labia
05.03.07, 13:54
Ja tez kiedys bylam kochana zbyt mocno. Sluchajac dzien w dzien, jaka to
jestem glupia, nieudana, bez talentu itp w koncu zaczelam w to wierzyc!
Najgorzej, ze typ, ktory byl na dodatek moim pierwszym partnerem, uzaleznil
mnie cakowicie od siebie. Niczego nie docenial: ofiarowalam mu dziewictwo, a
on skwitowal, ze pewnie wczesniej mnie nikt nie chcial. Czytam ksiazki? Ooo,
intelygencyja... (a potem: napisz mi prace dyplomowa!). Uzdolniona, nagrody w
konkursach? Eee, i tak nigdy nie zagrasz koncertu w filharmonii... (juz
zagralam!). Znosilam to i jeszcze inne upokorzenia przez poltora roku, az do
pamietnej nocy, kiedy obudzilam sie po uderzeniu mojej glowy o sciane. Co sie
stalo? Do dzisiaj nie wiem. M.N. pijany, jak zwykle, dostal jakiegos szalu
(znowu napad zazdrosci? A przeciez jestem do niczego?) i spiaca zaczal
szarpac, rzucil mna o sciane. Otrzezwialam. Bolesne przepudzenie. Wspanialy
przelom.
Zostawialam tego nieudanego puzoniste. Nawet nie zywie do niego nienawisci.
Tylko sie zastanawiam, jak to sie stalo, ze ja, osoba dosc ladna, mowiaca
biegle czterema jezykami i pracowita, mogla zwiazac sie z takim glupkiem??
Ktory nawet nie umial napisac wlasnej pracy dyplomowej (zrobila to za niego
moja "nastepczyni")? Ktory od rana do nocy chodzil wiecznie pijany? Ktory
mial braki w wychowaniu? Ktory wiecznie byl chory z zazdrosci i zabranial mi
rozmawiac z kimkolwiek, co nie przeszkadzalo mu obmacywac w mojej obecnosci
swoje kolezanki?
Moj Boze, mam teraz wspanialego meza. Od kilku lat nie myslalam o tym
pierwszym, nieudanym zwiazku. Wyparlam go z pamieci do tego stopnia, ze przed
chwila nawet przez kilka minut szukalam imienia i nazwiska tego czlowieka. I
nadal bym o nim nie myslala gdyby nie ten artykul.
Wiem, jak trudno jest sie uwolnic od takiego terrorysty. Jak trudno jest
zatkac uszy, by nie slysze slodkich przeprosin, nie widziec kwiatow...
Czasem potrzebny jest wstrzas, tak jak w moim przypadku. Ale odejsc trzeba.
Dla siebie samej, dla calego swojego zycia, dla najblizszej rodziny, ktora
cierpi, widzac co sie dzieje i nie mogac pomoc...
Kazda z nas warta jest milosci i wspanialego partnera. Dlatego nie mozna
zadowalac sie polsrodkami. Pozdrawiam