ovejanegra
09.02.09, 13:41
Ja też, tak jak bohaterki tekstu na drugi dzień po skończeniu
osiemnastu lat stanęłam na bruku z walizeczką starych ciuchów i
weszłam w dorosłość. Niestety, nie dostałam pięciu tysięcy złotych,
miksera ręczników, talerzy. Nikt nie opłacił mi dalszej edukacji,
nie miałam ulg na studiach a o mieszkaniu socjalnym mogłam tylko
pomarzyć. Zaden pracownik socjalny nie pilnował mojego
usamodzielniania się. Wszystko musiałam życiu wydrzeć pazurami.A
wszystko dlatego, że nie opuściłam domu dziecka tylko
dom "rodzinny". A te idiotki jeszcze narzekają!