yesamin Samookaleczenia 10.10.06, 11:04 Ja tu widzę pewną ważną przyczynę - zarzewie cierpienia: rozpaczliwą samotność. Ona wiąże się z brakiem komunikacji - wszyscy są niby razem, niby w rodzinach, grupach rówieśniczych - ale nikt nie jest gotów naprawdę zbliżyć się do drugiej osoby, przyjrzeć się jej życiu, uczuciom, potrzebom duchowym: świat jest polem minowym naszpikowanym tematami tabu. Albo sceną, na której ma się grać wyłacznie dla szyderców - krytyków - okrutników. Taki nieludzki świat z pozoru przykładnych rodzin, szkół, itd... To prawda, zawsze było wiele cierpienia, kiedyś więcej kobiet chodziło głodnych, bo nie miały co do garnka włożyć, więcej posiniaczonych, bo bitych przez mężów, od których nie można było odejść... Ale wydaje się, że nigdy aż tyle kobiet nie było tak głodnych zrozumienia i miłości jak teraz. Po co one tak dążą do perfekcji? Bo myślą, że zdobędą główną nagrodę - miłość. Ktoś nam, kobietom, powmawiał, że nie dostawanie wsparcia i ciepła od innych ludzi /samotność/, nawet u dzieci - to jest normalne. Że trzeba sobie ciężko zapracowywać na czyjąś uwagę, dobre słowo. Trzeba stawać na głowie, ręce ciąć, ważyć 40 kilo i wygrywać olimpiady, a może wtedy... A ponieważ w świecie nierealistycznie wysoko zawieszonych poprzeczek nikt nigdy nie będzie całkiem perfect, to jakoby jest przyczyna, dla której nie zasługujemy na miłośc, uwagę, ciepło drugiego człowieka. A to jakiś wielki kit. Po prostu ludzie oddzielili się od siebie, nie potrafią ze sobą rozmawiać i okazywać sobie ludzkich uczuć. Rodziny bez prawdy, bez przyzwolenia na szczerą komunikację, akceptacja fałszywa i bardzo warunkowa. Szkoły odwracające oczy od problemów. Sasiedzi się nie wtracają. Na ulicy nie zapytamy, czemu ktoś płacze - nie nasz problem... Taki p...nięty świat. Dawniej była inna konwencja, czy, jak pisze autorka, "kanon". Jeszcze za czasów mojej babci nawet obca osoba widząc na ulicy kogoś pokaleczonego czy bardzo chudego potrafiła zapytać, co się stało, czy nie chory, czy mu czegoś nie potrzeba. Nieraz nic nie pomogła ani nie dała, tylko po prostu z pół godziny postała z taką osobą i wysłuchała, westchnęła... A tamten drugi odchodził już nie taki samotny. Bite żony, które mogły zwierzyć się sąsiadkom i wypłakać, uzyskać zrozumienie, paradoksalnie, miały chyba lżejsze dusze niż dzisiejsze samookaleczające się "bogate dziewczynki". W szkołach i na uczelniach, poza obnowiązkowycm wf-em, który ma nas uczyć dbania o zdrowie fizyczne - i czego nikt nie neguje, powinny być, nie na ocenę, zajęcia z psychologii - komunikacji, higieny psychicznej, rozładowywania stresu, regulacji emocji, szukania pomocy w traumatycznych sytuacjach. Umiejętność dbania o zdrowie psychiczne jest równie ważna jak dbanie o zdrowie fizyczne. Bo pogubionemu człowiekowi na nic nawet najdoskonalsze ciało - gdy nie będzie umiał radzić sobie z psychicznym bólem, jednym ciachnieciem żyletki unicestwi mięsień tak starannie kształtowany na siłowniach... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Samookaleczenia 10.10.06, 14:25 A mnie się zdaje, że współcześni ludzie robią za mało sensownych rzeczy razem. Dawniej, gdy cała rodzina z dziećmi pracowała od świtu do zmierzchu w polu albo domowym warsztacie, nie trzeba było jakichś wielogodzinnych rozmów, bo sam fakt przebywania i robienia czegoś wspólnie dawał poczucie bezpieczeństwa. Dzisiejsze nastolatki po prostu strasznie się nudzą i zabijają czas mnóstwem pustych rozrywek, które nie dają prawdziwego poczucia wspólnoty i spełnienia. Żyją w nieustannym terrorze konsumpcji, "lansu" i porównywania się z rówieśnikami, ciągłym poczuciu, że mają za mało czegoś, co im się należy. Żal mi ich. Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Re: Samookaleczenia 10.10.06, 16:40 Zgadzam się z tym, co piszesz. Ten stechnicyzowany, konsumpcyjny świat w imię kultu: "szybciej, więcej, doskonalej" ignoruje nasze możliwości nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Tak, jak organicznie nie jesteśmy stworzeni do trybu życia, jaki większość z nas prowadzi, tak i psychicznie nie wytrzymujemy. Fizycznie nie dajemy rady, bo mamy ciała zaprogramowane na znacznie więcej aktywności. Tymczasem jemy wysokoprzetworzoną żywność a "polujemy" na nią siedząc godzinami przed monitorami itp. W efekcie 1/4 ludzi cierpi na otyłość. W bardziej "naturalnych" czasach, o których piszesz, ludzie widzieli bezpośredni zwiazek pomiędzy swoją pracą a późniejszym posiłkiem - dziś to dwa kosmosy. I jedzenie(lub niejedzenie) dla wielu straciło swoje zwykłe znaczenie - miłego doładowania akumulatorów do dalszej pracy, a stało się czymś nienormalnym, np. narzędziem tortur. Tak samo więzi rodzinne, społeczne. Kiedyś były potrzebne, żeby uporać się z przeciwnościami, jakie niosla natura, np. szybko sprzątnąć zboże z pól. Wtedy włączali się we wspólne zajęcie wszyscy członkowie rodziny, sąsiedzi. Nie opłacało się być sobkiem niezainteresowanym losem bliźnich, bo "banita" był pierwszym kandydatem na nieboszzcyka. Teraz głosi sie skrajny indywidualizm i poglad jakoby inni byli głównie zawadami w naszym życiowym wyścigu ewentualnie środkami do szybszego ekspediowania się naprzód. A przecież człowiek człowiekowi potrzebny jest tak po prostu, aby lepiej czuć, rozumieć, żyć. Mnie w tych relacjach przeraziło to, że nikt do tych dziewczyn, kiedy były jeszcze dziećmi i zaczynały się gubić, nie wyciągnął ręki. Rodzice okazali się do bani na całej linii i to główny problem, ale że nie znalazł się jakiś szkolny psycholog/pedagog, nauczyciel /wuefisci np. sporo mogą widzieć/, lekarz - nikt, ale to nikt nie zwrócił uwagi na czyjś niemy krzyk o pomoc... Odpowiedz Link Zgłoś
ana-green Re: Samookaleczenia 10.10.06, 18:20 Taaak. A w epoce kamienia łupanego to dopiero było fajnie, tak naturalnie. Człowiem mamuta upolował, ognisko rozpalił i nie było czasu na takie idiotyzmy jak nauka czy zastanawianie sie nad soą.:? Niestety, życie prostych (a może lepiej - prostackich) ludzi często jest prostsze. Oni nie mają problemów psychicznych. Im wystarczy: zjeść, napić się, wypróżnić się, przelecieć kochankę/kochanka i isć spać. Nie ma dylematów egzystencjalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Re: Samookaleczenia 11.10.06, 09:06 Czemu zachowujesz się tak napastliwie i ironizujesz, wykazując morze pogardy dla ludzi prostych czy żyjących w dawnych epokach?.. Co cię tak ubodło, że aż tyle jadu wystrzykujesz a propos mojego komentarza?.. Nie masz racji w tym, co piszesz, bo: W epoce kamienia łupanego mogło być bardzo fajnie. Dlaczego sugerujesz, że życie pierwotnych łowców musiało być jakimś okropieństwem?.. Uważasz, że ludzie dawniejszych epok niczego się nie uczyli i nie zastanawiali się nad sobą?.. Że dopiero ty jesteś prawdziwie szlachetnym i wzniosłym gatunkiem, a ci, co przed tobą, to barachło?.. Jesteś typowym przedstawicielem zadufanego prostactwa świata Zachodu, które uważa, że tylko ono ma prawdziwe problemy, tylko ono ma prawa i aspiracje, tylko ono ma duszę - a tacy np. Indianie czy ludzie prostszych kultur, ponieważ nie jeżdżą BMV i nie używają zmywarek oraz nie znają pojecia "superego" - duszy nie mają. Nie są ludźmi. Następnym krokiem jest niewolnictwo. W paskudną stronę idzie twoje myślenie przesycone pogardą dla "człowieka prostego". Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Re: Samookaleczenia 11.10.06, 09:06 Czemu zachowujesz się tak napastliwie i ironizujesz, wykazując morze pogardy dla ludzi prostych czy żyjących w dawnych epokach?.. Co cię tak ubodło, że aż tyle jadu wystrzykujesz a propos mojego komentarza?.. Nie masz racji w tym, co piszesz, bo: W epoce kamienia łupanego mogło być bardzo fajnie. Dlaczego sugerujesz, że życie pierwotnych łowców musiało być jakimś okropieństwem?.. Uważasz, że ludzie dawniejszych epok niczego się nie uczyli i nie zastanawiali się nad sobą?.. Że dopiero ty jesteś prawdziwie szlachetnym i wzniosłym gatunkiem, a ci, co przed tobą, to barachło?.. Jesteś typowym przedstawicielem zadufanego prostactwa świata Zachodu, które uważa, że tylko ono ma prawdziwe problemy, tylko ono ma prawa i aspiracje, tylko ono ma duszę - a tacy np. Indianie czy ludzie prostszych kultur, ponieważ nie jeżdżą BMV i nie używają zmywarek oraz nie znają pojecia "superego" - duszy nie mają. Nie są ludźmi. Następnym krokiem jest niewolnictwo. W paskudną stronę idzie twoje myślenie przesycone pogardą dla "człowieka prostego". Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Re: Samookaleczenia 11.10.06, 09:10 Czemu zachowujesz się tak napastliwie i ironizujesz, wykazując morze pogardy dla ludzi prostych czy żyjących w dawnych epokach?.. Co cię tak ubodło, że aż tyle jadu wystrzykujesz a propos mojego komentarza?.. Nie masz racji w tym, co piszesz, bo: W epoce kamienia łupanego mogło być bardzo fajnie. Ludzie też kochali, pragnęli, chcieli wznieść się poza "tu i teraz" robiąc rysunki i odpwrawiając rytuały swojej wiary, wysilali umysły by obrobić ten łupany kamień tak, by stał się narzędziem... Dlaczego sugerujesz, że życie pierwotnych łowców musiało być jakimś okropieństwem?.. Uważasz, że ludzie dawniejszych epok niczego się nie uczyli i nie zastanawiali się nad sobą?.. Że dopiero ty jesteś prawdziwie szlachetnym i wzniosłym gatunkiem, a ci, co przed tobą, to barachło?.. Jesteś typowym przedstawicielem zadufanego prostactwa świata Zachodu, które uważa, że tylko ono ma prawdziwe problemy, tylko ono ma prawa i aspiracje, tylko ono ma duszę - a tacy np. Indianie czy ludzie prostszych kultur, ponieważ nie jeżdżą BMV i nie używają zmywarek oraz nie znają pojecia "superego" - duszy nie mają. Nie są ludźmi. Następnym krokiem jest niewolnictwo. W paskudną stronę idzie twoje myślenie przesycone pogardą dla "człowieka prostego". Odpowiedz Link Zgłoś
zlywrog Re: Samookaleczenia 10.10.06, 11:25 Jakas prawidlowosc. Zastanawiam sie nad tekstami w gazecie ostatnio. Albo jest to tanie dzennikarstwo albo nie wiem. Ile mozna (kolejny juz tekst) pisac o tym jak czlowiek podnosi sie z kompletnego dolu. Moze napisac przynajmniej jeden o tych co sie nie podniesli, nie mieli bogatych rodzicow nie grali w tenisa nie trafili na czas do lekarza itp. etc. Zenujace w sumie jak dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
viki1976 Samookaleczenia 10.10.06, 11:44 Niestety każdy wrazliwy człowiek - taki nie pogodzony z otaczającym go światem - walczy, często sam ze sobą...z innymi nie ma często siły, bo trudno jest zmienić kogoś, wpłynąć od razu na jego poglądy i postępowianie. Dramaty rodzinne, dzieciństwo bez miłości i pustka, samotnośc...Później związki, takie zupełnie bez sensu... Mam tylko wielką nadzieję, że bohaterkom tego artykułu wreszcie się udało odnaleść szczęście i przyjaźń. Najważniejsze, to pogodzić się samemu ze sobą... Odpowiedz Link Zgłoś
asto11 Samookaleczenia 10.10.06, 12:26 Czy możecie podac jakies ośrodki czy ludzi mogacych pomagac w takich problemach, konkretnie interesuje mnie trójmiasto sprawa dotyczy 16 latki. Artykół prawdziwy do bólu, niestety Odpowiedz Link Zgłoś
f_totti Re: Samookaleczenia 10.10.06, 13:15 Czemu jakoś dziwnie często się zdarza, że ludzie niezrównoważeni psychicznie studiują na kierunkach typu ISNS, Psychologia, Pedagogika specjalna itp. Czyżby wierzyli, że studiując takie rzeczy dowiedzą się jak pomóc samym sobie? To chyba nieco porypane, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lilajka Re: Samookaleczenia 10.10.06, 17:56 Porypanie jest wtedy, gdy ktoś myśli, że psychologia nie pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
dzakulka Samookaleczenia 10.10.06, 13:30 tekst jest naprawdę dobry, ciekawy, przykuwa uwagę, porusza... A problem, o którym mowa jest trochę przerażający, ale chyba dobrze, ze ktoś to poruszył, może pokonamy kolejne społeczne tabu. Mnie też czasem nachodzi ochota, żeby coś sobie zrobić. Tylko że ja się boję bólu i dlatego tylko krzyczę. Albo rzsucam czym popadnie. I chyba nie jestem w tym jedyna:P Odpowiedz Link Zgłoś
macsad Re: Samookaleczenia 10.10.06, 13:31 Jak trudno dostrzec, że ktoś potrzebuje pomocy. Jak trudno umiejętnie wyciągnąć rękę. Jak trudno pomóc. Ciekawe, czy to jeden z mechanizmów ewolucyjnych. Sposób na usytuowanie w stadzie osobników odpychanych przez inne osobniki, być może nawet jakiś okrutny automatyzm eliminacji. Nawet jeżeli tak, wiedza o tym chyba nie rozwiązuje problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
pepperann Dziękuję za ten tekst 10.10.06, 14:58 Czytając jeszcze w papierowej wersji w sobotę ten tekst byłam strasznie poruszona. Sama będąc w liceum cięłam się żyletką. Nie aż tak ekstremalnie, ale jednak. Potem udało mi się z tym skończyć bez pomocy psychologów, przy wspraciu narzeczonego (chociaż nawet on o tym nie wiedział, po prostu wystarczyło to ,że był). Po raz pierwszy powiedziałam muo tym dopiero teraz, właśnie po przeczytaniu tego tekstu. Starałam się o tamtym okresie nie myśleć. Bałam się, że jestem nienormalna, że to objaw pojawiającej się ciężkiej choroby psychicznej i że coś takiego przytrafiło się tylko mnie. Teraz widzę, że to nie do końca tak. Dziękuję pani Klarze Kochalskiej. Ten tekst naprawdę wiele dla mnie znaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: Dziękuję za ten tekst 10.10.06, 15:12 Bardzo wany tekst - wreszcie ktos to napisal! Brawa dla Kochanskiej i dla autorki tekstu pani Katarzyny Domanskiej! Alepe - bardzo madre jest to co napisalas o kochaniu wlasnego ciala i wybaczaniu sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
ml.inspektor [...] 10.10.06, 15:52 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
trupojad Samookaleczenia 10.10.06, 16:02 Tiaaa... Anoreksja, bulimia, samookaleczanie, dysleksja, dysortografia, dyskalkulia... A tak naprawde idiotki, które nie dają sobie z niczym rady w życiu i szukają usprawiedliwienia w pseudo-medycznej terminologii. Jak dla mnie, drogie Panie i Panowie z pod znaku ...sja, ...cja, ...fia, powinniście (powinnyście) po prostu poumierać. Spokój byłby. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Samookaleczenia 10.10.06, 18:45 anoreksja jest choroba a dysleksja dysfunkcja. Mieszasz zupelnie inne rzeczy. Zresztą też posługujesz się pseudomedyczną terminologią: idiotki. Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 to choroby psychiczne 10.10.06, 16:33 Tak jak mozna sobie zapracowac na wrzody na zoladku, tak i na swira w glowie, niestety. Ujmujac to inaczej - w d.pach z tego dobrobytu im sie w poprzewracalo. Co nie zmienia faktu ze maja przechlapane. Odpowiedz Link Zgłoś
lilajka Re: to choroby psychiczne 10.10.06, 18:02 Ale na świra tych dzieci to raczej nie same dzieci pracowały... Odpowiedz Link Zgłoś
zosia17niebieska Re: to choroby psychiczne 11.10.06, 21:53 widać że nigdy nie spotkało cie nic tragicznego, co by cie przerosło. gdyby umarła ci mama gdy byłeś/łaś 13-letnim dzieckiem może rozumiałbyś/rozumiałabyś więcej. ale ty prawdopodobnie nigdy jużtego nie zrozumiesz Odpowiedz Link Zgłoś
lidka_77 Re: Samookaleczenia 10.10.06, 16:42 a mi czegoś brakuje w tym tekście. nie wiem jak wygląda w całości ta praca i czy jest tam rozwinięty wątek masochizmu, o którym zaledwie wspomniano. co to masochizm a co autoagresja? jakie są przyczyny masochizmu? i... co jeśli ktoś nie potrafi zrobić sobie sam czegoś, ale.. specjalnie wystawia się na... daje się krzywdzić innym, bo uważa, że na to zasługuje, a właściwie uważa, że na nic nie zasługuje i po prosstu dąży do autodestrukcji. chce żyć, ale uważa, że powinien umrzeć, bo tak będzie lepiej, ale.. nie potrafi tego zrobić sam... ten tekst jest cholernie optymistyczny - pokazuje jak rodzice dziewczyny zmieniają się, zaczynają rozumieć... ba, one zaczynają rozumieć i radzić sobie z tym... Odpowiedz Link Zgłoś
naturelovers Samookaleczenia 10.10.06, 16:51 Nieprawdopodobnie potuszajacy artykul. Nie tylko, ze o ciekawym, nieznanym mi dotad problemie, to jeszcze swietnie napisany. Z dobra fabula. Gratulacje dla autorki. Sam od dwudziestu lat probuje sobie poradzic z uzasadnionym poczuciem odrzucenia przez mojego ojca. Nie przyszlo mi jednak nigdy do glowy odreagowywanie w tak dramatyczny, autodestrukcyjny sposob. Z drugiej jednak strony az skora mi na glowie cierpnie, jak mysle o tym, ilu ludzi dotyczy problem odrzucenia, jak wplywa na ich zycie, jakie rodzi cierpienia. I cholernie boje sie, zeby automatycznie nie powtorzyc dobrze znanego mi wzorca z wlasnymi dziecmi. Tego typu artykuly podtrzymuja moj stan podwyzszonej ostroznosci. Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
vlastovka Re: Samookaleczenia 10.10.06, 17:25 Zawsze to jakiś praktyczniejszy sposób na rozładowanie frustracji niż płacz czy głośna kłótnia - bo bezgłośny. Przynajmniej nie nazywali mnie już histeryczką i nie mówili,że próbuję ich terroryzować, a oni się nie dadzą. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 18:18 Wiecie co..najwieksza agresje wzbudzaja we mnie panowie trupojad , zaas1 i inni-przede wszystkim-panowie, ktorzy wypowiadaja sie tutaj w swojej bezczelnej agresji i waza slowa(sic!) mowiac o tym, ze komus sie poprzewracalo w d. i ze laski sa walniete. Koles!Jeden z drugim!!Ta panna tnie siebie,wiec idz i sie potnij albo sie zamknij, bo ta panna tobie krzywdy nie robi, a ty-piszac tu brednie- robisz jej. Jak mozna byc tak bezczelnie nawet nie obojetnym ale agresywnym wobec czyjegos problemu??????!!!To mnie sie nie miesci w glowie. I pada tekst o tym, ze NIECH SIE TNIE JAK CHCE. Kolego-ona nie chce, a przynajmniej nie urodzila sie po to, zeby chciec sie ciac. Gdzies kogos, czegos zabraklo. A skoro masz w d...e-to zamilknij. Mnie to sie marzy taka rewolucja: zeby odwrocic swiat do gory nogami (panowie sie juz ciesza......)i zarzucic panow tymi reklamami, gazetkami, kanalami telewizyjnymi po 22iej z przystojniaczkami, co to spelnia wszystkie moje fantazje. I zewszad niech mnie sie proponuje, ze bedzie mi dobrze, a maz niech nauczy sie lapac dystans. pozdrawiam wszystkie osoby,dla ktorych wazne sa inne osoby Odpowiedz Link Zgłoś
annalogia1 Re: Samookaleczenia 10.10.06, 20:31 popieram! temat przerazajacy, a tu jeden z drugim z tymi swoimi radami:"przytyj a spodobasz sie swiatu"??!!! i nie przyjdzie takiemu do glowy, ze inni (inne) nie po to na tym swiecie zyja, zeby im sie podobac! tyc lub chudnac dla ich wyobrazen o kobiecych kobietach! Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 alez nie 11.10.06, 10:01 piu_piu_piu napisała: > Wiecie co..najwieksza agresje wzbudzaja we mnie panowie trupojad , zaas1 i > inni-przede wszystkim-panowie, ktorzy wypowiadaja sie tutaj w swojej bezczelnej > agresji i waza slowa(sic!) mowiac o tym, ze komus sie poprzewracalo w d. i ze > laski sa walniete. Koles!Jeden z drugim!!Ta panna tnie siebie,wiec idz i sie > potnij albo sie zamknij, bo ta panna tobie krzywdy nie robi, a ty-piszac tu > brednie- robisz jej. Cieszy mnie twoja reakcja. Tak trzymac. Pieprzyc reakcje innych na moje decyzje, o ile nie lamie prawa lub (nadmiernie) obyczaju. A jak trzeba - obsobaczyc. W sprzeczce tez jest wymiana informacji, wyrzucenie emocji, w koncu moze ulga. Tylko nie trzeba tego brac zbytnio na serio. Trzeba wiedziec co wazniejsze. Zdrowie wazniejsze. Nie widzialem okaleczajacych sie dziewczyn, tylko chlopakow (robili sobie "sznyty"). Ale to byla demonstracja czegos w rodzaju odwagi, odpornosci i bezczelnosci. Takze demonstracja braku innych mozliwosci wykazania sie, braku zdolnosci i braku wytrwalosci, pracowitosci, braku celu, rozsadku. Ot, grozny (bo z ostrzem) blazen. Mimo to publiczne kaleczenie sie bylo lepsze, niz skryte, bo jakis tam kontakt delikwenta z otoczeniem byl. Dziewczyny biora czesto rzeczy zbyt na serio. Tak jakby jakies duperele byly wazniejsze, niz one same. Furda stopnie, na drzewo sasiedzi, bardzo mi przykro nadmierne ambicje rodzicow, jesli stawka jest moje zdrowie albo i zycie. Byc moze odgrywa tu role tez wychowanie. Chlopcy sa uczeni rywalizacji, tj. podejmowania kolejnych, lepiej przygotowanych prob mimo niepowodzen. Dziewczynki "musza" od razu byc doskonale. I z poczatku sa, bo szybciej sie rozwijaja, lepiej mowia, pisza. Ale przyzwyczajone do tych powodzen powoduje brak odpornosci na niepowodzenia. Ktos im powinien powiedziec, ze tzw. "niepowodzenia" sa czescia zycia jak np. deszcz lub choroba. Osuszamy sie, zdrowiejemy i dalej. Ale zeby sobie krzywde robic? Odwrotnie, dbac o siebie nalezy!!! Dlatego ucieszylo mnie, ze jesli sie na mnie wkurzylas, to na mnie naskoczylas, a nie na siebie. A ten twoj atak mi wisi, bo co mi zrobisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kacperek2231 JESTEM W SZOKU 10.10.06, 18:20 Nie wiem co o tym sądzić, co myśleć i jak się do tego ustosunkować. Z jednej strony żal mi tych osob, ale z drugiej w głowie mi się nie mieści jak mozna się okaleczać, wycinać sobie żyletką wzorki albo nożyczkami aż do kości mięso ranić. Przeciez to CHORE, NIENORMALNE, PONIŻAJĄCE I sam nie wiem jeszcze jakie.... to się w glowie nie mieści !!!!!! To trzba być po..ym, nie bójmy sie tego powiedzieć. Według mnie jeśłi ktoś mimo jakichś róznych wydarzeń w młodosci chce byc normalny to będzie. Ja sam wychowalem się w rozbitej rodzinie, miałem problemy takie jak ma chłopak wychowujący się bez ojca, nie wiedziałem co mówić kolegom na podwórku jak się pytali gdzie jest mój ojciec. Ale wyrosłem na normalnego człowieka, skończyłem studia, mam dobrą pracę, układam sobie życie, chce się ożenić i założyć rodzinę. Więc jednak można, wydaje mi się że trzeba być skończonym debilem żeby się samemu okaleczać.... Odpowiedz Link Zgłoś
annalogia1 Re: 10.10.06, 20:36 jak ci sie w glowie nie miesci, to nie znaczy, ze jest nienormalne, tylko ze nie masz ani wyobrazni ani tolerancji...tacy jak ty w sredniowieczu twierdzili, ze choroby to dopusty boze i zabraniali je leczyc i topili akuszerki jako czarownice. jestes czasem chory? idziesz do lekarza? bo boli? bo sie nie goi? - no to dlaczego nie widzisz analogii? Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 18:26 Kacperek, nie chciales napisac-debilem, prawda? To, co jest straszne, to to, ze wszyscy chcielibysmy, zeby inni byli tacy, jak my. Kacperek pisze, ze NIE MIESCI MU SIE W GLOWIE,ale opinie juz ma(debile). Nikt nie proponuje ci, zebys wzial zyletke i sie cial. Czasem trzeba wyjsc ze swojej glowy, odlozyc swoje zabawki (a nasze sa zawsze suuuuperrr) i przyjzec sie innym, ale , ku... , ze skupieniem! Odpowiedz Link Zgłoś
jedynataka Re: Samookaleczenia 10.10.06, 19:03 Zupełnie nie mogę zrozumieć skąd w niektórych forumowiczach taki brak zrozumienia dla tych dziewczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 20:49 nie rozumiem wirachy-mozesz rozwinac? Kropla wszystkiego: nie boj sie.Idz po pomoc.Zaraz, juz, natychmiast i uprzyj sie, ze znajdziesz tego kogos, kto ci pomoze!Uprzyj sie, szukaj! I wszyscy, ktorzy sie zidentyfikowali jakos. Nie jestem lekarzem, ale jesli moge ci jakos pomoc-mow. pozdrawiam was wszystkich. To takie proste sprobowac dac komus oparcie, do cholery! Odpowiedz Link Zgłoś
wiracha To ciekawe, że nie piszą o BDSM 10.10.06, 19:01 Mam wrażenie, że część uległych kobiet kierowanych jest podobnymi przyczynami. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: To ciekawe, że nie piszą o BDSM 10.10.06, 22:35 Kacperek... Z calym szacunkiem - zrobiles sobie analizje-jest ok. Ja pisalam o tym, zebys nie robil z ludzi kalek. Ty jestes taki i siaki, nie oznacza to, ze wszyscy. To bardzo duza odwaga-tak sobie mysle-pisac na forum, jak powinien wygladac swiat wewnetrznych przezyc innych osob. Widzisz-temat artykulu dotyczy osob, ktore sie kalecza. Ponownie-z calym szacunkiem- nie jest to temat JAK KACPEREK DAJE SOBIE RADE W ZYCIU. Znam kilka takich osob, ktore na czyjes sytuacyjne zwierzenie: Cholernie jest mi zimno --odpowiedza: A MNIE NIE, zamiast po prostu podac koc tudziez inny sweter. pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: To ciekawe, że nie piszą o BDSM 10.10.06, 22:36 I znowu post polecial w gore. Ponawiam: Kacperek... Z calym szacunkiem - zrobiles sobie analizje-jest ok. Ja pisalam o tym, zebys nie robil z ludzi kalek. Ty jestes taki i siaki, nie oznacza to, ze wszyscy. To bardzo duza odwaga-tak sobie mysle-pisac na forum, jak powinien wygladac swiat wewnetrznych przezyc innych osob. Widzisz-temat artykulu dotyczy osob, ktore sie kalecza. Ponownie-z calym szacunkiem- nie jest to temat JAK KACPEREK DAJE SOBIE RADE W ZYCIU. Znam kilka takich osob, ktore na czyjes sytuacyjne zwierzenie: Cholernie jest mi zimno --odpowiedza: A MNIE NIE, zamiast po prostu podac koc tudziez inny sweter. pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
robaczek.ook Samookaleczenia 10.10.06, 19:08 Gdybym mogła cofnąć czas przeżyc życie jeszcze raz...jedna rzecz bym tylko zmieniła..Zaakceptowałabym siebie taką jaką byłam...Teraz nawet boję się krytyki i bolesnych komentarzy na swój temat obcych dla mnie ludzi; a byle niepowodzenie staje się dla mnie tragedią po których ciężko mi się podniść..Czy był to łatwiejszy sposób na życie?..Zdecydowanie teraz wybrałabym trudniejszy...Mam nadzieję że kiedyś znajdę na tyle siły by zaprzeczyć naszemu motto.."...Nie możesz mnie skrzywdzić bo zrobiłam to sama..." Odpowiedz Link Zgłoś
kroplawszystkiego Re: Samookaleczenia 10.10.06, 20:18 czytałam jednym tchem. bo to o mnie. tylko ze ja sie gryze. potem sie babrze. nawet w lato nikt nie zwraza uwagi na tekie rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
y_y Re: Samookaleczenia 14.10.06, 00:13 czytałam jednym tchem. bo to również o mnie było. bylo - mogę chyba już tak powiedzieć. i nie tylko gryzienie, ale bicie siebie, wyrywanie włosów z głowy, uderzanie głową o ściany czy co tam. udało mi się - samej - z tego wyjść, po części dlatego, ze doszłam do przyczyny, ktora powodowała takie zachowanie, po części dlatego, że znalazł sie człowiek w pełni mnie akceptujacy, pomimo tego co widział. nikomu nie życzę takiego dygotu, jaki towarzyszył mi wówczas, pamietam część tamtych zdarzeń tak, jakbym stała gdzies obok i patrzyła sie na obca osobę. i myślę ze w pelni zrozumieć mogą tylko te osoby, których było to udziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
kar-olina Samookaleczenia 10.10.06, 20:49 ROZUMIEM OSOBY,KTÓRE SIE SAMOOKALECZAJĄ.POPROSTU NIEMGOM PORADZIĆ SOBIE ZE SWOIM ŻYCIEM.NIECH KTOŚ CZASEM NIEPOMYŚLI,ZE JA TO ROBIE WRĘCZ PRZECIWNIE NIE POTRAFIŁABYM SIĘ SKRZYWDZIĆ.MOIM ZDANIE JEST TO DZIWNE, ALE ROZUMIEM TE KOBIETY.JEST TO COŚ NOWEGO I DLATEGO LUDZE NIEROZUMIEJĄ Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 20:54 Dlaczego moj post pojawia sie o 3, 4 posty za wysoko? ok-wysylam jeszcze raz: nie rozumiem wirachy-mozesz rozwinac? Kropla wszystkiego: nie boj sie.Idz po pomoc.Zaraz, juz, natychmiast i uprzyj sie, ze znajdziesz tego kogos, kto ci pomoze!Uprzyj sie, szukaj! I wszyscy, ktorzy sie zidentyfikowali jakos. Nie jestem lekarzem, ale jesli moge ci jakos pomoc-mow. pozdrawiam was wszystkich. To takie proste sprobowac dac komus oparcie, do cholery! Odpowiedz Link Zgłoś
kacperek2231 Re: Samookaleczenia 10.10.06, 21:48 Mimo wszystko nie rozumiem i chyba nie zrozumiem. Ja jak mam problem to staram się go zwalczyć, mimo wszystko, pokazać światu a przed wszytskim sobie że jednak potrafię, zrobię to i dam radę, sam bez niczyjej pomocy. A takie okaleczanie się samemu zdrowych psychicznie, często też osiągających w życiu sukcesy osób jest jedynie czystą głupotą. Po co to robić, jak ból zadawany samemu sobie może być lepszy od wstania z łóżka i powiedzenia sobie że dziś dam rade wszystkim przeciwnościom, nie poddam się, bede walczył itd. Jak rano wtsaję to tak sobie mówię: Dziś jest super dzień, jestem zdrowu, młody dam sobie ze wszystkim radę, pokonam wszystkie trudności i będzie super, będę miły dla innych, poznam kogoś nowego i będzie jeszcze lepiej niż wczoraj. I mimo że np. miesiąc temu rozpadł sie mój związek po 4 latach to nie rozpaczam, zamiast się zamknąć w domu, wyszedłem do ludzi, poznałem nowe osoby, i jest super. I wcale się nie załamałem. I wydaje mi się że takie podejscie jest super, lepsze niż robienie sobie krzywdy. I nikt nie wmówi mi że ludzie którzy siebie ranią nie mają np odwagi wyjść do ludzi i porozmawiac o swoich problemach. Skoro ktoś jest na tyle odwazny żeby wsadzić sobie nożyczki do kości w ciało, to powinien mieć też odwagę otworzyć gębę do drugiej osoby. Pozdrawiam wszystkich pozytywnie podchodzących do zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 22:37 I jeszcze raz...(chyba sie nie znam na technice..) Kacperek... Z calym szacunkiem - zrobiles sobie analizje-jest ok. Ja pisalam o tym, zebys nie robil z ludzi kalek. Ty jestes taki i siaki, nie oznacza to, ze wszyscy. To bardzo duza odwaga-tak sobie mysle-pisac na forum, jak powinien wygladac swiat wewnetrznych przezyc innych osob. Widzisz-temat artykulu dotyczy osob, ktore sie kalecza. Ponownie-z calym szacunkiem- nie jest to temat JAK KACPEREK DAJE SOBIE RADE W ZYCIU. Znam kilka takich osob, ktore na czyjes sytuacyjne zwierzenie: Cholernie jest mi zimno --odpowiedza: A MNIE NIE, zamiast po prostu podac koc tudziez inny sweter. pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 22:39 I POZDRAWIAM TYCH , KTORZY NIE PODCHODZA DO ZYCIA POZYTYWNIE JESZCZE MOCNIEJ. Odpowiedz Link Zgłoś
kacperek2231 Re: Samookaleczenia 10.10.06, 23:11 Ok, tylko ja próbuję zrozumieć czemu ludzie tak się zachowują. Odpowiedz Link Zgłoś
piu_piu_piu Re: Samookaleczenia 10.10.06, 23:17 Nooo....... Mnie sie wydaje, ze raczej probujesz przekonac wszystkich, czego nie robic, co dobre, co zle. My wszyscy wiemy, ze fajnie byloby razem bawic sie w piaskownicy, miec dobry dom, rosol, faceta, kobiete marzen. Wydawalo mi sie, ze oceniasz od pierwszego postu, a to nie proba rozumienia, ale nauczania. Wybacz mi, bo wierze, ze checi masz szczere. Odpowiedz Link Zgłoś
wave2 Re: Samookaleczenia 10.10.06, 23:36 WYobraź sobie, że nie wiesz wszystkiego o sobie, że nie wszystko kontrolujesz. że nie rozumiesz rzeczy , których nie znasz. Też kiedyś myślałam dokładnie jak ty. Szarpałam za włosy "leniwych" melancholikówi i pesymistów. Wkurzali mnie po prostu. Tak było przez lata. I nagle znalazłam się po ich stronie. Ja wieczna, energiczna, mogoąca wszystko optymistka. Wierz mi sama nie mogłam uwierzyć. I strasznie byłam wtedy zła na siebie jak mogłam być taka ograniczona, nie wyrozumiała, zuchwała, nieczuła. Po prostu głupia. Sam się możesz kiedyś zaskoczyć. Nie wiesz jaki się obudzisz jutro. No i wtedy nie będziesz chciał słcuchać o optymiźmie a raczej będziej liczył na wsparcie i zrozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
littleblackdress3 Re: Samookaleczenia 11.10.06, 09:24 A ja je świetnie rozumiem, może sie nie okaleczałam, ale miałam anoreksję, to też jest forma autodestrukcji. Boże, jak ja siebie wtedy nienawidziłam... Nie oceniaj ludzi tak łatwo, bo nie wszystko jest takie proste. Większość tydz dziewczyn z artykułu zaczęła się ciąć gdy były bardzo młode, miały po kilkanaście lat. Nie łatwo jest sobie poradzić z problemami, gdy nie masz przyjaciół, czujesz się odrzucony przez grupę, masz zaniżone poczucie własnej wartości, czujesz się zerem, a rodzice na wiadomosć że sobie z czymś nie radzisz reagują histerycznym wrzaskiem, zaczynają się wzajemne oskarżenia, pretensje i kłotnie,a zamiast pomocy usłyszysz że jesteś nienormalny. Poza tym nie wszyscy są odporni psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
voltri Re: Samookaleczenia 11.10.06, 14:39 Kacperku znowu! Przeciez my na prawde nie jestesmy zainteresowani jak sobie kotku radzisz. My dyskutujemy o problemie ktory maja dziewczyny opisane w teksiee, a nie o Tobie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kaczkozerca Samookaleczenia... czy tak ? 11.10.06, 00:35 to sny kolorowe... kolejny odcinek. pozdro dla Magdy ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
zapytaniaznak Choroba psychiczna - damska 11.10.06, 14:29 Z artykułu wynika, że mamy kolejną chorobę psychiczną, która dotyka tylko kobiet w krajach rozwiniętych. Podobnie, jak bulimia i anoreksja. Problemu tego nie mają ani faceci, ani kobiety w krajach, gdzie problemem jest co do garnka włożyć. To jak na razie obserwacja faktów. Uprzedzając ewentualny atak kogoś "zaangażowanego" nie jest to ani pro-, ani anty-feministyczne. Ciekawe jaka jest przyczyna w/w zachorowań ? Czy nasz cywilacja jest "toksyczna", czy po prostu ludzie są niedostosowani do życia bez problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
voltri Re: Choroba psychiczna - damska 11.10.06, 15:04 Jakto damska? Tekst traktuje o dziewczynach, prawda, ale faceci tna sie takze! Mialam w liceum kumpla ktory po zyletke siegal na lekcjach! czasami przynosil ze soba do szkoly swoja maskotke- bialego szczurka (fajne stworzenie- klasa go uwielbiala)ale jak kolega sie pocial, to ten szczur zlizywal mu krew z rak!!! Hard core, co? To nie jest damski problem, wierz mi.... Co do toksycznej cywilizacji to wydaje mi sie ze to po prostu ogrom mozliwosci i ambicji ktory nas przytlacza: i dziewczyny i facetow. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Choroba psychiczna - damska 11.10.06, 22:19 Z artykulu wynika, ze choroba dotyczy i kobiet, i mezczyzn - w tekscie sa opisane przypadki ciecia sie chlopakow. Bulimia i anoreksja (szczegolnie specyficzna forma tej ostatniej, polegajaca na wyniszczajacej diecie i 'zaćwiczaniu sie do upadlego na silowni) coraz czesciej dopadaja takze mezczyzn. Szacuje sie, ze wsrod wszystkich chorych na jakies ED ok. 5-10% to faceci, ale mysle, ze ta statystyka sie zmieni w ciagu najbliszych paru lat. Grupy ryzyka sa liczne. Odpowiedz Link Zgłoś