Dodaj do ulubionych

List tygodnia

14.01.06, 11:14
Poruszający i wstrząsający; a co gorsza, opisujący sytuację bardzo
prawdopodobną nawet dla kogoś, kto nigdy sam się w niej nie znalazł.

Ale listem tygodnia powinien być ten od męza opisującego, kto jest dobrym
mężem. Prawdziwa perełka dobrej i prawdziwej prozy.
Obserwuj wątek
    • agaaepyen Re: List tygodnia /"Umierac po ludzku" 14.01.06, 12:13
      Pani Elżbieto,
      miala Pani o wiele wiecej szczescia niz ja...
      Wezwane pogotowie przyjechalo! Gdy ja walczylam z choroba mojego dziadka,
      przyjechalo tylko raz, gdy juz nie bylam w stanie przewiesc dziadka sama. Za
      kazdym poprzednim razem slyszalam, ze nie wiadomo, kiedy karetka wroci z
      wyjazdu, wiec najlepiej albo czekac kilka godzin, albo przewiesc chorego
      samemu... Raz, gdy w nocy dziadek mial okropne dreszcze z powodu wysokiej
      temperatury, uslyszalam w sluchawce, ze to normalne przy chorobie nowotworowej i
      skoro po podaniu paracetamolu ustaly, to nie ma sensu przyjezdzac... Niestety
      nie potrafie podniesc glosu na tego typu glupote :(
      A sam pobyt? Ludzilam sie, ze w szpitalu lepiej zajma sie odlezynami, bo moja
      wiedza wygooglana w internecie jest pewnie nikla w porownaniu z doswiadczeniem
      fachowcow. Jakie bylo moje zdziwienie, gdy nastepnego dnia zobaczylam zerwany
      opatrunek, pozostawione po bokach moje plastry i rane odkryta, dotkliwie bolaca,
      narazona na infekcje... Prosba do pielegniarki oddzialowej pomogla na jakis
      czas: jeden opatrunek zalozono, potem historia zaczela sie powtarzac.
      W innym szpitalu, specjalistycznym, gdzie moj dziadek mial zalozona nefrostomie,
      gdy tylko nastapila poprawa, pan doktor zaprosil nas do siebie i powiedzial
      wprost, ze nie lubia, gdy im pacjent umiera na oddziale, wiec lepiej by bylo,
      zebysmy zabrali juz dziadka do domu...
      Niemiecka telewizja emituje wlasnie bardzo pouczajaca reklame "Du bist
      Deutschland" i jedno z hasel brzmi: "wykonuj swoja prace najlepiej jak
      potrafisz, bo i ty tworzysz nasz kraj. Ty to Niemcy".
      Dzis minely juz tydzien i 3 dni od dziadka smierci. A mi wrocil usmiech tylko
      dlatego, ze jestem pewna, ze tam gdzie teraz jest, ma z pewnoscia lepiej niz tu
      pod koniec swojego bardzo pracowitego, 83 lata trwajacego zycia.
    • alicjamalgorzata Re: List tygodnia 14.01.06, 14:27
      Dziękuję za ten list i mam nadzieję, że Gazeta zechce podjąć temat, moim
      zdaniem pomijany i przemilczany. Umierać po ludzku, czy odchodzic po ludzku to
      zjawisko chyba nie znane polskiej służbie zdrowia, może z wyjątkiem hospicjów,
      gdzie ludzie pracują z wyboru, a nie ekonomicznego przymusu. Piszę to wszystko,
      bo ciągle boli mnie śmierć mojej Mamy w szpitalu, na oddziale neurologii,
      dokładnie sześć lat temu. Sześciosobowa sala same ciężkie przypadki, łóżka nie
      oddzielone nawet parawanem.Lekarze w zasadzie nie informują co i dlaczego robią
      i nie kontaktują się w zrozumiały sposób z zrozpaczonymi rodzinami. Obok łóżka
      Mamy umierająca kobieta, dużo starsza, rodzina pali świeczki - żegna się z nią
      na oczach całej sali i ciekawskich oczu z korytarza. W tym czasie pielęgniarka
      przy innej chorej wykonuje rutynowe czynności - zero intymności. Ja, Tata i
      brat Mamy chyba do końca nie wierzymy, że dla Mamusi nie ma ratunku - ma
      przecież tylko 65 lat. Sędzamy z Nią dzień i noc - dzieląc się dyżurami.
      Najwięcej naoglądał się Tata, który spędzał noce w szpitalu. Jednej z nich
      odkrył ciało zmarłego w toalecie pacjenta . Nikt z personelu nie zainteresował
      się, dlaczego szpitalne łóżko tego człowieka jest puste w nocy przez kilka
      godzin!!! Nie chcę już mnożyć tych historii. Mamusia też umierała na
      wieloosobowej sali na oczach wszystkich, którzy chcieli sie temu przyglądać. A
      ja ogarnięta rozpaczą nie miałam siły, by walczyć choćby o parawan. Wyrzucam to
      sobie do dziś i boję się, bym nie musiała także w takich warunkach żegnać Taty.
      Dlatego całym sercem jestem za publiczną akcją "Odchodzić po ludzku". Może, gdy
      będzie nas więcej, udam nam się tchnąć trochę ludzkich uczuć i przełamać
      bezduszność, a jakże często zwykłe lenistwo persolenlu medycznego, znajdującego
      zawsze łatwą wymówkę w braku pieniędzy i możliwości. W tym wypadku nie chodzi o
      pieniądze, ale o chęci i o przyzwoitość zawodową oraz poszanowanie godności i
      szacunek dla innych, także umierających.
      • anna134 Re: List tygodnia 14.01.06, 17:22
        Tak,tak, tak jestem za taka akcją.Cierpię razem z ojcem chorującym od 4 lat na
        raka. Kiedy skończyły się możliwosci leczenia przestał istnieć dla służby
        zdrowia. Na argument, że można przecież jeszcze poprawić komfort zycia lekarz
        odpowiada ze żadnego komfortu nie będzie. Od tego czasu tata zyje rok we
        wzglednym komforcie dzieki staraniom całej rodziny. Ile wymaga to samozaparcia
        i walki na izbach przyjęć kiedy chodzi o podanie kroplówki czy krwi to wiemy
        tylko my.Ile godzin trzyma się takiego pacjenta z wysoką gorączką, słabego na
        izbie przyjęć. Ostatnio po wykonaniu niezbędnych, podstawowych badań wypisano
        tate w strasznym stanie. W 2 dni ze sprawnego intelektualnie człowieka zrobiono
        ogłuszonego, bez kontaktu starca. Lekarka sugerowała, że to choroba chociaż w
        trakcie pobytu nikt nie zauwazył, że z pacjentem dzieje się coś złego.Tata 3
        dni przychodził do siebie. Okazało się, że podawano mu ogłupiacze, nie wiedzieć
        po co bo jego choroba tego nie wymaga. Na dodatek skreślono go z listy
        pacjentów hospicjum domowego. Wolno być pod jego opieką do 90 dni. W
        podtekście - tata żyje za długo.
      • winka53 Re: List tygodnia 16.01.06, 00:08
        <<<Pieknie--a Polska to kraj samych katolikow i milosierdzia,
        ale dla kogo ??????????????????????
    • handzia55 Re: List tygodnia 14.01.06, 19:40
      Nareszcie ktoś poruszył ten temat! Opiekuję się Babcią która za 5 m-cy kończy
      100 lat.Niejeden raz widziałam jak traktuje się starych ludzi.To nie są graty,
      które można przestawiać z kąta w kąt! Owszem starzy ludzie są marudni,
      uciążliwi, ciężko czasami wytrzymać z nimi, szczególnie gdy im coś dolega.Ale ,
      na litość boską, pamiętajcie,że to są jednak ludzie a nie martwe przedmioty!Z
      całego serca popieram akcję "odchodzić po ludzku" czy może "starość po
      ludzku".Społeczeństwo się starzeje i nie można chować głowy w piasek, bo przed
      problemem staroSci nikt nie ucieknie,no chyba tylko ci którzy umierają młodo.
      • eva45 Re: List tygodnia 15.01.06, 20:25
        "Odchodzić po ludzku", "starość po ludzku", ja dodam "chorować po ludzku".
        Akcja "rodzić po ludzku" to piękna i "twarzowa" sprawa. Młode matki,
        towarzyszący im dzielnie ojcowie i śliczne dzieci urodzone w komfortowych
        warunkach, uśmiechnięty personel witający nowoprzybyłych na świat. Tak to jest
        piękne, wzniosłe, "ludzkie". Tylko potem jest żecie, które nie zawsze układa
        sie według naszych życzeń.
        Mam 52 lata, za sobą chorobę i śmierć obojga moich rodziców, beznadziejną
        chorobę mojego już 32-letniego syna(od 30 lat bez kontaktu z rzeczywistością),
        męża od 25 lat chorego na stwardnienie rozsiane, opiekowałam się zmarłą przed
        dwoma miesiącami moją teściową. Od lat wysłuchuję o za starych zbyt słabych
        ludziach, o programach medycznych, ale dla młodych, bo starzy już nie "rokują",
        o bezsensie leczenia mojego syna, bo to tylko poprawia jego komfort życia. Nie
        chcę już rozpisywać się o moich doświadczeniach, jest tego dużo i czasem
        poprostu strasznie mi o tym myśleć a pisac jeszcze gorzej.
        Jak już wspomniano społeczeństwo starzeje się, choruje. Jeżeli społeczne
        podejście do tego normalnego w końcu zjawiska sie ulegnie w najbliższej
        przyszłości zmianie, to współczuję tym wszystkim "urodzonym po ludzku", ich też
        czekają choroby i starość.
        Na zakończenie - proponuję jak to już uczyniło parę osób na tym forum aby
        następną akcją Wysokich Obcasów była właśnie akcja "chorować i starzeć się po
        ludzku".
    • malaherba Re: List tygodnia 14.01.06, 20:40
      Cieszę się, że problem umierania po ludzku jest widziany w ten sposób, oby
      wszyscy ludzie tak chcieli to widzieć. Niestety wiem, że jest inaczej. Jestem
      lekarzem psychiatrą, pracuję ponad 20 lat w oddziale psychiatryczym i takie
      sytuacje jak opisana zdarzają się i nas lekarzy również bardzo bulwersują- tzw
      oddziały somatyczne wyrzucają starego, schorowanego człowieka na oddział
      psychiatryczny żeby mieć spokój, nie chcą widzieć, że pobudzenie chorego
      człowieka to wynik jego ciężkiego stanu fizycznego. Reakcja rodziny takiej
      starszej osoby niestety bywa częściej odmienna od opisanej..... żona, mąż czy
      dziecko osoby chorej nie chce zabrać takiego chorego, zwykle otępiałego
      staruszka do domu już nigdy.... pomimo, że jego stan zdrowia stał sie stabilny,
      a pacjent wymaga tylko opieki i pielęgnacji. Wielu strarszych ludzi umiera w
      oddziale psychiatryczym, bo nikt ich nie kocha i nie chce się nimi zaopiekować,
      a często ludzie ci wychowali po kilkoro dzieci- one wcale się nie martwią, że
      ich matka staruszka, czy niedołężny chory ojcic umiera w nieludzkich warunkach.
      Mówmy głośno o umieraniu w godnych warunkach.
      • sasanka2411 Re: List tygodnia 15.01.06, 10:40
        O warunkach w szpitalach wiemy duzo,ale jeszcze wiecej zalezy
        od lekarzy i pielegniarek
        Na zachodzie/strasza nas ze wszyscy wyjada/pracuja inaczej
        Tam sobie nikt nie pozwoli na zle traktowanie ani mlody ani stary/przepraszam za
        okreslenie





        • magda.gdansk Re: List tygodnia 20.01.06, 11:16
          > O warunkach w szpitalach wiemy duzo,ale jeszcze wiecej zalezy
          > od lekarzy i pielegniarek
          > Na zachodzie/strasza nas ze wszyscy wyjada/pracuja inaczej
          > Tam sobie nikt nie pozwoli na zle traktowanie ani mlody ani stary/przepraszam
          z
          > a
          > okreslenie

          To prawda. Polscy lekarze i pielegniarki bardzo nie lubia tego sluchac, ale sa
          najczesciej nieuprzejmi i bezduszni. Ludzki stosunek do pacjenta nic nie
          kosztuje, tylko nikomu sie nie chce o to dbac. Ulubionym wykretem jest, ze jest
          tak, jak jest, bo nie ma pieniedzy. Co maja do rzeczy pieniadze ? Zeby
          rozmiawiac z pacjentem i jego rodzina, nie traktowac ich po chamsku,
          informowac, co sie dzieje - nie potrzeba do tego ani grosza. Wystarczy chciec.

          W ubieglym tygodniu moj szesnastoletni syn wyladowal z objawami ciezkiego
          zatrucia na izbie przyjec francuskiego szpitala. Warunki pracy na tym oddziale
          nic nie lepsze niz w Polsce - ciasno potwornie, wszystkie lozka zajete, mnostwo
          roboty, w tym i pokrzykujacy pijacy.
          Ale roznica zasadnicza w tym, ze nikt nam nie robil laski, nikt nie chodzil z
          nadeta mina, nikt nie byl nieuprzejmy, wiadomo bylo, co sie dzieje, i po co.

          Przy wyjsciu moj syn, ktory ma niestety duze doswiadczenie szpitalne,
          powiedzial: - Tu jest inaczej niz w Polsce, wszyscy sa uprzejmi, pielegniarki
          sie usmiechaja i zartuja.

          No wlasnie. Trzeba sobie powiedziec prawde, ze polski personel medyczny odbija
          sobie czesto chamskimi manierami na pacjentach to, ze uwazaja, ze zarabiaja za
          malo. I to nie jest zadna sila wyzsza, na ktora nie ma rady, tylko po prostu to
          wlasnie: chamstwo i chec wziecia na kims rewanzu . Najlepiej na bezbronnych
          pacjentach.
    • ohmy Re: List tygodnia 15.01.06, 12:07
      Czy nie bardziej 'po ludzku' byłoby, gdyby stary człowiek mógł umierać w domu,
      w otoczeniu najbliższych? Czy nie przemawia przez niektórych forumowiczów
      strach przed bliskością śmierci, a nawet może swego rodzaju wygodnictwo (w
      postaci żądania by inni- fachowcy - w pięknych warunkach towarzyszyli smierci
      naszych bliskich?).
      • anna134 Re: List tygodnia 15.01.06, 16:57
        Zgoda ale czasami ten stary człowiek, przy końcu życia wymaga hospitalizacji,
        pomocy, poprawy jakosci życia by zminimalizować cierpienie. A wtedy napotyka
        obojetność, wręcz sugeruje sie rodzinie, że nie warto bo jest stary. Ogranicza
        sie również pomoc ze strony hospicjum domowego. Rodziny czesto chcą opiekować
        się umierającym tylko potrzebują fachowej pomocy, którą sztucznie ogranicza sie
        do 90 dni (a potem co eutanazja?). Co może zrobić starsza kobieta opiekująca
        sie obłożnie chorym mężem sama. Dzieci owszem pomogą po powrocie z pracy ale
        przez cały dzień musi liczyc na siebie. Chyba,że ma dużo pieniedzy.
      • agaaepyen Re: List tygodnia 17.01.06, 21:47
        droga/drogi ohmy,
        widac od razu, ze nie chorowal Ci powaznie nikt z bliskich. Nie zycze Ci tego,
        bynajmniej. Wierz mi, sa choroby, gdzie bez szpitala sie nie obejdzie, a czasem
        sytuacje, gdy dla domownikow tydzien szpitala to chwila oddechu. Moze mi
        powiesz, jak mozna opiekowac sie kims, kto nie przyjmuje niczego do jedzenia, ma
        zaburzenia swiadomosci (nie wiadomo, czy druga nerka przestala pracowac, czy
        moze rak dal juz przerzuty w kolejne miejsce?) i budzi wszystkich w nocy, zeby
        sie spakowali i ruszali do domu, chociaz wlasnie w domu sie znajdujemy?
        I patrzysz tygodniami, jak czlowiek zawsze prezny i pelen zycia pokonywany jest
        z dnia na dzien przez chorobe, staje sie coraz bardziej malusienki, z dnia na
        dzien brakuje mu sil na kolejna zwyczajna czynnosc. I cieszysz sie, ze jeszcze
        wstanie i dojdzie do stolu...
        A gdy jest w szpitalu, to marzysz, zeby go jeszcze zabrac do domku, chociazby na
        chwilke, ale wydaje sie to byc coraz bardziej niemozliwe, bo co dnia dochodzi
        cos nowego, coraz bardziej niepokojacego...
    • aniad81 Re: List tygodnia 19.01.06, 13:46
      jestem studentką medycyny, wiem jak umierają ludzie w szpitalu, wiem jak
      chorują, cierpią, jak bezskutecznie proszą o pomoc i jej nie otrzymują...
      Dlaczego? bo lekarz już trzecią dobę na dyżurze jest, bo pielegniarka za mało
      zarabia i wogóle ma za dużo pracy, bo szpital ma długi, bo nie stać na
      parawan... czy to może być prawda?? ja słysze i widzę to na codzień. każdego
      dnia robie nadludzki wysiłek żeby to przeżyć, żeby kolejny dzień, obecność
      zaliczyć i ... iść. dziś już prawie nie mam sił walczyć, chociaż dopiero
      zaczynam, już tak bardzo mnie przybili tym nic nie robieniem, tym narzekaniem.
      nikt nic nie musi, nikt nie ma obowiązków ale prawa, owszem, wszyscy. nie
      obchodzi mnie, że mało zarabiają i wiem, że nie ma to znaczenia, bo tak
      naprawde:

      nie bedzie dobrym lekarzem, kto nie jest dobrym człowiekiem.

      zapamiętajcie to sobie wszyscy, nie odbierajcie chorym-bez względu na metrykę-
      prawa do godności, do życia, do chorowania i cierpienia w warunkach ludzkich. i
      nie odbierajcie mi sił do walki o lepszy świat, do walki z chorobą innych
      ludzi, z ich cierpienem, bezradnością! nie cierpie lakarzy(wiem, ze to brzmi
      dziwnie...)bo zapomnieli,że pacjent nie jest odskocznią do kariery, ale że on
      potrzebuje pomocy, POMOCY i to najlepszej jaką można mu dać.
      walczmy o godność ludzi chorych, o ich prawa, nie zgdzajmy się na stek
      narzekań, bzdurnych pretensji i straszenia wyjazdami. niech od dzisiaj każdy
      robi co do niego należy, najlepiej jak potrafi. a ja jutro ide na zajęcia i też
      postaram się zrobić wszystko jak należy.
      RODZIC PO LUDZKU tak, piękna akcja, super wypadnie w mediach, na zdjęciach.
      może nawet coś zmieni w podejściu i wyobraźni służby zdrowia, ale ktoś
      zapomniał że obok zdrowych rodzących kobiet istnieją starzy, chorzy, cierpiący
      ludzie, że obok "szczególnie uzdolnionych" dzieci isnieją przeciętne, średnio
      zdolne, średnio zainteresowane nauką, trudne... łatwo jest mówić o wygodnych
      sprawach, młodych matkach z planowanymi ciążami rozwiązanymi w eleganckich
      salach, uzdolnionych dzieciach, zaradnych przdsiębiorcach-a gdzie miejsce dla
      tego nie wygonego świata, którego jest o wiele, wiele więcej?
      zacznijmy od dziś, od tego wpaniałego Listu Do Redakcji, patrzeć szerzej na
      świat, zauważmy chorych, słabych, nie-medialnych, umierających wciąż LUDZI a
      nie numerów, zajmujących łóżko "przpadków nie rokujących".
      dziękuję że Ktoś rozpoczął tę dyskusję, jakoś rano lepiej bedzie mi wstać i żyć
      dalej, bo widze,że nie wszyscy są obojętni, są też tacy, którym zależy.
      • ohmy Re: List tygodnia 19.01.06, 22:55
        aniad81 napisała:

        > RODZIC PO LUDZKU tak, piękna akcja, super wypadnie w mediach, na zdjęciach.
        > może nawet coś zmieni w podejściu i wyobraźni służby zdrowia, ale ktoś
        > zapomniał że obok zdrowych rodzących kobiet istnieją starzy, chorzy,
        cierpiący
        > ludzie,

        W tym miejscu aż się prosi, by rozpocząć nową akcję: UMIERAĆ PO LUDZKU!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka