Dodaj do ulubionych

List tygodnia

05.07.07, 18:14
Wiem, że na początku jest Ci ciężko, ale czy orientujesz się, ile zarabia
początkujacy nauczyciel albo doktorant? Twoja sytuacja nie jest odosobniona.
Pełem wymiar godzin, to, o ile wiem, 5, a nie 8, jak w wielu innych zawodach.
Musisz się kształcić i to uważasz za niedogodność? Czy znasz zawód, w którym
nie trzeba się dokształcać? Bo ja nie. A przecież, jeśli wybrałaś te studia,
to dlatego, że ten zawód Cię interesuje, więc i kształcenie się w nim. Cóż,
ja po doktoracie z nauk humanistycznych i 25 latach pracy żyję na przyzwoitym
poziomie (chociaż dla wielu lekarzy byłby on nie do zaakceptowania), ale po
to, by zrobić, były lata, gdy żywiłam się suchym chlebem, bo nie było mnie
stać na margarynę. Ale jestem z tego dumna. Nie możesz utrzymać rodziny? Cóż,
mój Ojciec, profesor uniwersytetu, obecnie emerytowany, utrzymywał rodzinę.
Nie mieliśmy samochodu, jedyna w klasie nie miałam telewizora, ale też jedyna
w klasie miałam prywatne lekcje angielskiego. To chyba zależy, co się w życiu
wybiera. A bez samochodu żyć sie naprawdę da. Mam 48 lat i żyję. Ale za to
napisałam dwie ważne książki naukowe i kilkadziesiąt artykułów. Życzę
powodzenia
Obserwuj wątek
    • babb Re: List tygodnia 07.07.07, 23:50
      Odwieczny dylemat - miec albo byc....
      Niestety srebrna rybko nie masz racji we wszystkich kwestiach. Powiem tylko
      jedno - szkolenie lekarzy po studiach wyglada tak, ze trzeba zebrac 40 punktow
      edukacyjnych na rok. Jeden punkt to jedna godzina kongresu. Udzial w kongresie
      polskim kosztuje ok. 600 PLN + plus koszty dojazdu i noclegu. Za np. 3-dniowy
      zjazd w Poznaniu dostawalo sie tylko 18 punktow. Wiec pomysl sobie ile forsy
      trzeba wydac, zeby zdobyc wymagane minimum. Czy uwazasz, ze z 800 PLN
      miesiecznie odlozysz taka sume...Pracodawca nie da ani grosza. Kilka lat temu
      zmienilam polskiego pracodawce na innego. Tutaj moge sie ksztalcic otrzymujac,
      oprocz pensji, 5300 euro na rok na szkolenia,kongresy (lacznie z
      hotelem,zwrotem kosztow podrozy etc) oplaty abonamentow, zakup podrecznikow etc.
      Takie argumenty, jak Twoje slyszalam 20 lat temu, gdy rozpoczynalam prace,od
      starszej kolezanki.Bylam przerazona, jak mozna tak myslec. Przeciez mamy prawo
      do godnego zycia, a wiec takze do godnego wynagradzania naszej pracy.
      • dusieczka Re: List tygodnia 08.07.07, 16:59
        no cóż dotyczy to chyba każdego absolwenta,dodajmy do tego jeszcze brak
        zdolności kredytowej i trudności ze znalezieniem pracy,wtedy rodzina idzie w
        odstawkę nie dlatego,że chce się robić "karierę" a jedynie dlatego,ze nie ma jej
        gdzie załozyć i za co utrzymać.I niech nikt się nie wymądrza,ze można na
        początku u rodziców pomieszkać, jasne pewnie można pod warunkiem,ze w tym
        mieszkaniu rodziców jest na to choć trochę miejsca...
        • iwona.t lekarz to nie gryzipiórek.... 09.07.07, 09:22
          Z całym szacunkiem do srebrnej rybki, bo sama jestem tym drugim.
          Odpowiedzialnośc poczatkujacego lekarza, który zarabia 800 zł, jest chyba inna
          niz odpowiedzialnośc poczatkującego asystenta na jakiejkolwiek uczelni
          (poczatkujący lekarz w obawie przed restrykcjami z NFZ, nie wydał choremu na
          raka (jak się okazało póniej) starszemu mężczyźnie skierowania na badanie; jak
          do tego ma sie odpowiedzialnośc naukowca piszącego nawet najbzdurniejsze
          ksiązki ?). Asystent ma w przepisanym czasie zrobic doktorat, korzystając z
          urlopów naukowych i wyjazdów na konferncje za które płaci uczelnia ( dawniej
          mozna było nieźle na takich wyjazdach z diet zaosczędzić)O dokształcaniu
          lekarzy napisał mój poprzednik. Nie wspominam już o nienormowanym czasie pracy
          naukowca, gdzie mozna "obskoczyć" kilka uczelni. Lekarz owszem tez może, ale
          jego zmęczenie może spowodować wydanie błędnej diagnozy, a zmęczenie doktora
          np. pobiezne sprawdzenie pracy licencjackiej i nie zauważenie że jest totalnym
          plagiatem.
          Skończmy wreszcie porównywać stopnie naukowe, bo chrzęst przed nazwiskiem nie
          oznacza większej przydatności dla społeczeństwa. Wręcz przeciwnie.
          • echtom Re: lekarz to nie gryzipiórek.... 09.07.07, 11:30
            Tu nie chodzi o stopnie naukowe. Uważam, że początkujący pracownik (w
            jakimkolwiek zawodzie) powiniem trochę popracować i nabrać doświadczenia, zanim
            zacznie się upominać o większe pieniądze. 24-latek, który zostaje dyrektorwm
            dużej firmy z pensją 20 tysięcy miesięcznie to patologia. Ja np. zmieniłam
            pracę w wieku 40 lat i nie buntuję się, że w nowej mam pensję stażysty i będę
            musiała przez parę lat się wykazywać, zanim dostanę awans i podwyżkę.
    • echtom Re: List tygodnia 09.07.07, 11:34
      No właśnie, "przyzwoity poziom" to pojęcie względne. Ja uważam, że przyzwoity
      poziom do dochód 3-4 tys. przy trójce dzieci. Niektórzy uważają, że 5 tys. to
      za mało, by pozwolić sobie na 1 dziecko:)
      • kropka1005 Re: List tygodnia 09.07.07, 13:29
        ja równiez wybrałam zawód pomagacza-jestem pedagogiem resopcjalizacyjnym. Mam
        26lat i dziecko roczne,moje pensja w pracy(pracuję od 3 lat) wynosi 1050zł
        brutto.Same studia nie wystarczają,trzeb robić szkolania, studia podyplomowe-za
        własne pieniądze, pracować gdzieś wolontaryjnie dodatkowo. W naszych zawodach
        niestety można szybko wypaść z obiegu i trzeba sie dokształcać. Nie wiedziałam o
        punktach jakie zbierają lekarze-paranoja,jeśli muszą płacić za te kongresy i to
        takie pieniądze. Nie oszukujmy się sytuacja z zarobkami jest ogólnie
        cieżka.mojamama pracuje w sklepie spożywczym(2 zmiany), co drugi weekend
        również. Na rękę dostaje 700zł. Biedna przerzuca skrzynki z piwem, wykłada towar
        na półki, stoi 8 godzin przy kasie, po zamknięciu sklepu sprzata,myje podłogi. W
        niedzielę jest sama jedna na sklepie, siostra moja z nią jeździ, zeby jej
        dotrzymac towarzystwa, bo okolica menelska. Zarobki ma takie,jaki utarg sklep
        przyniesie, z alkoholu nie mają utargu liczącego się do pensji, a głównie
        sprzedają wódkę, piwo i wina bo w okolicy są sklepy konkurencyjne cenowo....
        ...niestety, nie ma szans na zmianę pracy w jej przypadku. wszędzie czysty
        wyzysk...jest to przykre bardzo,nóż się w kieszeni otwiera. Minimalne płace są
        według mnie zdecydowanie zaniskie
      • joanna_i_kropka Re: List tygodnia 09.07.07, 17:20
        mój kolega z kolei twierdzi, że 15tys. miesięcznie (oczywiście + pensja żony,
        czyli następne parę tys.) to suma, która dopiero pozwala na ,,życie bez
        upokorzenia".:D to dopiero jest wymagający człowiek:)
        • obywatelka_kane Re: List tygodnia 11.07.07, 21:45
          A nie ma racji?
    • aga375 Re: List tygodnia 17.07.07, 13:01
      Cierpliwości. Początki są trudne, ale jak juz się do końca wykształcisz i
      nabierzesz doświadczenia, to Twoja pensja będzie inna... Z czego to wnioskuję?
      Niestety, pracuję i nie mam czasu na leczenie się za mój baaaardzo drogi ZUS.
      Muszę więc bez kolejek. W ostatnim czasie: Dentysta: 350 zł ( czas wizyty nie
      jest istotny, bo nie przekłada się na zarobione pieniążki, wykorzystane były
      drogie materiały), Ginekolog: 150 zł x 2 po 20 minut, Pediatra 100 zł x 2 po 15-
      20 min, Pomyśl o tym. Może nie musisz być skazana na szpital państwowy, albo
      chociaż tylko. Ja niestety nie pracuję w moim wyuczonym zawodzie,z powodu
      pieniędzy, bo doszłam do wniosku, że moje wymagania konsumpcyjne są ważniejsze
      niż młodzieńcze marzenia. I już. Każdy wybiera.... Pozdrawiam
      • nella31 Re: List tygodnia 17.07.07, 21:27
        zgodze się z Aga375 zwłaszcza w stwierdzeniu że kazdy wybiera. ja też nie
        pracuję w wyuczonym zawodzie z tych samych powodów. ale nie żałuję tego wcale
        ponieważ dla mnie najważniejsze było załozenie rodziny a nie kariera zawodowa.
        autorka listu napisała "być może założę rodzinę". znaczy to że nie jest to jej
        najwazniejszym celem życiowym. niech wiec zaryzykuje i zainwestuje w to co
        kocha. niech je teraz suchy chleb, ale po latach, po otworzeniu prywatnego
        gabinetu bedzie ją stać na wszystko. nikt nie dostaje niczego od razu. wiem ze
        to co piszę brzmi brutalnie ale niestety takie brutalne jest życie w naszym
        kraju. problemem nie sa niskie pensje lekarzy ale w ogóle niskie pensje dla
        wszystkich. ale taką mamy rzeczywistosć i w takiej musimy sobie jakoś radzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka