Dodaj do ulubionych

Tyle, ile można unieść

03.12.05, 10:01
Mam miesznane uczucia.
Bardzo mi zal matki ktora nosi swoj krzyz codziennie .
Bardzo mi zal dzieci .
Bardzo sie dziwie ze Polska panstwo europejskie ktore wstapilo do Unii nie
jest w stanie usprawnic systemu zasilkow jest natomiast w stanie zajmowac sie
paradami homoseksualistow ,rozpatrywaniem kto byl agentem a kto nie byl
itd....
Moze potrzeba tzw. twardej reki , rozpedzic towarzystwo wzajemnej adoracji i
poszukiwaczy stolkow i zaczac w koncu PRACOWAC , tak panowie ,
pracowac .Zarzadzanie krajem to jak zarzadzanie firma .
Bardzo sie dziwie ze mozna miec siedmioro dzieci .
ale to moje prywatne zdanie .
Obserwuj wątek
    • veronica3 Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 12:23
      Brittany napisala,ze bardzo sie dziwie,ze Polska panstwo europejskie,ktore
      wstapilo do Unii nie jest w stanie usprawnic systemu zasilkow, jest natomiast w
      stanie zajmowacx sie paradami homoseksualistow,rozpatrywaniem kto byl agentem,
      a kto nie byl itd.Moze potrzeba tzw twardej reki, rozpedzic towarzystwo
      wzajemnej adoracji i poszukiwaczy stolkow......
      Bardzo "sluszne stwierdzenia" Tylko czy dobrze przeczytalas ile lat maja dzieci
      P.Jadwigi i jaki rzad nalazaloby rozliczyc za istniejacy system
      zasilkow?????????????????
      I tu masz racje nalezy rozpedzic towarzystwo wzajemnej adoracji - tego
      serdecznie zycze nowemu rzadowi i nowemu prezydentowi
      Co do wywiadu to po prostu zapiera dech. Mysle,ze czytelnicy Gazety Wyborczej
      pomoga P.Jadwidze i Jej dzieciom. A tak na marginesie P.Wlasciciele Agory moze
      z okazji Swiat zrobilibyscie mala zrzutke na pomoc dla tej biednej rodziny.
      Chetnie cos dorzuce.
      • brittany Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 14:47
        ,,Tylko czy dobrze przeczytalas ile lat maja dzieci
        P.Jadwigi i jaki rzad nalazaloby rozliczyc za istniejacy system zasilkow..

        tak dobrze przeczytalam.w krajach unii dorosli ludzie ktorzy sa niepelnosprawni
        maja zankomite wsparcie od rzadu i gmin i nie ma tu nic do rzeczy wiek dzieci.
        Takich rodzin jak ta jest mnostwo w Pl .wiec ponawiam apel .Panowie - do roboty.
        co czytam w GW ? Lepper grozi .Giertych gania za Kwasniewskim .Kpina z narodu a
        nie praca dla narodu .

        Potrzeba nam chyba dyktatora albo krola.

        • veronica3 Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 15:25
          oMnie nie chodzilo o dokladna date urodzin tych dzieci, chodzili mi o to, ze
          oni zyja juz ponad 14 lat i nasz caly system jest jaki jest od wielu lat, wiec
          nie ma co oskarzac obecny (od ponad 2 miesiecy) rzad, ze do tej pory nie zajal
          sie sprawa zasilkow dla ludzi niepelnosprawnych. A co robili ich poprzednicy
          dla takich rodzin. Gdzie wspaniale fundacje Pani Prezydentowej i innych. Wiec
          masz racje nam potrzeba dyktatora - a moze wlasnie go bedziemy mieli- przeciez
          wlasnie Gazeta Wyborcza tak nazywa nowego Prezydenta.
          W czasie kampanii wyborczej obaj kandydaci obiecywali,ze beda pracowac dla
          dobra Polski i narodu - wiec popatrz co wyprawia teraz D.Tusk - na kazda
          propozycje odpowiada z mina obrazonej gwiazdy Wiec gdzie to dobro narodu i
          Polski Panie TUSK?
    • bimbalimba [...] 03.12.05, 13:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • waclaw_grzyb .. 03.12.05, 16:05
        A czemu żeście to usunęli? Dlatego że padło słowo żyd? Naprewde się nie gniewam
        na przedmówczynię, za to wy macie chyba jakąś fobię na tle zydów!!
        • ardzuna Re: .. 03.12.05, 17:31
          Sama zglosilam do usuniecia ten antysemicki post i ciesze sie, ze zostal
          skasowany.
        • waclaw_grzyb Re: .. 03.12.05, 20:29
          A gdzie jest mój post z góry??????? Nawet nie zaznaczyli że "sprzeczne z
          regulaminem" tylko po prostu zupełnie wycięli! To już nawet nie cenzura, to
          ubecja! Ludzie znikają bez śladu!!
          • ardzuna Re: .. 04.12.05, 15:42
            zostal prawdopodobnie wyciety, bo bez postu bimbalimby stal sie niezrozumialy.
    • hanka331 [...] 03.12.05, 15:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ardzuna Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 15:33
      brittany napisała:

      > Bardzo sie dziwie ze Polska panstwo europejskie ktore wstapilo do Unii
      (...)
      > Bardzo sie dziwie ze mozna miec siedmioro dzieci .
      > ale to moje prywatne zdanie .

      A wiesz, ze w panstwach europejskich mozna miec i 8 dzieci, i wiecej?
      Przyczepianie sie akurat do liczby dzieci jest glupota - jesli kogos na to stac
      i je dobrze wychowuje, niech ma i dwanascioro.
      • waclaw_grzyb Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 16:08
        Tą panią stać, w końcu wszyscy jakoś żyją.
        • ardzuna Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 17:33
          Tę pania niekoniecznie stac, ale nie rozumiem, czemu z tego powodu krytykowac
          wszystkie rodziny wielodzietne. Nawiasem mowiac, we Francji wsrod osob o dobrym
          statusie materialnym wielodzietnosc jest popularna.
      • sheep2 Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 19:38
        w polsce tez mozna miec 8 i wiecej dzieci, nikt nie zabranai z tego co mi
        wiadomo, ba ostatnio panstwo wrecz zacheca hehe. problem jest w tym ( jakie to
        banalne!), ze przede wszystkim rodzice musza zdawac sobie sprawe z tego, ze
        dziecko to naprawde duzy wydatek przez minimum 18 lat , ajak chce sie zeby
        jeszce studiowalo to i dluzej tzreba lozyc na swoje potomstwo.
        a poza tym porownywanie polski z krajami ue tzw. starymi jest smieszne bo po
        prostu dzieli nas przepasc. lepiej porownac sie z takimi krajami jak np. indie-
        tam dopiero jest bieda! u nas jakby patrzec z ich perspektywy to jest raj!
        a jak ktos chce zeby panstwo tak bardzo o niego dbalo i go wyreczalo prawie we
        wszystkimto proponuje emigracje- np. do szwecji.
        najlepiej zawsze jest narzekac i zrzucac wine na panstwo!
        taki mamy rzad jaki sami sobie w wiekszosci wybralismy... (mowie i o tym i o
        poprzednich (od 89 roku).
        • ardzuna Re: Tyle, ile można unieść 04.12.05, 15:40
          Ale chyba nie mi odpowiadasz, bo cosik nie na temat?
          • sheep2 Re: Tyle, ile można unieść 04.12.05, 16:59
            nie:)
    • vivian.darkbloom hmm... 03.12.05, 16:08
      pierwszy odruch wiekszosci jest oczywiście taki: współczucie dla tej pani, chęc
      pomocy. Ale nie można poprzestawać na pierwszych, emocjonalnych odruchach -
      trzeba przejsć do chłodnej analizy problemu. Ta kobieta i jej mąż stanowią
      przykład ludzi krańcowo nieodpowiedzialnych. jak można decydować sie ne tyle
      dzieci w tak zlej sytuacji finansowej? Utrzymanie dzieci jest obowiazkiem
      rodziców, państwo moze pomagac ale nie zastępować ich. Tylko dzieci żal.
      • waclaw_grzyb Re: hmm... 03.12.05, 16:12
        Kochanie, ta pani rodziła dzieci w czasach dobrobytu. Kiedy liczna rodzina była
        potęgą. Skąd miała wiedzieć że nadejdą rządy Buzka, Millera i Marcinkiewicza???
        Co ma teraz zrobić z tymi dziećmi? Ugotować jedno i podać na obiad pozostałym?
        • brittany Re: hmm... 03.12.05, 18:02
          w czasach dobrobytu ? a kiedy to w Polsce byl dobrobyt ? ten w latach 70 tych
          kiedy panstwo nie mialo a dawalo i mozna bylo nakrasc w pracy ? mieszkania byly
          za darmo ,wczasy byly za darmo i lekarze byli za darmo ? kto za to wszystko
          placil ?
          my . teraz.
          • login1155 Nierozsądni?? 08.12.05, 12:02
            Pani Cicha dwa razy urodziła bliźniaki, była 4 razy w ciąży - przez całe życie
            to nie jest aż taka ekstrawagancja 4 razy zajść w ciążę. Sądzę, że po urodzeniu
            pierwszych bliźniaków nie miała w planie rodzić kolejne dzieci. Ci państwo są
            bardzo odpowiedzialni - pomimo minimalnych środków zapewniają dzieciom
            konieczną rehabilitację, dbają o nie jak mogą. Mieszkanie wygląda czysto,
            porządnie. Pani Cicha orientuje się w nowinkach technicznych, dotyczących
            rehabilitacji syna. Takim ludziom warto pomagać - widać, że potrafią mądrze
            korzystać z finansowej pomocy.
    • grzybowa1 Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 17:06
      poza tym oprócz współczucia, które pojawia się i u mnie należałoby chyba
      zwrócić uwagę na jedno bardzo mało refleksyjne zdanie mamy siódemki dzieci.
      Otoż zapytana czy planowali z mężem tak liczną rodzinę, stwoerdziła, że nie(!)
      nie rozmawiali o tym i nie planowali. I tego ja nie umiem zrozumiec, dorosłosć
      to odpowiedzialność, w małżeństwie - za siebie, współmałżonka i za przyszłe
      dzieci. Ja też chciałabym mieć liczną rodzinę, więcej niż dwoje dzieci, ale jak
      nie będzie nas stać to się nie zdecydujemy, wkońcu to my powołujemy te
      dzieciaki do życia...
      • brittany Re: Tyle, ile można unieść 03.12.05, 17:58
        alez ja zaznaczylam - moje prywatne zdanie to - nie rozumiem jak mozna miec 7ro
        dzieci - nie powiedzialam ze to potepiam , ja tego nie rozumiem.Moge przeciez.

        ..??>>A wiesz, ze w panstwach europejskich mozna miec i 8 dzieci, i wiecej?
        Przyczepianie sie akurat do liczby dzieci jest glupota - jesli kogos na to stac
        i je dobrze wychowuje, niech ma i dwanascioro. <<

        Czy glupota jest przyczepianie sie do liczby dzieci - oczywiscie ze nie
        przyczepiam sie do liczby dzieci .a ze w panstwach europejskich mozna miec 12ro
        dzieci to prawda .Mozna z tego niezle zyc i nie pracowac .
      • rockawy Re: Tyle, ile można unieść 30.01.06, 03:16
        Nie planowali ,bo prawdziwi katolicy.Natomiast jakos kazdemu umyka informacja
        dotyczazca pomocy od kosciola a bylo tego "duzo".Psychiczne no i worek maki i
        worek ryzu.
        • volandina Re: Tyle, ile można unieść 18.04.06, 09:01
          No to się kościółek wysilił. Wstyd klecho!!! Ale Ty pewnie nie znasz słowa
          dobroczynność!! Zagarniają pod sukienkę co tylko się da, ale żeby się tak
          podzielili z potrzebującymi. Wstyd!!!!
    • olga03 Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 03.12.05, 17:54
      Mam równiez mieszane uczucia...

      Z jednej posiadananie dzieci zobowiazuje do opieki, trosi odpoweidzialności,
      więc patrzac z tej strony siódemka to lekka przesada z drugiej jestem załamana
      jak czytam o losach takich rodzin jak ta.

      Sama jestem mamą niepełnosprawnej dziewczynki, wyczekanej jedynaczki i wiem jak
      bezradna jest kobieta w takiej sytuacji i jak trudno jest uzyskać jakąkolwiek
      pomoc, a zdrugiej strony jak strasznie wyrzucane w błoto sa państwowe pieniądze.

      Po przeczytaniu listu nasunęło mi sie kilka myśli:
      *czy matka dostaje zasiłek rodzinny i pielęgnacyjny na dzieci???
      *dlaczego od tylu lat nie była z nimi w żadnym sanatorium - rorocznie każdemu z
      dzieci należy się taki wyjazd
      *dlaczego do każdego z dzieci przychodzi codziennie inny nauczyciel - czy nie
      mozna było ograniczyć koszta (to jest 18 gzodzin tygodniowo na jednodziecko
      czyli prawie jeden pełen etat nauczycielski razy trzy bo to trójka dzieci -
      około 10000pln misięcznie).
      *Czy nie mozna było stworzyć klasy specjalnej dla kilkorga dzieci??? Matka
      odetchnęłaby chociaż na kilka godzin a dzieci miałby szansę jakoś sie
      zintegrować coś przeżyć itp...

      Niestety w Polsce (i teraz i kiedyś) najwygodniejszą sytuacją dla wszystkich -
      urzędników i nauczycieli jest taka, kiedy rodzi się chore dziecko matka musi
      zrezygnować ze wszystkiego, siedzieć w domu, a panie urzedniczki i nauczycielki
      mają sie czym wykazać w statystyce...

      szkoda mi tylko tej córki, która jest na bzrobotnym. Powaliło mnie zdanie
      matki: i tak bym jej do pracy nie póściła, bo jak ja sobie dam radę...
      • jmatkowska Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 03.12.05, 19:02
        A dlaczego Państwo tak skrupulatnie liczycie dzieci tej pani i nie szczędzicie
        jej zgryźliwych uwag? Czy ona się skarży na swój los? A może prosi was o pomoc?
        Nie! To po co ta drętwa mowa o odpowiedzialności? Ta kobieta jest
        odpowiedzialna- nie porzuciła swoich dzieci, nie oddała ich do przytułku.
        Pracuje ciężko, by mogły żyć.Od Was niczego nie chce.Dla mnie jej los to
        współczesna historia Hioba.Dla mnie jest bohaterką.
        • katamarana Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 03.12.05, 19:12
          Mam w miarę dobrą sytuację materialną i trójkę dzieci w wieku nastoletnim.
          Oboje z mężem pracujemy i jesteśmy zdrowi; dzieci, dzieki Bogu również. Ale
          czytając ten artykuł mam ochotę na jakąś zgryźliwą uwagę. Trochę
          odpowiedzialności i planowania tej rodzinie naprawde przydałoby się. Oczywiście
          to są rozważania po fakcie... A czy ta rodzina nie prosi o pomoc? Może nie
          prosi, ale ją dostaje, bo takie są przepisy (i słuszne trzeba pomagac dzieciom
          z takich rodzin), a pomoc ta idzie z naszych podatków!
          • ladne_sny Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 03.12.05, 23:34
            co ma do tego wszystkiego ilosc dzieci i planowanie? dzieci rodzily sie zdrowe i nic nie wskazywalo na
            ukryte wady, a ten ostatni porod i choroby dziewczynek to wina lekarzy i ich ignorancji, ze zamiast
            zrobic cesarke zostawili zakrwawiona kobiete na lozku przez pol dnia! to skandal! uwazam ze teraz ten
            lekarz powinien lozyc na te dziewczynki i dbac o nie do konca zycia.
            • zinnka Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 04.12.05, 08:30
              Jestescie okropni. Przyczepiliscie sie do liczby dzieci, ze siedmioro - a
              przeciez dwie ciaze byly blizniacze. A czy to nieodpowiedzialnosc rodziny, ze
              dzieci urodzily sie badz tez w pozniejszym zyciu staly sie chore?

              Kazdy ma usta pelne frazesow o tolerancji a gdzie tolerancja dla rodzin
              wielodzietnych?
              Moi rodzice wychowali piecioro dzieci, panstwo nie dolozylo do tego ani
              zlotowki. Wszyscy skonczylismy studia na dodatek nienajlatwiejsze i prestizowe
              ( a zadne z nas nigdy nie bylo na jakichkolwiek "korkach"). Do dzisiaj kiedy
              mowie, iz mam czworke rodzenstwa widze na twarzach rozmowcow krzywy usmiech -
              "no tak, nie wiedzili jak sie zabezpieczyc, takie prostaki i buraki, nie to co
              my"...

              Moja mama opowiadala, ze kiedy zaszla w ciaze po raz czwarty i odwiedzila z tej
              okazji ginekologa jego pierwszym pytaniem bylo: "No to kiedy zabieg?"

              Powiem brzydko, ale wprost bo nie mam zamiaru bawic sie w niepotrzebna
              dyplomacje: odpieprzcie sie od rodzin wielodzietnych. Rzygac mi sie chce kiedy
              slysze te wszystkie napuszone komentarze "oswieconych" pan o odpiedzialnosci,
              antykoncepcji,ciezkich czasach itd.
              Dzieki moim rodzicom, ich ciezkiej pracy i poswieceniu (mama nigdy nie mala
              pieniedzy na wystrzalowe kreacje i szminki za 50zl) dostalam od nich cos
              cennego - duza rodzine....
              • vivian.darkbloom Twój przypadek jest inny 04.12.05, 09:33
                "Moi rodzice wychowali piecioro dzieci, panstwo nie dolozylo do tego ani
                zlotowki." - no właśnie... Każdy ma prawo posiadać tyle dzieci ile chce jeśli
                jest w stanie sam je utrzymać - a ta pani nie jest i to świadczy o jej
                nieodpowiedzialnosci, bo to rodzice powinni odpowiadać za wychowanie swoich
                dzieci a nie podatnicy. Podatnicy mogą wspierać w sytuacjach losowych takich jak
                np. niepełnosprawność. Ale niemoralne jest powoływanie do życia dzieci z myślą:
                jakoś to będzie państwo nas utrzyma.
                • joakle Re: Twój przypadek jest inny 04.12.05, 13:54
                  vivian.darkbloom napisała:

                  > "Moi rodzice wychowali piecioro dzieci, panstwo nie dolozylo do tego ani
                  > zlotowki." - no właśnie... Każdy ma prawo posiadać tyle dzieci ile chce jeśli
                  > jest w stanie sam je utrzymać - a ta pani nie jest i to świadczy o jej
                  > nieodpowiedzialnosci, bo to rodzice powinni odpowiadać za wychowanie swoich
                  > dzieci a nie podatnicy. Podatnicy mogą wspierać w sytuacjach losowych takich
                  ja
                  > k
                  > np. niepełnosprawność. Ale niemoralne jest powoływanie do życia dzieci z
                  myślą:
                  > jakoś to będzie państwo nas utrzyma.



                  A Ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Ta Pani nie daje sobie rady własnie
                  dlatego, że dzieci sa niepełnosprawne.
                  • bimbalimba Re: Twój przypadek jest inny 04.12.05, 15:19
                    vivian darkbloom jak typowa parchata udaje, ze nie rozumie

                    i szydzi z nieszcesliwrgo zycia biednej kobiety

                    sam pamietam wielodzietna robotnicza rodzine mieszkajaca w moim bloku

                    za komuny oboje rodzicie pracowali fizycznie i mimo, ze mieli 5 dzieci nie bylo
                    tam zadnej patologii, syfu, klotni itd

                    jak przyszla demokracja w ciagu kilku lat oboje stracili prace i zaczely sie
                    problemy

                    na szczescie dzieci byly juz odchowane i mogly zaczac samodzielne zycie w iare
                    szybko

                    za komuny takim ludziom bylo latwiej, bo byla praca po prostu
                • magda.gdansk Re: Twój przypadek jest inny 04.12.05, 23:08
                  vivian.darkbloom napisała:

                  > "Moi rodzice wychowali piecioro dzieci, panstwo nie dolozylo do tego ani
                  > zlotowki." - no właśnie... Każdy ma prawo posiadać tyle dzieci ile chce jeśli
                  > jest w stanie sam je utrzymać - a ta pani nie jest i to świadczy o jej
                  > nieodpowiedzialnosci, bo to rodzice powinni odpowiadać za wychowanie swoich
                  > dzieci a nie podatnicy.

                  Czytam tak te wasze teksty i uderza mnie, jak chetnie wszyscy sie rwiecie do
                  wypomnienia bohaterce wywiadu, ze ma za duzo dzieci, i jaka jest
                  nieodpowiedzialna - a jak niewielu z was stac na najskromniejszy odruch
                  wspolczucia. Nie w tym rzecz, ile ma dzieci, i nie w tym, czy jest biedna, czy
                  nie, tylko raczej w tym, ze spotkaly ja nieszczescia.
                  Nawet gdyby byla wsciekle zamozna i miala siedmioro dzieci, w tym troje
                  chorych, w tym jednego zdrowego dawniej syna, ktory stracil zdrowie w tak
                  dramatycznych okolicznosciach jak jej syn - zaslugiwalaby na wyrazy
                  wspolczucia ! A internetowe madrale stac glownie na wybrzydzanie, ze ma za duzo
                  dzieci.
                  Chrzescijanie, psiakrew.
                  • sabinka707 Re: Twój przypadek jest inny 09.12.05, 14:23
                    Dobra, a od innej strony: facet zarabia dużo kasy, korzysta z życia - ma do tego
                    pełne prawo. Nie odkłada pieniędzy, żyje tu i teraz. MA wypadek samochodowy
                    (załóżmy, że nie z jego winy). Traci pracę, nagle nie stać go na wysoko
                    specjalistyczne leczenie. Ciekawa jestem co powiesz: trzeba było przewidywać, że
                    nie zawsze będzie różowo i być zapobiegliwym czy też założysz fundusz na jego
                    leczenie?
                    Ja się nie decyduję na dziecko nie z wygodnictwa, ale dlatego, że nie mam
                    pewności jutra - czy za rok będę miała pracę i za co dziecko utrzymać.
                    Planowanie rodziny nie polega tylko na przewidywaniu pozytywów ale i na tym, czy
                    damy radę w trudnych sytuacjach.
                    • annodominoo Re: Twój przypadek jest inny 09.12.05, 18:33
                      Taa najlepiej nie wychodz z domu, bo moze Ci sie cos stac.Taka niepewnosc...
                      hmmm w domu tez jest niepewnie...
              • sabinka707 Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 09.12.05, 14:16
                Tolerancja dla rodzin wielodzietnych... Czytam jeszce raz kolejność narodzin:
                dziewczynka, dziewczynka, (chęć posiadania chłopaka)i trzecia dziewczynka,
                czwarta ciąża - chłopak i dziewczynka, piąta ciąża dwie dziewczynki. Czyli
                mieli piątkę dzieci, wymarzonego chłopaka i na tym nie poprzestali. Znajomi mają
                cztery dziewczyny, ale na nie oboje pracują i mówią, że na piąte się nie
                zdecydują. Wszystko jest w porządku do momentu, gdy się rodzice zastanowią:
                wychowamy czy damy radę z kolejnym dzieckiem. Tutaj nie było zastanowienia. Przy
                całym szacunku dla heroizmu kobiety - mam mieszane uczucia. "Bóg dał dzieci, to
                da i na dzieci". Niestety, teraz tak nie jest.
          • aripka Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 06.12.05, 08:43
            Zgadza się i dlatego byłam, jestem i bedę za środkami antykoncepcyjnymi.
            Uważam, że najpierw trzeba edukować (to nie o becikowe chodzi, tylko o swiadomą
            decyzję ile dzieci chce sie mieć), a dopiero potem wspierać finansowo. W
            artykule matka nie chce, aby jej córka poszła do pracy, bo lepiej, aby pomagała
            przy dzieciach. I co będzie następna "dożywotnia bezrobotna", która pójdzie w
            ślady mamy i też będzie mówiła o swoich przyszłych dzieciach, że ta siódemka to
            jakoś tak? Zaznaczam, pomijam rozważania na temat sytuacji Pani Krystyny, chcę
            tylko, aby jej los był przedmiotem refleksji przyszłych mam ...
            • aripka Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 06.12.05, 08:45
              Pani Jadwiga oczywiście ...
          • zuzulek Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 06.12.05, 14:16
            Chciałabym tylko zauważyć, że jak rodziły się najmłodsze dzieci w tej rodzinie,
            to wszyscy byli zdrowi. Dopiero szósta i siódma dziewczynka urodziły się chore,
            prawdopodobnie z winy lekarzy, wypadek chłopca miał miejsce już po ich
            urodzeniu. Więc teksty o tym, że trzeba było planować mniejszą liczbę dzieci ze
            względu na choroby są zupełnie bez sensu w tej sytuacji. Myślę, że ta rodzina
            zostałą bardzo ciężko dotknięta przez los, a sposób napisania tego artykułu mnie
            denerwuje.
        • vivian.darkbloom chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 09:37
          "Od Was niczego nie chce" - przecież utrzymuje się w dużej części z pomocy
          społecznej, czyli pieniedzy podatników - czyli naszych pieniędzy. "kobieta jest
          odpowiedzialna- nie porzuciła swoich dzieci, nie oddała ich do przytułku." Do
          bycia odpowiedzialnym nie wystarczy nie porzucić dzieci! Przy takiej definicji
          to 99% ludzi na świecie byłaby odpowiedzialna...
          • patti16 Re: chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 09:53
            Artykuły o rodzinach wielodzietncyh i do tego jeszcze z chorymi dziecmi zawsze
            wzruszają i prawei kazdego. Czemu ma słuzyc powyzszy artykuł?
            • heureka7 Re: chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 11:00
              Czytam sobie Wasze wypowiedzi z mojej emigranckiej perspektywy i robi mi sie
              niedobrze. Polacy (Polki?) sprawiaja wrazenie wyrachowanych, skrajnie
              egoistycznych czlonkow jakiejs dziwnej, jawnie rozpadajacej sie wspolnoty.

              Nie dziwi mnie zatem kryzys, w jakim znajduje sie Polska. Jakie spoleczenstwo,
              taki kraj (i jego polityczne "elity") :/
              • vivian.darkbloom Re: chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 11:59
                nazywasz to egizmem, ale ja nazwałabym to przekonaniem, ze ludzie powinni brać
                odpowiedzialność za własne życie. Nalezy pomagać ludziom, którym zdaża sie
                nieszczęście przez nich niezawinione - np. niepełnosprawność. Ale uważam, ze nie
                jest niczyim obowiązkiem pomagać i współczuć ludziom, którzy decydują się na
                nierozważne czyny takie jak posiadanie 7 dzieci będąc w kiepskiej sytuacji
                finansowej.
                • zona_lidera Re: chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 12:33
                  vivian.darkbloom napisała:

                  > Nalezy pomagać ludziom, którym zdaża sie
                  > nieszczęście przez nich niezawinione - np. niepełnosprawność.
                  A to przypadkiem nie jest wlasnie taki przypadek?

                  > Ale uważam, ze nie jest niczyim obowiązkiem pomagać i współczuć ludziom,
                  > którzy decydują się na nierozważne czyny takie jak posiadanie 7 dzieci
                  > będąc w kiepskiej sytuacji finansowej.
                  Przeciez ich sytuacja finansowa nie zawsze byla zla. gdyby dzieci byly zdrowe,
                  zapewne poradziliby sobie bez Twojej niechetnej pomocy. Zauwaz, ze najpierw
                  urodzily sie blizniaczki (juz jako ostatnie dzieci) i zaczely sie problemy
                  potem jeszcze jedno dziecko zachorowalo. Uwazasz ze powinni to przewidziec?
                  • vivian.darkbloom Re: chyba nie doczytałaś... 04.12.05, 14:53
                    Żeby zapewnić godziwe życie 7 dzieciom, nawet jeśli są zdrowe, trzeba zarabić
                    kilka tysięcy miesięcznie, a nie 600 zł...
                • magda.gdansk Re: chyba nie doczytałaś... 06.12.05, 09:42
                  vivian.darkbloom napisała:

                  > nazywasz to egizmem, ale ja nazwałabym to przekonaniem, ze ludzie powinni brać
                  > odpowiedzialność za własne życie. Nalezy pomagać ludziom, którym zdaża sie
                  > nieszczęście przez nich niezawinione - np. niepełnosprawność. Ale uważam, ze
                  nie jest niczyim obowiązkiem pomagać i współczuć ludziom

                  Nie, nie jest, nie boj sie, vivian, ze bedziesz musiala komukolwiek wspolczuc,
                  a moze nawet - horrendum - pomoc. Wspolczucie i pomoc absolutnie nie sa
                  obowiazkowe, a nawet zgola staroswieckie, zbedne i glupie . Zrelaksuj sie, nikt
                  cie do nich nie zmusza.

        • heureka7 Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 04.12.05, 10:54
          "> Ta kobieta jest
          > odpowiedzialna- nie porzuciła swoich dzieci, nie oddała ich do przytułku.
          > Pracuje ciężko, by mogły żyć.Od Was niczego nie chce.Dla mnie jej los to
          > współczesna historia Hioba.Dla mnie jest bohaterką."

          zgadzam sie !!!
      • nelle11 Re: Problem niestety nie lezy w pieniądzach.... 08.12.05, 20:17
        Nie rozumiwm, co do tego ma statystyka i panie nauczycielki. sama jestem
        nauczyczelką, wychowawczynią 4 klasy w szkole podstawowej czyli tam, gdzie
        ważniejsze od nauki jest zwrócenie uwagi na problemy dzieci i pomoc. moja
        szkoła jest w tzw. "problematycznej dzielnicy" duzego miasta, gdzie podobnych
        rodzin jest wiele i wiele w jeszcze gorszych sytuacjach. I gdybym chciała
        zliczyc wizyty w miejskim osrodku pomocy, szukanie sponsorów na obiady dla
        dzieci, pomoc z własnej kieszeni, to nie mieszcza sie w żadnej statystyce. Taki
        jest mój zawód, nie taktuje tego jako cos niezwykłego, to jest to "powołanie".
        a statystyk i wypełniania tysiecy druków wymaga od nas kuratorium i
        rodzice.nawet, jak wychodze z dziecmi do ogródka posadzić żonkile jako dar dla
        hospicjum, musze z tego sporzadzic notatkę:)
    • totalna_apokalipsa Re: Tyle, ile można unieść 04.12.05, 12:27
      Oj ludzie, ludzie...Jakbyście poczytali, to byscie zrozumieli, że prawdziwą
      tragedia jest to, że te dzieci zachorowały i to jedno po drugim. A najbardziej
      to chyba chłopca zal...
      Moze by tak jakiś kontakt albo numer konta? A najchetniej to wysłałabym tej
      kobiecie coś dla niej, bo ona rzeczywiście nic z zycia nie ma...
      • waclaw_grzyb Re: Tyle, ile można unieść 04.12.05, 15:30
        Moge ci podać numer kąta do siebie to kopsniesz coś jak ci się za bardzo
        przelewa. A kontakt też ci mogę dać do siebie jak jesteś drobną brunetką :))
        • kichote1 Re: Tyle, ile można unieść 08.12.05, 18:19
          Moj Boze, ale z Ciebie prymityw! Myslalam, ze kilka wczesniejszych Twoich
          postow, to wypadki przy pracy (kazdemu sie zdarza napisac bzdury), ale tym
          razem po prostu przeszedles sam siebie.
      • kamila.log KONTAKT 04.12.05, 18:54
        byl napisany w w.obcasach w gazecie- cytuje:
        "Wszystkich, którzy chcą pomóc, serdecznie proszę o kontakt z redakcją:
        joanna.sokolinska@agora.pl, (022) 555 47 03.
        Można pomóc materialnie (pieniądze, soczki, pieluchy d;la dorosłych, mikser
        Pani Irena już dostała) lub oferując swój czas (rehabilitacja Dawida, ale także
        czytanie na głos książek, wyjście na spacer itp.).
    • postka Re: Tyle, ile można unieść 05.12.05, 10:00
      bardzo wspolczuje tej pani i oczywiscie choroby dzieci sa niezawinione przez
      nia i jak najbardziej potrzebna jest jej pomoc. Jest bardzo dzielna i podziwiam
      ja za to, jak sobie radzi.
      ale z drugiej strony - jak sie ma juz dwojke czy trojke dzieci, to decyzja o
      kazdym kolejnym powinna byc podjeta swiadomie, biorac pod uwage mozliwosci
      materialne. A tutaj tego nie bylo. Teraz to juz jest po wszystkim i nie ma co
      sie rozwodzic nad tym konkretnym przypadkiem, ale generalnie rzecz ujmujac
      beztroska w kwestii ilosci dzieci jest naganna, bo konsekwencje ponosza przede
      wszytkim dzieci, ktore poniekad placa za beztroske rodzicow.
      • anka1 Re: Tyle, ile można unieść 05.12.05, 15:53
        a wiecie co mnie zaszokowalo w tym artykule ? ksiadz i reakcja kosciola na
        nieszczescia jakie dotknely ta rodzine. zadnej pomocy. tylko pusty frazes
        powiedziany matce i jakies ochlapki typu worek ryzu. a gdzie Caritas ? gdzie
        pomoc dla takich ludzi ? tyle sie slyszy o swietosci "zycia nienarodzonego", a
        gdzie pomoc temu narodzonemu ? oltarze z bursztynu to sie buduje, a dzieci moga
        z glodu umierac, prawda ?
    • zuzia.zet przecież SĄ WINNI tych tragedii 05.12.05, 18:18
      lekarze, którzy dopuścili do przedłużenia porodu i debil (lub jego rodzice),
      który spowodował kalectwo Dawida, to oni powinni utrzymywać i płacić za
      rehabilitację niepełnosprawnych, a potem ewentualnie dożywotnią rentę. To
      właśnie jest największą tragedią naszego społeczeństwa - zupełny, sankcjonowany
      prawem brak odpowiedzialności za skutki swych podłych czynów.
    • mmsikorska ...Kiedyś z kościoła przysłali mi worek mąki i wor 06.12.05, 10:32
      Dziękuję że są takie Matki których historia jest lekcją najwspanialszego
      człowieczeństwa.
      Tylko czemu brak wsparcia systemowego ze strony samorządu lokalnego dla rodziny
      która mimo wszsystko stara się dbać o swoje dzieci. Wystarczy policzyć ile
      kosztowałoby utrzymanie niepełnosprawnych dzieci w specjalistycznych
      placówkach. Czy tak trudno znaleźć sposób na zorganizowanie właściwej
      rehabilitacji, remont mieszkania (środki PFRON z MOPR), czy edukację...
      Jak długo jeszcze będą wspierane ZPCH (oczywiście nie mam namyśli tych które
      faktycznie działają dla dobra niepełnosprawnych pracowników) okradające PFRON w
      imię prawa i nieponoszące żadnych konsekwencji.
      Dla osób inndywidualnych dofinansowanie jest zależne od posiadania 20% wkładu
      własnego, któreo bezradna i biedna rodzina na pewno nie znajdzie bez pomocy.
      Czy jest w OPS tzw. specjalista lub konsultant do spraw osób niepełnosprawnych
      który powinien wesprzeć taką rodzinę pomocą w załatwianiu formalności. A może
      jacyś wolontariusze studenci...tylko na to wszystko trzeba przeznaczyć śrdodki,
      stworzyć projekt kompleksowego działąnia. A projekty są tworzone aby napędzać
      machinę medialną kampanie, konferencje, seminaria z których nie wiele wyniika
      dla tych którzy potrzebują wsparcia w codziennej drodze krzyżowej...

      ...Kiedyś z kościoła przysłali mi worek mąki i worek ryżu... BEZ KOMENTARZA
      • brittany Re: ...Kiedyś z kościoła przysłali mi worek mąki 06.12.05, 23:20
        Zaczelam ten watek z mysla o niefuncjonujacym prawidlowo panstwie .Placimy
        wszyscy podatki i mnie osobiscie bardziej podobaloby sie wyplacanie zasilkow
        paniom jadwigom niz np umarzanie dlugow gospodarskich pan z Samoobrony ,
        umarzanie podatkow niewydolnym biznesmenom , placenie agencjom panstwowym (
        budowa autostrad np ) ktore utrzymuja tabuny biurokratow ...
        Nie bylo moja intencja wymawianie Pani Jadwidze ilosci dzieci .
    • kwoj1 Re: Tyle, ile można unieść 07.12.05, 17:00
      Bezduszność niektórych postów jest bardziej porażająca niż nieszczęścia, które
      dotknęły tę rodzinę.
    • pamfilia Re: Tyle, ile można unieść 10.12.05, 01:46
      "Zawsze myślała Pani o takiej dużej rodzinie?

      Nie. Nigdy jakoś z mężem nie rozmawialiśmy, jak to ma być, nie planowaliśmy."
      bo i po co? przeciez jakos to będzie.

      • kocia_noga Re: Tyle, ile można unieść 30.01.06, 12:07
        pamfilia napisała:

        > "Zawsze myślała Pani o takiej dużej rodzinie?
        >
        > Nie. Nigdy jakoś z mężem nie rozmawialiśmy, jak to ma być, nie planowaliśmy."
        > bo i po co? przeciez jakos to będzie.
        >

        I to jest najbardziej bezduszne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka