Dodaj do ulubionych

Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

04.12.06, 12:15
Bardzo się cieszę, że zostałam docieniona przez opiniotwórczą gazetę.
Miło mi niezmiernie, że podzielacie moje opinie na temat rozwodwó i dzieci
rozwodników.

pozdrawiam
Magda
Obserwuj wątek
    • nett1980 Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 12:16
      Ta mangolda to facet i juz , musi bulic na owoce swoich uniesien i tu na
      forum sie wyzywa , zalosny i tyle .Ja tam prosilam matke ,zeby sie rozwiodla
      gdy byla jeszcze dosyc mloda i coz meczy sie do dzis i leczy z depresji. Gdy
      juz dzieci blagaja o rozwod nie ma co sie namyslac , pogonic gadzine i tyle.
      Dodam ,ze mama pracowala a prosba byla wyrazana za komuny , gdy jakies
      mieszkanie by nam przydzielono , a z alimentow na piatke dzieci i sredniej
      pensji zylaby jak paczek w masle.
    • babe007 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 12:31
      Ty naprawdę masz to magisterium? Bez umiejętności czytania? No przynajmniej ze
      zrozumieniem? O tempora, o mores!
    • lilith76 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 12:48
      A mi smutno, że taka larwa jak mangolda zostaje "doceniona" i jeszcze się cieszy, że ma "rację"...
      Jak widać GW premiuje trolle zamiast pisać rzetelne teksty.


      Co do artykułu - mogę się podpisać pod 80% wypowiedzi DDRD, a moi rodzice się nie rozwiedli tylko "walczyli o związek" robiąc jatkę w domu. Dla mnie nie ma zjawiska DDRD tylko DNR - Dzieci Niedojrzałych Rodziców, same zbyt dojrzałe albo bojące się, że nie wiedzą co to prawdziwa dojrzałość.
      • m-m-m Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 13:01
        A ja tu żadnej doceny Mangoldy nie widzę, wręcz przeiwnie kontrastowość jej
        ocen z opiniami DDRR wypada na jej niekorzyść.
        Poza tym ciekawe jak owa Mangolda godzi nienawiść do DDRR i wiarę w
        chrześcijańską miłość bliźniego?

        Co do samych DDRR, też nim jestem, ale już dawno WYBACZYŁAM rodzicom wszystko,
        nie ukrywam, że po udanej psychoterapii i takie trole jak Mangoda nie są w
        stanie mnie wkurzyć. Co najwyżej wywołują u mnie uśmiech poitowania.
        • lilith76 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 13:28
          Świadomie użyłam cudzysłowia ;)
          • rolmopsik ... --||||||--... 04.01.07, 23:51
            Mam nadzieje ze mangolda to tylko glupi wymysl i blef jakiegos badacza opinii
            spoleczenstwa albo frustrata niemajacego w zyciu innych celow niz krzywdzenie
            innych swoimi wypowiedziami... byc moze jestem niedojrzala, ale uwazam ze
            dzieci z rozbitych rodzin (niewazne, ile maja lat) NIE PONOSZA ZA TO ZADNEJ
            WINY ANI NIE SA W ZADEN SPOSOB GORSZE... poza tym koronny argument: co z
            dziecmi ludzi, ktorzy tworza fatalne malzenstwo, patologiczne, niezgrane, ale
            nie rozwodza sie (np. ze strachu przed odrzuceniem itp.)?? Takie dzieci
            przezywaja dokladnie to samo, sa wiec, jak powiedzialaby mangolda, tak
            samo ''gorze', tylko ze nikt o tym nie wie lub nie ma na to namacalnych,
            formalnych dowodow...?!?!
            ...DICTUM ACERBUM...
            • tropicana Re: ... --||||||--... 07.01.07, 18:18
              Poczytaj forum prywatne "macochy", na którym mangoldzia wygłasza prawdy
              objawione. Niby wszyscy wiedzą, że troll, a czasem ktoś jednak odpowie.
              Toteż ten post. to nihil novi.
      • poldek Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 09.12.06, 00:55
        Nie wiem na ile reprezentatywne są wypowiedzi Mangoldy, które zostały wybrane z
        jej repertuaru. Natomiast doszedłem do następujących wniosków na podstawie
        cytatów:
        1) kobieta ta strasznie się boi a swego wroga widzi w dorosłych dzieciach
        rozwiedzionych rodziców. Wychodzi z założenia, że najlepszą obroną jest atak a
        wojna z DDRR przynajmniej jeżeli chodzi o jej ataki ma charakter totalny. Tylko
        wypowiedzenie komuś wojny totalnej, bardzo rzadko oznacza kompletne zwycięstwo.
        Najczęściej bezwarunkową kapitulację. Tej Pani moim zdaniem przydałaby się
        terapia u psychologa. Trudno jej bowiem zarzucić by stosowała adekwatne środki
        do sytuacji. A jej postawa może doprowadzić do tego, że sama stanie się
        balastem (takim, za jakie uważa dzieci małżonka z poprzednich związków)
        2) jest takie powiedzenie, że najbardziej nienawidzi się osoby, które
        najbardziej się samemu skrzywdziło. Wtedy wiadomo skąd pochodzi ten jad z jej
        wypowiedzi.
      • prabucianka Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 20.12.06, 12:29
        Lilith, zgadzam sie bardzo z Twoja wypowiedzia dotyczaca NIEDOJRZALOSCI, ale
        obawiam sie ze w swoich pogladach mozemy pozostac w mniejszosci.
    • swieta_1 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 13:22
      Puknij się Mangolda, tylko dobrze! Może przyjdzie Co ta głupota, bo to aż przykro czytac.
    • muka77 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 16:03
      Eh zeby juz powstawaly artykuly o tym co sie gada na forum haha, pewnie osoby
      sie wypowiadajace nawet nie maja pojecia, ze sa cytowane, a dziennikarz sie
      wykazal wena ;), tak dziennikarstwo najwyzszej klasy powycinac posty z forum i
      siup mamy artykul ;)
    • tirri_smialek mangolda dojada jakies resztki 04.12.06, 18:48
      bidulka musi się bawić w ścierwojada z jakimś kolesiem który wcześniej dochował
      się potomstwa i teraz ma wyrzuty sumienia czy dobrze zrobił... Sądząc z ilości
      jadu w postach mangoldy to ma z nim teraz niezłą jazdę (co tu dużo gadać -
      normalni i szczęśliwi ludzie nie szukają każdej sposobności żeby dokopać
      dzieciom z niepełnych rodzin). Więc zrobiła sobie na tym forum terapię
      oczyszczającą - Waszym kosztem, niestety. Musiał ją facet wkurzyć jakimiś
      potężnymi alimentami. Ale wyluzujcie, normalni ludzie zawsze będą Was oceniać za
      to jacy Wy jesteście, a nie za to kim byli Wasi rodzice (albo za to że dziadek
      służył w Wehrmachcie). Miłego dnia życzę...
    • kalina81 Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 04.12.06, 22:55
      zostałam zacytowana obok mongołdy, czuję się z tym fatalnie doprawdy. Ponadto
      włożenie wyrwanych z kontekstu moich słów do steku wypocin, jakim jest ten
      artykuł obraża mnie osobiście. Właśnie starciliście jedną czytelniczkę
      kalina
    • azaharito Co za bzdury.... 04.12.06, 23:18
      jestem dorosłym dzieckiem rozwiedzionych rodziców i mam się całkiem dobrze. Moi
      rodzice rozwiedli się, jak miałam 1,5 roku, więc praktycznie całe moje życie
      spędziłam bez ojca w domu. Miałam z nim kontakt, mama pozostawała z nim w miare
      pozytywnych układach. Nie mam żadnych schizów związanych z relacjami damsko -
      męskimi, w związkach układało się różnie - raz wychodziło raz nie.
      Statystycznie tak jak u moich "normalnych" znajomych, z tzw. pełnych rodzin.
      Ułożyłam sobie życie i jestem zadowolona. Ojciec ma druga żone, która zachowuje
      się skandalicznie wobec mnie - rzeczywiście mam problem co zrobić, aby ojciec
      przyszedł sam na moje wesele. Pewnie w ogóle go nie będzie, ale to już jego
      problem. Natomiast na teksty o "patologiczności" każdej niepełnej rodziny
      patrzę przez palce - zawsze znajdą się jacyś frustraci udowadniający, że jestem
      wielbłądem. Nie zamierzam z tym dyskutować. Tak jak nie zamierzam dyskutować z
      mangoldą - czytałam jej teksty - są na tym samym poziomie jak teksty joli z
      dywit i innych tego typu oszołomów. Pozdrawiam.
    • mallina Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 05.12.06, 12:15
      dziwne
      ten "artykul" to chyba w 90% cytaty z forum, czyli napisali go forumowicze a nie
      pani Ostalowska..
    • mol11 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 05.12.06, 12:29
      Można by, pomyśleć, że opinia, której hołdujesz pochodzi od człowieka
      niedorozwiniętego i upośledzonego umysłowo, który siedząc w szpitalu dla
      obłąkanych, w niewyjaśnionych okolicznościach miał dostęp komputera i tylko tym
      można wytłumaczyć brednie, które wypisujesz na forum o dzieciach osób
      rozwiedzionych. W innym przypadku mogę domniemać się, że jesteś ostatnim
      egzemplarzem dziwnie zachowanym człowieka pierwotnego i dlatego można to
      zrzucić na „bełkot mowy”, jakim ci ludzie się posługiwali między sobą nie
      zrozumianym przez ludzi obecnie zamieszkujących na glob. Z poważaniem dziecko
      rozwiedzionych rodziców :-)))))
      • drzejms-buond DDRR czy DDA ? 05.12.06, 12:52
        nie wiem co gorsze.
        czytajac artykuł/wypowiedzi z forum widziałem jakąś schematyczność ocen dzieci
        rozwiedzionych rodziców.
        myślę, ze nie tyle sam rozwód jest w stanie aż tak destrukcyjnie wpłynąć na
        dzieci ile sposób w jaki sie go przechodzi!

        jako dzieci, siostra i ja usilnie prosiliśmy mamę ,zeby się rozwiodła.
        wiele razy.
        ale ta, w imię idei katolickich, nie chciała.


        wolałbym być DDRR niż DDA
        ale kto dziecko pyta o zdanie?
        • sta-fraszka Re: DDRR czy DDA ? 05.12.06, 19:00
          Ja chyba też.
          Ale może to wynika z tego, że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie ulicy.
        • owocmango Re: DDRR czy DDA ? 06.12.06, 10:34
          Ja jestem DDA i DDRR. I uwierzcie mi że jest to mieszanka wybuchowa. Z rozwodem
          rodziców po tym coprzeszłam wcześniej pogodzić było mi się całkiem łatwo, tym
          bardzie, że oboje juz wtedy nie pili, a ja byłam dorosła. A teraz patrząc na to
          z perspektywy kilku lat sama nie wiem co bardziej przeszkadza mi funkcjonować.
          Staram sie nie patrzec na siebie przez pryzmat DDA lub DDRR bo wtedy bardzo dużo
          swoich błędów człowiek usprawiedliwia.
      • titta Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 05.12.06, 21:48
        A nie myslisz, ze sama jest takim dzieckiem, ewentualnie dzieckiem
        molestowanym, ktorej rodzice sie nie rozwiedli, pomimo jej blagan, nienawidzi
        ich i siebie i dlatego stara sie kopac innych?
        • titta Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 05.12.06, 21:50
          Albo...sama jest rozwiedzona...
    • lilith55 ile jeszcze 05.12.06, 14:25
      kiepskich artykulow napisanych na podstawie forum, na tak wazny temat?!do
      gazetki szkolne moze i wypada, ale do Obcasów?
    • bet66 Magda 05.12.06, 14:52
      mangolda, czy nie sadzisz, ze trzeba cos zrobić z forum " macochy" , na którym
      zawiazało sie kółko szowinistycznych i sfrustrowanych nexi o mentalności konia
      dorozkarskiego.
      Masz moje 100% poparcie we wszystkich działania wobec tego całego szjsu tam
      piszącego.
      • bet66 Re: Magda 05.12.06, 15:05
        P.S.
        czytając forum " macochy" odczuwam nieskrywaną satysfakcję, ze
        1. nasze pisanie jest dla nich bolesna prawdą,
        2. nexie nie potrafią dyskutować z ludźmi o odmiennych pogladach
        3. stac je tylko na wylogowywanie człowieka, który osmielił sie napisać nie po
        ich myśli i prezentować tzw. święte oburzenie, co przy morale, które prezentują
        pozostaje w jaskrawej sprzeczności

        4. ich zycie jest w sumie g#niane, ale tak sie ma , jak sie sobie wybrało i
        nie zamierzam udawać fałszywego współczucia
        • lilith76 Re: Magda 05.12.06, 17:07
          beatea
          biala_kalia
          cogita
          tramwajarka
          milu_tka
          peaker
          timora
          monopri
          unisex
          pittypat
          figur_ka
          cofitofi
          bet66
          roz_darta
          sarina
          kochankaa
          tele_sfor
          nie.pierwsza
          a.malusia
          rififi
          taka_laska
          fi_gurka
          borys.m
          naemi
          ani_ta
          anisima
          naeni
          vovita
          emparia
          tovika
          lawena
          nexika
          kocham_go
          neinka


          To nicki pod którymi wchodziłaś na nasze forum i byłaś z niego wypraszana, po mało subtelnych atakach. W trzyletniej historii forum jesteś jedyną chyba zabanowaną tam osobą. Wracasz po kilku dniach, ale poetyka twoich wypowiedzi od razu nasuwa myśl o tobie. Na innych forach też nie jesteś idolką.
          Tyle razy dawano ci cenną radę, że twoje problemy emocjonalne można leczyć...
          • bet66 Re: Magda 05.12.06, 17:31
            wg mnie leczyć to sie trzeba z bycia:
            macochą i nexią...
            To takie smutne, jak sie czyta te wszystkie wasze- nexie żale:
            - za wysokie alimenty;
            - exie sa podłe;
            - pasierbowie wstretni i niewdzięczni...
            i co najsmieszniejsze , ci męzulkowie z odzysku, tak naprawdę do niczego się
            nie nadają, w pierwszych zwiazkach sie nie sprawdzili i w drugich szwankują.
            Ale nie ma to , jak własne męskie portki, za które kazda nexia by się
            pokroiła , a przeciez straciła juz godność i szacunek.
            Zenada.
            • lilith76 Re: Magda 06.12.06, 09:11
              > Ale nie ma to , jak własne męskie portki,
              a przeciez straciła juz godność i szacunek.

              To może wypuść wreszcie te swoje męskie portki z łapek i wtedy nie będziesz musiała szukać godności i szacunku upokarzając innych.
              Szkoda wątku na nasze przepychanki. Z mojej strony to już koniec.
              Pozdrawiam.
              • imola11 do lilith 06.12.06, 13:40
                bet vel cogita vel ...
                dajcie spokoj choremu czlowiekowi.
      • lehija_1 Re: Magda 08.12.06, 10:24
        I tutaj bet66 pogrzebala swoje idealy i zniszczyla w moich oczach swoj misternie tworzony wizerunek ;-)))

        Oto chce dzialac w komitywie z mangolda, ktora to DOPIERO jest sfrustrowana NEXIA.

        Mangolda ma Twoje 100% poparcie? Masz schizofrenie czy co???
    • naels Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 05.12.06, 17:12
      Z calym szacunkiem dla autorki, ale tak bezwartosciowego artykulu juz dawno nie
      czytalam. Jak mozna bylo na trzezwo popelnic taki tekst?! To nie jest artykul,
      to w sumie malo udana kompilacja wypowiedzi z forum, uzupelniona jakimis dwoma
      niewiadomo skad wzietymi danymi statystycznymi. W dodatku, tworzac wrazenie
      bezstronnosci, mimo wszystko nadal powiela bzdurne stereotypy. Zadnego
      rzetelnego omowienia problemu, zadnych interesujacych danych, zadnej opinii
      fachowca. Naprawde tak trudno bylo poprosic o wypowiedz pedagoga, psychologa
      rodzinnego, socjologa, ksiedza z poradni rodzinnej, statystyka, kulturoznawcy?
      Sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow, wiec tytul artykulu mnie
      zainteresowal, ale tresc mocno rozczarowala. W sumie mogliscie rownie dobrze
      podac link do forum!
    • carolina80 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 06.12.06, 10:58
      Dla mnie najbardziej wartościowa z tego artykułu jest wypowiedź psychologa-
      Kuby Jabłońskiego. Dotychczas nie przyszło mi do głowy, by swoje problemy z
      mężczyznami łączyć z rozwodem rodziców.
      A ja panicznie się boję, że ktoś mnie skrzywdzi, zostawi. Skupiam się na tym
      fakcie, czuję się mało pewnie, mało bezpiecznie. Każdą sprzeczkę odbieram jako
      koniec związku.
      Jestem po kolejnej, głowa mi pęka, zapuchnięte oczy tłumaczę reakcją
      alergiczną...
    • apacz11 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 06.12.06, 19:22
      Sama pewnie rozbilas jakąś rodzine bo ci sie chłopa chciało zonatego i wsciekla
      o kase jestes , ze chłop musi płacic , a jak lazłas z nim do łóżka to nie
      wiedziałaś ,że ma dzieci? "Twoj "CHłop znajdzie inna ,mlodsza i rozwiedzie sie
      z tobą . Co wtedy? Siłą go zatrzymasz do, kaloryfera przymocujesz.MYśl to nie
      boli.
      • stow.okna Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 06.12.06, 23:49
        niesamowite to co wyczytałam.wypowiedź psychologa kropka w kropke moje obraz w
        zwiazku z facetem. Ostatni poważny skonczyl sie po 6 latach. I ja tam byłam taka
        jak pan psycholog pisze.Ryczałam dzis jak glupia.Przepychanki i popychanki sensu
        tu nie maja. I nic nie jestprzesadzone czy nam dzieciom rozwiedzionych rodziców
        zycie się da czy nie. To rzecz wysiłku ogromnego, który trzeba włożyc w prace
        nad sobą.To wszystko to co trzeba teraz przepracowac.Odłozyc starych na "półkę",
        ba wybaczyc im nawet i wziąc się za siebie. Za swoje zycie, za które w pewnym
        momencie juz tylko my jestesmy odpowiedzialni.Nie jest łatwo. Bo te emocje w
        których wzrastalismy determinuja teraz kazda nasza bliskość.I nawet jeśli chcemy
        inaczej wchodzimy na tory mechanizmów wyksztalconych w dziecinstwie.Nie znam
        kłótni konstruktynej,bo ich kłótnia byla destruktywna a ja z moim poczuciem winy
        za nie wiadomo co, katalizatorem ich napiec bylam. Walczę teraz pracuje nad soba
        mysle i analizuje ucze sie zlosc wyrazac, chce granice stawiac bez poczucia winy
        ,nie chce byc kochana tylko dlatego ze boje sie byc odrzucona,buduje poczucie
        wartosci swojej, i staje sie dla siebie najwazniejsza.Moze oni mieli tak po to
        bym ja miala inczej. Zyc chce pieknie i świadomie a im wiecej w zyciu
        doswiadczasz tym głebsze i bardziej interesujace to zycie jest. Wszystko jest po
        cos.
        Starych odstawmy i bierzmy sie za siebie,bo życie jest piekne i logiczne jest. I
        wszystko zadziewa sie w nim po cos.A ta logika ukryta zazwyczaj jest dopiero w
        pewnej sekwencji zdarzeń zaistniałych na przestrzeni określonego czasu.(rozwod
        rodziców, nieudane związki dziecka a to wszystko się zadziewa po coś). Jeśli się
        temu uważnie przyjrzymy z perspektywy czasu, odkryjemy sens nieodwracalności
        zdarzeń. Ten sens i logikę można pojąć zaglądając najpierw w głąb siebie,
        następnie w przeszłość - nieważne jak daleką, i na koniec dopiero dookoła nas.
        Stawiając stumilowy krok na przód bierzmy odpowiedzialnosc za swoje zycie! Ba!
    • fune a co mają zrobic dorosle dzieci rodzicow ktorzy... 07.12.06, 14:37
      ...powinni sie rozwiesc juz dawno, a nie zrobili tego dla dobra dzieci? Tzn, w
      moim przypadku matka nie zrobila tego ze wzglad na dzieci. Kiedys jeszcze byla
      szansa, dzis po pierwsze jest o wiele gorzej, a po drugie juz nie moze go
      zostawic, bo po tylu latach jest zbyt bardzo od niego uzalezniona finansowo. I
      meczy sie z nim dalej, a razem z nia i my, dzieci, ja mam teraz 26 lat i
      niestety nie stac mnie zeby sie wyprowadzic, wiec mieszkam ciagle w tym malym
      piekielku.. I mam z tego bardzo duze problemy emocjonalne, rowniez w moim
      zwiazku.
      • lustro991 Uciekac! 07.12.06, 22:57
        Uciekac i starac sie zyc na wlasne konto. Latwo nie bedzie, w ogole rzadko komu
        w zyciu jest latwo, ale trzeba przerwac koszmar jak najszybciej. Lepiej
        pracowac w sklepie czy sprzatac za granica niz budzic sie i zasypiac w srodku
        zlego snu.
    • genbabska To ja jestem DDRR? 08.12.06, 22:02
      Nie wiedziałam, że jest taki syndrom i takie forum, a ojciec zostawił nas, jak
      miałam 4lata. Tu chyba jednak nie działa żaden fatalny mechanizm. Ja swojego
      męża kocham. Jesteśmy razem już ponad 20 lat. Cóż, jestem zadowolona, że moja
      córka ma wszystko jak należy: normalny dom, ojca, matkę. Ale może w mojej
      psychice są jakieś ciemne szczeliny jako skutek tamtych przeżyć...Jednak nie
      mam chyba sił ani ochoty tak drążyć swojego wnętrza. Godzę sie jednak na
      etykietę: DDRR. Jakoś jest to wpisane w mój los, ów rozwód rodziców - nie mogę
      zaprzeczyć. Rozwodów jako takich nie akceptuję, choć rozumiem sytuacje
      ekstremalne. Ale na całe szczęście moja córka na żadne alimenty nie czeka, choć
      moje, muszę przyznać, przychodziły regularnie. Był drugi dom ojca, jego druga
      żona, syn z tego małżeństwa, jednak po smierci ojca, nagłej, ten kontekst znikł
      po prostu z mojego życia. To chyba mnie jakoś uwiera: ta jakaś nienośna
      nierealność mojego ojca. Był w moim życiu i go nie było. Teraz wiem, że na
      cmentarzu takim i takim jest jego grób. Odwiedziłam tylko dwa razy i n ie mam
      wyrzutów sumienia. Staram się myśleć o nim dobrze. Również o jego żonie. I
      więcej uwagi temu problemowi nie poświęcam. Jestem DDRR?
    • meg303 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 09.12.06, 12:17
      Wiesz mangolda,nie przypomonam sobie przejawów dyskryminacji dzieci
      rozwiedzionych rodziców,o jakich wspominasz.Wizyty co tydzień u
      pedagoga,wskazywanie kto jest z rozbitej rodziny....Mam 36 lat,może jesteś
      starsza odemnie,lub chodziłaś do jakiejś wiejskiej szkoły?Jestem dzieckiem
      rozwiedzinych rodziców i nikt mnie w szkole nie dyskryminował.A chodziłam do
      szkoły w małym mieście.
      • lilith76 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 11.12.06, 11:17
        Mangolda ma 24 lata...
        Jeśli jest realna...
        Wychodzi na to, że wychowała się w Kabulu.
    • mama_mysz Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 09.12.06, 17:38
      mangolda napisała:

      > Bardzo się cieszę, że zostałam docieniona przez opiniotwórczą gazetę.
      > Miło mi niezmiernie, że podzielacie moje opinie na temat rozwodwó i dzieci
      > rozwodników.
      >
      > pozdrawiam
      > Magda

      Mangolda piszesz, że jesteś z dobrego domu a masz męża z odzysku? A fe! To nie
      wybrali Ci księcia z bajki!Takie jak Ty były pierwowzorami macoch np.
      z "Kopciuszka".
      • meg303 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 09.12.06, 18:18
        A jestem z odzysku,a mój mąz był kawalerem kiedy się poznaliśmy.Ależ ze mnie
        wszetecznica.Fuj!:):)
    • natasza39 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 10.12.06, 17:19
      mangolda napisała:

      > Bardzo się cieszę, że zostałam docieniona przez opiniotwórczą gazetę.

      Bardzo się cieszę, że twoje "opinie" dostrzegła ta sama gazeta, która
      wykreowała na ofiarę niejaką Anetkę K!
      Twoje "opinie" są mniej więcej tyle warte, co wiedza Anetki na temat tego, kto
      jest ojcem jej dzieciaczków:)
      • nett1980 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 10.12.06, 18:21
        No ja dziekuje za takie docenienie, chyba ze w mysl- zle czy dobrze byle
        gadali? A pani z szamboobory ,ze tak gardluje w sprawie pani ,ktorej sie w
        zyciu podwinela sie noga?
        • natasza39 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 10.12.06, 21:56
          nett1980 napisała:
          A pani z szamboobory ,ze tak gardluje w sprawie pani ,ktorej sie w
          > zyciu podwinela sie noga?

          A trzeba być z samejbrony, zeby smiac się z tego, że "opiniotwórcza-wybiórcza"
          chciała sobie zapunktować, tyle tylko, ze jej nie wyszło.
          No ale tak juz jest, jak się na siłę z kurewny robi królewnę:)
    • basiadp Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 11.12.06, 06:34
      Z duzym zaangazowaniem przeczytalam ten artykul. Od 14 jestem zona czlowieka,
      ktory z I malzenstwa ma 2 synow. Obenie starszy ma 37 lat i od 13 jest zonaty a
      mlodszy ma 31 lat i rok zonaty.Obaj ze swoim ojcem spotkali sie przy lozku
      umierajacego wujka a brata m. meza przed 13 laty i ...Za pare dni mial byc slub
      starszego, ktory powiedzial do ojca: w sobote w kosciele o tej a tej "jest moj
      slub jak chcesz to przyjdz" i mimo moich namow i sugestii m. maz nie poszedl -
      wlasciwie do dzis nie wiem dlaczego. W lutym 2006 cywilny a w lipcu- koscielny
      mial mlodszy syn i nawet o tym nie zawiadomil swojego ojca. Dowiedzialam sie o
      tym przypadkowo bezposrednio od zainteresowanego, ze z czasow rozwodu z ich
      matka on uwaza ojca za zlego ojca i ma do niego cala mase zalow i pretensji.
      Moj maz zkolei uwaza ze obecna partnerka namawia go doniekontaktowania sie z
      rodzicem. Calkiem nie rozumiem tej sytuacji.
      Barbara z Hmbg-a
      • lilith76 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 11.12.06, 11:19
        Obawiam się, że twój mąż zbiera plon swoich nie-kontkatów z synami. Dostał zaproszenie na śłub syna (ważną życiowo uroczystość) i olał. Synopwie kolejnej szansy nie chcą mu już dać.

        Jak będziesz chciała kiedyś pogadać, to zapraszam na nasze forum:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
        :)
      • genbabska Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 11.12.06, 21:37
        To wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach doszło do rozwodu. Mój
        ojciec odszedł od nas do drugiej kobiety. Byłyśmy z mamą kilka lat same, on do
        nas już nie przychodził. Już nigdy nie powiedziałam do niego "tato". Na ślub go
        zaprosiłam, na swój sposób go szanowałam, zawsze jednak był mi dość obcym
        człowiekiem.Tylko kto pierwszy zerwał tę więź, bo wcześniej, u zarania, ona
        była. Nie dziw się synom swojego męża. Ale siebie też o nic nie wiń. Ja mojej
        macochy nie winiłam. Łagodna, miła kobieta. Moja mama nerwuska, ja się nie
        dziwię, że z nią nie wytrzymał. Ale dlaczego zapomniał o mnie? Dla mnie to nie
        do wyobrażenia, choć własnie ja tego doświadczyłam.
    • bez_senna Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 18.12.06, 19:36
      Przykro mi, że wycięte fragmenty wypowiedzi, pisane także w chwilach szczególnej
      słabości, zostały wykorzystane do napisania tak płytkiego psychologicznie
      tekstu, próby potwierdzenia stereotypów.

      Autorka wykorzystała tę słabość i zaufanie, jakie wytworzyło się wewnątrz forum
      pociągające za sobą skłonność do osobistych wyznań. Wątpię, żeby ktoś się
      spodziewał takiego ich zastosowania.

      Wiem, że jeżeli chodzi o prawo prasowe, nie można niczego artykułowi zarzucić.
      Ale jednak - tak zupełnie po ludzku - czuję niesmak.

      --
      www.spacerpodachu.blog.pl
      • prabucianka Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 20.12.06, 12:17
        Mnie ten tekst zdenerwowoal, poniewaz byl plytki. Na forum niejednokrotnie
        pisalam, iz rozwod moich rodzicow nie zniszczyl mojej psychiki, ze kocham moja
        siostre przyrodnia i nie mysle o niej w kategoriach przyrodnia.
        Ze kazde doswiadczenie mozna przekuc w konstruktywne.

        Sposob, w jaki pani Lidia mnie zacytowala mnie po prostu powalil, poczulam
        jakby ktos mi przybil stygmat, ktorego JA sama nie czuje, a ktore przykulo mi
        SPOLECZENSWTO w postaci pani Lidii.
        Jestem psychologiem, plytkosci i schematycznosc tego artykulu, a takze byc moze
        nieuswiadomione, ale jednak widoczne uprzedzenia pani Lidii mnie po porstu
        wyprowadzily z rownowagi.

        Pozdrawiam wszytskie DDRR ktore nie czuja na sobie stygmatu;))
    • mia_29 Re: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców 20.12.06, 14:47
      ja tez jestem ddrr okazuje sie
      mangoldy tfurczosc znam, ale cenie ja za szczerosc i przejaskrawione, ale
      wyrazne pisanie tego, co mysli wiekszosc macoch (nie wszystkie, prosze
      ewentualne zlote macoszki o niebranie osobiscie ;)
      takie opinie (chociaz pewnie po cichu) glosi niejadna znana mi nexia
      w tym pewnie i moja macocha - kawal niezlej suki - wybaczcie szczerosc
      nienawisc do bylej zony i do dzieci za sam fakt istnienia zalewa im oczy
      niestety i odbiera obiektywizm



    • mary_elx jesteśta niedopchane i nie mata innych zmartwień 09.01.07, 12:31
      Problem to się zaczną, jak taki rodzic wyciągnie kopyta, a wczesniej zdążył
      zmachać kolejne bachory. Najbliższe 10 lat w sądzie na sprawach o dział spadku
      GWARANTOWANE.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka