Dodaj do ulubionych

Aaa aborcja?

    • o.j.simpson Mialam Aborcje 18.11.06, 01:41
      w ameryce, nie w polsce, romans, nic zobowiazujacego, trwal kilka miesiecy,
      nagle okazuje sie ze jestem w ciazy, lzy, przerazenie, i naturalna,
      natychmiastowa decyzja o aborcji, telefon, rejstracja, 400$ (3dni pracy), w
      glowie metlik, swiadomosc calkowitej slusznosci podjetej decyzji, tajemnica,
      okazalo sie ze zabieg sie nie powiodl, zostal za wczesnie wykonany, wiec po 3
      tygodniach powtorka, w ramach reklamacji za darmo,mijaja 4 lata, aborcje i
      prawo do niej uwazalam zawsze za jedno z praw czlowieka, a jednak nasz polska
      zasciankowa mentalnosc, podwojne standardy nigdy nie pozwola mi sie przyznac
      mojej mamie co przeszlam, beda przysparzac nieracjonalne poczucie winy, nie
      przyznajemy sie do aborcji nie dlatego, ze sie jej wstydzimy, tylko dlatego ze
      jest to dla nas samych niebezpieczne, boimy sie, ja boje sie zranienia bliskich
      • donjuandemarco może by coś zrobić? 18.11.06, 09:39
        można sobie pisać na forum- wynik piękny, prawie 500 wpisów- i jest dyskusja!
        tylko co z tego? ja tego w Polakach i Polkach przede wszystkim bardzo nie lubie,
        brak inicjatywy obywatelskiej (brzmi śmiesznie?), wszyscy mówią, ale szeptem;
        jak przychodzi co do czego, to cisza. a tu trzeba by coś zrobić ,gdzieś pójść, z
        kimś pogadać, nie obejrzeć serialu i nie pomalować paznokci. jeśli chcemy zmian,
        musimy się same ruszyć, a nie tylko krytykować. wymóc referendum, zmusić do
        dyskusji. 500 wpisów, duża część za legalizacją aborcji, a jakby tak z tych
        wirtualnych wpisów powstał namacalny ruch społeczny_
        ps mnie sie udalo zdazyc z postinorem.
        • zdanka1 Re: może by coś zrobić? 18.11.06, 10:07
          Ale ten ruch od dwana istnieje - choćby Federa, tyle tylko, z ejak ktoś robi
          teraz co tydzien te pikiety pod sejmem, to tam przychodzi moze ze 100 osób, a
          100 osób to jest zero;/ I zaraz mozna im przypiąć kartkę - to te glupie,
          brzydkie feministki, których nikt palcem nei chce tknac;/

          Zeby coś zrobić , to tzreba się ruszyć - i to dotyczy WSZYSTKICH dziedzin
          zycia - gdyby kilka kobiet nie zaczeło się procesowac z "Biedronką" to nic by
          się nei stało...
        • kadanka referendum w sprawie aborcji 18.11.06, 12:02
          to sie tylko wydaje takie proste.
          najpierw trzeba zaczac zbierac podpisy pod projektem obywatelskim - nalezy
          zebrac ok 100 000 - 120 000 podpisow. nastepnie sejm ma obowiazek pozwolic nam
          na przedstawienie tego projektu(przeprowadzenia referendum). ale bez problemu
          sejm moze projekt obywatelski odrzucic. ktos w sejmie musi popierac projekt
          obywatelski przeprowadzenia referendum. poparcie poslow bylo za male w czasach,
          gdy sld bylo w koalicji - wiec czego oczekiwac teraz?
          caly czas dziajaja feministki w warszawie , krakowie. w warszawie zainicjowano
          akcje 'coming outów" (ludzie przychodza pod sejm z tabliczkami "mialam aborcje"
          kilka znanych kobiet powiedzialo, ze mialy zabiegi aborcji - Wanda Nowicka, Ewa
          Dąbrowska - Szulc. poparcia akcji udzielila psycholozka i pisarka Hanna Samson.
          akcje maja sie odbywac we wtorkowe wieczory pod sejmem
          • bajerka11 Re: referendum w sprawie aborcji 18.11.06, 12:19
            Ktoś zauważył, i słusznie, że ma 4 dzieci. Tak to prawda. Miałam i mam wybór. I
            podejmowałam. Tylko, że ja wybieram zanim pójdę z facetem do łóżka. Po pierwsze
            wybieram faceta, a po drugie liczę się z możliwością poczęcia dziecka. Nawet
            stosując antykoncepcję, bo nie ma metod idealnych.
            Natomiast jako podatnik nie chciałabym współfinansować aborcji, ani
            antykoncepcji, bo ciąża to nie choroba. Co do opieki nad zwierzętami, czy
            leczeniu chorych na nowotwór, to jest mi obojętne na co pójdą moje pieniądze.
            Są to jednak rzeczy moralnie pozytywne.
            Jedna z forumowiczek pisze, ze miała romans i z tego romansu poczęło się
            dziecko. Jaki to okrutne. Poigrać sobie, a potem płaci za to najsłabszy i
            najniewinniejszy -dziecko. Nie rozumiem też dlaczego boi się o tym mówić, skoro
            to jest OK. Ludzie, którzy są przekonani o słuszności swoich decyzji raczej nie
            mają takich dylematów.
            • jasna77 Re: referendum w sprawie aborcji 18.11.06, 12:45
              Jeszcze raz,zeby dotarlo-nie zadne dziecko,embrion!!!
              Ona pisze wyraznie ze chodzi o polska mentalnosc i dlatego nie powie swojej
              mamie-ja swojej zreszta tez nie powiedzialam ale moi francuscy tesciowie
              wiedzieli od poczatku ze usunelismy ciaze,nie robili z tego zadnego problemu
              wrecz przeciwnie-wiedzieli ze na poczatku ciazy mialam impreze ostro zakrapiana
              (urodziny) uwazali ze lepiej nie kusic losu i usunac ciaze-we Francji bardzo
              mocno propaguje sie niepicie ani lyka alkoholu w kazdym momencie ciazy ze
              wzgledu na ryzyko uszkodzen plodu.
              • kadanka Re: referendum w sprawie aborcji 18.11.06, 12:59
                w tym panstwie codziennie wyciaga sie ludziom kase z kieszeni, nie pytajac ich
                o zdanie:) moze nalezaloby w kazdej sprawie pytac? i tak, ty nie chcesz
                doplacac grosza do refundowania antykoncepcji - nie doplacaj. powinny byc
                DOBROWOLNE skladki. ale tak samo jesli chodzi o budowe swiatyni opatrznosci
                bozej - nie zycze sobie, aby choc zlotowka z moich pieniedzy cz z publicznych
                pieniedzy trafila na ten cel, ale trafi, bo senat przeznaczyl 20 milionow.
                jezeli katolicy chca sobie stawiac koscioly - niech SAMI sie na nie skladaja.
                wara od budzetu. ale niestety - jest inaczej. gdyby organizacje prokobiece, jak
                Federa, byly znane ogolowi spoleczenstwa to one moglyby inicjowac takie akcje.
                np. ogolnokrajowe zbiorki pieniedzy na opieke ginekologiczna dla najubozszych,
                na dofinansowanie antykoncepcji. niejako pod patronatem Federy dziala Ponton -
                www.ponton.org.pl/news.php wolontariusze zajmujacy sie edukacja
                seksualną nastolatkow. swietnie by bylo, gdyby Federa mogla pojsc dalej -
                wlasnie w propagowaniu i pomocy w antykoncepcji wsrod najubozszych.
                jeszcze jedno: tadeusz boy-zelenski zalozyl w miedzywojniu instytucje zajmujaca
                sie propagowaniem swiadomego maciezynstwa. dzisiaj narodowcy plują na niego,
                jak tylko mogą. oto przyklad tego, JAK polska sie cofnela mentalnie.
      • trollomsmierc Re: Mialam Aborcje 18.11.06, 19:13
        Przypadek ,ze nick jest wziety od mordercy zony i kochanka, Freud by sie usmial.
    • flyngirl Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 13:35
      wybór? owszem... wyboru dokonuje się PRZED pójściem do łożka! wybieram czy się zabezpieczam czy nie, a jeśli nie to potem ponoszę konsekwencje. jak wina dziecka że część kobiet i mężczyzn jest nieodpowiedzialna?
      • turzyca Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 14:03
        Zeby podjac swiadomy wybor, trzeba miec wiedze.
        A tej wiedzy wiekszosc polskiego spoleczenstwa nie ma, bo nikt tej wiedzy nie
        przekazuje. A jesli przekazuje to wyrywkowo i wg wlasnej ideologii.

        Laickie lekcje edukacji seksualnej powinny byc obowiazkowe i zaczynac sie juz po
        koniec podstawowki, najpozniej w pierwszej klasie gimnazjum.
    • jola911 list do redakcji, nr 45 wys.obcasy 18.11.06, 16:18
      Jestem zdruzgotana listem zatytułowanym "tak usunęłam ciążę" - jak może 56-cio
      letnia kobieta być tak naiwnie głupia i niedojrzała, co to za odwaga
      powiedzieć ...tak usunąłam trzy ciąże... moralna katastrofa, współczuje tego
      bagna w którym żyje. Nie jest prawdą, że kiedyś nazywało się to skrobanką, od
      zawsze nazywa się to: bestialskie zabójstwo
      Przestańmy wreszcie pieprzyć, że to jest wybór kobiety, to wybór dziecka a ono
      nie może się odezwać...
    • benek231 Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sejmem 18.11.06, 18:29
      Parlamentarzysci jedynie nomnalnie sa reprezentantami narodu. Gdy idzie o interesy kleru to
      reprezentuja oni interesy i wole kleru.

      Demonstrowac nalezy wiec pod nosem animatora marionetek - pod biskupim nosem. Niech wie, ze
      zostal zidntyfikowany.
      Jak dotad biskupi smieja sie w kulak ogladajac manifestacje pod Sejmem, bo wykpili opinie publiczna
      dokladnie tak jak chciali. Sami ustawili sie poza kregiem odpowiedzialnych za istniejacy stan rzeczy.

      Mysle, ze nalezy polozyc temu kres.
      • trollomsmierc Re: Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sej 18.11.06, 19:12
        hmmm OBSESJA???
        • benek231 Re: Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sej 18.11.06, 23:48
          trollomsmierc napisała:

          > hmmm OBSESJA???


          Hmmmm, CZYJA????
      • psipsiunia32 Re: Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sej 19.11.06, 16:45
        Okolice siedziby biskupow nie sa przewidziane do demonstrowania zezwolenia nie udzieli pani Hania.
        Zreszta pan Kazio takze nie udzieli - z tych samych powodow.

        Co nie znaczy oczywiscie, ze ww sa przeciwko demokracji i wolnosci slowa. Oni wiedza po prostu, ze
        do demonstrowania sa miejsca wydzielone - aby porzadek byl. No chyba, ze mamy do czynienia z
        tysiacami uzbrojonych chlopow, czy gornikow. Wtedy rozsadek podpowiada, ze nalezy zezwolic im na
        demonstrowanie tam gdzie chca.

        Tylko niby dlaczego mieliby gornicy demonstrowac pod palacem biskupow???
        • benek231 Re: Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sej 20.11.06, 00:07
          Okolice siedziby biskupow nie sa przewidziane do demonstrowania zezwolenia nie udzieli pani Hania.
          Zreszta pan Kazio takze nie udzieli - z tych samych powodow.

          No tak, zapomnialem, ze Pasozyty sa na specjalnych prawach...

          Co nie znaczy oczywiscie, ze ww sa przeciwko demokracji i wolnosci slowa. Oni wiedza po prostu, ze
          do demonstrowania sa miejsca wydzielone - aby porzadek byl. No chyba, ze mamy do czynienia z
          tysiacami uzbrojonych chlopow, czy gornikow. Wtedy rozsadek podpowiada, ze nalezy zezwolic im na
          demonstrowanie tam gdzie chca.

          Tylko niby dlaczego mieliby gornicy demonstrowac pod palacem biskupow???

          Ja tam nie mam nic i przeciwko temu. I niech im tam gore wongla zrucom :)


      • asienka33 Re: Manifestowac nalezy pod Episkopatem - nie Sej 20.11.06, 06:12
        Wprawdzie M.Gretkowska, którą przytaczasz poniżej, nawołuje do zbiórki pod Sejmem, ale ja uważam, że
        Twoje podejście ma więcej sensu.
    • mbwj88 Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 19:24
      nienawidzę tych dyskusji o aborcji
    • pod_napieciem Aaa aborcja? 18.11.06, 21:08
      Aaa fee... przyrównywać rozwijające się życie małego człowieka do kotleta
      schabowego?! Najgorsze słowa cisną mi się na język kiedy mam do czynienia z taką
      megagłupotą:/. I nie opowiadaj kobieto, że Kościół i religia są tym "złem",
      które utrudnia zalegalizowanie upragnionej(?) i wszechobecnej aborcji. Tu chodzi
      wyłącznie o ŻYCIE LUDZKIE, o to, na ile możemy pozwolić decydować lekkomyślnym
      itp. paniusiom o odebraniu życia nienarodzonego człowieka. Jestem za ustawą w
      obecnej formie i dążeniu do wspomagania tych kobiet, które rzeczywiście mają
      problem i można ze względu na to, zdecydować się na mniejsze zło - aborcję(choć
      i tak ciężko przechodzi przez gardło, ale jest rozsądnie usprawiedliwione), w
      przypadkach wymienionych w ustawie. Dowolne władanie czyimś życiem to nie jest
      zabawa, lecz barbarzyńskie bezprawie w cywilizowanym świecie.
    • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 22:03
      Mam kilka pytań do tych wszystkich pro-choicerów.
      Dlaczego tak wiele energii poświęcacie walce o zalegalizowanie aborcji na
      życzenie a tak mało walce łatwiejszy dostęp do środków antykoncepcyjnych,o
      edukacje seksualną?Być może to twierdzenie jest nieco krzywdzące ale zawsze tak
      to wygląda,że tej pierwszej sprawie poświęcacie z 90% wypowiedzi a tej drugiej
      10%.Czy nie sądzicie,że rozwiązanie kwestii antykoncepcji i edukacji seksualnej
      rozwiązałoby kwestię aborcji bez konieczności liberalizacji prawa aborcyjnego?
      Dlaczego uważacie,że kobieta ma prawo powiedzieć kto jest człowiekiem a kto nie?
      Dlaczego uważacie,że kobieta(a często oboje rodzice,bo czasami większym
      orędownikami aborcji są tatusiowie)może uchylić się od odpowiedzialności?I
      dlaczego to ma się dziać kosztem słabszego(nienarodzonego dziecka)?Dlaczego
      wola kobiety ma tu być najwyższym prawem?Rozumiem,że chodzi tu o jej żywotne
      interesy,kluczową życiową decyzję.Ale dlaczego ja w imię moich żywotnych
      interesów nie mogę mieć prawa do wyeliminowania ze zbioru istot żywych kogoś
      kto mi przeszkadza albo zwyczajnie na mnie pasożytuje w sposób dużo bardziej
      dotkliwy niż płód kobiecie ciężarnej?Dlaczego żadna ze zwolenniczek aborcji nie
      ma poczucia zaciągniętego długu(w końcu ktoś kiedyś też zdecydował się je
      urodzić)i czasem wolałaby go nie spłacać choćby poprzez urodzenie poczętego
      dziecka?|Dlaczego zwolenniczki aborcji uważają się za lepsze od tych "zygot" i
      sobie przyznają prawo do życia a im nie?

      A swoją drogą co według Was powinno nastapić jeśli mężczyzna nie chce dziecka a
      kobieta chce?Czy zgodnie z prawem powinno się dokonać aborcji czy jednak
      dopuścić do urodzenia?Albo sytuacja odwrotna:mężczyzna chce dziecka i jest
      gotów wziąć na siebie ciężar jego wychowywania a kobieta nie chce urodzić(co
      spotkało m.in. mnie)?Jakie powinno być wtedy stanowisko prawa?Pytam się
      dlatego,że w obowiązkach oboje rodzice są równi lecz w prawach(zwłaszcza w
      prawie do aborcji)kobieta według pro-choicerów ma więcej do powiedzenia.
      • echtom Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 22:33
        Nie odpowiem Ci na większość tych pytań, bo akurat reprezentuję nieistniejący w
        medialnej dyskusji (aczkolwiek obecny na tym forum) nurt pro-responsibility. Z
        tego, co zrozumiałam z ideologii pro-choicerów, to właśnie aborcja jest jakimś
        manifestem wolności i praw kobiety ("to mój brzuch i mogę z nim zrobić, co
        zechcę"), bardziej spektakularnym niż antykoncepcja czy totalnie wyłączona z
        dyskusji sterylizacja na życzenie (choć też funkcjonuje w podziemiu i jakoś
        nikt nie jest zainteresowany jej legalizacją). A co do końcowego zestawu pytań -
        trudno to uregulować prawnie. Intuicyjna odpowiedź na pierwsze jest w
        najnowszym numerze "Obcasów" w liście kobiety, która usunęła ciążę pod
        naciskiem "narzeczonego". Co do drugiego przypadku - teoretycznie powinna
        zdecydować kobieta, bo jednak ona chodzi w ciąży, rodzi itd., choć osobiście
        usunięcie ciąży w takiej sytuacji uważam za przejaw wyjątkowego egoizmu.
        • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 22:58
          A co do końcowego zestawu pytań
          > -
          > trudno to uregulować prawnie. Intuicyjna odpowiedź na pierwsze jest w
          > najnowszym numerze "Obcasów" w liście kobiety, która usunęła ciążę pod
          > naciskiem "narzeczonego

          Dlatego wolałbym odpowiedź pro-choicera.Chciałbym się dowiedzieć jak oni by
          prawnie rozwiązali rozbieżność zdań między rodzicami.Mnie to średnio dotyczy,bo
          jestem przeciwnikiem tak liberalizacji jak i zaostrzenia obecnego prawa
          antyaborcyjnego.Wolałbym tez,by ci wszyscy pro-chocerzy walczyli z większą
          werwą o prawidłowe stosowanie obecnie obowiązującego prawa zwłaszcza w zakresie
          odpowiedzialności lekarzy za niewykonanie aborcji dopuszczonej w przypadkach
          prawem przewidzianych.

          > Co do drugiego przypadku - teoretycznie powinna
          > zdecydować kobieta, bo jednak ona chodzi w ciąży, rodzi itd., choć osobiście
          > usunięcie ciąży w takiej sytuacji uważam za przejaw wyjątkowego egoizmu.

          Jeśli chodzi o moje dzieci to chętnie bym je ponosił przez te 9 miesięcy,gdyby
          tylko natura dała mi taką możliwość.
          • echtom Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:13
            Pro-choicerzy chyba poszli spać, ale opisane przez Ciebie kierunki ich działań
            (a raczej niedziałań) potwierdzają moje przeczucie, że chodzi tu o manifest
            ideologiczny.
          • echtom Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:17
            Wcięło mi post. Pro-choicerzy chyba poszli spać, a opisane przez Ciebie
            kierunki ich działań (a raczej niedziałań) potwierdzają moje przypuszczenie, że
            chodzi tu o manifest ideologiczny.
          • jasna77 Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:23
            Oczywiscie ze zawsze ostatnie zdanie powinno nalezec do kobiety,to ona jest w
            ciazy przez 3/4 roku.Nie widze tu zadnej watpliwosci,kobieta to nie inkubator i
            dziwnym byloby gdyby ona nie chciala miec dziecka a zostala zmuszona do
            urodzenia go bo tatus sobie zazyczyl.
            • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:31
              jasna77 napisała:

              > Oczywiscie ze zawsze ostatnie zdanie powinno nalezec do kobiety,to ona jest w
              > ciazy przez 3/4 roku.Nie widze tu zadnej watpliwosci,kobieta to nie inkubator
              i
              >
              > dziwnym byloby gdyby ona nie chciala miec dziecka a zostala zmuszona do
              > urodzenia go bo tatus sobie zazyczyl.

              Tak to ciekawe.Jak dziecko ma się urodzić to ojciec MA być(co jest oczywiste)
              ale czy dziecko ma się pojawić to ojciec NIE MA prawa zdecydować.Ciekawe.Nawet
              bardzo.Dziecko jest potomkiem OBYDWU rodziców i OBOJE rodzice za nie
              odpowiadają i mają wobec niego równe obowiązki.Coraz absurdalniejsze są poglądy
              pro-choicerów.
              • jasna77 Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:45
                Bez uogolnien,to MOJE poglady a niekoniecznie wszystkich zwolennikow
                aborcji.Tak wlasnie uwazam-ze do kobiety nalezy zawsze ostatnie slowo zarowno
                na "tak" jak i na "nie".Madry facet bedzie przy niej w kazdej sytuacji a glupi
                ja w obydwoch oleje.Oto dlaczego zawsze powinna decydowac ona-bo to ona ma
                najwiecej do stracenia.
              • jasna77 Re: Aaa aborcja? 18.11.06, 23:49
                Nie uogolniaj,to MOJE poglady a niekoniecznie wszystkich zwolennikow aborcji-
                nie podpisywalismy zadnej lojalki.Ostatnie slowo powinno zawsze nalezec do
                kobiety -madry facet ja wesprze w obydwu wyborach a glupi w obydwu oleje.Ona ma
                najwiecej do stracenia i tylko ona powinna ostatecenie decydowac.
                • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 10:51
                  jasna77 napisała:

                  > Nie uogolniaj,to MOJE poglady a niekoniecznie wszystkich zwolennikow aborcji-
                  > nie podpisywalismy zadnej lojalki.Ostatnie slowo powinno zawsze nalezec do
                  > kobiety -madry facet ja wesprze w obydwu wyborach a glupi w obydwu oleje.Ona
                  ma
                  >
                  > najwiecej do stracenia i tylko ona powinna ostatecenie decydowac.

                  Jak można oczekiwac od człowieka,choćby od mężczyzny,że zgodzi się na zabicie
                  swego dziecka,choćby nienarodzonego i jeszcze nazywać to mądrością?I proszę mi
                  nie mówić,że jak mogę byc tak nieludzki,że jakaś "zygotka" jest dla mnie
                  ważniejsza od kobiety,jej matki,bo jeśli ciąża nie zagraża życiu matki to
                  traktowanie nienarodzonego dziecka poprzez umozliwienie mu urodzenia wcale nie
                  jest uprzywilejowane wobec matki tylko naturalne.
            • turzyca Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 00:10
              Nie spie jeszcze, :) poszlam obejrzec balet.
              Czy ja jestem pro-choicerka? Wychodzi na to, ze tak. Ale z drugiej strony nie
              taka jaka by sobie zyczyl michael.corleone, wiec nie wiem, czy mam prawo sie
              wypowiadac w tej kwestii. Bo napisalam w tej dyskusji chyba n postow o tym, ze
              choice czyli wybor to nie jest tylko zdecydowanie sie na aborcje. Ze choice to
              wolny i SWIADOMY wybor, ktory powinien nastapic w czterech przynajmniej sytuacjach:
              -swiadomy wybor metody antykoncepcyjnej
              -swiadome podjecie wspolzycia seksualnego
              -swiadome podjecie decyzji "chce(my) urodzic to dziecko"
              -swiadome podjecie decyzji "chce(my) wychowac to dziecko"
              W kazdym z tych wyborow my, spoleczenstwo, panstwo, mozemy tych ludzi wspomagac,
              ale decyzje musza podjac samodzielnie. My w nawiasie w dwoch ostatnich postach
              podkresla, ze moim zdaniem dziecko ma dwoje rodzicow i taka decyzja musi byc
              podjeta przez oboje. Przypadki szczegolowe poruszane przez michaela.corleone za
              chwile.
              W dwoch pierwzsych punktach: zeby ludzie mogli podjac taki wybor swiadomie
              potrzebna jest EDUKACJA i umozliwienie dostepu do srodkow antykoncepcyjnych
              (moze byc i sterylizacja, ale to temat na inna dyskusje. Choc ktos tu juz
              slusznie pisal, ze walka o legalizacje sterylizacji w Polsce trwa, choc nie jest
              tak intensywna jak walka o aborcje.)
              W punkcie trzecim i czwartym to polityka prorodzinna a nie obecna
              antysingielowska. Obejmuje to chociazny szpitale i opieke nad poloznica, lepsze
              prawo adopcyjne (o tym jakie sa teraz problemy proponuje poczytac na forum o
              adopcji), pomoc psychologow i prawnikow, (moze wrecz ekonomistow?) w osrodkach
              ginekologicznych oraz wszelka pomoc ISTNIEJACEJ rodzinie zaczynajaca sie od
              modernizacji prawa pracy, systemu podatkow, systemu zlobkow i przedszkoli,
              znowuz edukacje (forum rodzin wielodzietnych i opisy w jaki sposob komentowane
              sa rodziny z wieksza iloscia dzieci, czyli od 3 w gore, w Niemczech piatka
              dzieci w rodzinach lekarskich czy nauczycielskich nie jest uwazana za dziwna),
              wpisanie do prawa budowlanego i EGZEKWOWANIE udogodnien dla rodzin z dziecmi
              (ile jest miejsc do przewiniecia dziecka na UW? Zero. Czyli przyjazd z dzieckiem
              na uczelnie jest wykluczony. Smieszne w kontekscie sklaniania studentek do
              rodzenia dzieci. Taka sama sytuacja jest w WORDach, ratuszach, biurach
              paszportowych, wielu przychodniach dzieciecych(!), urzedach wojewodzkich,
              panstwowych i wszelkich innych) i pieciu tysiecy innych drobiazgow, ktore
              skutecznie uprzykrzaja zycie rodzinie (wielo)dzietnej.

              Uwazam, ze aborcja jest najgorszym mozliwym wyjsciem. Ale jest wyjsciem, wiec
              nalezy doprowadzic do sytuacji w ktorej to wyjscie nie bedzie prawie w ogole
              uzywane. Niestety w tej chwili, mimo traktowania tej drogi jako drogi
              "przeciwpozarowej" to wyjscie jest traktowane jak normalna tylko kosztowna
              droga i jest zdecydowanie zbyt popularne (podziemie aborcyjne szacowane nawet na
              100 tysiecy zabiegow rocznie, mowi samo za siebie.)
              Bo wbrew temu co wydaje sie pod_napieciem "Tu chodzi(...), o to, na ile możemy
              pozwolić decydować lekkomyślnym itp. paniusiom o odebraniu życia nienarodzonego
              człowieka." te paniusie w tej chwili nie maja problemu z podjeciem i takiej
              decyzji i takiego dzialania.
              Zreszta jak ktos nie ma kasy na zabieg to zawsze moze sobie kupic kostke mydla.
              Tarka i gruszka do lewatywy sa przeciez w kazdym domu.
              A mi chodzi o to, zeby spedzanie plodu bylo czyms czego sie unika, nie dlatego
              ze to jest zakazane, ale dlatego ze ma sie swiadomosc, ze to najgorsze mozliwe
              wyscie.


              Co do rozwiazania roznicy zdan pomiedzy rodzicami.
              Jesli ojciec sie uchyla od odpowiedzialnosci, pozostawia cala decyzje matce.
              Dosc logiczne.
              Sytuacja komplikuje sie, jesli matka nie chce miec dziecka. Narzeczona
              michaela.corleone nie miala zadnej gwarancji, ze faktycznie on podejmie sie
              wychowania dziecka. Jedyne co jestem w stanie wymyslec, to umowa
              przedurodzeniowa, w ktorej on zobowiazuje sie do przejecia opieki nad dzieckiem
              (w formie podobnej do adopcji, tak ze kobieta zrzekalaby sie praw, a mezczyzna
              roszczen) i ew. zapewnienia dowolnej opieki medycznej (uiszcenia kosztow
              znieczulen, porodu w prywatnej klinice itd.)

              A swoja droga michaelu.corleone jak udalo Ci sie splodzic dziecko? Pytam z
              czystej ciekawosci, bo dzieci z przytulania sie nie biora, a seks uprawia sie
              nie z byle kim, tylko z osoba, z ktora sprawe ewentualnych konsekwencji sie
              wczesniej przedyskutowalo. Punkt 2 mojej wyliczanki ;P

              PS a co do noszenia ciazy to proponuje zabawe: kup mozliwie duzego arbuza, wloz
              go sobie pod koszulke (mozesz sobie sprawic nawet specjalne nosidelko na tegoz)
              i zacznij go nosic bez przerwy, takze w nocy. Daj znac ile wytrzymales,
              wiekszosc nie wytrzymuje do trzeciego dnia. W ramach przygotowan do tego
              cwiczenia mozesz nastawic losowo budzik, co najmniej 4 razy w ciagu doby. Za
              kazdym razem kiedy budzik zadzwoni wypij filizanke wody z 8 lyzkami soli.
              Zadanie musisz wykonac natychmiast, niezaleznie od tego co w danej chwili robisz.
              • echtom Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 00:35
                turzyca napisała:
                >> Uwazam, ze aborcja jest najgorszym mozliwym wyjsciem. Ale jest wyjsciem,
                wiec
                > nalezy doprowadzic do sytuacji w ktorej to wyjscie nie bedzie prawie w ogole
                > uzywane.

                I tu się akurat z Tobą zgadzam. Tylko dziwnie nie wyczuwam tego zastrzeżenia w
                manifestach pro-choice, bo tam między wierszami pachnie mi samowolką ("To jest
                mój brzuch i wy wszyscy się od tego odp...) Segregacja dzieci na chciane i
                niechciane też przejmuje mnie chłodem. Nie rozumiem również argumentu: "Nie
                teraz i nie z tym partnerem" To po jaką cholerę iść do łóżka z facetem, którego
                skreśla się na starcie?
                • turzyca Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 01:51
                  Ja tez w jakis sposob mowie "to moj brzuch i macie sie wszyscy...", a wrecz
                  groze, ze jak ktos bedzie na moj brzuch nastawal, to go wywioze za granice (i
                  tam urodze gromadke dzieci ;D). Fakt ze dla mnie pojecie "moj brzuch" obejmuje
                  tez prawo mojego partnera do decyzji, jesli mi sie juz w brzuchu jakis lokator
                  pojawi, a na samym poczatku objelo rowniez moja decyzje kogo i na jakich
                  warunkach do mojego brzucha wpuszczam. Ale ja jestem straszna farciara z
                  nietypowej rodziny, kochana, uswiadomiona i pewna akceptacji moich poczynan.

                  A serio:
                  Mysle, ze ten krzyk jest efektem zaogniania sporu. Pare lat mi zajelo, zeby
                  nauczyc sie spokojnie i logicznie bronic moich pogladow, nawet jesli ktos na
                  mnie krzyczy i wywiera presje. Strasznie to trudne, zeby w takiej sytuacji
                  rowniez nie zaczac krzyczec. Tym bardziej ze w tej chwili dialog w zasadzie
                  umarl, bo w dialogu jedna stronie nie moze drugiej wyzywac od najgorszych.


                  Segregacja dzieci na chciane i niechciane byla, jest i zapewne bedzie
                  niezaleznie od dostepnosci aborcji. Niektorzy ludzie opisuja traume, jaka bylo
                  dla nich odroznienie ich od rodzenstwa., ktore bylo glaskane i holubione, a oni
                  jako niechciane dziecko wyzywani, bici i glodzeni. Antykoncepcja zreszta tez
                  jest pewna forma dzielenia dzieci na chciane i niechciane... bardziej
                  zaawansowana intelektualnie, ale jednak.



                  Dlaczego ida do lozka?
                  A zeby to takie proste bylo... Mysle, ze mozemy sciagnac na to forum oprocz
                  prawnika (kwestie zmian prawa) i lekarza (zagadnienia chorob matki i plodu,
                  rozwoju plodu itd), ekonomisty (mozliwosc wprowadzenia rozwiazan prorodzinnych
                  przy obecnym budzecie RP) takze psychologa, ktory by nam opisal meandry psychiki
                  ludzkiej, odpowiedzial na to pytanie oraz na kilka innych miedzy innymi o
                  syndrom postaborcyjny i szok ciazowy.
                  Swoja droga to moj punkt 2, czyz nie? :)







                  Chyba wlasnie wymyslilam sobie motto :)
                  "Jestem przeciwniczka aborcji, ale zwolenniczka wyboru."
                  • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 10:57
                    Turzyca napisała
                    Chyba wlasnie wymyslilam sobie motto :)
                    "Jestem przeciwniczka aborcji, ale zwolenniczka wyboru."

                    Zastanawiam się, czy tak można. Dajesz innym przyzwolenie na coś, czego sama
                    byś nie zrobiła, bo jest złe. Nie piszesz dlaczego.
                    Niemcy po dziś dzień tak się tłumaczą ze zbrodni wojennych. Przecież oni nic
                    nie robili. Tyle, że popierali, pozwalali, przyzwalali i dawali moralne
                    wsparcie. Tak na prawdę są tylko trzy prawdy Prawda, też prawda i gó.. prawda.
                    Nie ma czegoś takiego jak mniejsze lub większe zło z moralnego punktu widzenia.
                    I to nie żaden machiawellizm.
                    Tym, którzy wycierają sobie twarz moherowymi beretami, przypominam, że wsród
                    przeciwników aborcji jest wielu wykształconych i światłych ludzi z całego
                    świata, o róznych wyznaniach i światopoglądach. Nie ma to nic wspólnego ze
                    stopniem uświadomienia. Ci zaś, którzy problem sprowadzają do moherów świadczą
                    o swojej zaściankowości.
                    Natomiast zgadzam się z tym, że aborcja jest tematem światopoglądowym. Moim
                    moralnym obowiązkiem jest powiedzieć nie. Chyba mam do tego prawo. Zaś moim
                    obowiązkiem jest pomoc każdej kobiecie, która znalazła się w trudnej sytuacji,
                    ale na pewno nie poprzez zachęcanie jej do usunięcia jej dziecka, które w wielu
                    przypadkach jest jedynym dobrem, które je spotyka.
                    • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 11:14
                      Turzyca napisała
                      Chyba wlasnie wymyslilam sobie motto :)
                      "Jestem przeciwniczka aborcji, ale zwolenniczka wyboru."

                      Bajerka,przepraszam,że podpinam się pod Twój post ale nie zauważyłem
                      zacytowanego przez Ciebie zdania turzycy a też chciałbym się do niego odnieść.
                      Nie sądze,żeby większość przeciwników aborcji na życzenie była równocześnie
                      przeciwnikami wyboru.Tylko się pytam dlaczego tego wyboru nie można dokonywać
                      przed zajśćiem w ciążę?Przecież to nie jest tak,że dopiero po zajściu w ciążę
                      kobiecie objawiają się jej warunki materialne,jej sytuacja życiowa.Ona jest
                      tego świadoma wcześniej.Więc dlaczego państwo ma wspierać,popierać brak rozwagi
                      i to jeszcze kosztem tej istoty,która akurat najmniej się do tego przyczyniła?
                      Czyż to nie jest działanie ponajmniejszej linii oporu?Czyż nie dzieje się tak
                      dlatego,że w stosunku do nienarodzonego dziecka łatwiej się od
                      odpowiedzialności zwolnić?
                • kadanka Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 11:44
                  "Nie rozumiem również argumentu: "Nie
                  teraz i nie z tym partnerem" To po jaką cholerę iść do łóżka z facetem, którego
                  skreśla się na starcie?"
                  - mozna isc do lozka dlatego, ze oddziela sie seks od prokreacji. dyskutowanie
                  o tym, czy ludzie maja do tego prawo, czy to nieodpowiedzialne/egoistyczne jest
                  bezzasadne. zaglądanie ludziom do łóżka jest przekroczeniem prawa do
                  prywatnosci, i o ile w tym lozku nikogo sie nie krzywdzi, jest ono tylko i
                  wylacznie sprawa jego uzytkownikow
                  - jezeli nie chce/nie moge miec dziecka teraz to niekoniecznie skreslam faceta
                  na wstepie. jest cos takiego jak okolicznosci zyciowe: koncze studia, pracuje
                  niezupelnie w swoim zawodzie(nie ucze), praca dosyc przypadkowa i jak to w
                  dzisiejszych czasach - nie moge byc pewna ze przepracuje tam 30 lat, nie mam
                  wlasnego mieszkania, i przy cenie metra kw. w wawie(OD 6tys, gornej granicy
                  chyba nie ma)nie zanosi sie na mieszkanie. wiec tak, robota niepewna,
                  mieszkania brak. echtom, wspominalas cos o responsibility - przyznasz, ze duza
                  nieodpowiedzialnoscią byloby sprowadzenie w takiej sytuacji dziecka na swiat.
                  bo co? bo jakos dam rade? nie chce jakos. tesciowie pomoga, rodzina pomoze. nie
                  wyobrazam sobie, zeby rodzina musiala nagle pomagac, stawac na glowie, bo ja
                  poczulam instynkt maciezynski. biologia biologia, realia realiami. gdzies po
                  srodku powinna byc odpowiedzialnosc. biorę tabletki, tyle ze mam uklad
                  pokarmowy zniszczony antybiotykami branymi w dziecinstwie i zdarza sie teraz ze
                  zoladek nie wchlania, nie trawi wszystkich lekow.
                  nie wiem, co zrobilabym gdybym zaszla w ciaze. ale mysle, ze klopoty z
                  odpowiedzeniem sobie na to pytanie mialaby wiekszosc z was. bo to nie jest tak,
                  ze dowiadujesz sie juz 2 dnia i lykasz postinor. Postinor lykasz, jak sie w
                  ogole niezabezpieczylas, albo masz pewnosc ze tabletka anty sie nie wchlonela.
                  mam nieregularny okres, tabletki wcale tego nie uporzadkowaly, takze o tym, ze
                  jestem w ciazy, moge sie dowiedziec w 5 tygodniu. i co? dlatego, ze sie
                  niezabezpieczylam?
                  mam sie wysterylizowac? kiedy ja chce miec dzieci - ale nie teraz. w nowych
                  obcasach jest jeszcze jeden list, matki 3 corek, ktora miala 3 razy aborcje.
                  czyli niedoszlej matki szesciorga dzieci.
                  macie pretensje, ze teraz mowi sie tylko o aborcji, ze nie domaga sie
                  sterylizacji,nie mowi o antykoncepcji. tymczasem mowi sie o aborcji, bo tak sie
                  sklada, ze chce sie te ustawe wpisac do konstytucji - dlatego feministki mowia,
                  krzycza pod sejmem o aborcji. wystarczy tez odrobina zainteresowania problemem,
                  zeby sie dowiedziec , ze Federacja Wandy Nowickiej patronuje wolontariuszom,
                  ktorzy w warszawskich szkolach robia zajecia z edukacji seksualnej. a dlaczego
                  nie dzieje sie to w malych miastach? wiem, bo z takiego pochodze. bo w malym
                  miescie poza szkolą jedyną formą kultury sa organizacje przykoscielne, oazy,
                  swiatla zycia - tam sie nie uczy o antykoncepcji:D
                  Federacja domagala sie tez legalnej sterylizacji - mozna sobie poczytac na ich
                  stronie.
                  kobiety usuwają ciąże i nic tego nie zmieni, ani pro-life, ani nawet utopijne
                  pro-responsibility(choc sam termin brzmi bardzo zacnie) bo to nie jest tak, ze
                  te co sie skrobią w ogole nie chca dzieci - pani Barbara z listu ma 3 corki.
                  usuwala ciaze 30 lat temu - nie wiem, czy miala wtedy takie mozliwosci
                  antykoncepcji, jak mamy my dzisiaj, z jej listu wiem tylko, ze nie miala
                  mozliwosci na wychowanie szostki dzieci. jakos mnie to nie dziwi. narobienie
                  dzieci nie jest jakąś sztuką, pozniej tylko jest trudniej jak wykarmic, ubrac,
                  wychowac, wyslac do szkoly, na studia. zreszta wystarczy powiedziec rodziny
                  wielodzietne w polsce - i wszystko jasne.
                  czy jej tez zaproponowalibyscie sterylizacje? urodzila 3 corki. wiec co? albo
                  szesc, albo zero?
                  zebyscie choc RAZ w tej dyskusji podali jakis konkretny pomysl na
                  dotowanie/ulatwianie dostepu do antykoncepcji. to sie musi dziac oddolnie, bo
                  rząd, owszem, chce zmian, tylko ze w drugim kierunku. akcje, ktore inicjuja
                  feministki, są reakcję na coraz to bardziej chore pomysly posłow. akurat w
                  momencie, kiedy ci postuluja zmiany w ustawie, nie dziwie sie ze feministki do
                  tego sie odnoszą i mowią wlasnie o aborcji.a o dostep do antykoncepcji walcza
                  rownie dlugo i rownie bezskutecznie.
                  • echtom Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 13:06
                    Nie wtrącam się do cudzych łóżek, napisałam tylko wyraźnie, że pewnych ludzkich
                    zachowań n i e r o z u m i e m i chyba mam do tego prawo. Co do Twojego
                    wywodu na temat nie/odpowiedniego momentu na urodzenie dziecka: z pozoru to
                    logiczne, tylko osiągnięcie zawodowej i mieszkaniowej stabilizacji może Ci
                    zająć kilkanaście lat, a wtedy zostanie mało czasu. I jeszcze oszukiwana przez
                    lata natura może spłatać figla i po roku czy dwóch "starań" okaże się, że nic z
                    tego nie wychodzi. Z biologicznego punktu widzenia najlepiej jest, kiedy dzieci
                    mają ludzie młodzi - a po urodzeniu zaplanowanych można się już radykalnie
                    zabezpieczać do menopauzy (włączam w to również sterylizację, więc bez sensu
                    jest argument "albo 6 albo 0", bo można zrobić porządek po 3). Nie wierzę, że
                    epidemia niepłodności w ostatnich latach nie ma żadnego związku z uprzednim
                    wieloletnim stosowaniem "ostrej" antykoncepcji. Zaraz usłyszę, że mnóstwo
                    kobiet po odstawieniu tabletek lub wyjęciu spirali od razu zachodzi w ciążę i
                    zgadzam się, że tak jest w większości przypadków, ale wystarczy 10-20 %
                    pechowców i już mamy społeczny problem. A dzieci urodzone w młodym wieku
                    wyzwalają niesamowitą energię i napęd do osiągania sukcesów i "dorabiania się" -
                    i na ogół ma się wtedy dość siły, by te funkcje pogodzić.
                    Ja też nikogo do swoich poglądów nie przekonam, ale pisać sobie mogę, bo
                    klawiatura jest cierpliwa. A jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji - czy
                    wszędzie na świecie jest ona darmowa dla wszystkich?
              • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 10:44
                > A swoja droga michaelu.corleone jak udalo Ci sie splodzic dziecko? Pytam z
                > czystej ciekawosci, bo dzieci z przytulania sie nie biora, a seks uprawia sie
                > nie z byle kim, tylko z osoba, z ktora sprawe ewentualnych konsekwencji sie
                > wczesniej przedyskutowalo. Punkt 2 mojej wyliczanki ;P

                Niby to wcześniej przedyskutowaliśmy,ale jak przyszło co do czego(pojawiła się
                ciąża)to ona zmieniła zdanie i uznała,że nie chce urodzić tego dziecka.Wiesz
                nie jestem zwolennikiem obowiązkowego płodzenia dzieci,ale mogła mi powiedzieć
                przed,że nie chce dzieci.Wtedy raczej bym się burzył.Dla mnie zakaz aborcji
                wcale nie iobiera kobietom wyboru tylko jeszcze z wiekszym naciskiem wskazuje
                kiedy ten wybór musi nastąpić a kiedy jest miejsce już tylko na
                odpowiedzialność.

                > Uwazam, ze aborcja jest najgorszym mozliwym wyjsciem. Ale jest wyjsciem, wiec
                > nalezy doprowadzic do sytuacji w ktorej to wyjscie nie bedzie prawie w ogole
                > uzywane. Niestety w tej chwili, mimo traktowania tej drogi jako drogi
                > "przeciwpozarowej" to wyjscie jest traktowane jak normalna tylko kosztowna
                > droga i jest zdecydowanie zbyt popularne (podziemie aborcyjne szacowane nawet
                n
                > a
                > 100 tysiecy zabiegow rocznie, mowi samo za siebie.)

                Mimo zakazów istnieją też podziemia płatnych zabójców,złodzieji,dilerów
                narkotykowych,przemytników i w niemal każdej innej sferze,która jest
                nielegalna.Czy w imię likwidacji tych podziemi nie powinniśmy ich zalegalizować
                i jakoś ucywilizować?

                > A mi chodzi o to, zeby spedzanie plodu bylo czyms czego sie unika, nie dlatego
                > ze to jest zakazane, ale dlatego ze ma sie swiadomosc, ze to najgorsze mozliwe
                > wyscie.

                A jeżeli w jakiś sposób-nie wiem jaki,bo energia pro-choicerów jest inaczej
                ukierunkowana-poszerzy się świadomość seksualną,dostępność środków
                antykoncepcyjnych to czy będzie trzeba liberalizować ustawę antyaborcyjną?

    • akashha Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 04:46
      comic napisała:

      > wybór powinna mieć każda kobieta
      > to jej sumienie ją rozsądzi a nie
      > politycy, kościół, inni ludzie...

      Zgadzam sie w zupelnosci.
      Choc tak poza tym, wiem, ze sama bym tego nie zrobila. Jednak na haslo o
      zaostrzeniu ustawy ciarki mnie przeszly. Ja rozumiem, ze zarodek to dla
      niektorych zycie itd. Ale... czy ktokolwiek tu kogos ZMUSZA do aborcji?! Tak
      samo jak decyduje o tym, gdzie mieszkam, gdzie pracuje, dokad wyjechac na
      odpoczynek, mam prawo decydowac o wlasnym ciele. Owszem, z facetem - w koncu
      dziecko nie pojawia sie samo - ale odgorny totalny zakaz, to po prostu ABSURD do
      potegi.

      Juz nie mowiac o genialnym pomysle odn. zakazu stosowania srodkow anty - jesli
      to przejdzie (oby nie!!), to gumki, tabletki itp stana sie potwornie drogie,
      zalatwiane na lewo. Wtedy fala nielegalnych aborcji na 100% wzrosnie. Plus
      kolejne tysiace zl z okazji becikowego dla dysfunkcyjnych kobiet, ktorych
      dziesiatki tysiecy rodza juz teraz dla 2tys zl!!! To niestety jest prawda :(
      Ludzie potrafili sie rozwodzic dla 170zl, sa kobiety, ktore potrafia urodzic dla
      2tys (1tys za dziecko, drugi jako dodatek w przypadku ciezkiej sytuacji
      finansowej). Potem dziecko trafia do domu dziecka, bez mozliwosci adopcji - jako
      ze rodzice nie zrzekli sie praw, a na sprawy nie przychodza. No bo po co... A
      potem kolejne 2tys...
      Wiem, ze to tylko margines. Ale wstrzasnelo mnie, gdy o tym przeczytalam. I
      nadal jestem w szoku.

      Jak mowilam, gdybym "wpadla", to nie bylabym w stanie usunac dziecka. Ale to nie
      znaczy, ze mam potepiac te kobiety, ktore na to sie zdecydowaly. Ani nakazywac
      komus, co ma robic... Zabronic to ja moge akwizytorowi wejsc do mojego domu, ale
      nie innej kobiecie prawa do decydowaniu o jej zyciu!
      • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 10:17
        Kobieta to nie inkubator, ale też nie krzesło elektryczne, jeśli w takich
        kategoriach to rozważamy.
        • kadanka Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 12:27
          proczojsy sie obudzily:D
          jak widac, nikt nikogo do swoich polgadow nie przekona. dla mnie kobieta ma
          prawo swobodnej aborcji do 10tygodnia. nie dlatego, ze to jest jej zycie - bo
          zycia sa juz faktycznie 2. dlatego, ze to nie jest moje zycie. nie mam prawa
          sie wtracac - i nie chce, bo embrion jest dla mnie potencją czlowieka. nie
          czuje, nie odbiera zmyslami, nie ma mozgu. mialabym obowiazek sie wtracic
          widzac, ze zle traktuje swoje urodzone dziecko, ze pije w 5 miesiacu ciazy. ale
          nie mam prawa wtracania sie do parotygodniowego embrionu. embrion - zwlaszcza
          CUDZY nie ma dla mnie wartosci. jezeli jego nosicielka nadaje mu wartosc, chce
          urodzic dziecko, to wtedy co innego. jest dla mnie przyszla matka, ktora czeka
          na dziecko. ale jezeli zechce usunac - jej sprawa.
          gdy sie patrzy na to co sie dzieje dookola, widac, ze bardzo wielu rodzicow, w
          ogole nie powinno miec dzieci - po prostu sie do tego nie nadają. mlodziez
          schamiala, nastolatki sa puste i glupie, nic nie czytają, dzieci śa agresywne,
          12latki wyrywaja telefony - ach, jak strasznie! tylko, ze ktos ich tak (nie)
          wychowal
          zajscie w ciaze w wiekszosci przypadkow to przypadek:) chodzilo o seks, a
          wyszlo, ze jest w ciazy. i tak mamy rodzicow z przypadku. zycie jest dla mnie
          wartoscią jezeli mowimy o narodzonej istocie, czującej, rosnącej, rozwijajacej
          sie. parotygodniowe cos w brzuchu jest potencją. nie wiem co by bylo,jakbym
          byla w ciazy. na pewno nie mowilabym tak bezosobowo, embrion, potencja. bo to
          by bylo nowe zycie w moim brzuchu. ale nie chce decydowac o innych ludziach, o
          ich ciazach. to jest tylko i wylacznie sprawa konkretnej kobiety i mezczyzny.
          trzeba sie troszczyc o te dzieci urodzone, niewychowywane, ktore w wieku 13 lat
          doprowadzily kolezanke do samobojstwa. nazywamy takie dzieci bandytami, a
          jednoczesnie kazemy kobietom, nastolatkom rodzic. i one potem NIE wychowują -
          rosnie sobie takie zwierzatko, taki maly bandyta. ale co tam, embrion
          wazniejszy.
          jeszcze pomysl, zeby te, co zaszly w ciaze rodzily i oddawaly dzieci tym,
          ktorzy chca miec dziecko. ludzie chca adoptowac tylko niemowleta, jakos nikt
          sie nie garnie do szesciolatkow z domow dziecka.
          jest jakis przymus - poszlas do lozka(a nie chcesz miec dzieci, ty hedonistko!)
          zaszlas w ciaze - to ródź, ródź, ródź! naprawde tak nas malo na tym swiecie. ze
          trzeba ciagle tworzyc, tworzyc nowe zycie - o co sie potem z tymi "zyciami"
          dzieje, to juz mniejsza z tym..
          te rozbieznosci miedzy nami to nic innego jak kwestia pewnej wiary - dla was
          zycie jest swiete od momentu poczecia. dla mnie od momentu, kiedy to male
          zaczyna cos czuc. jezeli np. poronie w 8 tygodniu - to co, mam robic pogrzeb
          embrionowi? groteska. tyle jest szargania, braku szacunku dla ZYCIA
          dwuletniego, piecioletniego, 14letniego, doroslego...wczesny etap ciazy jest
          przy tym pestka. dla mnie takie zycie - rezultat poczecia nie jest wartoscia
          samo w sobie. a tym bardziej cudze - JAK mozna mowic kobiecie w ciazy i jej
          partnerowi co maja robic? jak polak w ogole ma czelnosc ingerowac w intymne
          sprawy innych ludzi, to jest kwestia niewychowania, mentalnosci? dlaczego tak
          kochacie zycie samo w sobie. cud zaplodnienia, pierdu smierdu. biologia,
          natura, przypadek. blogoslawiona mateczka 2 tygodniowego embrionu, a jak
          poronie to dziecko mi ZMARLO? grob mu postawie i zasilek pogrzebowy wezme?
          gdzie my zyjemy? zaplodnic babe/zajsc w ciaze to nie sztuka. sztuka jest
          pokochanie narodzonego dziecka. wychowanie go, bycie dla niego rodzicem. tego
          warto uczzyc ludzi. a nie prawic o swietosci zygoty. chcialabym zobaczyc taka
          dyskusje w ktorymkolwiek europejskim kraju, gdzie aborcja jest legalna. smiech
          na sali. ale to chyba faktycznie kwestia polskiej, koscielnej mentalnosci.
          lozko sąsiadki i jej brzuch wazniejsze sa dla mnie niz moje zycie, moje
          problemy. zawsze milej pastwic sie nad czyimis
          • echtom Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 13:15
            A jeśli chodzi o obecne problemy wychowawcze z dziećmi, nie wynikają one
            z "przypadkowości" rodzicielstwa, tylko przemian kulturowych. Po prostu
            pierwsze pokolenie rodziców w Polsce wychowuje swoje dzieci w epoce
            zachłyśnięcia się "wolnością", dostępnego, przynajmniej teoretycznie,
            dobrobytu, i nieograniczonego dostępu do informacji. Wielu z nich, nawet
            porządnych i mających chciane dzieci, zwyczajnie się w tym gubi, a nie mogą
            zapytać o radę starszego pokolenia, które z takimi wyzwaniami się nie mierzyło.
            • kadanka Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 13:34
              czyli jak 17latka z jakiejs patologicznej rodziny rodzi dziecko i ono jest
              pozniej zaniedbane, to twoim zdaniem nie wynika z tego, ze 17latka - i to ta
              konkretnie po prostu(jeszcze albo w ogole) nie nadaje sie na matke? i ze gdyby
              mogla, toby usunela? naprawde w to wierzysz? dla mnie bajka
              mam tylko nadzieje, ze te protesty feministek(zapowiadane na co tydzien) cos
              ruszą. cokolwiek, ze pomalu zacznie sie zmieniac nastawienie spoleczenstwa i do
              antykoncepcji, i do aborcji. moze ludzie zaczną pomalu przyjmowac, ze to jest
              prywatna sprawa kazdego czlowieka.
              przemiany kulturowe widze, jak moja mame smieszy moja nieumiejetnosc wybrania
              bluzki w sklepie. bo ona pamieta, ze kiedys w ogole nie bylo, ze byly ciapy z
              filcu. ale tez przemiany kulturowe, konsumpcja sprawiaja, ze trudniej miec 6
              dzieci teraz niz kiedys. jezeli chcesz, zeby sie uczyly,, mogly kupic ksiazki,
              bilet do kina.
              nadal twierdze, ze wiele ludzi nie powinno byc rodzicami - widac to po nich i
              ich dzieciach. takze siedemnastolatki. przemiany kulturowe to jakis abstrakt,
              na ktory nie masz wplywu. fajnie brzmi w ustach socjologa. ale to, ze
              nastolatka wpadla to jest konkret, nie abstrakt. i twierdze, ze nie zasluguje
              na to aby kazac jej byc matką.
              przykre, ze w tych sprawach oponenci nie sa wstanie sie porozumiec, ze nie ma
              nic miedzy pro-choice i pro-life, bo sorry, ale twoje pro-responsibility jest
              dla mnie inna nazwa pro-life:) swoja droga, jaka to chora nazwa, tak jakby
              zwolennicy legalizacji byli anty-life:D tymczasem mowia oni jedynie, ze zyjacy
              czlowiek dziecko, nastolatek, kobieta, mezczyzna sa dla nich wazniejsi niz
              embrion. dobrze, ze jest dyskusja, ze cos zaczyna sie dziac pod sejmem. ze
              jeszcze nie zakazano Polkom wyjezdzac za granice, a by tam w ludzkich warunkach
              miec zabieg. nie trzeba jechac daleko, wlasciwie wystarczy wyjechac z Polski:)
              • echtom Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 13:43
                Widać nie śledzę przemian na "rynku", bo dotąd wydawało mi się, że wystarczy
                pójść do prywatnego gabinetu w Polsce.
                A Twoja "17-latka z patologicznej rodziny" to, co powtarzam do znudzenia,
                argument za spiralą lub, w ostateczności, sterylizacją, bo dla mnie to bajka,
                że za 10 lat stanie się odpowiedzialną matką, nie mając żadnych wzorców (chyba
                że świadomość, iż ciążę zawsze można usunąć, uznamy za lekcję
                odpowiedzialności).
              • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 22:28
                kadanka napisała:
                > moze ludzie zaczną pomalu przyjmowac, ze to[aborcja-przyp.mchael.corleone]
                jest
                > prywatna sprawa kazdego czlowieka.

                Kolejna niekonsekwencja pro-choicerów.Decyzja o urodzeniu sprawą prywatną ale
                po urodzeniu dziecka staje się sprawą społeczną.Państwo ma wspierać matki i ich
                dzieci,choć nie powinno mieć wpływu na decyzje.Decyzja to prywatna sprawa
                kobiety ale po urodzeniu wszędzie wyszukuje się współodpowiedzialnych a raczej
                współłożących.A to ojciec to państwo.Trochę konsekwencji.
                Nie chcę być źle zrozumiany.Nie jestem przeciwnikiem wsparcia państwa i
                społeczeństwa dla rodzin ani pociągania ojców do współodpowiedzialności za
                spłodzone dzieciaki.Ale razi mnie mówienie,że decyzja o tym kto ma żyć a kto a
                nie żyć to prywatna sprawa.

                > przykre, ze w tych sprawach oponenci nie sa wstanie sie porozumiec, ze nie ma
                > nic miedzy pro-choice i pro-life, bo sorry, ale twoje pro-responsibility jest
                > dla mnie inna nazwa pro-life:) swoja droga, jaka to chora nazwa, tak jakby
                > zwolennicy legalizacji byli anty-life:D tymczasem mowia oni jedynie, ze
                zyjacy
                > czlowiek dziecko, nastolatek, kobieta, mezczyzna sa dla nich wazniejsi niz
                > embrion.

                Dlaczego umożliwienie embrionowi życia,rozwijania się i urodzenia się uważane
                jest za traktowanie w lepszy sposób od traktowania dorosłych,już urodzonych?
                Dlaczego pro-choicerzy uważają za usprawiedliwioną ochronę ZALEDWIE komfortu
                życia już urodzonych kosztem AŻ życia tych jeszcze nienarodzonych?Co przemawia
                za tak szeroką ochroną?
        • akashha Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 15:26
          bajerka11 napisała:

          > Kobieta to nie inkubator, ale też nie krzesło elektryczne, jeśli w takich
          > kategoriach to rozważamy.

          Kto tak rozwaza, ten tak rozwaza. Ja nie.
          Ja tylko uwazam, ze nie wolno decydowac o kims, co ma zrobic ze soba. A co za
          tym idzie, z kazda czescia siebie.
          I tyle...
          • turzyca Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 18:56
            michael.corleone
            "Mimo zakazów istnieją też podziemia płatnych zabójców,złodzieji,dilerów
            narkotykowych,przemytników i w niemal każdej innej sferze,która jest
            nielegalna.Czy w imię likwidacji tych podziemi nie powinniśmy ich zalegalizować
            i jakoś ucywilizować?"
            Vide Ankh-Morpork...
            A serio: podziemie jest niejako rownolegle do dzialanosci legalnej. Podziemna
            prasa i prasa oficjalna, podziemna dzialalnosc polityczna i legalna dzialalnosc
            polityczna. Prostytucja w podziemiu i prostytucja legalna, obydwie paskudne, ale
            druga przynajmniej mozna skontrolowac, eliminujac z niej kryminalna otoczke.
            Wymienione przez Ciebie dzialania nie maja rownoleglego legalnego wymiaru
            (pomijajac handel narkotykami w jakims zakresie), wiec raczej nie moze byc mowy
            o wyjsciu z podziemia.

            "A jeżeli w jakiś sposób-nie wiem jaki,bo energia pro-choicerów jest inaczej
            ukierunkowana-poszerzy się świadomość seksualną,dostępność środków
            antykoncepcyjnych to czy będzie trzeba liberalizować ustawę antyaborcyjną?"
            O enerii ktorych pro-choicerow mowisz? Tych ktorzy tworza ponton? Mojej?
            W idealnym swiecie: nie trzeba bedzie. Niestety zyjemy w relanym, ale ide o
            zaklad ze bedzie ich duuuzo mniej niz obecnie. Moze tyle ile teraz jest legalnych.

            "Nie sądze,żeby większość przeciwników aborcji na życzenie była równocześnie
            przeciwnikami wyboru. Tylko się pytam dlaczego tego wyboru nie można dokonywać
            przed zajśćiem w ciążę?"
            Tu sie chyba mylisz. Trudno te grupe dokladnie ocenic, ale dosc wiele osob uwaza
            rowniez antykoncepcje za zla. Wiec jedyny wybor jaki masz to szklanka wody.

            "Tylko się pytam dlaczego tego wyboru nie można dokonywać przed zajśćiem w ciążę?"
            Przeczytales moj post? Ze zrozumieniem? Gdybys trafil do mnie na korepetycje, to
            uznalabym Cie na podstawie tego zdania, za typowy wytwor polskiej szkoly
            czytajacy, ale nierozumiejacy. Ale prosze bardzo, nauczylam sie juz, ze
            niektorym nalezy powtorzyc 15 razy: wyboru nalezy dokonywac na 4 poziomach!!!
            Wyboru metody antykoncepecji, podjecia wspolzycia seksualnego, decyzji o
            urodzeniu dziecka i decyzji o wychowaniu dziecka. Kazda z tych decyzji ma byc
            swiadoma.
            Ile jest godzin w trakcie calego toku nauczania (od 1.kl. s.p. do matury)
            poswiecanych jest tym sprawom? Podpowiem Ci: ZERO. Rowne, okragle zero. Nikt nie
            edukuje dzieci i mlodziezy w tym zakresie. Na jakiej wiec podstawie maja podjac
            swiadoma decyzje? Jakies sugestie?

            "Przecież to nie jest tak,że dopiero po zajściu w ciążę
            kobiecie objawiają się jej warunki materialne,jej sytuacja życiowa.Ona jest
            tego świadoma wcześniej. Więc dlaczego państwo ma wspierać,popierać brak rozwagi
            i to jeszcze kosztem tej istoty,która akurat najmniej się do tego przyczyniła?"
            A jesli sytuacja jest odwrotna niz Twoja? Facet mowi "ty sie szmato puszczasz na
            lewo i prawo to nie moj bachor, sama wychowuj tego bekarta" i ona zostaje sama.
            Idealny czas na szukanie pracy.
            Wskaz poza tym metode antykoncepcyjna majaca wskaznik Pearla rowny 0.


            bajerka11
            "Nie ma czegoś takiego jak mniejsze lub większe zło z moralnego punktu widzenia."
            KK: grzech powszedni, glowny, ciezki smiertelny.
            Prawo: wykroczenie, przestepstwo, zbrodnia.
            Jesli dla Ciebie przejscie poza zebra i gwalt sa, z moralnego punktu widzenia,
            tym samym to ja chyba wole byc niemoralna.

            "Zaś moim obowiązkiem jest pomoc każdej kobiecie, która znalazła się w trudnej
            sytuacji(...)"
            Brawo! A wypelniasz ten obowiazek? Bo wielu innych pro-liferow nie.

            "pomoc każdej kobiecie(...)ale na pewno nie poprzez zachęcanie jej do usunięcia
            jej dziecka, (...)"
            Do upojenia zniechecam. Ale nie zakazuje. Taka jest miedzy nami roznica.

            "Zastanawiam się, czy tak można. Dajesz innym przyzwolenie na coś, czego sama
            byś nie zrobiła, bo jest złe. Nie piszesz dlaczego."
            Moj ukochany jest wegetarianinem, bo uwaza za zle zabijanie zwierzat, zeby je
            jesc. Ja mieso jadam. On szanuje fakt, ze jestem czlowiekiem, mam wolna wole i
            wlasne sumienie i w zwiazku z tym daje mi przyzwolenie na robienie czegos, co on
            uwaza za zle.

            ma_dre
            "jana, ja ci po prostu nie wierze : pigulka + gumka >> dziecko??? z kogo ty
            sobie jaja robisz? No chyba ze pigule bralas nieregularnie, ale po co brac w
            takim ukladzie? "
            Mnozymy max. wskazniki Pearla (www.narodziny.med.pl/pearl.htm) i wychodzi
            nam 1,38%. Ja chce miec taka szanse na szostke w grze w totka! Za rok bede
            ustawiona na cale zycie.

            echtom
            "Z biologicznego punktu widzenia najlepiej jest, kiedy dzieci mają ludzie młodzi."
            Ze wzgledow zdrowotnych(!)dla kobiety optymalny czas na pierwsze dziecko to 27
            rok zycia.
            Zazwyczaj sie jest rowniez juz wtedy ustawionym zyciowo.

            "Nie wierzę, że epidemia niepłodności w ostatnich latach nie ma żadnego związku
            z uprzednim wieloletnim stosowaniem "ostrej" antykoncepcji."
            Nieplodnych jest do 20% spoleczenstwa, przy czym "wina" rozklada sie po rowno na
            obie plcie. Mezczyzni chyba "ostrej antykoncepcji" nie stosuja?
            Duzo wieksze znaczenie ma skazenie srodowiska, nowoczesna hodowla zwierzat i
            uprawa roslin, praca w trudnych warunkach (tu szczegolnie mezczyzni) oraz STRES.
            Z autopsji: w bardzo stresujacych okresach zycia miewalam cykle dowolnej
            dlugosci, bezowulacyjne i wieloowulacyjne. Moj organizm zupelnie sie rozregulowal.

            "Zaraz usłyszę, że mnóstwo kobiet po odstawieniu tabletek lub wyjęciu spirali od
            razu zachodzi w ciążę i zgadzam się, że tak jest w większości przypadków, ale
            wystarczy 10-20 % pechowców i już mamy społeczny problem."
            Bylabym szczerze zdumiona gdyby ktos Ci napisal o blyskawicznym zajsciu w ciaze
            po wyjeciu spirali, bo jest to srodek antykoncepcyjny przepisywany wylacznie
            kobietom nie planujacym wiecej dzieci.
            Pigulki sa uzywane do leczenia nieplodnosci, to zastosowanie bylo wczesniejsze
            niz czasowe wstrzymywanie plodnosci.
            Powiklania dotycza ulamkow procenta, 20% ma problemy z powodow wyzej opisanych.

            Swoja droga to co napisalas, dowodzi tego, co napisalam powyzej w odpowiedzi
            michaelowi.corleone: edukacja w Polsce lezy.

            "A dzieci urodzone w młodym wieku wyzwalają niesamowitą energię i napęd do
            osiągania sukcesów i "dorabiania się" - i na ogół ma się wtedy dość siły, by te
            funkcje pogodzić. "
            Pytanie co to jest mlody wiek. Moj zaplanowany deadline na pierwsze dziecko to
            28 rok zycia, chcemy jednak 2-3 lata wczesniej. Ta
            k wiec moim zdaniem urodze dziecko w mlodym wieku - wczesniej niz moja Mama. Ale
            urodzenie dziecka w 20 roku zycia? Dla mnie to by byla pomylka. To znaczy pewnie
            skonczylabym studia, ale juz wyjazd na stypendium za granice, udzial w zajeciach
            pozauczelnianych czy spedzenie miesiaca na badaniach bylyby wykluczone. Czyli
            moje wyksztalcenie byloby gorsze. Teraz jest czas nauki i pracy, czas dzieci
            bedzie za 2,3 lata.
            Dla mnie kazde warzywo ma swoja pore.

            Ale Ty mozesz urodzic dziecko kiedy tylko zechcesz, nawet majac 16 lat. Twoje
            zycie i Twoja decyzja.

            "Po prostu pierwsze pokolenie rodziców w Polsce wychowuje swoje dzieci w epoce
            zachłyśnięcia się "wolnością"."
            Moja prywatna teoria glosi, ze dzieci obecnie zazwyczaj sie nie wychowuje. Sa
            owszem chlubne wyjatki, ale jezeli statystyczny Polak rozmawia ze swoim
            dzieckiem 15 minut dziennie, to nie ma mozliwosci wychowania swojego dziecka.


            A teraz zagadka moralna. Adresowana szczegolnie do pro-lifersow, ale nie tylko.
            Wyobrazcie sobie kobiete, ktora w 4 miesiacu ciazy slyszy, ze do konca ciazy
            musi plackiem lezec, wstawac tylko kiedy musi, najlepiej zeby ktos za nia
            gotowal, sprzatal itd. Jesli przelezy nastepnych 5 miesiecy urodzi zdrowe
            dziecko. Jesli bedzie chodzic prawie na pewno poroni. Jak nazwiecie, to co
            zrobila ta kobieta, wstajac i chodzac po kilka godzin dziennie?
            • echtom Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 19:27
              Miło mi, że uznałaś mnie za ciemną babę, która nie odebrała żadnej edukacji z
              biologii i nauk pokrewnych, ale nie będę się obrażać. Co do przyczyn
              niepłodności - nie wypowiedziałam się autorytatywnie, tylko wyraziłam swoje
              subiektywne przypuszczenie ("Nie wierzę, że"). Jeszcze uzupełnię: długotrwałe
              stosowanie antykoncepcji przed urodzeniem pierwszego dziecka uniemożliwia
              zdiagnozowanie niepłodności powstałej z przyczyn wymienionych przez Ciebie. Gdy
              ludzie zaczynają starania w wieku 30+ i wtedy dowiadują się, że są niepłodni,
              zostaje im mało czasu na leczenie. "Młody wiek" na urodzenie dzieci to dla mnie
              do 30 lat, nie 16. Swoją drogą podaj mi źródło twierdzące, że optymalny wiek na
              urodzenie pierwszego dziecka to 27 lat - ja bym go przesunęła o kilka lat
              wcześniej, a zresztą to złudzenie sądzić, że w 2-3 lata po studiach jest się
              już ustawionym życiowo - to udaje się niewielu. Co do wycieczki osobistej - nie
              urodzę dziecka w wieku 16 lat, bo pierwszą córkę urodziłam w wieku lat 26. Dziś
              ona kończy 16 lat i zapewniam Cię, że nie namawiam jej na dziecko.
              A zagadka na końcu - nie mam pojęcia, czy masz na myśli konkretną osobę; jeśli
              tak, to ja jej nie znam i nie znam również jej intencji. Z suchego opisu
              nasuwają mi się dwa rozwiązania - albo, co mało prawdopodobne, kobieta nie chce
              tego dziecka i próbuje pomóc losowi, albo, co znacznie bardziej prawdopodobne,
              musi ryzykować, bo ma obowiązki, w których nikt nie może/ nie chce jej wyręczyć.
              • turzyca Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 23:40
                Nie uznalam Cie za ciemna babe. Nie mam w zwyczaju uogolniac, moze jestes
                wybitna fizyczka albo fantastyczna polonistka.
                Ale w krotkim poscie popelnilas 3 bledy rzeczowe.

                Co do wieku pierworodki to niestety zrodla nie umiem podac, ktores z czasopism
                medycznych, prawdopodobnie "sluzba zdrowia", ale niestety zadnych szczegolow,
                przekopuje taka prase w ramach odstresowywania, wiec bez zwracania uwagi na
                "kto, co, gdzie, jak." O ile dobrze pamietam uzasadnienie rewolucja hormonalna,
                jaka jest ciaza, daje w tym momencie najlepsze skutki. Mzy mi sie po glowie, ze
                byl drugi wiek chyba 24 lata, jako optymalny dla dziecka (elastycznosc macicy,
                gospodarka hormonalna matki itd)

                Kilka lat po studiach nie jest sie superustabilizowanym, ale ma sie juz
                zazwyczaj podstawy do przyszlej stabilizacji.


                Zagadka. Nic przeciwko urodzeniu dziecka nie miala. Ale jako osoba pracujaca na
                umowe-zlecenie nie mogla przestac pracowac na pol roku, bo zeszlaby z glodu.
                Ale pytanie bylo o strone etyczna. :)
                • echtom Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 00:48
                  Ale co tu ma etyka do rzeczy? Gdyby rzuciła pracę i umarła z głodu, to dziecko
                  by też umarło, więc tak czy inaczej musiała ryzykować. Nie napisałaś, czy jej
                  się udało, czy też sprawdził się czarny scenariusz.
                  I właściwie czyj pogląd chciałaś sprawdzić tą historią? Pro-liferski, że
                  dziecko poczęte jest najwyższym dobrem, któremu trzeba wszystko podporządkować?
                  Jeżeli tak, to nie do mnie adresowane, bo ja tak nie uważam. Pomijam sytuacje
                  zagrożenia zdrowia i życia kobiety, bo tu ewidentnie ważniejsza jest ona. Ale
                  są też sytuacje losowe, w których trzeba ryzykować. Jeżeli kobieta z zagrożoną
                  ciążą ma np. malutkie dziecko i żadnej możliwości, by zorganizować całodobową
                  pomoc, to przecież nie odda go na pół roku do domu dziecka, by donosić ciążę,
                  tylko ryzykuje, wykonując choćby minimum czynności pielęgnacyjnych. Mnie tylko
                  bulwersuje, gdy "embrion" przegrywa konfrontację z wygodą, karierą, studiami
                  itp. i dlatego aborcja na życzenie (pardon, z przyczyn "socjalnych") jest dla
                  mnie bardzo śliską etycznie sprawą.
            • convalya Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 19:38
              Turzyco, w większosći zgadzam sie z Tobą. Ale to:

              > Mnozymy max. wskazniki Pearla (www.narodziny.med.pl/pearl.htm)
              > i wychodzi nam 1,38%.

              To jedna wielka bzdura. Po pierwsze nie 1,38% tylko 13,8% - co już jest absurdem
              samym w sobie i 'dowodzi', że stosowanie pigułki do spółki z gumką daje mniejsze
              zabezpieczenie niż stosowanie samej pigułki - czyli, że prezerwatywa zaniża
              skuteczność antykoncepcyjną tabletek.

              Zgadzam się z tym co napisała Jana w swoim pierwszym poście, tzn. nie krytykuje
              jej podejścia i brawa za taki głos w dyskusji, ale też cieżko mi uwierzyć we
              wpadkę przy tak dokładnym zabezpieczeniu.
              • turzyca Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 23:42
                0,01x0,138=0,0138=1,38%
            • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 22:12
              turzyca napisała:
              >
              > "Tylko się pytam dlaczego tego wyboru nie można dokonywać przed zajśćiem w
              ciąż
              > ę?"
              > Przeczytales moj post? Ze zrozumieniem? Gdybys trafil do mnie na korepetycje,
              t
              > o
              > uznalabym Cie na podstawie tego zdania, za typowy wytwor polskiej szkoly
              > czytajacy, ale nierozumiejacy. Ale prosze bardzo, nauczylam sie juz, ze
              > niektorym nalezy powtorzyc 15 razy: wyboru nalezy dokonywac na 4 poziomach!!!
              > Wyboru metody antykoncepecji, podjecia wspolzycia seksualnego, decyzji o
              > urodzeniu dziecka i decyzji o wychowaniu dziecka. Kazda z tych decyzji ma byc
              > swiadoma.

              Ok.Ale powinno się mówić o decyzji o poczęciu dziecka a nie decyzji o
              urodzeniu.Urodzenie jest naturalną konsekwencją poczęcia.Chodzi mi o czas do
              podjęcia tych decyzji.Po prostu uważam,że po poczęciu jest już czas na
              odpowiedzialność a nie na decyzje.Wahałbym się gdyby nie można byłoby zrzec się
              praw rodzicielskich ale w sytuacji,gdy nie ma obowiązku wychowania prawo do
              nieograniczonej aborcji jest wyrazem głębokiego egoizmu.

              > Ile jest godzin w trakcie calego toku nauczania (od 1.kl. s.p. do matury)
              > poswiecanych jest tym sprawom? Podpowiem Ci: ZERO. Rowne, okragle zero. Nikt
              ni
              > e
              > edukuje dzieci i mlodziezy w tym zakresie. Na jakiej wiec podstawie maja
              podjac
              > swiadoma decyzje? Jakies sugestie?

              Ja nie jestem przeciwnikiem edukacji seksualnej wręćz przeciwnie.Uważam,że jej
              wysoki poziom realnie wyeliminuje aborcję.Ale dlaczego brak świadomości
              seksualnej matki ma być przesłanką do uniemożliwienia embrionowi rozwinięcia
              się i urodzenia?

              > A jesli sytuacja jest odwrotna niz Twoja? Facet mowi "ty sie szmato puszczasz
              n
              > a
              > lewo i prawo to nie moj bachor, sama wychowuj tego bekarta" i ona zostaje
              sama.
              > Idealny czas na szukanie pracy.

              Ale wytłumacz mi łopatologicznie,jak na produkt polskiej szkoły przystało,gdzie
              tu jest wina tego nienarodzonego dziecka,zęby uniemożliwiac mu urodzenie się?
              • turzyca Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 00:06
                "Ok.Ale powinno się mówić o decyzji o poczęciu dziecka a nie decyzji o
                urodzeniu.Urodzenie jest naturalną konsekwencją poczęcia.Chodzi mi o czas do
                podjęcia tych decyzji.Po prostu uważam,że po poczęciu jest już czas na
                odpowiedzialność a nie na decyzje."

                Urodzenie nie zawsze jest naturalna konsekwencja poczecia - poronienie, ciaze
                zagrozone.
                Decyzje o oddaniu dziecka do adopcji mozna podjac po poczeciu?

                Niestety nie dojdziemy do porozumienia w kwestii ilosci podejmowanych decyzji.
                • michael.corleone Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 10:02
                  turzyca napisała:

                  > "Ok.Ale powinno się mówić o decyzji o poczęciu dziecka a nie decyzji o
                  > urodzeniu.Urodzenie jest naturalną konsekwencją poczęcia.Chodzi mi o czas do
                  > podjęcia tych decyzji.Po prostu uważam,że po poczęciu jest już czas na
                  > odpowiedzialność a nie na decyzje."
                  >
                  > Urodzenie nie zawsze jest naturalna konsekwencja poczecia - poronienie, ciaze
                  > zagrozone.

                  W porządku.Urodzenie nie jest jedyną naturalną konsekwencją.Ale nigdy taką
                  konsekwencją nie będzie aborcja.
            • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 09:14
              Jesli przelezy nastepnych 5 miesiecy urodzi zdrowe
              dziecko. Jesli bedzie chodzic prawie na pewno poroni. Jak nazwiecie, to co
              zrobila ta kobieta, wstajac i chodzac po kilka godzin dziennie?

              Zabójstwem z premedytacją - buhahaha!!!!!!!
              A dołóżmy tej kobiecie małe dziecko wymagające starannej opieki - między innymi
              codziennego uczęszczania na rehabilitację. Jeżeli matka go wozić nie będzie
              przez te 5 miesięcy - wyląduje na wóżku. Albo będzie kuleć i powłóczyć nogą.
              Co zrobi normalna matka na miejsu tej kobiety? Jak postąpi osoba okrutna, dla
              której życie zygoty jest ważniejsze niż zdrowie żyjących?

              • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 09:36
                Nie to nie będzie zabójsto, jeśli będzie chodzić. To zależy od jej motywów.
                Jeśli będzie musiała zająć się chorym dzieckiem, to nie jest to naganne.
                Widzisz, to jest tak naprawdę ingerencja natury, a nie osób trzecich. To
                czynniki naturalne decydują, że nie może donosić ciąży. I jeśli wstaje z łózka,
                bo musi, to jest niejako usprawiedliwiona. Natomiast jeśli robi to z zamiarem
                pozbycia się dziecka, to tu już pojawiają się dylematy. Sam widzisz, że nie ma
                jednoznacznych sytuacji. Ale to nie jest aborcja.
                • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 20.11.06, 09:42
                  Co zrobi normalna matka na miejsu tej kobiety? Jak postąpi osoba okrutna, dla
                  której życie zygoty jest ważniejsze niż zdrowie żyjących?

                  A tak naprawdę, to normalna matka najpierw poprosi o pomoc innych. Nie żyjemy
                  przecież na pustyni. I jeśli zrobi wszystko, co będzie mogła, a mimo to nikt
                  jej nie pomoże, to po prostu wstanie z łóżka i zajmie się chorym dzieckiem. I
                  będzie w pełni usprawiedliwiona.
                  NORMALNE MATKI będą wiedziały, co zrobić. Bardzo w nie wierzę.
    • pixelpainter Kazda kobieta sama rzdzi soba..www.gs-arts.net 19.11.06, 16:44
      Kazda kobieta sama rzdzi soba..www.gs-arts.net
    • benek231 Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja Aborc 19.11.06, 21:48
      Taka jest prawda prosze kolezenstwa ,i nalezy walczyc o powszechny i latwy dostep do srodkow
      wczesnoporonnych, typu RU486.

      Ponadto dostep do tych srodkow pozwoli zaoszczedzic duzo energii spolecznej, jako ze antyaborcjonisci
      nie beda juz mieli mozliwosci walenia ludzi po oczach fotografiami plodow, co to maja raczki i nozki oraz
      ssia paluszki. Zygota paluszka nie ssie.

      • remedium57 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 22:08
        KOchani, czytam od godziny i własnym oczom nie wierzę!!! Co robią tu teksty
        napisane przez facetów? Jestem oburzona, jakim prawem przedstawiciele tej
        częsci ludzkości zktórych większość ciągle wyrządza kobietom krzywdy, wypowiada
        się na te tematy? Już samo to, że w Sejmie, w rządzie itp itd większośc
        stanowią mężczyżni jest deprymujące, a to o jakich sprawach chcą decydować
        przechodzi ludzkie pojęcie. Gdybym tylko mogła, odebrałabym im głos... Zróbciee
        coś, żeby pikiety takie mogły się odbywać w każdym innym mieście, może któraś z
        pań tu piszących ma taką możliwość, chętnie bym wziąła udział. Moim zdaniem,
        wogóle nie powinno to podlegać rozważaniom, musi mieć każda kobieta prawo do
        decydowaniao sobie i swojej ciąży, i żaden facet, czy to mąż, czy to lekarz,
        czy ktokolwiek inny nie ma prawa decydować. Owszem, ojciec dziecka może
        doradzać, prosić, obiecywać, ale nie decydować...... koniec,kropka. POZDRAWIAM
        • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 22:31
          W zasadzie popieram, tylko, na dobra sprawe, nie mozesz byc pewna(pewien) jakiej plci jest osoba
          stojaca za danym nickiem. Wazne co pisze, bo jak na razie jestesmy na wczesnym etapie mowienia, a
          nie decydowania. Czyli im wiecej ludzi popiera prawo kobiety do decydowania, tym lepiej dla
          perspektyw tego prawa - zgadza sie(?)
          A gdy juz bedziecie mialy prawo decydowac o sobie, to - jeszcze raz popieram - decydujcie sobie
          same. Chyba, ze postanowicie wciagnac w to swoich mezczyzn (nie generalnie, lecz w kazdym
          przypadku indywidualna decyzja).

          Nie antagonizuj mezczyzn ktorzy sa/moga byc Tobie przyjazni i pomocni :)

          Za linkiem jest tekst do Manueli Gretkowskiej.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=52465560
          • remedium57 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 09:14
            Wiem że są mężczyżni na których możemy liczyć, fajnie, tylko ilu ich jest? jaki
            procent, uważasz? przeczytałam kiedyś że pewnwj populacji mężczyzn zadano
            pytanie czy zgwałciliby kobietę i wyobraż sobie że 90% odpowiedziało że tak,
            gdyby im nic za to nie groziło. To jest porażające. no dobrze, zakładamy że na
            leżysz do tych 10% i że masz takich kolegów, zatem liczę ja, moje koleżanki,
            moje córki na waszą pomoc. dzięki
        • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 22:35
          > Owszem, ojciec dziecka może
          > doradzać, prosić, obiecywać, ale nie decydować...

          Rozumiem,że Ty też ojcowi doradzisz,poprosisz go lecz po tym jak zdecydujesz
          urodzić się dziecko i on się zdecyduje nie łożyc na nie to Ty nie pójdziesz do
          sądu po alimenty od niego?
          • bajerka11 Re: Do Turzycy 19.11.06, 22:47
            "Nie ma czegoś takiego jak mniejsze lub większe zło z moralnego punktu
            widzenia."
            KK: grzech powszedni, glowny, ciezki smiertelny.
            Prawo: wykroczenie, przestepstwo, zbrodnia.
            Jesli dla Ciebie przejscie poza zebra i gwalt sa, z moralnego punktu widzenia,
            tym samym to ja chyba wole byc niemoralna.

            Sama operujesz pojęciem grzechu. A grzech sam w sobie , i to każdy, jest
            niemoralny. To samo tyczy się prawa. Za każdym razem jest to wykroczenie.
            O ile przejście w miejscu niewyznaczonym jest raczej głupotą, o tyle gwałt
            wiąże się z okrucieństwem. Wszystko to jednak jest niemoralne.
            Ciekawa jestem jak patrzy na ciebie mąż, kiedy wcinasz schabowego. Sam nie je,
            a na jego oczach dokonują się takie zbrodnie. Bardzo to przewrotne muszę
            przyznać.
            • turzyca Re: Do Turzycy 20.11.06, 00:24
              Zarowno przejscie przez pasy jak i zabojstwo sa zlamaniem prawa. Tylko roznego
              kalibru. Tak samo chyba rozroznisz obzarstwo i zabojstwo?
              Ja nie mowie, ze obie te rzeczy nie sa niemoralne, ja tylko wskazuje, ze od
              wiekow istnieje zroznicowanie.

              Schabowe wcinam u mojej Mamusi, na wspolne wizyty sa przygotowywane pierogi.
              Raczej nie mam takiego zaciecia, zeby gotowac dwa obiady, wiec jemy to samo.
              Zreszta schabowe to maly pikus: ulubionym daniem Jego wspollokatora byla salatka
              krabowa i smierdzace salami. Mysle, ze zyjac w Europie musi byc oswojony z
              widokiem osob jedzacych mieso. Wyobrazasz sobie wizyte w stolowce uniwersyteckiej?
          • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 22:52
            > Owszem, ojciec dziecka może
            > doradzać, prosić, obiecywać, ale nie decydować...

            Rozumiem,że Ty też ojcowi doradzisz,poprosisz go lecz po tym jak zdecydujesz
            urodzić się dziecko i on się zdecyduje nie łożyc na nie to Ty nie pójdziesz do
            sądu po alimenty od niego?

            Mysle, ze niepotrzebnie komplikujesz sprawe. Nigdy nie bedziesz mial takiego generalnego
            prawa ,ktore zadowoli wszystkie indywidualne przypadki.
            Jak na razie chodzi o prawo kobiety do decydowania. Adresatka Twojego listu, jak i ja, uwazamy, ze
            prawo to nalezy wylacznie do kobiety. Tak to wyglada generalnie - reszta to juz kwestie kultury
            osobistej, przyzwoitosci oraz wzajemnego zaufania. Jesli bylbym kobieta, w takiej sytuacji, to
            najprawdopodobniej wiedzialbym, ze posiadania potomstwa nie nalezy konsultowac sie z Toba. Innymi
            slowy dziecko przyszloby na swiat bez Twojej zgody.
            W twojej czesci, natomiast, zostalbys askarzony o alimenty - przed ktorymi, rozumiem, juz teraz masz
            opory. Albo tez, nie zostalbys zaskarzony lecz olany - i o tym moglibysmy ewentualnie dyskutowac.
            • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 23:06
              > Mysle, ze niepotrzebnie komplikujesz sprawe. Nigdy nie bedziesz mial takiego
              ge
              > neralnego
              > prawa ,ktore zadowoli wszystkie indywidualne przypadki.
              > Jak na razie chodzi o prawo kobiety do decydowania. Adresatka Twojego listu, j
              > ak i ja, uwazamy, ze
              > prawo to nalezy wylacznie do kobiety

              Nie komplikuję sytuacji tylko wytykam niekonsekwencje.Ja uważam,że prawa do
              decydowania o tym czy poczęte dziecko się urodzi nie ma nikt ani ojciec ani
              matka.Dziecko powinno się urodzić.

              > Jesli bylbym kobieta, w taki
              > ej sytuacji, to
              > najprawdopodobniej wiedzialbym, ze posiadania potomstwa nie nalezy
              konsultowac
              > sie z Toba. Innymi
              > slowy dziecko przyszloby na swiat bez Twojej zgody.

              Dziecko poczęte nawet moje nie potrzebuje mojej zgody,by się urodzić.Ono ma do
              tego prawo.Moja zgoda nie ma znaczenia.Skoro spłodziłem dziecko to muszę(moja
              wola też ma niewielkie znaczenie)wziąć za nie odpowiedzialnośc.Proste.

              > W twojej czesci, natomiast, zostalbys askarzony o alimenty - przed ktorymi, ro
              > zumiem, juz teraz masz
              > opory.

              Źle mnie zrozumiałeś.Nigdy się nie kłóciłem ani bym się nie kłócił z matką mego
              dziecka o alimenty.Ani przed sądem ani w ogóle.Dla mężczyny to jest
              dyshonor.Nie szanuję takich facetów.
              • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 23:10
                • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 23:28
                  Ta reklama srodkow antystresowych na tym forum to czysty bandytyzm. Ta reklama pakuje kobiety w
                  stres, gdyz utrudnia korzystanie z tego forum. Na szczescie nie bywam tu zbyt czesto.
                  ===

                  > Mysle, ze niepotrzebnie komplikujesz sprawe. Nigdy nie bedziesz mial takiego
                  ge
                  > neralnego
                  > prawa ,ktore zadowoli wszystkie indywidualne przypadki.
                  > Jak na razie chodzi o prawo kobiety do decydowania. Adresatka Twojego listu, j
                  > ak i ja, uwazamy, ze
                  > prawo to nalezy wylacznie do kobiety

                  Nie komplikuję sytuacji tylko wytykam niekonsekwencje.Ja uważam,że prawa do
                  decydowania o tym czy poczęte dziecko się urodzi nie ma nikt ani ojciec ani
                  matka.Dziecko powinno się urodzić.

                  Tak to wyglada po Twojej stronie. Po mojej zupelnie inaczej. Nie ma czegos takiego jak dziecko
                  poczete. Rownie dobrze moglys na jajko powiedziec "kurczak poczety". Jest dziecko i jest plod. Do
                  decydowania o tym drugim ma miec prawo kobieta. Wylacznie.

                  > Jesli bylbym kobieta, w taki
                  > ej sytuacji, to
                  > najprawdopodobniej wiedzialbym, ze posiadania potomstwa nie nalezy
                  konsultowac
                  > sie z Toba. Innymi
                  > slowy dziecko przyszloby na swiat bez Twojej zgody.

                  Dziecko poczęte nawet moje nie potrzebuje mojej zgody,by się urodzić.Ono ma do
                  tego prawo.Moja zgoda nie ma znaczenia.Skoro spłodziłem dziecko to muszę(moja
                  wola też ma niewielkie znaczenie)wziąć za nie odpowiedzialnośc.Proste.

                  To bardzo ladnie o Tobie swiadczy.

                  > W twojej czesci, natomiast, zostalbys askarzony o alimenty - przed ktorymi, ro
                  > zumiem, juz teraz masz
                  > opory.

                  Źle mnie zrozumiałeś.Nigdy się nie kłóciłem ani bym się nie kłócił z matką mego
                  dziecka o alimenty.Ani przed sądem ani w ogóle.Dla mężczyny to jest
                  dyshonor.Nie szanuję takich facetów.

                  No i bardzo dobrze.
                  • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 19.11.06, 23:40
                    > Tak to wyglada po Twojej stronie. Po mojej zupelnie inaczej. Nie ma czegos
                    taki
                    > ego jak dziecko
                    > poczete. Rownie dobrze moglys na jajko powiedziec "kurczak poczety". Jest
                    dziec
                    > ko i jest plod. Do
                    > decydowania o tym drugim ma miec prawo kobieta. Wylacznie

                    To o czym tu mówisz to próba zafałszowania rzeczywistości językiem.
                    • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 00:05
                      > Tak to wyglada po Twojej stronie. Po mojej zupelnie inaczej. Nie ma czegos
                      takiego jak dziecko poczete. Rownie dobrze moglys na jajko powiedziec "kurczak poczety". Jest
                      dziecko i jest plod. Do decydowania o tym drugim ma miec prawo kobieta. Wylacznie.

                      To o czym tu mówisz to próba zafałszowania rzeczywistości językiem.

                      Czy to znaczy, z w rzeczywistosci nie zafalszowanej jajko jest kurczakiem? Ciekawe rzeczy wtlaczaja
                      wam teraz do glow, na tych katechezach..., no no...
                      • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 09:59
                        benek231 napisał:
                        > Czy to znaczy, z w rzeczywistosci nie zafalszowanej jajko jest kurczakiem?
                        Ciek
                        > awe rzeczy wtlaczaja
                        > wam teraz do glow, na tych katechezach..., no no...

                        A co mnie obchodzą kury?Nawet jeśli masz rację to czy mamy przykładać miarę
                        kurzą do spraw ludzkich?I proszę bez protekcjonalnego tonu,bo nie znasz mnie i
                        staraj się wypowiadać na tematy,o których coś wiesz.
                    • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 12:10
                      To o czym tu mówisz to próba zafałszowania rzeczywistości językiem.

                      NIKT nie ma prymatu na prawde. taką człowiek ma rzeczywistość, jak ją sobie
                      nazwie. teraz akurat(ale teraz, nie od wiekow i na zawsze:) u wladzy mamy
                      prawice, wiec aborcja to morderstwo, embrion jest jakosciowo rownowazny z
                      urodzonym dzieckiem - ale to nie jest jakis uniwersalny status ogolnoludzki od
                      zawsze, to jest stan w POLSKIM prawie od 1989 roku. spojrz na zachod -
                      zobaczysz, ze w wielu panstwach mysla inaczej. takze nie przypisuj sobie
                      patentu na jedyną prawdę. bo nie ma czegos takiego jak jedyna prawda, jest
                      prawo, ktore tworza konkretni ludzie , w danym czasie i miejscu. po nich
                      przyjda inni ludzie i byc moze zmienia to prawo
                      smieszy mnie przekonanie o istnieniu jakiejs jedynej rzeczywistosci(akurat po
                      mysli prawicy i pro-life, ciekawe czemu:) ktorą język fałszuje. jest cos
                      takiego jak językowy obraz swiata, czyli, jak cos sobie nazwiesz, tak to
                      istnieje. i dlatego zygota(termin medyczny, czyli najbardziej neutralny) dla
                      jednych jest zyciem rownie waznym, jak zycie urodzonego dziecka, dla innych
                      jest potencją, przerywając te potencję nie sprawiamy jej bolu - bo ona nawet
                      nie czuje)
                      słowem, jak nazwiesz, tak masz. a ze w polityce obowiazuje cywilizowana zasada:
                      raz nasze, raz wasze" albo "teraz, ku.., my" to teraz jest wasze. ale ze
                      prawica rzadzic wiecznie nie bedzie, a proces laicyzacji nieuchronnie obejmie i
                      polske, to zobaczymy, jak dlugo "wasze" :)
                      • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 12:46
                        > słowem, jak nazwiesz, tak masz. a ze w polityce obowiazuje cywilizowana
                        zasada:
                        >
                        > raz nasze, raz wasze" albo "teraz, ku.., my" to teraz jest wasze. ale ze
                        > prawica rzadzic wiecznie nie bedzie, a proces laicyzacji nieuchronnie obejmie
                        i
                        >
                        > polske, to zobaczymy, jak dlugo "wasze

                        Nie mam poglądów prawicowych,nie jestem członkiem KRK więc proszę mi tu nie
                        insynuować jakichś tam powiązań.Nic o mnie nie wiesz,więc daruj sobie
                        szufladkowanie mnie.

                        > smieszy mnie przekonanie o istnieniu jakiejs jedynej rzeczywistosci(akurat po
                        > mysli prawicy i pro-life, ciekawe czemu:) ktorą język fałszuje. jest cos
                        > takiego jak językowy obraz swiata, czyli, jak cos sobie nazwiesz, tak to
                        > istnieje. i dlatego zygota(termin medyczny, czyli najbardziej neutralny) dla
                        > jednych jest zyciem rownie waznym, jak zycie urodzonego dziecka, dla innych
                        > jest potencją, przerywając te potencję nie sprawiamy jej bolu - bo ona nawet
                        > nie czuje)

                        No dobrze.Tylko jak daleko można rozciągnąć granice tworzenia rzeczywistości
                        przez język?Czy zabójca może bronić się argumentem,że zabity nie był dla niego
                        człowiekiem?Więc skoro zabójca powiedział,że ofiara nie jest człowiekiem to
                        widocznie tak jest.W końcu jak sobie coś nazwiesz tak to istnieje.
                        • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 13:14
                          przepraszam, jesli urazilam cie posadzeniem o przynaleznosc do kosciola
                          katolickiego lub prawicy, mnie tez by to urazilo.
                          rozumiem, ze dla ciebie zabojca narodzonego czlowieka(dziecka, kobiety
                          mezczyzny) i kobieta usuwajaca ciąże to to samo, albo bardzo podobne, skoro
                          porownujesz. tak jak niektorzy porownuja aborcje do Holocaustu. dla mnie i
                          pierwsze i drugie porownanie jest absurdem.
                          obroncy "zycia poczetego", "zycia nienarodzonego" zawsze w ktoryms momencie
                          wyskakuja z tym porownaniem, ze godzic sie na aborcje to jak godzic na smierc
                          narodzonego, żyjącego czlowieka. dla mnie zrownanie embrionu z takim
                          czlowiekiem jest niemozliwe do przyjecia,ale akceptuje taki poglad dopoki ktos
                          mi go nie narzuca. dlatego uwazam, ze decyzje o ciazy(do 10.tygodnia) nalezy
                          pozostawic samym zainteresowanym, czyli potencjalnym rodzicom. nikt nie ma
                          prawa decydowac za nich i wbrew nim.
                          • bajerka11 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 13:44
                            Nikt Ci niczego nie narzuca. Po prostu ja tak to widzę, ty inaczej. To, co dla
                            ciebie jest tylko embionem, dla mnie jest aż embrionem. I choćbyś pękła jest to
                            zaczątek ludzkiego życia. Tego nie zmienisz i to jest ta jedyna prawda.
                            Zaś kobietom, które w ludzkim życiu chcą widzieć coś na kształt nowotworu życzę
                            spełnienia marzeń.
                            Nikt ci nie broni pikietować przed sejmem, nie każe chodzić do kościoła. Wiesz
                            o tym doskonale. Gratuluję łatwości z jaką krytykujesz kościół. Spróbuj z
                            muzułmanami, oni też są przeciwni aborcji. Czy boisz się, że wylecisz w
                            powietrze.
                            Co do lajcyzacji społeczeństwa. W Europie nastanie raczej era mułzułmanizmu, bo
                            jak na razie to laicy wymierają. Wprawdzie Szwedzi się zorientowali, ale trochę
                            za póżno i trochę ich za mało.
                            • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 13:53
                              "Nikt Ci niczego nie narzuca. Po prostu ja tak to widzę, ty inaczej" - prawo mi
                              to narzuca, ustawa III RP, ostateczny ksztalt w 1996 roku. to, ze ty masz inne
                              poglady naprawde nie jest dla mnie problemem, i mysle, ze vice versa. ale to,
                              ze w Polsce od 1989 roku aborcja zeszla do podziemia jest kwestią prawa, nie
                              poglądow. poslowie mi cos narzucili. proste?

                              "I choćbyś pękła jest to
                              > zaczątek ludzkiego życia. Tego nie zmienisz i to jest ta jedyna prawda.".

                              tak, tylko ze do 1989 roku moglas legalnie isc do przychodni i tam miec
                              aborcje. takze wtedy w swietle prawa twoja "jedyna prawda" wygladala troche
                              inaczej. teraz musisz jechac za granice, gdzie zabieg jest legalny. Piszesz
                              o "jedynej prawdzie" tymczasem aborcja prawie w calej europie jest legalna.
                              kontynent mordercow!:) mozesz tez otworzyc jakakolwiek gazete i znalezc
                              ogloszenie o wywolywaniu miesiaczki, no i miec min. 2tys zlotych, oczywiscie.
                              • echtom Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 14:01
                                Słuchaj, a czemu zabieg, który nie służy ratowaniu zdrowia ani życia, a w
                                dodatku jest kontrowersyjny etycznie, miałby być darmowy? Może uczciwy byłby
                                kompromis - aborcja legalna, ale pełnopłatna, tak jak np. chirurgia kosmetyczna?
                                • sir.vimes Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 14:34
                                  Dla nas - wykształconych, zabezpieczonych i już gotowych na dzieci:))))) (swoją
                                  drogą, zdziwiłam się, że twoje córki są aż tak starsze od mojej małej, pamiętam
                                  twoje posty o "wczesnych" problemach macierzyńskich, bardzo mądre, więc chhyba
                                  masz słoniową pamięć:)) to aborcja może sobie być i pełnopłatna i nielegalna, no
                                  problem.
                                  Ale chodzi o inne kobiety, prawda? Polecam reportaż w Polityce o becikowych
                                  dzieciach. Dla tych kobiet i ich córek to ja nawet mogę większe podatki płacić
                                  byle korzystały do upojenia z antykoncepcji , opieki zdrowotnej, witaminek i w
                                  ostateczności- także z aborcji.
                                  • bajerka11 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 14:55
                                    Ja nie piszę o aspekcie prawnym, tylko o istocie natury.
                                    Mi też posłowie narzucają min. prawo podatkowe, które mi się nie podoba, ale to
                                    naród ich wybrał większością głosów. Mój mąż, kiedy się użalam, mówi abym sama
                                    kandydowała i starała się coś zmienić, a nie tylko gadała. I wiesz, sporo w tym
                                    racji.
                                    Poruszając aspekt Europy. Europa właściwie wywodzi się z barbarzyństwa. Sięgnij
                                    do jej początków. Również te odniesienia, co do drugiej wojny światowej są nie
                                    tak zupełnie bez podstaw. Przecież to się działo w tej Europie, która także nie
                                    kiwnęła palcem, aby wyzwolić Polskę z okupacji radzieckiej. Jeszcze nas pchnęła
                                    w ręce Stalina.
                                    Ja chwilowo mieszkam w kraju Europy zachodniej, ale nie ze względów
                                    ideologicznych, tylko materialnych. Tak jak większość Polaków. Głównie chęć
                                    zarobku wysyła nas na zachód.
                                    Gdyby tę Europę pozbawić nagle środków materialnych zobaczyłabyś tę ich
                                    moralność. Poczytaj sobie choćby o Republice Weimarskiej.
                                  • echtom Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 15:02
                                    Problem w tym, że takie kobiety i tak z tych praw nie skorzystają. Nie czytałam
                                    artykułu, ale domyślam się, że chodzi o kobiety, które rodzą dzieci tylko po
                                    to, by dostać parę złotych na konsumpcję. Los tych dzieci niewiele je obchodzi,
                                    a po co miałyby się pozbawiać źródła dochodu? Gdybym miała pewność, że
                                    skorzystają z antykoncepcji lub sterylizacji, też mogłabym się dołożyć, ale
                                    czarno widzę. Za to w 10-20 aborcji na osobę to juz nie bardzo chciałabym
                                    inwestować.
                                    • sir.vimes Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 15:13
                                      Raczej chodzi mi o to , jak są "wychowywane" w temacie seksualności, co rok mama
                                      ma nowego konkubenta, a tatuś nową panią - to i nowe rodzeństwo, co sobie
                                      żałować, przecież opieka nakarmi.
                                      Dlatego wspomniałam o córkach takich kobiet.

                                      A artykuł naprawdę polecam, mimo, że przerażający .
                                • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 19:38
                                  jakos wczesniej nie bylo o tym mowy jestem za pelnoplatnym zabiegiem dla osob o
                                  dochodach powyzej okreslonego minimum - nie wiem jakie sie przyjmuje, przy
                                  przyznawaniu wszelkiego rodzaju zasilkow. moze minimum socjalne byloby tym
                                  progiem? powyzej minimum czesciowa refundacja, przy dobrym statusie materialnym
                                  zabieg pelnoplatny np.1500-2000zl
                                  zabieg bezplatny ponizej minimum socjalnego.
                                  tym musialoby sie zajac ministerstwo zdrowia, zeby wytyczyc granice od jakiego
                                  dochodu zabieg pelnoplatny, a do jakiego (czesciowo) refundowany. zeby
                                  np.biedniejsza osoba mogla zaplacic 1500 zl a nie 2000, albo miala mozliwosc
                                  placenia w ratach.
                                  nigdy nie sugerowalam, zeby ten zabieg byl bezplatny dla wszystkich w ramach
                                  NFZ, tylko dla najbiedniejszych
                                  • iluminacja256 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 18:49
                                    sorry, ale trochę mnie to rozwala - koszta aborcji to koszt rownowazny
                                    dokładnie z leczeneim kanałowym zeba wraz ze znieczuleniem i wypelneineim. Nie
                                    znam lekarza, ktry wzaiłby za to 1500 zł, problem będzie z takim, ktory wziałby
                                    z to choćby 500 zł!!! Ludzie , do cholery, pzrecież te ceny 1500-2000 są takei,
                                    bo oni biją sobie kabzę w podzimiu i wiedza, z emogą zadać nawet i 3000, a jak
                                    ktoś jest zdesperowany , to da....No litości, pogadajcie kiedyś z jakimś
                                    gienkologiem, jaki jest rzeczywisty koszt aborcji! To pzrecież leczenei
                                    nadzerki jest drozsze!
                          • michael.corleone Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 15:52
                            kadanka napisała:
                            > rozumiem, ze dla ciebie zabojca narodzonego czlowieka(dziecka, kobiety
                            > mezczyzny) i kobieta usuwajaca ciąże to to samo, albo bardzo podobne, skoro
                            > porownujesz. tak jak niektorzy porownuja aborcje do Holocaustu. dla mnie i
                            > pierwsze i drugie porownanie jest absurdem.

                            Nie to nie jest to samo.Ale to Ty zaproponowałaś tę zabawę językiem,więc nie
                            zdziw się jak jej ktoś użyje przeciwko Tobie.Nigdzie nie napisałem,że dla mnie
                            embrion jest ważniejszy od człowieka urodzonego,choc uważam,że embrion to po
                            prostu stadium życia człowieka a nie jakieś monstrum z kosmosu.Mimo to
                            uważam,że to stadium jest powinno być trochę mniej chronione niż człowiek po
                            narodzeniu(dlatego jestem za obecnym stanem prawnym w kwestii
                            aborcji).Natomiast trochę nie znaczy całkowicie.Nie uważam że dopuszczenie
                            embrionu do rozwinęcia się i urodzenia jest traktowaniem go w specjalnie
                            uprzywilejowany sposób w stosunku do matki.
                            • turzyca Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 17:51
                              Wylacze sie z tej dyskusji na najblizsze dwa tygodnie, bo nie bede miala dostepu
                              do sieci. Zgaduje, ze jak wroce, to albo nie bede w stanie przeczytac calego
                              watku, albo dyskusja juz wygasnie.
                              W ramach pozegnania polecam lekture Tygodnika Powszechnego. W szczegolnosci te
                              czesc rozmowy z prof. Mikulášem Lobkowiczem, ktora jest poswiecona kwestiom prawnym.
                              • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 05:26
                                No to nie zapomnij pozdrowic od nas Tura.
      • asienka33 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 06:19
        Tak. W chwilach miłosnych uniesień nie ma sie czasem głowy do protekcji czy czasu na nią, ale winny być
        możliwości zabezpieczenia się przed aborcja, przy pomocy środków wczesnoporonnych. Nazajutrz bądź
        za tydzień.
        • bajerka11 Re: Schabowy 20.11.06, 08:30
          O ile jedzenie mięsa nie jest wbrew prawom naturalnym, o tyle aborcja tak. W
          przyrodzie też istnieje zróżnicowanie, Krowa mięsa nie je, a wilk i owszem. ja
          tu nie widzę problemu.
          • benek231 Re: Schabowy A ty tylko o zarciu :( 22.11.06, 05:23
            obzarstwo to grzech 2-go stopnia. Boj sie. Pojdziesz do piekla.
        • bajerka11 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 08:41
          Ktoś napisał

          W chwilach miłosnych uniesień nie ma sie czasem głowy do protekcji czy czasu
          na nią, ale winny być
          możliwości zabezpieczenia się przed aborcja, przy pomocy środków
          wczesnoporonnych. Nazajutrz bądź
          za tydzień.


          Ile ty masz lat. O jaką protekcję Ci chodzi. Czy rozumiesz ynaczenie tego słowa.
          Poza tym przy pomocy środków wczesnoporonnych nie można się zabezpieczyć. Jak
          sama nazwa wskazuje, wywołują one poronienie. Logiczne.

          A propos zapłodnionego jajka. To chyba oczywiste, że w sprzyjających
          okolicznościach powstanie z niego kurczak,co do tego chyba nikt nie ma
          wątpliwości. Jest to zatem początek kurzego życia. Tyle tylko, że na forum
          dyskutujemy o ludzkim życiu i o aborcji człowieka, a nie kury.
          Jeśli zaś dla ciebie, benku, życie kury i człowieka przedstawia tę samą
          wartość, to myślę, że masz poważne kłopoty egzystencjalne. Rozumiem, że
          brzydzisz się religią, ale istnieje jeszcze coś takiego, jak etyka.
          • malgozab kkk jak konstytucja 20.11.06, 11:18
            "Tyle tylko, że na forum
            dyskutujemy o ludzkim życiu i o aborcji człowieka, a nie kury"

            Przypominam, że rozmowy na ten temat mogą realnie wpłynąc na życie wszystkich
            kobiet w tym kraju - dalej rozważa się zapis w konstytucji. Nie będzie to zapis,
            który umożliwi aborcję na życzenie - nie jestem aż taką utopistką, zeby myśleć,
            ze to w Polsce mozliwe. Rozważa się CAŁKOWITY zakaz aborcji. Wczoraj w programie
            "Warto rozmawiać" zwolennicy całkowitego zakazu aborcji też nie traktowali
            człowieka jak kury - tzn. tego nienarodzonego, bo kobietę zgwałconą czy noszącą
            w sobie płód zagrażający życiu i zdrowiu tak. Pani z ruchu na rzecz obrony życia
            zapewniala, że urodzilaby dziecko poczęte z gwałtu. Inna pani opowiadała
            historię swojej ciąży - płód był uszkodzony (później okazało sie, ze w wyniku
            zaniedbania lekarzy), domagając sie prawa do urodznia dziecka głęboko
            upośledzonego. Poswiecono tej pani bardzo dużo czasu, pozwolono jej opowiedzieć
            ze szczegółami tę tragedię. Współczuje jej. Ale dlaczego nie usłyszłam głosu
            kobiet, które nie chciały nosić płodu zagrażającego ich życiu i zdrowiu? Czy
            dojdzie w tym kraju do tego, ze kobieta w ciąży, której nie chce (bo zagraża
            życiu, jest wynikiem gwałtu) nie bedzie miała prawa głosu? Pan Terlikowski z
            przekonaniem mówił o tym, ze życie to życie, więc nie mają tu znaczenia
            przeżycia kobiety. Jak to? Więc do traumy gwałtu dołożyć jeszcze traumę ciąży,
            bo kobieta to nie inkubator? Dziecko przez 9 miesięcy nie rozwija sie w jakimś
            oddzielnym pomieszczeniu, ale w jej brzuchu i człowiek, który sie narodzi jest
            też częścią jej. Przeiwnicy aborcji mówili "równi pochylej"- od aborcji do
            eutanazji. A co z równia pochyłą, która już ma miejsce w naszym kraju - od
            nieobecnej edukacji seksualnej po drogą antykoncepcję aż do zmuszania do
            urodzenia dziecka, które sie nie powinno (sic!) narodzić (gwalt, zagrożone życie
            i zdrowie).
          • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 20.11.06, 20:50
            bajerka11 napisała:

            Ktoś napisał

            W chwilach miłosnych uniesień nie ma sie czasem głowy do protekcji czy czasu
            na nią, ale winny być możliwości zabezpieczenia się przed aborcja, przy pomocy
            środków wczesnoporonnych. Nazajutrz bądź za tydzień.


            Ile ty masz lat. O jaką protekcję Ci chodzi. Czy rozumiesz ynaczenie tego słowa.
            Poza tym przy pomocy środków wczesnoporonnych nie można się zabezpieczyć. Jak
            sama nazwa wskazuje, wywołują one poronienie. Logiczne.


            O co ci chodzi, Ropuszko Kropielnicowa? Moze naucz sie najpierw czytac i
            rozumiec co kobieta pisze. A pisze ona o "możliwości zabezpieczenia się przed
            aborcja, przy pomocy środków wczesnoporonnych."

            Innymi slowy pisze, sadze o takich sytuacjach kiedy to kochasiom zapomnialo sie
            uzyc srodkow antykoncepcyjnych, badz ich nie mieli akurat. Czyz nie jest
            oczywiste, ze wtedy jedynie srodki przeciwporonne skutecznie zabezpieczyc moga
            (to ta protekcja) przed aborcja?

            A jajko jest jajkiem a nie kura, tak jak zygota jest zygota.
          • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 06:34
            bajerka11 napisała:
            A propos zapłodnionego jajka. To chyba oczywiste, że w sprzyjających
            okolicznościach powstanie z niego kurczak,co do tego chyba nikt nie ma
            wątpliwości. Jest to zatem początek kurzego życia.

            Ale tak dlugo jak jest w skorupie to nie jest kurczak lecz jajko.

            Tyle tylko, że na forum

            dyskutujemy o ludzkim życiu i o aborcji człowieka, a nie kury.
            Jeśli zaś dla ciebie, benku, życie kury i człowieka przedstawia tę samą
            wartość, to myślę, że masz poważne kłopoty egzystencjalne.

            Jak to dyskutujemy?! Ty klepiesz te swoja mantre i nie masz szans na refleksje z powodu
            zindoktrynowanego umyslu, czy jek kto woli - wymozdzenia.

            Rozumiem, że brzydzisz się religią, ale istnieje jeszcze coś takiego, jak etyka.

            Ja brzydze sie ludzmi ktorzy z ciebie zrobili posluszny im robot. W przeciwnym razie, w miejsce
            moralnosci katolickiej dotarlo by moze nieco etyki, w ktorej kobieta i jej szczescie (przynajmniej) takze
            sie liczy. Wedlug moralnosci katolickiej czlowiek zaczyna sie od zaplodnienia, i czlowiek jest nietykalny,
            czyli... po kiego czorta zabierazs glos i uzasadniasz kiedy ty nie masz prawa byc otwarta na dyskusje.
            Masz nakaz byc zamknieta i nieprzemakalna. I nawet niezle ci to idzie.
            • echtom Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 09:33
              Oj Benku, Benku, a kto zindoktrynował Twój umysł? Bo obsesyjna nienawiść na
              pewno nie ma nic wspólnego z otwartością na dyskusję i swobodą myślenia.
              • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 03:53
                echtom napisała:

                > Oj Benku, Benku, a kto zindoktrynował Twój umysł? Bo obsesyjna nienawiść na
                > pewno nie ma nic wspólnego z otwartością na dyskusję i swobodą myślenia.


                Dobre, tak wolny umysl jak moj, czlowieka tak wolnego i niezaleznego to w Polsce ze swieca mozesz
                szukac. Pewnie dlatego mnie nienawidzisz. Nie przejmuj sei - nie tylko ty. Wy koscielni radzi byscie byli
                oglupic wszystkich maksymalnie, ustawic parami, na komende lyzka do ust, i z powaga maszerowac do
                nieba.

                Sadzisz, ze jestes przygotowana do dyskusji - to dyskutuj. Inaczej wiem, ze mam do czynienia z
                jeszcze jednym wymoczkiem kropielnicowym, zdolnym jedynie do obsmarowywania posiadajacych
                odmienne opinie.
                • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 10:20
                  "tak wolny umysl jak moj, czlowieka tak wolnego i niezaleznego to w Polsce ze
                  swieca mozesz
                  szukac."
                  Oj widac ze wolny umysl wolno trybi , czlowieku nie wyjezdzaj z tym klerem ,bo
                  tu polowania na mohery nie urzadzisz , zrozum ,ze pomimo tego ze mieszkasz w
                  Kanadzie czy gdzie tam badz, tu w Polsce sa bardzo rozni ludzi np. buddysci ,
                  ktorzy tez raczej nie sa za usuwaniem ciazy , ludzie wrazliwi jak Gretkowska
                  czy tez kobiety wsluchane w swoje cialo i nie wystawiajace sie na ryzko
                  wpadki.Taaa wyobraz sobie ,ze w moim niegrzecznym prawie 40 letnim zyciu
                  wystarczyly mi prezerwatywy i znajomosc owulacji, co sprawia miedzy innymi ,ze
                  znam prawie co do minuty godzine poczecia mojego syna. Ludzie ktorzy mnie znaja
                  padli by ze smiechu , gdyby przeczytali ,ze zaliczyles mnie do koscielnych.
                  Problem w tym ,ze gdy w wieku 16 lat chodzilam jeszcze do kosciola , aborcja
                  jawila mi sie jako idealne wyjscie dla problemow swiata.
                  "Pewnie dlatego mnie nienawidzisz." Gdzies ty dostrzegl przejawy nienawisci? W
                  postach echtom? W moich ? Twoje pieniactwo i obrzucanie ludzi myslacych inaczej
                  niz ty, moze irytowac , ale czy jest od razu nienawisc? Moja definicja
                  nienawisci -"To jest dawna , zlodowaciala milosc" , czytaj drugi biegun .
                • echtom Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 11:45
                  Nie mogę Cię nienawidzić, bo Cię nie znam. Poza tym w przeciwieństwie do Ciebie
                  nie mam skłonności do obsmarowywania, obrażania i wyzywania osób posiadających
                  odmienne opinie. Wnioskuję jednak z Twoich postów, że w dyskusji przyjmujesz
                  standard Kalego - Ty możesz mieszać z błotem przeciwników, a im nie wolno nawet
                  zaprotestować, a co dopiero skrytykować Ciebie. Poza tym dość wąsko pojmujesz
                  wolność i niezależność - dla Ciebie jest to tylko wolność o d nauki Kościoła
                  katolickiego i nawet nie zauważasz, jak wpadasz w tryby antyklerykalizmu, a
                  k a ż d a ideologia jest dla umysłu więzieniem.
                  Za zaproszenie do dyskusji dziękuję, ale nie skorzystam. Dyskusję z
                  człowiekiem, który każdy argument przeciwnika kontruje wyzywaniem go od
                  wymoczków kropielnicowych, uważam za bezsensowną. I kto tu klepie mantry?
                • echtom Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 11:45
                  Nie mogę Cię nienawidzić, bo Cię nie znam. Poza tym w przeciwieństwie do Ciebie
                  nie mam skłonności do obsmarowywania, obrażania i wyzywania osób posiadających
                  odmienne opinie. Wnioskuję jednak z Twoich postów, że w dyskusji przyjmujesz
                  standard Kalego - Ty możesz mieszać z błotem przeciwników, a im nie wolno nawet
                  zaprotestować, a co dopiero skrytykować Ciebie. Poza tym dość wąsko pojmujesz
                  wolność i niezależność - dla Ciebie jest to tylko wolność o d nauki Kościoła
                  katolickiego i nawet nie zauważasz, jak wpadasz w tryby antyklerykalizmu, a
                  k a ż d a ideologia jest dla umysłu więzieniem.
                  Za zaproszenie do dyskusji dziękuję, ale nie skorzystam. Dyskusję z
                  człowiekiem, który każdy argument przeciwnika kontruje wyzywaniem go od
                  wymoczków kropielnicowych, uważam za bezsensowną. I kto tu klepie mantry?
            • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 12:30
              Czego ty nie mozesz zrozumiec? Jaka indyktrynacja , nie wrzucaj wszystkich do
              jednego worka , czy wiesz ze sa ludzie nie tylko wywodzacy swoje poglady z law
              koscielnych? Piszesz jak pan stary ginekolog , ktory za komuny usuwal tasmowo
              embriony i teraz oskarza wszystkich wkolo ,ze robia mu wode z mozgu , bo
              inaczej system wartosci mu sie obroci do gory nogami , a to juz bedzie
              popadniecie w czyste szalenstwo. Dales linki do Gretkowskiej , sama pisze ze
              jest osoba zbyt wrazliwa ,by usunac ciaze, ale przewiduje ,ze sa baby proste
              jak cepy , dla ktorych to bedzie tylko zabieg i nie mozna im tego zabraniac. No
              trudno sie z tym nie zgodzic ,ale chyba dzialania majace to ograniczyc sa
              potrzebne , oczywiscie przez podnoszenie swiadomosci i szerzenie
              antykoncepcji ,ale nie przez hulaj dusza (hehe zaraz bedzie o indoktrynacji)
              piekla nie ma.
              Co do jaj , to odpowiednik jaja kazda kobieta usuwa raz na miesiac i nikt nie
              tragizuje, nie wiem czy do ciebie dociera ,ze jaja z ferm z chowu klatkowego sa
              niezaplodnione .Moze jednak raz na jakis czas jesz jaja od chlopa ,maja grubsze
              skorupki i wiecej wartosci odzywczych, czasem moze sie zdarzyc ,ze z takiego
              jaja(kogut sobie hula z kurami) wyplynie krew i zaczatki kurczaka i to nie
              jest przyjemne ...
              • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:18
                "ze jaja z ferm z chowu klatkowego sa
                niezaplodnione .Moze jednak raz na jakis czas jesz jaja od chlopa ,maja grubsze
                skorupki i wiecej wartosci odzywczych, czasem moze sie zdarzyc ,ze z takiego
                jaja(kogut sobie hula z kurami) wyplynie krew i zaczatki kurczaka i to nie
                jest przyjemne ..."

                to jest jakis absurd:000DDD bareja by tego nie wymyslil. w dyskusji czym sie
                rozni embrion od narodzonego, zyjacego czlowieka zestawienie jajka i kury bylo
                przykladowe, analogiczne, ale nie na DOSLOWNYM poziomie. ty to doslownie
                odbierasz? o ja:D dlatego ten wyklad o jaju kurzym niezaplodnionym i
                zaplodnionym? nie no, to jest jakas farsa
                • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:23
                  sorry, ze sie dubluje, ale nie moge nie przypomniec starego jak swiat kawalu:

                  - Syneczku, czemu nie jesz jajeczka?.. Jedz ladnie jajeczko!
                  - A..a.. dziobek i oczka tez?..
                  • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 05:25
                    Z wiekszoscia z nich nie mozna sie porozumiec. Oni sa zaprogramowani przez ksiedza.
                • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:34
                  Nie rozumiesz ,ze to bylo o tym ,ze sa jajeczka ,ktore tracimy raz w miesiacu
                  i jajeczka zaplodnione ,z ktorych rozwija sie zycie po zagniezdzeniu w macicy,
                  stad ten przyklad i odniesienie do dyskusji benka i bajerki. Interesujesz sie
                  troche zdrowym odzywianiem ,w dzisiejszym zagonionym swiecie sa ludzie,ktorzy
                  nie wiedza co jedza ?!
                  • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:40
                    A kiedy bylam poczatkujacym jaroszem pytalam sie o takie rzeczy rolnikow ,bo
                    chcialam wiedziec co jem. Sa rozni ludzie , dla niektorch zycie i zwierzecia i
                    czlowieka to swietosc , np buddysci ; sama mam kolezanke(nie buddystke) , ktora
                    gdyby jakis terrorysta zapytal: czy zycie kadanki ma byc darowane czy jej
                    psa , wybralaby to drugie.Czemu, bo pies jest rownoprawnym czlonkiem ich
                    rodziny. A ty jestes kims obcym , z kim nie ma emocjonalnej wiezi.
                    • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:47
                      a tak na marginesie, smutna rzeczywistosc francuska ..
                      wiadomosci.onet.pl/1373320,2678,kioskart.html
                      • sir.vimes Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:54
                        Czyli edukacji jeszcze za mało nawet we Francji.
                        • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 21:22
                          " Czyli edukacji jeszcze za mało nawet we Francji."
                          Hyyymmm "nawet" ,wiec jestes wyznawczynia hasla z "zlo wyplywa z niewiedzy"?
                          Ten akapit o corce lekarzy chyba jest wielce wymowny .Mnie uderzylo co innego :

                          "Takich zbrodni dopuszczają się kobiety "załamane i niekonsekwentne" – tak
                          określają je policjanci, którym udało się ujawnić tego typu
                          przestępstwa. "Początkowo nie sposób zrozumieć tego, co mówią. Nawet nie
                          uświadamiają sobie czynu, jakiego się dopuściły" – opowiada jeden z paryskich
                          oficerów śledczych. DZIECKO, KTORE NIGDY NIE ISTNIALO W UMYSLE JEGO MATKI,
                          NIE JEST DLA NIEJ ZYWA ISTOTA, ALE JAKAS "RZECZA". Daja do myslenia te slowa
                          faceta ,ba policjanta . Tak ,ale embrion nawet z systemem nerwowym to wciaz nie
                          noworodek napiszecie.No nie jest z logicznego punktu widzenia ,ale moze nie
                          jest nawet wczesniakiem ,ale potencjalem czlowieka jest.
                          • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 21:24
                            A mam pytanie do sir vimes , jak dlugo nie jesz miesa i czy to ze zdrowotnych
                            przyczyn czy etycznych?
                            • sir.vimes Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 12:02
                              Nie jem mięsa juz jakieś 16 lat, z przyczyn estetycznych.
                      • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 05:19
                        nett1980 napisała:

                        > a tak na marginesie, smutna rzeczywistosc francuska ..
                        > wiadomosci.onet.pl/1373320,2678,kioskart.html

                        Takzze w polskiej rzeczywistosci zdarzaja sei podobne przypadki - i w czeskiej, i skandynawskiej, i
                        amerykanskiej, kanadyjskiej...

                        A mnie nie wydaje sie by rzeczywistosc kanadyjska byla bardziej smutna od polskiej czy francuskiej...
                    • kadanka Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:49
                      bardzo chce przestac jesc mieso - chodzi wlasnie o uboj zwierzat, nie chce sie
                      do tego przyczyniac. ale bez roznicy mi, czy ugotowane jajko, ktore jem, jest
                      zaplodnione, czy nie. jajko zabiera sie swiezo spod kury, takze oczek i dzobka
                      w swojej jajecznicy nie znajde. nie wzrusza mnie krzywdzenie 2dniowego zarodka
                      kurzego. wiem, ze juz nie powinnam ci odpowiadac, bo dyskusja naprawde zrobila
                      sie z deczka absurdalna, ale to moze naturalna reakcja na wyklocanie sie o
                      aborcje przez kilkaset postow?.. niemniej - zeby bylo jasne- podziwiam
                      rezygnacje z jedzenia produktow zwierzecych. na pewno ciezko sie na cos takiego
                      przestawic
                      • sir.vimes Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 13:56
                        Oczek nie znajdziesz, raczej jeśli już malutką czerwoną plamkę która czasem jest
                        zygotką. Mnie nie brzydzi jakoś specjalnie. Chociaż jajek już nie jadam - nie ze
                        względu na wspólczucie dla nienarodzoonych kurczaczków bynajmniej.
                      • nett1980 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 21.11.06, 14:08
                        Gwoli ciekawosci , kto zapladnia wiekszosc kur z hodowli klatkowej , czyli
                        wszystkie jaja, ktore na skorupce maja na poczatku 3 ?To tak aby bylo jescze
                        absurdalniej:))
                        • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 05:21
                          my o aborcji a ta, furt, o zapladnianiu :(
        • benek231 Re: Srodki Wczesnoporonne Skutecznie Zapobiegaja 22.11.06, 05:36
          gdzie sie zapodzialas, Asienko??!! :(
    • a-roska Aaa aborcja? 20.11.06, 11:06
      ok, sumienie... ale czy całkowite zalegalizowanie aborcji to nie ucieczka od
      odpowiedzialności? wystarczy żeby antykoncepcja była łatwo dostępna... skoro
      człowiek jest na tyle dojrzały by uprawiać seks to niech będzie również świadomy
      jego ewentualnych konsekwencji...uważam że powinno zostać tak jak jest,
      aborcja-nie, z wyjątkiem tych trzech sytuacji, niech wtedy kobieta ma prawo
      podjąć decyzję a sumienie niech będzie jej doradcą...
      • kadanka 21.11.06 godz.18 pod Sejmem kolejna demonstracja 20.11.06, 11:20
        kolejny coming-out. kobiety, te ktore mialy aborcje, i te ktore nie, ale chcą
        jej legalizacji zbiorą się pod sejmem z tabliczkami "mialam aborcje" zapewne
        pojawia sie tez mezczyzni z takimi haslami - chodzi o niezgode na obowiazujace
        w polsce prawo. coming-out ma za zadanie pokazac, ze niezaleznie od wiary i
        prawodawstwa politykow kobiety w Polsce mialy, mają i bedą miec zabiegi
        aborcji. liczbe zabiegow w podziemiu szacuje sie na od 80 tysiecy rocznie.
        niezaleznie od tego, jak politycy powoluja sie na swoja religię i swoiscie
        rozumianą etyke, kobiety i ich partnerzy sami decyduja o swoim zyciu.
        jezeli sa na forum osoby z warszawy i chca dolaczyc - pozostaje tylko
        zachęcić:) od razu mowie, ze nie jestem zwiazana z oraganizacją demonstracji,
        jak i poprzednich. o calej akcji dowiedzialam sie z WO, bylam na 1szej demo
        4.11, chce byc i na kolejnych.
        jezeli ktos zechce sie wybrac, to sprawa czysto techniczna: trzeba wziac
        latarke:) bo ciemnosci wokol sejmu(a o srodku budynku lepiej nie mowic...)
        • jana_z_dzungli żony ze Stepford 21.11.06, 15:14
          Przewertowałam te 400 wpisów od mojego ostatniego postu - niepotrzebnie,
          okazuje się, bo konkluzja nie przybliżyła się o milimetr...
          Za to zaintrygowało mnie co innego....Cały tabun odpowiedzialnych, rozsądnych,
          myślących o konsekwencjach i chetnych do ponoszenia "kary" za nierozważne czyny
          kobiet. Czy ja jestem z innej planety??? Czy Wy rzeczywiscie każde swoje
          pójście do łózka poprzedzacie wielogodzinną dyskusją z potencjalnym partnerem o
          jego i swojej odpowiedzialnosci w przypadku poczęcia ?("...seks uprawia sie
          nie z byle kim, tylko z osoba, z ktora sprawe ewentualnych konsekwencji sie
          wczesniej przedyskutowalo.") I nie sypiałyście nigdy z facetem, który
          niekoniecznie byłby idealnym przyszłym ojcem Waszych dzieci?( "Nie rozumiem
          również argumentu: Nie teraz i nie z tym partnerem. To po jaką cholerę iść do
          łóżka z facetem, którego skreśla się na starcie?" ). Jak rozumiem, każdy seks
          poprzedzało tez wielodniowe przygotowanie (tabletka) oraz wspólny spacer w
          celu zakupu prezerwatyw (co najmniej 5, bo moga być uszkodzone)? Gratuluję Wam
          również sytuacji finansowej, która w każdej chwili pozwalała Wam te srodki
          zakupić. Nigdy nie zdazyło się Wam po prostu się upić, zakochać, zapomnieć,
          zaryzykować, czy zrobić inną, równie nieodpowiedzialną rzecz? A jeśli się
          zdazyło,to za taką potworność oczywiscie zasługujecie na karę i z pokorą
          przyjmujecie konsekwencje w postaci ograniczenia Waszej wolnosci i
          niezależnosci na co najmniej 15 lat? Jedna osoba na 600 postów napisała cos
          o "miłosnych uniesieniach" (za co zresztą momentalnie została zaszczuta).
          Naprawdę wszystkie jesteście tak odpowiedzialne i nieskalane, ze macie prawo
          mówić z pogardą o idiotkach puszczajacych sie na imprezach. Ja się "puszczam na
          imprezach". I wolę to, niz bycie profesjonalną i moralnie nieskazitelną, ale
          nietolerancyjną i niemiłosierną super-kobietą. I nie chcę dyskutować o jajkach,
          kurach, zygotach i fasolkach, bo albo,moje drogie,zgrywacie się na świete i
          przez to jestescie niewiarygodne, albo - jestescie bandą jakiś nieludzkich
          robotów - więc tym bardziej nie ma co z Wami dyskutować...
          • sir.vimes Re: żony ze Stepford 21.11.06, 15:41
            Słuchaj , jana , to nie tak. Ja np. nie puszczam się na imprezach ale rozumiem
            doskonale, że można ulec czarowi chwili lub po prostu swojemu libido (no
            przecież każdy ma jakieś potrzeby) i wiem, że nie można przewidzieć wszystkie
            konsekwencji. Seksu bez prezerwatywy (z nowym partnerem) nie rozumiem też o
            tyle, że AIDS naprawddę istnieje, trzeba o tym pamiętać!!! Ale doskonale wiem,
            jak wszyscy, że zabezpieczenie zawodzi. Rozsądek czasem też. I niejednokrotnie
            pisałam, że nie należy traktowac macierzyństwa jako karę za seks na imprezie itp.
            Więc nie jest tak,że wszyscy tu zgrywają idealnych i lecą wymierzać karę
            "grzesznicom".
            Natomiast dyskusja jest i będzie o kurach i fasolkach, bo jak zwykle w takich
            dyskusjach najważniejszy okazuje się embrion a nie kobieta i jej życie. Wiele
            osób podchodzi do tematu aborcji tylko od strony tego,że zygota żyje i kocha
            mamusię i trzeba im za każdym razem od początku i łopatologicznie wyjaśniać.

            • wzr1 Re: żony ze Stepford 21.11.06, 19:59
              > Wiele
              > osób podchodzi do tematu aborcji tylko od strony tego,że zygota żyje i kocha
              > mamusię

              Człowiek na praw życia od chwili poczęcia, a czy kocha mamusię to zupełnie inna
              sprawa. Mamusia też nie musi kochać dziecka ale to nie usprawiedliwia morderstwa
          • swietajno Re: żony ze Stepford 21.11.06, 17:24
            "Tancz glupia, tancz
            swoim zyciem sie baw ,
            wprost na spotkanie ognia lec ".
            "Nigdy nie zdazyło się Wam po prostu się upić, zakochać, zapomnieć,
            > zaryzykować, czy zrobić inną, równie nieodpowiedzialną rzecz? A jeśli się
            > zdazyło,to za taką potworność oczywiscie zasługujecie na karę ?" Jaka ku***a
            kare ? Zbierasz konsekwencje , ktos to porownal do pijanego kierowcy w
            samochodzie ,hmmm dosc dobre porownanie , ale nie, ty nie zabilas czlowieka
            tylko usunelas embrion , wiec co tam , to sie nie liczy .
            Wiec co sciemniasz ,ze tak sie zabezpieczalas a wpadlas ?
            A moze odkryjesz ,ze jest cos takiego jak seks analny np. ?Ze jest seks
            oralny ? Ze sa wibratory , nie musisz sie upijac i polowac na faceta, ktory cie
            rano klepnie w pupe i splawi.
            Zawsze tez mozna prowadzic kalenadrzyk i wtedy gdy masz podejrzenie ,ze to te
            dni zapodac tekst , ze moze by sie ubral kolo ?
            • sir.vimes Seks analny to nie antykoncepcja 21.11.06, 19:43
              Ludzie, to jest chore! Już druga osoba na tym forum pisze o seksie analnym jako
              antykoncepcji.
              To nie jest antykoncepcja.

              A poza tym, jeżeli dziewczyna pisze, że nie może powstrzymać temperamentu to nie
              znaczy, że pragnie by ktoś się jej gdziekolwiek , za przeproszeniem, spuścił,
              tylko , że chce mieć przyjemność seksualną. ONA. Jasne????
            • malgozab Re: żony ze Stepford 21.11.06, 19:59
              "Jaka ku***a
              kare ? Zbierasz konsekwencje , ktos to porownal do pijanego kierowcy w
              samochodzie ,hmmm dosc dobre porownanie , ale nie, ty nie zabilas czlowieka
              tylko usunelas embrion , wiec co tam , to sie nie liczy .
              Wiec co sciemniasz ,ze tak sie zabezpieczalas a wpadlas ?
              A moze odkryjesz ,ze jest cos takiego jak seks analny np. ?Ze jest seks
              oralny ? Ze sa wibratory , nie musisz sie upijac i polowac na faceta, ktory cie
              rano klepnie w pupe i splawi.
              Zawsze tez mozna prowadzic kalenadrzyk i wtedy gdy masz podejrzenie ,ze to te
              dni zapodac tekst , ze moze by sie ubral kolo ?


              wydaje mi się, ze ona nie ściemnia, bo kiedy wpadła, to sie zabezpieczała. Nic w
              poście Jany nie ma temat polowania na fecetów. Ja nie widzę, ale moze gdzies tam
              jest (między wierszami?), że facet spławia Janę, wcześniej "klepiąc w pupę".
              Owszem można prowadzić kalendrzyk. Niektórzy nasi parlamentarzyści też uwazają,
              ze jest to skuteczna metoda antykoncepcyjna. A jeszcze skuteczniejszą jest
              zmówienie zdrowaśki.
          • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 20:57
            Cały ten argument z potrzebami seksualnymi jest śmieszny.Nikt nie zabrania
            kobietom ich zaspakajania.Ale nikt nie może zwolnić ich z odpowiedzialności za
            to co się stało podczas ich zaspakajania.Bo to wszystko wygląda mniej więcej
            tak:załóżmy,że mam "potrzebę alkoholową",lubię sobie wypić.Jest jednak mały
            problem.W trakcie picia czasem dochodzi do ego,że komuś wybiję szybę albo coś
            innego przeskrobię.Ten poszkodowany przychodzi do mnie i mówi,żebym naprawił
            szkodę.A ja,że nie zamierzam ponosić odpowiedzialności,bo zaspakajałem potrzebę
            wypicia alkoholu.On wtedy mi powie(i słusznie),że jak nie jestem dość
            odpowiedzialny,by ponosić odpowiedzialność za skutki zaspakajania owej potrzeby
            to znaczy,że nie dorosłem,nie jestem dojrzały,by alkohol pić.I podobnie jest
            seksem.Seks powinni uprawiać ludzie dojrzali,świadomi skutków swego
            postępowania,ci,którzy mogą ponieść odopowiedzialność za jego uprawianie.A jak
            ktoś nie jest dość dojrzały i odpowiedzialny to niech się zajmie zabawą lalkami
            albo resorakami a nie seksem.Bo do pewnych potrzeb to trzeba dojrzeć i to nie
            fizycznie ale przede wszzystkim psychicznie.
            • kadanka Re: żony ze Stepford 21.11.06, 20:59
              tylko ze MÓJ brzuch to nie CUDZA szyba
              • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 21:13
                Ale życie poczętego dizecka NIE JEST Twoje.
                • jasna77 Re: żony ze Stepford 21.11.06, 21:48
                  A wlasnie ze jest,cale to "napoczete" "dziecko" jest jej,w niej i moze z nim
                  zrobic co zechce.
                  • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:00
                    No cóż.Nie przekonam Cię.Trudno.Chodzi mi tylko o to,by prawo nie podzielało
                    Twego zdania.
                    • jasna77 Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:04
                      Kiedys Polki sie obudza a wtedy politycy beda zmuszeni zaczac sie liczyc z
                      naszym zdaniem i zliberalizuja prawo.To nieuchronne.
            • swietajno Re: żony ze Stepford 21.11.06, 21:10
              "Seks powinni uprawiać ludzie dojrzali,świadomi skutków swego
              > postępowania,ci,którzy mogą ponieść odopowiedzialność za jego uprawianie"
              No coz to ,niestety, jest pobozne zyczenie, bo w wiekszosci to robia zwykli
              przecietni obywatele od lat 15 do 100.A pani z odzysku ma lat 30 i jak to bylo
              w pewnym filmie "skonczyl sie jej termin przydatnosci do spozycia".Wiem ,ze to
              okropne ,ale tak sie wyrazil w Kryminalnych zagadkach Las Vegas pewien vip o
              pewnej hosstesie.
              A gdzie pani vimes napisano ,ze seks analny to antykoncepcja ? Co to jakies
              tabu i cos be? A dzieci z tego nie ma i moze byc przyjemne przy calkowietej
              akceptacji oczywiscie obu stron.A zeby nie bylo , analny tez nie jest
              antykoncepcja .To bylo do postu pani jany z dzungli , w ktorym pisalam ,ze jest
              po rozwodzie ,a kochac sie dalej chce, bez dzieci i rodziny w przyszlosci.
              • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 21:20
                swietajno napisała:

                > "Seks powinni uprawiać ludzie dojrzali,świadomi skutków swego
                > > postępowania,ci,którzy mogą ponieść odopowiedzialność za jego uprawianie"
                > No coz to ,niestety, jest pobozne zyczenie, bo w wiekszosci to robia zwykli
                > przecietni obywatele od lat 15 do 100.

                Ja nie mam wątpliwości,że to kiedykolwiek się zmieni.Ale tu dyskutujemy o
                kształcie prawa aborcyjnego.I to prawo moim zdaniem nie powinno być przychylne
                dla ludzi nieodpowiedzialnych.
                • jasna77 Re: żony ze Stepford 21.11.06, 21:55
                  Pewnie,czyli znowu ciaza jako kara za nieodpowiedzialnosc.Uzalasz sie nad
                  embrionami a masz gdzies ze nieodpowiedzialna kobieta urodzi niechciane i
                  czesto niekochane dziecko.Tacy jak ty wywoluja u mnie odruch wymiotny i
                  agresje.Rozumiem twoja frustracje ze ci kobitka nie zechciala urodzic potomka i
                  wybrala aborcje ale to nie powod zeby sie mscic na calej reszcie rodzaju
                  zenskiego.
                  • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:08
                    jasna77 napisała:

                    > Pewnie,czyli znowu ciaza jako kara za nieodpowiedzialnosc.

                    To kobiety traktują ciążę jako karę,od której próbują się wymigać.Dla mnie
                    ciąża jest konsekwencją,za którą trzeba odpowiedzieć.Jeżeli dla Ciebie
                    odpowiedzialność to kara to trudno.

                    >Uzalasz sie nad
                    > embrionami a masz gdzies ze nieodpowiedzialna kobieta urodzi niechciane i
                    > czesto niekochane dziecko.

                    Dzieko to niczemu nie zawiniło przynajmniej nie tyle,by mu odbierać życie.

                    > Tacy jak ty wywoluja u mnie odruch wymiotny i
                    > agresje.

                    Czy uważasz,że dopuszczenie poczętego dziecka do urodzenia się jest
                    dyskriminowaniem albo jakąś zniewagą kobiety?

                    > Rozumiem twoja frustracje ze ci kobitka nie zechciala urodzic potomka i
                    >
                    > wybrala aborcje ale to nie powod zeby sie mscic na calej reszcie rodzaju
                    > zenskiego.

                    Nie jestem sfrustrowany,bo do tamtej aborcji nie dopuściłem.Nigdy bym sobie nie
                    wybaczył,gdybym dopuścił.Dlaczego uważasz,że pociąganie do odpowiedzialności
                    jest zemstą?
                    • malgozab Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:23
                      "Czy uważasz,że dopuszczenie poczętego dziecka do urodzenia się jest
                      dyskriminowaniem albo jakąś zniewagą kobiety?"

                      Mówienie, ze płód nie jest w zaden sposób przynależny kobiecie, jest bardzo
                      niebezpieczne, bo dopuszcza całkowite lekceważenie opinii kobiety nawet wtedy,
                      kiedy została zgwałcona lub plód zagraża życiu. Będę wspominała o tych
                      sytuacjach do znudzenia. Tak, uważam, że dopuszczenie dziecka do urodzenia jest
                      w pewnych sytacjach dyskryminowaniem i zniewagą kobiety. I jest jakąś
                      potwornoscią, że ci sami, ktorzy mienia się obrońcami życia, za nic mają
                      istnienie kobiety.
                      • michael.corleone Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:30
                        malgozab napisała:
                        > Mówienie, ze płód nie jest w zaden sposób przynależny kobiecie, jest bardzo
                        > niebezpieczne, bo dopuszcza całkowite lekceważenie opinii kobiety nawet wtedy,
                        > kiedy została zgwałcona lub plód zagraża życiu. Będę wspominała o tych
                        > sytuacjach do znudzenia. Tak, uważam, że dopuszczenie dziecka do urodzenia
                        jest
                        > w pewnych sytacjach dyskryminowaniem i zniewagą kobiety. I jest jakąś
                        > potwornoscią, że ci sami, ktorzy mienia się obrońcami życia, za nic mają
                        > istnienie kobiety.

                        Ja nie jestem przeciwnikiem prawa do aborcji w przypadkach obecnie
                        przewidzianych przez ustawę.I jest dla mnie oczywiste,że jej zaostrzenie będzie
                        ogromną niesprawiedliwością.Ale te sytuacje nie są sytuacjami noramalnymi.Zaś w
                        sytuacjach normalnych wymaganie od kobiety,żeby urodziła dziecko nie jest ani
                        jej dyskryminacją ani jej znieważaniem.
                        • jasna77 Re: żony ze Stepford 21.11.06, 22:43
                          Nie cierpie ludzi dla ktorych wszystko jest czarno-biale i latwo feruja wyroki.
                          Kilka dni temu wspieralam kolezanke ktora zdecydowala sie na
                          poronienie:zabezpieczala sie a pigulki zawiodly-rzadko ale sie
                          zdarza.Dziewczyna studiuje i pracuje w obcym kraju,nie chciala teraz miec
                          dziecka.Nie zostala zgwalcona,plod nie byl ciezko uszkodzony ani nie zagrazal
                          jej zdrowiu ani zyciu.Nie tobie decydowac ze powinna donosic te ciaze.
                          • michael.corleone Re: żony ze Stepford 22.11.06, 14:16
                            jasna77 napisała:

                            > Nie cierpie ludzi dla ktorych wszystko jest czarno-biale i latwo feruja
                            wyroki.
                            > Kilka dni temu wspieralam kolezanke ktora zdecydowala sie na
                            > poronienie:zabezpieczala sie a pigulki zawiodly-rzadko ale sie
                            > zdarza.Dziewczyna studiuje i pracuje w obcym kraju,nie chciala teraz miec
                            > dziecka.Nie zostala zgwalcona,plod nie byl ciezko uszkodzony ani nie zagrazal
                            > jej zdrowiu ani zyciu.Nie tobie decydowac ze powinna donosic te ciaze.

                            Ja nie zdecydowałem o tym.To ona zdecydowała się na takie konsekwencje.i
                            uważam,że powinna je ponieść.Zresztą ona też powinna tak uważać ale do tego
                            trzeba minimum ludzkiej przyzwoitości,wrażliwości i poczucia
                            odpowiedzialności.Jeśli ona nie jest tak minimalnie przyzwoita,wrazliwa i
                            odpowiedzialna to powinno do tego zmuszać ją prawo.
                            • iluminacja256 Re: żony ze Stepford 22.11.06, 19:07
                              Jeśli ona nie jest tak minimalnie przyzwoita,wrazliwa i
                              > odpowiedzialna to powinno do tego zmuszać ją prawo

                              Odpadłam. Ze śmiechu:))))))))))))Pokaz mi prosze jakiekolwiek prawo na swiecie,
                              które byłoby w stanei zmusić człowieka do bycia przyzwoitym, wrazliwym i
                              odpowiedzialnym???????? Koleś , już samo stwierdzenie " zmuszać do bycia
                              wrażliwym" to jakiś smeich na sali:)))))))) Prawo karze - jak sama nazwa
                              wskazuje, a z kary tej wynika to, ze idzie sie np. do więzienia, ktore jakoś
                              uczy ludzi róznych rzeczy, ale na pewno nei wrażliwości i przyzwoitości:))))))))
                              • bajerka11 Re: żony ze Stepford 22.11.06, 20:29
                                Po pierwsze nie oceniałam. Jeśli tak, to udowodnij. Po prostu ty stoisz po
                                drugiej stronie i nie w smak ci takie osoby jak ja, czemu dajesz przykład.
                                Po drugie staram się unikać myślenia o wartościowaniu życia, bo niektórych
                                chętnie bym się pozbyła. Takie myślenie to pułapka. Poza tym nie każdy gwałt
                                prowadzi do ciąży i doskonale wiemy, że większość aborcji dokonują nie kobiety
                                zgwałcone lub te , których życie jest zagrożone, tylko te dla których ciąża
                                jest czymś, co się przydażyło w nieodpowiednim momencie. Po prostu z czystego
                                wygodnictwa, czasem braku odpowiedzialnośći.
                                Coming out we Francji i Niemczech dokładnie to pokazał. Ile z tych znanych
                                kobiet zostało zgwałconych lub ciąża zagrażała ich życiu. Również miały szeroki
                                dostęp do antykoncepcji, co ich jednak nie uchroniło przed aborcją.
                                Wiem, że to wygodne brać na litość, bo to takie niewinne, zgwałcone owieczki.
                                Mnie też to może spotkać, a mimo to nie staram się asekurować ustawą dop.
                                nieograniczoną aborcję.
                                Nie wypowiadam się natomiast w sprawie serbskich kobiet, bo to nie nasze realia
                                i mam nadzieję, że to nigdy nie będzie nas dotyczyć. Niech się zastanawiają nad
                                tym ci, których to dotyczy, bo mój ani twój głos w tej sprawie nie ma
                                znaczenia. Poza tym nie jestem mułzułmanką i nie znam ichniejszego systemu
                                wartośći.
                              • michael.corleone Re: żony ze Stepford 22.11.06, 20:44
                                iluminacja256 napisał:

                                > Jeśli ona nie jest tak minimalnie przyzwoita,wrazliwa i
                                > > odpowiedzialna to powinno do tego zmuszać ją prawo
                                >
                                > Odpadłam. Ze śmiechu:))))))))))))Pokaz mi prosze jakiekolwiek prawo na
                                swiecie,
                                >
                                > które byłoby w stanei zmusić człowieka do bycia przyzwoitym, wrazliwym i
                                > odpowiedzialnym???????? Koleś , już samo stwierdzenie " zmuszać do bycia
                                > wrażliwym" to jakiś smeich na sali:)))))))) Prawo karze - jak sama nazwa
                                > wskazuje, a z kary tej wynika to, ze idzie sie np. do więzienia, ktore jakoś
                                > uczy ludzi róznych rzeczy, ale na pewno nei wrażliwości i
                                przyzwoitości:)))))))

                                Przecież nie miałem dosłowne znaczenie słowa "zmusza".Odniosę się do niżej
                                przytoczonego przykładu z wybitą szybą.Jesli wybiję komuś szybę to jeżeli
                                jestem uczciwym,odpowiedzialnym i porządnym człowiekiem,powinienem sam dązyć do
                                naprawienia szkody.Jeśli zaś nie będę się do tego poczuwał to prawo mnie do
                                tego "zmusi".
                                Jak mawiali Rzymianie dobre ustawy rodzą się ze złych obyczajów.Obecna ustawa
                                antyaborcyjna jest dobra właśnie dlatego,że rodzice poczętego dziecka nie
                                zawsze poczuwają się do odpowiedzialności za to co zrobili,więc prawo ma ich do
                                tego "zmusić".
                        • kadanka gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 21.11.06, 23:43
                          aborcja bylaby SAKRAMENTEM :)
                          na ktorejs z demonstracji padlo takie haslo.trudno sie nie zgodzic, nieprawdaz?
                          aby z poczecia rozwijala sie ciaza i urodzilo dziecko, musi byc zgoda obydwojga
                          rodzicow. kobieta wymuszajaca na mezczyznie ojcowstwo postepuje tak samo podle,
                          jak mezczyzna ktory zabrania swojej partnerce dokonania aborcji. jezeli ona nie
                          chce urodzic, a partner ja do tego zmusza to ok: kobieta donasza ciaze, rodzi,
                          po czym zrzeka sie dziecka na rzecz partnera. i facet nie ma wtedy PRAWA
                          powiedziec o niej, ze jest wyrodna matką. bo ona nie chciala ciazy i dziecka.
                          jezeli domagasz sie od partnerki dziecka, zmus ja w imie prawa do do urodzenia.
                          ale nie zdziw sie, jesli odejdzie od ciebie i od dziecka. nie waz sie miec
                          pretensji.
                          mezczyzna, dla ktorego parotygodniowa ciaza ukochanej kobiety jest wazniejsza
                          niz ona sama nie zaluguje na to, by miec partnerke.
                          • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 22.11.06, 14:26
                            kadanka napisała:
                            jezeli ona nie
                            >
                            > chce urodzic, a partner ja do tego zmusza to ok: kobieta donasza ciaze,
                            rodzi,
                            > po czym zrzeka sie dziecka na rzecz partnera. i facet nie ma wtedy PRAWA
                            > powiedziec o niej, ze jest wyrodna matką. bo ona nie chciala ciazy i dziecka.


                            Zgadzam się.

                            > jezeli domagasz sie od partnerki dziecka, zmus ja w imie prawa do do
                            urodzenia.
                            >
                            > ale nie zdziw sie, jesli odejdzie od ciebie i od dziecka. nie waz sie miec
                            > pretensji.

                            To ja odszedłem od niej.Nie chciałem zyć z kobieta,która chciała zabić własne
                            dziecko.Zresztą po urodzeniu stało się ono dla niej chciane.I to ja muiałem
                            walczyć-na szczęście skutecznie-o mozliwość choćby kontaktu z dzieckiem.

                            > mezczyzna, dla ktorego parotygodniowa ciaza ukochanej kobiety jest wazniejsza
                            > niz ona sama nie zaluguje na to, by miec partnerke.

                            Jak pisałem niżej płód czy embrion nie jest dla mnie najważniejszy z
                            najważniejszych,ważniejszy od matki.Ale nie uważam,by dopuszczenie do jego
                            urodzenia było jakąś ujmą dla kobiety czy jej dyskryminacją.To,że kocham jakąś
                            kobietę nie oznacza,że muszę akceptować wszystkie jej pomysły albo jej brak
                            poczucia odpowiedzialności.
                            • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 22.11.06, 15:43
                              michael.corleone napisał:

                              Jak pisałem niżej płód czy embrion nie jest dla mnie najważniejszy z
                              najważniejszych,ważniejszy od matki.Ale nie uważam,by dopuszczenie do jego
                              urodzenia było jakąś ujmą dla kobiety czy jej dyskryminacją.

                              Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he? A moze ze wszystkimi
                              sprawami kobiety powinny zglaszac sei do ciebie- bo ty wiesz lepiej. I odczuwasz za nie - przez co tez
                              wiesz lepiej. Co w sumie moze nie warte by bylo dostrzezenia ale to wlasnie "ty" ustanowiles aktualne
                              bandyckie prawo antyaborcyjne. Ty oraz twoi pedofilscy kaplani.
                              • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 22.11.06, 17:31
                                Znasz mnie?Co ty o mnie wiesz?Żeby się o kimś wypowiadać to trzeba go znać.Ty
                                mnie nie znasz więc daruj sobie.Nie różnisz się niczym od tych
                                kapłanów ,których potępiasz.Tylko inną wyznajecie ideologię.Jak nie masz
                                argumentów to siedź cicho albo wypłacz się kapłanowi skoro tak go lubisz,że tak
                                często o nim wspominasz.A może cię jakiś kapłan wykorzystał.Współczuję ale
                                tylko trochę.Ja zawsze się od księży trzymałem z daleka więc nic mi nie
                                zrobili.A jak ktoś był tak głupi,że im zaufał to niech płaci.

                                > aktualne
                                > bandyckie prawo antyaborcyjne.

                                Obecne prawo nie jest bandyckie.Po prostu nie ma wolności bez
                                odpowiedzialności,czego byś tak pragnął.

                                • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 04:31
                                  MC) Jak pisałem niżej płód czy embrion nie jest dla mnie najważniejszy z
                                  najważniejszych,ważniejszy od matki.Ale nie uważam,by dopuszczenie do jego
                                  urodzenia było jakąś ujmą dla kobiety czy jej dyskryminacją.

                                  B.) Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he? A moze ze wszystkimi
                                  sprawami kobiety powinny zglaszac sei do ciebie- bo ty wiesz lepiej. I odczuwasz za nie - przez co tez
                                  wiesz lepiej. Co w sumie moze nie warte by bylo dostrzezenia ale to wlasnie "ty" ustanowiles aktualne
                                  bandyckie prawo antyaborcyjne. Ty oraz twoi pedofilscy kaplani.

                                  MC) Znasz mnie?Co ty o mnie wiesz?Żeby się o kimś wypowiadać to trzeba go znać.Ty
                                  mnie nie znasz więc daruj sobie.Nie różnisz się niczym od tych
                                  kapłanów ,których potępiasz.Tylko inną wyznajecie ideologię.Jak nie masz
                                  argumentów to siedź cicho albo wypłacz się kapłanowi skoro tak go lubisz,że tak
                                  często o nim wspominasz.A może cię jakiś kapłan wykorzystał.Współczuję ale
                                  tylko trochę.Ja zawsze się od księży trzymałem z daleka więc nic mi nie
                                  zrobili.A jak ktoś był tak głupi,że im zaufał to niech płaci.

                                  B.) Znam cie znam. Ty jestes ten koscielny aktywista co to dla dobra sprawy (tzw. "nienarodzonego")
                                  gotow bylby wyprzec sie wlasnych rodzicow. Ja takich jak ty od lat bezblednie rozpoznaje - zapach
                                  klamcy jest berdzo silny. Szczegolnie koscielnego klamcy.

                                  Zadalem ci pytanie dot. twojego prawa do odpowiadania i decydowania za kobiety, gnojku... Oczywiscie
                                  wyleciales z pyskiem tematu nie ruszajac.

                                  > aktualne
                                  > bandyckie prawo antyaborcyjne.

                                  MC) Obecne prawo nie jest bandyckie.Po prostu nie ma wolności bez odpowiedzialności, czego byś tak
                                  pragnął.

                                  No prosze, jeszcze jedna "zlota koscielna mysl". Wolnosc baranku bozy jest niepodzielna. Wolnosc nie
                                  jest warunkowa - niewolniku.

                                  Co tak podskoczyles, przeciez wiadomo, ze wsrod klechow jest 10 razy tyle pedofilow co wsrod
                                  generalnej populacji, kropielnicowy zuczku. :)
                                  • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 09:51
                                    > B.) Znam cie znam. Ty jestes ten koscielny aktywista co to dla dobra sprawy
                                    (tz
                                    > w. "nienarodzonego")
                                    > gotow bylby wyprzec sie wlasnych rodzicow. Ja takich jak ty od lat bezblednie
                                    r
                                    > ozpoznaje - zapach
                                    > klamcy jest berdzo silny. Szczegolnie koscielnego klamcy.

                                    Matołku.Nie przypisuj mnie do kościoła,bo niewiele rzeczy może mnie bardziej
                                    obrazić.Ja też cię,więc teraz ja się popiszę swiją bezbłędnością.Jesteś
                                    nieodpowiedzialnym dupkiem,mijasz się z prawdą delikatnie mówiąc,nie masz
                                    szacnku do siebie ani drugiego człowieka,lubisz żyć na czyjś koszt i lubisz nie
                                    płacić rachunków.Takich jak ty rozpoznaję bezbłędnie.Wasz zapach jest bardzo
                                    silny.Niestety zbyt wiele miałem do czynienia z takimi jak ty.

                                    > Zadalem ci pytanie dot. twojego prawa do odpowiadania i decydowania za
                                    kobiety,
                                    > gnojku... Oczywiscie
                                    > wyleciales z pyskiem tematu nie ruszajac

                                    Zadaj pytanie innym tonem.Z twojej strony dyskusja na argumenty skończyła się
                                    dużo wcześniej.Powinieneś iść na terapię odstresowującą,bo chyba tyle jadu i
                                    nienawiści po stronie pro-choicerów nie widziałem jeszcze nigdy.A mam do tych
                                    ludzi dużo szacunku,bo poza stosunkiem do aborcji,łączy mnie z nimi dużo więcej
                                    niż z kościelnymi obrońcami życia.

                                    > Co tak podskoczyles, przeciez wiadomo, ze wsrod klechow jest 10 razy tyle
                                    pedof
                                    > ilow co wsrod
                                    > generalnej populacji, kropielnicowy zuczku. :)

                                    Otóż dziecko boże,musisz wiedzieć,że to nie ja podskoczyłem tylko ty ciągle
                                    skaczesz i masz najwidoczniej jakiś problem.Idź się wyżal do psychanalityka
                                    albo zemścij się na kapłanie,który cię skrzywdził.Mi księża nie zaprzątali
                                    nigdy uwagi,bo nie miałem z nimi nigdy do czynienia.Po prostu rodzice wychowali
                                    mnie w nieufności i niechęci do tego stanu.
                                    Jesteś taki odważny?A miałeś odwagę nie ochrzcić swoich dzieci?
                                    • trollomsmierc Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 10:04
                                      "Jesteś taki odważny?A miałeś odwagę nie ochrzcić swoich dzieci?"
                                      Ales naiwny , wierzysz w to ze on ma dzieci ? Wyskrobaly sie wszystkie ,ktore
                                      on zaplodnil,bo go za dobrze znaly.Jest wolnym czlowiekiem jak pisal, wolnym od
                                      myslenia szerszymi kategoriami.
                                    • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 15:01
                                      Zadaj pytanie innym tonem.Z twojej strony dyskusja na argumenty skończyła się
                                      dużo wcześniej.Powinieneś iść na terapię odstresowującą,bo chyba tyle jadu i
                                      nienawiści po stronie pro-choicerów nie widziałem jeszcze nigdy.A mam do tych
                                      ludzi dużo szacunku,bo poza stosunkiem do aborcji,łączy mnie z nimi dużo więcej
                                      niż z kościelnymi obrońcami życia.

                                      Taaa, uwierze gdy przysiegniesz :)

                                      OK, zatem powtorka w innym tonie, skoros taki wrazliwy:

                                      Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he? A moze ze wszystkimi
                                      sprawami kobiety powinny zglaszac sie do ciebie- bo ty wiesz lepiej. I odczuwasz za nie - przez co tez
                                      wiesz lepiej.

                                      Teraz odpowiesz, czy mam zmienic ton jeszcze odrobine?

                                      Widzisz, biedaku ty ze mna nie masz najmniejszych szans. Takoz reszta twoich przyjaciol kropidlakow.
                                      Ale tyle to ty juz pewnie wiesz... :O)
                                      • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 15:19
                                        benek231 napisał:

                                        > Zadaj pytanie innym tonem.Z twojej strony dyskusja na argumenty skończyła się
                                        > dużo wcześniej.Powinieneś iść na terapię odstresowującą,bo chyba tyle jadu i
                                        > nienawiści po stronie pro-choicerów nie widziałem jeszcze nigdy.A mam do tych
                                        > ludzi dużo szacunku,bo poza stosunkiem do aborcji,łączy mnie z nimi dużo
                                        więcej
                                        >
                                        > niż z kościelnymi obrońcami życia.
                                        >
                                        > Taaa, uwierze gdy przysiegniesz :)

                                        Przysiąc to ja mogę.Tylko jakoś ci nie ufam,że mi uwierzysz.W końcu nikt cię tu
                                        personalnie nie atakował a mimo to wylazło z ciebie zwierzę.Szkoda.

                                        > Widzisz, biedaku ty ze mna nie masz najmniejszych szans. Takoz reszta twoich
                                        pr
                                        > zyjaciol kropidlakow.
                                        > Ale tyle to ty juz pewnie wiesz... :O)

                                        No cóż bogaczu.Myślę,że cię wiele łączy z wyznawczyniami sekty ojca dyktatora z
                                        Torunia.Gdybyście się jeszcze dogadali światopoglądowo mógłbyś być ich
                                        komendantem.A tak tylko jesteście siebie warci.

                                        > OK, zatem powtorka w innym tonie, skoros taki wrazliwy:
                                        >
                                        > Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he?
                                        A
                                        > moze ze wszystkimi
                                        > sprawami kobiety powinny zglaszac sie do ciebie- bo ty wiesz lepiej. I
                                        odczuwas
                                        > z za nie - przez co tez
                                        > wiesz lepiej.

                                        Jesli dla kobiety bycie w ciąży i urodzenie dziecka to
                                        ujma,dyskryminacja,zniewaga i wszystko co najgorsze to współczuję tym
                                        kobietom,bo muszą żyć z ogromnym poczuciem winy albo choćby dyskomfortu z
                                        powodu ujmy,zniewagi albo dyskryminacji ich matek,które te kobiety spowodowały
                                        swoim pojawieniem się.
                                        • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 15:41
                                          > OK, zatem powtorka w innym tonie, skoros taki wrazliwy:
                                          >
                                          > Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he?
                                          A
                                          > moze ze wszystkimi
                                          > sprawami kobiety powinny zglaszac sie do ciebie- bo ty wiesz lepiej. I
                                          odczuwas
                                          > z za nie - przez co tez
                                          > wiesz lepiej.

                                          Jesli dla kobiety bycie w ciąży i urodzenie dziecka to ujma, dyskryminacja,zniewaga i wszystko co
                                          najgorsze to współczuję tym kobietom,bo muszą żyć z ogromnym poczuciem winy albo choćby
                                          dyskomfortu z powodu ujmy,zniewagi albo dyskryminacji ich matek,które te kobiety spowodowały
                                          swoim pojawieniem się.

                                          Co za belkot.
                                          Pytanie bylo jasne i proste: Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest dla niej ujma a co nie jest, he?

                                          Dlaczego uwazasz, ze wiesz lepiej? Czy dostapiles objawienia? Spuscil sie na ciebie duch swiety, czy
                                          jak? Upowazniony czujesz sie przez to do decydowania (jak leci, czyli metoda stalinowska) w imieniu
                                          wszystkich mozliwych przypadkow, o ktorych skomplikowaniu nie mozesz miec zielonego pojecia(?)
                                          • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 16:00
                                            benek231 napisał:
                                            > Pytanie bylo jasne i proste: Dlaczego wypowiadasz sie ZA kobiete, co jest
                                            dla n
                                            > iej ujma a co nie jest, he?

                                            Odpowiedź była równie jasna.Oczywiście kobieta sama wie co ją znieważa.Ale
                                            jeżeli ciąża jest ujmą dla kobiety to zrozumiałym się wydaje,że za taką samą
                                            ujmę uważają też ciążę,którą same spowodowały pojawiając się w macicach swych
                                            matek.
                                            Chyba,że tak im się nie wydaje ale nie wiem jak ty ale ja nie podejrzewam tych
                                            kobiet o stosowanie podwójnej moralności.

                                            > Upowazniony czujesz sie przez to do decydowania (jak leci, czyli metoda st
                                            > alinowska) w imieniu
                                            > wszystkich mozliwych przypadkow,

                                            Ależ kobieta zachodząc w ciążę sama zdecydowała.Ja nikomu w swoim życiu w ciążę
                                            zachodzić nie kazałem,więc trudno powiedzieć,bym za kogoś decydował.Urodzenie
                                            dziecka jest naturalną konsekwencją zajścia w ciążę.

                                            > o ktorych skomplikowaniu nie mozesz miec zielo
                                            > nego pojecia(?)

                                            Jaki stopień skomplikowania może usprawiedliwiać aborcję a jaki nie?Powiedz mi
                                            w jakim stopniu ten embrion przyczynił się do skomplikowania sytuacji życiowej
                                            swej matki,by nie mógł się urodzić?Aborcja nie jest równoważna z zabójstwem ale
                                            akurat do niego jest najbardziej zbliżona,więc radziłbym uważać z tym
                                            argumentem skomplikowania,bo może się okazać,że zabójstwo też będzie mogło być
                                            nim usprawiedliwiane.Tylko na przykład trzeba bęzie wykazać wyższy
                                            stopień "skomplikowania".


                                            • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 16:32
                                              To juz nawet religijne czuby mniej czubate sa od ciebie (za wyjatkiem paru z LPR
                                              i zlodzieja Michalika), bo przynajmniej dopuszczaja mozliwosc aborcji w
                                              wymienionych przez prawo powodow. Zgodnie z twoimi kryteriami nie powinno byc
                                              wyjatkow - albo bedziesz niekonsekwentny.

                                              Zygota to nie czlowiek. Czlowiek to czlowiek. Jesli np. powstala w wyniku
                                              malzenskiego gwaltu, przez sadystycznego meza, to dla tej kobiety ciaza moze nie
                                              byc blogoslawienstwem.
                                              Ponadto, czlowiek tym sie rozni od myszy, ze niechcianej ciazy moze sie pozbyc.
                                              Mysz nie wpadnie oczywiscie na pomysl, ze ciaza moze byc niechciana. Po prostu
                                              urodzi mlode - bo tak chce Natura. Ty i twoj Michalik oczekujecie od kobiety
                                              identycznej i niekwestionowanej akceptacji losu.
                                              • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 17:12
                                                benek231 napisał:
                                                > To juz nawet religijne czuby mniej czubate sa od ciebie (za wyjatkiem paru z
                                                LP
                                                > R
                                                > i zlodzieja Michalika), bo przynajmniej dopuszczaja mozliwosc aborcji w
                                                > wymienionych przez prawo powodow

                                                Ja też dopuszczam.Powiem więcej.Jeśli zaostrzą prawo antyaborcyjne to poważnie
                                                zacznę rozmyślać o emigracji.

                                                > Zgodnie z twoimi kryteriami nie powinno byc
                                                > wyjatkow - albo bedziesz niekonsekwentny.

                                                Może w moich poglądach nie ma 100% konsekwencji ale na pewno są one spójniejsze
                                                niż poglądy pro-choicerów.Najpierw się odnieś do moich wcześniejszych postów(o
                                                niekonsekwencjach pro-choicerów)a potem wytykaj mi niekonsekwencję.

                                                > Zygota to nie czlowiek.

                                                A co?Królik?Nie ma takiego gatunku w przyrodzie jak zygota.

                                                > Ponadto, czlowiek tym sie rozni od myszy, ze niechcianej ciazy moze sie
                                                pozbyc.

                                                To akurat człowieka odróżnia od zwierząt negatywnie.

                                                > Mysz nie wpadnie oczywiscie na pomysl, ze ciaza moze byc niechciana. Po prostu
                                                > urodzi mlode - bo tak chce Natura. Ty i twoj Michalik oczekujecie od kobiety
                                                > identycznej i niekwestionowanej akceptacji losu.

                                                Myślę,że ten Michalik jest bardziej twój niż czyjkolwiek inny:))
                                                A na poważnie.W przypadku ciąży chodzi o dwa zycie,z których życie kobiety jest
                                                oczywiście ważniejsze.Nie oznacza to jednak,że życie poczętego dziecka można
                                                poświęcić w każdej sytuacji.A napewno o tych sytuacjach nie powinna decydować
                                                arbitralnie kobieta(mężczyzna zresztą też),bo to może prowadzić do
                                                nadużyć.Dlatego okoliczności,w których aborcja jest dopuzczalna powinna
                                                zawierać ustawa i katalog tych sytuacji powinien być zamknięty.Uważam,że obecne
                                                prawo pod względem przesłanek dopuszczalności przerywania ciąży jest
                                                idealne.Choć zdaję sobie sprawę,że wykonywalność obecnej ustawy
                                                pozostawia,delikatnie mówiąc,wiele do życzenia.I należy wiele tu zmienić.


                                                • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 17:26
                                                  A na poważnie.W przypadku ciąży chodzi o dwa zycie,z których życie kobiety jest
                                                  oczywiście ważniejsze.Nie oznacza to jednak,że życie poczętego dziecka można
                                                  poświęcić w każdej sytuacji.A napewno o tych sytuacjach nie powinna decydować
                                                  arbitralnie kobieta(mężczyzna zresztą też),bo to może prowadzić do
                                                  nadużyć.Dlatego okoliczności,w których aborcja jest dopuzczalna powinna
                                                  zawierać ustawa i katalog tych sytuacji powinien być zamknięty.Uważam,że obecne
                                                  prawo pod względem przesłanek dopuszczalności przerywania ciąży jest
                                                  idealne.Choć zdaję sobie sprawę,że wykonywalność obecnej ustawy
                                                  pozostawia,delikatnie mówiąc,wiele do życzenia.I należy wiele tu zmienić.

                                                  To wedlug ciebie kobieta maltretowana przez malzonka nie powinna miec innego
                                                  wyjscia jak nosic ciaze przez 9 miesiecy a pozniej urodzic - bo taki juz
                                                  zakichany jej dziewczynski los.

                                                  Zygota przy jej prawie do odrobiny szczescia nie znaczy absolutnie nic - jest
                                                  bezwartosciowa.

                                                  • bajerka11 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 17:49
                                                    Ten benek to jakaś łatwa kobieta, która po aborcji nie dostała rozgrzeszenia,
                                                    dlatego jest taka cięta na kościół.
                                                    A teraz rozpościeram parasol i czekam na to, że mnie będzie opluwała.
                                                    Pewnie zacznie się od kropielnicowej ropuczy, mochera, ...
                                                  • kristof682 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 27.11.06, 14:38
                                                    Ten benek to jakaś łatwa kobieta, która po aborcji nie dostała rozgrzeszenia,
                                                    > dlatego jest taka cięta na kościół.
                                                    > A teraz rozpościeram parasol i czekam na to, że mnie będzie opluwała.
                                                    > Pewnie zacznie się od kropielnicowej ropuczy, mochera, ...

                                                    ciekawe ze racjonalne argumenty traktujesz jak opluwanie. Jak zauwazylem ty
                                                    plujesz i jeszcze mowisz, ze woda swiecona.
                                                  • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 18:03
                                                    > To wedlug ciebie kobieta maltretowana przez malzonka nie powinna miec innego
                                                    > wyjscia jak nosic ciaze przez 9 miesiecy a pozniej urodzic - bo taki juz
                                                    > zakichany jej dziewczynski los.

                                                    Nie.Jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu kobieta powinna mieć prawo do jej
                                                    przerwania.Masz problemy z rozumieniem tekstu?

                                                    > Zygota przy jej prawie do odrobiny szczescia nie znaczy absolutnie nic - jest
                                                    > bezwartosciowa.

                                                    Zygota nie jest bezwartościowa.Jest tylko mniej warta.W wyżej wymienionym
                                                    przypadku najbardziej to widać.Dlatego uważam,że kobieta ma prawo do przerwania
                                                    ciąży w takich przypadkach.
                                                    Ale co do innych mniej drastycznych przypadków.Gdzie są granice prawa do
                                                    szczęścia?Jak daleko możemy je wytyczyć?
                                                  • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 21:20
                                                    Jednak jestes katol. Tylko katol bedzie notorycznie nieuczciwym dyskutantem.

                                                    > > To wedlug ciebie kobieta maltretowana przez malzonka nie powinna miec
                                                    innego wyjscia jak nosic ciaze przez 9 miesiecy a pozniej urodzic - bo taki juz
                                                    zakichany jej dziewczynski los.


                                                    >
                                                    > Nie.Jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu kobieta powinna mieć prawo do jej
                                                    > przerwania.Masz problemy z rozumieniem tekstu?
                                                    >
                                                    Chlopcze, ja takich dyskusji oraz na znacznie wyzszym poziomie ma za soba
                                                    przynajmniej setki. W tym temacie siedze ze 30 lat wiec daj sobie moze spokoj z
                                                    tego rodzaju sztuczkami - nie przejdzie ci zadna manipulacja, nie przejdzie ci
                                                    najmniejsze klamstewko ze mna.
                                                    To ty nie rozumiesz tekstu, a raczej udajesz ze nie rozumiesz. Ja nie pisalem o
                                                    generalnym przypadku gwaltu lecz bardzo szczegolnym przypadku gwaltu
                                                    malzenskiego dokonanego przez meza sadyste. Na co ty odsylasz mnie do
                                                    sankcjonowanego prawnie przypadku gwaltu (napad w parku i gwalt). Po to by nieco
                                                    ponizej odsylac mnie do twojej opinii dot. gwaltu generalnie, udajac, ze niby
                                                    masz na mysli szczegolny przypadek o ktorym mowie ja. Czy moze myle sie, bo ty
                                                    akceptujesz prawo kobiety do przerwania ciazy w przypadku gwaltu na niej przez
                                                    meza sadyste(???)



                                                    > > Zygota przy jej prawie do odrobiny szczescia nie znaczy absolutnie nic -
                                                    > jest bezwartosciowa.

                                                    >
                                                    > Zygota nie jest bezwartościowa.Jest tylko mniej warta.

                                                    Jedynie twoim zdaniem. Jesli bowiem ta kobieta przekonana jest co do usuniecia
                                                    ciazy to zygota nie jest warta nic.


                                                    W wyżej wymienionym przypadku najbardziej to widać.Dlatego uważam,że kobieta ma
                                                    prawo do przerwania ciąży w takich przypadkach.

                                                    Czy jestes pewien tego ze nie mylisz sie, iz racja tej co do usuniecia ciazy
                                                    moze nie byc kwestionowana?

                                                    No widzisz, a wedlug prawa musi urodzic, bo prawo nie jest zainteresowane
                                                    gwaltem malzenskim lecz gwaltem. W takim przypadku zas kobieta musi najpierw
                                                    udowodnic, ze to byl gwalt, co sprowadza sie zazwyczaj do argumentow jej
                                                    przeciwko argumentowi meza.
                                                    A jesli oni maja juz dwojke dzieci a ona sama nie bylaby w stanie utrzymac ich i
                                                    siebie (wiesz pewnie ile znacza alimenty). A jesli jej poswiecenie dobru dzieci
                                                    siega az akceptacji pozycia z bydlakiem tyle, ze poswiecenie dwojce dzieci, Nie
                                                    trojce, czworce, piatce,,,


                                                    > Ale co do innych mniej drastycznych przypadków.Gdzie są granice prawa do
                                                    > szczęścia?Jak daleko możemy je wytyczyć?

                                                    Co to znaczy mniej drastycnych przypadkow? Czy znasz wszystkie? Czy zdajesz
                                                    sobie sprawe z tego, ze, byc moze, oprocz upokorzen i gwaltow w domu gotow
                                                    jestes zmuszac te kobiete do kolejnych upokorzen - przed zupelnie obcymi jej
                                                    ludzmi, kiedy to, jak to mowia, otwiera przed nimi najintymniejsze zakatki swego
                                                    zycia i pruje przed nimi flaki(?) Czy na pewno o to ci chodzi? Czy moze jedynie
                                                    blednie cie odczytalem?
                                                  • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 21:38
                                                    benek231 napisał:
                                                    > Czy moze myle sie, bo ty
                                                    > akceptujesz prawo kobiety do przerwania ciazy w przypadku gwaltu na niej przez
                                                    > meza sadyste(???)

                                                    Oczywiście,że akceptuję.Dla mnie nie ma większej róznicy czy gwałt jest
                                                    małżeński czy nie.Gwałt to gwałt.

                                                    > > Zygota nie jest bezwartościowa.Jest tylko mniej warta.
                                                    >
                                                    > Jedynie twoim zdaniem. Jesli bowiem ta kobieta przekonana jest co do usuniecia
                                                    > ciazy to zygota nie jest warta nic.

                                                    Ta kobieta?Masz na myśli ofiarę gwałtu czy kobiety w ogóle?


                                                    >
                                                    > Co to znaczy mniej drastycnych przypadkow? Czy znasz wszystkie? Czy zdajesz
                                                    > sobie sprawe z tego, ze, byc moze, oprocz upokorzen i gwaltow w domu gotow
                                                    > jestes zmuszac te kobiete do kolejnych upokorzen - przed zupelnie obcymi jej
                                                    > ludzmi, kiedy to, jak to mowia, otwiera przed nimi najintymniejsze zakatki
                                                    sweg
                                                    > o
                                                    > zycia i pruje przed nimi flaki(?) Czy na pewno o to ci chodzi? Czy moze
                                                    jedynie
                                                    > blednie cie odczytalem?

                                                    Pisząc "mniej drastyczne" miałem na myśli te przypadki,które są poza obecną
                                                    regulacją ustawową.Rzeczywiście masz tu rację gwałt małżeński trudno udowodnić
                                                    i nleży wzmocnić pozycję kobiety w takim wypadku ale to nie jest argument za
                                                    całkowitą liberalizacją prawa antyaborcyjnego,bo mogło być wówczas nadużywane.
                                                  • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 22:16
                                                    benek231 napisał:
                                                    > Czy moze myle sie, bo ty akceptujesz prawo kobiety do przerwania ciazy w
                                                    przypadku gwaltu na niej przez meza sadyste(???)

                                                    Oczywiście,że akceptuję.Dla mnie nie ma większej róznicy czy gwałt jest
                                                    małżeński czy nie.Gwałt to gwałt.

                                                    > > Zygota nie jest bezwartościowa.Jest tylko mniej warta.
                                                    >
                                                    > Jedynie twoim zdaniem. Jesli bowiem ta kobieta przekonana jest co do usuniecia
                                                    > ciazy to zygota nie jest warta nic.

                                                    Ta kobieta? Masz na myśli ofiarę gwałtu czy kobiety w ogóle?

                                                    Mialem na mysli te konkretna kobiete - ofiare gwaltu malzenskiego.


                                                    >
                                                    > Co to znaczy mniej drastycnych przypadkow? Czy znasz wszystkie? Czy zdajesz
                                                    > sobie sprawe z tego, ze, byc moze, oprocz upokorzen i gwaltow w domu gotow
                                                    > jestes zmuszac te kobiete do kolejnych upokorzen - przed zupelnie obcymi jej
                                                    > ludzmi, kiedy to, jak to mowia, otwiera przed nimi najintymniejsze zakatki
                                                    swego zycia i pruje przed nimi flaki(?) Czy na pewno o to ci chodzi? Czy moze
                                                    jedynie blednie cie odczytalem?

                                                    Pisząc "mniej drastyczne" miałem na myśli te przypadki,które są poza obecną
                                                    regulacją ustawową.Rzeczywiście masz tu rację gwałt małżeński trudno udowodnić
                                                    i nleży wzmocnić pozycję kobiety w takim wypadku ale to nie jest argument za
                                                    całkowitą liberalizacją prawa antyaborcyjnego,bo mogło być wówczas nadużywane.

                                                    A tak naduzywane jest w druga srone - ranione sa kobiety i tak bezlitosnie
                                                    kaleczone przez zycie.

                                                    Osobiscie opowiadam sie za calkowita liberalizacja, przy jednoczesnym
                                                    wprowadzeniu do szkol, etyki, edukacji seksualnej ze szczegolnym uwzglednieniem
                                                    plciowosci, przysposobienia do zycia w rodzinie, itp historii. Moze to byc jeden
                                                    przedmiot obejmujacy wszystko. Po kilkunastu latach przyniesie to skutki w
                                                    postaci spadku zainteresowania seksem przedmalzenskim,i spadku do minimum
                                                    zapotrzebowania na usluge aborcji czyli spadku do minimum liczby niechcianych
                                                    ciaz (patrz Holandia).
                                                  • michael.corleone Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 23.11.06, 23:07
                                                    benek231 napisał:
                                                    > Osobiscie opowiadam sie za calkowita liberalizacja, przy jednoczesnym
                                                    > wprowadzeniu do szkol, etyki, edukacji seksualnej ze szczegolnym
                                                    uwzglednieniem
                                                    > plciowosci, przysposobienia do zycia w rodzinie, itp historii. Moze to byc
                                                    jede
                                                    > n
                                                    > przedmiot obejmujacy wszystko. Po kilkunastu latach przyniesie to skutki w
                                                    > postaci spadku zainteresowania seksem przedmalzenskim,i spadku do minimum
                                                    > zapotrzebowania na usluge aborcji czyli spadku do minimum liczby niechcianych
                                                    > ciaz (patrz Holandia).

                                                    No widzisz.Prawie się zgadzamy.Ja też jestem za wprowadzeniem edukacji
                                                    seksualnej do szkół,jestem za refundowaniem przez państwo środków
                                                    antykoncepcyjnych.Jestem za tymi środkami zapobiegania ciąży,które umożliwiają
                                                    wybór przed poczęciem.Dlatego nawet byłbym skłonny zawiesić stosowanie obecnej
                                                    ustawy w stosunku do nastolatek,które wiedzę seksualną muszą czerpać z
                                                    szmatławców typu bravo girls.Ale po wprowadzeniu szerokiej edukacji seksualnej
                                                    na dość wysokim poziomie liberalizacja prawa nie będzie miała żadnego sensu.
                                                  • benek231 Re: gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze... 24.11.06, 19:19
                                                    michael.corleone napisał:

                                                    No widzisz.Prawie się zgadzamy.Ja też jestem za wprowadzeniem edukacji
                                                    seksualnej do szkół,jestem za refundowaniem przez państwo środków
                                                    antykoncepcyjnych.Jestem za tymi środkami zapobiegania ciąży,które umożliwiają
                                                    wybór przed poczęciem.Dlatego nawet byłbym skłonny zawiesić stosowanie obecnej
                                                    ustawy w stosunku do nastolatek,które wiedzę seksualną muszą czerpać z
                                                    szmatławców typu bravo girls.Ale po wprowadzeniu szerokiej edukacji seksualnej
                                                    na dość wysokim poziomie liberalizacja prawa nie będzie miała żadnego sensu.

                                                    Dlaczego? Przeciez nie mowilem o calkowitej eliminacji niechcianych ciaz oraz, w
                                                    konsekwencji, zapotrzebowania na usluge aborcji - mowilem o osiagnieciu jakiegos
                                                    minimum (w Holandii sa to smiesznie niskie liczby). Kobiety maltretowane
                                                    zdarzaja sie i w Holandii, a co dopiero w Polsce gdzie przemoc jest zelaznym
                                                    elementem kultury przecietnej rodziny. Furtka dla kobiety pokrzywdzonej musi
                                                    wiec byc otwarta.

                        • malgozab Re: żony ze Stepford 22.11.06, 10:26
                          "Ja nie jestem przeciwnikiem prawa do aborcji w przypadkach obecnie
                          > przewidzianych przez ustawę.I jest dla mnie oczywiste,że jej zaostrzenie będzie
                          >
                          > ogromną niesprawiedliwością.Ale te sytuacje nie są sytuacjami noramalnymi.Zaś w
                          >
                          > sytuacjach normalnych wymaganie od kobiety,żeby urodziła dziecko nie jest ani
                          > jej dyskryminacją ani jej znieważaniem".


                          Przyzwalając na usunięcie płodu w dwóch wymienionych tu sytuacjach (gwałt,
                          zagrożenie życia kobiety) dokonujemy wartosciowania. Przyznajemy, że
                          płód(embrion, zygota, fasolka, dziecko) nie moze istnieć. A jeśli zaczynamy
                          wartosciować (bo to nieuniknione w tym przypadku), to znaczy, że sytuacja nie
                          jest jednoznaczna. Pytanie, czy "wymaganie" od kobiety urodzenia dziecka, w
                          sytuacji, kiedy ona tego nie chce zrobić nie jest równym barbarzyństwem jak
                          wymaganie tego od ofiary gwałtu. Przecież i w w jednym i drugim przypadku
                          kobieta sprzeciwia się swojemu udziałowi w tworzeniu człowieka.
                          • michael.corleone Re: żony ze Stepford 22.11.06, 14:34
                            malgozab napisała:
                            Przyzwalając na usunięcie płodu w dwóch wymienionych tu sytuacjach (gwałt,
                            > zagrożenie życia kobiety) dokonujemy wartosciowania. Przyznajemy, że
                            > płód(embrion, zygota, fasolka, dziecko) nie moze istnieć. A jeśli zaczynamy
                            > wartosciować (bo to nieuniknione w tym przypadku), to znaczy, że sytuacja nie
                            > jest jednoznaczna. Pytanie, czy "wymaganie" od kobiety urodzenia dziecka, w
                            > sytuacji, kiedy ona tego nie chce zrobić nie jest równym barbarzyństwem jak
                            > wymaganie tego od ofiary gwałtu. Przecież i w w jednym i drugim przypadku
                            > kobieta sprzeciwia się swojemu udziałowi w tworzeniu człowieka.

                            Tak to jest wartoścowanie życia.Ja niżej pisałem,że embrion wcale nie jest dla
                            mnie ważniejszy niż matka.Ale napisałem też,że nie jest specjalnym
                            uprzywilejowaniem w stosunku do matki jeśli temu embrionowi pozwoli się
                            rozwinąć i urodzić.Gwałt nie jst sytuacją analogiczną,bo jednak był stosunek
                            bez jej woli.Trudno obarczać konsekwencjami kogoś kto do ich przyczynienia
                            został przymuszony.
                            • malgozab Re: żony ze Stepford 22.11.06, 18:46
                              Cieszę się, ze przynajmniej nie jesteś fanatykiem i nie twiedzisz, że życia się
                              nie wartosciuje. Ale zwracam Ci uwagę na pewien fakt: konstytucja gwarantuje
                              ochronę osobie "bezradnej" (w kontekście ustawy antyaborcyjnej). Nie wiem, jak
                              inni postrzegają osobę bezradną, ale ja nie rozpatruję "bezradnosci" tylko w
                              aspekcie fizycznym. To, co ma miejsce w tym kraju -m.in. kompletne ignorowanie
                              potrzeby wprowadzenia oświaty seksualnej- przyczynia się do powstawania rzeszy
                              osób (kobiet) kompletnie bezradnych. Jednym z argumentów przeciw wprowadzenia
                              aborcji na życzenie jest twierdzenie, ze gdyby była dostępna, to mlodzi ludzie
                              myśleliby, ze takie rozwiązanie jest w porządku. Co za troska o młode pokolenie,
                              które jednocześnie traktuje się jak bezpłciowe anioły.
          • kadanka Re: żony ze Stepford 22.11.06, 11:26
            postawa, jaka prezentujesz, jest dosyc rzadka, albo przynajmniej mowienie o
            niej jest rzadkoscia. jezeli np. mowimy o aktorkach wdzieczacych sie w roznych
            kolorowych gazetkach: wszystkie bla, bla, bla milosc mego zycia, nie ma seksu
            bez milosci, rodzina dzieci...jedna renata dancewicz(ktora jako jedyna aktorka
            byla na pro-choice'owej manifestacji) bez skrepowania mowi o roznych zwiazkach
            z facetami nie odmieniajac przy tym slow "milosc", "jedyny", "rodzina" przez
            wszystkie przypadki. otwarcie przyznaje, ze ojcem jej dziecka jest mezczyzna
            pozostajacy w innym zwiazku. podobny byl przypadek katarzyny dowbor - prasa w
            zenujacy sposob spekulowala KTO jej zrobil dziecko, skoro nie jest z NIM
            zwiazana, nie pokazuje sie, nie bierze slubu. padlo chyba na baczynskiego,
            redaktora polityki:) u nas kulturowo ciagle bardzo silny jest model bycia z
            pierwszym i jedynym mezczyzna do konca zycia. a seks po prostu musi sie wiazac
            z miloscia, najlepiej malzenska. nie mowie, ze jest cokolwiek zlego w 2 milosci
            na cale zycie - wrecz przeciwnie, tylko ten ideal nie kazdemu sie zdarza. a
            zycie mija. tylko powiedzenie, tak jak gdzies jana, ze nie jest z nikim na
            stale, ale ma pewne potrzeby i do ich spelniania nie musi miec ukochanego meza -
            sa nadal bardzo dziwnie odbierane. w kwestii obyczajowosci, łóżka, niepredko
            dogonimy europe:)
            dla mnie najbardziej odstreczajace jest to, ze przy calej pruderii polakow i
            ich potepienia dla takiego stylu myslenia/zycia, jaki jana prezentuje, to
            jednoczesnie uwielbiaja zagladac do cudzych lozek. czyli z jednej strony cos a
            la moralnosc wiktorianska, a z drugiej nawet nie podgladactwo, bo to sie robi w
            ukryciu, a jawne zadanie: masz mi mowic, z kim spisz, jak to robicie i inne
            detale.
            jeszcze jedno: w ostatnim przekroju poslow pytano o to czy stosuja
            antykoncepcje. wiekszosc byla oburzona ze sie ich pyta o tak intymne sprawy.
            tylko ze jak poslowie z trybuny sejmowej rozprawiaja o tym, czy polacy powinni
            uzywac gumek, czy nie, to wtedy juz nie jest ingerowanie w intymne sprawy:/ co
            za buractwo..
            • nett1980 Re: żony ze Stepford 22.11.06, 12:02
              Ogladalas ten film na ktory sie powoluje w tytule? Dla niej myslenie o tym co
              robi to jakies kuriozum ,niewyobrazalny wysilek ,zamach na jej wolnosc, bo
              zawsze mozna sie wytlumaczy ze ponioslo ,ze carpe diem , to niech na hura jak
              stoi wybierze sie w Rysy zdobywac szczyty,tak bez przygotowania; niby
              pisze ,ze trafila szostke w totka( piguly plus gumka ) ,ale w swietle tego co
              pozniej napisla , to chyba pigule wziela tuz przed stosunkiem , a prezerwatywa
              to pewnie byla za duza . Pare postow dalej wyzywa kobiety dbajace o ta sfere od
              otumanionych cyborgow .
              • kadanka Re: żony ze Stepford 22.11.06, 13:20
                nie ogladalam, ale chyba orientuje sie w czym rzecz:) panie zaprogramowane(czy
                tez roboty?) coby panom we wszystkim uslugiwac.
                to, ze mam pewnie bardziej konserwatywne podejscie do seksu niz jana z dzungli
                nie daje mi zadnego prawa do oceniania jej pogladow i postepowania. to, ze jak
                napisala, potrafi pojsc do lozka z nowo poznanym facetem i ze roznie bywa z
                zabezpieczeniem, to rowniez nie moja sprawa. ocenianie tego jest zwyklym
                nietaktem - zycie seksualne to prywatna sprawa kazdego czlowieka. to, ze bywa
                goraco, wiec z prezerwatywami roznie - jednak dziwi bardzo, bo AIDS i choroby
                weneryczne.. nie wyobrazam sobie ingerowania panstwowego w zycie erotyczne
                obywateli, ale jakbym miala mozliwosc, to wprowadzilabym nakaz stosowania
                gumek - w trosce o zdrowie i zycie obywateli:) mowie oczywiscie o przypadkowych
                kontaktach seksualnych. wracajac do legalizacji aborcji - osoby takie jak jana
                powinny za nia placic, ale tak jak pisalam - legalna aborcja na zyczenie
                kobiety do 10tyg, bezplatna przy trudnej sytuacji finansowej, powyzej - platna.
                w panstwie moich marzen kobiety traktujace seks tak jak jana maja dostep do
                aborcji - tyle ze platnej. to jest jej zycie i jej decyzje. panstwo nie ma
                prawa zakazywac tabletek wczesnoporonnych i aborcji do 10tygodnia. jakim prawem
                zmusza ludzi do zostawania rodzicami? przekonanie o nienaruszalnosci embrionu?
                chyba tym roznimy sie od zwierzat, ze mozemy kierowac swoim zyciem, ze nie
                zawsze przypadek(a zajscie w ciaze bardzo czasto jest przypadkiem) musi nami
                rzadzic. a mowienie o tym, ze seks jest wylacznie dla ludzi, ktorzy licza sie z
                mozliwoscia ciazy i akceptują ją, jest prywatnym, subiektywnym pogladem. i nie
                mozna go narzucac innym. wlasnie po to powstaly tabletki antykoncepcyjne,
                tabletki wczesnoporonne, zeby nie musiec sie zdawac na los, "co bog da". jezeli
                ich nie akceptujecie, wasza sprawa - zyjcie jak chcecie. ale nie mowcie innym,
                doroslym ludziom, jak maja zyc.
    • benek231 Niedlugo mezczyzni i ksieza beda mogli byc w ciazy 22.11.06, 03:36
      takoz poslowie PiS i LPR, komuchy oraz Olejniczak.

      I wtedy okaze sie, byc moze, ze panowie lgali ludziom w zywe oczy zapewniajac o swietosci zycia, oraz
      gotowosci do poswiecen dla niego. Juz niedlugo mezczyzni beda mogli byc "nosicielami" ciazy - tak jak
      samce konikow morskich, a ja bardzo chcialbym widziec kolejki ksiezy i zakonnikow, ustawiajacych sie
      pod klinikami, w celu przejecia "zycia poczetego" od ktorejs z wyrodnych kobiet. Moze doczekam...

      Kobiety juz moga to robic... Jak to sie stalo, ze przegapilem te kolejki...
      • nett1980 Re: Niedlugo mezczyzni i ksieza beda mogli byc w 22.11.06, 10:27
        "Nawet w grupie najsilniej wierzących dwie trzecie akceptuje prawo do
        przerwania ciąży, gdy zagrożone jest życie matki, a ponad połowa, gdy ciąża
        jest wynikiem gwałtu. Ostatnie pomysły całkowitego zakazu aborcji, nad czym -
        po liście abp. Michalika do marszałka Sejmu - pracują już posłowie głównie z
        LPR, nie zyskałyby zatem szerszej aprobaty."
        Czyli po wyborach jest , LPR to margines polityczny i nic sie nie zmieni.
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3748431.html
        • bajerka11 Re: Niedlugo mezczyzni i ksieza beda mogli byc w 22.11.06, 11:17
          Brawo malgozab!
          Masz rację z tą konsekwencją i dlatego, w imię tej konsekwencji posłowie chcą
          zaostrzyć ustawę. Tak naprawdę są dwa bieguny. Kobieta i dziecko, które w
          pewnym momencie stanowią jedno, Aby to zmienić musi nastąpić przemoc. Raz robi
          to natura, innym razem człowiek.
          Tak jak już mówiłam, jest to problem światopoglądowy, a że żyjemy w kraju w
          większości katolickim, taką mamy ustawę.
          Co do postawy pani Gretkowskiej, to jest ona wielce niekonsekwentna.
          Gloryfikując siebie mówi, żę jest zbyt wrażliwa na aborcję, ale te wyrodne baby
          niech robią, co chcą i ja im na to wspaniałomyślnie pozwolę.
          Ja też osobiście nie mam nic przeciwko kradzieżom w sklepie, o ile to nie mój
          sklep. Cóż mi piratcto, przecież ja nie wydaję płyt itd. Dajmy im wybór, choć
          wiemy że mogą trafić za kratki i zmarnować sobie życie. O ile to nie moje
          życie...
          • malgozab Re: Niedlugo mezczyzni i ksieza beda mogli byc w 22.11.06, 14:12
            "Brawo malgozab!
            > Masz rację z tą konsekwencją"

            Proszę o wyjaśnienie - do której części mojej wypowiedzi sie odnosisz?
            • jana_z_dzungli sprostowanie 22.11.06, 15:46
              Pisząc o porywach uczuć i zapomnieniach nie miałam na myśli siebie,a wiec nie
              wpychajcie mnie w stereotyp "pijanej idiotki na imprezie". Doskonale wiem, co
              robię. Jedne lubią przy świecach, inne "na ostro" a ja - jednonocne przygody z
              ledwie poznanymi mężczyznami. Czy jestem gorsza od kobiet uwodzących meżów
              swych przyjaciółek? Albo żonatych facetów z pracy? Bo co - bo można to
              wytłumaczyć "miłością"? Romanse pod ufnym okiem żony, która cieszy sie, ze mąż
              tak fajnie dogaduje się z jej najlepszą przyjaciółką! Wybaczcie, ale z dwojga
              złego mój sposób wydaje mi się bardziej "czysty"..
              No, ale co kto lubi. Nie o tym chciałam pisać. Poobrażałam już co poniektóre
              forumowiczki - teraz czas na panów. Znów mam wrazenie, ze jestem z innej
              bajki...Obliczyłam właśnie, że spośród sypiających ze mną facetów jedynie 3,6%
              zakładało prezerwatywę z własnej inicjatywy (Nie chcę tu operować liczbami ale
              uwierzcie - to dosyć reprezentatywna próba ;-) ).Cała reszta: "nie
              lubie", "bedę uważać", "w gumce mi nie stanie", "jestem bezpłodny" itp...Zaraz
              posypią się uwagi o moim zadawaniu sie z jakimś marginesem - na 100% powiedzieć
              nie mogę, gdyż, jak napisałam wczesniej - nie znam ich, ale po pierwsze:
              miejsca, w których ich poznaję, raczej gwarantuja pewien poziom społeczny, a po
              drugie: warunkiem mojego zainteresowania jest umiejętność prowadzenia
              inteligentnej rozmowy. I ci wszyscy wykształceni i inteligentni faceci mają w
              d...e prezerwatywy! "Raz sie żyje", "jak szaleć to szaleć", "jest ryzyko- jest
              zabawa"! Co ciekawsze - najbardziej zdesperowani są żonaci - wiec nie mówcie mi
              o półświatku, i że "mój Misiu na pewno mnie nie zdradza", bo może, zobaczywszy
              owego Misia, wybuchnę śmiechem...
              Konkluzja jest taka - zajmijcie sie, panowie, swoim udziałem w zapobieganiu
              ciąży, bo jeszcze nie słyszałam o kobiecie, która by jakos żarliwie
              protestowała przeciw prezerwatywie. Zabezpieczajcie się - nikt z Was tych
              kondomów zdzierać nie bedzie, a niechcianych ciąż mniej. A że "w gumie mi nie
              staje"...no cóż....:-)
              • bajerka11 Re: sprostowanie 22.11.06, 16:10
                Odnoszę się do tego fragmentu

                Przyzwalając na usunięcie płodu w dwóch wymienionych tu sytuacjach (gwałt,
                zagrożenie życia kobiety) dokonujemy wartosciowania. Przyznajemy, że
                płód(embrion, zygota, fasolka, dziecko) nie moze istnieć. A jeśli zaczynamy
                wartosciować (bo to nieuniknione w tym przypadku), to znaczy, że sytuacja nie
                jest jednoznaczna.

                Po prostu życia się nie wartościuje. Jest albo go nie ma. Po prostu jest życie
                1, 2, 3,... dniowe i życie matki. Jakie jest życie matki mniej więcej wiadomo,
                Kim i czy w ogóle będzie to małe życie nie wiemy. Jednak życie to życie.
                Pytanie kto i w jaki sposób może je odbierać.
                Widzisz właściwie to nie mamy prawa oceniać kobiet, które dokonały aborcji, bo
                być może nie jesteśmy istotami lepszymi niż one. One jednak nie mają prawa
                pozbawiać życia własnego dziecka, bo tak naprawdę nie one je stworzyły, choć
                się do tego przyczyniły.
                • malgozab Re: sprostowanie 22.11.06, 18:33
                  > bajerka11 napisała:

                  "Po prostu życia się nie wartościuje. Jest albo go nie ma. Po prostu jest życie
                  > 1, 2, 3,... dniowe i życie matki. Jakie jest życie matki mniej więcej wiadomo,
                  > Kim i czy w ogóle będzie to małe życie nie wiemy. Jednak życie to życie.
                  > Pytanie kto i w jaki sposób może je odbierać.
                  > Widzisz właściwie to nie mamy prawa oceniać kobiet, które dokonały aborcji, bo
                  > być może nie jesteśmy istotami lepszymi niż one. One jednak nie mają prawa
                  > pozbawiać życia własnego dziecka, bo tak naprawdę nie one je stworzyły, choć
                  > się do tego przyczyniły".

                  Otoż życie w niektórych sytuacjach się wartościuje. Ja sobie wyobrażasz
                  przyzwolenie na urodzenie dziecka poczętego z gwałtu lub kiedy zagraża ono
                  zdrowiu lub zyciu kobiety? Są kobiety, które urodzą nawet gdy zaistnieją dwie
                  wyżej wspomniane sytuacje (polecam "Hańbę" Coetzee), ale prawo nie może
                  dopuszczać, aby prawa matki konczyły sie tam, gdzie zaczynają sie prawa dziecka.
                  Życie to życie? Wbrew wszystkiemu? To jak nazwiesz np. urodzenie kilkunastu
                  tysiecy dzieci poczętych w wyniku gwałtów dokonanych na muzułmankach przez
                  Serbów - triumfem życia? Triumfem niezłomnej postawy moralnej? Jakim kosztem?
                  Nie uzywaj zaimka "My", pisząc o ocenianiu kobiet, które dokonały aborcji. Do
                  tej pory oceniałaś (z dużym zresztą zaangażowaniem) "Ty", a teraz nagle i mnie
                  właczylaś do wyimaginowanej społeczności oceniających? I w jaki sposób osoba
                  bezradna przyczynia sie do stworzenia życia? W taki, ze jest fizycznie zdolna do
                  zapłodnienia?
              • bajerka11 Re: sprostowanie 22.11.06, 16:14
                Czy jestem gorsza od kobiet uwodzących meżów
                swych przyjaciółek? Albo żonatych facetów z pracy? Bo co - bo można to
                wytłumaczyć "miłością"?

                W jakim sensie masz by gorsza, urody czy inteligencji. Trudno powiedzieć.
                Natomiast zarówno ich, jak i twoje zachowanie jest na jednakowym poziomie.
                Jednym słowem jest to igranie z ogniem. Można się dotkliwie sparzyć.
                • jana_z_dzungli Re: sprostowanie 22.11.06, 17:59
                  Więc co doradzasz? Albo mąż albo celibat?
                  • iluminacja256 Re: sprostowanie 22.11.06, 19:36
                    Słuchaj, sorry, ze się wtrącę - ale to nie ejst kwestia oceniania moralnego, co
                    ktoś robi i jaki seks uprawia - to akurat uwazam, za prywatną sprawę dwojki
                    ludzi. Ta dyskusja dotyczy ABORCJI, nie wyboru rodzaju seksu - i uwazam, ze
                    teog powinnismy się tzrymać, bo debatujac nad kochankami, oraz tym, czy komuś
                    stanie, czy opadnie - zaczynamy wędrować w stonę moralnego ocenianai seksu , a
                    to jest juz kompletną bzdurą.

                    PS. A jesli ktoś mi mówi, ze mu neiwygodnie, to zazwyczaj pyatam, a chcialbyś,
                    zeby to była córeczka, czy synek?
                    • kadanka Re: sprostowanie 22.11.06, 22:23
                      cala dyskusja na temat dostepnosci aborcji jest jak rozmowa gesi z prosieciem.
                      tak samo w europie zachodniej sa ruchy pro-life tyle, ze sa one mniejszoscia, w
                      odroznieniu od polski, ktora od 17 lat jest przez kosciol indoktrynowana pro-
                      lajfowo. takze to co w prawie calej europie jest mniejszoscia( obroncy "zycia
                      nienarodzonego") u nas jest wiekszoscia. tam standardem jest pro-choice i zaden
                      rząd nie osmiela sie ustawowo odmawiac kobiecie prawa do aborcji. mam wrazenie,
                      ze polska pomalu staje sie nawet nie skansenem, a czyms gorszym - bo sie cofa.
                      cala nadzieja w poruszaniu tematu legalizacji aborcji, bo dosyc juz milczenia.
                      chyba jest nadzieja w zwracaniu sie do kobiet, uswiadamianiu im, jak wiele
                      zalezy od nich samych i jak bardzo politycy i kosciol chca je ubezwlasnowolnic.
                      oby takie akcje, jak warszawski coming-out zaczely rozprzestrzeniac sie na caly
                      kraj, wszedzie tam, gdzie sa organizacje kobiece, a nie tylko kolka parafialne
                    • jana_z_dzungli Re: sprostowanie 23.11.06, 10:53
                      Iluminacja, ale czy nie widzisz, ze przez 600 postów wałkujemy to samo, a
                      argumenty za i przeciw powtarzaja się już ze 20 razy. Robi sie to bezcelowe i
                      dlatego zboczyłam trochę z głównego nurtu. Ale mój post dotyczy przede
                      wszystkim odpowiedzialnosci MĘŻCZYZN za niechciane ciąże. Od początku dyskusji
                      wyzywamy się od nieodpowiedzialnych idiotek, tak, jakbyśmy TYLKO my miały
                      obowiązek dbać o zabezpieczenie.I słuchanie potem: "chciałaś sie p.....ć to
                      masz teraz obowiazek rodzić". A do tego p...enia to dwojga trzeba! I,
                      jeśli "mordowanie" przez nas dzieci tak sie panom nie podoba, to może niech
                      tych dzieci nie robią!
                      ...Przyjechała wczoraj do mnie przyjaciółka i mówi, ze jest w ciaży.I ze nie
                      powiedziała jeszcze swemu partnerowi, bo wstydzi się, ze jest głupią c.pą, ze
                      do tego doszło.I nie udało mi sie przekonać jej, ze ON jest równie winny temu,
                      a teraz TYLKO ona płaci za ich wspólną nieodpowiedzialnosć. Przyzwyczaiłysmy
                      sie nie liczyc na mężczyzn w kwestii zabezpieczania ("oni w takich momentach
                      nie myslą"), ale nie zwalniajmy ich z odpowiedzialnosci za niechciane ciaże.

                      ...swoja drogą, ciekawe, ze wszyscy maja wiele do powiedzenia TYLKO na temat
                      pierwszej części mojego postu...
                      • nett1980 Re: sprostowanie 23.11.06, 12:10
                        Przez 600 postow co chwila nawolywalam do bojkotu fagasow , co to zawsze mysla
                        o sobie na pierwszym miejscu , nie wiem czy zauwazylyscie ,nie cierpie panienek
                        co to cichutkie i spolegliwe zaspokoja wszystkie zachcianki byle dupka, nawet
                        bez dbania o wlasne potrzeby. Nie wiem ,moze nie mam pojecia jak to jest , bo
                        mam wewnetrzny debilometr i wyczuwam na odleglosc takiego co pod warstwa
                        elokwencji nosi w sobie male jaderko czlowieczenstwa , spotykalam raczej
                        madrych i odpwiedzialnych facetow, a kilka przygod zaimpregnowalo mnie przed
                        wchodzeniem w seks bez glebszych uczuc, tym sie pewnie roznimy.
                        "(...)Panie uderzcie sie w piers, ile z was bylo potulnych i spolegliwych, gdy
                        wasz pan i wladca akurat chcial a balyscie sie odmowic ,bo a nuz zostaniecie
                        same?"
                        "Ja dupka ,ktory jest niegodny zostania ojcem po prostu bym mym swym facetem
                        nie uczynila, zawsze takich unikalam i dobrze na tym wyszlam , bo moj maz jest
                        wspanialym ojcem. Po prostu nie rozumiem kobiet spolegliwych , ktore wystawiaja
                        byle dupka na oltarzu".
                        "(...)ja sie stykalam raczej ze srednio bogatymi paniami ,ktore na tusz do
                        rzes i piwko maja ,ale sa tak potulne i hmmm glupie ,ze pozwalaja sobie na seks
                        nawet bez przykladowej gumki , bo boja sie ,ze straca swego wygodnickiego
                        samca , co to niewygodnie mu w gumce. Z reku na sercu ci mowie ,ze kiedys
                        takiego pogonilam , bo okazalo sie ze nie mial prezerwatywy ,bo nie lubi
                        w ...Gonic debili ,ktorzy uwazaja ,ze to tylko kobieta powinna sie
                        zabezpieczac!".
                      • trollomsmierc Re: sprostowanie 23.11.06, 14:12
                        "Namierzyć faceta,podejsc i powiedzieć "Pamietasz mnie? Spałes ze mną z sześć
                        tygodni temu...tak, wiem ze zakładałeś gumkę, ale widać nie dość starannie, bo
                        będziemy mieli dziecko!Wobec tego wprowadzam sie do ciebie. Kiedy slub?". I życ
                        długo i szcześliwie z kimś, kogo nie znam i nie kocham i małym potworkiem."

                        "Od początku dyskusji
                        > wyzywamy się od nieodpowiedzialnych idiotek, tak, jakbyśmy TYLKO my miały
                        > obowiązek dbać o zabezpieczenie.I słuchanie potem: "chciałaś sie p.....ć to
                        > masz teraz obowiazek rodzić". A do tego p...enia to dwojga trzeba! I,
                        > jeśli "mordowanie" przez nas dzieci tak sie panom nie podoba, to może niech
                        > tych dzieci nie robią!".
                        Zestawilem te dwie twoje wypowiedzi, caly problem w tym ,ze po takiej nocy
                        facet idzie i nie wie ,ze moze zostac ojcem , zreszta miec dziecko z kims kogo
                        sie nie zna , nie czuje nic do niego to smutne, przykro mi ze ponad 90 %
                        facetow ,ktorych spotykalas nie chcialo sie ubrac.Twoja nadzieja jest nauka,
                        dopoki nie powstana inkubatory , w ktorych moga sie rozwijac zygota-->embrion
                        -->plod , to beda takie dylematy.Jak przeskoczyc to brzemie
                        odpowiedzialnosci ,zeby byc wolna w tej kwestii jak facet ?Jedyna furtka
                        jest wlasnie aborcja ,ale czy tylko ,zreszta najgorsze z mozliwych wyjsc? Moze
                        ujednolicenie plci to wyjscie na takie dylematy.Ale to daleka przyszlosc, na
                        razie kultura wymyslila ubezpieczenia pod tytulem -zwiazek monogamiczny , ktore
                        wiadomo nie jest idealne. Jeszcze jedno , czy w sytuacji podbramkowej umiesz
                        powiedziec -nie, co robisz z napalonym miskiem , ktory ci takie teksty zasuwa?
                        Oczywiscie chodzi mi nie tylko o ciaze ,ale i o HIV i inne choroby np.
                        weneryczne.
                      • swietajno Re: sprostowanie 23.11.06, 14:29
                        "A do tego p...enia to dwojga trzeba! I, jeśli "mordowanie" przez nas dzieci
                        tak sie panom nie podoba, to może niech tych dzieci nie robią!"
                        Blad! oni ci dzieci nie robia !Oni sie z toba uprawiaja seks ...Robia
                        potomstwo z wlasnymi zonami , a ty jestes skokiem na bok. A ze zakuta pala nie
                        chce sie ubrac , pewnie roi sobie ,ze kobieta ktora lubi jednonocne przygody ma
                        plaster na ramieniu ,paste plemnikobojcza w srodku i jeszcze lyka na wszelkie
                        wypadek pigulki , aaa i ma postinor w szufladzie.
                        • jana_z_dzungli Re: sprostowanie 24.11.06, 09:04
                          Oczywiscie, ze "tylko" uprawiają seks!I dzieki Bogu, bo nie interesuje mnie w
                          ich wykonaniu nic innego. I masz rację, ze myślą, ze taka kobieta jak ja na
                          pewno jest zabezpieczona (chociaż tez nie przypominam sobie, zeby któryś o to
                          pytał...). Tylko, ze powinni pomyślec, ze kobieta taka jak ja, czyli lubiąca
                          jednonocne przygody, jest w grupie podwyzszonego ryzyka i moze ich czymś
                          zarazić. A przez nich ich zony. I to jest sku..syństwo! Wyobrazasz sobie, ze
                          Twój facet nie dość, ze Cie zdradził, to jeszcze zaraził HIV? Zabiłabym gnoja...

                          Zaraz ktos sie przyczepi, czemu z nimi sypiam.Nie sypiam z facetami, o których
                          WIEM, ze są żonaci albo w związku.Ale do tego przyzna sie co piąty. Moze
                          wprowadzę zwyczaj legitymowania ich przed pójsciem do łóżka... ;))
                          • swietajno Re: sprostowanie 24.11.06, 12:10
                            "Tylko, ze powinni pomyślec, ze kobieta taka jak ja, czyli lubiąca
                            > jednonocne przygody, jest w grupie podwyzszonego ryzyka i moze ich czymś
                            > zarazić. A przez nich ich zony. I to jest sku..syństwo! Wyobrazasz sobie, ze
                            > Twój facet nie dość, ze Cie zdradził, to jeszcze zaraził HIV? Zabiłabym
                            gnoja.."
                            No przeciez ryzykujac ,potencjalnie zabijasz siebie ; wiem ze lubisz
                            ryzyko ,ale wiesz saper myli sie tylko raz?!? No dobra nie o tym jest to forum .
              • jendrek121 Re: sprostowanie 22.11.06, 22:36
                jana_z_dzungli napisała:

                > Pisząc o porywach uczuć i zapomnieniach nie miałam na myśli siebie,a wiec nie
                > wpychajcie mnie w stereotyp "pijanej idiotki na imprezie". Doskonale wiem, co
                > robię. Jedne lubią przy świecach, inne "na ostro" a ja - jednonocne przygody z
                > ledwie poznanymi mężczyznami. Czy jestem gorsza od kobiet uwodzących meżów
                > swych przyjaciółek? Albo żonatych facetów z pracy? Bo co - bo można to
                > wytłumaczyć "miłością"? Romanse pod ufnym okiem żony, która cieszy sie, ze mąż
                > tak fajnie dogaduje się z jej najlepszą przyjaciółką! Wybaczcie, ale z dwojga
                > złego mój sposób wydaje mi się bardziej "czysty"..

                jana nie rób sobie wyrzutów. Facetom takie puszczalskie jak Ty zawsze były
                potrzebne. Pełnisz ważną rolę w społeczeństwie.
                Poza tym dokonujesz epokowych odkryć, że żonaci zdradzają i w ogóle dowiadujesz
                się wielu ciekawych rzeczy

                • swietajno Re: sprostowanie 23.11.06, 01:20
                  "dowiadujesz
                  > się wielu ciekawych rzeczy" ,a nie przyszla ci ciekawa rzecz do glowy ,ze
                  moze to nimfomania? Jesli tak ,to wspolczucie, ale jesli masz tylko bardzo duzy
                  poped plciowy i oprocz usunietej ciazy nic cie zlego nie spotkalo , to
                  gratuluje zdrowia .
                  • malgozab nazywanie rzeczy po imieniu 23.11.06, 10:46
                    No i wreszcie znalazł się ktoś, kto "nazywa rzeczy po imieniu". "Puszczalskie",
                    "łatwe", "szmaty" - na określenie kobiet można wykorzystać cały arsenalik
                    określeń. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś nazwał faceta "puszczalskim". Kim są
                    ludzie, którzy szafują określeniami wartościującymi - nazywającymi rzeczy po
                    imieniu czy zwykłymi kreaturami wykorzystujacymi anonimowość Internetu?
                    • iluminacja256 Re: nazywanie rzeczy po imieniu 23.11.06, 18:09
                      Ale tu w tym wszystkim chodzi o jedno - o zrzucenei odpowiedzialności pzreciez,
                      a nei o zadne zygoty i płody poczęte i wypoczęte:)))

                      Takim samym zrzuceniem odpwoeiezialności na kobietę jest zarówno nazwanie jej
                      przez zdradzajacego zone ' ku..", "szmata", puszczalska" -----> jak i to
                      sadystyczne wciaz przmiącwe - chcialaś sie pieprzyć, ponoć konsekwencje (zawsze
                      ty, kobieta, bo tak to urządziała natura) A gó.. prawda, bo natura tak to
                      uzradziała,ze dała człwoeikowi mozliwość uprawiania seksu non stop, nie tylko w
                      rui, jak zwierzete. I dala rozum, a rozum ten spowodował , ze srodki poronne
                      typu zielona jagoda znali juz Inkowie i Egipcjanie. Tak więc tak naprawde w
                      całej tej gadce o prawach zygot chodzi tylko o jedno - udowodnić jednej z
                      druga, ze jak jej zrobię bachora, to musi go urodzić, bo JA mam nad nią
                      władzę. Nie na darmo na wojnach gwałci sie kobiety wroga - własnie po to, zeby
                      pokazać , kto ma wladzę.
                      • exotique nie sadzcie innych 23.11.06, 18:56
                        A tak w ogole, skoro kosciol traktuje aborcje jako morderstwo - dlaczego ksiadz
                        udzielil mi rozgrzeszenia?
                        Bo nie moze odmowic. Bo jesli ktos zna Biblie, to wie, ze osad nalezy do Boga a
                        nie do urzedujacych kaplanow, politykow i innych straznikow moralnoesci. Bo to
                        kobieta po aborcji sie zastanawia, bo jest jej zle- zastraszona przez opinie
                        innych - malo ktora przyzna sie do usuniecia plodu.
                        Tylko ze poglady przeciwnikow aborcji zmieniaja sie, gdy zdarzy sie w rodzinie.
                        To dopiero pozwala inaczej spojrzec na morderczynie i inne pomioty diabla i
                        feminizmu.
                        Byc moze to jest droga do uwolnienia mysli zabronic aborcji, antykoncepcji a
                        potem dac rozkwit podziemiu, ktore otworzy oczy.
                        I chcialam zaznaczyc, ze zezwolenie na aborcje spowoduje, ze 80 % kobiet
                        pobiegnie do gabinetow sie skrobac.
                        Chodzi o to, by miec mozliwosc WOLNEGO WYBORU
                      • michael.corleone Re: nazywanie rzeczy po imieniu 23.11.06, 21:04
                        iluminacja256 napisał:

                        > Ale tu w tym wszystkim chodzi o jedno - o zrzucenei odpowiedzialności
                        pzreciez,

                        Oczywiście,że tu chodzi o odpowiedzialność.O odpowiedzialność rodziców.OBYDWU.

                        > a nei o zadne zygoty i płody poczęte i wypoczęte:)))
                        >
                        > Takim samym zrzuceniem odpwoeiezialności na kobietę jest zarówno nazwanie jej
                        > przez zdradzajacego zone ' ku..", "szmata", puszczalska" -----> jak i to
                        > sadystyczne wciaz przmiącwe - chcialaś sie pieprzyć, ponoć konsekwencje

                        Uważasz,że ponoszenie konsekwencji to coś upokarzającego?


                        (zawsze
                        >
                        > ty, kobieta, bo tak to urządziała natura)A gó.. prawda, bo natura tak to
                        > uzradziała,ze dała człwoeikowi mozliwość uprawiania seksu non stop, nie tylko
                        w
                        >
                        > rui, jak zwierzete. I dala rozum, a rozum ten spowodował , ze srodki poronne
                        > typu zielona jagoda znali juz Inkowie i Egipcjanie. Tak więc tak naprawde w
                        > całej tej gadce o prawach zygot chodzi tylko o jedno - udowodnić jednej z
                        > druga, ze jak jej zrobię bachora, to musi go urodzić, bo JA mam nad nią
                        > władzę. Nie na darmo na wojnach gwałci sie kobiety wroga - własnie po to, zeby
                        >
                        > pokazać , kto ma wladzę.

                        A więc chcecie,żeby kobiety miały wolny wybór na złość mężczyznom?
                        • zdanka1 Re: nazywanie rzeczy po imieniu 24.11.06, 16:23
                          > A więc chcecie,żeby kobiety miały wolny wybór na złość mężczyznom?


                          Nie ty chcesz , zeby nie miały zadnego wyboru w imię twoich szczytnych banałow -
                          ochrony zycia, ktorego kompletnie przestaje cie obchodzić wraz z narodzinami.
                          Zajać sie do cholery zyciem narodzonym, tym , któremu odcięto pępowinę, wyszło
                          kanalem rodnym, rozpoczeło się i które obecnie wraz ze ojcem złomairzem ciąga
                          rury metalowe na punkt skupu o 12 w połudnei , zamaist siedzieć w szkole. I
                          co ? Nie widzisz tych dzieciaków? A ja ich widzę dziesiatki, mozedlatego, z
                          eniedaleko taki skup złomu mam. Popatrz siobie na ich zeby - nie mają połowy
                          pzred ukończeniem 15 roku zycia.
                    • jendrek121 Re: nazywanie rzeczy po imieniu 23.11.06, 19:48

                      malgozab napisała:

                      > No i wreszcie znalazł się ktoś, kto "nazywa rzeczy po imieniu". "Puszczalskie",
                      > "łatwe", "szmaty" - na określenie kobiet można wykorzystać cały arsenalik
                      > określeń. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś nazwał faceta "puszczalskim". Kim są
                      > ludzie, którzy szafują określeniami wartościującymi - nazywającymi rzeczy po
                      > imieniu czy zwykłymi kreaturami wykorzystujacymi anonimowość Internetu?


                      dlaczego mam nie nazywać rzeczy po imieniu? W imię poprawności politycznej lub
                      społecznej? I skąd wniosek, że akceptuję mężów zdradzających żony?
                      • malgozab Re: nazywanie rzeczy po imieniu 23.11.06, 21:53
                        Ja nie wysnuwam wniosku, ze Ty akceptujesz tych mężów - mówię o stereotypach.
                        Nie bez powodu piszę też o nazywaniu rzeczy w po imieniu w cudzysłowie.
                        • kristof682 pytanie 24.11.06, 15:20
                          mam pytanie: kto waszym zdaniem na tym forum posluguje sie przekonujacymi
                          argumentami? Czy argumenty kogos wplynely na zmiane waszej postawy, chocby na
                          czesciowa zmiane?
                          • nett1980 Re: pytanie 24.11.06, 21:24
                            Ja troche zmienilam poglady ,turzyca najlepiej odpowiadala na moje argumenty i
                            dala mi do myslenia.Gdyby benek wczesniej nie obrazal i nie sial agresji , to
                            po jego ostatniej wypowiedzi musze stwierdzic ,ze potrafi byc rzeczowy i na
                            temat.
                            • benek231 Re: odpowiedz :) 25.11.06, 00:40
                              nett1980 napisała:

                              Ja troche zmienilam poglady ,turzyca najlepiej odpowiadala na moje argumenty i
                              dala mi do myslenia.Gdyby benek wczesniej nie obrazal i nie sial agresji , to
                              po jego ostatniej wypowiedzi musze stwierdzic ,ze potrafi byc rzeczowy i na
                              temat.

                              Popatrz, pytanie dotyczylo mozliwej modyfikacji twoich pogladow. No wiec w
                              odpowiedzi okazalo sie, ze Turzyca "dala ci wiele do myslenia".

                              Jesli chodzi o Benka - to juz zupelnie nic na temat nie wiadomo.

                              Turzyca dala do myslenia a Benek potrafi byc rzeczowy i na temat (a dal ci
                              chociaz do myslenia? :)


                              Wydaje mi sie, ze we wczesniejszych wpisach powiedzialem bardzo duzo. Jesli
                              komus przylozylem z "grubej rury" to po to by wyhamowac agresje strony
                              przeciwnej, ktora brala pod but wszystkie mniej smiale osoby, ktore mialy
                              czelnosc miec inne niz koscielni poglady. Ja nie pozwalam by ktos bezkarnie
                              wyzywal mnie od mordercow. Poczynalem wiec sobie tak czy inaczej by osmielic
                              mniej smialych z "mojego obozu". My nie dzialamy tu jak koscielni - w sposob
                              zorganizowany. W naszym przypadku masz do czynienia z indywidualnymi
                              wystapieniami, a nie akcja wedle odgornych wytycznych. My bardzo czesto
                              znajdujemy sie w kompletnym osamotnieniu przeciwko duzej grupie.

                              No dobrze, zaszkodzilem sobie agresja - moja wina, powiedzmy. No ale co np. z
                              Kadanka, ktora prula sobie zyly, by z niezwykla cierpliwoscia, w sposob
                              interesujacy oraz na poziomie, zaprezentowac stanowisko zwolenniczki liberalnych
                              regulacji dot. aborcji. Co na niej skorzystalas?

                              Widzisz, jesli ktos zaczyna w konkretny sposob, to ja zazwyczaj wiem juz z kim
                              mam przyjemnosc. Czasem bywam mile rozczarowany, ale, wybacz, mnie naprawde nie
                              stac czasowo na wiklanie sie w dlugasne gierki, w ktorych szansa na to, ze mowie
                              jednak z Moherem wynosi 95 procent. Przy czym mam oczywiscie na mysli Mohera,
                              ktory nastawiony jest, tylko i wylacznie, na zdolowanie mnie, rozbicie dyskusji,
                              zaplatanie jej, a nie probe analizy moich argumentow.

                              Mysle wiec, ze, skoro dla "chcacego nie ma nic trudnego" to i na moich
                              "agresywnych" postach moglas cos skorzystac.

                              • nett1980 Re: odpowiedz :) 25.11.06, 10:35
                                Przeczytaj moje posty , troche sie naprodukowalam ,ale konkluzja jest taka , ze
                                chociaz nie jestem jakism koscielnym ortodoksem ,z moich obserwacji wiem ,ze
                                aborcja to najgorsze wyjscie ,ale jak na razie jest czesto jedyna mozliowscia
                                ominiecia uwarunkowan biologii. Edukacja , antykoncepcja i tepienie
                                patologicznego podejscia do kobiet, to jest to co trzeba robic.Zmienic tez
                                prawo , ktore zakazuje sterylizacji na zyczenie , cos z tymi adopcjami zrobic i
                                z wytwarzaniem przez 6 tygodni wiezi miedzy matka a dzieckiem , gdy wiadomo z
                                gory ,ze dziecko pojdzie za matka na manowce zycia, co to za sprawiedliwosc
                                uratuje sie jedna wiez ,a 100 innych skazanych zostaje na biede i patologie i
                                brak glebszych uczuc .Sprawa delikatna ,ale coz odebranie praw rodzicielskich
                                potworowi(niewydolnej wychowawczo kobiecie i faciowi co nawet nie trybi ,ze
                                seks skonczyl sie zyciem , osobie ktora jest na poziomie emocjonalnym 12
                                letniego dziecka ) nie jest czyms gorszym niz nieszczesliwe dziecinstwo.
                                • benek231 Re: odpowiedz :) 25.11.06, 18:47
                                  nett1980 napisała:
                                  Przeczytaj moje posty , troche sie naprodukowalam ,ale konkluzja jest taka , ze
                                  chociaz nie jestem jakism koscielnym ortodoksem ,z moich obserwacji wiem ,ze
                                  aborcja to najgorsze wyjscie, ale jak na razie jest czesto jedyna mozliowscia
                                  ominiecia uwarunkowan biologii.

                                  Najgorsze, najlepsze... to wszystko sa pojecia wzgledne - zalezy dla kogo i w
                                  jakiej sytuacji. Wczesniej pisalem, ze cos takiego jak 'aborcja' nie istnieje,
                                  gdyz nie mozna podciagac pod wspolny mianownik ocen moralnych nieskonczonej
                                  liczby przypadkow, ktore czesto mocno roznia sie od siebie. 'Aborcja' ujeta w
                                  kategoriach technicznych, jako zabieg medyczny - zasadniczo nie rozni sie jedna
                                  od drugiej. Gdy jednak wchodzimy na plaszczyzne moralnych rozwazan oraz prawnych
                                  zakazow wowczas ogromnym nieporozumieniem jest rozwazanie w kategoriach czarno
                                  bialych (dobra albo niedobra). Nawet aktualne i mocno restrykcyjne prawo
                                  odzwierciedla subiektywizm poszczegolnych przypadkow (per kategoria). Zatem ta
                                  techniczna 'aborcja' zaledwie "jest" lub jej "nie ma", podczas gdy do dalszych
                                  rozwazan niezbedny bylby konkretny przypadek. Powyzej, w dyskusji z Corleone,
                                  nawiazuje do tych poszczegolnych przypadkow, ktore jedynie osoba przy niezbyt
                                  zdrowych zmyslach osoba amoralna, wrzucic moze do jednego worka.

                                  Oczywiscie, ze z punktu widzenia biologii interwencja w nia nie jest czyms
                                  wskazanym, chyba ze... I to wlasnie tryb warunkowy, a nie ujmowanie w kategorie
                                  absolutu powoduje, ze rozmawiamy na ten temat.
                                  Kiedys kobieta nie miala innego wyjscia jak urodzic. Albo nie miala innego
                                  wyjscia jak umrzec skutkiem ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego i zapalenia
                                  otrzewnej.




                                  Edukacja , antykoncepcja i tepienie
                                  patologicznego podejscia do kobiet, to jest to co trzeba robic.Zmienic tez
                                  prawo , ktore zakazuje sterylizacji na zyczenie , cos z tymi adopcjami zrobic i
                                  z wytwarzaniem przez 6 tygodni wiezi miedzy matka a dzieckiem , gdy wiadomo z
                                  gory ,ze dziecko pojdzie za matka na manowce zycia, co to za sprawiedliwosc
                                  uratuje sie jedna wiez ,a 100 innych skazanych zostaje na biede i patologie i
                                  brak glebszych uczuc .Sprawa delikatna ,ale coz odebranie praw rodzicielskich
                                  potworowi(niewydolnej wychowawczo kobiecie i faciowi co nawet nie trybi ,ze
                                  seks skonczyl sie zyciem , osobie ktora jest na poziomie emocjonalnym 12
                                  letniego dziecka ) nie jest czyms gorszym niz nieszczesliwe dziecinstwo.
                                  • echtom Re: odpowiedz :) 25.11.06, 23:09
                                    No i kiedy schodzimy z poziomu ideologicznego ("święte życie poczęte" - "święte
                                    prawo wyboru") i zaczynamy rozmawiać o ludziach, okazuje się, że 90 % ma dość
                                    podobne podejście do sprawy aborcji, z większym lub mniejszym przesunięciem w
                                    stronę life lub choice. Może kiedyś się dogadamy i rozpoczniemy sensowną
                                    kampanię na rzecz edukacji, antykoncepcji i sterylizacji, z aborcją na ostatnim
                                    miejscu. I wreszcie będzie normalnie.
    • bajerka11 Re: benek mnie przekonał 25.11.06, 23:52
      Oczywiście, wyzbądżmy się ocen moralnych i ideologicznych. Usuńmy niewygodnych
      nam ludzi zanim ich poznamy i8 zawiąże się między nami jakakolwiek więż.
      Przecież to tylko poszczególny zlep komórek. zacznijmy od tych z obciążeniami
      patologicznymi. Póżniej wyeliminujmy samotnych starców itd.
      Jakie to wygodne tak myśleć.
      Do cholery, po co nam sentymenty i niepotrzebne uczucia. Niecz żyje czysty
      pragmatyzm i hedonizm.
      Carpe diem!
      Pozdrawiam wsztstkie zygoty w wyższej fazie rozwoju.
      • marguerite.rose Re: benek mnie przekonał 26.11.06, 11:52
        Witaj, Bajerko11. Wyjaśnij mi, proszę, jak według Ciebie powinno być
        zorganizowane spoleczeństwo, które nie wyzbyło się "ocen moralnych i
        ideologicznych" - oczywiście w kontekście, o którym tu rozmawiamy. Z Twoich
        wypowiedzi wynika, że popierasz całkowity zakaz aborcji. A co z edukacją
        seksualną i antykoncepcją? Wywnioskowałam, że jesteś przeciw. Mylę się? Piszesz
        o swoich obawach zwiazanych z inwazją muzułmanów, ale z tego, co piszesz
        wnioskuję, że to dla Ciebie ideał (mówię o społecznosci muzułmańskiej): brak
        regulacji narodzin, rodziny wielodzietne, patriarchat. Czy uważasz, że tak jak
        jest w tym kraju - zero oświaty seksualnej, utrudniony dostęp do antykoncepcji
        (szczególnie na wsiach, gdzie ginekolog jest jeden na całą gminę a antykoncepcja
        polega na odmawianiu współżycia przez sterane kobiety)- jest dobrze? Wyjaśnij mi
        to, proszę - jesli oczywiście będziesz miała czas, bo nie wątpię, że stoisz dzis
        w kolejce (wspomnianej przez Benka. Nie ograniczaj sie do krytykowania,
        zproponuj własną wizję dobrego społeczenstwa.
        • bajerka11 Re: benek mnie przekonał 26.11.06, 22:32
          Hej!
          Nie jestem przeciwniczką edukacji seksualnej. Jak najbardziej jestem za. Tylko,
          że powinna być prowadzona rzetelnie i uczciwie, a nie ograniczać się do
          pokazania gumki i tabletek. Powinna iść w parze z dyskusją na tematy etyki i
          odpowiedzialności, a nie tylko zawężać się do seksualności.
          Sięgnij proszę do moich wcześniejszych postów. Wbrew temu, co twierdzi benek,
          nie jestem mocherem o zawężonych poglądach i wiedzy.
          Chcę tylko aby w tej całej debacie o aborcji było więcej humanitaryzmu dla nowo
          poczętego życia, bo przecież początkiem dla każdego z nas było połączenie dwóch
          komórek. I ja tu widzę początek.
          Wiem także, iż życie pisze różne scenariusze, ale tak do końca nie zdawałabym
          się na decyzję dość często nierozumnych, bezdusznych i wyłącznie konsumpcyjnie
          nastawionych do życia kobiet i mężczyzn.
          Pamiętajmy, że t
          • benek231 Benek nie takie jak ty przekonywal :) 27.11.06, 03:35
            bajerka11 napisała:

            Wbrew temu, co twierdzi benek,nie jestem mocherem o zawężonych poglądach i wiedzy.


            Powiedz mi najpierw, poprosze, czy to do ciebie zwrocilem sie niedawno per
            'kropielnicowa ropuszko'?
            • bajerka11 Re: Benek nie takie jak ty przekonywal :) 27.11.06, 09:35
              Myślę, że fragment tego wywiadu może być kwinestencją naszych dyskusji na
              forum.
              Konkluzje jest raczej pesymistyczna. Mamy mało szans na wzajemne przekonanie
              się. Tym bardziej, iż wielu z nas jest już osobami dorosłymi, z ustalonym
              sposobem na życie i światopoglądem.
              Na bazie osobistych doświadczeń mogę tylko dodać, że żadna z kobiet, która
              zdecydowała się na urodzenie dziecka nigdy tego nie żałowała, choć czasem były
              to decyzje heroiczne i dramatyczne. Często to właśnie początkowo nie chciane
              dziecko zmieniało kobietę, czyniąc ją dojrzalszą, odpowiedzialniejszą. U tych,
              co nie chciały żyć na nowo wzbudzały tę chęć życia. Kobiety, które dokonują
              aborcji pozbawiają się tych doświadczeń. Czasem nigdy już nie zostaną matkami i
              tak naprawdę nie mogą powiedzieć, czy lepiej było urodzić, czy nie. Życie nas
              zaskakuje, trudno je sobie zaplanować, choć rozum podpowiada, że można i nawet
              powinno się, niekiedy w imię szeroko pojętej odpowiedzialności.
              Wiem, że przytoczone przeze mnie historie czyta się jak bajkę. Pewnie, że nie
              zawsze tak musi być, ale ja wiem, że się zdarzyły naprawdę, byłam ich świadkiem.
              Życzę każdej kobiecie takiego pozytywnego obrotu spraw i po prostu dobrego
              życia, choć wiem, że dla wielu z nas dobro, to pojęcie względne. A teraz cytat.






              Jak jednak prowadzić dialog i szukać porozumienia z kimś, kto nie uznaje
              możliwości dotarcia do prawdy?

              – Przyznaję, że jest to trudne do osiągnięcia, zwłaszcza w dzisiejszej kulturze
              medialnej. Debaty publiczne, wywiady i programy publicystyczne nie służą bowiem
              odkryciu prawdy, ale przekonaniu dziennikarzy lub zgromadzonej publiczności do
              własnej racji. Trudno w takiej sytuacji mówić o prawdziwym dialogu, bowiem
              żadna ze stron tak naprawdę nie słucha tego, co mają do powiedzenia inni, stara
              się jedynie uwiarygodnić w oczach słuchaczy. Z doświadczenia wiem natomiast, że
              jeśli istnieją odpowiednie warunki do dyskusji, to bardzo łatwo jest przekonać
              tych, którzy utrzymują, że prawda nie istnieje, iż są w błędzie.

              W jaki sposób?

              – Jeśli bowiem mówią, że prawda nie istnieje, to tak naprawdę powinni
              zamilknąć, bo już samo to stwierdzenie byłoby prawdą uniwersalną. Popadają więc
              w ten sposób w sprzeczność. Według elementarnych zasad logiki "prawda nie
              istnieje" może być twierdzeniem albo prawdziwym, albo fałszywym. Jeśli to
              prawda, wówczas stwierdzenie "prawda nie istnieje" jest fałszywe. Natomiast
              jeśli to fałsz, to prawda istnieje, tak więc stwierdzenie "prawda nie istnieje"
              jest tym bardziej błędne. Jeśli więc przez chwilę logicznie pomyśleć, okaże
              się, że dla tych, którzy twierdzą, że "prawda nie istnieje", nie ma innego
              wyjścia, jak zamilknąć.
              • bajerka11 Re: heroizm 27.11.06, 09:54
                Prawdą jest, że do heroizmu nie wolno nikogo zmusić, bo wtedy to jest ofiara.
                Dla mnie jednak nie ma ona pejoratywnego wydżwięku.
                Ofiarować znaczy wyzbyć się czegoś naprawdę cennego w imię celów wyższych.
                I tu znowu pojawia się problem z porozumieniem się, bo można nakłaniać kobietę
                do urodzenia dziecka lub aborcji w imię pojętego dobra kobiety. Tylko jeśli
                jest ono pojęciem względnym, to już na samym początku napotykamy barierę nie do
                przebycia. Obie strony są przekonane o słuszności swych racji. I prawie nikt
                nie ustępuje. Ale świat się zmienia i z czasem Polacy zachłysną się
                mentalnością Zachodu. Stajemy się konsumentami i z czasem argumenty natury
                etycznej przestaną przemawiać do wielu z nas.
                Ktoś kiedyś powiedział, że głową muru nie przebijesz, a ja dodam od siebie, że
                sercem można go przeniknąć.
                • malgozab Re: heroizm 27.11.06, 12:41
                  Do tej pory unikalam podawania konkretnych przykładów, ale teraz się pokuszę.
                  Obrazek następujący: matka z pięciorgiem dzieci - pierwsze dziecko urodzone w
                  wieku 15 lat. Kobieta (obecnie 32-letnia)nawet niegłupia, ale przez lata
                  znęcania się nad nią (bicie jej w ciąży przy dzieciach na porządku dziennym)
                  kompletnie przesiąknięta agresją, niską samooceną i bezradnością. Jedyna pomoc
                  ze strony księdza - udzielenie darmowego ślubu; pomoc z gminy - podręczniki dla
                  dzieci. W gminie działa klub AA - zwalczaniem dziedziczonej agresji nikt się nie
                  zajmuje. Mąz i ojciec w upojeniu alkoholowym wiesza się - najstarszy syn
                  znajduje matwego ojca. Kobieta zostaje potępiona za to, że w czasie pogrzebu nie
                  dość łez wylała. Zresztą niechęć do niej ze strony wiejskiej społecznosci jest
                  ogromna - "widocznie coś tam musiało być, skoro się powiesił" - najczęstsze
                  opinie. Dzieci zadnej pomocy psychologicznej nie dostają. Matka wiąże się z
                  kolejnym podobnym facetem. Pod jej nieobecność facet gwałci jej 14-letnią córkę,
                  dziecko nieśmiałe, zupełnie niewyglądające na swój wiek. Facet był kompletnie
                  zalany. "Pomylił się - tłumaczą we wsi - pomylił córkę z matką" - chociaż
                  potepiaja, jednocześnie usprawiedliwiają. Matka wybiera się na dwie wizyty u
                  psychologa, ale z kolejnej rezygnuje, "bo po nich córka gorzej sie czuje". A
                  więc wszystko poszło w zapomnienie. "Teraz jest lepiej - przekonuje matka - ona
                  się teraz TYLKO obwąchuje i nie pozwala dotykać". Żadnej pomocy. Dziecko ma
                  teraz 16 lat. Na szczęście ciąży nie było. Ale gdyby była, to Bajerka 11, pewnie
                  nakłaniałaby do urodzenia to zupelnie bezradne i przerażone dziecko w "imie
                  celów wyższych". Jakich celów wyższysz? Jak wytłumaczyć temu dziecku, co to jest
                  cel wyższy?
                  Wiesz, Bajerko, jeśli nie mentalnosc Zachodu, to jeszcze zostaje "demokracja"
                  Rosji i "raj" Afganistanu. Tam o zwiększonej konsumpcji nikt nie myśli. Nie
                  wiem, co kształtuje Twoje wyobrażenia o świecie. Moim zdaniem łzawe romanse. I
                  oby takich ludzi z "sercem" jak Ty było jak najmniej.
                  • tomekjot Re: heroizm 20.02.07, 13:10
                    No cóz a pieniądze z korkowego zamiast iść na pomoc potrzebującym trafuiaja do
                    klubów sportowych
                • benek231 Re: Uchylasz sie od odpowiedzi? 27.11.06, 20:51
                  Naprawde bardzo wazne jest dla mnie czy to ciebie pozwolilem sobie
                  nazwac "kropielnicowa ropuszka", bo mnie wydaje sie, ze nie ciebie, ale nie
                  jestem tego pewien...
    • benek231 ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 27.11.06, 00:35
      za linkiem znajduje sie artukul prof. Sadurskiego


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3747848.html
      Pod linkiem moj komentarz, jako ze Sadurski nie wszystko mial przemyslane gdy
      pisal, skadinad, interesujacy artykul.

      Wziete z F. Aquanet.

      jaceq napisał:

      benek231 napisał:
      > Ustawienie sie liberalow w chorze klepiacym koscielna piesn,
      > iz aborcja jest zlem stawia liberalow na tej wlasnie slabszej pozycji.

      Nie sądzę. Aborcja nigdy nie jest "dobrem", tak jako obserwowalne zjawisko jak i
      w każdym bez wyjątku indywidualnym przypadku.

      ----
      Oczywiscie zgadzam sie z twoja opinia, ale nie powiesz mi chyba, ze wedlug
      ciebie co nie jest "dobrem" automatycznie musi byc "zlem" :). Sadurski podazajac
      za glosem biskupow podjal sie propagowania moherskiego kretynizmu.

      Jedna aborcje znamy jako czysto technicznie rozumiany zabieg medyczny. Podobnie
      jak np. amputacje (konczyny). Gdy nie sa ci znane zadne okolicznosci zabiegow
      nie mozesz podjac sie prob ocen moralnych. Aborcja, jak i amputacja, jest tu
      jedynie generalnym terminem medycznym ktory obejmuje ogromna liczbe
      indywidualnych przypadkow. Dopiero one, kazdy z osobna, - a nie jak leci - moze
      ewentualnie poddany byc ocenom moralnym. Jesli powiesz ze amputacja zlem to
      przecietny czlowiek obsmieje ci sie w twarz, przy czym wiadomo jest oczywiscie,
      jako ze z truizmem mamy do czynienia, ze dobrem amputacja z cala pewnoscia nie jest.
      Generalny termin nie moze poddawany byc moralnym ocenom po to by pozniej
      przenosic generalizacje na poszczegolne przypadki.

      Czy zlem jest amputowanie nogi toczonej przez gangrene? Czy zlem jest aborcja
      plodu pochodzacego z kazirodczego gwaltu przez tate zwyrodnialca? Nie sadze bys
      gotow byl udzielic pozytywnej odpowiedzi na te pytania - czarno-biala dychotomia
      pod moherem to nie ty.

      Sadurski z rozpedu klepie moherska mantre.

      • benek231 PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 28.11.06, 03:30
        Doszlismy zatem do tego, iz 'amputacja' czy 'aborcja' sa moralnie neutralne.
        Ponadto stwierdzenie, 'amputacja' czy 'aborcja' "nigdy nie jest dobrem" nie
        nalezy bynajmniej do ocen moralnych. Jest to po prostu potwierdzenie faktycznego
        stanu rzeczy - to truizm. Zgubienie portfela takze nie jest "dobrem", niemniej
        niewiele ma to z ocena moralna wspolnego.

        Druga jest aborcja w jednym z nieskonczonej liczby indywidualnych przypadkow,
        ktore czesto tak mocno roznia sie od siebie, ze osoba uczciwa nigdy nie wrzuci
        ich do jednego worka, z jedna ocena na nalepce. O tych to roznych aborcjach mowi
        Sadurski oraz, od wielu lat my, na tych i innych forach. Mowi o wspolnej
        etykiecie aborcji potepionych na plaszczyznie moralnej, prawnie uznanych za
        zbrodnie, i w dodatku reklamowanych w kategoriach "kompromisu". Choc jest to
        dyktat kk, skrajnie restrykcyjne prawo, ktore - wyjawszy trzy przypadki,
        uwzglednione wylacznie z przyczyn politycznych - calkowicie pomija kobiete.
        To jest wysoce niemoralne prawo.

        Jeszcze jedno: nie "przysypiesz" mnie koscielna aktywistko Bajerko!
        I drugie :) do Malgozab: sluchaj, Bajerka nastawiona jest na klepanie tego
        samego w kolko. Jej nie wolno myslec - wybito jej to z glowy. Gdy tylko napotyka
        na moment zwatpienia - natychmiast zaczyna klepac paciorek od poczatku.
        • bajerka11 Re: Ty masz swoją mantrę 28.11.06, 10:41
          Benek pisze
          Doszlismy zatem do tego, iz 'amputacja' czy 'aborcja' sa moralnie neutralne.

          Zaraz kto doszedł. Jakooś śledzę to forum i widzę, że tylko ty w kółko klepiesz
          swoją mantrę Zarodek, embrion, zabieg itd.

          Na tematy etyczne nie będę z tobą rozmawiała, bo twoje wypowiedzi to bełkot, z
          którego niewiele rozumię. Są po prostu niespójne. Oj widać, że ani filozofii,
          ani etyki to się w szkole nie miało. Niefartem jest porównanie zgubienia
          portfela, przy którym nie mamy możliwości wyboru z aborcją, zwłaszcza na
          życzenie. Także gangrena nogi, którą trzeba amputować to choroba, która nas
          dopada. Poza tym taki zabieg, choć mocno inwazyjny, ratuje życie.
          Dziecko to nie gangrena. Takimi porównaniami dowodzisz swego humanitaryzmu.
          I przestań z tym kościołem. Czy masz aż tak wąskie horyzonty myślowe, że nie
          jesteś w stanie pojąć, iż osoba laicka, niechodząca do kościoła może pod
          wpływem doświadczenia i własnych przemyśleń być zwolennikiem opcji pro life.
          A wiesz, że w USA zaczyna to być trendy. Ale przecież my y Polsce jesteśmy 30
          lat do tyłu, jak to napisała jedna z forumowiczek i nie możemy inaczej.
        • kostka.s Re: PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 28.11.06, 15:19
          Pelna zgoda, kolego, ale nie powiesz mi, ze nie ma sie czym przejmowac gdy
          panienka skutkiem lekkomyslnosci zajdzie w ciaze a pozniej (choc zdrowa jak
          rybka) bez, proby refleksji, chcialaby te ciaze usunac - ot tak, po prostu
          • benek231 Re: PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 28.11.06, 16:21
            kostka.s napisał:

            > Pelna zgoda, kolego, ale nie powiesz mi, ze nie ma sie czym przejmowac gdy
            > panienka skutkiem lekkomyslnosci zajdzie w ciaze a pozniej (choc zdrowa jak
            > rybka) bez, proby refleksji, chcialaby te ciaze usunac - ot tak, po prostu

            Czy wolalbys aby nie "tak po prostu" sprobowala uzyc drucianego wieszaka do
            ubran?

            Skad wiesz z jakim przypadkiem masz do czynienia - ze swoja lekkomyslna
            panienka, czy z moja mezatka, opisana powyzej?
          • psipsiulka32 Re: PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 29.11.06, 05:20
            No właśnie. Należy każdą przed sądem stosownie przesłuchać, i tak długo bić w
            dupę pasem aż przyzna się, że to przez własną lekkomyślność i głupotę zaszła,
            ale teraz jest już gotowa urodzić, i zostać kochającą matką.
            • benek231 PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 29.11.06, 15:28
              O wlasnie, to sie nazywa zdrowe katolickie podjscie - w Duchu Swietym oraz pasa
              tradycyjnie wiszacego na scianie.

              Swoja droga jest to jednak jedyny sposob aby dzialac moglo ujednolicone prawo,
              obejmujace wszystkie mozliwe przypadki. Zostana one po prostu sprowadzone do
              przypadku jednego.
          • benek231 Re: PS... ----Piekło Kobiet - Reaktywacja 08.12.06, 03:19
            kostka.s napisał:

            > Pelna zgoda, kolego, ale nie powiesz mi, ze nie ma sie czym przejmowac gdy
            > panienka skutkiem lekkomyslnosci zajdzie w ciaze a pozniej (choc zdrowa jak
            > rybka) bez, proby refleksji, chcialaby te ciaze usunac - ot tak, po prostu.

            ====

            Widze, ze jestes reprezentantem tej zdrowej czesci spoleczenstwa, co zawsze postepuje prawidlowo i
            jedynie nie ma zaufania do tej mniej zdrowej czesci spoleczenstwa.
            Opanuj sie czlowieku. Przeciez nie moze byc miliona praw dla miliona mozliwych przypadkow. Prawo
            ze swej natury dotyczy wszystkich - takze po uwzgldnieniu wyjatkow. Aktualnie, dzieki klechom ktorzy
            zamiast swoja pedofilia najbardziej interesuja sie brzuchami doroslych kobiet, mamy najbardziej
            restrykcyjne prawo w Europie. Ono dotyczy wszystkich czyli nie zezwala na suwerenna decyje zarowno
            lekkomyslnej panience jak i kobiecie z trojka dzieci maltretowanej przez zywiciela rodziny. Zgodnie z
            prawem tak samo nie maja dostepu do uslugi aborcji.

            Czy wiesz jak okreslane jest takie prawo w mysl ktorego lepiej zabic 100 niewinnych niz pozwolic
            przeyc jednemu winnemu? Tak, zgadles - to prawo stalinowskie, i stalinowska mentalnosc.
    • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 27.11.06, 15:51
      I co myślisz, że aborcja zlikwiduje problem, który moim zdaniem leży gdzie
      indziej. Czy to zagwarantuje nietykalność tej dziewczynie, w jakikolwiek pomoże
      rodzinie.
      Łzawych romansów nie czytuję, żyję w realnym świecie, pomagam kobietom w
      różnych sytuacjach i na tej podstawie opieram swoje przemyślenia.
      Jednorazowa skrobanka oprócz chwilowej ulgi częściej pogarsza sytuację, dołuje
      kobietę i to nie dlatego, że ją ktokolwiek potępia, bo jak pisałam żyję za
      granicą i tu nie wywiera się żadnej presji ani na kobietach, które dokonały
      aborcji, ani na aborterach. Jest coś takiego jak syndrom poaborcyjny. I to po
      zabiegu kobieta zostaje sama, mimo że dorażnie niektóre zamożniejsze kliniki
      oferują pomoc psychologa. I tu już koleżanki psiapsiułki nic nie pomogą, bo
      mało kto wie jak się za to zabrać.
      Coming out też niczego nie załatwia, bo to tak jakby ktoś z kacem moralnym
      głośno krzyczał, co uczynił i paru mu podobnych też się do tego publicznie
      przyznało.
      Co się tyczy Afganistanu, to porównanie go z Polską jest nie na miejscu, bo tam
      sytuacja kobiet jest dramatyczna. Poczynając od tego, że one w pewien sposób
      fizycznie są zniewolone. Ale to już nie na temat.
      W Rosji masz aborcyjny raj. Tam jednak od dawna mało liczyło się ludzkie życie.
      A propos tego, właśnie czytam książkę A. Applebaum Gułag. I choć to nie o
      aborcji, polecam.
      Odnośnie wody święconej, to ja pierwsza zostałam zaatakowana kropielnicą i w
      takim tonie odpowiadam.
      • malgozab Re: Aaa aborcja? 27.11.06, 16:21
        A gdzie ten problem leży? Dokonano na niej gwałtu i w akcie okrucieństwa leży
        problem. A że do tego dojść nie powinno, jak i to że jej 16 lat życia powinno
        wyglądać inaczej, to chyba nie ulega wątpliwości. To mówisz, ze niedopuszczenie
        - gdyby doszło do zapłodnienia - do aborcji w tym przypadku zdołowałaby tę
        14-letnią "kobietę"? Wystąpiłby u niej syndrom poaborcyjny? Jak by jeszcze coś
        czuła po latach profesjonalnej "opieki psychologicznej" jaką jej zagwarantowano,
        to moze by wystąpiło. Pewnie by żałowała, ze nie urodziła dziecka, które było
        owocem zamachu na jej życie.Pewnie by jej kolezanki "psiapsiułki" pomogły - na
        pewno bedzie miała takie zycie, ze bedzie sobie na ploteczki chodziła do
        kulturalnych "psiapsiułek". Na pewno.............A swoją drogą, to dziwne, ze
        potrafisz przyznac, ze gdzieś na świecie sytuacja kobiet jest dramatyczna, bo z
        Twoich wypowiedzi wnioskuję, ze tylko sytuacja zygoty, zarodka, płodu jest
        dramatyczna.
        • bajerka11 Re: Aaa aborcja? 28.11.06, 00:46
          Czt ja się wypowiadałam na temat aborcji u tej dziewczynay. Jeśli tak to gdzie.
          W prawie istnieje coś takiego jak klauzula. Poza tym nadAL twierdzę, iż problem
          leży gdzie indziej. Poza tym tak trudny przypadek należy rozpatrywać
          jednostkowo. Jednak nie widzę tu usprawiedliwienia dla szeroko dostępnej
          aborcji. Nie możemy stawiać w jednym szeregu kobiet skrzywdzonych przez los i
          zwykłych ladacznic, wyzbytych moralności i skrupułów.
          Odnośnie samych sform€łowań pro life i pro choice. Dla mnie życie przedstawia
          większą wartość niż wybór. Życie albo jest albo go nie ma. Wolność zaś to
          pojęćie względne, bo można być wolnym albo w sensie fizycznym, albo wolnym w
          sensie uczuciowym itd.
          • malgozab Re: Aaa aborcja? 28.11.06, 12:17
            Mówiąc, że heroizm nie jest określeniem pejoratywnym, wręcz przeciwnie - oznacza
            poświęcenie w imię celów wyższych, wypowiadasz się na temat każdej zbrodni
            (gwałtu, wykorzystania osoby bezradnej), doszukując się w akcie przemocy,
            przestepstwa i zwykłego nieposzanowania cudzej nietykalności, możliwości
            poświęcenia się w "imię wyższych celów". I taka, tania retoryka pro life, jest
            niebezpieczna. A że istnieje klauzula? Jeszcze istnieje, ale takie własnie
            przemówienia o heroizmie mogą ją znieść. No i rozpatruje się każdy przypadek
            jednostkowo, co często konczy sie tym, że lekarz, o podobnych do Twoich
            poglądach, nie wydaje zezwolenia na zabieg kobiecie zgwałconej. Jakiś rok temu
            "Wyborcza" opisywała przypadek zgwałconej barmanki, która chodziła od Kajfasza
            do Annasza i w końcu było za późno na aborcję. Przypadek jednostkowy! Ja nie
            dzielę kobiet na skrzywdzone przez los i na zwykłe ladacznice. Kto ma ocenić,
            która jest którą? Komisja ds. moralności? Zgwałcona prostytutka nie może ciąży
            usunąć, bo "jak mozna zgwałcić prostytutkę"? I jak ocenić, która jest skrzydzona
            przez los? Taka, którą zgwałcono - jest, a taka, którą mąż gwałci nie jest?
            Ciemna baba ze wsi, która nie ma pojęcia, na temat funkcjonowania swojego
            organizmu to skrzydzona ofiara, a kobieta po studiach, która mimo zabezpieczeń
            zachodzi w niechcianą ciążę, to zwykła ladacznica? Mówisz, ze pomagasz kobietom
            - w jaki sposob? Wysłuchujesz zwierzeń swoich kulturalnych i zamożnych
            "psiapsiółek", które cierpią na syndrom poaborcyjny? Na podstawie swoich
            doswiadczeń chcesz wrzucić wszystkie kobiety do wora z napisem "skrzywdzona" i
            "ladacznica"?
            • bajerka11 Re: Twój wybór 28.11.06, 15:40
              Malgozab pisze

              Mówiąc, że heroizm nie jest określeniem pejoratywnym, wręcz przeciwnie - oznacza
              poświęcenie w imię celów wyższych, wypowiadasz się na temat każdej zbrodni
              (gwałtu, wykorzystania osoby bezradnej), doszukując się w akcie przemocy,
              przestepstwa i zwykłego nieposzanowania cudzej nietykalności, możliwości
              poświęcenia się w "imię wyższych celów".

              Heroizm jest pojęciem pozytywnym. Odsyłam do słowników i literatury. To nie ja
              tworzę język.
              Mówiąc, że heroizm jest określeniem nacechowanym pozytywnie nie wypowiadam się
              na temat zbrodnii, ani gwałtu. Ten zarzut to bzdura. Proponuję uważne czytanie.
              Bardzo niesprawiedliwa jest Twoja nadinterpretacja.

              Z tą aborcją to jest tak. Jeśli pozwolimy każdemu i zawsze niewątpliwie znajdą
              się ludzie pozbawieni skrupułów, którzy będą się skrobać na lewo i prawo.
              Jeśli zabronimy jest możliwe, że kobiety zgwałcone będą musiały rodzić
              niechciane dzieci.
              Pytanie, co wybierasz. Dla mnie to życie dwóch istot, matki i dziecka. Dla
              zwolenników aborcji liczy się tylko kobieta. I jak tu się dogadać.
              Obydwie strony stosują retorykę, bo na tym polega i dialog i agitacja.
              • malgozab Re: wybory-pozory 29.11.06, 12:11
                Owszem, heroizm jest określeniem pozytywnym, chociaż w niektórych przypadkach -
                szczególnie w polsko-męczeńskim wydaniu - można polemizować. Bardziej miałam tu
                jednak na myśli zmuszanie kogoś do heroizmu - moja wina, nie sprecyzowałam.
                Dzisiaj niektóre kobiety rodzą dla tysiaca złotych po to, aby potem pozbyć sie
                dziecka jak przedmiotu po tym, jak się już becikowe przechlało i przejadło. Znam
                rodzinę, która opiekuje sie niepełnosprawnym umysłowo i fizycznie chłopcem
                (synem niedorozwinietej umysłowo matki),tylko dlatego że kalectwo oznacza rentę.
                Pies z kulawą nogą nie zainteresuje się tym, ze chłopak nigdy nie został poddany
                rehabilitacji, nigdy nie chodził do żadnej szkoły i, mimo że ma obecnie 17 lat
                wożony jest w wózku jak lalka. Nie bez powodu o tym piszę. Uważam, że w tym
                kraju kobetom się chce wmówić: nosisz w sobie życie (od początku, od pierwszeg
                dnia), ono nie jest Twoje, jest dane od Boga, ale jak sie urodzi, to gów... nas
                obchodzi, co z nim zrobisz. Teraz jak już wyszło z Twojego brzucha, jest Twoje.
                Moze być degeneratem, może być ofiarą.
                Nie wiem, dlaczego niektórzy twierdzą, że podjeciu decyzji o urodzeniu dziecka
                zawsze towarzyszy refleksja, zawsze jest to czyn humanitarny a aborcji zawsze
                towarzyszy zdemoralizowanie. Potepia się te, które "skrobia sie na potegę"
                (skrobałyby się, gdyby mogły)), a tym, które rodzą na potęgę, skazując swoje
                dzieci od pierwszych chwil na bagno, pozwala na bezkarność. Tak jak znajdą sie
                kobiety, które wolą "dzieciaka urodzic niż ząb wyrwać" (za dużo sie na takie
                napatrzyłam), tak znajdą się i takie, które bedę sie wolały "wyskrobać niż ząb
                wyrwać". Ale przekonanie, ze zaraz wszystkie kobiety polecą na aborcję jest -
                wybacz Bajerko - snem wariata.
                • skp110 Re: wybory-pozory 30.11.06, 20:49

                  > Znam rodzinę, która opiekuje
                  > sie niepełnosprawnym umysłowo i fizycznie chłopcem(synem niedorozwinietej
                  > umysłowo matki),tylko dlatego że kalectwo oznacza rentę
                  Jeden dla paru zlotych bedzie wychowywal kaleke drugi zabije dziecko zeby nie
                  mu sie dochod na glowe nieobnizyl. Wzasadzi jeden od drugiego niewiele sie
                  rozni, bardzo latwo o wyciagniecie wspolnego mianownika.

                  > Potepia się te, które "skrobia sie na potegę"
                  > (skrobałyby się, gdyby mogły)), a tym, które rodzą na potęgę, skazując swoje
                  > dzieci od pierwszych chwil na bagno, pozwala na bezkarność.
                  Gdyby ubustwo bylo karalne to do wizienia trafiloby ez wielu bezdzietnych.
                  O dzieciach urodzonych w biedzie zawsze mozna powiedziec ze maja szanse na dobr
                  (w tym i dostatne) zycie. Dzieci zabite przez matki jeszcze przed urodzeniem
                  nie maja szans nawet na miejsce na cmentarzu.

                  >tak znajdą się i takie, które bedę sie wolały "wyskrobać niż ząb
                  > wyrwać". Ale przekonanie, ze zaraz wszystkie kobiety polecą na aborcję jest -
                  > wybacz Bajerko - snem wariata.
                  Oczywicie ze nie poleca, ale chodzi o to ze wiele kobiet bedzie nbardzo
                  zachecanych do takiej decyzji, poczawszy od lekarz

                  • iluminacja256 Re: wybory-pozory 01.12.06, 13:27
                    O dzieciach urodzonych w biedzie zawsze mozna powiedziec ze maja szanse na dobr
                    >
                    > (w tym i dostatne) zycie.

                    Szanse? Jaką szansę? co to znaczy szansę ? Kto im do cholery pomaga, gdzie sa
                    ci wszyscy ludzie, którzy chca tę szansę dac? jkaoś nei widac ich już zaraz po
                    narodzeniu;/
                    • skp110 Re: wybory-pozory 03.12.06, 15:07
                      > Szanse? Jaką szansę? co to znaczy szansę ? Kto im do cholery pomaga,
                      Sami sobie, bez pomocy darmozjadow urzędnikow.

                      > gdzie sa
                      > ci wszyscy ludzie, którzy chca tę szansę dac? jkaoś nei widac ich już zaraz
                      > ponarodzeniu;/
                      Penie piszesz o tych co wysmiewali becikowe
                  • malgozab Re: wybory-pozory 01.12.06, 13:56
                    "Gdyby ubustwo bylo karalne to do wizienia trafiloby ez wielu bezdzietnych".

                    Ale czy ja piszę o ubóstwie? Ja piszę o patologii, która jest wspierana przez
                    państwo. Na tego niepełnosprawnego chlopca rodzina dostaje 1000 zł, z których
                    ani złotówka nie idzie na rehabilitację dziecka, a matka, która mieszka obok tej
                    rodziny i samotnie wychowuje syna dostaje 170 złotych. Co to za państwo,które
                    jednocześnie chcąc uczyć odpowiedzialności za życie nienarodzone, dzieci
                    narodzone ma w dup..? Oczywiście, ze dziecko urodzone w biedzie ma szansę na
                    godne życie (przy madrym wsparciu państwa: stypendiach, uczeniu
                    przedsiębiorczości), ale dziecko urodzone w biedzie i patologii ma jedynie
                    szansę na odziedziczenie biedy i patologii. Nie twierdzę, ze tego, kogo na to
                    nie stać, dziecka mieć nie powinien. To absurd. Biedne rodziny to czesto
                    szczęsliwe rodziny. Moja matka urodziła mnie, mimo ze nie była mezatką,
                    mieszkala na wsi zbitej dechami, dzieląc pokój z kilkorgiem rodzeńswa. działo
                    sie to 30 lat temu, wtedy kiedy aborcja była legalna. I nikt jej nie zachęcał do
                    niej, a i ona sama bardzo chciała mnie urodzić. Więc nagle dzisiaj ktoś miałby
                    zachęcać kobiety do usunięcia ciąży? Wiem o przypadkach, gdzie nie tylko nie
                    zachęca się kobiety do aborcji, ale wrecz zmusza się ja do rodzenia dziecka
                    poczętego w wyniku gwału lub wtedy, kiedy zagraza to jej życiu.
                    • skp110 Re: wybory-pozory 03.12.06, 15:02
                      > Co to za państwo,które
                      > jednocześnie chcąc uczyć odpowiedzialności za życie nienarodzone, dzieci
                      > narodzone ma w dup..?
                      To dlaczego jedna rodzina dostaje 1000 zł na niepełnosprawnego chlopca, a
                      matka, samotnie wychowuje syna dostaje 170 złotych. Pewnie pomoc powinna być
                      wieksza, ale popatrz dokładnie kto protestuje przed większymi zasilkami na
                      dzieci.
                      > Moja matka urodziła mnie, mimo ze nie była mezatką,
                      > mieszkala na wsi zbitej dechami, dzieląc pokój z kilkorgiem rodzeńswa. działo
                      > sie to 30 lat temu, wtedy kiedy aborcja była legalna. I nikt jej nie zachęcał
                      > do niej, a i ona sama bardzo chciała mnie urodzić
                      Pewnie dlatego ze to byla wsi zbita dechami a nie przychodnia dla studentów.
                      Duże prwdopodobienstwo że tam byś zostala zabita. Zapytaj znajome mamy dlaczego
                      jej koleżanki zabijaly.

                      > Więc nagle dzisiaj ktoś miałby
                      > zachęcać kobiety do usunięcia ciąży
                      Poczytaj z uwagą forum a znajdziesz mnóstwo przykladów. A może swoje wypowiedzi.
                      • malgozab Re: wybory-pozory 07.12.06, 13:50
                        Ty o "zamordowanych", ja o żyjących; Ty o studentkach-morderczyniach lat
                        siedemdziesiątych, ja (z wyżu demograficznego) lat siedemdziesiątych o
                        współczesnych kobietach bez środków do życia; Ty o "ubustwie", ja o "ubóstwie" -
                        chyba o co innego nam chodzi.
                        • skp110 Re: wybory-pozory 08.12.06, 00:19
                          chodzi o to że napewno zbyt lekko traktujesz zabicie dziecka,
                          jeżeli widzisz kobiety bez środków do życia to dlaczego nie starasz się o
                          zabezpieczenie minimum dla nich. Nasze kochane Państwo marnuje tyle pieniędzy
                          że nie jedynym problemem zaspokojenia elementarnych potrzeb matki i dzieci jest
                          niefrasobliwość oraz tendencja do pozbywania się problemu w tym
                          przypadku "żyjącego problemu"
                          Mnie chodzi o to zeby nie zabijać tobie aby łatwo usprawiedliwić zabicie
                          • malgozab Re: wybory-pozory 08.12.06, 11:05
                            nie odwracaj kota ogonem - nie będę po raz setny powtarzała, o co mi chodzi.
                            Dodam tylko, że chodzi mi też o piętnowanie języka kogoś takiego jak Ty -
                            "mieszaniny świętoszkowatości i okrucieństwa" (artykuł w "Polityce" z 2 grudnia,
                            s.26).
                            • skp110 Re: wybory-pozory 08.12.06, 21:17
                              czyż zabicie nie jest okrucieństwem.

                              Pani poglądy przypominają mi nauczycielki ogłupione socjalizmem podczas
                              studiów. I były gotowe zrobić wszysto byle nieskalać się pracą fizyczną, nawet
                              zabić własne dzieci
                              • malgozab Re: wybory-pozory 08.12.06, 23:09
                                Twoje nauczycielki kompletnie niczego Cię nie nauczyły, więc na Twoim miejscu
                                też czułabym do nich niechęć.
                                • skp110 Re: wybory-pozory 10.12.06, 15:47
                                  > Twoje nauczycielki kompletnie niczego Cię nie nauczyły,
                                  A co może nauczyć człowiek co nic nie umie paza czytaniem książek

                                  > więc na Twoim miejscu też czułabym do nich niechęć.

                                  Ja nie czuję niechęci do nich, raczej współczucie dla takich jak Ty, które dały
                                  się im ogłupić.
                                  • kristof682 Re: wybory-pozory 10.12.06, 16:53
                                    skp110 ty wez i przeczytaj kilka razy co za bzdury wypisujesz. Malgozab nie
                                    gadaj z nim
      • bajerka11 Re: Nie uchylam się 28.11.06, 00:50
        Benku!
        Tak ton mi się dostało i wyzwałeś mnie od kropielnicowych ropuszek. Choć to
        określenie wielce oryginalne i w pewnym sensie urocze.
        Skończmy jednak te słowne przepychanki.
        Jak by nie było szanuję Cię Istoto Ludzka o odmiennych od moich poglądach.
    • nett1980 Polska jest kobieta! 07.12.06, 17:36
      "wybór powinna mieć każda kobieta
      to jej sumienie ją rozsądzi a nie
      politycy, kościół, inni ludzie..." Tak sie to forum zaczelo , Gretkowska
      przyznala ,ze nie moglaby przerwac ciazy ,zreszta czytalam "Polke" i sie nie
      dziwie , wiec jest z mojej bajki , umoralniac na sile nie mozna .Padlo tu cale
      moze slow ,ze jest zle a powinno sie zrobic to i owo ,ale chyba pora przejsc od
      slow do czynow , co kobiety?
      • kadanka 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 19:15
        dobrze, nic nie mowmy za to cos robmy. tylko co?
        sorry ale haslo "czyny nie slowa"(marcinkiewicz) jest do dupy. "Czyny i slowa".
        bez mysli wyrazanych w jezyku - slowach lepiej sie nie brac za czyny. czynom
        bezmyslnym mowimy nie.
        kolejny coming out - demonstracja w sprawie legalizacji aborcji, w nastepna
        sobote o 14tej przed sejmem. to moj najblizszy planowany czyn.
        • sir.vimes Re: 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 19:23
          Też przyjdę . A poza tym właśnie pakuję prezenty dla pewnych dzieci
          narodzonych:) których los nie obchodzi nawet ich rodzonego tatusia. Święta
          blisko a sporo biednych dzieci do obdzielenia.
          Oczywiście, współczuć im jest trudniej niż płodom:)
        • nett1980 Re: 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 19:33
          ...morze(ups ta lewa reka) slow , a moze jednak czyny.Nawiazalam do inicjatywy
          Gretkowskiej , super ze dzialacie lokalnie ,ale brak nam skutecznosci ,a jesli
          powstanie taka partia beda wieksze szanse.
          • sir.vimes Re: 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 20:09
            Szczerze mówiąc, nie bardzo interesuje mnie ta partia po obejrzeniu strony i
            poczytaniu wypowiedzi pań. Nie przekonałam się do ich wizji, i tyle.
            • kadanka Re: 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 20:46
              ja mam alergie na pochanke:DD0 powaznie, jak widze te pania i jej sposob
              prowadzenia wiadomosci robi mi sie rzygliwie. nie zapomne jak tvn, wespol z
              polsatem robila cyrk w trakcie 3dniowego umierania papieza. i wlasnie
              pochanke: "prosze panstwa, otrzymalismy informacje, ze ekg papieza pokazuje
              brak tetna!" 2 sekundy pozniej "prosze panstwa, ekg jednak pokazuje tetno" tego
              sie nawet nie da skomentowac. bo zenada czy wiocha to za lekkie okreslenia.
              takze dla mnie ta pani to wcielenie koszmarnej prezenterki telewizyjnej, i w
              ogole tego co najgorsze, najprymitywniejsze w telewizji.
              • nett1980 Re: 9.12.06 godz.14:00 pod Sejmem coming-out 07.12.06, 21:13
                "Bardzo dziękujemy wspaniałej dziennikarce Justynie Pochanke za wsparcie
                naszego ruchu jeszcze zanim zaczął przekształcać się w partię. Bycie dalej z
                nami naruszyło by jej zobowiązania zawodowe - jako komentator polityczny nie
                może użyczać swojej osoby do popierania organizacji politycznej"
                Wspomniala o inicjatywie ,ale do tej partii nie nalezy , cos sie ruszylo a wy
                chcecie w grupie nieformalnej postac i poprotestowac (jakby glowna walka byla o
                prawo do przerywania ciazy ,stad takie skojarzenia z feministkami wsrod
                ciemnego narodu ), trzeba sie zorganizowac, czy te panie ida po szmal i latwych
                facetow do wladzy?
    • benek231 Ciaza to sprawa kobiety - Alicja Tysiac 21.03.07, 02:25

      Alicja Tysiąc: Cieszę się z wyroku Trybunału
      met, PAP
      2007-03-20, ostatnia aktualizacja 2007-03-20 19:26
      Bardzo się cieszę z wyroku Trybunału w Strasburgu; przykro mi, że po
      sprawiedliwość musiałam udać się aż tam - powiedziała Alicja Tysiąc, która
      złożyła skargę na uniemożliwienie jej dokonanie aborcji ze wskazań medycznych. -
      Każda kobieta powinna sama decydować o tym, czy chce mieć dziecko czy nie i rząd
      w ogóle się w to nie powinien mieszać - mówi Tysiąc.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4000701.html

      A koscielni psychopaci nadal pomstuja na te dzielna kobiete - nadal na nia pluja...
      • nehare Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podobnym 21.03.07, 12:23
        Czy któreś z was pomyślało o TYM DZIECKU? Które żyje tylko dlatego, że pani T.
        nie mogła zgodnie z prawem zabić go. Nie chciałbym być na miejscu tego dziecka,
        które za jakiś czas zrozumie, że żyje tylko dlatego, że źli lekarze nie podjęli
        się wyskrobania go. Kto wie, czy wychowywane przez taką matkę, nie będzie
        wychowywane w przekonaniu, że jest WINNE ślepoty matki?
        Jakiś czas temu dowiedziałem się, że moja matka chciała ze mną zrobić to samo -
        nie byłem człowiekiem, tylko Płodem. Mogła. Miała prawo. W tamtych latach
        jednego dnia szła taka usunąć ząb, drugiego - to coś w brzuchu. Żyję tylko
        dzięki OJCU. Tu nawet nie chodziło o zdrowie, tylko o niechęć wychowywania
        kolejnego dziecka.
        O moją n i e n a w i ś ć DO NIEJ NAWET NIE PYTAJCIE.
        • meg303 Re: Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podo 21.03.07, 12:49
          Nienawiśc jest niszczącym uczuciem.
          A rozmyślania typu "co by bylo gdyby mnie nie było" są BEZPRODUKTYWNE.
        • meg303 Re: Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podo 21.03.07, 12:51
          Mylisz się nehare, żyjesz dzieki matce.Jeśli chciałaby w tamtych czasach usunąc
          zrobiłaby to.
          Witaj wklubie dzieci niechcianych:)
          • nehare Re: Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podo 21.03.07, 14:06
            Zapominasz o innych czynnikach. Prawo prawem, a życie życiem. Gdyby zabiła mnie,
            mój ojciec by się z nią rozwiódł - tak postawił sprawę. Pomyśl, w jak
            dramatycznej sytuacji był ojciec dziecka, swojego dziecka! To, że urodziła mnie
            wynikało z tak a nie inaczej postawionej sprawy: albo nie zamordujesz mojego
            dziecka albo z nami koniec. Ja sobie tez nie wyobrażam dalszego życia z kobietą,
            która zabiłaby moje dziecko.
        • sir.vimes Trzeba było sfinansować 21.03.07, 18:33
          tej ślepej jak kret matce utrzymanie trojga dzieci i jej samej - nie musiałaby
          walczyć o należne jej pieniądze.

          Państwo odmawiając jej prawa do aborcji zadecydowało za nią, że będzie NA ZAWSZE
          NIEZDOLNA DO UTRZYMANIA DZIECI.

          Dziwię się , że obrońcy życia żałują jej tych pieniędzy - przecież wyda je
          właśnie na to dziecko!
          • sir.vimes A co do twoich rodziców... 21.03.07, 18:36
            Terefere. Gdyby twoja matka naprawdę chciała to by usunęła.
        • skp110 Re: Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podo 21.03.07, 18:36
          To były dramatyczne lata kiedy lekarz miał obowiązek zapytać matki czy nie chce zabic. A zabicie dziecka czesto było uznawane za przejaw nowoczesności. Matka może padła ofiarą wizji kobiet lansowanym w mediach i przez kobiety mediów.
          Proszę o przekazanie wyrazów uznania dla Ojca. Fakt dalsze życie z mordercą nie jest porywającą wizją.
          Mam nadzieję że twoje relacje z mamą ułożyły się poprawnie - miłość jest silniejsza
          • kadanka Re: Nie chciałbym być tym dzieckiem a jestem podo 21.03.07, 19:37
            skp, mądralo.
            wyobraz sobie(sprobuj chociaz), ze twoja matka/ zona/ siostra - jakakolwiek
            bliska ci kobieta na jakies fizyczne uposledzenie - daleko nie szukajac, bardzo
            duze niedowidzenie. Zachodzi w ciaze (bo nie moze uzywac tabletek anty, ze
            wzgledu na chorobe wlasnie), i ta ciaza moze pogorszyc jej i tak juz prawie
            zaden wzrok.
            i co? mowisz jej: "sluchaj, sorry, ale musisz urodzic. Nie zabijesz Dzieciatka,
            ja ci na to nie pozwole, to mordertwo. Plod jest dla mnie wazniejszy niz Twoj
            wzrok, Twoje zycie". Zrobilbys tak?
            Wyobraz sobie, ze Alicja Tysiąc jest twoją żoną. Matką. Siostrą.
            I dalej bron zycia poczetego :) powodzenia
          • benek231 Uwazam ze ktos starannie wyskrobal ci mozg 21.03.07, 20:00
            i nawet wiem kto. Dla ulatwienia zgadywania dodam, ze mialo to miejsce na
            zajeciach z katechezy oraz cotygodniowych wycieczkach do kosciola z mama.

            Dla mnie jestes psychopata, ktory wie ze powinien posiadac uczucia ludzkie i
            deklaruje uczucia do zygoty. Kobiete oczywiscie olewa bo to nie tryndy teraz.
    • benek231 "Matka Boska musi rodzić" 22.03.07, 01:13
      Bo i co za Matka Boska by z niej byla gdyby nie musiala. Po prostu nie ma innego
      wyboru. Tak ja zaplanowal sobie Bog aby go urodzila w pewnym momencie - jedno
      nie moze istniec bez drugiego. Podobnie samica jeza czy kangura - konsekwencja
      ich zaplodnienia jest nieunikniony porod. Tak chcial Bog, tak chciala Natura,
      zatem jezyca ma tyle samo do gadania co Matka Boska. I juz. Kropka.


      wiadomosci.onet.pl/7111,1396851,,5,temat.html

      Moim zdaniem Graff wzniosla sie nieco nad przecietny poziom rodzimych tzw.
      feministek. Moge powiedziec, ze ma instynkt i wie gdzie zaczac dlubac. Nie
      zawsze mozna sie z nia zgadzac, ale o to wlasnie chodzi: by dyskutowac.
      • maryna04 Re: "Matka Boska musi rodzić" 22.03.07, 12:52
        Mam nadzieje, ze p. Tysiac wraz z trojka swoich dzieci dostanie w jakims
        cywilizowanym kraju azyl polityczny ze wzgledu na przesladowania na tle
        swiatopogladowym. Wyobrazam sobie co teraz bedzie padalo z ambon koscielnych,
        jak beda wytykane dzieci tej kobiety, pikiety pod jej domem.
        A tak nawiasem mowiac, sporo tych, ktorzy teraz pochylaja sie nad losem
        dziewczynki (kiedy nie bylo warunkow materialnych nikt sie nie pochylal) tez
        znalazlo sie na tym swiecie jako dzieci niechciane - przynajmniej w poczatkowym
        okresie ciazy. Nawet na poprawnych swiatopogladowo serialach polskich bywa na
        poczatku przerazenie. W zyciu to przerazenie jest duzo czestsze i dluzsze.
        Benek 231 - ty chyba zartowales? A co z tymi co nie wierza ani w matke boska,
        ani w nieomylnosc panow w sukienkacvh, a co do istnienia sily sprawczej, to
        wiedza, ze ona nie zajmuje sie problemem usuwania ciazy w IV-tej RP.
        • benek231 Re: "Matka Boska musi rodzić" 23.03.07, 03:32
          Maryno04,

          przyznam ze nie za bardzo chwytam w ktorym miejscu mialbym zartowac bo ja -
          wyobraz sobie - sam nie moge polapac sie czasem w ktorym miejscu nie zartowalem :O)

          A bardziej serio to objasnij mnie poprosze o co Ci dokladnie chodzi. Czy o nakaz
          rodzenia wynikajacy z tytulu? No coz, to nie moj tytul, Marynko, lecz tytul
          wywiadu z Agnieszka Graff, przy czym jest w nim bardzo duzo sensu. Zreszta Graff
          sama bardzo przystepnie to wyjasnia.

      • sir.vimes Marię Bóg zapytał o zdanie 22.03.07, 15:56
        wprawdzie przez pośrednika, ale jednak.

        To powinno dawać wierzącym do myślenia. Bogowie różnych "pogańskich" religii nie
        pytali, tylko zapładniali (Zeus itp). A tu proszę - zwiastowanie. Maria mogła
        zdecydować czy chce mieć dziecko.
        Ciekawe czemu część katolików uznaje kobiety za bezwolne inkubatory.
        • benek231 Ja wiem ze poinformowal ja o tym, ze pocznie i 22.03.07, 19:49
          urodzi syna - na tym polegalo zwiastowanie, no ale moge sie mylic. To bylo
          bardzo dawno temu... :O))

          • benek231 PS..Sprawdzilem. Maria zostala poinformowana :O)) 23.03.07, 03:20
            a nie spytana. Wg. Mateusza bylo to tak:

            19. A Jozef, maz jej, bedac prawym i nie chcac jej znieslawic (gdyz byla
            brzemienna, przed zaslubieniem go - przyp. moj), mial zamiar potajemnie ja opuscic.

            20. I gdy nad tym rozmyslal, oto ukazal mu sie we snie aniol Panski i rzekl:
            Jozefie, synu Dawidowy, nie lekaj sie przyjac Marii, zony swej, albowiem to co
            sie w niej poczelo jest z Ducha Swietego.

            Co, ni mniej ni wiecej, oznacza, ze bez interwencji Aniola, ktora miala miejsce
            wylacznie z powodu wpadki Swietego Ducha, Panienka Dziewica zostalaby starannie
            ukamienowana. Razem z bekartem, jak nakazywal obyczaj - gdyby tylko Jozef okazal
            sie mniejszym poczciwcem i rozdarl sie, ze on z ta ciaza nie ma nic wspolnego.

            I tu dochodzimy do szokujacego spostrzezenia, ze dziecko (ciaza) wraz z Maria,
            ocaleli wylacznie z tego powodu, ze Duch Swiety maczal palce gdzie nie powinien
            byl. Gdyby raptem , nie wiedziec czemu, nie doswiadczyl byl naglego przyplywu
            ojcowskich uczuc to ciaza wraz z nosicielka zostalaby starannie ukatrupiona. W
            najlepszym przypadku, po zmyciu sie Jozefa, samotna Maria podrzucilaby zawiniete
            w becik niemowle pod czyjes drzwi, badz puscila w plecionce wprost na fale
            Jeziora Galilejskiego.

            Jak widac, juz same Ewangelie nauczaja, ze ciaza niechciana nie ma zadnej
            wartosci. W przeciwienstwie do ciazy chcianej, ktora jest blogoslawienstwem.

            A idac dalej, jakze wyraznie widac teraz ze polski kk nie jest jednak kosciolem
            chrzescijanskim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka