Dodaj do ulubionych

Gdzie uniwersytety ukryły profesorki?

18.03.06, 03:30
Dawno nie było w prasie popularniej
żadnego teksu na temat Ossowskich.

Bardzo się cieszę, że to zamiesciliście.

Dziękuję,

raf.
Obserwuj wątek
    • wojdaszkak Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 07:38
      klejny dowód na to,że kobit się nie docenia!A podobno to my mamy problem same z
      sobą i wymyślamy sobie brak równouprawnienia.Piszcie jak najwięcej o polskich
      kobietach, niech wreszcie ktoś je zauważy.
      • kocia_noga Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 12:21
        To działanie celowe choć możliwe że nieuświadomione,pzreciez projekt rzeźb
        został odrzucony, zamiast kobiet - Józef Tischner.Ksiądz, oczywiście.Zasłużony
        róznymi przypowiastkami, a to,że kobieta jest najpiękniejsza kiedy cierpi w
        milczeniu pobita przez męża, a to,że górale musza pić, bo inaczej by się
        pozabijali ( sam był góralem ).
        Dziewczyna wchodzi do Uczelni i widzi to, co powinna zobaczyć.
        • loba_girl Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 14:40
          jeśli z trudem można znalezc ślady po wybitnych kobietach żyjących przed stu
          laty, to aż ciarki przechodzą na myśl ile takich kobiet "zaginęlo" w historii
          na przestrzeni ostatnich kilkuset lat.
          • jerryjohn Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 18:46
            jeśli idzie o tę salę Izydory Dąbskiej, która na UJ nie istnieje, to konkretnie
            nie istnieje ona na I piętrze przy Grodzkiej 52, można sprawdzić
            • inmyeyes Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 19:29
              szkoda, że nikt nie zauważył że dwa uniwersytety noszą imię kobiet
              (curie-skłodowskiej i kopernika :]), zresztą w dzisiejszych czasach wśród
              studiujących jest więcej kobiet, czyli w przyszłości więcej będzie
              geomorfolożek, teatrolożek, fizjolożek, pedagożek etc.
              • szwecja11 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 13:21
                inmyeyes napisał:

                > zresztą w dzisiejszych czasach wśród
                > studiujących jest więcej kobiet, czyli w przyszłości więcej będzie
                > geomorfolożek, teatrolożek, fizjolożek, pedagożek etc.

                O tym był artykuł, że chociaż wybitnych kobiet jest tak wiele, to są wypychane z
                pamięci zbiorowej. Sposobów na to jest wiele, o kobietach wybitnych nie pisze
                się, nie publikuje się ich tekstów, pisze się o nich najpierw jako żonach jakiś
                panów a dopiero potem o badaczkach, pomija się je przy awansach, przy obsadzaniu
                na prestiżowych stanowiskach, nie honoruje się ich imieniem sal uniwersyteckich
                itd. Mnożyć można przykłady. Dobrze, że wreszcie zaczęto pisać o tym rugowaniu
                kobiet z pamięci zbiorowej.
                szwecja11.blox.pl
            • piorkoska Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 09:25
              jerryjohn napisał:

              > jeśli idzie o tę salę Izydory Dąbskiej, która na UJ nie istnieje, to
              konkretnie
              >
              > nie istnieje ona na I piętrze przy Grodzkiej 52, można sprawdzić

              Szkoda ze cie nie nauczyli na tym ujocie czytac ze zrozumieniem zamiast
              dowcipkowac.
        • piorkoska Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 09:24
          kocia_noga napisała:

          zamiast kobiet - Józef Tischner.Ksiądz, oczywiście.Zasłużony


          A moze on cos wniosl do nauki jesli nawet nie swiatowej to polskiej? No odkryl
          cos,wynalazl?Niech poszukaja, jest czlowiek to i zaslugi musza sie znalezc.
          • ton9 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 13:09
            Zatrważający poziom ignorancji. A wystarczy sięgnąć do encyklopedii i poszukać. Przecież właśnie Tischner opracował filozofię dialogu oraz etykę solidarności.

            --
            krytyczny.blox.pl/html
    • paolo630 Ukryte profesorki 18.03.06, 19:50
      Zaraz, kto jest rektorem Uniwersytetu Warszawskiego? Proszę natychmiast mu
      podsunąć ten artykuł!!! Dzień dobry Pani rektor;-)

      A profesor Joannie pozwalam sobie napisać, że może po prostu na szczęście sporo
      jest Was żywych i jeszcze nie wymagających uczczenia przy pomocy nazywania
      obskurnych sal? Ale jeżeli chce Pani to zmienić, proponuję zmobilizować
      członkinie Rad Wydziałów, wstawić odpowiednie punkty do porządku obrad i
      uczestnicząco zaobserwować co się wydarzy... Cóż za metodologiczna frajda;-)
    • wielka_stopa Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 19:58
      Profesorka, filozofka, historyczka? Brzmi to okropnie, bardzo proszę autorki
      tekstu o pisanie poprawną polszczyzną.
      • blaskolepszy Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 01:29
        a od kiedy uzywanie zenskich form gramatycznych w odniesieniu do kobiet jest
        niepoprawne? :O
        • boykotka Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 05:49
          blaskolepszy napisała:

          > a od kiedy uzywanie zenskich form gramatycznych w odniesieniu do kobiet jest
          > niepoprawne? :O
          No cóż, trudno nie zgodzić się, z wczorajszą wypowiedzą Dr Ozdy podczas rozmowy
          z Krystyną Jandą w "Herbatce u Tadka", który stwierdził, że reżyserka to
          pomieszczenie, w którym siedzi reżyser :))



          • daniel40 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 08:40
            w tv:):) W języku polskim istnieje wiele wyrazów mających jednakowe brzmienie z
            innymi wyrazami, lecz odmienne ZNACZENIE, etymologię, a niekiedy i pisownię. Są to
            HOMONIMY. Nie można spierać się o to, czy używanie żeńskich form gramatycznych
            jest poprawne, bo jest! Nie wszystkim mogą się one podobać ( np.szpiegini,
            brr:)), mogą ich nie używać, ale nie mogą czepiać się tych, którzy je używają
            :). Bo co by było, gdyby nie było żeńskich form gramatycznych - pani Polak, pani
            mieszkaniec, pani obywatel, pani pielęgniarz, pani nauczyciel, itp. Teraz,
            kłótliwy narodzie, możecie mi odpisać, że wymądrzam się jak profesor Miodek,
            któremu i tak powinienem czyścić buty :):):):)
            • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 13:24
              Nie wiem, kim są "logiczki", ale wiem, że Izydora Dąmbska była bardzo poważnym logikiem i filozofem. Nie zasługuje na takie lekceważące zdrobnienie jak jakiś "jamniczek" albo "Mareczek". A może owe "logiczki", to takie logiki dla dzieci? Jeżeli wymyśliła je Dąmbska, to chwała jej za to. Tylko nie nazywajcie jej logiczką, bo wcale na to nie zasłużyła.
              • szwecja11 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 13:31
                ton9 napisał:

                > Nie wiem, kim są "logiczki", ale wiem, że Izydora Dąmbska była bardzo poważnym
                > logikiem i filozofem. Nie zasługuje na takie lekceważące zdrobnienie jak jakiś
                > "jamniczek" albo "Mareczek". A może owe "logiczki", to takie logiki dla dzieci?
                > Jeżeli wymyśliła je Dąmbska, to chwała jej za to. Tylko nie nazywajcie jej log
                > iczką, bo wcale na to nie zasłużyła.

                A Ty jesteś Polką, czy Polakiem?
                szwecja11.blox.pl
                • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 13:43
                  Jestem Polakiem, a nie żadnym Polaczkiem.
                  • szwecja11 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 13:45
                    ton9 napisał:

                    > Jestem Polakiem, a nie żadnym Polaczkiem.

                    A ja jestem filozofką a nie jakimś filozofem, czy filozofkiem.

                    szwecja11.blox.pl
                    • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 13:51
                      Nikt ci nie zabroni tego, żebyś nazywała się "filozofką", ale spróbuj dorównać takiemu filozofowi jakim była Dąmbska, to wtedy będziesz miała coś do powiedzenia.
                      • szwecja11 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 14:16
                        ton9 napisał:

                        > Nikt ci nie zabroni tego, żebyś nazywała się "filozofką", ale spróbuj dorównać
                        > takiemu filozofowi jakim była Dąmbska, to wtedy będziesz miała coś do powiedzen
                        > ia.

                        Podejrzewam tu seksizm kulturowy. w 1963 r. powstała zaliczana już dziś do
                        klasyki gatunku książka na temat kulturowych mechanizmów kontroli społecznej.
                        Jej autor twierdzi, że grupy społeczne tworzą definicje odstępstwa od norm,
                        kreując reguły, których przekroczenie stanowi odejście od normy, i stosując te
                        reguły do poszczeólnych osób oraz nadając tym osobom etykiety outsiderów.
                        Etykietowanie wg niego to narzucanie przez pewne osoby lub grupy swoich reguł
                        innym osobom lub grupom. Zdefiniowanie odstępstwa od normy ma na celu narzucenie
                        kontroli. Osoby definiujące innych jako odbiegających od normy same na tym
                        korzystają. W naszej patriarchalnej kulturze na zachowaniu istniejącego status
                        quo zależy mężczyznom, którzy boją się konkurencji kobiet i leniwym kobietom,
                        którym wygodniej jest drzemać w zaciszu kuchni, niż wziąć się do roboty i
                        popracować intelektualnie. Cieszę się, że udało mi się pokazać, że brakuje Ci
                        argumentów. Nie uprawiam folkfilozofii i tym samym kończę z Tobą dyskusję.
                        szwecja11.blox.pl
                        • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 16:13
                          I tą książkę właśnie sobie wymyśliłaś. No nie?
                      • ally Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 14:26
                        Rozumiem, że Ty już dorównałes wspomnianej filozofce?
                        • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 16:21
                          Wystarczy, że cenię sobie jej prace z logiki. Gdyby ona sama nazwała siebie "filozofką", to miałoby to sens. Ale gdy robią to jakieś siksy, które nic nie osiągnęły, to jest to śmiesznie i deprecjonujące jej pracę.
                          • chamae Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 17:18
                            więc bycie kobietą deprecjonuje twoim zdaniem?
                            nie sądzę..
                            • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 17:48
                              Specjalnie dla Ciebie, przeliteruję to, co napisałem: "g d y ... j a k i e ś s i k s y [nazywają Dąmbską "filozofką"], ... t o j e s t t o ś m i e s z n i e i d e p r e c j o n u j ą c e j e j p r a c ę". A teraz powtórze innymi słowami: osoby, które nic nie osiągnęły nie mogą ośmieszać pracy kogoś - w tym przypadku kobiety profesor Izydory Dąmbskiej -, kto do czegoś doszedł i jest za to ceniony. Albo krócej: autorki obrażają Dąmbską określeniem "filozofka".
                              • totalna_apokalipsa Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 17:57
                                napisałem: "g d y ... j a k i e ś s
                                > i k s y [nazywają Dąmbską "filozofką"], ... t o j e s t t o ś m i e s z n i
                                > e i d e p r e c j o n u j ą c e j e j p r a c ę".

                                Co to jest za okreslenie - "siksy"? Takich okresleń używają wykształceni i
                                kulturalni męzczyżni po tych 2400 latach nauki ? No to gratuluję, widać 2400
                                lat to za mało czasu, aby odchamić niektórym geny i nauczyć, co to grzecznosć,
                                zwłaszcza w stosunku do nieznanych osób.
                                • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 18:24
                                  Jak nie wiesz, to zajrzyj do słownika j. polskiego PWN. Określenie bardzo mi się podoba i wcale nie jest wulgarne.
                                  • totalna_apokalipsa Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 18:49
                                    Wg mnie i wg słownika jest LEKCEWAZĄCE:
                                    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=56556
                                    I nieistotne jest to , ze Tobie sie podoba, bo nie o sobie tak mówisz, ale o
                                    nie znanej ci kobiecie, nie siksie. Dla mnie jest równiez wulgarna, mniej
                                    więcej tak jak cizia.
                                    • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 19:24
                                      Dla mnie jako osoby wrażliwej kobiety te mogłyby zostać pokrzywdzone tym, że nikt im nie powiedział, iż zasługują na lekceważenie. Jak równouprawnienie, to równouprawnienie... Są aroganckie siksy - tak samo jak młokosy. No chyba, że są aroganccy "siksowie" albo niesforne "młokoski", ale na to juz nic nie poradzę...
                                      • totalna_apokalipsa Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 20:02
                                        Niezależnie od tego, kto wg Ciebie istnieje, wg mnie istnieja typowe
                                        aroganckie chamy i żałosne miernoty intelektualne nadrabiające tupetem , a ty
                                        sie wlasnie do nich zaliczasz, z cała dbałościa o równouprawnienie :)
                                        • ton9 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 20:09
                                          Komuś puściły nerwy... Napisz sto razy "ton9 jest aroganckim chamem i żałosną miernotą intelektualną". Na pewno Ci ulży...
            • greg0.75 Re: A pilot to urządzenie do przełączania kanałów 19.03.06, 20:14
              szpieżka?
          • szwecja11 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 13:28
            boykotka napisała:

            > blaskolepszy napisała:
            >
            > > a od kiedy uzywanie zenskich form gramatycznych w odniesieniu do kobiet j
            > est
            > > niepoprawne? :O
            > No cóż, trudno nie zgodzić się, z wczorajszą wypowiedzą Dr Ozdy podczas rozmowy
            >
            > z Krystyną Jandą w "Herbatce u Tadka", który stwierdził, że reżyserka to
            > pomieszczenie, w którym siedzi reżyser :))

            Jeżeli w języku polskim, który jest językiem fleksyjnym nie ma źeńskich etykiet
            rodzajowych dla niektórych zawodów, to świadczy o jego ubóstwie. To znaczy
            również, że mimo, że są kobiety wykonujące dany zawód, to nie wprowadzono do
            języka nazwy, która pozwoliłaby poprawnie ten zawód w rodzaju żeńskim nazwać. I
            to jest wyłącznie sygnał do językoznawczyń i językoznawców aby coś z tą
            niepoprawnością językową zrobić.
            szwecja11.blox.pl
            • arsen44 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 14:48
              Proszę wzbogacić język polski i podać żeńskie odpowiedniki: górnik, hutnik,
              grabarz, szewc, pedagog, rektor, biskup (w Szwecji podobno wyświęcają), nurek,
              marynarz, hycel itd. itd.Powodzenia.
              • szwecja11 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 15:37
                arsen44 napisał:

                > Proszę wzbogacić język polski i podać żeńskie odpowiedniki: górnik, hutnik,
                > grabarz, szewc, pedagog, rektor, biskup (w Szwecji podobno wyświęcają), nurek,
                > marynarz, hycel itd. itd.Powodzenia.

                W języku polskim od dawna mamy następujące formy: górniczka, hutniczka,
                pedagożka, rektorka. To, że nie potrafimy podać żeńskich etykiet rodzajowych do
                pozostałych wyrazów, oznacza, że coś należy z tym zrobić. Warto zastanowić się
                dlaczego tak usilnie bronią się niektóre osoby przed poprawnym językiem? Akcję
                wzbogacającą język polski prowadzi www.feminoteka.pl . Zachęcam do zaglądnięcia,
                znajduje się tam wiele ciekawych propozycji dla nieistniejących jeszcze
                odpowiedników żeńskich. Pamiętam, że "posłanka" budziła 15 lat temu chichot u
                ignorantów. Dziś to raczej oni budzą śmiech na sali...
                szwecja11.blox.pl
              • greg0.75 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 20:22
                spoksik, w języku polskim występuje nawet słowo "papieżyca" (nazwa jednej z kart tarota)
    • janek0 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 21:15
      Pani Profesorko !!!

      Liczba kobiet przyjętych na UW w 2005 r. to 9449, czyli 64,3% wszystkich
      przyjętych, a kobiet-kandydatek na studia było 35561, czyli 63,4% wszystkich
      osób kandydujących (bo "kandydatów" nie napiszę). Źródło: Uniwersytet
      Warszawski. Pismo Uczelni, nr 1(26)/2006, s. 4.
    • joanna_sadzik brawo niedoinformowany rzecznik UJ 18.03.06, 22:12
      działa jak cała administracja...
      • krakowiak47 Niedoinformowane autorki! 19.03.06, 10:08
        Śliwa już nie jest rzecznikiem - został skierowany do innej pracy.
    • vvoitek Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 18.03.06, 23:33
      nareszcie!
      dziękuję!
      do boju!

      --
      new-art.blogspot.com
    • fifiki a UMCS? 19.03.06, 01:07
      czyli uniwersytet pani Marii? mysle ze wypadalo napisac o nim w tym artykule
      • emeryt21 Re: a UMCS? 19.03.06, 07:22
        W Polsce podobno jest wolnosc slowa,wiec kazdy moze pisac o czym chce.Prosze
        nie zapominac jednak,ze o wiekszosci tych pan nikt nie slyszal,poza autorem
        tego artykulu.Zatem niezrozumiale sa pretensje o brak honorowania ich nazwami
        sal.Piszcie sobie o tym w swoich wewnetrznych pisemkach uniwersyteckich a nie
        przynudzajcie na forum publicznym.Rozumiem,ze Curie-Sklodowska,ta cos
        osiagnela,ale pozostale "filozofki,socjolozki,psycholozki itp" co zrobily dla
        ludzkosci moim zdaniem nic.Dla przypomnienia;byli juz tacy,ktorzy zastanawiali
        sie nad tym ile aniolow miesci sie na czubku szpilki i co i kto o nich pamieta.
        • daniel40 Re: Idąc twoim tokiem rozumowania - 19.03.06, 08:16
          czym przysłużyli się ludzkości: Dynowski, Kotarbiński, Urbański, Panowski? Czy
          ich osiągnięcia ( których wcale nie neguje ) na polu nauki były tak wielkie jak
          Marii Curie-Skłodowskiej? Otóż nie były, ale wszyscy zasłużyli się swoim
          uczelniom, więc po śmierci zostali przez nie w jakiś sposób uhonorowani. W
          przeciwieństwie do wielu wyżej opisanych wybitnych profesorek, które po śmierci
          zostały nijak uhonorowane przez swe alma mater.
        • ton9 Re: a UMCS? 19.03.06, 13:30
          Rozumiem, że jest wolność słowa, ale, żeby publicznie wyrażać swoją ignorancję i nie znać tej garstki naszych filozofów, socjologów i psycholgów, tego nie rozumiem... Nie rozumiem, po co chwalić się głupotą.
        • szwecja11 Re: a UMCS? 19.03.06, 13:43
          emeryt21 napisał:

          > W Polsce podobno jest wolnosc slowa,wiec kazdy moze pisac o czym chce.Prosze
          > nie zapominac jednak,ze o wiekszosci tych pan nikt nie slyszal,poza autorem
          > tego artykulu.Zatem niezrozumiale sa pretensje o brak honorowania ich nazwami
          > sal.Piszcie sobie o tym w swoich wewnetrznych pisemkach uniwersyteckich a nie
          > przynudzajcie na forum publicznym.Rozumiem,ze Curie-Sklodowska,ta cos
          > osiagnela,ale pozostale "filozofki,socjolozki,psycholozki itp" co zrobily dla
          > ludzkosci moim zdaniem nic.Dla przypomnienia;byli juz tacy,ktorzy zastanawiali
          > sie nad tym ile aniolow miesci sie na czubku szpilki i co i kto o nich pamieta.

          Nikt nie pamięta o wybitnych kobietach, bo mało się o nich pisze, dyskutuje,
          wspomina. Panowie piszą elaboraty na swój temat, wzajemnie się dopieszczają,
          cytują itd., nazywają sale uniwersyteckie imionami innych panów i tak w pamięci
          zbiorowej mamy męski karnawał wzajemnej adoracji...
          szwecja11.blox.pl
        • fifiki Re: a UMCS? 19.03.06, 14:41
          hym? ja znam co najmniej polowe z pan wspomnianych w tym artykule. a nie jestem
          pewien czy autorki wczesniej cos o nich wszystkich slyszaly ale to nie ma znaczenia

          a one zrobily duzo dla polskiej nauki i dla ludzkosci, tylko ze pracowaly w
          takich dziedzinach ktore nie sa tak namacalne i powszechnie znane, jak inne
          dziedziny nauki, ale czestokroc maja wiekszy wplyw na nasze zycie niz ci sie
          wydaje, ale z twojego podejscia widac ze cie to nieinteresuje, to twoja sprawa,
          ale jak nie masz pojecia o jakiejs dziedzinie to lepiej nie zabieraj glosu bo
          sie osmieszasz
        • poziomka85 Re: a UMCS? 24.03.06, 19:34
          ja słyszałam, czytałam, zdałam egzaminy, nauczyłam się czegoś nowego i wiem że
          takich jak ja jest więcej (u mnie na roku ok 100) i dlatego tym paniom należy
          się szacunek i uznanie. pozdrawiam;)
    • kragmel Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 08:29
      "W tym czasie okazuje się, że warszawscy etnografowie z Instytutu Etnologii i
      Antropologii Kulturowej w nazwie sali nr 104 mają jednak coś więcej niż tylko
      numerek. 'Przecież jest u nas sala imienia prof. Witolda Dynowskiego -
      przypomina profesor Zofia Sokolewicz, antropolożka. - Dynowski był uczniem
      profesor Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz--Jędrzejewiczowej, twórczyni
      Katedry Etnografii na uniwersytecie'. Niestety, w instytucie nie ma sali
      imienia prof. Jędrzejewiczowej. Podobno chodzi o portrety."

      raczej o brak sali do nazwania ;) warszawscy etnolodzy mają salę im. profesora
      Dynowskiego, pokój nr 105 (udający drugą salę wykładową) i czytelnię.
      fantastyczne pole do szaleństw nazewniczych.
    • jotek27 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 09:26
      A czemu w artykule nie ma ani słowa o wybitnej i nie zyjacej juz archeolog
      Marii Ludwice Bernhardt??? Uczennica i współpracownica profesora Michałowskiego
      miała spore osiagniecia w archeologii nie wspominajac o znakomitym dorobku
      literackim...A na marginesie dodam ze Ossowska, Dąmbska , Kłoskowska zsłuzyly
      w pełni na swoje aule!!!
    • vivian.darkbloom żona, córka 19.03.06, 12:03
      to sarkanie na żonę Kotarbińskiego czy córkę-kogośtam to szukanie dziury w całym
      albo przejaw ignorancji! Encyklopedia zawsze podaje najpierw koligacje rodzinne.
      Pod hasłem Witkiewicz Stanisław Ignacy też przeczytamy najpierw syn Stanisława,
      a pod Ossowski Stanisław - maż Marii.
      • szwecja11 Re: żona, córka 19.03.06, 13:49
        vivian.darkbloom napisała:

        > to sarkanie na żonę Kotarbińskiego czy córkę-kogośtam to szukanie dziury w cały
        > m
        > albo przejaw ignorancji! Encyklopedia zawsze podaje najpierw koligacje rodzinne
        > .
        > Pod hasłem Witkiewicz Stanisław Ignacy też przeczytamy najpierw syn Stanisława,
        > a pod Ossowski Stanisław - maż Marii.

        No właśnie przeczytamy syn Stanisława, a matki nie miał??
        szwecja11.blox.pl
        • zdanka1 Re: żona, córka 19.03.06, 14:09
          Miał:) Tylko, ze to dość specyficzna sytuacja - Witkiewicz ojciec jest postacią
          znaną ze względu na cłokształt dorobku i akurat w wypadku tego ojca, bardziej
          uprawnione wydaje się wpisanie ojca, niz matki z jej pensjonatem:) Ale zawsze
          mozna dodać jeszcze matkę chrzestną - Helenę Modrzejewską ( i ojca
          chrzestnego - Sabałę) To się dopiero nazywa mieć skomplikowane koligacje
          rodzinne...
          • zdanka1 Re: żona, córka 19.03.06, 14:46
            Może jeszcze tytułem dopełnienia obrazu - Witkkiewicz (syn)miał przez całe
            zycie lepszy kontakt z matką niż z ojcem, do którego, delikatnie mówiąc, miał
            stosunek dość ambiwalentny... Upraszczajac to bardzo - mial coś w rodzaju
            kompleksu, ze bedą go kiedyś nazywać "synem Witkiewicza ojca" :))))Czy historia
            nie jest przewrotna?:))))))
        • vivian.darkbloom miał matkę, no i co z tego? 20.03.06, 10:45
          w niektorych przypadkach mozemy przeczytać znów tylko o matce! przecież to
          oczywiste, że encyklpedia podaje tego typu informacje gdy
          matka/ojciec/córka/syn/siostra/brat byli osobami znanymi, takze w jakiejś
          dziedzinie zasłużonymi. Zastanawiajace mogłyby być tylko takie przypadki gdy ta
          relacja jest asymetryczna - podaje się na przykład, że X to corka Y, ale Y nie
          definiuje sie jako ojca X (czy tak samo w przypadku męża i żony).
    • sawana1 Manipulacja pamięcią 19.03.06, 13:09
      Bardzo dobry, potrzebny artykuł!

      Dziękuje autorkom za odwagę poruszenia kwestii boleśnie dotykającej miejsce (a
      ściślej marginalizację i systematyczne lekceważenie)kobiet w strukturach
      akademickich. Koniec z chowaniem głowy w piasek i uznawaniem zasady "zero
      kobiet" w wysokich akademickich strukturach i akademickiej pamięci za normę.
      Jedną z przestrzeni takich manipulacji są rzecz jasna wszelkie pomniki,
      popiersia tzw. 'zasłużonych'. Pomniki to pole walki ideologicznej nie od
      dzisiaj. Być może lepiej byłoby żeby wcale ich nie stawiano, ale tu wkraczamy
      w, i w istocie jesteśmy w jego wnętrzu, szerszy kontekst kulturowy - kontekst
      pamięci zbiorowej. Poza męską, li i jedynie, kolumnadą w BUWie opisaną w
      artykule, warto tu wspomnieć, paskudny skąd inąd, pomnik studenta. To tez była
      decyzja ideologiczna. Były projekty przedstawienia studentki i studenta, ale ta
      propozycja zostala przez władze uczelni odrzucona, mimo ze większość
      studiujących to kobiety.
      Co więcej, w nowej siedzibie Instytutu Archeologii UW straszy popiersie
      mizogyna prof. Wiercińskiego, który słynny był ze swych poglądów o niższości
      intelektualnej kobiet i uniemożliwiania kobietom pisania prac doktoranckich z
      zakresu antropologii. A teraz robi się z niego postać ze spiżu i 'zasłużonego'.
      Zasłużony to on był, ale dla utrwalanie struktur patriarchalnych, co jak widać
      w Polsce jest najlepszym powodem do upamiętnienia.
      Dobrze, że wspomniana została też druga przestrzeń, gdzie ujawnia się
      nierówność w traktowaniu kobiet i mężczyzn, mianowicie encyklopedia powszechna
      PWN. Nie chodzi tu o definicje koligacji rodzinnych, gdyż tu akurat symetria w
      traktowaniu płci jest zachowana (choć taka informacja zdecydowanie nie powinna
      byc podawana jako pierwsza). Wystarczy jednak przekartkować tomy encyklopedii,
      żeby nabrać przekonania, że mężczyźni to ci mądrzy i wykazujący twórczą inwencję
      (badacze, odkrywcy, twórcy), podczas gdy kobiety, to te ładne i odtwórcze
      (aktorki, śpiewaczki). Nie mam nic przeciwko tym ostatnim, ale najwyższa pora
      zrewidować seksistowskie podejście przy planawaniu materiału ilustracyjnego w
      następnych edycjach encyklopedii, gdyż i ładnych aktorów nie brakuje, ani
      mądrych i twórczych kobiet.
      Kolejna uwaga dotyczy zdjęć poświęconych wybitnym osobom akademickiego świata.
      Na uniwersytecie Humboldta w Berlinie naturalne jest to, o co u nas dopiero
      rozpoczynamy sie upominać (ściślej, o co upomniały się autorki artykułu w
      imieniu wielu kobiet). Tam portrety ozdabiające wnętrza reprezentują zarówno
      kobiety jak i mężczyzn. U nas kobiet jeszcze brak (proszę choćby zajrzeć na
      silnie sfeminizowany wydział Polonistyki UW). Wniosek - "studiować to sobie
      dziewczęta możecie, miło popatrzeć na ładne buzie, ale pamiętajcie wybitni, to
      tylko mężczyźni".
      I wreszcie kobieta sztandar Maria Skłodowska-Curie. Wspaniała, piękna postać.
      Jakże się oburzamy, gdy odbierana jest w świecie jako uczona francuska, jakże
      chętnie prypominamy o tym, że była (i zawsze uważała się za nią) Polką
      (przeciwnikom żeńskich końcówek podpowiadam,że nie mam na myśli tańca)!
      Równocześnie, zdajemy sie nie dostrzegać faktu (faktycznie WSTYD), że to
      Sorbona dała jej możliwość kształcenia, bo w Polsce, cóż... Kto wie ile
      talentów zostało zaprzepaszczonych?
      Mam nadzieję, że tak jak teraz naturalne jest, że kobiety studiują, tak
      naturalny będzie fakt pielęgnowania pamięci o nich.
      • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 13:41
        Nauka rozwija się od czasów greckich jakieś 2400 lat - nie będe spierał się o daty -, kobiety są na uniwersytetach od lat stu, a zatem zostało jeszcze jakieś 2300, żeby osiągnęły tą samą pozycję w nauce. Zakładam przy tym, że mężczyźni będa na tyle grzeczni i zaczekają.
        • szwecja11 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 14:00
          ton9 napisał:

          > Nauka rozwija się od czasów greckich jakieś 2400 lat - nie będe spierał się o d
          > aty -, kobiety są na uniwersytetach od lat stu, a zatem zostało jeszcze jakieś
          > 2300, żeby osiągnęły tą samą pozycję w nauce. Zakładam przy tym, że mężczyźni b
          > ęda na tyle grzeczni i zaczekają.

          Kobiety od niedawna mogą się kształcić. Nie jest to pełny dostęp do edukacji, bo
          wciąż blokuje się kariery naukowe badaczek. Częstym standardem jest promowanie
          panów i lekceważenie kobiet na uczelniach wyższych. To, że kobiety potrafią
          przebić się przez ten mur niechęci i dokonują wybitnych osiągnięć, potwierdza
          ich możliwości i każe przypuszczać, że gdyby miały wolny, nieograniczony dostęp
          do edukacji, i gdyby nie były pomijane w pamięci zbiorowej, to ich udział
          procentowy na kartach encyklopedii, czy tablicach pamiątkowych odpowiadałby ich
          zasługom.
          szwecja11.blox.pl
        • zdanka1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 14:04
          ehhm... Grecy nie posiadali uniwersytetów,(akademia platońska nijak nie moze
          być uznana za uniwersytet) Uniwersytet jest tworem średniwiecznym, pierwszy to
          uniwersytet w Bolonii powstały w polowie XII wieku, tak więc Twoje informacje
          przeczą tezie, jakoby wiedza rozkladała w pojedynczym męzczyżnie od 2400 lat,
          skoro nie wie on nawet co różni uniwersytet od sposobu uprawiania filozofii
          przez Greków...
          • szwecja11 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 14:35
            zdanka1 napisała:

            > ehhm... Grecy nie posiadali uniwersytetów,(akademia platońska nijak nie moze
            > być uznana za uniwersytet) Uniwersytet jest tworem średniwiecznym, pierwszy to
            >
            > uniwersytet w Bolonii powstały w polowie XII wieku, tak więc Twoje informacje
            > przeczą tezie, jakoby wiedza rozkladała w pojedynczym męzczyżnie od 2400 lat,
            > skoro nie wie on nawet co różni uniwersytet od sposobu uprawiania filozofii
            > przez Greków...

            Kobietom zabraniano dostępu do edukacji, dostępu do wszelkiego rodzaju akademii,
            osobistych nauczycieli, uniwersytetów. Oczywiście było wiele wybitnych kobiet,
            które mimo braku dostępu do zinstytucjonalizowanych form oświaty, czerpały z
            dostępnych zasobów bibliotecznych, stając się znaczącymi intelektualistkami
            swoich czasów. Ale jakoś niewiele można o nich znaleźć na kartach podręczników.
            Kto pamięta o zasługach żony Einsteina? O tych wszystkich żonach bez, których
            nie byłoby sukcesu ich wielkich mężów, którzy bez nich byliby maluczkimi, nikomu
            nieznanymi panami. O tych kobietach wymienionych w artykule? Manipulacja
            pamięcią zbiorową na tym polega, że nie przechowuje się w niej informacji o
            kobietach. Manipulacja pamięcią zbiorową polega również na tym, że niewiele osób
            zna mechanizm pomijania kobiet na kartach historii. Autorki tego artykułu
            opisują wyłącznie jeden ze sposobów na unicestwianie wybitnych kobiet. To, że na
            tym forum znalazły się głosy niechęci, świadczy o braku wiedzy na ten temat,
            świadczy o potrzebie częstego mówienie o tym problemie. Autorkom artykułu
            dziękuję serdecznie za rozpoczęcie debaty i mam nadzieję, że będzie ciekawym,
            wartościowym początkiem mądrego dialogu, który pobudzi wszystkich do myślenia.
            htpp://szwecja11.blox.pl
          • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 16:31
            Widać, że swoją edukację zakończyłaś na wykładzie o Platonie. Uznałaś wtedy, że wiesz już wszystko i na następny wykład o Arystotelesie nie poszłaś. A szkoda, może dowiedziałabyś się, jak szeroki zakres nauk uprawniano w jego "liceum" i że do dziś jest uważany za ojca wielu nauk.
            • zdanka1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:01
              Cóz, widać natomiast, ze ty dotarłeś aż na wykład o Schopenhauerze, szkoda
              tylko, ze czytałeś tylko jego pomniejsze dzieło, w którym opisuje miedzy
              innymi, jak niegodną rzeczą jest używanie argumentów ad personam i
              pomniejszanie przeciwnika w dyskusji, ale jak użyteczną jest to rzeczą w
              sporze.Slowem , co robić , kiedy nie mamy argumentów, tak jak ty. Jak dotąd
              każdy twój argument to argument w sporze, w dyskusji - brak jakiegokolwiek, tak
              więc i ten argument jest poniżej poziomu inteligentnego człowieka.


              A teraz zastanów się jeszcze kilka razy - co ma lyceum do uniwersytetu
              średniowiecznego ? IV w p.ne. do XII w. n. e ? Zyczę powodzenia, bo jeśli
              powiesz, ze tomizm, to możemy zreczywiście zacząć sie smiać z nauki 2400 lat.
              • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:37
                Nie rozumiem, co ma Schopenhauer do przedmiotu sporu. Ale rozumiem, że, jak ktoś nie ma argumentów, to kieruje dyskusje na boczny tor. No chyba, że Arystoteles był kobietą. Ale na to już nic nie poradzę...
                • totalna_apokalipsa Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:55
                  A wiessz może co jest przedmiotem tego sporu? I wiesz moze co Schopenhauer
                  pisał o argumentacji w sporze? No chyba, z e nie wiesz, ale ja na to już nic
                  nie poradzę, widac jesteś tylko męzczyzną, nie wykształconym męzczyzną .
                  • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 18:36
                    Mam wątpliwości co do tego, czy w ogóle czytałaś Schopenhauera. Ale to jest temat, na zupełnie inna dyskusję...
                    • totalna_apokalipsa Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 18:54
                      A ja mam wątpliwości do tego, czy ty w ogóle byłeś kiedyś choć przez dzień na
                      jakimkolwiek uniwersytecie w charakterze zdobywającego tam wiedzę, sądząc po
                      sposobie formułowania argumentów, ale to juz temat na zupełnie inną dyskusję,
                      • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:29
                        Wątek zszedł na manowce. A mnie ogarniają coraz większe wątpliwości co do tego, czy słyszałaś (widziałaś) kiedyś w życiu chociaż jeden argument...
                        • totalna_apokalipsa Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 20:05
                          Ja natomiast nie mam najmniejszej watpliwości co do tego,że rozmawiam z kims ,
                          kto nie jest w stanie dostrzec nawet nawet własnej głupoty.
        • sawana1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 14:47
          Zaczekają? Na co? Aż sami z siebie staną się na tyle grzeczni, żeby udostępnić
          kobietom swoje przywileje? Nie ma na co czekać. Już teraz trzeba się posunąć
          Panowie. Parafrazując argument przeciwników parytetu dla kobiet "Jeśli
          mężczyzna naprawdę jest w czymś dobry i tak się przebije", czyli pora już
          pozbyć się tych 'forów' Panowie. Pora na fair play.
          • bimbalimba Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:00
            uniwersytet humboldtow jak juz

            za czasow sklodowskiej-curie nie bylo polskich uniwersytetow

            wiercinski byl jednym z polskich geniuszy to czy byl mizoginem wedlug jakiejs
            feministycznej famy nie jest akurat istotne
            • bimbalimba Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:16
              ja chyba mam jakies nienormalne zycie

              - matka nie-feministka nie-katoliczka odniosla sukces zawodowy na prowincji,
              nie jest obecnie sfrustrowana staruszka
              - stosunki w rodzinie na tyle normalne, ze zadnych traum itd
              - w szkole na studiach wiele wybitnych kobiet- autorytetow, jedyna postac
              negatywna gej profesor-mizogin powszechnie nielubiany
              - w pracy zawodowej przewaga silnych kobiet przełożonych- współpraca układa się
              dobrze, zero jakichs problemów z obu stron


              czy ja mam nienormalne zycie heteronormatywno patriarchalne?
            • szwecja11 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:44
              bimbalimba napisał:

              > wiercinski byl jednym z polskich geniuszy to czy byl mizoginem wedlug jakiejs
              > feministycznej famy nie jest akurat istotne

              Owszem to jest bardzo istotne, ponieważ honorować powinno się zasługi idące w
              parze z etyką, szeroko rozumianym humanizmem, kulturą osobistą. Zgodnie z Twoim
              rozumowaniem powinniśmy uhonorować zasługi wielkiego pisarza Adolfa Hitlera.
              Jeżeli będziemy przyzwalać na kultywowanie pamięci o ludziach, którzy swoimi
              czynami zhańbili się, robili rzeczy niegodne, to będziemy przyzwalać na
              czynienie tego w przyszłości. Chcemy żyć na świecie, w którym nie ma miejsca na
              nienawiść, a mizoginia jest nienawiścią mężczyzn wobec kobiet.
              szwecja11.blox.pl
            • sawana1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:50
              bimbalimba napisał:

              > uniwersytet humboldtow jak juz
              A jednak Humboldta (choć braci było dwóch)

              > za czasow sklodowskiej-curie nie bylo polskich uniwersytetow
              To właśnie mój argument w dyskusji o wybiórczej pamięci.
              Jak trzeba to krzyczymy,że Skłodowska-uczona polska, ale w Polsce wykształcić
              się na wyższym poziomie nie mogła, gdyż była kobietą.

              > wiercinski byl jednym z polskich geniuszy to czy byl mizoginem wedlug jakiejs
              > feministycznej famy nie jest akurat istotne
              To bardzo istotne.
              • bimbalimba Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 16:17
                tak, ale to klamstwo- mizogin bo co? bo feministki tak mowia?

                Wiercinski powolal wraz ze swoja zona Multidyscyplinarny Zespół UW/PMArch. do
                Badań nad Osobliwością Gatunkową Człowieka, ktorego ona byla sekretarzem- czy
                to przykład mizoginii?
          • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 16:39
            Jeżeli chcesz się rozpychać, to idź sobie gdzie indziej. W polityce i w biznesie potrzebują takich jak ty. Tam się na pewno zrealizjesz. Naukę sobie odpuść. Na prawdę nie warto. W nauce nie zaspokoisz swojej ambicji.
            • sawana1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:04
              Ta ambicja, zwana równouprawnieniem, dotyczy każdej sfery życia. Nauki także.
              A agresywny ton nie jest potrzebny, bo nie o rozpychanie chodzi, ale o
              rezygnację mężczyzn z uprzywilejowanego miejsca w kulturze.
              • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:19
                Naukę tworzą ludzie (kobiety i mężczyźni) często bardzo wrażliwi i łatwo jest ich zakrzyczeć jakimiś nośnymi hasłami. I nie gra żadnej roli to, czy są to hasła nazistowskie, marksistowskie, czy feministyczne. Może masz wiele racji, ale na prawde nie musisz ich krzywidzić. Są pola aktywności, w których na pewno się spełnisz. Nie musisz "działać" naukowo...
                • sawana1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 17:43
                  ton9 napisał:

                  > Naukę tworzą ludzie (kobiety i mężczyźni) często bardzo wrażliwi i łatwo jest
                  ich zakrzyczeć jakimiś nośnymi hasłami. I nie gra żadnej roli to, czy są to
                  hasła nazistowskie, marksistowskie, czy feministyczne.
                  - Stawianie znaku równości między tymi ideologiami to rzeczowy błąd, a
                  zakrzykiwanie nie w chodzi w rachubę.
                  >Może masz wiele racji, ale na prawde nie musisz ich krzywidzić.
                  - Opowiadając się za równouprawnieniem opowiadam się (jako osoba wrażliwa) po
                  stronie krzywdzonych. Tak się składa, że dyskusja dotyczy kobiet w świecie
                  nauki, dlatego nie poruszam sytuacji innych grup społecznych.
                  >Są pola aktywności, w których na pewno się spełnisz. Nie musisz "działać"
                  naukowo...
                  Kolejny argument ad personam, a nie rzeczowy głos w dyskuji. Nie chodzi
                  przecież tylko o mnie. A co prawda, to prawda - nie muszę, ale całe szczęście
                  mogę.
                  • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 18:20
                    Nauki nie tworzą grupy społeczne tylko ludzie, najczęściej jednostki, które mają często bardzo rozwinięto osobowość i indywidualność. Proponowanie im równouprawnienia jest dla nich krzywdzące, ponieważ oni są lepsi niż reszta. A w każdym razie płacą im za to, żeby byli lepsi. Ideologię feminizmu uważam za kłamliwą, bo wmawia ludziom, że siksa z m g r przed nazwiskiem jest taka sama jak profesor. Siksa jest skrzywdzona tym, że profesor - szowinista - zwrócił jej uwagę i skrytykował. Oczywiście, wszystkie "osoby wrażliwe" muszą ująć się za pokrzywdzoną. Profesor nie mógł mieć racji, bo jest mizoginem i seksistą. Na tym polega kłamstwo feminizmu.

                    Uważam wszystkie ideologie, za kłamliwe. A argumentu ad personam mógłbym użyć tylko wtedy, gdybym choć troche znał interlokutora. Na forum rozmawiam z nick'ami i właściwie nie wiem, kto za nimi się ukrywa.
                    • totalna_apokalipsa Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 18:56
                      Jeszcze raz uzyjesz pogardliwego określenia siksa, a zacznę sie do ciebie
                      zwracać Kuta.fo.nie. , bo to okreslenie tez nie uchodzi za wulgarne w wielu
                      kręgach.
                      • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:27
                        A używaj sobie...
                    • sawana1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:14
                      Gniew cię zaślepia, brak logiki w tym co i jak piszesz (że o kulturze nie
                      wspomnę).
                      Skoro bronisz jednostki i indywidualizmu, to dlaczego czynisz to wybiórczo?
                      Dlaczego zakładasz, że kobieta z tytułem magistra to siksa i że tytuł profesora
                      uprawnia do niegodnych zachowań (chodzi o wygłaszanie podczas wykładów
                      mizogynicznych passusów)? I na co profesor zwraca uwagę i krytykuje, o jaką
                      sytuację chodzi?
                      Czy przez analogię należy założyć, że mężczyzna z tytułem magistra to siks, a
                      profesorka może się zachowywać niegodnie, bez uszczerbku dla reputacji
                      w świecie naukowym?
                      • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:31
                        Rzecz w tym, że nic nie zakładam, a jedynie relacjonuje okoliczność z życia wziętą...
                    • szwecja11 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:25
                      ton9 napisał:

                      > Nauki nie tworzą grupy społeczne tylko ludzie, najczęściej jednostki, które maj
                      > ą często bardzo rozwinięto osobowość i indywidualność. Proponowanie im równoupr
                      > awnienia jest dla nich krzywdzące, ponieważ oni są lepsi niż reszta. A w każdym
                      > razie płacą im za to, żeby byli lepsi. Ideologię feminizmu uważam za kłamliwą,
                      > bo wmawia ludziom, że siksa z m g r przed nazwiskiem jest taka sama jak prof
                      > esor. Siksa jest skrzywdzona tym, że profesor - szowinista - zwrócił jej uwagę
                      > i skrytykował. Oczywiście, wszystkie "osoby wrażliwe" muszą ująć się za pokrzyw
                      > dzoną. Profesor nie mógł mieć racji, bo jest mizoginem i seksistą. Na tym poleg
                      > a kłamstwo feminizmu.
                      >
                      > Uważam wszystkie ideologie, za kłamliwe. A argumentu ad personam mógłbym użyć t
                      > ylko wtedy, gdybym choć troche znał interlokutora. Na forum rozmawiam z nick'am
                      > i i właściwie nie wiem, kto za nimi się ukrywa.

                      Celem polityki feministycznej jest budowanie społeczeństwa, w którym każdy
                      człowiek może rozwijać w pełni swój potencjał, w równowadze z innymi – bez
                      względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, orientację seksualną czy pochodzenie
                      etniczne. Zwalczanie nierówności ze względu na płeć i seksizmu jest kluczowe.
                      Polityka feministyczna polega na przewartościowaniu i zmianie punktu widzenia
                      wielu działań, poczynań i przedsięwzięć, które wspólnie składają się na nasze
                      życie. Jest to ogromna i złożona praca, która wymaga stałych negocjacji na
                      wszystkich arenach życia, również w polityce rozgrywającej się w parlamencie.

                      Punktem wyjścia dla feminizmu jest stwierdzenie, że wszyscy ludzie są różni.
                      Różnice wewnątrz grupy mogą być równie decydujące, jak różnice między grupami. W
                      społeczeństwie, które chcemy stworzyć, różnica (bycie innym) nigdy nie będzie
                      oznaczała coś gorszego. Różnorodność jest wartością samą w sobie.

                      Dlatego polityka feministyczna musi wyraźnie przeciwdziałać wszystkim
                      uogólnieniom dotykającym kobiety i mężczyzn, które narzuca im społeczeństwo a
                      które ograniczają możliwości ludzi w tworzeniu ich własnej tożsamości i życia
                      wolnego od ucisku. Z tym łączy się również przeciwdziałanie rasizmowi. Polityka
                      feministyczna jest polityką antyrasistowską. Nie jest to polityka, która
                      utrzymuje kontrolę poprzez wywoływanie braku zaufania i rozsiewanie uprzedzeń.
                      Jest to polityka, która stale przeciwdziała hierarchicznemu patriarchalnemu
                      myśleniu, pod którego działaniem jesteśmy wszyscy, ponieważ żyjemy w kulturze
                      patriarchalnej. Feminizm dąży do szeroko rozumianych koalicji i pluralizmu. Tego
                      rodzaju polityka feministyczna wymaga sporej dojrzałości politycznej. We
                      współczesnym społeczeństwie ludzie wyznający różne wartości i praktykujący różne
                      style życia muszą żyć obok siebie we wzajemnym szacunku dla tego co ich różni
                      wzajemnie. Tak rozumiana polityka feministyczna nie jest wyłącznie polityką dla
                      kobiet. Jednocześnie doświadczenia kobiet bez względu na to, czy dotyczą ich
                      seksualności, rodzenia dzieci, czy życia zawodowego – zawsze będą stanowiły
                      źródło feministycznego upolityczniania sfery prywatnej.

                      Feministyczna praca na rzecz zmian nie może być poddana koniunkturom czy
                      strachem przed konfliktami. Zasadniczą kwestią jest oddanie kobietom władzy i
                      przywilejów, które posiadają mężczyźni. Wspólnym interesem kobiet jest
                      niedopuszczanie do ograniczania ich, czy ciemiężenia ze względu na ich
                      płeć.Wszystkim ludziom muszą zostać zagwarantowane takie same możliwości w
                      osiąganiu niezależności ekonomicznej, władzy i wpływów. To oznacza
                      zagwarantowanie równego dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej, dzielonej
                      odpowiedzialności za wychowywanie dzieci, równe szanse na rynku pracy, zarówno,
                      jako pracownik, jak i przedsiębiorca i wolność od każdego rodzaju przemocy
                      związanej z płcią.
                      szwecja11.blox.pl
                      • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:47
                        Kłamstwa i ziarenko prawdy. Ziareno prawdy tkwi w tym, że kobiety są krzywdzone. A całe kłamstwo polega na tym, że celem polityki feministycznej jest raczej manipulacja postawami i odczuciami ludzi, żeby osągnąć władze nad nimi. Środkiem prowadzącym do tego celu jest poróżnienie ludzi ze względu na płeć. Nic tylko dziel i rządź...

                        Podstawowe twierdzenie jest wewnętrznie sprzeczne, ponieważ, jak można być równym - co postuluje feminizm - i jednocześnie różnym. Ale tu nie chodzi o spójność, lecz o wywołanie mętliku w głowie...
                        • zdanka1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 19:55
                          >Podstawowe twierdzenie jest wewnętrznie sprzeczne, ponieważ, jak można być równ
                          > ym - co postuluje feminizm - i jednocześnie różnym?

                          Słowem uważasz, ze gatunek ludzki jest wewnętznie sprzeczny? Na ziemi jest
                          rasa biała, żołta, czarna - ludzie sa rózni, ale równi jednocześnie , bo to ten
                          sam gaunek. No chyba, ze wyznajesz zasadę, ze biali sa rasą panów.
                          • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 20:04
                            Przydałoby ci się trochę lekcji logiki. Sprzeczność nie jest właściwością ludzi - człowiek nie może być sprzeczny z innym -, lecz zdań, sądów etc.
                            • zdanka1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 20:09

                              Wybacz, ale nie jestes dla mnie partnerem do dyskusji - odsyłam ponownie do
                              kilkakrotnego przeczytanie powyzszego postu, a zrozumiesz go zapewne przy
                              kolejnej lekturze - jesli nie, trudno.
                              • ton9 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 20:52
                                Ok. Nie znasz logiki. Ale przyjmijmy, że logika jest wyrazem "hierarchicznego patriarchalnego myślenia". Wytłumacz mi jak pięciolatkowi, na czym polega ta równość. Czy chodzi o to, że mamy po tyle samo nóg i rąk? Albo o to, że mamy tyle samo chromosomów? A może to jest tylko metafora?
      • r.glogowski Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:21
        Bardzo zaciekawił mnie pierwszy
        wywód osoby podpisującej się "Sawana1"
        pt "Manipulacja pamięcią"

        Ze wszystikim niestety się zgadzam :-(

        Niesty, bo jasne, że tak nie powinno być, a przykład Berlina,
        który przywołałaś, wskazuje, że wcale tak być nie musi.

        Mówienie o jakiejś tradycji w celu uzasadniania dyskryminacji,
        wobec kobiet, mogło być przyjmowane bez zająknięcia
        za Gomułki, Gierka i Jaruzela, ale teraz jest przynajmniej bardzo dyskusyjne.

        Bo cywilizacyjnie nie jesteśmy krajem tak bardzo odległym
        od Niemiec, Wielkiej Brytanii, czy Stanów Zjednoczonych,
        a obyczaj mamy XIX wieczny.

        Ludzie coraz cześciej podrózują w celach naukowych,
        i mogą się przekonać, że można sprawiedliwie traktować
        uczących się bez względu na płeć.

        W Europie może jest łagodniej, ale na amerykańskich uniwersytetach
        ( ja konkretnie myślę o kalifornijskim Berekeley),
        można być wyzwanym od najgorszych za odrobinę szowinizmu
        w wypowiedzi.

        W Polsce jeszcze mocno się trzymają anegdotki, zwwroty w kierunku "Pań"
        jak ta np.: kiedy wykładowca zajmuący się PR ( zresztą też w wersji polskiej
        :-( więć może to tłumaczy, ale nie dlaczego ?! ), proszący o przyblizenie
        procesu prania.

        Na Berkeley wygladałoby to zapewne tak, że w trakcie wykładu ktoś poprosiłby Pana
        by podawał mniej ksenofobiczne przykałdy, ponieważ uniwersytet dostaje dotacje rządowe. I to za Busha tak jest!

        Testy są kodowane, na uczelni istnieje biuro dyskryminacji,
        także to raczej wykładowca by gryzł siew język niż studentki.

        Patrząc jednak na dzisiejsze nastroje w Polsce, nie wiem czy w najbliższej dekadzie coś sie zmieni.

        Bo nie chodzi o to, że do dyskursu publicznego wraca słowo
        ("dama" :-)) - prominentni politycy PiS tak mówią)

        To moje pokolenie, mam 27 lat, jest wg badań ( m.in. prof. Świdy-Zięby)
        bardziej konserwatrywne od własnych rodziców. Modelem jest byle jaka,
        ale stabilizacja i kultywowanie tego co przejmuje się w spadku od dziadków,
        wychownych w zamkniętym kraju rodziców.

        Pozdrawiam wszystkich,

        raf.
        • zdanka1 Re: Manipulacja pamięcią 19.03.06, 15:42
          To moje pokolenie, mam 27 lat, jest wg badań ( m.in. prof. Świdy-Zięby)
          > bardziej konserwatrywne od własnych rodziców. Modelem jest byle jaka,
          > ale stabilizacja i kultywowanie tego co przejmuje się w spadku od dziadków,
          > wychownych w zamkniętym kraju rodziców.


          To zapewne wyglada bardzo róznorodnie w różnych środowiskach. Ja
          powiedziałabym , ze to pokolenie nie tyle jest bardziej konserwatywne niż
          rodzice, co dba o pozory i o fasadę, pod którą nie kryje się już zadna treśc, a
          dba dlatego, ze jak i to wymknie się spod kontroli, bedzie sie skonfrontowanym
          ze światem zupełnie innym od tego z własnego podwórka i tzreba będzie wymyśleć
          sobie jakieś inne sposoby na swiat , a diabli wiedzą , czy taki sposób
          zadziała.
          .
          --
          nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
          nie ma wybawców, którzy zbawią nas
          jest tylko układ wrogich sił
          • r.glogowski ... 19.03.06, 16:04
            Ne wiem czy pozory.
            Nie chcę zakałdać zakłamania.

            Posłuż się jakimś przykładem,
            bo napisałaś/eś bardzo ogólnie.


            raf.
            • zdanka1 Re: ... 19.03.06, 16:18
              Najprostszy to to, ze nie bedziemy mieszkać razem bez slubu, tylko wezmiemy
              slub, bo tak brali też rodzice, wiec nie bedzimy sie narazać rodzinie. Po roku
              dochodzimy do wniosku, ze nam sie nie układa to mieszkanie , więc bierzemy
              rozwód. Można było ten rok pomieszkać nie finalizując związku ślubem
              kościelnym, ale wtedy wszyscy mówiliby "a nie mówiłem, tak to jest bez slubu".

              Nie chce sie jescze dziecka, ale cała rodzina molestuje o to przy kazdej
              możliwej okazji roztaczając wizje pomocy finansowej- no wiec dla świetego
              spokoju zachodzi sie w ciąze , aby zamknąć usta rodzinie, a przy okazji
              skorzystać tez finansowo. Dziecko sie rodzi, nie pała się do macierzyństwa
              nadmiarem chęci i ustawia wszystko tak, aby jak najmniej poświęcać mu czasu.
              Rodzina jest zadowolona, bo mamy dziecko, reszta za bardzo ich nie obchodzi.

              To nazywałabym "współczesnym konserwatyzmem bez konserwatywnego środka"
              • r.glogowski Lionel Shriver "We Need to Talk About KEVIN" 19.03.06, 18:44
                Jak masz na imię?

                To co napisałaś w sprawie dziecka,
                jest głownym tematem książki
                Lionel Shriver "We need talk about Kevin"

                Lionel Shriver dostała ostatnią Orange Prize.
                To jest jedna z ważniejszcyh nagród za literaturę współczesnej,
                przyznawaną na wyspach.

                Shriver wywodzi swą historię z rzeczywistej
                tragedii, która wydarzyła sie w USA, było o tym również
                w polskich mediach, jakoś dwa lata temu.
                Chłopak przyszedł do szkoły z bronią rozstrzelał kilku
                swoich kolegów i naczuciela.

                Shriver pyta o motywy dziecka i dochodzi ... do tego co napisałaś.

                Skóra mi cierpnie, kiedy zaczynam o tym myśleć.
                A jeszcze bardziej, gdy uśwaidomiłem sobie, że teamt braku miłości,
                czy jakiejkolwiek cieplejszej relacji miedzy matką a dzieckiem,
                w Polsce nie istnieje.

                Macierzyństwo jest automatuycznie dołączone do bycia dziewczyną, kobietą.
                Faceci są spod tego właczeni. To się potem odpuszcza. Nacisk jest by kasę przynosił. Jestem meżczyzną, choć jeszcze nie ojcem,
                ale zdaje sobie z tego sprawę.

                Bez satysfakcji.

                ...

                Wracając do Shriver, na wyspach tę ksiązkę również uznano za "odważna"
                (tak napisał ktoś w chyba w "The Idnependent" choć to dziennik dość liberlany)
                Ale brytyjskie społeczeństwo, z wielu powodów, jest lepiej przygotowane
                do dyskusji na takie tematy.

                W Polsce na dole, wygląda to tak:

                jakoś po wakacjach oglądałem dyskusje na TVN Style. Temat: "nie planuje dzieci" Wypowiadają się kobiety w róznym wieku, wsród nich Anna Mucha. No nie wazne kto, w kązdy razie, samo pojawienie siedyskusji zafrapowało mnie.

                Wysyałam SMSa do znajomej, (po 40, dwójka dzieci, ze skołonnościami
                do zawierzania chciejstwu, wywochowana w polsko-katolickim standardzie:
                gdy zamknę oczy nie ma problemu).

                Za kilka minut pik pik, przychodzi odpowiedź: "Nie wyborazam sobie takich kobiet!"

                Dzietność w Polsce to automat. Tak jak słusznie Zdanko napisałaś.

                Rodzisz się by się ożenić/wyjść za mąż i spłodzić/urodzić.
                A nie wazne, że rodzą się czasem (często?), uczuciowe potworki.
                Zgadzam się.

                pa pa

                raf.

                PS

                Lionel Shriver "We Need to Talk About KEVIN"
                Wyd. Serpent's Tail, 2004

                Autorka jest dziennikarką "The Economist"
                Ostatnio pisuje też felietony do
                dziennika The Guardian www.guardian.co.uk
                Mieszka w USA.


                ........................................
                reply to:
                Rafał Głogowski


                Tel.
                PL (0048) 501 359 590
                UK (0044) 799 0818 938

                E-mail:
                r.glogowski@gazeta.pl



                zdanka1 napisała:

                > Najprostszy to to, ze nie bedziemy mieszkać razem bez slubu, tylko wezmiemy
                > slub, bo tak brali też rodzice, wiec nie bedzimy sie narazać rodzinie. Po roku
                > dochodzimy do wniosku, ze nam sie nie układa to mieszkanie , więc bierzemy
                > rozwód. Można było ten rok pomieszkać nie finalizując związku ślubem
                > kościelnym, ale wtedy wszyscy mówiliby "a nie mówiłem, tak to jest bez slubu".
                >
                >
                > Nie chce sie jescze dziecka, ale cała rodzina molestuje o to przy kazdej
                > możliwej okazji roztaczając wizje pomocy finansowej- no wiec dla świetego
                > spokoju zachodzi sie w ciąze , aby zamknąć usta rodzinie, a przy okazji
                > skorzystać tez finansowo. Dziecko sie rodzi, nie pała się do macierzyństwa
                > nadmiarem chęci i ustawia wszystko tak, aby jak najmniej poświęcać mu czasu.
                > Rodzina jest zadowolona, bo mamy dziecko, reszta za bardzo ich nie obchodzi.
                >
                > To nazywałabym "współczesnym konserwatyzmem bez konserwatywnego środka"
                >


                • r.glogowski przepraszam za literówki 19.03.06, 18:59
                  grypa mnie chyba bierze,
                  coraz trudniej mi siedzieć,
                  ale to żadne usprawiedliwienie
                  (jak masz pisać po dziadowski,
                  nie pisz wcale - wiem wiem), przepraszam,

                  raf.
                • krzysztof.pecul kobiety są wciąż niedoceniane 19.03.06, 19:09
                  Podpisuję się swoim nazwiskiem, żeby nie było podejrzeń, że jestem "siksą" czy
                  inną feministką. Jestem normalnym mężczyzną (rocznik 1937), emerytowanym st.
                  wykładowcą Wydz. Chemii Uniw. Warszawskiego, mam żonę, dwie dorosłe córki, obie
                  mężatki (młodsza kończy habilitację). Uważam, że kobiety są w Polsce (i nie
                  tylko w Polsce) wciąż niedoceniane i to jest główną przyczyną
                  różnych "feministycznych dziwolągów", których nie lubię. Tak się składa, że
                  jestem siostrzeńcem jednej z kobiet wymienionej w tym artykule (prof. Ireny
                  Sławińskiej) i dużo Jej zawdzięczam (wiele innych osób też). Uważam, że powinna
                  być jakoś uhonorowana przez władze Kat. Uniw. Lubelskiego, któremu poświęciła
                  większość życia i któremu przekazała cały swój księgozbiór.
                  • zdanka1 Re: kobiety są wciąż niedoceniane 19.03.06, 19:38
                    Ale z drugiej strony to chyba najlepszym uhonorowaniem Sławińskiej jest to, ze
                    nie ma polonisty, czy teatrologa, który nie znałby jej nazwiska i nie zetknął
                    sie z jej pracami:) Tak samo jest ze Skwarczyńską, czy z Janion, którą uwazam
                    za największe cud w literaturoznawstwie, jaki mógł sie przydarzyć Polakom, a
                    rzeczywiście nie bardzo doceniany, tym bardziej, ze prof. zyje, a jakoś nie
                    bardzo się o neij pamięta.
                    I nie jestem przekonana, czy to chodzi o te symboliczne aule nazywane czyimś
                    imieniem, czy pomniki - chodzi raczej o to, zeby w świadomości zbiorowej
                    Polaków zaistniało wreszcie, ile w tym narodzie było i jest fenomenalnych
                    kobiet.
                  • szwecja11 Re: kobiety są wciąż niedoceniane 19.03.06, 19:41
                    krzysztof.pecul napisał:

                    > Podpisuję się swoim nazwiskiem, żeby nie było podejrzeń, że jestem "siksą" czy
                    > inną feministką. Jestem normalnym mężczyzną (rocznik 1937), emerytowanym st.
                    > wykładowcą Wydz. Chemii Uniw. Warszawskiego, mam żonę, dwie dorosłe córki, obie
                    >
                    > mężatki (młodsza kończy habilitację). Uważam, że kobiety są w Polsce (i nie
                    > tylko w Polsce) wciąż niedoceniane i to jest główną przyczyną
                    > różnych "feministycznych dziwolągów", których nie lubię. Tak się składa, że
                    > jestem siostrzeńcem jednej z kobiet wymienionej w tym artykule (prof. Ireny
                    > Sławińskiej) i dużo Jej zawdzięczam (wiele innych osób też). Uważam, że powinna
                    >
                    > być jakoś uhonorowana przez władze Kat. Uniw. Lubelskiego, któremu poświęciła
                    > większość życia i któremu przekazała cały swój księgozbiór.

                    Trwogę budzi wyrażanie komentarzy w stylu Pana, o feministkach. Obraził Pan co
                    najmniej kilka kobiet w tym kraju, przypomnę, że feministkami jest profesor
                    Maria Janion, dr Sławomira Walczewska, profesor Magdalena Środa, dr Agnieszka
                    Graff i wiele, wiele innych. Czy wszystkie te kobiety to według Pana dziwolągi?
                    szwecja11.blox.pl
                    • eptesicus czytanie ze zrozumieniem 19.03.06, 20:40
                      > Trwogę budzi wyrażanie komentarzy w stylu Pana, o feministkach. Obraził Pan co
                      > najmniej kilka kobiet w tym kraju (...) Czy wszystkie te kobiety to według
                      Pana dziwolągi?

                      jakoś nie zauważyłem, żeby wypowiedz pana Pacula o dziwolągach dotyczyla
                      jakichkolwiek osob, raczej poglądów czy proponowanych rozwiązań
                      • jotek27 Re: czytanie ze zrozumieniem 20.03.06, 17:02
                        Jak widze niezła dyskusja ktora zeszła na feministyczne manowce...Profesor
                        Irena Sławińska była i jest dla mnie wielką swiętością, Maria Janion jeszcze
                        musi odczekać...Zrteszta feminizm ...ach ten feminizm. Chyba niedługo bedzie
                        potrzebny ...maskulinizm. Przy okazji zapraszam do lektury Ozonu z ub.
                        tygodnia na temat zachowania sie "słabej " płci.( Słynne plakaty " Bo zupa
                        byla zasłona" mozna zstąpić:" Bo wyplata byla za mała") Tak na prawdę nie
                        dajmy sie zwariować.Obawiam sie ze w tym feministycznym zacietrzewieniu
                        umknęło uwadze jedno: a co do tego wszystkiego ma " siksa" ???Posługiwanie sie
                        akurat pochodzacym z jidysz okresleniem tzw. łatwej kobiety ,jest moim
                        zdaniem ,całkowicie nie na miejscu. Cieszy mnie jedno ze dyskusja nie zeszła
                        do poziomu rynsztoka, a to bardzo dużo...A co do uhonorowania wielu wybitnbych
                        kobiet to jestem jak najbardziej ZA!!! Uwazam ze ich macierzyste uczelnie
                        powinny w jakis sposob uhonorowac ich pamiec ,czy to przez nazwe sali , auli
                        czy tablice pamiatkowe o mmedalach nie wspomne... . Najpiekniejszym ( moim
                        zdaniem) uhonorowaniem profesor Izydory Dąmbskiej jest dedykowany Jej wiersz
                        przez Ksiecia poetów ZBIGNIEWA HERBERTA...
      • r.glogowski Zasady postępowania z dyskryminacją w Berkeley 19.03.06, 15:32

        equity.chance.berkeley.edu/titleix.shtml
    • marigold22 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 21:26
      Na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej UWM w Olsztynie jest sala im prof. Marii
      Szelągiewicz "Agaty"- wykładowczyni biologii i parazytologii. Sali nadano imię
      "Agaty"- jak nazywano panią profesor, mniej więcej 2 lata po jej śmierci.
    • malgo94 Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? 19.03.06, 22:55
      A dlaczego 'światła' GW zamieszcza taki tekst w gettowych-kobiecych Wysokich
      Obcasach? Czy przypadkiem żaden redaktor z głównego wydania lub np. Dużego
      Formatu nie powiedzaił 'ta tematyka NIE ZAINTERESUJE ŻADNEGO FACETA" ??
      Sami też działacie na rzecz dyskryminacji kobiet, nie przedziwdziałając jej!!
    • d3b3 Polecam również "doktorki habilitowane"... 20.03.06, 00:49
      nauka-polska.pl/raporty/opisy/dokhab/17000/d17365.htm
      Zofia Droste prowadziła badania nad tąpnięciami "od wewnąrz".
      Miała dostęp do wszystkich pokładów.

      Gierek mógł jej nafukać :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka