Dodaj do ulubionych

Nowi młodzi

06.11.06, 14:26
Tak sobie uswiadomilam, ze jestem z pokolenia, o ktorym mowa w artykule. Typ1.
Kazda wolna chwila to "w razie czego". Kazda praca, kazdy wyjazd. Kiedys moze
sie przyda a z drugiej strony przezywac kazda chwile jak tylko sie da
najbardziej bo nie wiadomo co jutro. Nam sie wydaje, ze stapamy mocno po
ziemi. A moze poprostu nie mamy wyjscia? Musielismy nauczyc sie braku
bezpieczenstwa i zagwarantowanej przyszlosci?
Zycze wszystkim poczucia bezpieczenstwa i wiary.
Obserwuj wątek
    • dwujezyczna Nowi młodzi 06.11.06, 20:11
      Ja także żyję w świecie, którego nie rozumiem. I pewnie nie prędko zrozumiem.
      • adler87 Re: Nowi młodzi 06.11.06, 21:09
        Na szczęście(lub nieszczęście) staram się nie być bezrefleksyjny. Przytłacza
        mnie wizja zastanej rzeczywistości, dlatego staram się ją zrozumieć. Chcę dojść
        do tego dlaczego jest tak jak jest, jak na razie nie znajduję odpowiedzi(co nie
        jest dziwne). Dzięki Bogu, że mam cel, nie tak odległy jak małżeństwo i
        założenie rodziny. Bliższy, w pewien sposób ważniejszy.
        Analizować rzeczywistość, doświadczenia, obserwacje, by je potem zapisać to w
        formie lirycznej i w przyszłości wydać.

        Mówimy sobie 'jakoś to będzie', 'czas pokaże' czy 'będzie dobrze' i tego typu
        bzdety. To prawda, że żyjemy chwilą, tylko że ta chwila jest nieukierunkowana.
        Nie mamy takiej świadomości tego. Nieświadomie stosujemy zasadę carpe diem. I
        jest ona w naszym wykonaniu zaledwie cieniem tej oryginalnej.

        Dziwne jest to nasze pokolenie(czy tak można nas jeszcze[już?] nazwać?[za dużo
        tych wszystkich 'pokoleń' w mediach]). Dzieci konsumpcji, zakorzenione w
        kapitalizmie i jego przekleństwach + ciągłe zmiany rzeczywistości obserwowane
        przez nas w telewizji czy internecie.
        Płyniemy rzeką dni, porwani prądem.
        • modelz Re: Nowi młodzi 07.11.06, 17:14
          "> Płyniemy rzeką dni, porwani prądem."
          Kiedys ktos powiedzial mi, ze z prade plyna tylko smieci...czy tylko?
          • terence Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:05
            nie chce płynąć z prądem, nie chce płynąć pod prąd, chce wyjśc na brzeg!
            • plaszcz Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistości 09.11.06, 13:22
              i popada w histerię.
              • natalka691 Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 14:29
                Zgadzam się. Kobieta nie potrafi dostosowac się do nowej rzeczywistośći, do
                demokracji i gospodarki rynkowej. Tkwi w zatęchłejh komunie z czasów Gomułki.
                Kto powiedział, że wartości które kiedyś wyznawano były lepsze od tych, które
                młodziez wyznaje dzisiaj. Kto ma prawo mówic że to co było kiedys to było
                lepsze??? Ten, który jest niereformowalny i nie potrafi się dostosować. Autorka
                prerzentuje poglądy Romka Giertycha.
                • natalka691 Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 14:37
                  A życie pokazuje, że w nowej,m trudnej rzeczywistości to własnie my młodzi 20-30
                  latkowie jakoś dajemy sobie radę, nie boimy się ryzyka i brania spraw w swoje
                  ręce. Staramy się wciąż aktualizowac swoją wiedzę, zdobywac nowe doświadczenia,
                  wszak globalizacja to ciągłe zmiany i koniecznośc dostosowania.
                  Do nowego systemu nie potrafią się według moich obserwacji dostosowac 50
                  latkowie. Wolą płakac, że im się wszystko nalezy, isc do pomocy społecznej,
                  kopać w biedaszybach. To właśnie oni przejednil wysokie odprawy (70.000 zł),
                  zamiast pomyśleć o zainwestowaniu tych pieniędzy. To oni popijają wino marki
                  wino od samego rańca przed sklepem mieszczącym sie obk bloku moich rodziców.
                  Prosze spojrzeć na miasto Wałbrzych, z którego notabene pochodzę. Prosze się
                  Pani Profesor nie ośmieszać.
                • mojboze Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 15:17
                  Drogie dziecko (Natalko)!
                  Ośmielam się tak do Ciebie sie zwracać, chociaż pewnie jestem jeszcze za młoda,
                  aby być Twoją mamą.
                  Dlaczego jednak się decyduję?
                  Bo według mnie wykazujesz się niesamowitą ignorancją i głupotą, często typowe
                  dla dzieci...

                  Prace tej autorki miałam okazję poznać na studiach.
                  To świetny naukowiec, bardzo przenikliwy badacz.
                  Napewno lepiej niż Ty rozumie transformację ustrojowa (wtedy pewnie jeszcze
                  nosiłaś pieluchy) i napewno jej poglądy nie mają nic wspólnego z Giertychem.
                  Naprawdę naiwnością jest sadzić, ze wszyscy, którzy mają odmienne poglady niż
                  główny nurt dzisiejszej młodzieży są zagiertychowani.

                  Tak naprawdę po Świdzie-Ziembie widać wielki umysł, w po Tobie- zupełnie
                  nierozwinięty, mam nadzieję, że jeszcze nierozwinęty. Ona po prostu mówi, że nie
                  rozumie waszego pokolenia (szczerze powiem, ja też nie), ale nie napisała, że
                  jesteście w czymś gorsi, od poprzedniego.
                  Tak naprawdę z jej wypowiedzi można odczytać podziw i szacunek.

                  Ale ja tak myślę, że chyba niesłuszny, to po prostu straszne, że taka osóbka jak
                  Ty tak pewnie wypowiada się o rzeczywistości, której nie zna, bo nawet jej wtedy
                  jeszcze w planach nie było ("zatęchła komuna"). Straszne jest też to, że uważasz
                  za niedostosowną osobę, która świetnie się komputerem posługuje, ale po prostu
                  gg nie stanowi treści jej życia.

                  Wiesz kto ma prawo mówić, ze to co było kiedyś, to było lepsze?
                  Poprzednie pokolenia, to jest ich przywilej.
                  Teraz jeszcze tego nie roumiesz, ale za 10 lat już tak:)
                  • pisanka88 Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 17:10
                    Zgadzam się z przedmówcą.
                    Najpierw trzeba dobrze zrozumieć artykuł, żeby wyrazać takie a nie inne opinie.
                    Nie wiem co to za p. profesor, ale nie mozna stwierdzic, że jest za Giertychem,
                    z artykulu wynika że wręcz przeciwnie. Poza tym ona nie ocenia, tylko pisze o
                    tym co widzi. Zobaczymy jak my w wieku 50 lat będziemy patrzec na
                    młodzież...każde pokolenie jest inne i tyle.
                    • chudymisio Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 18:01
                      Zgadzam się z przedmówcą i z przedmówcą przedmówcy.
                      Fajny artykuł, a dyskutanci wykazują naprawdę dużo otwartości na nowe postawy.
                      Dziwią się im, ale próbują zrozumieć. Dlatego wyzywanie od Giertycha jest tu
                      naprawdę nie na miejscu ;)
                • dakiro Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 15:33
                  no właśnie. Zawsze tak było, że "kiedyś było lepiej." Z drugiej strony obecnie
                  zachodzą zmiany jakich wcześniej nigdy nie było - nie należy jednak wpadać w panikę.

                  • swistak336 Od wypadku zostałem prawnikiem... 09.11.06, 16:55
                    Zostałem prawnikiem "od wypadku" - bo to może się przydać. Dokładanie tak, jak w owym artykule napisano. Od wypadku poszedłem na mniej lubianą przeze mnie aplikację - głównie dlatego, że była po drodze, a na sądową już prawie się nie można dostać.

                    Zrobiłem dużo rzeczy tylko dlatego, że się mogą przydać.
                • ute_ute Re: Autorka nie radzi sobie w nowej rzeczywistośc 09.11.06, 21:59
                  natalka691 napisała:

                  > Zgadzam się. Kobieta nie potrafi dostosowac się do nowej rzeczywistośći, do
                  > demokracji i gospodarki rynkowej. Tkwi w zatęchłejh komunie z czasów Gomułki.
                  > Kto powiedział, że wartości które kiedyś wyznawano były lepsze od tych, które
                  > młodziez wyznaje dzisiaj. Kto ma prawo mówic że to co było kiedys to było
                  > lepsze??? Ten, który jest niereformowalny i nie potrafi się dostosować. Autorka
                  > prerzentuje poglądy Romka Giertycha.

                  kobietko nie wiesz o kim mówisz, poglądy gierka... prof. Hanna Świda-Ziemba
                  mówiąc o swoich poglądach ma na myśli poglądy pokolenia lat trzydziestych,
                  poglądy giertycha... idź na wykład Pani Profesor to zrozumiesz, może. ja nigdy
                  wcześniej nie spotkałam osoby w jej wieku tak otwartej na młodzież, na
                  zmieniający się świat, tak zainteresowanej nami - ludźmi młodymi (chociaż w moim
                  wieku to trochę eufemizm). przeczytaj wywiad jeszcze raz, zobacz, że ona nie
                  ocenia pokolenia o którym mówi, ona go nie rozumie i ma prawo - oddzielają nas
                  lata świetlne, nawet ja nie rozumiem czasami młodszego brata mojego chłopaka, a
                  dzieli nas tylko 9 lat, ale go nie oceniam - jest inny, dorastał w innych
                  warunkach i tyle. ona nie mówi, że kiedyś wszystko było lepsze tak jak to
                  imputujesz, wręcz przeciwnie w pewnych momentach jest pełna podziwu dla sposobu
                  myślenia, radzenia sobie z teraźniejszością współczesnej młodzieży. uwierz mi to
                  bardzo fajna, mądra i tolerancyjna osoba
                  pozdrawiam
          • jwojnar Niezły bełkocik 09.11.06, 10:15
            Warsztat naukowy pani profesor najlepiej oddaje akapit o studentce, która nie
            wie, żczy jej koleżanka skończyła pracę magisterską. A może wie, że nie
            skończyła, tylko niechce się z tego tłumaczyć. Albo wie, że pracę pisze jakiś
            murzyn, tylko nie wie, na kiedy ma napisać? Wyciąganie takich wnisków
            kompromituje naukowca i czyni wynik całych przemyśleń mało wartościowym. Może
            pani profesor ma nawet rację, ale jej badania tego nie dowiodą.
            Ja mam 47 lat i u ludzi tuż po studiach widzę raczej więcej, niż mniej wiedzy
            i zrozumienia świata, niż wśród moich rówieśnikow 20 lat temu.
            • rural6 Re: Niezły bełkocik 09.11.06, 11:24
              Młodzi to, młodzi tamto. Zirytował mnie ten artykuł najtoporniejszym
              generalizowaniem, a mianowicie wyciąganiem wniosków o całej grupie ludzi na
              podstawie jednostkowego przypadku, lub popieraniem jakiejśtam swojej tezy
              anegdotkami.

              .......................
              Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
              • badjuk Re: Niezły bełkocik 09.11.06, 12:14
                albo stwierdzenie ze nikt sie do nikogo nie oddzywa w grupie, a moze byla to
                grupa studentow zaocznych, widujacych sie raz na miesiac, poza tym mlodzi ludize
                nie chodza na uczelnie dla zabawy, ale po to aby jak najszybciej je skonczyc i
                sie bawic w domowym zaciszu zdobytym dyplomem.
                • lucusia3 Re: Niezły bełkocik 09.11.06, 12:54
                  Bełkocik? Bełkot na całego! To co ma niby dotyczyć młodzieży dotyczy KAŻDEGO pokolenia w jakimś tam stopniu, pewnie zreszta porównywalnym ze sobą.
                  Niemożność porozumienia się, czy to między soba czy ze starszymi, bzdury.
                  Dawno takich andronów nie czytałam. Może ta paniusia powinna wyjść z domu i pooglądać sobie ludzi, a nie wymyślać sobie teoryjki i znajdować na siłę do nich pasujące egzemplarze .
                  • eandf Re: Niezły bełkocik 09.11.06, 13:20
                    Prosze nie obrazaj Pani Profesor. Nie jest "paniusia". Przez dziesiatki lat
                    przechadza sie wsrod mlodziezy, prowadzac badania. Nie wiesz o niej nic. W
                    wywiadzie czesto uzywa "nie wiem" wypowiadanego przez siebie i innych, co
                    oddaje charakterystyke omawainego pokolenia. To jest wywiad do gazety a nie
                    praca naukowa, czytelnicy to nie tylko studenci socjologii. Tekst jest z
                    pewnoscia ogolny i skierowany do ogolu. Przykro mi czytac takie oceny, podczas
                    gdy Pani Profesor rowniez od ocen sie wstrzymuje. Jesli mowisz o Niej bez
                    szacunku, nie szanujesz tez siebie.
                    • jwojnar Popularyzacja nauki nie polega na bajaniu, 09.11.06, 13:55
                      co zrobiła pani profesor. Stąd - przynajmniej dla czytelnika artykułu - na
                      szacunek sobie nie zasłużyła. Może to dla niej przykre, ale, jak wielu na tym
                      forum, ja również odmawiam szanowania ludzi z tytułami naukowymi, którzy plotą
                      ewidentne androny (np prof. Staniszkis).
                      • lucusia3 Re: Popularyzacja nauki nie polega na bajaniu, 09.11.06, 14:50
                        Ja siebie szanuję i dlatego przeszkadza mi, że ktoś uważa mnie za ignoranta, któremu da się wcisnąc coś wymyślonego na kolanie. Zgadzam się a jwojnar, że pani na szacunek nie zasługuje, przynajmniej analizując jej wypowiedzi w artykule. Profesjonalizm poznaje się po tym, że ktoś wygłasza sądy - zarówno w pracach naukowych, jak i w artykule do gazety, ugruntowane, przemyślane i podparte czyś mocniejszym niż mniemania.
                        • mojboze Re: Popularyzacja nauki nie polega na bajaniu, 10.11.06, 09:36
                          To, że pani profesor nie rozumiecie, nie znaczy, że bredzi.
                          To oznacza, ze musicie się jeszcze sporo nauczyć, przede wszystkim samodzielnego
                          myślenia, czytania ze zrozumieniem, roli badacza w badaniach społecznych oraz
                          tego, ze czasem "nie wiem" nie oznacza porażki.
                          • jwojnar Nie mojboze tylko pozalsieboze 10.11.06, 14:11
                            Problem pani profesor nie w tym, że mówi "nie wiem", ale że mówi "wiem", kiedy
                            nie wie, bo metodykę ma kulawą i dziurawą. Pani profesor ocenia całe pokolenie,
                            przypisując mu poglądy, wyznawane wartości itp. A jak rozległe badania za tym
                            stoją? Przykłady podawane w artykule wskazują na bleblanie, a wykładzik o
                            czytaniu ze zrozumieniem i konieczności dalszej nauki - aczkolwiek zawsze
                            słuszny - dotyczy chyba bardziej pani profesor i jej uczniów.
                          • romka_p Re: Popularyzacja nauki nie polega na bajaniu, 10.11.06, 16:50
                            mojboze napisała:

                            > To, że pani profesor nie rozumiecie, nie znaczy, że bredzi.

                            " Pani profesor" - to okropne tytularstwo, sztywnosc...rece opadaja
                            No i oczywisciwe mamy przyklad osoby ktora ma monopol na zrozumienie wszystkiego
                            w odpowiedni sposob.

                            To oznacza, ze musicie się jeszcze sporo nauczyć, przede wszystkim samodzielneg
                            > o
                            > myślenia, czytania ze zrozumieniem,
                            Tego wlasnie tobie zycze

                            roli badacza w badaniach społecznych oraz
                            > tego, ze czasem "nie wiem" nie oznacza porażki.

                            bla bla bla...
            • gipiurka Re: Niezły bełkocik 09.11.06, 16:39
              Myślę, że Pani Profesor po prostu zakłada, że jej studentka nie kłamie. Przy
              takim założeniu trudno się czepiać warsztatu naukowego. A zakładać
              prawdomówność swoich studentów musi
        • zaraz_zaraz Re: Nowi młodzi 09.11.06, 16:38
          William Gibson w "Pattern recognition", ustami jednej z postaci wskazał
          przyczyny takiego zjawiska:

          "Of course," he says, "we have no idea, now, of who or what the inhabitants of
          our future might be. In that sense, we have no future. Not in the sense that our
          grandparents had a future, or thought they did. Fully imagined cultural futures
          were the luxury of another day, one in which 'now' was of some greater duration.
          For us, of course, things can change so abruptly, so violently, so profoundly,
          that futures like our grandparents' have insufficient 'now' to stand on. We have
          no future because our present is too volatile. ... We have only risk management.
          The spinning of the given moment's scenarios. Pattern recognition."
      • inquisition Co to za bzdurny artykuł? 09.11.06, 11:23
        Co w tym dziwnego, że młodzież się buntuje mówi innym językiem?
        To tak jak by się dziwić, że ludzie nie rodzą się od razu dorośli
        ___
        Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
        • eandf Re: Co to za bzdurny artykuł? 09.11.06, 13:24
          inquisition napisał:

          > Co w tym dziwnego, że młodzież się buntuje mówi innym językiem?
          > To tak jak by się dziwić, że ludzie nie rodzą się od razu dorośli
          > ___
          > Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !

          Gdzie, powiedz: gdzie widzisz choc jeden znak wskazujacy na czyjekolwiek
          zdziwienie? A jesli skala TEJ odmiennosci pokolenia jest dla ciebie oczywista,
          po co tracisz czas czytajac i piszac post - taki?
        • dawid.krauze Re: Co to za bzdurny artykuł? 09.11.06, 15:15
          Mam 22 lata. Studiuje dziennie informatyke. Uwazam, ze to bardzo dobry artykuł.
          Ciesze sie, ze niektorzy tak wnikliwie badaja dzisiejsze mlode spoleczenstwo.
    • dipola1 Nowi młodzi 07.11.06, 13:44
      studiuję, uczę się języków, czytam książki itp. liczę na to, ze to co dzis robię
      przyda się kiedyś w przyszłości. ale kiedy? jakiej przyszłości? tu w Polsce, czy
      za granicą?nie mam pojęcia. w ogóle wydaje mi się ze to wszystko jest na chwilę.
      a za parę lat jakoś to sie wszystko poukłada, ale jak? nie zastanawiam się nad
      tym,czy załóżę rodzinę, skończę studia. żyję od weekednu do weekendu. jakoś to
      wszystko takie dziwne, bo jak perzypomnę sobie gimnazjum, liceum to te moje
      przyjaźnie wydglądały inaczej. mieliśmy czas na wszystko, dla rodziny,
      znajomych, na naukę i na kino. a teraz...bezpłciowe jakieś takie.
      • jammer.goa Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:27
        mam takie same wrazenie.
        Robimy rzeczy o ktorych wiemy ze maja sie przydac. Te wszystkie kursy,
        znajomości, obycie. Maja nas przygotowac do tego co ma nadejsc.
        Mysle ze ta masowa kultura, od ktorej nie ma wlasciwie ucieczki dala polowiczne
        odpowiedzi. Wlasnie takie jak opisuje ten artykuł. Dostajemy wiedze o swiecie w
        skroconej wersji, pobierznie opisujacej zjawisko..
        Przesyt tych informacji powoduje ze taka zdawkowa informacja nam wystarcza, ich
        ogrom powoduje ze nie ma czasu sie zatrzymac przy nich dluzej

        Mowie to tez o sobie... mam wrazenie ze z kazdej informacji wyciagam jakis
        slogan, mysl ktora mi przychodzi na mysl.. Traktuje je jak ciekawostkę. Powiem
        ja kilku osobom zeby podtrzymac osobe, stworzyc wrazenie obytego. A pozniej
        gdzies to umyka.
        • badjuk Re: Nowi młodzi 09.11.06, 12:19
          jammer.goa napisał:

          > Mowie to tez o sobie... mam wrazenie ze z kazdej informacji wyciagam jakis
          > slogan, mysl ktora mi przychodzi na mysl.. Traktuje je jak ciekawostkę. Powiem
          > ja kilku osobom zeby podtrzymac osobe, stworzyc wrazenie obytego. A pozniej
          > gdzies to umyka.

          ...moze bierze sie to z niemoznosci ogarniecia wszystkich informacji, kturymi
          jestesmy przysypywani...
    • luks82 prawie się udało.. 08.11.06, 17:37
      .. nie pasuje mi tu teza, że rodzice stanowią wzór do naśladowania
      • olias Re: prawie się udało.. 09.11.06, 08:42
        a moim dzieciakom pasuje
      • aw34 Re: prawie się udało.. 09.11.06, 16:14
        A z moich obserwacji młodziaków z gimnazjum właśnie to wynika. Rozmawiamy o
        autorytecie - wielu nie ma takiego ale dla wielu to rodzice a nawet dziadkowie
        co najbardziej mnie dziwi.
    • walek_z_lasu Re: Nowi młodzi 09.11.06, 08:23
      Pokolenie '80 [kto wie co to jest?:-)], generacja X, pokolenie 1200, generacja
      Nic, nowi młodzi - "każde pokolenie ma swoją walkę". Brak walki też jest
      walką?:-)
      • pawel1940 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 08:46
        Walką o walkę ;-)
    • fagoo Socjologiczne Pitu Pitu 09.11.06, 08:31
      Eee tam, nie wiem o co chodzi tutaj z poszukiwaniem szerszego kontekstu, z
      zastanawianiem sie nad sensem zycia przez obecna mlodziez. A czy wczesniejsze
      pokolenia na to zwazaly, czy udawalo im sie odpowiedziec na te pytania. Zgadzam
      sie ze wszystko jest dzielem przypadku. Zycie to chaos, a przetrwa w nim
      najlepiej przystosowany. Selekcja naturalna. Rodzina ma tu uasadnienie, dlatego
      zawsze bedzie wartoscia. Glebsze przyjaznie? O czym my mowimy? Jakos nie
      przypominam sobie takich przypadkow wsrod doroslych ktorych znam. Tak to jest na
      swiecie w ktorym nie ma Boga. I im wczesniej sobie to mlodziez uzmyslawia, im
      pragmatyczniej do tego podchodzi tym moze lepiej.
      • forumkiller1 Re: Socjologiczne Pitu Pitu 09.11.06, 13:44
        I jaki sens ma tego typu generalizowanie. Opisywanie bezrefleksyjnosci na
        podstawie duzej proby statystycznej? Przeciez jest dosc oczywiste, ze jednostek
        refleksyjnych w dowolnym przedziale wiekowym bedzie znacznie mniej niz
        bezrefleksyjnych. Jesli generalizujemy to ta mniejszosc sie pomija i mozna juz
        rozpaczac nad bezrefleksyjnoscia i braku celu w zyciu calego 'pokolenia'.. Tak
        samo z 'pokoleniem 1200 brutto' - to oczywiste ze wiekszosc bedzie tyle
        zarabiac w obecnych warunkach w Polsce, bo przeciez mozna pominac te 10-20%
        ktore sobie znakomicie radzi i nie wyjezdza z kraju bo im tu dobrze... Ech
        szkoda gadac - nauki 'sloneczne' to niewyczerpane zrodlo 'szokujacych faktow'
        dla gazet, a niewiele majacych wspolnego z faktycznym stanem czegokolwiek w
        spoleczenstwie czy pokoleniu.
        • mojboze Re: Socjologiczne Pitu Pitu 10.11.06, 09:44
          Widać, ze nie masz nic wspólnego z socjologią.
          Chyba dlatego piszesz bzdury o generalizacji i próbie statystycznej.

          Ja nie wiem wiele o matematyce, ale nie piszę, że matematycy zajmują się
          teoretycznymi bzdurami, jakimiś pierwiastkami i logarytmami.
          Po prostu nie mam pojęcia o co w tym chodzi i dlaczego to robią, ale przyjmuję,
          że skoro się tym zajmują, to jest to ważne.

          Więc trochę pokory i szacunku forumkiller1, to, ze nie rozmuniesz, nie oznacza,
          ze inni się mylą...
          • forumkiller1 Re: Socjologiczne Pitu Pitu 27.11.06, 13:54
            Moze masz troche racji mowiac, ze powinienem miec wiecej szacunku do nauki,
            ktorej doglebnie nie znam. Jednak znam nauki ekonomiczne, statystyke, i pare
            innych narzedzi, ktorymi posluguje sie rowniez socjologia do opisu zjawisk. I
            chodzi mi tylko i wylacznie o to, ze: 1) do wyciagniecia wnioskow
            przedstawionych w tym artykule potrzeba by bylo zrobic badania na wiekszej
            (bardziej reprezentatywnej) probie statystycznej; i 2) Srednia, a nawet
            mediana, i jej pochodne, sa naprawde kiepskimi instrumentami opisu zjawisk w
            spoleczenstwie. Po prostu wydaje mi sie oczywiste, iz wiekszosc spoleczenstwa
            bedzie wpadac do grupy "bezrefleksyjni" niz do "refleksyjni", do grupy "srednio
            na jeza" niz do "daja rade", niezaleznie od grupy wiekowej. W zwiazku z tym
            bzdura jest wnioskowanie, iz dzisiejsza mlodziez jest jakos radykalnie inna w
            tym wzgledzie niz poprzednie pokolenia. I tyle.
            Dlaczego mnie to denerwuje? Poniewaz gazety pokazuja obraz upadku moralnych
            obyczajow i pozogi, beznadziei spolecznej i marazmu, kompletnie ignorujac to,
            ze jest normalna statystyczna prawidlowoscia, iz srednio bedzie sobie radzic
            wiekszosc, a mala czesc bedzie sobie radzic swietnie albo wcale (vide krzywa
            Gaussa). Tymczasem porzadna analiza zawieralaby aspekty przyczynowo- skutkowe,
            czyli jaka szanse ma na odniesienie sukcesu przecietny zjadacz chleba, jesli
            podjal takie, a takie dzialania. A tak to kolejny glosny, niczego nowego nie
            wnoszacy, artykul.
      • jonasz36 Re: Socjologiczne Pitu Pitu 09.11.06, 15:12
        moher w czystym wydaniu
    • olias Nowi młodzi - podziękujmy Gazecie 09.11.06, 08:41
      brakuje mi jeszcze jednego. Podsumowania redakcji Gazety. Tak w stylu: My,
      dziennikarze Gazety Wyborczej przepraszamy społeczeństwo polskie za ślepe i
      uporczywe propagowanie liberalnego stylu życia. Stwierdzamy że udało nam się
      nadzwyczajnie - młodzi są inni. I jest to nasza, dziennikarzy wielka,
      nieodkupiona wina.
      • anj74 Re: Nowi młodzi - podziękujmy Gazecie 09.11.06, 09:57
        Jeden z głupszy ch komentarzy jakie widziałem.
        • rural6 Re: Nowi młodzi - podziękujmy Gazecie 09.11.06, 11:29
          Hehehehe.... a czemu Gazeta Wyborcza miałaby pod każdym artykułem dopisywać tę
          dziwną klauzulę, coś w rodzaju "przepraszam że żyję" ? W kioskach jest wiele
          dzienników. Jak ktoś nie zgadza się z GW, to może czytać Dziennik lub Fakt.

          .......................
          Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
      • terence Re: Nowi młodzi - podziękujmy Gazecie 09.11.06, 10:09
        olias weź walnij się patelnią w głowe
    • romka_p bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 08:45
      pani widocznie szuka sensacji, chce zaistniec
      przeciez to zawsze bylo ze mlodzi wnosili cos innego, nowe wartosci, rozwijali
      to co mamy w przeciwnym razie na drzewach nadal bysmy siedzieli
      a starsi zamiast to zrozumiec narzekali i potrzasali glowami "co to bedzie, co
      to bedzie"
      Czy to dziwne ze roznica miedzy pokoleniami rosnie? Pani zapomniala dodac ze to
      w Polsce rosnie bo nie zalwazylam tego w krajach zachodnich, raczej odwrotnie.
      Patrzac na te starsze srodowisko albo moherowe albo z dziwnym po prl-owskim
      swiatopogladem jak mlodzi maja to rozumiec? Jak moga tego chciec?
      A ile pani by nie narzekala to teraz wlasnie wiecej studiuje niz kiedykolwiek.
      Jest tez kobita troche niekonsekwentna bo najpierw narzeka ze nie rozmawiaja
      tylko wysylaja sms-y a potem ze zamiast czytac ida ze znajomymi do pubu. To co
      ona sobie mysli ci mlodzi w pubie robia? Pewnie wizerunek jej jest ze kazdy
      siedzi w kacie z piwem w reku, lypie galami i wysyla sms-a do kumpla w drugim
      kacie hahaha.
      Sadze ze miedzy nastepnymi pokoleniami nie bedzie juz takiej przepasci...
      • jakubisia Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 09:06
        przepraszam co wnoszą młodzi?-nowe wartości,rozwijają się ?Proszę Cię
        zaprzestań.Ja rozumiem że świat się rozwija a w raz z nim cały postę
        techniczny ale to nie znaczy że rozwój ten ma doprowadzać do dna.Nie jest
        dziwne że różnica między pokoleniami rośnie,bo tak było zawsze ale czy ta
        róznica musi mieć tak beznadziejne skutki.Sama mam 23 lata też studiuję mam
        dziecko zaplanowane,męza i w miarę normalne życie.Staram się żyć na pewnym
        poziomie i uświadamiac sobie to że będzie dobrze,nie nawidzę agresji której
        jest coraz więcej wszedzie w naszy m kraju.Myślę że pokolenie ludzi młodych
        jest inwestycją na przyszłośc tylko wielu ludzi młodych chce mieć wszystko za
        darmo,nie dochodząc do niczego samemu.Dziwne to wszystko,wychowuję się w tym
        samym pokoleniu i myślę że jestem normalnym człowiekiem ale to też dlatego że
        zawsze miałam jakieś główne priorytety,starałam i staram się dążyć do czegoś.
        • jerzy_w11 Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 09:31
          Oczywiście, że to generalizowanie. Dzisiejsza młodzież chce się rozwijać, jest
          otwarta na świat, ciekawa tego świata, uczy się języków, jak nie ma pracy-
          wyjeżdza do lepszego świata. Poza pracą i domem robią wiele ciekawych rzeczy.
          Przede wszystkim potrafią cieszyć się życiem i z niego korzystać. Takie
          artykuły tylko pogłębiają podziały. Zgodzę się z przedmówcą, że w przyszłości
          nie będą już tak duże. Gdybyśmy chcieli generalizować dzisiejsze pokolenie w
          negatywnym świetle jako pokolenie sms i pubów to równie dobrze poprzednie
          pokolenia można by nazwać pokoleniem alkoholików z PRL.
      • akadud Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 09:30
        Chciałbym zauważuć, że Pani Prof. Hanna Świda-Ziemba po prostu się dziwi. Bo to
        jest dziwne jak wszystko co nowe. Mówisz, że teraz więcej młodych studiuje.
        Jednak co z tego skoro większość nie wie gdzie to zaprowadzi i po co. To tak jak
        chodzenie do kościoła tak na wszelki wpadek, bo może okazać się, że jednak Bóg
        istnieje.

        Pozdrawiam.

        Muszę już wychodzić wiec nie skończę swojej wypowiedzi tak jak chciałem. Czas
        goni. Wieczorem będziemy dyskutować już na inny temat.

        SKA
        • rs_gazeta_forum Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 10:02
          > Muszę już wychodzić wiec nie skończę swojej wypowiedzi tak jak chciałem. Czas
          > goni. Wieczorem będziemy dyskutować już na inny temat.

          Pisz na dokładnie@o.to.chodzi :)
      • sir.vimes Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 09:41
        To co
        ona sobie mysli ci mlodzi w pubie robia? Pewnie wizerunek jej jest ze kazdy
        siedzi w kacie z piwem w reku, lypie galami i wysyla sms-a do kumpla w drugim
        kacie hahaha.

        Z tego co widzę to najczęściej właśnie to robią. A, czasem jeszcze obgadują
        znajomych i gadają o d. Maryni. Oczywiście, jest dużo tych naprawdę
        rozmawiających ale rozmowa to coś więcej niż wymiana poglądów na temat tego, że
        drogie piwo, beznadziejny klub , brzydcy ludzie, trudna sesja...
        • rural6 Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 11:32
          A pamiętacie "REJS" ? Tacy są 50-60 latkowie.

          .......................
          Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
      • winka53 Re: bzdety i generalizowanie... 09.11.06, 09:56
        <Nic nowego..tu nikt nie odkryl ameryki...ja juz przed laty mowilam,ze to nie
        jest moj swiat...i nie mam straty ..uczylam sie kiedys zupelnie czegfos innego...
        matura´72....a dzis umiem sie poruszac tu..w tych realiach..gdzie wiekszosc"z
        pradem"-wiec wiadomo...smiecie...
      • mojboze Re: bzdety i generalizowanie... 10.11.06, 09:56

        > pani widocznie szuka sensacji, chce zaistniec

        Nie wiem jak Ci to powiedzieć... ta pani już dawno zaistaniała.
        To, ze Ty dopiero zauważasz jej istnienie oznacza, że nie masz nic wspólnego z
        dziedziną, którą zajmuje się autorka. Ewentualnie, że jeszcze szczypiorek
        jesteś, ale nie to, że profesor Świda to stara baba latająca za sensacją...

        >Patrzac na te starsze srodowisko albo moherowe albo z dziwnym po prl-owskim
        > swiatopogladem jak mlodzi maja to rozumiec? Jak moga tego chciec?

        Ależ nikt od Was nie oczekuje zrozumienia, i to jest sedno, Wy nie zrozumiecie
        nas, a my Was. Podobno to takie proste, co napisała pani profesor, a tu się
        okazuje, że faktycznie ma rację!
        Troszkę dłuższy tekst niż SMS, a już kłopoty z koncentracja i zrozumieniem u
        niektórych przedstawiieli młodego pokolenia...

        > Jest tez kobita troche niekonsekwentna bo najpierw narzeka ze nie rozmawiaja
        > tylko wysylaja sms-y a potem ze zamiast czytac ida ze znajomymi do pubu.

        Rozbroiłaś mnie, dziewczyno (lub chłopaku o nicku Romka)Ty lepiej nie studiuj,
        bo jak ze wszystkiego będziesz w ten sposób wnioski wyciagała, to lepiej
        sprzedawaj marchew na targu.
        Wybacz uszczypliwość, ale po prostu ręce opadają...
        • romka_p Re: bzdety i generalizowanie... 10.11.06, 16:47
          mojboze napisała:

          > Rozbroiłaś mnie, dziewczyno (lub chłopaku o nicku Romka)Ty lepiej nie studiuj,
          > bo jak ze wszystkiego będziesz w ten sposób wnioski wyciagała, to lepiej
          > sprzedawaj marchew na targu.
          > Wybacz uszczypliwość, ale po prostu ręce opadają...

          Nie pros o wybaczenie, jestes mi zupelnie obca osoba i tak zostanie a swoim
          "uszczypliwym wpisem" udowadniasz jedynie ta przepasc miedzy pokoleniami.
          Wlasnie zlosliwosc, osmieszenie przeciwnika jest najwiekszym argumentem tego
          starszego. No ale gdy sie nie ma zadnego to trzeba w jakis sposob powalic
          przeciwnika.
          No przeciez "dzieci i ryby glosu nie maja" prawda?
          Studiowac nie bede bo mam na to za duzo lat i gdy widze jak starsze pokolenia w
          Polsce traktuja mlodziez, dzieci to mi rece opadaja...
    • asteroida2 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:15
      > A moze poprostu nie mamy wyjscia? Musielismy nauczyc sie braku
      > bezpieczenstwa i zagwarantowanej przyszlosci?

      To się nazywa wolność. Coś co dla starszych pokoleń jest najwyraźniej szokujące.
      Nikt niczego nie zagwarantuje, wszystko trzeba wybrać samemu i samemu zdobyć.

      A jeśli chodzi o zadawanie pytań, to w 90% przypadków internet jest lepszym
      źródłem informacji niż rodzice. Oznacza to też, że niezwykle istotne jest żeby w
      internecie znajdowały się właściwe odpowiedzi.
    • juzekm Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:19
      Nic dziwnego tutaj nie ma.
      Dopuki czlowiek bedzie gonil za sila, moca, za kasa,z byc kim warzniejszym niz
      jego brat obok.Darzyl do napelniania sebie konsumpcia tak dlugo beda inni
      potepiani zniszczeni i oddani na zaglade.
      Nikt na swiecie z ludzi nie sluchal i nie zrozumial slowa JP2.
      Tak na to wyglada
      • mike_ab Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:24
        a jakie JP2 mial pojecie o problmach mlodych ludzi w roku 2006?

        czy oczekujesz od swoich dziadkow ze cie zrozumieja i wskaza Ci rozwiazania jak zyc?

        • akadud Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:39
          > a jakie JP2 mial pojecie o problmach mlodych ludzi w roku 2006?
          >
          > czy oczekujesz od swoich dziadkow ze cie zrozumieja i wskaza Ci rozwiazania jak
          > zyc?
          >

          Mogą, bo jak spojrzymy w stecz na kulturę to zobaczymy, że od wieków pisze się i
          tworzy o tym samym. Więc pewne kwestie się nie zmieniają. Problem jest zawsze
          ten sam, po cholerę tu jesteśmy. Zmieni się tylko społeczne postrzeganie
          odpowiedzi i język, którym o tym mówimy. Zaklopotanie i zagadka nigdy się nie
          zmieni.

          SKA
        • juzekm Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:47
          Jak nauczycielka z angielskiego zada zadanie i nie wytlumaczy pewnych aspektow.
          A jak sie poprosi o wytlumaczenie to mi pie..ie ze wieczorem ma czas, jak ja
          mam kase to moge wpasc, to pogadamy i ona mi wytlumaczy a w czasie lekcji to
          ona tego nie zrobi.
          Co to za pie..nie
          • mike_ab Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:55
            a to co napisales to na jaki temat i do kogo?
    • ll66 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:22
      bardzo dobry artykul szkoda ze takich malo.
    • camel_3d ja tampoznalem swoja 2 polowe w internecie:) 09.11.06, 09:30
      poznalismy sioe w styczni. spotkalismy sie na 2 dni w maju, potem na 3 dni w
      czerwcu. Potem na 5 dni w sierpniu..i zaraz po tych 5 dnich zamieszkalismy
      razem i wzeilismy slub:)))) niezle nie:)
    • e-moll Nowi młodzi?! 09.11.06, 09:33
      Z całego tonu tego wywiadu przebłyskuje odwieczne załamywanie rąk nad
      młodzieżą. Pani profesor sama mówi, że nie rozumie dzisiejszej młodzieży, ale
      nie dopuszcza do siebie myśli, że to jej pokolenie jest anachroniczne i marnie
      radzi sobie w dzisiejszym świecie. Młodzi wybierają raczej konkretne szczęście
      osobiste, a nie abstrakcyjne "bezpieczeństwo Polski", "pokój na świecie" - co w
      tym złego? Wolę zostawiać szczęście powszechne osobom, które mają na to realny
      wpływ. A budowanie tego ogólnoświatowego szczęścia zaczynam od siebie. Poza tym
      zapewniam PAnią, że jest bardzo wielu młodych jest
      zainteresownaych "wartościami wiążącymi się z ładem społecznym - pokojem,
      powszechną życzliwością, własnym wkładem w świat społeczno-kulturowy" -
      wystarczy spojrzeć na WOŚP i wiele innych organizacji grupujących młodzież,

      Pani profesor odkrywa Amerykę dostrzegając podział młodzieży na na 2 typy: (1)
      gromadzący doświadczenia "na przyszłość"; (2) "niebieskie ptaki". Szanowni
      Państwo - tak było zawsze!

      Jak doczytałem się odkryciem jest również, że młodzież posługuje się innym
      językiem niż starsi. Tak jest co najmniej od lat 60.! wystarczy
      pooglądać "Wojnę domową".

      Zacytuję: "Jeden z moich kolegów, który wykłada socjologię, powiedział mi
      niedawno, że pierwszy raz w swojej karierze nauczyciela akademickiego nie lubi
      chodzić na zajęcia. Bo jego studenci oczekują gotowych, krótkich, praktycznych
      informacji. Takich jak z internetu." - Pani profesor Świda Zięba buduje na tym
      koncepcję, że młodzi są ciekawi jedynie informacji ale brak im luźnej
      refleksji. To chyba jednak trochę nie tak. Młody człowiek ma możliwość wyboru
      autorytetów i byc może po prostu pan wykładowca nie jest atrakcyjny
      intelektualnie dla tych młodych i oczekuja od niego jedynie "suchych"
      informacji. Nie są zainteresowani jego opiniami. Sam często tak robię. A
      pogłębioną refleksję przeczytam w dobrej książce lub w internecie (przecież
      Internet to nie tylko Wikipedia!).

      to tyle.

      pozdrawiam
      • eileenn Nowi młodzi?! nie! 09.11.06, 09:51
        jak zwykle mozna gdybać nad cechami kolejnego pokolenia; prawda jest taka, że
        niezaleznie od epok i dziesięcioleci podstawowe kwestie i dylematy pozostaną i
        nic tego nie zmieni, bo nie zmienimy kondycji ludzkiej. A zaletą/ przywarą (a
        może po prostu cechą) młodości jest poszukiwanie sensu życia, własnej
        tożsamości i miejsca w grupie, społeczności. Młodzi (i nie tylko oni, u
        starszych pokoleń to trochę boleśniejsze i pełne zdziwienia, u młodych
        naturalne) dostosowują się do aktualnie obowiązującej rzeczywistości- dość
        trudnej- i można sobie to analizować, ale kończy sie na gdybaniu; a my po
        prostu dostosowujemy sie do aktualnie obowiazujących realiów bez obciążenia
        doświadczeniem przeszłości, bez rozliczeń i nienawisci.
      • autor_autor Re: Nowi młodzi?! 09.11.06, 10:28
        czytać ze zrozumieniem nie potrafisz chyba - pani profesor wcale nie załamuje rąk - wręcz przeciwnie, mówi to co widzi, i stwierdza tylko, że nie dokońca to pojumuje, a nawet, że często młodzież ma racje
        • gateway2012 Re: Nowi młodzi?! 09.11.06, 11:49
          to ty nie rozumiesz...
          Pani profesor marudzi przerazona zmianami. Jej jezyk jest daleki od naukowego
          obiektywizmu i osobista postawe bardzo latwo tu rozpoznac. Co jakis czas wtraca
          tylko taki disclaimer, ze nie potepia tylko 'nie rozumie' ale to nie zmienia
          zabarwienia emocjonalnego pelnego niepokoju.
          • mojboze Re: Nowi młodzi?! 10.11.06, 10:08
            Na litość boską to socjolog!
            To, ze trudną rozpoznać jej osobistą postawę jest majstersztykiem!

            A to, ze używa języka dalekiego od obiektywizmu - to jest wywiad, a nie raport!

    • kolczuga Re: Nowi młodzi 09.11.06, 09:57
      Dobry wywiad. Z jednej strony pani prof. Hanną Świdą-Ziemba jest naukowcem,
      więc powinna "wszystko" wiedzieć a z 2 wiele razy mówi "nie wiem", nie odważa
      się wydawac wyroków i interpretować, powołuje się tylko na badania i obserwacje
      rzeczywistości. Doceniam to, to bardzo sokratejskie podejście do przedmiotu,
      pani prof. nie jest nadętym bufonem-bucem naukowcem, który wszystko wie i ma
      rację absolutną i "obwieszcza" urbi et orbi.
      Ktoś wcześniej napisał, że powinno być zakończenie wywiadu, jakaś adnotacja
      dziennikarska. Myślę, że to bez sensu, wywiad to wywiad, niech skłoni nas
      samych do przemyśleń.
      pozdrawiam
      • danf Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:27
        a ja uważam, że jest to średni wywiad. nie należę do pokolenia, o którym mowa,
        ale dla mnie dziwienie się tymi rzeczami, którymi pani profesor się dziwi jest
        dziwne ;] z tych rzeczy, które wymieniła dziwi mnie tylko bezczelność; osobiście
        wiedziałbym co takiej osobie odpowiedzieć, a nie załamywał ręce. myślę, że
        socjologowie powinni zwrócić oko na własne pokolenie (zależnie od wieku),
        spojrzeć czy przypadkiem nie jest tak, że ono ma większy problem z poruszaniem
        się w obecnej rzeczywistości. nigdy nie uwierzę też w tezę, że kiedyś istniał
        wielki odsetek ludzi o usposobieniu filozoficznym (czyli skorych do refleksji
        nad światem, etc.). może warto się też zastanowić nad czymś innym: jeśli badamy
        nowych studentów, to może warto zastanowić się, czy te procenty studiujących
        wyższe niż kiedykolwiek to powód do dumy, a nie rozpaczy nad spadającym poziomem
        (ze względu na masowość studiów), a także, czy współczesny system edukacji
        (poreformowy - ja jestem produktem poprzedniego) nie tworzy innych jednostek i
        czy przypadkiem innych jednostek nie promuje. od moich znajomych
        doktorantów/młodych doktorów pracujących obecnie z tą młodzieżą wiem, że
        odczuwają ogromną przepaść między "nowymi" studentami a "starymi" studentami
        pokrywającą się z momentem reformy. w sumie jeśli chodzi o poczucie niestałości
        reguł, to może też być tak, że jest to efekt działalności kolejnych MEN. nowa
        matura miała być dla rocznika 82 i była stopniowo przesuwana. chyba dopiero dla
        85 była obowiązkowa. był jeden wielki śmietnik. być może za parę lat okaże się,
        że dotyczyło to tylko kilku roczników.

        chciałem też odnieść się do uwagi przedmówcy nt. "bycia naukowcem". żaden
        przyzwoity i myślący naukowiec nie powinien "wszystko-wiedzieć" ;] każdy
        powinien umieć powiedzieć "nie wiem". to, że często jest inaczej, to - przykra
        sprawa - ale efekt niezbyt ukształtowanych charakterów wielu z nich ;] być może
        mój przedmówca to wie, ale nie byłem pewien w co wymierzona jest ironiczność
        jego wypowiedzi ;] etos naukowca jest w tym punkcie w porządku ;]
        jeśli jednak chodzi o "niewiedzę" pani profesor, to ja mam subiektywne poczucie,
        że jest to przejaw bezradności. a w przypadku akurat takich danych (nie
        widziałem rezultatów, więc bazuje na treści wywiadu) chyba nie powinno to mieć
        miejsca. ja na jej miejscu nie powiedziałbym "nie wiem", tylko powiedziałbym, że
        potrzbuję parę miesięcy nad tym pomyśleć, zanim się wypowiem :P ale przede
        wszystkim wydaje mi się, że te dane staną się bardziej zrozumiałe z perspektywy
        przyszłorocznych badań ;]

        a jeśli chodzi o komentarz od-dziennikarski, to dzięki bogu nam go oszczędzono
        ;) i tak już GW nie potrafiła się powstrzymać od ochrzczenia kolejnego pokolenia
        :/ i tak co roku nowe pokolenie... ludzie, dorośnijcie wreszcie! nie ma już
        takich jednorodnych tworów jak niegdysiejsze pokolenia (zakładając, że
        kiedykolwiek były). istenieją pewne wspólne formy, ale bez przesady. 10 lat
        temu, kiedy byłem w liceum (studia są w ogóle mylące pod tym względem),
        oglądałem swoich rówieśników i muszę przyznać, że w żaden sposób nie umiałbym
        siebie umieścić w jednym worku z większością. i skądinąd nie tylko siebie. nie
        chce mi się tego teraz zgłębiać, ale mam wrażenie, że socjolog powinien zwracać
        uwagę na to, że współczesne społeczeństwo nie jest już prostym modelem, który da
        się z dużą dokładnością opisać jako zbiór osób należących do pewnego typu. dziś
        potrzeba już kilku typów. (to ponownie: zakładając, że kiedyś było inaczej -
        czego wcale nie jestem pewien, a szanowni socjologowie zdają się zakładać, że
        jest faktem)
    • sceptyk9 Młodzież: "wychowanie" czy "tresura"? 09.11.06, 09:58
      Na jednej z witryn internetowych przeczytałem artukuł: Młodzież: "Wychowanie" czy"tresura"? i muszę przyznać, że zmusił mnie do zastanowienia!
      Zresztą jak wynikało z wypowiedzi dyskutantów, nie tylko mnie! Do tej pory nie
      do końca uświadamiałem sobie, że moje dzieci w szkole niekoniecznie muszą być
      bezpieczne! Że, być może, istnieje większa rozbieżność poglądów pomiędzy mną a
      moimi dziećmi, niż była pomiędzy mną a moimi rodzicami! Zgadzam się z autorem,
      że konieczna jest powazna dyskusja, co z nasza wspólnotą: rodziną, gminą, czy
      narodową!
      Pozdrawiam
    • magneto2000 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:00
      Ja myślę że nasze pokolenie nie lubi po prostu ryzyka, dlatego się nie
      angażujemy w nic tak do końca, a dużo robimy tak na wszelki wypadek, żeby zawsze
      dało się zwiać na z góry upatrzone i zabezpieczone pozycje. Stąd np. ta niechęć
      do zakładania rodziny, mimo uznawania jej za wartość - założenie rodziny to
      bilet w jedną stronę, nie da się zawrócić jak coś nie pójdzie.
      • danf Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:29
        jest to bardzo racjonalne przypuszczenie. ;)

        pozdrawiam ;]
    • stanid Nowi młodzi 09.11.06, 10:04
      Jak sobie słabo przypominam to młody byłem na początku lat 70-tych.
      Pamiętam też język którego wapniaki nie kumały. Interesowały nas tylko prywatki
      i później dyskoteki. Na studia szło się dla “ sportu i zabawy” bo i tak
      łopaciarz zarabiał więcej od inżyniera.
      Tak naprawdę to ten artykuł to łabędzi śpiew Pani profesor. W swoim życiu
      pracowicie kuła na studiach, starała się w pracy, a teraz nic nie kuma. Jak
      wszyscy nieprzystosowani do nowego krzyczy “o tempora o mores” (a krzyczą tak
      “od początku świata” i to coraz głośniej).
    • mac_pietrzyk Nowi młodzi 09.11.06, 10:09
      Jestem studentem prawa z Katowic, mam 22 lata i...
      w paru miejscach czytając artykuł miałem wrażenie że jest o mnie :]]

      Studiuje, ale nie chce być prawnikiem. Nie mam prawnika w rodzinie po 10
      pokolewnie wstecz i w bok, nie jestem uczniem wybitnym [średnia raczej koło
      3,5] ale pomyslałem że po takim kierunku moge robić... cokolwiek :]

      I własciwie wciąż [a to już 4 rok!] nie wiem kim zostanę, bo co tydzień wpadam
      na 100 nowych, genialnych pomysłów na temat mojej przyszłości.
      One są zastępowane przez następne i następne itd ale łaczy je jedno-wszystkie
      zostają na poziomie "myslowym" [choc niektóre są tak zaawansowane że PRAWIE je
      realizuje:]

      Pozostaje pytanie najważniejsze z punktu widzenia NAS, młodych, którzy tak
      sobie egzystują:
      CZY TO ŹLE?
      Artykuł nie stawia takiej tezy i ja tez bym nie umiał.
      Zaliczyłem 6 semestrów na bądź co bądz ciężkim kierunku studiów, angielski
      nieźle, francuski-kiedyś tak, wystarczy przypomnieć; a jak trzeba to i
      fizycznej pracy się nie boje.
      I tak sobie mysle, WIEM, że w końcu, kiedyś, coś z tego co umiem się przyda...

      :]]
      • stanid To starzy nie są przystosowani 09.11.06, 10:42
        Wydaje mi się, że młodzi są zawsze najlepiej przystosowani do czasów w których
        żyją. Natomiast starsze pokolenia podnoszą raban, bo nie rozumieją co się
        dookoła dzieje. To starzy nie są przystosowani. Tak jak ty działały całe
        pokolenia ludzi, tylko zapominał wół jak cielęciem był. Ja sam kończyłem (ale
        nie skończyłem – zabrakło 7-miu DNI) Wyższą Szkołę Morską, pływać to nie
        pływałem ani jednego dnia. Dotychczas pracowałem już jako rzemieślnik (robiłem
        meble kuchenne), pomocnik na budowie, blacharz “dachowy”, kierowca, mechanik,
        technik komputerowy, a teraz programista. Studia służą do poszerzania
        horyzontów i rozbudowy bazy, a pracę po prostu przynosi życie. Jak masz szeroką
        bazę to możesz sobie być blacharzem albo programistą, do wyboru do koloru.
        Już naprawdę starszawy
        StaniD
      • urszulkaa Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:55
        Zgadzam się z tobą mac! Chociaż nie jestem na prawie, tylko na polonistyce, to
        podejście mam to samo. W dodatku nieważne jest dla mnie jak naukowcy nas
        oceniają, ważne, że Pani prof. dokonała naprawdę trafnych spostrzeżeń. Nie
        wiem, jak wyglądały "konflikty pokoleń" 20, 30, 50 lat temu i czy my jesteśmy
        inni. Rodzice są dla mnie naprawdę dużym autorytetem, podziwiam ich za to, jacy
        są. Do mnie nie pasuje tylko to o przyjaźni, bo choć spotykam się z wieloma
        ludźmi, to tak naprawdę jeszcze od czasów liceum liczy się tylko jedna paczka
        przyjaciół:) Pozdrawiam
        • gateway2012 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 12:16
          urszulkaa napisała:
          > Do mnie nie pasuje tylko to o przyjaźni, bo choć spotykam się z wieloma
          > ludźmi, to tak naprawdę jeszcze od czasów liceum liczy się tylko jedna paczka
          > przyjaciół:) Pozdrawiam

          hehe - to dlatego ze w liceum zazwyczaj sie jedzie ostro, jest burza hormonow,
          pierwsze milosci, marzenia, odkrywanie zycie. A takie wspolne emocje cementuja
          przyjaznie. Pozniej to juz kazdy jest juz bardziej stabilny i juz takich emocji
          nie ma. Do tego dochodza kody i zachowania spoleczne.
    • miauka Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:09
      Zgadzam się 100% z tą diagnozą - w wywiadzie jakby profesor mówiła o moim
      16-letnim synu.
      Dla mnie z jednej strony to smutne i straszne, ale z drugiej - zazdroszczę mu
      tego spokoju, pewności, że sobie poradzi, umocowania w teraźniejszości i nie
      przejmowania się tym, co będzie. Mnie się wydaje, że życie mu się rozłazi, a on
      jest skupiony na swoich pasjach i przyjemnościach. Szkołę olewa, książek nie
      czyta, kolegów ma, owszem, dokładnie takich samych jak on i opisanych w
      artykule, dziś są, jutro może nie mieć ochoty z nimi nawet gadać. Jak mu dawałam
      prezerwatywy przed wyjazdem na wakacje, powiedział, że nie są mu jeszcze
      potrzebne, a jak będą, to sobie kupi (zero stresu, to ja miałam stres, bo w
      mojej rodzinie seks to było tabu).

      Co to się porobiło...
      • morning.calm Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:28
        Jestem fuzja tych dwoch typow wymienionych w artykule. Z jednej strony bez
        przerwy dbam o swoje wyksztalcenie, nie zadowala mnie jeden kierunek i dwa
        jezyki. Z drugiej strony uwielbiam pracowac, chocby te pol etatu, ale ciesze
        sie, gdy pomysle sobie o moim CV z nazwa powaznego stanowiska wpisana na samej
        gorze. Jakby tego bylo malo moje zycie ma dwa oblicza. To jest pierwsze. Drugie
        zaczyna sie po 22 w weekend i trwa do odrazajacego dzwieku budzika o 7:00 w
        poniedzialek.
        Trzeba umiec znalesc ten zloty srodek. Nie oddam sie beznamietnemu wyscigowi
        szczurow, nie wyjade tyrac na budowe do Anglii z wyzszym wyksztalceniem, ale nie
        bede pracoholikiem, ktory swiata nie widzi poza robota. Nie bede tez siedzial w
        domu jak jakis socjopata. Wracaja starozytne idee, ktore znow sie perfekcyjnie
        sprawdzaja, bynajmniej w moim przypadku. Jestem szczesliwym czlowiekiem, mam
        rewelacyjna dziewczyne, mam swietnych znajomych, dobra prace, dobre
        wyksztalcenie, caly czas sie ksztalce dalej i korzystam z zycia. I daje sobie rade!
      • autor_autor Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:31
        Nic się nie porobiło. Tak już jest i nie ma się czym przejmować. Wychowanie się kończy jak dziecko ma 14 lat, a potem to można mu ewentualnie pomagać jeśli trzeba.
    • nenil009 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:30
      No wlasnie, tez podobno jestem z tego pokolenia, lat 20... I musze przyznac, ze
      zawsze denerwowala mnie bezrefleksyjnosc rowiesnikow/mlodszych ode mnie...
      Czasami, zeby ich podraznic, pytalam sie o sens ich zycia, czy juz jakis
      wykoncypowali, ale nie przytocze odpowiedzi, jakie dostalam ;)

      To prawda, ze swiata juz sie nie da zaplanowac na dluzsza mete, trzeba umiec
      szybko dostosowac sie do zmieniajacych sie okolicznosci. Spontanicznosc, zamiast
      programowej organizacji, jest ceniona przeciez rowniez przez pracodawcow.

      W Polsce, na przerwach miedzy zajeciami
      • danf Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:39
        niedawno byłem na konferencji filozoficznej (tak! jestem filozofem! ;D). jednym
        z najszczęśliwszych momentów na niej, był jeden z wykładów "o czymśtam"
        (poszedłem z rozpędu). źródłem mojego szczęścia było to, że można się z niego
        było dowiedzieć czegoś na temat "sensu życia"! chodziłem z uśmiechem od ucha do
        ucha cały dzień. a myślałem, że o sensie życia to tylko Monty Python ;]

        poza tym bezrefleksyjność nie jest czymś nowym. być może jest czymś zaskakującym
        na studiach, ale w moim liceum refleksyjność równieśników (nie wszystkich)
        zdawała się ograniczać do pytania "czy Adam miał ogon?" zadawanego na
        rozjuszenie księdza (ku mojemu załamaniu).
        • nenil009 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 13:47
          Co prawda filozofii nie studiuje, ale w liceum bralam udzial w filozoficznych
          olimpiadach ;) Brutalne dla mnie bylo, ze osoby, ktore braly z powodzeniem
          udzial w tych konkursach, nigdy sobie na pytanie o 'sens zycia' nie odpowiedzialy...

          My pytalismy, czy Adam mial pepek... ;)

          Ce souir for a change it will be made clear...
    • rayan222 Młodzi tego pokolenia to tragednia narodu za10 lat 09.11.06, 10:39
    • rayan222 Gratulacje za wychowanie rodzicom, Kościołowi itd 09.11.06, 10:40
    • dynamika Re: Nowi młodzi 09.11.06, 10:49
      Poruszajacy dialog...
      czytajac mialam gesia skorke ....jakie to prawdziwe i smutne zarazem
      • autor_autor Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:40
        Ale co niby jest w tym smutnego?
    • translaw Ale pieprzenie... 09.11.06, 10:54
      Z calym szacunkiem, ale Pani profesor chyba faktycznie nie rozumie
      rzeczywistosci. Gdyby pokusila sie o refleksje dotyczaca wlasnej osoby doszlaby
      do wniosku, ze swiata i mlodego pokolenia nie da sie zmienic, gdyz czlowiek z
      natury przystosowuje sie do rzeczywistosci i wymagan dzisiejszego swiata (pani
      profesor woli dostosowac swiat do swoich wlasnych oczekiwan). Po drugie, ja tez
      skonczylem studia (i to zagraniczne!), znam kilka jezykow, doszkalam sie caly
      czas i wcale nie sadze, ze to co robie nie ma zadnego zwiazku z tym kim chce
      byc w przyszlosci, a juz na pewno nie robie tego "tak po prostu" lub "przez
      przypadek"... heheheh :).
      • rs_gazeta_forum Re: Ale pieprzenie... 09.11.06, 11:14
        translaw napisał:
        > Z calym szacunkiem, ale Pani profesor chyba faktycznie nie rozumie
        > rzeczywistosci. ... Po drugie, ja tez skonczylem studia (i to zagraniczne!)...

        Z tego wynika, że czytać umiesz co najwyżej w zagranicznych językach, bądź
        podpadasz bardziej pod ten wywiad, niż myślisz - bo nie doczytałeś go do końca.
    • asklodow 1980 09.11.06, 10:58
      Hmmm... A co z pokoleniem ktore jest pomiedzy?
      Jestem z rocznika 80tego.... wiec jestem 4 lata starszy od opisywanej "proby",
      ale nie jestem przeciesz pokoleniem moich rodzicow... ani rodzicow 22latkow...

      I musze powiedziec ze dla mnie wszytko jest przemieszane,
      Mam wyrazne cele w zyciu, ale nie ogladam sie za siebie... znajomi sa i beda....
      z drugiej strony te cele sa raczej nastawione na nie przegapic zadnej okazji...

      Co do jednego sie zgodze... zalozylem szybko rodzine ( bez dzieci ) bo szukalem
      czegos stalego w zyciu... reszta .... poprostu sie wydarzy ;-)

      pozdrawiam rocznik 80ty
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka