale nic nie tworzace, a na do
            > datek robione w szkolach gdzie sie placi za oceny - ile juz byl afer i artykulo
            > w na ten temat... Chcesz tworzyc cos prawdziwego i namacalnego, to idz na polit
            > echnike.

            Tu się po części zgadzam. Uważam, że w PL są trzy, może cztery liczące się uczelnie. Państwowe. W Wyższych Szkołach Pierdzenia w Stołki jest mniej więcej tyle samo kobiet i mężczyzn. Na politechnice jest dramat, mam informacje z pierwszej ręki. Nie ma chętnych do studiowania, zamykają kierunki. Nie ma chętnych i mężczyzn i kobiet. Swoja drogą dobrych pedagogów i psychologów też brakuje. To nie jest problem płciowy.
            >
            > > Tak, zgadzam się, że taka sytuacja jest zarówno winą mężczyzn, jak i kobi
            > et,
            >
            > Nie. Ta sytuacja jest wina natury i fizjologii. Kobiety maja inna konstrukcje i
            > maja inne predyspozycje. Kobiety przyjmuja zawsze role wsparcia, a mezczyzni i
            > da na pierwszy front. O wiele slabiej (przecietnie!) odnajduja sie w swiecie ra
            > cjonalnym i fizycznym. O wiele lepiej sie odnajduja w swiecie emocjonalnym i ni
            > epewnym. To niczyja wina. Ale to normalne, ze w takiej sytuacji mezczyzni beda
            > oplacani lepiej.
            >

            Sorry, ale operujesz stereotypami. Płaczące rusałki i mężni rycerze? To już nie te czasy. Znam wiele kobiet, które są dużo bardziej racjonalne od mężczyzn i, obserwując swoich otaczających nie ludzie, dochodzę do wniosku, że współcześni faceci są w większości niedojrzali i nie potrafią zaspokoić swoich podstawowych potrzeb życiowych (jedzenie, mieszkanie, czystość). Nie czuję się ani słaba, ani emocjonalna, więc Twoje uogólnienie już diabli wzięli. Naturalne jest tylko to, że raz na miesiąc mam okres i tym się od faceta różnię. Reszta to kwestia charakteru i osobowości, nie płci.
            • mali_kali Re: Oplacalnosc 11.03.11, 16:16
              > I co? Uważasz, że ważna jest to, co powiedzą koleżanki?

              Ja tak uwazam? Tak mysla kobiety. To one przywiazuje wage do wygladu zewnetrznego. To naprawde nie przypadek, ze kobiety robia sobie makijaz, a mezczyzni nie. To naprawde nie przypadek, ze kobiety maja 1000 kosmetykow poprawiajacych urode. I tak dalej. Widzisz dysproporcje w stosunku do mezczyzn?

              Dalej: to kobiety mowia jak wazna jest spolecznosc i kolezanki. Mezczyzni o wiele czesciej sa indywidualistami. Zadaniowosc to cecha meska. Poczytaj w psychologii: mezczyzna zawiera przyjazn w jakims celu (np. wspolne zainteresowania samochodowe), a kobieta zawiera przyjazn, aby sie wspierac emocjonalnie i dzielic sie przezyciami. Dlatego wlasnie kobiety zwracaja bardziej uwage na opinie otoczenia. Gdyby sie nie przejmowaly to nie byloby przemyslu pieknosci, a kobiety spotykalyby sie jak mezczyzni: "aby cos zrobic i zalatwic".

              > lnie. Państwowe. W Wyższych Szkołach Pierdzenia w Stołki jest mniej więcej tyle
              > samo kobiet i mężczyzn.

              Raczej nie. Przewaga kobiet na studiach "humanistycznych" jest widoczna nawet golym okiem. Chrzanic statystyki. Znasz kogo kto skonczyl jakas filologie? Albo ekonomie? Jaki byl rozklad plci? Nawet na takiej "elitarnej" SGH przewazaja kobiety (oficjalnie 65%). Tymczasem, aby cos zrobic to trzeba miec konkretna wiedze naukowa. Tutaj sie klaniaja studia techniczne i tam nie ma duzego parcia kobiet. Masz jakiegos znajomego z PW? Zapytaj sie go jakie byly proporcje.

              > Sorry, ale operujesz stereotypami. Płaczące rusałki i mężni rycerze?

              Poniewaz robie uogolnienie. To jest dyskusja o zasadach. Rownouprawnienie to zasada.

              Zabicie czlowiek z zasady jest zle, ale gdy w obronie koniecznej, to juz dobrze. Kobiety ogolnie rzecz ujmujac sa bardziej emocjonalne, a o wiele mniej racjonalne. Oczywiscie sa wyjatki. Nigdy tego nie kwestionowalem.

              > potrzeb życiowych (jedzenie, mieszkanie, czystość). Nie czuję się ani słaba, a
              > ni emocjonalna, więc Twoje uogólnienie już diabli wzięli. Naturalne jest tylko
              > to, że raz na miesiąc mam okres i tym się od faceta różnię. Reszta to kwestia c
              > harakteru i osobowości, nie płci.

              Uogolnienie nie bierze w leb od kilku wyjatkow. Kilka morderstw w obronie koniecznej nie upowaznia do stwierdzenia, ze zabijanie jest jednak dobre. Masz okres raz w miesiacu i wahania hormonalne. Przezywasz emocje, gdy facet czesto jest ich prawie pozbawiony (mezczyzni nie placza).

              Po tym wszystkim nalezy tez powiedziec, ze swiat sie zmienia i zasady wychowania niszcza wartosci typowo meskie. Kult pracy, sily i wytrzymalosci. Zauwaz, ze w oparciu o te wartosci sa tworzone reklamy dla mezczyzn - szczegolnie tych starszych niz 30 lat. Tymczasem wychowanie staje sie coraz bardziej kobiece i nakazuje stawianie na "rozwoj emocjonalny", zamiast na ciezka i wytrwala prace. Kobiety moga sie rozwodzic z mezczyznami z dowolnego powodu odbierajac im majatek oraz kontakt z dziecmi. W takiej sytuacji przewaga kobiecych wartosci staje sie ogromna, nie ma komu przekazywac etosu mezczyzny. Gdzie ojciec? Spi pod mostem, bo mamusia z synkiem mieszkaja w jego mieszkaniu i dostajo 80% jego pensji, a dodatkowo wyzywaja go razem od dziadow. To nie sa zarty. Wejdz na liczne strony organizacji ojcow. Tak wlasnie sie dzieje w calej Europie. Znasz jezyki obce, to poszukaj na internecie. To juz nie sa pojedynczce przypadki, a umozliwia to obecny system prawny i spoleczny.

              Dzieki temu wlasnie widzisz coraz wiecej mezow-sierot. Placzacych nad swoim CV. Ja skonczylem studia, ale jak bylem na zakrecie zyciowym to przez pol roku pracowalem fizycznie, zamiast plakac nad swoim CV. Pozniej znalazlem dobra prace i kontynuje ja, z sukcesami, prawie 10 lat. Ale to nie o mnie ta dyskusja, lecz o ogolnych zasadach.
              • otterly Re: Oplacalnosc 11.03.11, 17:55
                mali_kali napisał:

                > > I co? Uważasz, że ważna jest to, co powiedzą koleżanki?
                >
                > Ja tak uwazam? Tak mysla kobiety. To one przywiazuje wage do wygladu zewnetrzne
                > go. To naprawde nie przypadek, ze kobiety robia sobie makijaz, a mezczyzni nie.
                > To naprawde nie przypadek, ze kobiety maja 1000 kosmetykow poprawiajacych urod
                > e. I tak dalej. Widzisz dysproporcje w stosunku do mezczyzn?

                Oczywiście, że widzę i dlatego na samym początku zaznaczyłam, że IMO kobiety są winne swojej sytuacji i jeżeli nie zmienią swojego sposobu myślenia, nic nie osiągną. Ale mam dość tych uogólnień i stereotypów, które mężczyźni powtarzają jak mantrę: kobiety to słaba płeć, kobiety dbają tylko o wygląd, kobiety plotkuję etc. Bo znam mnóstwo kobiet, które takie nie są i te uogólnienia je krzywdzą. Między innymi o to walczą feministki, żeby kobiety przestały same siebie traktować jak lalki Barbie. A że krzyczą i przerysowują? Taka już uroda walki o cokolwiek. Jest głośna i przerysowuje pewne kwestie.
                >
                > Dalej: to kobiety mowia jak wazna jest spolecznosc i kolezanki. Mezczyzni o wie
                > le czesciej sa indywidualistami. Zadaniowosc to cecha meska. Poczytaj w psychol
                > ogii: mezczyzna zawiera przyjazn w jakims celu (np. wspolne zainteresowania sam
                > ochodowe), a kobieta zawiera przyjazn, aby sie wspierac emocjonalnie i dzielic
                > sie przezyciami. Dlatego wlasnie kobiety zwracaja bardziej uwage na opinie otoc
                > zenia. Gdyby sie nie przejmowaly to nie byloby przemyslu pieknosci, a kobiety s
                > potykalyby sie jak mezczyzni: "aby cos zrobic i zalatwic".

                Nie wiem, przepraszam, ale naprawdę nie wiem. Spotykam się za znajomymi w jakimś celu i w towarzystwie mieszanym. Nigdy ie byłam na "babskich" spotkaniach. Nie wiem po co spotykają się inni. Ja się spotykam głównie po to, żeby spędzić czas z ludźmi (a że głównie mam przyjaciół facetów to inna broszka), których lubię. Nie po to, żeby coś robić.

                >
                > > lnie. Państwowe. W Wyższych Szkołach Pierdzenia w Stołki jest mniej więce
                > j tyle
                > > samo kobiet i mężczyzn.
                >
                > Raczej nie. Przewaga kobiet na studiach "humanistycznych" jest widoczna nawet g
                > olym okiem. Chrzanic statystyki. Znasz kogo kto skonczyl jakas filologie? Albo
                > ekonomie? Jaki byl rozklad plci? Nawet na takiej "elitarnej" SGH przewazaja kob
                > iety (oficjalnie 65%). Tymczasem, aby cos zrobic to trzeba miec konkretna wiedz
                > e naukowa. Tutaj sie klaniaja studia techniczne i tam nie ma duzego parcia kobi
                > et. Masz jakiegos znajomego z PW? Zapytaj sie go jakie byly proporcje.

                Nie mam znajomego na PW, mam ojca, który tam wykłada :) Na Elektronice. Mam znajomą, która jest profesorem na Fizyce (co prawda w PANie, ale to niewiele zmienia). Oboje mówią to samo: kobiet na kierunkach technicznych jest stanowczo za mało, ale te które są, są o wiele lepsze od mężczyzn. A odnośnie kierunków humanistycznych: z moich znajomych (mężczyzn) z czasów LO (jedno z lepszych w Warszawie) żaden nie poszedł na studia techniczne. Wszyscy pokończyli kierunki humanistyczne (SHG, prawo, ekonomia, politologia). Generalnie za mało ludzi studiuje na politechnice. Za mało wszystkich. Ja jak mogę, to namawiam kobiety na studia techniczne, mimo że sama skończyłam studia wybitnie humanistyczne (nie dlatego, że "łatwiejsze", tylko poszłam za swoją pasją). Gdybym dzisiaj wybierała kierunek, na pewno poszłabym na PW. Dziecku też bym to doradzała.


                > Uogolnienie nie bierze w leb od kilku wyjatkow. Kilka morderstw w obronie konie
                > cznej nie upowaznia do stwierdzenia, ze zabijanie jest jednak dobre. Masz okres
                > raz w miesiacu i wahania hormonalne. Przezywasz emocje, gdy facet czesto jest
                > ich prawie pozbawiony (mezczyzni nie placza).

                Oj płaczą, płaczą. Czy przypadkiem nie teoretyzujesz za bardzo? Znam naprawdę wielu mężczyzn, z wieloma maiłam do czynienia w swoim nie tak długim zyciu i w większości byli baaaardzo emocjonalni. Co prawda nie byli górnikami ani pracownikami budowlanymi. Może tu jest sedno?
                >
                > Po tym wszystkim nalezy tez powiedziec, ze swiat sie zmienia i zasady wychowani
                > a niszcza wartosci typowo meskie. Kult pracy, sily i wytrzymalosci. Zauwaz, ze
                > w oparciu o te wartosci sa tworzone reklamy dla mezczyzn - szczegolnie tych sta
                > rszych niz 30 lat. Tymczasem wychowanie staje sie coraz bardziej kobiece i naka
                > zuje stawianie na "rozwoj emocjonalny", zamiast na ciezka i wytrwala prace. Kob
                > iety moga sie rozwodzic z mezczyznami z dowolnego powodu odbierajac im majatek
                > oraz kontakt z dziecmi. W takiej sytuacji przewaga kobiecych wartosci staje sie
                > ogromna, nie ma komu przekazywac etosu mezczyzny. Gdzie ojciec? Spi pod mostem
                > , bo mamusia z synkiem mieszkaja w jego mieszkaniu i dostajo 80% jego pensji, a
                > dodatkowo wyzywaja go razem od dziadow. To nie sa zarty. Wejdz na liczne stron
                > y organizacji ojcow. Tak wlasnie sie dzieje w calej Europie. Znasz jezyki obce,
                > to poszukaj na internecie. To juz nie sa pojedynczce przypadki, a umozliwia to
                > obecny system prawny i spoleczny.

                Proszę Cię!:) Winią kobiet jest to, że faceci są ciotami???? Wiem, że sądy zbyt często dyskryminują ojców, ale bez przesady. Znowu empiria mi podpowiada, że faceci w większości mają w nosie swoje dzieci, a ich "ojcostwo" sprowadza się do zarabiania pieniędzy, albo ewentualnie zabawy przez godzinę przed snem i spaceru w niedzielę. Długo pracowałam z dziećmi i ich rodzicami, dużo rodzin się naoglądałam i naprawdę, z ręką na sercu spotkałam kilku ojców naprawdę zaangażowanych w wychowywanie swoich dzieci.

                >
                > Dzieki temu wlasnie widzisz coraz wiecej mezow-sierot. Placzacych nad swoim CV.
                > Ja skonczylem studia, ale jak bylem na zakrecie zyciowym to przez pol roku pra
                > cowalem fizycznie, zamiast plakac nad swoim CV. Pozniej znalazlem dobra prace i
                > kontynuje ja, z sukcesami, prawie 10 lat. Ale to nie o mnie ta dyskusja, lecz
                > o ogolnych zasadach.

                Good for you. Ale uogólniając, dzisiejsi faceci płaczą. Ciągle płaczą. I to nie jest wina kobiet.
                >
                • mali_kali Re: Oplacalnosc 11.03.11, 20:08
                  > Oczywiście, że widzę i dlatego na samym początku zaznaczyłam, że IMO kobiety są
                  > winne swojej sytuacji i jeżeli nie zmienią swojego sposobu myślenia, nic nie o
                  > siągną. Ale mam dość tych uogólnień i stereotypów, które mężczyźni powtarzają j

                  Tylko najpierw zmien te wlasnie zachowania kobiet, a pozniej domagaj sie wiekszych pensji. A moze dac podwyzki, na takiej zasadzie jak Nobel dla Obamy? Taki na zachete. A pozniej Obama i tak zabija ludzie w Iraku, Afganistanie i Guantanamo. Ale Nobla juz nikt mu nie odbierze.

                  > Nie mam znajomego na PW, mam ojca, który tam wykłada :) Na Elektronice. Mam zna
                  > jomą, która jest profesorem na Fizyce (co prawda w PANie, ale to niewiele zmien
                  > ia). Oboje mówią to samo: kobiet na kierunkach technicznych jest stanowczo za malo

                  No to kobiety beda zarabiac stanowczo za malo. I nie bedzie to mialo nic wspolnego z jakakolwiek dyskryminacja. Najpierw zmien ten fakt, a pozniej domagaj sie rownego traktowania.

                  > Oj płaczą, płaczą. Czy przypadkiem nie teoretyzujesz za bardzo? Znam naprawdę w
                  > ielu mężczyzn, z wieloma maiłam do czynienia w swoim nie tak długim zyciu i w w
                  > iększości byli baaaardzo emocjonalni.

                  A nazwalabys ich dojrzalymi emocjonalnie?

                  > Proszę Cię!:) Winią kobiet jest to, że faceci są ciotami???

                  I kobiet i mezczyzn. Modelu wychowania, ktory zostal przyjety. Przewaga emocji nad rozumem. To niszczy pierwiastek meski.
                  Modelu rodziny, gdzie mezczyzna nie jest kobiecie do niczego potrzebny i moze go wyrzucic, gdy zechce. To niszczy pierwiastek meski w rodzinie.

                  > Good for you. Ale uogólniając, dzisiejsi faceci płaczą. Ciągle płaczą. I to nie
                  > jest wina kobiet.

                  Ale to faceci, czy dorosle dzieci? Bo ja, az mam ochote, zebys poznala mnie i moich znajomych. Inteligencja emocjonalna pozwala na zrozumienie i panowanie nad swoimi emocjami. Jezeli ktos tego nie posiada, to jest gowniarzem, nawet gdy ma 40-50 lat.
                  • otterly Re: Oplacalnosc 12.03.11, 10:37
                    mali_kali napisał:

                    > Tylko najpierw zmien te wlasnie zachowania kobiet, a pozniej domagaj sie wieksz
                    > ych pensji.

                    Nikogo nie mam zamiaru zmieniać, ani wychowywać. :) Doamagm się większych pensji dla kobiet, które mają takie same kwalifikacje, pracują tak samo dobrze i wydajnie (a często nawet lepiej) jak mężczyźni, a mimo to zarabiają mniej. Za te samą pracę, na tym samym stanowisku. Domagam się tego nie tylko od pracodawców, ale przede wszystkim od kobiet. Żeby nie dawały sobą pomiatać i wykorzystywać się na prawo i lewo (przez pracodawców, mężów, dzieci). Domagam się tego, żebym na interview nie była pytana o plany rozrodcze czy męża (i znowu: ja na takie pytania nie odpowiadam, wychodzę, ale wiele kobiet się boi, bo nie mogą sobie pozwolić na to, żeby nie dostały pracy). Domagam się wreszcie tego, żeby mężczyźni, tacy ja Ty, nie traktowali mnie z mostu ja niedojrzałej, rozszlochanej kokietki; tego, żeby widzieli we mnie najpierw człowieka, później kobietę.

                    > No to kobiety beda zarabiac stanowczo za malo. I nie bedzie to mialo nic wspoln
                    > ego z jakakolwiek dyskryminacja. Najpierw zmien ten fakt, a pozniej domagaj sie
                    > rownego traktowania.

                    Owszem, domagam się równego traktowania i nadal uważam, że dyskryminacja jest faktem. Nie mówię tu o dyskryminacji niewykształconych, słabych kobietek, tylko o stosunku do kobiet w ogóle. Jako kobieta muszę udowadniać na każdym kroku, że nie jestem Lolitką, że mam wiedzę i kwalifikacje, że potrafię myśleć racjonalnie, że nie ulegam emocjom. Mężczyzna w naszej kulturze jest neutralny, jest człowiekiem po prostu. Kobieta jest jakby napiętnowana swoją kobiecością, co jest cholernie niesprawiedliwe.

                    >
                    > A nazwalabys ich dojrzalymi emocjonalnie?

                    Oczywiście, że nie, ale taki jest fakt, takich jest większość. Skoro oceniasz kobiety jako nieracjonalne i emocjonalne w ogóle na podstawie swoich jednostkowyc doświadczeń, to ja na takiej samej podstawie oceniam współczesnych facetów. Znam kilka wyjątków, ale są bardzo nieliczne.
                    >
                    > > Proszę Cię!:) Winią kobiet jest to, że faceci są ciotami???
                    >
                    > I kobiet i mezczyzn. Modelu wychowania, ktory zostal przyjety. Przewaga emocji
                    > nad rozumem. To niszczy pierwiastek meski.
                    > Modelu rodziny, gdzie mezczyzna nie jest kobiecie do niczego potrzebny i moze g
                    > o wyrzucic, gdy zechce. To niszczy pierwiastek meski w rodzinie.

                    Jeśli mężczyzna byłby mi do niczego niepotrzebny, wywaliłabym go na zbity pysk. To on ma mi udowodnić, że jest do czegoś potrzebny, a nie ja mam go prosić o to, żeby był. Mężczyźni są męscy, są rycerzykami dumającymi o dmie, honorze i sile do momentu, w którym trzeba założyć rękawice i wyszorować kibel. Jeśli cokolwiek w życiu mi przeszkadza, nie pomaga, sprawia, że żyje mi się gorzej, wywalam to. Zarówno jeśli jest to pijany facet, jak i stare żelazko. Czysta kalkulacja: jeśli z kimś lub z czymś żyje się lepiej, to fajnie, ale jeśli to "coś" zaczyna być ciężarem - out. Jedynie z dziećmi jest inaczej. Tylko z dziećmi.

                    > Ale to faceci, czy dorosle dzieci? Bo ja, az mam ochote, zebys poznala mnie i m
                    > oich znajomych. Inteligencja emocjonalna pozwala na zrozumienie i panowanie nad
                    > swoimi emocjami. Jezeli ktos tego nie posiada, to jest gowniarzem, nawet gdy m
                    > a 40-50 lat.

                    A ja mam ochotę, żebyś poznał moje koleżanki, które są silnymi, fajnymi babkami. Generalnie otacza nas społeczeństwo niedojrzałych gó...arzy i gó...ar. Niezależnie od płci. Co nie mienia faktu, że jestem dyskryminowana z powodu swojej kobiecości. Mam po prostu dość głupich komentarzy i spojrzeń, kiedy przychodzę do sklepu kupić wiertarkę i nie mam ochoty prosić o pomoc, bo wiem, czego chcę. Albo "pomagania" przy włożeniu zgrzewki wody do wózka. Na każdym kroku muszę udowadniać, że nie jestem niepełnosprawna.
                    • mali_kali Re: Oplacalnosc 14.03.11, 12:17
                      > Doamagm się większych pensj
                      > i dla kobiet, które mają takie same kwalifikacje, pracują tak samo dobrze i wyd
                      > ajnie (a często nawet lepiej) jak mężczyźni, a mimo to zarabiają mniej. Za te s
                      > amą pracę, na tym samym stanowisku.

                      Sluszny postulat, ale niemozliwy do spelnienia. Myslenie stereotypami i uogolnienia ulatwiaja nam wszystkim zycie. Aby bylo tak jak Ty sie domagasz, to kazdy pracodawca powinien traktowac kazda osobe indywidualnie... Przepraszam, ale to niemozliwe. Nie ma czasu. Nie ma pieniedzy. O wiele prosciej i oszczedniej jest zaszufladkowac i miec juz zalatwione. Dlatego, ale zmiana musi byc masowa. Tylko wtedy zachwieje stereotypem i uogolnieniem. A to one pozwalaja zaoszczedzic czas na myslenie i analizowanie.

                      > ie, że nie ulegam emocjom. Mężczyzna w naszej kulturze jest neutralny, jest czł
                      > owiekiem po prostu. Kobieta jest jakby napiętnowana swoją kobiecością, co jest
                      > cholernie niesprawiedliwe.

                      Masz w 100% racji. Tylko to kwestia natury. Fizjologii. Mozemy ponarzekac sobie jakie to niepsrawiedliwe, ale tak juz jest. Ta natura daje kobietom przewage w kwestiach rodziny i opieki nad ludzmi. Mezczyzni traca tutaj bardzo duzo. Natomiast daje to przewage mezczyznom w konstrukcjach bardziej mechanistycznych - bez silnych wiezow emocjonalnych. Jesli dasz rade cos z tym zrobic, to powinni Ci dac Nobla.

                      > Jeśli mężczyzna byłby mi do niczego niepotrzebny, wywaliłabym go na zbity pysk.

                      Ale wlasnie sie tak dzieje!!! Skad taka wysoka ilosc rozwodow? Jesli mezczyzna nie podporzadkuje sie potrzebom kobiety, to ona go wyrzuca. Natomiast kobieta nie musi sie dostosowywac do potrzeb meskich. Bo niby po co?

                      > lbo "pomagania" przy włożeniu zgrzewki wody do wózka. Na każdym kroku muszę udo
                      > wadniać, że nie jestem niepełnosprawna.

                      Dzieki uogolnieniom mozemy wszyscy mniej myslec. To duza dogodnosc i ulatwienie.
                      • sroka75 Re: Oplacalnosc 14.03.11, 16:18
                        > Dzieki uogolnieniom mozemy wszyscy mniej myslec
                        >To duza dogodnosc i ulatwienie
                        jesteś tego świetnym przykładem...i nie ma się czym chwalić
                        ( a "wszyscy" to mamy pępek...)
                        • miliwati Re: Oplacalnosc 15.03.11, 13:27
                          sroka75 napisała:

                          > > Dzieki uogolnieniom mozemy wszyscy mniej myslec
                          > >To duza dogodnosc i ulatwienie
                          > jesteś tego świetnym przykładem...i nie ma się czym chwalić
                          > ( a "wszyscy" to mamy pępek...)

                          Gdybyś tylko pomyślała, zanim to napisałaś...

                          Nie, wbrew temu co Ci się wydaje nie myślałaś. Po prostu wyjęłaś z szufladki zaetykietowanej "ci co nie mają nabożnego stosunku do myślenia" karteczkę o treści "głupiec, nie traktować poważnie, nie kontrargumentować, uznać że się wygrało dyskusję".
                          • sroka75 Re: Oplacalnosc 15.03.11, 15:43
                            Po prostu wyjęłaś z szufladki za
                            > etykietowanej "ci co nie mają nabożnego stosunku do myślenia" - karteczkę o treśc
                            > i "głupiec, nie traktować poważnie, nie kontrargumentować, uznać że się wygrało
                            > dyskusję".
                            a Ty z jakiej szufladki to wyjęłaś?
                            ....
                            ...poza tym jak ktoś w dyskusji wspomniał dzięki niczym nie skrępowanym "dogodnościom" i "ułatwieniom" krążą legendarne głupie blondynki, leniwi Murzyni, Polacy złodzieje etc idąc tym tropem można w ramach udogodnień i ułatwień stawiać na dzień dobry blondynkom niższe oceny, Murzynom mniej płacić a Polaków profilaktycznie wsadzać za kratki...to było celowo przerysowane - żeby nie było wątpliwości, bo nie każdy zauważy...

                            • miliwati Re: Oplacalnosc 16.03.11, 09:30
                              sroka75 napisała:

                              > a Ty z jakiej szufladki to wyjęłaś?

                              Taaaa, papuzie powtarzanie niewątpliwie świadczy o głębokim namyśle przed Twoją wypowiedzią :-> Argumentacja "A właśnie że nie bo ty" prpzestała na mnie działać w okolicy początku podstawówki.

                              > ...poza tym jak ktoś w dyskusji wspomniał dzięki niczym nie skrępowanym "dogodn
                              > ościom" i "ułatwieniom" krążą legendarne głupie blondynki, leniwi Murzyni, Pola

                              Dzięki niczym nie skrępowanym dogodnościom i ułatwieniom nie włazisz na zapyziałe, obce podwórka w środku nocy, nie kupujesz perfum "okazja, oryginalne tanio" od przypadkowego ziomala na ulicy, nie chodzisz do fryzjerki o której słyszałaś że fatalnie strzyże.

                              • sroka75 Re: Oplacalnosc 16.03.11, 10:07
                                > Taaaa, papuzie powtarzanie niewątpliwie świadczy o głębokim namyśle przed Twoją
                                > wypowiedzią :-> Argumentacja "A właśnie że nie bo ty" prpzestała na mnie d
                                > ziałać w okolicy początku podstawówki.

                                zatem nie grzeb komuś po szufladach;) tylko zrób przegląd swoich...
                      • otterly Re: Oplacalnosc 15.03.11, 10:55
                        mali_kali napisał:


                        > > ie, że nie ulegam emocjom. Mężczyzna w naszej kulturze jest neutralny, je
                        > st czł
                        > > owiekiem po prostu. Kobieta jest jakby napiętnowana swoją kobiecością, co
                        > jest
                        > > cholernie niesprawiedliwe.
                        >
                        > Masz w 100% racji. Tylko to kwestia natury. Fizjologii.

                        Nie ma żadnej różnicy między kobietą a mężczyzną. Różnią się wyłącznie wyglądem ciała. Podobnie jak różnimy się kolorem włosów. Dlaczego nikt nie postuluje, żeby brunetki (bruneci) zarabiali więcej? Przecież wiadomo, że blond=głupota. A tu już niebezpiecznie blisko do Auschwitz. Do tego prowadzą stereotypy i uogólnienia.

                        > > Jeśli mężczyzna byłby mi do niczego niepotrzebny, wywaliłabym go na zbity
                        > pysk.
                        >
                        > Ale wlasnie sie tak dzieje!!! Skad taka wysoka ilosc rozwodow? Jesli mezczyzna
                        > nie podporzadkuje sie potrzebom kobiety, to ona go wyrzuca. Natomiast kobieta n
                        > ie musi sie dostosowywac do potrzeb meskich. Bo niby po co?

                        Nie. Nie musi się do niczego dostosowywać. Musi ogarnąć siebie, pomóc przy dziecku i wspólnym domu. Równo, pół na pół. W momencie, kiedy byłoby mi ciężej z nim niż bez niego, odrzucam go. On powinien zrobić dokładnie to samo. Prosty bilans zysków i strat. Nie ma znaczenia płeć. Tak samo wywaliłabym ze swojego życia kobietę i mężczyznę. Związek dwojga ludzi nie opiera się na różnicach płciowych.

                        >
                        > > lbo "pomagania" przy włożeniu zgrzewki wody do wózka. Na każdym kroku mus
                        > zę udo
                        > > wadniać, że nie jestem niepełnosprawna.
                        >
                        > Dzieki uogolnieniom mozemy wszyscy mniej myslec. To duza dogodnosc i ulatwienie
                        > .

                        Oj tak. Myślenie cholernie boli. Bardzo boli i na dodatek męczy. Myślenie to strata czasu. Lepiej użyć wygodnego stereotypu, wrzucić do szuflady, albo zamknąć się w szafie.
                        • miliwati Re: Oplacalnosc 15.03.11, 13:25
                          otterly napisała:

                          > Nie ma żadnej różnicy między kobietą a mężczyzną. Różnią się wyłącznie wyglądem
                          > ciała. Podobnie jak różnimy się kolorem włosów. Dlaczego nikt nie postuluje, ż

                          Nie wyglądem ciała. Całą konstrukcją. Włącznie z konstrukcją mózgu, który też jest przecież częścią ciała.

                          > Nie. Nie musi się do niczego dostosowywać. Musi ogarnąć siebie, pomóc przy dzie
                          > cku i wspólnym domu. Równo, pół na pół. W momencie, kiedy byłoby mi ciężej z ni

                          Żądasz właśnie dostosowania. Równo pół na pół to nie jest normalny rozkład zadań w sytuacji kiedy osobniki męskie różnią się zauważalnie od żeńskich.

                          > Oj tak. Myślenie cholernie boli. Bardzo boli i na dodatek męczy. Myślenie to st
                          > rata czasu. Lepiej użyć wygodnego stereotypu, wrzucić do szuflady, albo zamknąć
                          > się w szafie.

                          Tak jest. Wbrew napuszonym twierdzeniom intelektualistów moc obliczeniowa mózgu jest ograniczona i oszczędzanie jej jest równie sensowne jak wjeżdżanie windą na 10 piętro zamiast wchodzenia po schodach. Użycie zasobów mózgu na zastanawianie się "czy ta zgrzewka jest dla niej za ciężka czy nie" zamiast prostego "kobieta - pomóc jej" to działanie po prostu nienaturalne. Bo lepiej w takiej sytuacji prowadzić miłą rozmowę.
                        • mali_kali Re: Oplacalnosc 15.03.11, 15:14
                          > Nie ma żadnej różnicy między kobietą a mężczyzną. Różnią się wyłącznie wyglądem
                          > ciała.

                          Jedno slowo: hormony. Dodaj jeszcze ich wplyw na emocje i nastroje. Czy mezczyzni maja napiecie przedmiesiaczkowe?

                          > Nie. Nie musi się do niczego dostosowywać. Musi ogarnąć siebie, pomóc przy dzie
                          > cku i wspólnym domu. Równo, pół na pół. W momencie, kiedy byłoby mi ciężej z ni
                          > m niż bez niego, odrzucam go. On powinien zrobić dokładnie to samo.

                          Ale nie moze tak zrobic. Rozumiesz? NIE MOZE. Jezeli sie na to zdecyduje, to spotkaja go konsekwencje:
                          - alimenty, przez ktore nie stac go bedzie na zalozenie nowej rodziny
                          - utrata mieszkania, bo przeciez matka z dziecmi jest uprzywilejowana
                          Jesli mezczyzna sie zdecyduje, to zostanie goly i wesoly.
                          Kobieta ma inaczej. Gdy odejdzie, to otrzyma pieniadze na utrzymanie dzieci, a sama nie musi lozyc na dzieci (bo zgodnie z prawem lozy poprzez wklad niematerialny). Dostanie wspolne mieszkanie, wiec koszty wynajmu i tym podobnych odpadaja. Czyli zyc, nie umierac.

                          > Oj tak. Myślenie cholernie boli. Bardzo boli i na dodatek męczy. Myślenie to st
                          > rata czasu. Lepiej użyć wygodnego stereotypu, wrzucić do szuflady, albo zamknąć
                          > się w szafie.

                          Ale co? Chcesz z tym walczyc? Chcesz niby zmusic ludzi, aby wiecej pracowali glowa? To troche jak walka z wiatrakami...
                          • otterly Re: Oplacalnosc 16.03.11, 10:20
                            Nie rozumiem was. Kurczowo trzymacie się stereotypów i teorii, które nie mają potwierdzenia w tzw. życiu. Koniecznie chcecie czuć się ofiarami, na siłę tworzycie sobie zobowiązania, których tak naprawdę nikt na was nie nakłada. Tworzycie podziały, które ograniczają, tworzą iluzję porządku.

                            Moje hormony nie powinny nikogo interesować. Jeśli zrobię coś nie tak, wkurzę kogoś etc., to nie ma znaczenia, czy spowodował to skok hormonów, migrena czy osa, która użądliła mnie w d... . Żadne hormony, żadna "konstrukcja psychiczna" nie zwalnia od odpowiedzialności za swoje zachowanie. Naprawdę nie obchodzi mnie płeć. Obchodzi mnie to, jak ktoś się zachowuje.

                            Tak, trochę walczę z wiatrakami, takimi jak Ty, na przykład. Będę do znudzenia powtarzała, że nie chcę być taktowana jak kobieta. Chce być traktowana jak człowiek. Tylko człowiek.


                            A możliwości obliczeniowe mózgu? Cóż... jedni mają większe, inni mniejsze. Jedni działają na podstawie stereotypów, inni myślą. Jedni odtwarzają, inni tworzą. Sami decydujemy, w której grupie chcemy się znajdować. Tylko nie dziwcie, że dzisiaj tylko nieliczne kobiety się oburzą na "rycerzykowate" zachowania, ale za 10 lat zrobi to znacznie większa grupa i wtedy taki facet będzie się czuł takim samym freakiem, jakim ja się czuję dzisiaj. Mam taką głęboką nadzieję. Nadzieję na to, że ludzie przestaną stawiać się w pozycji ofiary.
                            • miliwati Re: Oplacalnosc 16.03.11, 10:51
                              otterly napisała:

                              > Nie rozumiem was. Kurczowo trzymacie się stereotypów i teorii, które nie mają p
                              > otwierdzenia w tzw. życiu. Koniecznie chcecie czuć się ofiarami, na siłę tworzy
                              > cie sobie zobowiązania, których tak naprawdę nikt na was nie nakłada. Tworzycie
                              > podziały, które ograniczają, tworzą iluzję porządku.

                              Bardzo rozsądna inwokacja do feministek.

                              > Moje hormony nie powinny nikogo interesować. Jeśli zrobię coś nie tak, wkurzę k
                              > ogoś etc., to nie ma znaczenia, czy spowodował to skok hormonów, migrena czy os
                              > a, która użądliła mnie w d... . Żadne hormony, żadna "konstrukcja psychiczna" n
                              > ie zwalnia od odpowiedzialności za swoje zachowanie. Naprawdę nie obchodzi mnie
                              > płeć. Obchodzi mnie to, jak ktoś się zachowuje.

                              No i jeżeli Twoje hormony powodują że jesteś pracownikiem mniej przewidywalnym niż mężczyzna, to odbija się to na Twojej pensji. Proste.

                              > Tak, trochę walczę z wiatrakami, takimi jak Ty, na przykład. Będę do znudzenia
                              > powtarzała, że nie chcę być taktowana jak kobieta. Chce być traktowana jak czło
                              > wiek. Tylko człowiek.

                              Nie ma czegoś takiego jak "tylko człowiek". Inaczej się traktuje pracownika 25-letniego, a inaczej 40-letniego. Dowolnej płci. Rozumiem że protestujesz też przeciwko różnicowaniu pensji "tylko człowieków" różniących się zaledwie drobiazgiem - doświadczeniem zawodowym.

                              > A możliwości obliczeniowe mózgu? Cóż... jedni mają większe, inni mniejsze. Jedn
                              > i działają na podstawie stereotypów, inni myślą. Jedni odtwarzają, inni tworzą.

                              Ty, jak rozumiem, nie działasz na podstawie stereotypów? Idziesz dzielnie do kosmetyczki o której ludzie mówią że strasznie paprze depilacje, bo nie będziesz się poddawała stereotypom i wolisz sama sprawdzić?

                              > Sami decydujemy, w której grupie chcemy się znajdować. Tylko nie dziwcie, że d
                              > zisiaj tylko nieliczne kobiety się oburzą na "rycerzykowate" zachowania, ale za
                              > 10 lat zrobi to znacznie większa grupa i wtedy taki facet będzie się czuł taki
                              > m samym freakiem, jakim ja się czuję dzisiaj. Mam taką głęboką nadzieję. Nadzie
                              > ję na to, że ludzie przestaną stawiać się w pozycji ofiary.

                              Pobieranie świadczeń to bycie ofiarą?
                              • otterly Re: Oplacalnosc 16.03.11, 14:12
                                miliwati napisała:



                                > Bardzo rozsądna inwokacja do feministek.

                                Inwokacja???? czy Ty w ogóle wiesz co to jest INWOKACJA????

                                Inwokacja (łac. invocatio - wezwanie) – rozbudowana apostrofa otwierająca utwór literacki, zazwyczaj poemat epicki, w której zwykle autor zwraca się do muzy, bóstwa lub duchowego patrona z prośbą o natchnienie, pomoc w tworzeniu dzieła.


                                > No i jeżeli Twoje hormony powodują że jesteś pracownikiem mniej przewidywalnym
                                > niż mężczyzna, to odbija się to na Twojej pensji. Proste.

                                Rozumiem, że palacze powinni mniej zarabiać z racji tego, że są palaczami (mniej wydajna praca, bo robią sobie ciągle przerwy "na dymka", tak? jestem jak najbardziej za). Ludzie otyli tez powinni mniej zarabiać, bo poruszają się wolniej, są bardziej ociężali i podatni na choroby (=mniej wydajni)?


                                > Nie ma czegoś takiego jak "tylko człowiek". Inaczej się traktuje pracownika 25-
                                > letniego, a inaczej 40-letniego. Dowolnej płci. Rozumiem że protestujesz też pr
                                > zeciwko różnicowaniu pensji "tylko człowieków" różniących się zaledwie drobiazg
                                > iem - doświadczeniem zawodowym.

                                Cyba jednak nie dokładnie czytasz moje posty. Nie protestuję przeciwko zróżnicowaniu pensji, to jakaś bzdura na kółkach! Protestuję przeciwko temu, że kobieta o tych samych kwalifikacjach, w tym samym wieku, na tym samym stanowisku zarabia w Pl mniej niż mężczyzna. Tylko dlatego, że jest kobietą. Wiek, doświaczdczenie, wykształcenia ma wpływa na efektywność mojej pracy. Płeć - nie ma.



                                > Ty, jak rozumiem, nie działasz na podstawie stereotypów? Idziesz dzielnie do ko
                                > smetyczki o której ludzie mówią że strasznie paprze depilacje, bo nie będziesz
                                > się poddawała stereotypom i wolisz sama sprawdzić?

                                I znowu mam wrażenie, że nie wiesz co to jest stereotyp i czym on się różni od doświadczenia (swojego lub cudzego). Działanie na podstawie stereotypu to by było, gdybym stwierdziła, że nie pójdę do mężczyzn, który zajmuje się kosmetyką, bo uznaję tylko kobiety-kosmetyczki.
                                • miliwati Re: Oplacalnosc 16.03.11, 15:12
                                  otterly napisała:

                                  > miliwati napisała:

                                  > > Bardzo rozsądna inwokacja do feministek.
                                  >
                                  > Inwokacja???? czy Ty w ogóle wiesz co to jest INWOKACJA????
                                  >
                                  > Inwokacja (łac. invocatio - wezwanie) – rozbudowana apostrofa otwierająca
                                  > utwór literacki, zazwyczaj poemat epicki, w której zwykle autor zwraca się do
                                  > muzy, bóstwa lub duchowego patrona z prośbą o natchnienie, pomoc w tworzeniu dz
                                  > ieła.

                                  No, pasuje do tego co napisałaś. Była to rozbudowana apostrafa otwierająca Twój posting. Nie był to poemat epicki, ale też i nie musiał - kluczowe słowo zazwyczaj. Zwróciłaś się w niej do feministek o rozwagę. Feministki nie są muzami, bóstwami ani patronami, ale znowu nie muszą - tu kluczowe jest słowo zwykle.
                                  Treściowo więc Twoja inwokacja była, owszem, odmienna od inwokacji w "Panu Tadeuszu", ale konstrukcyjnie jest to dokładnie to samo. Czyli - słusznie nazywam to, co napisałaś inwokacją. QED.

                                  > > No i jeżeli Twoje hormony powodują że jesteś pracownikiem mniej przewidyw
                                  > alnym
                                  > > niż mężczyzna, to odbija się to na Twojej pensji. Proste.
                                  >
                                  > Rozumiem, że palacze powinni mniej zarabiać z racji tego, że są palaczami (mnie
                                  > j wydajna praca, bo robią sobie ciągle przerwy "na dymka", tak? jestem jak najb
                                  > ardziej za). Ludzie otyli tez powinni mniej zarabiać, bo poruszają się wolniej,
                                  > są bardziej ociężali i podatni na choroby (=mniej wydajni)?

                                  Nie. Ludzie mniej wydajni powinni zarabiać mniej, ponieważ są mniej wydajni. Co w statystykach przełoży się zapewne na korelację z otyłością, paleniem lub byciem kobietą. Czy muszę Ci wyjaśniać czym się różni korelacja od wynikania?

                                  > > Nie ma czegoś takiego jak "tylko człowiek". Inaczej się traktuje pracowni
                                  > ka 25-
                                  > > letniego, a inaczej 40-letniego. Dowolnej płci. Rozumiem że protestujesz
                                  > też pr
                                  > > zeciwko różnicowaniu pensji "tylko człowieków" różniących się zaledwie dr
                                  > obiazg
                                  > > iem - doświadczeniem zawodowym.
                                  >
                                  > Cyba jednak nie dokładnie czytasz moje posty. Nie protestuję przeciwko zróżnico
                                  > waniu pensji, to jakaś bzdura na kółkach! Protestuję przeciwko temu, że kobieta
                                  > o tych samych kwalifikacjach, w tym samym wieku, na tym samym stanowisku zarab
                                  > ia w Pl mniej niż mężczyzna. Tylko dlatego, że jest kobietą.

                                  Tylko? Poproszę o przykład, ale taki dobrze udokumentowany. Przykład dwóch absolutnie identycznych stanowisk obsadzonych przez ludzi o identycznym wykształceniu i identycznym doświadczeniu, oraz identycznie negocjujących swoją pensję, którzy dostają inne wynagrodzenie.

                                  > Wiek, doświaczdcze
                                  > nie, wykształcenia ma wpływa na efektywność mojej pracy. Płeć - nie ma.

                                  Udowodnij że akurat płeć nie ma. Bo przesłanek do tego że jednak ma jest wiele. Choćby te hormony modufikujące psychikę.

                                  > > Ty, jak rozumiem, nie działasz na podstawie stereotypów? Idziesz dzielnie
                                  > do ko
                                  > > smetyczki o której ludzie mówią że strasznie paprze depilacje, bo nie będ
                                  > ziesz
                                  > > się poddawała stereotypom i wolisz sama sprawdzić?
                                  >
                                  > I znowu mam wrażenie, że nie wiesz co to jest stereotyp i czym on się różni od
                                  > doświadczenia (swojego lub cudzego). Działanie na podstawie stereotypu to by by

                                  No, czym się różni stereotyp od doświadczenia? Czy niechęć do robienia interesów w ciemnych bramach z obcymi to doświadczenie czy stereotyp? Dlaczego?

                                  > ło, gdybym stwierdziła, że nie pójdę do mężczyzn, który zajmuje się kosmetyką,
                                  > bo uznaję tylko kobiety-kosmetyczki.

                                  Nie, to by była Twoje preferencja. Uznajesz tylko kobiety. Twoja sprawa. A to że uważasz gabinet "Urocze malowanko" za zły i niefachowy, bo tak słyszałaś "na mieście" - to stereotyp.
                            • mali_kali Re: Oplacalnosc 16.03.11, 11:45
                              > Nie rozumiem was. Kurczowo trzymacie się stereotypów i teorii, które nie mają p
                              > otwierdzenia w tzw. życiu. Koniecznie chcecie czuć się ofiarami, na siłę tworzy
                              > cie sobie zobowiązania, których tak naprawdę nikt na was nie nakłada.

                              Ale o tych zobowiazaniach alimentacyjnych to przeczytalas? To wynika z prawa, czyli sa nakladane na mezczyzn na sile.

                              Studium przypadku: kobieta zdecydowala sie rozstac z mezem. Zmienila zamki w domu i wyslala pozew o rozwod i zabezpieczenie alimentow na czas rozprawy. W swoim pozwie podala zarobki meza jako 2 razy wieksze niz w rzeczywistosci. Potrzeby dzieci wycenila na 4000 zl, a dzieci sa malutkie. Nie musiala podawac zadnych dokumentow - sad uwierzyl jej na slowo. Jedno dopiero zaczyna szkole, a dla przykladu wycenila, ze przybory szkolne kosztuja 2400 zl (czyli 200 zl miesiecznie). Ja tez mam dzieci, wiec wiem, ze to znaczna przesada. To nic. Mezczyzna otrzymal pozew rozwodowy razem z postanowieniem sadu, iz w ramach zabezpieczenia alimentow bedzie placil 3800 zl. Nie ma znaczenia, ze zarabia 5000 zl. Potrzeby dzieci zawyzone? Nikogo to nie obchodzi. Postanowienie sadu jest wykonalne natychmiastowo, w razie czego wchodzi komornik. Mezczyzna zlozyl zazalenie na decyzje sadu. W sprawie zazalenia nic sie nie dzieje od 4 miesiecy. Tymczasem mezczyzna musi wynajac mieszkanie i przezyc. Kogo to interesuje? Komornika?

                              To prawo, a nie stereotypy. Tak wygladaja zwiazki damsko-meskie. Mezczyzna nazywa sie bankomat. Kobieta nazywa sie matka - nie musi nic lozyc na dzieci, bo zapewnia im potrzeby emocjonalne. Super. Ty mi tu piszesz o jakichs stereotypach. Tak dziala prawo: kobieta daje emocje i opieke dzieciom. Mezczyzna daje im pieniadze.

                              Jeszcze dodajmy, ze ten mezczyzna wniosl takze o opieke nad dziecmi, ale sad postanowil, ze ze wzgledu na jego prace (czeste wyjazdy), to opieke powierza matce. I co ma on zrobic? Rzucic ta prace, zeby miec szanse na opieke nad dziecmi? Ale wtedy komornik go zlicytuje. A poprzez brak kontaktu z dziecmi, to w sposob naturalny wiez emocjonalna bedzie slabla.

                              Kobieta nie ma zadnego problemu. Dostaje 4000 zl miesiecznie, ma mieszkanie, a poza tym opluwa meza i nie pozwala mu sie widziec z dziecmi. Takie jest prawo.

                              Nie stereotyp, lecz prawo.

                              W przypadku nizszych zarobkow kobiet, to nie ma pisanej reguly. Ewentualnie mozesz pozwac pracodawce o dyskryminacje (jak to robia pracownice Wal-Mart). Co ma zrobic taki meczyzna? Jezeli sie nie podporzadkuje kobiecie, to zrobi z niego wydmuszke. Kobiety biora wiecej zwolnien lekarskich i biegaja po dzieci. Hormony interesuja wszystkich, poniewaz powoduja, ze maja czeste wyskoki i wahania emocji. To ma wplyw na prace kobiet. Na pewno istnieje pewien procent kobiet, ktore sa inne. Ale dlatego, ze jest ich tak malo, to wlasnie musza udawadniac, ze sa inne. Musza sie starac, zeby nie zniknac w tej masie emocjonalnych kobietek o "wrazliwej konstrukcji psychicznej". Dopoki tego nie udowodnia beda zarabiac mniej. Pomysl tylko, ze ten mezyczna powyzej, nawet nie ma szansy niczego udowodnic.
                              • otterly Re: Oplacalnosc 16.03.11, 14:19
                                No tak. Biedni ci faceci. Małe, bezbronne wydmuszki, z których te wstrętne baby tylko ciągną kasę. Biedactwa. Tak ciężko harujecie, a one was wykorzystują. I na dodatek prawo stoi po ICH stronie:( buuuuu...

                                Uczepiłeś się tych wykorzystanych facetów i kobiet odbierających dzieci z... jak rzep psiego ogona. Nudna ta dyskusja i tyle. See ya.
                                • mali_kali Re: Oplacalnosc 16.03.11, 15:10
                                  No tak. Biedne te kobietki. Male, bezbronne wydmuszki, z ktorych wstretni faceci tylko ciagna kase (placac malo za prace). Biedactwa. Tak ciezko harujecie, a oni was wykorzystuja. I na dodatek nic nie stoi po ICH stronie :((( buuuuu....

                                  Uczepilas sie tych wykorzystywanych kobiet i facetow zarabiajacych wiecej niz one... jak rzep psiego ogona. Nudna ta dyskusja, bo otterly nie potrafi odeprzec argumentow. See, ya! Wroce gdy bedzie dyskusja, gdzie wszyscy przyznaja racje otterly.
                          • takisobienik Re: Oplacalnosc 17.03.11, 00:53
                            mali_kali napisał:

                            > > Nie ma żadnej różnicy między kobietą a mężczyzną. Różnią się wyłącznie wy
                            > glądem
                            > > ciała.
                            >
                            > Jedno slowo: hormony. Dodaj jeszcze ich wplyw na emocje i nastroje. Czy mezczyz
                            > ni maja napiecie przedmiesiaczkowe?

                            Nie, ale mają codziennie rano "morning wood" z powodu porannego skoku testosteronu.
                            To akurat panowie mają silne skoki hormonalne. Nie kobiety - u nich jest 30 razy wolniej :)

                            > Kobieta ma inaczej. Gdy odejdzie, to otrzyma pieniadze na utrzymanie dzieci, a
                            > sama nie musi lozyc na dzieci (bo zgodnie z prawem lozy poprzez wklad niemateri
                            > alny). Dostanie wspolne mieszkanie, wiec koszty wynajmu i tym podobnych odpadaj
                            > a. Czyli zyc, nie umierac.

                            No tak, samotna matka z dziećmi to ma super życie - jak ma pracę, to musi zadbać o opiekę nad dziećmi, a jak nie ma, to nie musi, bo i tak nikt jej nie zatrudni.
                  • takisobienik Re: Oplacalnosc 17.03.11, 00:58
                    > I kobiet i mezczyzn. Modelu wychowania, ktory zostal przyjety. Przewaga emocji
                    > nad rozumem. To niszczy pierwiastek meski.
                    > Modelu rodziny, gdzie mezczyzna nie jest kobiecie do niczego potrzebny i moze g
                    > o wyrzucic, gdy zechce. To niszczy pierwiastek meski w rodzinie.

                    > Inteligencja emocjonalna pozwala na zrozumienie i panowanie nad swoimi emocjami.

                    Oprócz emocjonalnej wypadałoby jeszcze mieć tę zwykłą. Bredzenie o męskim pierwiastku bynajmniej jej nie dowodzi.
          • hexd Re: Oplacalnosc 14.03.11, 15:43
            drogi mali_kali, a moglbys (zakladam, zes mezczyzna) podac zrodla, z ktorych czerpiesz swoja wiedze?
            zeby Ci zycie ulatwic, nie bede prosic o ksiazki, ale jakies nedzne linki bym z checia otrzymala.

            a teraz do rzeczy:

            >I dlatego praca kobiet nie moze byc oplacana tak samo jak praca mezczyzn. Za ta
            > sama kwote zlotowek otrzymujesz mniej przepracowancyh godzin. To chyba jasne.

            No wiec nie jest ot jasne, bo przy podpisywaniu umowy okreslamy tez ilosc godzin, jaka mamy przepracowac tygodniowo. I to chyba jest "jasniejsze" niz Twoje wypociny.

            Plus to, co mialam ochote napisac wczesniej - dlaczego zakladasz, ze wszystkie kobiety maja dzieci, w dodatku male i koniecznie musza je skads odbierac. Poza tym, coraz mniej nas obchodzi to, co mysla inne kobiety.

            > Porownaj ilosc nakladu. Tylko to. Dane ogolnie dostepne w internecie. Sprawdz.
            > I wszystko jasne.

            No i znowu nic nie jest jasne, bo przeciwstawiasz gazetom typu Cosmo pisma opiniotworcze wyrzucajac calkowicie poza nawias tzw. prase meska w postaci wszelkiego rodzaju CKM-w, Playboyow oraz gazet zajmujacych sie sportem. Porownanie nakladow byloby na miejscu pomiedzy stereotypowa prasa kobieca a rownie stereotypowa prasa meska. I obraz od razu uleglby zmianie. Co sie tyczy pism opiniotworczych - coz, tu wystarczy rzeczywiscie sprawdzic, ktora z plci ma jaki procentowy wklad w czytelnictwo. Nie uwazasz, ze wtedy dopiero byloby wszystko jasne?

            Problem taki, ze to papierowe kursy i kwalifikacje. Pochodza z Wyzszych Szkol P
            > ierdzenia w Stolek, czyli zarzadzania, psychologii, socjologii, pedagogiki, itp
            > . To sa wszystko zawody co najwyzej wspomagajace, ale nic nie tworzace, a na do
            > datek robione w szkolach gdzie sie placi za oceny - ile juz byl afer i artykulo
            > w na ten temat... Chcesz tworzyc cos prawdziwego i namacalnego, to idz na polit
            > echnike.

            Czy przez to chesz powiedziec, ze kobiety nie studiuja na pasntwowych uczelniach wyzszych, a jedynie na uczelniach-krzakach? Nie mowiac juz o Ploitechnikach? obudzze sie czlowieku, coraz wiecej kobiet okupuje uczelnie techniczne i konczy je ze swietnymi wynikami, bo w koncu przestano im wmawiac, ze sie nie nadaja do nauk scislych a same zainteresowane w koncu przestaly wierzyc, ze tak jest.

            Podoba mi sie stwierdzenie, ze "psychologia (wymieniona z innymi kierunkami studiow, ale ten przyklad ubawil mnie najbardziej) to zawod wspomagajacy". Natomiast znajomosc jezykow i dodatkowe kursy sa jedynie "papierowe", czyli mozna wywnioskowac, ze kompletnie zbedne. Za to oferta politechnik wystarcza za wszystko a rzeczony absolwent politechniki po opuszczeniu murow uczelni moze z duma spoczac na laurach i odpuscic sobie dalszy rozwoj. Chyba juz wiem, dlaczego budynki w Polsce sa takie krzywe a autostrad jak nie bylo, tak nie ma. Twoj tok myslenia zaczyna mnie fascynowac coraz bardziej a przy okazji frapuje mnie, na jakim swiecie zyjesz.

            Kolejna rzecz - czyzbys zakladal, ze na politechnikach i uczelniach zajmujacych sie dziedzinami scislymi panuje absolutna transparentnosc? Z tego co wiem, to wlasnie w prypadku medycyny bylo najwiecej afer. Zatem kolejny raz dosc nieudolnie probujesz dokonac manipulacji za pomoca informacji (przemyslen) niewiadomego a podejrzanego pochodzenia.

            No i najbardziej kolorowy kwiatek na sam koniec:

            Kobiety przyjmuja zawsze role wsparcia, a mezczyzni i
            > da na pierwszy front. O wiele slabiej (przecietnie!) odnajduja sie w swiecie ra
            > cjonalnym i fizycznym. O wiele lepiej sie odnajduja w swiecie emocjonalnym i ni
            > epewnym.

            Rozumiem, ze skoro kobiety slabo odnajduja sie w swiecie fizycznym, to sa mitycznymi stworzeniami w typie wrozek, ktorym krew i cialo oraz wszelkie zwiazane z nimi atrakcje sa obce?
            A powiedz mi jeszcze, czym sie przejawia owo kiepskie odnajdywanie sie kobiet w swiecie racjonalnym? Bo rozumiem, ze u mezczyzn oznaka przystosowania oraz racjonalnego podejscia jest opuszczanie partnerek z malymi dziecmi - "bo ich sytuacja przerosla", "bo nie sa gotowi" (jakby nie mozna bylo wczesniej RACJONALNIE pomyslec) etc.

            Dla jasnosci, nie uwazam zeby ktoras z plci byla lepsza, ale denerwuje mnie to cholubienie mezczyzn polaczone z przeswiadczeniem o wlasnej wyjatkowosci wynikajacym z roznic anato micznych i jak czytam takie smieci, to z duza doza przyjemnosci dorzucam szczypte szowinizmu. Szczypte, bo moglabym garsc, ale wtedy danie by sie popsulo.
            • miliwati Re: Oplacalnosc 15.03.11, 13:33
              hexd napisała:

              > Dla jasnosci, nie uwazam zeby ktoras z plci byla lepsza, ale denerwuje mnie to
              > cholubienie mezczyzn polaczone z przeswiadczeniem o wlasnej wyjatkowosci wynika
              > jacym z roznic anato micznych i jak czytam takie smieci, to z duza doza przyjem
              > nosci dorzucam szczypte szowinizmu. Szczypte, bo moglabym garsc, ale wtedy dani
              > e by sie popsulo.

              Powiadasz że chciałabyś jakiegoś przykładu na lepsze radzenie sobie męskiego mózgu z konkretną rzeczywistością, a kobiecego z emocjami? Proszę bardzo, jest właśnie powyżej. Mali_kali pisze rzeczowo że ze względu na różnice między płciami w warunkach wysokodochodowej pracy zawodowej mężczyzna jest sprawniejszy. Ty czytasz że ze względu na róznice między płciami mężczyźni uważają się za lepszych w ogóle i wyjątkowych. Bardzo typowe dla kobiecego sposobu postrzegania świata nieuzasadnione, emocjonalne rozszerzenie kwantyfikatorów - i przyjęcie tego co sama wymyśliłaś za argumenty dyskutanta.
              • jestemtrollem Re: Oplacalnosc 15.03.11, 18:08
                Miliwati, jeszcze trochę i będziesz miała język cały brązowy od lizania tyłka mali_kali, a i tak pozostaniesz tylko kobietą.
            • mali_kali Re: Oplacalnosc 15.03.11, 18:07
              > No wiec nie jest ot jasne, bo przy podpisywaniu umowy okreslamy tez ilosc godzi
              > n, jaka mamy przepracowac tygodniowo. I to chyba jest "jasniejsze" niz Twoje wy
              > pociny.

              Ale sa wyjatki. Istnieja takze godziny, za ktore otrzymujesz wynagrodzenia, a wcale nie pracujesz. Z nich wlasnie korzystaja kobiety. Te nadgodziny, o ktorych pisalem wczesniej to tez - nie oszukujmy sie - zazwyczaj nie sa platne, a jednak mezczyzna o wiele czesciej sie na nie zgadza.
              Pamietaj! Oprocz umowy sa jeszcze wyjatki. I to one decyduja, a szczegolnie dlatego, bo zamiast byc wyjatkami, to staja sie bardzo czeste.

              > Plus to, co mialam ochote napisac wczesniej - dlaczego zakladasz, ze wszystkie
              > kobiety maja dzieci, w dodatku male i koniecznie musza je skads odbierac.

              Wszystkie to na pewno nie. Duza wiekszosc. Odpowiada? Stad takie, a nie inne myslenie i kalkulowanie.

              > obudzze sie czlowieku, coraz wiecej kobiet okupuje uczelnie techniczne i konczy
              > je ze swietnymi wynikami, bo w koncu przestano im wmawiac, ze sie nie nadaja d

              Byc moze coraz wiecej, ale gina w odmecie psycholozek, filolozek, pedagogow, socjolozek, marketingow i tym podobnych. To wlasnie one nadaja ton, a nie panie po budownictwie.

              > ioskowac, ze kompletnie zbedne. Za to oferta politechnik wystarcza za wszystko
              > a rzeczony absolwent politechniki po opuszczeniu murow uczelni moze z duma spoc
              > zac na laurach i odpuscic sobie dalszy rozwoj.

              Gdzie ja tak napisalem??? Co to za konfabulacja???

              > Kolejna rzecz - czyzbys zakladal, ze na politechnikach i uczelniach zajmujacych
              > sie dziedzinami scislymi panuje absolutna transparentnosc? Z tego co wiem, to
              > wlasnie w prypadku medycyny bylo najwiecej afer.

              Medycyna to nie nauka scisla. Widze, ze nawet takie stwierdzenie wymaga tlumaczenia. Nauka scisla zapewnia, ze gdy wykonasz 100 eksperymentow, to wyjdze za kazdym razem ten sam i mozna to opisac modelem matematycznym. Tego nie ma niestety w przypadku medycyny. Na medycynie, tak samo jak na prawie i psychologii trzeba zakuwac tekst na pamiec. Na kierunku scislym trzeba umiec stworzyc model matematyczny opisujacy zjawisko. Na tym polega roznica.

              > Zatem kolejny raz dosc nieudol
              > nie probujesz dokonac manipulacji za pomoca informacji (przemyslen) niewiadomeg
              > o a podejrzanego pochodzenia.

              A Twoje przemyslenia (informacje) pochodza z "wiadomego" zrodla? Manipulacje to zrobilas wczesniej, gdy wkladalas w moje usta swoje opinie.

              > swiecie racjonalnym? Bo rozumiem, ze u mezczyzn oznaka przystosowania oraz rac
              > jonalnego podejscia jest opuszczanie partnerek z malymi dziecmi - "bo ich sytua

              Zle rozumiesz.
          • takisobienik Re: Oplacalnosc 17.03.11, 01:04
            mali_kali napisał:
            > Kobiety maja inna konstrukcje maja inne predyspozycje. Kobiety przyjmuja zawsze role wsparcia, a mezczyzni i da na pierwszy front. O wiele slabiej (przecietnie!) odnajduja sie w swiecie racjonalnym i fizycznym. O wiele lepiej sie odnajduja w swiecie emocjonalnym i niepewnym.

            Praca domowa: sprawdź, co zostało pogrubione i jak to się ma do "typowo kobiecego emocjonalnego uogólniania" :))
        • miliwati Re: Oplacalnosc 14.03.11, 10:38
          otterly napisała:

          > Bo tak to ta głupia natura urządziła, że to kobiety rodzą dzieci, i tak to ta g
          > łupia nauka urządziła, że to kobiety szprycują się hormonami, żeby faceci mogli
          > poru...

          Żeby faceci mogli? A co w tym czasie robią kobiety kiedy faceci ru...?

          > A kto niby miałby te dzieci odbierać? Ok, zostanę w pracy po godzinach, pod war
          > unkiem, że facet wyjdzie wcześniej, odbierze dziecko, ogarnie dom, ugotuje etc.

          A w czym problem? Załatw z facetem żeby to zrobił.

          > Poczytaj sobie statystki. Obecnie to kobiety mają lesze kwalifikacje, znają wię
          > cej języków, kończą więcej kursów i robią szkolenia. Na dodatek zapierniczają n
          > a dwa lub trzy etaty (praca, dom, dziecko).

          1) Jak są takie wykwalifikowane to niech żądają większych pieniędzy.
          2) Kwalifikacje to nie jest to samo co wydajność pracy. A płaci się za wydajność, a nie za to że się ktoś długo uczył.

          > Prawdą jest to, że kobiety muszą na każdym kroku udowadniać, że są coś warte, ż

          TO całkiem jak faceci.

          > e coś wiedzą. Tak to już jest, że facet ma zaufanie społeczne niejako "na kredy
          > t", kobieta musi je sobie wypracować.

          Jakie zaufanie ma facet?

      • lady.baba Re: Oplacalnosc 12.03.11, 11:06
        A o czym są czasopisma "męskie"? Rozumiem, że oglądanie wdzięków Ewy Sonnet i znajomość najnowszych modeli BMW fantastycznie wpływa na poziom męskiej pracy, rozwija osobowość i daje ogromną wiedzę.
    • outskywalker Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 10:56
      Ironia redaktora Lisa przechodzi moje babskie pojęcie. A to przykre. Wyzysk, brak równych praw zawsze były opłacalne i wątpię, by patriarchalne społeczeństwo prędko z nich zrezygnowało. To mało pragmatyczne.
      Mam tak naprawdę jedno pytanie: czy mogłybyśmy wreszcie zacząć mówić własnym głosem, a nie pozwalać na wypowiedzi mężczyzn, którzy bynajmniej nie są zainteresowani naszą sytuacją w takim rozumieniu, jak my ją widzimy? Odbierzmy media facetom! ;)
      • emikal10 Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 14:26
        A może by tak od razu naturalizacja i niech się ziści wizja świata z Seksmisji, a niech cierpią za karę!

        Ps.
        Kopernik była kobietą!!!
    • minstrelboy Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 11:19
      Dlaczego jakoś nie widzę feministek, gdy docierają głosy, że ubranka dziecięce mają mieć podniesiony VAT?!

      Dlaczego feministki bardziej bolą związki babsko-babskie niż kwestia obłędnie niskiej dzietności Polek?

      Dlaczego feministki nic nie mówią (słyszalnie) o przemocy wobec kobiet w islamie, a pani Środa upatruje polskie źródła przemocy w katolickich rodzinach?
      • outskywalker Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 11:24
        minstrelboy napisał:

        > a pani Środa upatruje polskie źródła przemocy w katolickich rodzinach?

        Bo katolickie rodziny to często straszna hipokryzja, gwałty małżeńskie, niemożność wyperswadowania mężowi, że kobieta chce dla siebie czegoś więcej, niż garnków od Zeptera i ciuchów sprzed dwóch dekad. ŻE NIE JEST ROZPŁODOWĄ KURĄ.
        • minstrelboy Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 11:33
          Pogadaj z jakimś imamem. W Iranie pani Środzie już ucięli by nos za takie słowa o ich religii.

          Myślisz, że katolicyzm to patologia, poczytaj co saraceni wyprawiają z niewiernymi żonami...
          • everial Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 11:39
            N/c.

            Twoim tokiem rozumowania:
            No gwałt jest zły, no przecież tak wiele bólu sprawia. Ale bicie kobiety to już w sumie nie, bo to nie jest takie zło jak gwałt.

            Chwasty trzeba wyrywać przy ziemi, a nie koronie, gdzie najbardziej są widoczne.
      • otterly Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 12:29
        minstrelboy napisał:

        > Dlaczego jakoś nie widzę feministek, gdy docierają głosy, że ubranka dziecięce
        > mają mieć podniesiony VAT?!

        Ceny ubranek dziecięcych to nie jest sprawa kobiet. To jest sprawa rodziców/osób wychowujących dzieci, niezależna od płci, orientacji seksualne, wyznania, czy czegokolwiek.


        >
        > Dlaczego feministki bardziej bolą związki babsko-babskie niż kwestia obłędnie n
        > iskiej dzietności Polek?

        Bo dzietność Polek zaczyna (bardzo powoli) być sprawą indywidualną i świadomą decyzją (a przynajmniej chciałoby się, żeby tak było), a związki babsko-babskie, mimo że są sprawą indywidualną, wymagają pewnych regulacji natury prawnej, czysto formalnych, których w tym na pozór demokratycznym i tolerancyjnym społeczeństwie trzeba się domagać zębami-pazurami. Co do krzyczenie "Rodźcie dzieci!", kiedy nie ma ku temu warunków ekonomicznych, nie ma zaplecza socjalnego czy medycznego?
        >
        > Dlaczego feministki nic nie mówią (słyszalnie) o przemocy wobec kobiet w islami
        > e, a pani Środa upatruje polskie źródła przemocy w katolickich rodzinach?

        Mówią, mówią, ale Polakom jakoś dziwnie bliższa jest kwestia dyskryminacji kobiet w katolickich rodzinach niż w islamskich. Choć obie równie warte potępienia. Tsunami w Japonii jest straszne, ale jakoś powódź w zeszłym roku na południ Polski budziła w Polakach więcej emocji. Dlaczego?
    • apas13 Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 11:22
      "Ale słowa 'sprawiedliwość' nijak się nie da zastąpić słowem 'opłacalność'."
      Ależ pani Agnieszko, jak to się nie da?! Cała współczesna gospodarka na tej 'zamianie' się opiera - czemu pracownik fizyczny w UK zarabia więcej, niż nauczyciel w Polsce? Gdyby była sprawiedliwość, było by inaczej. Ale sprawiedliwości nie ma, jest wyzysk. To znaczy - on się nazywa 'konkurencyjność', 'elastyczność', 'zdolność do pracy pod presją stresu' albo zwyczajnie "transferem produkcji do bardziej opłacalnej strefy ekonomicznej' - ale tak po prawdzie to to jest wyzysk, to jest przeliczanie wszystkiego na zysk... I jest on niezależny od płci, choć przekłada się na większą dyskryminację kobiet. CZemu? Bo facet jest bardziej 'zdolny do pracy pod presją stresu' - jak go szef zmiesza z błotem za niezrealizowanie nieosiągalnego planu, to facet rzuci siarczystą ku.wą, walnie setę i będzie zapieprzał dalej. Przeciętna kobieta się rozbeczy. Szef woli faceta, bo ku.wy nie usłyszy, setę sam lubi walnąć jak go jego szef miesza z błotem a babskie łzy i spazmy to jednak pewien dyskomfort jest.
      Na poważnie - jako mąż swojej żony, inteligentnej i wykształconej osoby, ktora dyskryminacji płciowej w pracy doświadczyła wielokrotnie, wiem, że takowa dyskryminacja istnieje. Ale wiem też, że istnieją wyższe struktury niesprawiedliwości, których istnienie "sanckcjonuje' niejako niesprawiedliwość wobec kobiet. Pracując w Warszawie zarabia się więcej, niż pracując na podobnym stanowisku w prowincjonalnym miasteczku. Rodząc się w rodzinie mieszkającej w centrum dużego miasta ma się lepszy start w życie, niż gdy przyjdzie się na świat w popegeerowskiej wsi. Będąc podwładnym idioty można być sekowanym nawet, jeli ma się obiektywnie rację w przeciwieństwie do szefa. Będąc Polakiem ma się z reguły trudniejsze życie, niż gdy się jest Szwedem. Będąc kobietom ma się trudniej, niż gdy jest się facetem. To się wpisuje w pewien schemat, niestety...
    • bene_gesserit KSP zawsze gotów 11.03.11, 11:51
      Jak tylko zobaczylam ten artykul, bylam pewna, ze w watku pod nim wypowie sie kwiat Klubu Sfrustrowanego Penisa. Albo sa zawsze czujni, albo nader chętnie czytaja fora i dodatki gazetowe dla kobiet.
      • morrison9 Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 12:03
        Trochę strzelasz sobie w stopę bo jeśli w wypowiedziach mężczyzn na tym forum doszukujesz sie objawów Klubu Sfrustrowanego Penisa to co można powiedzieć o wypowiedziach kobiet?
        Wszystko jest dla niech przejawem dyskryminacji, seksizmu i patriarchatu.
        Wiecznie są krzywdzone, we wszystkim doszukują się zmowy , spisku itd.
        Jestem mężczyzną i lubię tu zaglądać bo interesują mnie poglądy osób reprezentujących odmienny światopogląd. Lubię dyskutować , spierać się z ludźmi o odmiennych poglądach oczywiście przy zachowaniu minimum rzeczowości i kultury.
        Z tych samych powodów lubię od czasu do czasu posłuchać sobie Radia Maryja :-)
        Czy to też wiąże się z byciem frustratem?
        A może po prostu próbuję empatycznie wczuć się w stanowisko ludzi o odmiennym od mojego sposobie postrzegania rzeczywistości.
        • mali_kali Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 13:39
          Zle zrozumiales jej wypowiedz. To kwestia dowartosciowania sie. Powiedzenia sobie, ze jest lepsza. Tymczasem ta pani chodzi do psychologa i tam sie wyzala na to jaki swiat jest wobec niej zly. Posledz jej wypowiedzi na forum, to znajdziesz fragmenty, gdzie wprost tak pisze sama - forum daje mozliwosc czytania historii wpisow.
          Bene nigdy Ci nie odpowie co to znaczy byc frustratem, bo to ona sama przezywa straszne frustracje.

          Wypowiedz bardzo pretensjonalna, ale normalna dla osob o gleboko zakorzenionych kompleksach. Ona wcale tak nie mysli. Ona w to wierzy. Dyskusji nie bedzie.
          • afffffff4 Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 14:09
            > Wypowiedz bardzo pretensjonalna, ale normalna dla osob o gleboko zakorzenionych
            > kompleksach. Ona wcale tak nie mysli. Ona w to wierzy. Dyskusji nie bedzie.

            A co powiesz o osobach używających argumentów ad personam? Śledzących historię wpisów po to żeby dowalić rozmówcy?
            • sidian Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 14:55
              Z calym szacunkiem, ale "dowalanie" rozmowcy w momencie, ktorym ten rozmowca zaczyna od jakiegos kluu sfrustrowanych penisow jest delikatnie rzecz ujmujac na miejscu. Z drugiej strony wiadomo, co mowia o dyskusji z idiota. Najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu, a potem pobije doswiadczeniem.
              • afffffff4 Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 15:28
                Mi się to bardziej skojarzyło z przyganiał kocioł garnkowi
            • mali_kali Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 16:41
              No wlasnie opisales bene. A co sadze o takich osobach, to juz napisalem wyzej.

              Lepiej ostrzec innych przed trollem. Tak samo jak bede ostrzegal Ciebie, gdy bedziesz wchodzil w jakas inne pulapke. To nie jest oczernianie lwa, gdy stwierdze, ze mu smakuje ludzkie mieso.
      • jael53 Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 12:05
        Gdyby wszystko dało się wyjaśnić po marskowsku, racjami ekonomicznymi, to byłoby pięknie. Niestety, nie jest. Bywały takie systemy społeczne, które trwały mimo ekonomicznej niedorzeczności.
        O tym, że ustój I RP jest - właśnie ekonomicznie - niewydolny i fatalny, pisał już w "Duchu praw" Monteskiusz. Dzieło było wśród europejskich elit szeroko komentowane... i co? I nic. Ustrój I RP, mimo swej niedorzeczności, był podtrzymywany, jak długo się dało. Skończyło się, wszyscy wiemy, jak. A zrozumieliśmy z tego głównie wcale nie to, że Monteskiusz dobrze ten ustrój zdiagnozował; i nie to, że coś tak niedorzecznego musiało się w końcu zawalić... Myśmy z tego pojęli, że "wszyscy nasi sąsiedzi są źli".
      • lavinka Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 12:55
        Ja bym stwierdziła, że to same feministki trollują, że mieć kogo potem obśmiewać. Za szybka reakcja. Pierwszy komć? Jakoś wątpię by panowie specjalnie czekali na jakiś feministyczny stek bzdur. Normalny facet prędzej by obśmiał, niż wysmarował taki tekst. Etatowy troll gazetowy, pewnie dostaje cynk jeszcze przed publikacją artykułu :)


        Co do wypowiedzi Lisa, jakby to ująć, na dwoje babka wróżyła. To co powiedział można zinterpretowac na dwa sposoby i pani z artykułu chyba wybrała tę bardziej wygodną. Dla mnie wypowedź Lisa (co się rzadko zdarza) ma o tyle sens, że z perspektywy ogólnego dobrobytu - równe płace się opłacają społeczeństwu. Także z perspektywy dzietności, bo lepiej zarabiajaca kobieta może sobie z pensji odłożyć kasę na te kilka lat, które poświęci dziecku(o ile właśnie taki model rodziny wybierze). W praktyce jednak mało kogo stać na dziecko nawet z pensją równą mężowskiej(tak samo niską jak mężowska). Taki kraj, co robić.
        • sidian Re: KSP zawsze gotów 11.03.11, 15:07
          Poza tym zrownanie pensji oznaczaloby wiecej urlopow "macierzynskich" branych przez facetow. Z doswiadczenia wiem, ze sa tacy, ktorzy by chetnie przy dziecku zostali zamiast swojej kobiety, ale zarabiaja wiecej, wiec taka opcja nie wchodzi w rachube. Proste.
    • mgrzemow Same jesteście sobie winne 11.03.11, 12:34
      Kobiety są wychowywane przez swoje mamy i bacie na ofiary, no to i są potem ofiarami.

      Tylko nie rozumiem dlaczego mają o to pretensje do facetów. To znaczy rozumiem - zgodnie z odwieczną zasadą, że za każdą porażkę winien jest najbliżej stojący facet (w tym przypadku trudno wyłonić pojedynczą ofiarę, więc winna jest cała populacja).

      Moja kobieta aktualnie zmienia pracę. Masakrycznie ciężko jest jej wytłumaczyć jak ma negocjować kasę, jak zrobić, żeby to firma się o nią starała a nie odwrotnie. Jakby to robiła bez wsparcia to by na kolanach dziękowała za każdą propozycję i brała wszystko jak leci.

      Tak, że same jesteście sobie winne, zacznijcie walczyć o swoje - ale nie w parlamencie tylko na rozmowach kwalifikacyjnych w firmach...
      • afffffff4 Re: Same jesteście sobie winne 11.03.11, 13:46
        > Kobiety są wychowywane przez swoje mamy i bacie na ofiary, no to i są potem ofi
        > arami.
        >
        > Tylko nie rozumiem dlaczego mają o to pretensje do facetów. To znaczy rozumiem
        > - zgodnie z odwieczną zasadą, że za każdą porażkę winien jest najbliżej stojący
        > facet (w tym przypadku trudno wyłonić pojedynczą ofiarę, więc winna jest cała
        > populacja)


        ja tu widzę inną odwieczną zasadę - wszystkiemu winna matka (czytaj: kobieta) bo tak wychowała :)
        Okrucieństwom wojny winne są kobiety bo urodziły i wychowały żołnierzy- to jeden z przykładów.
        • mgrzemow Re: Same jesteście sobie winne 11.03.11, 14:35
          > ja tu widzę inną odwieczną zasadę - wszystkiemu winna matka (czytaj: kobieta) b
          > o tak wychowała :)
          > Okrucieństwom wojny winne są kobiety bo urodziły i wychowały żołnierzy- to jede
          > n z przykładów.

          Dobrze. Oczywiście wychowanie to jeden z czynników. Pozostałe to np charakter, czy inne cechy które na przestrzeni tysięcy lat wpływały na przekazywanie genów.

          Ujmijmy to tak - jak nasz pra pra przodek miał bronić swojego plemienia przed tygrysem, to czy najpierw bronił tych miłych i potulnych samic, czy tej pyskatej feministki, co buntowała inne baby w kwestii dostępu do upolowanego mięsa? ;-)

          Moim zdaniem na przestrzeni tysięcy lat męskiej dominacji wytworzyły się tak w mężczyznach jak i w kobietach pewne wzorce.

          I te właśnie wzorce do spółki z wychowaniem wpływają na dzisiejsze życie.

          Więc próby prawnego uregulowania problemu to zawracanie Wisły kijem. Najpierw same kobiety muszą uwierzyć w siebie i zacząć walczyć o swoje - co czego je bardzo namawiam, a jednaj nawet usilnie pomagam.

          Jak ktoś ma problemy ze samym sobą to nie ad mu się pomóc administracyjnymi nakazami i zakazami. Amerykańska akcja afirmatywna pokazała to aż za dobrze...
          • afffffff4 Re: Same jesteście sobie winne 11.03.11, 15:41
            > Więc próby prawnego uregulowania problemu to zawracanie Wisły kijem. Najpierw s
            > ame kobiety muszą uwierzyć w siebie i zacząć walczyć o swoje - co czego je bard
            > zo namawiam, a jednaj nawet usilnie pomagam.


            W większości się zgadzam. Sądzę, jednak, ze pewne uregulowania prawne też są potrzebne. Nie po to żeby wszystko w rączkę wkładać, bo słusznie napisałeś, że trzeba walczyć o swoje, ale choćby po to żeby zlikwidować ten przysłowiowy szklany sufit.
        • sidian Re: Same jesteście sobie winne 11.03.11, 14:56
          Jest takie powiedzenie: Wina zawsze lezy po dwoch stronach. Kobiety i jej matki. :D
        • kocia_noga Re: Same jesteście sobie winne 14.03.11, 11:00

          Skąd kobiety mają się dowiedzieć, że nie są gorsze?
          Cała męska kultura nasączona jest mizoginią. Jedna matka może zawrócić Wisłę kijkiem?
          Świetny wykręt.
    • strikemaster Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 13:28
      > żyjecie 10 lat dłuzej (srednioi) a pracujecie 5 lat krócej - gdzie tu równoupra
      > wnienie
      > to jest skandal - jawna dyskryminacja

      Łazisz w spodniach? Jeżeli tak, to nie pieprz bredni i przyjmij wcześniejszą śmierć z podniesioną przyłbicą, jak na mężczyznę przystało. I żeby nie było, ten tekst należy rozumieć dosłownie, bo to właśnie noszenie spodni przez mężczyzn jest jedną z przyczyn wielu chorób, w tym nowotworowych, i chodzi tu o jakiekolwiek spodnie, nie tylko obcisłe, a jest to poparte publikacjami naukowymi.
      • sidian Re: Równość tak, ale bez 'bab' 11.03.11, 15:08
        A noszenie spodnic/sukienek nie powoduje? Zapalenia jajnikow dla przykladu? To zycie jest niezdrowe a nie spodnie.
    • zuitka Kobiety i odpowiedzialność 11.03.11, 15:23
      pewnie, że kobiety powinny pracować tak długo jak mężczyźni i oczywiście, że dyskryminacja działa w obie strony - kobiety po prostu domagają się pewnych rzeczy głośniej, ale to już problem mężczyzn, że siedzą cicho. co nie znaczy, że nic nie trzeba zmieniać! bardzo dużo jest spraw, które trzeba zmienić, aby i kobietom i mężczyznom żyło się lepiej i nie było mowy o dyskryminacji.

      Mnie najbardziej uderza problem, który na równo występuje w wypowiedzi Lisa jak i Graff - traktowanie kobiet po macoszemu. Czyli - kobiety są biedne, wyzyskiwane i źle opłacane przez jakieś wielkie i bliżej nieokreślone "społeczeństwo" i najwyższa pora, żeby to "społeczeństwo" się opamiętało i podwyższyło biednym kobietom płace itp. Czyli biedna Kasia, Ela czy inna Madzia jest smutna i wzywa i musi przyjść wielki pan decyzyjny i rozwiązać problem. Nie mogę już tego czytać.

      Kobiety, Pani Redaktor, to my - kobiety - jesteśmy tym społeczeństwem, to my same się nisko opłacamy, to my zwalniamy pracownicę w ciąży i korzystamy z wielu innych form wyzysku. To my siedzimy w domu zamiast kandydować do sejmu i to my nie głosujemy na kobiety - kandydatki na prezydenta Polski. To my wychowujemy dzieci i to my mężczyznom przekazujemy wzorzec kobiety matki Polki, która jest od podania mu obiadu. Nie rozwiążemy problemu dyskryminacji kobiet, dopóki nie zastanowimy się, dlaczego to robimy. Czy jest nam z tym lepiej/wygodniej/taniej? Czy jesteśmy głupie? Czy dałyśmy się ogłupić księdzu/ojcu/mężowi/nauczycielowi? Dlaczego nie ogłupiła nas w przeciwną stronę matka/ciotka/przyjaciółka/nauczycielka?

      Wiadomo, że sprawy są o wiele bardziej skomplikowane, ale przestańmy wreszcie chować głowy w piasek i czepiać się mężczyzn. Jeśli skończymy z dyskryminacją - zrobimy to same. Choćby wychowując przyszłe pokolenie mężczyzn, tak aby zrozumiało słowo "feminizm" i przyszłe pokolenie kobiet, aby wzięło na siebie odpowiedzialność.
      • afffffff4 Re: Kobiety i odpowiedzialność 11.03.11, 15:34
        > pewnie, że kobiety powinny pracować tak długo jak mężczyźni i oczywiście, że dy
        > skryminacja działa w obie strony - kobiety po prostu domagają się pewnych rzecz
        > y głośniej, ale to już problem mężczyzn, że siedzą cicho. co nie znaczy, że nic
        > nie trzeba zmieniać! bardzo dużo jest spraw, które trzeba zmienić, aby i kobie
        > tom i mężczyznom żyło się lepiej i nie było mowy o dyskryminacji.


        Dokładnie.
      • zuitka Re: Kobiety i odpowiedzialność 11.03.11, 15:54
        konkretny przykład tegorocznych haseł manify, żeby nie było, że teoretyzuję:
        jest STOP WYZYSKU! WYMAWIAMY SŁUŻBĘ!
        - pomija kompletnie podstawowe pytanie - dlaczego my jako kobiety wyzyskujemy?
        - komu wymawiamy służbę? samym sobie? społeczeństwu? a kobiety to nie społeczeństwo?
        - co to w ogóle znaczy? mamy rzucać prace i podrzucić dziecko do kancelarii premiera, aby się nim zaopiekował z braku przedszkoli? niech się PAN premier łaskawie zajmie...

        Jeśli zmienimy optykę na odpowiedzialną, wtedy oba hasła tracą rację bytu. Bo zamiast "Stop dyskryminacji" daje nam "Nie dyskryminuję - a Ty?", zamiast "Wymawiam służbę" - "Nie korzystam z wyzysku innych". Oficjalne hasła są nośne, ale od razu stawiają kobietę w roli petenta - kobiety służącej - czym pogłębiają dyskryminacyjną mentalność. Wymawia służbę, żeby dano jej lepsze warunki. Nie organizuje przedszkola, tylko prosi, aby jej zorganizowano. Nie określa warunków, tylko tupie nogą. Nie zmienia rzeczywistości, tylko ją zagaduje.

        Nie wiem, skąd to się bierze, ale tak nie zwojujemy zbyt dużo. Nikt nie lubi petentów.


      • kocia_noga Re: Kobiety i odpowiedzialność 14.03.11, 11:14
        zuitka napisała:

        Czyli biedna Kasia, Ela czy inna Madzia jest smutna i wzywa
        > i musi przyjść wielki pan decyzyjny i rozwiązać problem. Nie mogę już tego czyt
        > ać.
        >
        > Kobiety, Pani Redaktor, to my - kobiety - jesteśmy tym społeczeństwem, to my sa
        > me się nisko opłacamy, to my zwalniamy pracownicę w ciąży i korzystamy z wielu
        > innych form wyzysku. To my siedzimy w domu zamiast kandydować do sejmu i to my
        > nie głosujemy na kobiety - kandydatki na prezydenta Polski. To my wychowujemy d
        > zieci i to my mężczyznom przekazujemy wzorzec kobiety matki Polki, która jest o
        > d podania mu obiadu. Nie rozwiążemy problemu dyskryminacji kobiet, dopóki nie z
        > astanowimy się, dlaczego to robimy. Czy jest nam z tym lepiej/wygodniej/taniej?
        > Czy jesteśmy głupie?


        Czy dałyśmy się ogłupić księdzu/ojcu/mężowi/nauczycielowi
        > ? Dlaczego nie ogłupiła nas w przeciwną stronę matka/ciotka/przyjaciółka/nauczy
        > cielka?

        Dlatego, że nie ma takiej pozycji społecznej, pieniędzy, pychy, setek lat kultywowania mizoginii w tradycji?
        Weź sobie dowolną stację telewizyjną, spędź jeden dzień licząc tylko jedno - ile razy pojawiła się postać kobiety a ile mężczyzny i w jakim charakterze.
        Licz wszystko, w tym filmy, ZWŁASZCZA dla dzieci, bo to je się uczy świata. Ile postaci płci żeńskiej i męskiej iw jakim charakterze.
        Jak będziesz chciała jeszcze szerzej otworzyć sobie oczy, pójdź do empiku, żeby nie narażać się na koszty i policz osoby na zdjęciach - tylko i wyłącznie i zrób to samo, co z TV.
        To działa. I to działa w obie strony - kobiety mają wdrukowane, bardzo silnie, chociaż mało kto nam to mówi ekspressis verbis, że są niepoważnym dodatkiem do świata. Faceci tą samą drogą uczą się, że to oni zaludniają świat, a jak chcą rozrywki, to ewentualnie można sięgnąć po to coś niższe i spreparowane, by się podobać.
        Proces odwracania skutków tego nauczania jest długi i cieżki, a mimo to feministkom udało się dużo zrobić.
        poza tym masz rację, apelować trzeba głównie do kobiet, uczyć asertywności, wspierać, upewniać w prawach człowieka.
    • zdzisiek66 Patiarchat w sądach rodzinnych :) 11.03.11, 15:23
      Mój znajomy wie, że u źródeł jego feminizmu nie leży 'babski problem', tylko jego własny i innych panów zrobionych w trąbę przez sądy rodzinne. Tyle że tamci zwykle widzą w tym matriarchat, bo patriarchalny wyrok wydała kobieta

      Wreszcie rozumiem :)
      80% sędziów w sądach rodzinnych to kobiety.
      W 90% wyroków rozwodowych opieka nad dziećmi jest przyznawana matkom, a ojcowie są tylko od płacenia. A dlaczego?
      Bo te sędziny to fanatyczne patriarchatki.
      Jaka na to recepta? Wprowadzić do sądów parytet światopoglądowy. 50% orzekających to muszą być feministki lub feminiści. Odpowiednio wyszkoleni, tacy, którzy wiedzą, że opiekę nad dziećmi trzeba zawsze przyznawać ojcu, a matce przysolić porządne alimenty. Bo wyrok odwrotny jest wynikiem wyprania mózgu przez patriarchalną propagandę.


      Sądy rodzinne zostały zdominowane przez patriarchatki.
    • ikcort Jeszcze się taki nie urodził... 11.03.11, 15:29
      Jeszcze się taki nie urodził, co by feministkom dogodził. Ta cała Agnieszka Graff rozstawiła po kątach nawet Pacewicza podczas wywiadu, mimo że ten przyjął już tak pokorną postawę wobec niej i feminizmu, że chyba bardziej się nie dało. Feministki szczekają, szumią i skrzypią na każdego: nieważne, czy poprze ich postulaty, czy nie. Kiedyś się nawet okazało, że feminiści są źli, bo celowo chcą się podczepić pod ruch feministyczny, żeby zyskać sławę i uznanie. Mało tego: nawet kobiety w większości są złe, bo wspierają "patriarchat". Dobre są tylko feministki, i to zapewne też tylko jakieś wybrane.

      Dlatego ja nie mam zamiaru popierać ani pół żadnego z manifowych postulatów. Zły i paskudny będę tak czy inaczej, a przynajmniej wyjdę z twarzą z tego zamieszania.
    • sushi2010 Równość tak, ale bez 'bab' 14.03.11, 14:23
      Jak widac na zalaczonym obrazku (forum i wypowiedzi panow) normalna dyskusja o prawach kobiet w Polsce jest niemozliwa. Panowie potrzebuja conajmniej dwoch pokolen odwyku z nawykow patriarchalnych, takich jak swiete przekonanie, ze kobieta z 'natury' jest mniej wydolna i z 'natury' powinna mniej zarabiac.
      Poza tym w Polsce ciagle jeszcze istnieje kult maczo - agresywnego polglowka powatarzajacego ze jak sie 'baby nie bije, to jej watroba gnije'.
      Praca u podstaw nas czeka - dluga i frustrujaca.
      • caperucita Re: Równość tak, ale bez 'bab' 16.03.11, 14:16
        masz rację, to wszystko chyba na nic
    • viktoria-on-line Równość tak, ale bez 'bab' 15.03.11, 11:09
      Drogie Panie, problem nie leży w tym, co nam jest dane, zabrane, pozwolone itd...tylko w tym, co same sobie pozwalamy odebrać, narzucić. Od lat wielu zastanawia mnie kwestia kobiet nieustannie narzekających na to, że WSZYSTKIE, lub większość obowiązków związanych z prowadzeniem domu, przygotowywaniem posiłków, wychowywaniem dzieci, spada na nie. Jak to się dzieje? Kto na to pozwala i po co?

      Czy wszystkie panie żalące się na drugi etat w domu, obowiązek dowożenia i odbierania ze wsząd dzieci 7 dni w tygodniu wychowują dzieci samotnie?

      Dlaczego po pracy pierzecie skarpetki męża, gotujecie obiad, odkurzacie i prasujecie podczas gdy on wyleguje się w fotelu? Nie wyobrażam sobie co mogłoby mnie skłonić do takiego zachowania. Albo odwrotnego, kiedy to ja siedziałabym w tym fotelu...Spaliłabym się ze wstydu, za własne lenistwo, wygodnictwo i wykrzystywanie innej, a tym bardziej bliskiej mi osoby.

      Nie wybierajmy na partnerów egoistycznych leni. Wymagajmy podziału pracy. Rozmawiajmy z partnerami. U mnie też na początku nie było różowo, bo małżonek był przyzwyczajony, że w rodzinnym domu nie miał żadnych obowiązków. Po kilku normalnych, szczerych, spokojnych rozmowach zrozumiał, że "żona" to nie to samo co "darmowa pomoc domowa / gosposia/ niania/ sprzątaczka / praczka / kucharka". Nie znaczy to, że teraz robimy dokładnie wszystko "na pół". Ja gotuję, bo lubię i umiem. On nie lubi i nie chce się nauczyć, więc robi pranie, zmienia pościel, odkurza. Ja sprzątam łazienkę, on myje okna. Zakupy robimy razem, prasujemy każde sobie. Nikt się nie czuje wykorzystany czy dyskryminowany. Nikt nie wykorzystuje czy dyskryminuje.
      Każda z nas, żyjąc w związku, ma dokładnie tyle obowiązków, na ile się zgodzi. NIE RÓBCIE więcej niż chcecie. Nie róbcie więcej niż uważacie za uczciwe. To jest bardzo proste.

      Na świecie jest naprawdę wielu fajnych facetów. Odpowiedzialnych, uczciwych i chętnie opiekujących się swoimi dziećmi. Wśród moich znajomych to co najmniej 80%. Przemyślcie, czy warto decydować się na dziecko z osobą, która nie chce się nim zajmować.
    • 123nowak Równość tak, ale bez 'bab' 16.03.11, 20:02
      Kocham feminizm! Zwłaszcza jak trzeba przynieść węgiel z piwnicy i narąbać drewna. Kocham go również i z tego powodu, że nikogo już nie muszę przepuszczać w drzwiach przodem ani całować nie umyte łapy. Na tacierzyńskim można w spokoju chlapnąć piwka, a i smarkaczowi też da się je popróbować. A co? Niech szczyl ma... I jeszcze się babola popędzi, że na 1 za mało przyniosła. Jak nie potrafi domu utrzymać to niech do agencji pójdzie!
      • jestemtrollem Re: Równość tak, ale bez 'bab' 17.03.11, 00:14
        Boże, co się z tymi mężczyznami porobiło dzisiaj; nieudolne ciule nawet trollować nie potrafią jak należy. Tylko zdrowe plemniki was czynią użytecznymi, a i z tym coraz gorzej.
      • takisobienik Re: Równość tak, ale bez 'bab' 17.03.11, 00:47
        123nowak napisał:

        > Kocham feminizm! Zwłaszcza jak trzeba przynieść węgiel z piwnicy i narąbać drewna.

        Ciekawe, kto w dzisiejszych czasach nosi węgiel i rąbie drwa, by ogrzać mieszkanie.
        • miliwati Re: Równość tak, ale bez 'bab' 17.03.11, 11:25
          takisobienik napisała:

          > 123nowak napisał:
          >
          > > Kocham feminizm! Zwłaszcza jak trzeba przynieść węgiel z piwnicy i narąba
          > ć drewna.
          >
          > Ciekawe, kto w dzisiejszych czasach nosi węgiel i rąbie drwa, by ogrzać mieszka
          > nie.

          Całkiem sporo ludzi, wychowana w bloku dziewczynko.

          • takisobienik Re: Równość tak, ale bez 'bab' 17.03.11, 13:29
            miliwati napisała:

            > takisobienik napisała:
            >
            > > 123nowak napisał:
            > >
            > > > Kocham feminizm! Zwłaszcza jak trzeba przynieść węgiel z piwnicy i
            > narąbać drewna.
            > >
            > > Ciekawe, kto w dzisiejszych czasach nosi węgiel i rąbie drwa, by ogrzać mieszkanie.
            >
            > Całkiem sporo ludzi, wychowana w bloku dziewczynko.

            Heheheh, tak właśnie, dziewczynko miliwati, kończy się psychologizowanie na podstawie jednej wypowiedzi na forum :)
            Otóż śledząc uważniej wątki autobiograficzne zawarte w moich wpisach, zauważyłabyś, że z wychowaniem w bloku mam tyle wspólnego co ty z umiejętnością rzeczowego polemizowania. Czyli niewiele.
            Oczywiście zaraz napiszesz, że nie masz ochoty szukać cudzych postów niezwiązanych z tematem i tak dalej. Tyle że gdybyś zadała sobie ten trud, to nie pisałabyś bzdur o moim rzekomym wychowaniu w bloku. Ale zdaje sobie sprawę, że tak jest łatwiej - można mieć złudne wrażenie, że się komuś odpowiedziało, a na dodatek zamknęło mu buzię argumentem pt. "co ty tam wiesz". Jeśli tak samo zachowujesz się w życiu codziennym w stosunku do przypadkowo spotkanych osób, to życzę ci powodzenia. Będzie ci potrzebne :)

            --

            A co do rąbania drewna i noszenia węgla - w miejscach, gdzie się takie czynności w celu ogrzania mieszkania/domu wykonuje, zwykle kobiety pracują tak samo ciężko jak mężczyźni. I o feminizmie to tam zazwyczaj żadna ze stron nie słyszała.
            • miliwati Re: Równość tak, ale bez 'bab' 17.03.11, 14:42
              takisobienik napisała:

              > miliwati napisała:
              > > > Ciekawe, kto w dzisiejszych czasach nosi węgiel i rąbie drwa, by og
              > rzać mieszkanie.
              > >
              > > Całkiem sporo ludzi, wychowana w bloku dziewczynko.
              >
              > Heheheh, tak właśnie, dziewczynko miliwati, kończy się psychologizowanie na pod
              > stawie jednej wypowiedzi na forum :)

              Blok czy gierkowski klocek - to mało istotne. Ważne że słabe masz pojęcie o tym, czym się ogrzewa domy w Polsce.

              > A co do rąbania drewna i noszenia węgla - w miejscach, gdzie się takie czynnośc
              > i w celu ogrzania mieszkania/domu wykonuje, zwykle kobiety pracują tak samo cię
              > żko jak mężczyźni. I o feminizmie to tam zazwyczaj żadna ze stron nie słyszała.

              A co to sa za miejsca, Twoim zdaniem, co? Zapadłe dziury pod Ustrzykami? Czy też może po prostu nieduże miasta albo nawet stare kamienice w centrach miast dużych?

    • terleo Równość tak, ale bez 'bab' 21.03.11, 06:58
      *Opłacalna dyskryminacja*, *Komercjalizacja uczuć*, *Zarządzanie emocjami*!
      Jaki Ludzki Potwór stworzył te haniebne wyrażenia? Sprzeczne z ludzką naturą przecież!
      Co te terminy, i to "fachowe", mają nam wyjaśnić, przybliżyć? Pokazać degenerację pokolenia? Do cna zdehumanizowany świat, w którym nie ma miejsca na ludzkie uczucia?
    • milosnikbuldogow Równość tak, ale bez 'bab' 22.03.11, 14:56
      :)

      ----------------------------------------------
      Nie ma nic lepszego niz pies
      buldog angielski, fioletowe forum buldoga
      www.buldog-angielski.org.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka