Dodaj do ulubionych

Bidul z oczu mi patrzy

09.02.09, 13:41
Ja też, tak jak bohaterki tekstu na drugi dzień po skończeniu
osiemnastu lat stanęłam na bruku z walizeczką starych ciuchów i
weszłam w dorosłość. Niestety, nie dostałam pięciu tysięcy złotych,
miksera ręczników, talerzy. Nikt nie opłacił mi dalszej edukacji,
nie miałam ulg na studiach a o mieszkaniu socjalnym mogłam tylko
pomarzyć. Zaden pracownik socjalny nie pilnował mojego
usamodzielniania się. Wszystko musiałam życiu wydrzeć pazurami.A
wszystko dlatego, że nie opuściłam domu dziecka tylko
dom "rodzinny". A te idiotki jeszcze narzekają!
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Bidul z oczu mi patrzy 09.02.09, 18:52
      Masz rację. Ludzie dorośleją, ale nie wszyscy dojrzewają.
      • ja_biedronka_pstra Serca s...syny 10.02.09, 13:07
        łza się kręci w oku.
    • b-a-lau Jest sposób na domy dziecka!!!!! 09.02.09, 19:23
      Pierwsza osoba, która napisała komentarz to powinna
      mieć pretensje do matki, że jej nie
      wyskrobała. "Idiotką" to ona jest a nie te dzieci z
      domu dziecka. Co pani zazdrości tym dzieciom 5tyś i
      tych garnków???? Pewnie matka po głowie panią biła i
      dlatego tak myśli.
      Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem na problemy domu
      dziecka jest:
      A) Ułatwiona procedura odbierania dzieci rodzicom
      patologicznym, jak najwcześniej Państwo staje się
      własnością dzieci i o nich decyduje Dzieci nie mogą w
      domach dziecka czekać ”na terapie rodziców” AA i tym
      podobne bzdury.
      B) Dzieci w wieku od1mż do 4r.ż idą do adopcji.
      Po wyżej 4 r.ż dziecko „stare do adopcji”, nikt takie
      już nie chce.
      C) Dzieci w wieku od 4 r.ż do 13 r.ż idą do
      rodzin zastępczych, kontraktowanych,
      D) Dzieci w wieku od 14 r.ż do 17 r.ż idą do
      domów dziecka, liczących ok. 20 osób + 4 wychowawców i
      jedna kucharka.
      a) Obowiązkowa terapia psychiatryczna lub
      psychologiczna
      b) Dbanie (pranie sprzątanie i uczestnictwo w
      gotowaniu)
      c) Praca jako wolontariusz w zamian za kieszonkowe
      E) Dzieci w wieku od 17 r.ż do 20 r.ż mieszkają w
      mieszkaniach chronionych. On mają pod nadzorem sami
      zajmować się mieszkaniami. Obowiązek ukończenia
      szkoły, zajęcia:
      F) Po 20 roku życia każdy dostaje kawalerkę z
      częściowo zarobionymi przedmiotami i prawo do
      korzystania z pomocnika socjalnego( osoby tylko
      doradzającej) przez 3 lata.
      a) Gotowanie, robienie zakupów, kosmetyka, nauka
      szycia i reperowania różnych przedmiotów, terapia
      psychologiczna.
      b) Jeżeli „lala” zajdzie w ciąże, odebranie
      dziecka do adopcji- bez dyskusji.
      Trzeba nawet rodzeństwa oddzielać, aby młodsze
      miały szansę na normalne życie, średnie i starsze
      maksymalnie dostosować do życia. W przyszłości można
      temu rodzeństwu umożliwić kontaktu ze sobą.
      • tek00001 Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 09.02.09, 22:44
        b-a-lau napisała:

        > Pierwsza osoba, która napisała komentarz to powinna
        > mieć pretensje do matki, że jej nie
        > wyskrobała. "Idiotką" to ona jest a nie te dzieci z
        > domu dziecka. Co pani zazdrości tym dzieciom 5tyś i
        > tych garnków???? Pewnie matka po głowie panią biła i
        > dlatego tak myśli.


        Co za bzdury. to nawet nie sa bzdury ja nie wiem kto autora bil po
        glowie i czym ale to idiotyzm.


        > Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem na problemy domu
        > dziecka jest:
        > A) Ułatwiona procedura odbierania dzieci rodzicom
        > patologicznym, jak najwcześniej Państwo staje się
        > własnością dzieci i o nich decyduje Dzieci nie mogą w
        > domach dziecka czekać ”na terapie rodziców” AA i tym
        > podobne bzdury.

        Zgadzam sie z ulatwieniem procedur. Ale dziecko do kiedy to mozliwe
        powinno byc wychowywane przez rodzcow. Wiec terapie wspomagajace jak
        najbardziej.

        > B) Dzieci w wieku od1mż do 4r.ż idą do adopcji.
        > Po wyżej 4 r.ż dziecko „stare do adopcji”, nikt takie
        > już nie chce.

        a co uksztalowalo taka opinie? jakies badania? te dzieci i tak
        doswiadczaja duzo stygmy wiec pisac ze sa za stare do adopcji. no
        niwem.

        > C) Dzieci w wieku od 4 r.ż do 13 r.ż idą do
        > rodzin zastępczych, kontraktowanych,
        zgoda a rodzice zastepczy dostaje trening i wsparcie od tych, kto
        tam umieszcza dzieci. nie jestem do konca przekonana co do grupy
        wiekowej

        > D) Dzieci w wieku od 14 r.ż do 17 r.ż idą do
        > domów dziecka, liczących ok. 20 osób + 4 wychowawców i
        > jedna kucharka.

        a dlaczego taki podzial. a co jak tych dwudziestu rozniesie miejsce?
        a po co kucharka przeciez w tym wieku mozna juz gotowac.

        > a) Obowiązkowa terapia psychiatryczna lub
        > psychologiczna

        niekoniecznie obowiazkowa. ale tam gdzie wymagana.

        > b) Dbanie (pranie sprzątanie i uczestnictwo w
        > gotowaniu)

        zdoga

        > c) Praca jako wolontariusz w zamian za kieszonkowe

        a dlaczego jako wolontariusz? wielu mlodych ludzi w tym wieku
        pracuje za normalene wynagrodzenie

        > E) Dzieci w wieku od 17 r.ż do 20 r.ż mieszkają w
        > mieszkaniach chronionych. On mają pod nadzorem sami
        > zajmować się mieszkaniami. Obowiązek ukończenia
        > szkoły, zajęcia:

        ludzie i wieku 17-20 to nie dzieci to mlodzi dorosli. a dlaczego
        maja miec obowiazek ukonczenia szkoly, przeciez to do 16 roku zycia.
        kazdy odpowiada sam za swoje wybory

        > F) Po 20 roku życia każdy dostaje kawalerkę z
        > częściowo zarobionymi przedmiotami i prawo do
        > korzystania z pomocnika socjalnego( osoby tylko
        > doradzającej) przez 3 lata.

        a dlaczego przez trzy lata. I dlaczego kazdy dostaje kawalerke?
        wielu ludzi w tym wieku nie dostaje kawalerek i musza wynajmowac
        przez wiele lat.
        >
        a) Gotowanie, robienie zakupów, kosmetyka, nauka
        > szycia i reperowania różnych przedmiotów, terapia
        > psychologiczna.

        a jaka i na co? a po co marnowac czas pracy psychologa jak ktos nie
        chce

        > b) Jeżeli „lala” zajdzie w ciąże, odebranie
        > dziecka do adopcji- bez dyskusji.

        Nonses
        > Trzeba nawet rodzeństwa oddzielać, aby młodsze
        > miały szansę na normalne życie, średnie i starsze
        > maksymalnie dostosować do życia. W przyszłości można
        > temu rodzeństwu umożliwić kontaktu ze sobą.


        Bzdura

        a w ogole ten model to skad pochodzi. nauka szycia reperowania itd,
        a dzieci mieszkajace z rodzicami nie szyja i reperuja.
      • lena575 Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 09.02.09, 22:55
        B-a-lau masz świętą rację. 100% - tową!!! Problem w tym,ze ludzie
        sponiewierani w życiu często nie mają ani empatii ani nawet
        nejmniejszej drobinki zrozumienia dla kogoś bardziej
        sponiewieranego.Często niczego nie rozumieją, umieją tylko
        zazdrościć... a może zawiścić ...
        • frusto Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 14:40
          lena575 napisała:

          > B-a-lau masz świętą rację. 100% - tową!!! Problem w tym,ze ludzie
          > sponiewierani w życiu często nie mają ani empatii ani nawet
          > nejmniejszej drobinki zrozumienia dla kogoś bardziej
          > sponiewieranego.Często niczego nie rozumieją, umieją tylko
          > zazdrościć... a może zawiścić ...

          Ja nie rozumiem. Nie rozumiem, jak mozna uwazac, ze tym dzieciom "nalezy sie"
          posiadanie kawalerki za to tylko, ze sa biedne. To jest cholerna deprawacja i
          demoralizacja. Jak one maja sie nauczyc normalnie zyc, jezeli wszystko im sie
          "nalezy" bo sa takie biedne?

      • tw.zenek "Po 20 roku życia każdy dostaje kawalerkę" 10.02.09, 09:08
        To ja chcę do domu dziecka !!!
        • malw Re: "Po 20 roku życia każdy dostaje kawalerkę" 10.02.09, 09:30
          Zenek, a ja znam lepszą partię! i to liberalną! polecam w najbliższych wyborach :]
      • samwieszkimjestem Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 09:37
        Masz całkowitą rację. Tylko że mało kto to zrozumie, np. ze psychoterapia
        powinna być obowiązkowa czy że dzieci powinny brać udział w życiu domu dziecka
        poprzez pomaganie - jak w prawdziwym domu. Po co organizować "zajęcia z
        przystosowania", skoro wystarczy włączać dzieciaki do prac domowych? Mniejsze do
        łatwiejszych, starsze do trudniejszych. Przy sugerowanej przez Ciebie strukturze
        domów dziecka (20+4+1) byłoby to wykonalne.
        • alwts Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 15:05
          pojecia nie macie zielonego niestety o niczym... struktura 20+4+1?? przepisy sa takie, ze wychowanek musi byc pod opieka cala dobe!! w kazdym dniu w roku czy to swieto czy noc. Ustaw mi pseudo fachowcu grafik zgodny z kodeksem pracy dla 4 osob. wychowawca sprawujacy opieke nad maloletnim moze miec pod opieka maksymalnie do 12 wychowanków a byc może nawet 10 - nigdy więcej! jeśli dyrektor placowki powierzy mu więcej bierze odpowiedzialnośc prawna w przypadku nieszczęścia jakiegokolwiek. 1 kucharka? a po co? grupy usamodzielnienia, które już dawno wymyślono i które działają nie maja kucharek. Każdy komentarz do tego artykułu jest śmieszny - taka prawda. Pokazuje jak wszyscy, którzy głośno krzyczą i co gorsza nieraz decydują o pewnych sprawach kompletnie nie znają realiów i przepisów/
          • samwieszkimjestem Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 11.02.09, 09:44
            Skoro tyle wiesz, dlaczego nie podzielisz się ta wiedzą z nami?
            Wyzywać każdy umie, a czy potrafisz przekazać nam przydatne informacje i
            przedstawić swoje własne pomysły na lepsze życie tych dzieci? Chętnie poczytam.
      • daribal Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 10:03
        Stary Ty jesteś chory. Najlepiej od razu odebrać dzieci wszystkim
        rodzicom. Tak prewencyjnie.

        Wymyślać innym jest łatwo, ale zrozumieć własne błędy trudniej. I
        sytuację innych ludzi.

        Przykro mi ale uważam, że na leczenie u Ciebie jest za późno. Trzeba
        Cię zamknąć w miejscu odosobnienia.

        Polecam książkę "Anatomia faszyzmu". Dobra lektura dla Ciebie.
        Znajdziesz jeszcze wiele inspiracji.
      • 60eliza Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 10:38
        do b-a-lau..jak mozna takie bzdury pisac i obrazac osobe ,ktora
        wyrazila swoja opinie nie jest wina tej pani ,ze miala rodzicow
        takich a nie innych ,wiec glupie uwagi prosze zachowac dla siebie
        gdyz to swiadczy o braku dobrego wychowania(,moze trudne dziecinstwo
        albo dobrobyt przemawia przez taka pania/na).Powiem tylko
        tyle ,mlodziez ktora wychodzi z domu dziecka jest rozpuszczona
        robiac z siebie ofiare.Ja rowniez wychowalam sie w domu dziecka i
        kiedy odchodzilam z niego mialam zaledwie 19 lat i nikt nie
        zaoferowal mi zadnej wyprawki ani mieszkania...(to bylo 30 lat
        temu).Jakos sobie poradzilam wzielam sie w garsc wiedzialam ,ze na
        nikogo nie moge liczyc ,ulozylam sobie zycie -wychowalam
        dzieci .Prawda jest taka ,ze wychowankowie domu dziecka musza
        szybciej dorosnac a nie czekac na ciagla opieke i pomoc.
      • babaqba Re: Jest sposób na domy dziecka!!!!! 10.02.09, 12:22
        b-a-lau napisała:

        > Pierwsza osoba, która napisała komentarz to powinna
        > mieć pretensje do matki, że jej nie
        > wyskrobała. "Idiotką" to ona jest a nie te dzieci (...)

        Bardzo prosimy o powstrzymywanie "uczuć katolickich".
      • alwts Co to dziewczynka za bzdury wymysla.. 10.02.09, 15:34
        odp a - ułatwiona procedura?? bzdura do potęgi pachnie mi to jakimś państwem
        totalitarno-faszystowsko-komunistyczno-wyznaniowym (taki sam bełkot nazwy jak
        twoja propozycja) Państwo to może stac się właścicielem moich śmieci jak sobie
        je ode mnie kupi a nie dzieci. Traktujesz dziecko jako rzecz i już
        dyskwalifikuje cię to jako pseudo fachowca. Zrozum, że dziecko zostaje odebrane
        rodzicom tylko ze względu na jego dobro nikt tu nie martwi się o to czy jego
        tępi rodzice zrobią jakąs terapię czy nie. Poczytaj o zasadach ograniczenia i
        odbierania praw rodzicielskich. Kieruje się tu zawsze zasadą DOBRA DZIECKA i nie
        jest to na zasadzie mamy pomysł dziś jutro to realizujemy. Nie na darmo ktoś
        wymyślił Pogotowia Opiekuńcze czy inne placówki interwencyjne gdzie dzieci są
        umieszczane tymczasowo w nagłych wypadkach a dopiero potem kierowane lub nie do
        Placówek op-wych.

        odp b - czysta teoria. Właśnie tak jest teraz najczęściej. Proces adopcji to nie
        kupno doładowania do telefonu. Jeśli fakt wieku dziecka jest przeszkodą dla
        przyszłych rodziców adopcyjnych to osobiście dla mnie jest to bardzo duży minus
        przy przyznaniu adopcji.www.brpd.gov.pl/wystapienia/wyst_2008_14_01.pdf
        (tak dla przykładu)

        odp c - jeden przykład w 2008 roku w woj małopolskim jeśli się nie mylę nie
        powstała żadna rodzina zastepcza.. Może ktoś taką założy z Was..?

        odp d 20+4+1??? totalna bzdura! nie zgodne z kodeksem pracy ani z prawem
        opiekuńczym - poczytaj troszkę

        odp e na tych twoich warunkach rotacja w mieszkaniu chronionym co semestr
        sięgająca 60-70%

        odp e bzdura czysty komunizm w powiązaniu z odbieraniem dzieci to nawet rozumiem
        ten Twój tok myślenia
    • sir.vimes Idiotki? 09.02.09, 23:27
      Pojechałaś.

      Dziewczyna, która pojechała do domu z wyprawką i patrzyła jak ojciec przepija -
      idiotka? Dziewczyna, która nie potrafi się pozbierać - i której nit tego nie
      nauczył - idiotka? Pokaż mi idiotkę w tym tekście, proszę.
      • lena575 Re: Idiotki? 09.02.09, 23:49
        Po co? Przypuszczam,że zupełnie innym słowem jest
        określenie "idiotka" dla człowieka wychowanego w domu rodzinnym a
        zupełnie czymś innym odrzuconego. Tego trzeba się nauczyć w
        relacjach z innymi ludźmi niż koleżnka.
        Wychowałam się w normalnym, dobrym rodzinnym domu a wielu relacji
        poza domem musiałam się nauczyć. Doceniam to,ze z pomocą moich
        bliskich. Zdaję sobie jednak sprawę,ze ktoś wychowany w "bidulu"
        musi nauczyć się relacji z "rodzinnym domem", co by on nie zonaczał.
        Musi on się nauczyc relacji z całym światem. Niestety, sam.
        • july-july Re: Idiotki? 10.02.09, 07:23
          Autorce pierwszego postu chyba chodziło o to, że można wychowywać
          sie w domu "rodzinnym", który jest piekłem i okalecza podobnie jak
          dom dziecka. Tylko, ze wtedy nikt nie pomoże, nie ułatwi startu w
          życiu. Nie trzeba być w domu dziecka żeby byc odrzuconym i
          krzywdzonym.
          • klakierka Re: Idiotki? 10.02.09, 08:06
            No tak, dostają jakieś pieniądze, dostają mieszkania -nawet pod
            nadzorem. A popatrzymy z biednych-ale normalnych rodzin wychodzi
            młodzież za biedna żeby kupić mieszkanie- za biedna żeby wynająć, za
            bogata żeby dostać pomoc z opieki społecznej, i ci ludzie nie mają
            nic, też muszą wszystko robić sami...
            • mk02 Re: (((((( 10.02.09, 08:18
              u nas politycy i cala reszta zajmuja sie losem embrionow. to co sie
              dzieje z dziecmi odrzuconymi, z domow dziecka, czesto z ulicy,
              obchodzi niewiele osob.
            • q-ku Re: Idiotki? 10.02.09, 08:29
              ale ci ludzie mają mamę i tatę

              dzieci z bidula ich nie mają, nikt ich nie nauczycł żyć - choć byle
              jak ale jednak żyć

              co tu porównywac? Przecież ich los jest straszny; zazdrościsz im
              czegoś?

              Pomoc im udzielana jest inwestycją państwa - bo jesli się ich jakoś
              nie ustawi, z tym poziomem niewiedzy o prawdziwym zyciu staną się
              obciazeniem dla nas wszystkich, kompletnym marginesem
              stoczą się i nam także zagrożą

              szczęśliwy jest ten, kto ma matkę - choćby i najgorszą, choćby i
              pijaczkę
              • july-july Re: Idiotki? 10.02.09, 08:34
                Jeśli ktos ma bijącego i molestujacego ojca oraz bijacą i
                poniewierajacą matke alkoholiczkę, to ja tu nie widzę nic lepszego
                od bycia w domu dziecka, a posiadanie "mamy i taty" nie jest żadnym
                plusem.
              • malw Re: Idiotki? 10.02.09, 09:35
                q-ku: WSZYSTKIE bohaterki reportażu MAJĄ rodziców!! i takich sierot tzw. "społecznych" jest w Polsce najwięcej!

                najprostsza droga: platformerskie becikowe => patologia się mnoży, dzieci cierpią, społeczeństwo płaci


                q-ku napisał:

                > ale ci ludzie mają mamę i tatę
                >
                > dzieci z bidula ich nie mają, nikt ich nie nauczycł żyć - choć byle
                > jak ale jednak żyć

                > szczęśliwy jest ten, kto ma matkę - choćby i najgorszą, choćby i
                > pijaczkę

                • malyflowers Re: Idiotki? 10.02.09, 10:11
                  > najprostsza droga: platformerskie becikowe => patologia się mnoży, dzieci c
                  > ierpią, społeczeństwo płaci

                  becikowe to pomysł LPR-u czyli przystawki PISu
                  • ytst Re: Idiotki? 10.02.09, 14:50
                    nie. becikowe to był projekt platformy.
                • echtom "Wszystkie bohaterki reportażu mają rodziców" 10.02.09, 10:24
                  Sieroty naturalne w domach dziecka to znikomy procent (parę lat temu
                  2%, chyba się nie zmieniło), bo w razie śmierci rodziców zwykle
                  zapewnia im opiekę dalsza rodzina. Można dyskutować, kto ma gorzej -
                  dzieci z patologicznych rodzin, które zostały w domu "rodzinnym" czy
                  te, które trafiły stamtąd do domu dziecka.
          • ofiara_przemian Re: Idiotki? 10.02.09, 10:42
            Dokładnie tak jest. Znam przypadek chłopaka, którego ojczym w dniu
            jego 18-tych urodzin po prostu wyrzucił z domu na bruk. Dał mu przy
            tym 50 złotych i kazał wyp... Tak dokładnie mu powiedział, bez
            owijania w bawełnę. Matka niewiele mogła zrobić, bo jest
            niepracującą kurą domową, bez zawodu i ma z ojczymem jeszcze 3
            dzieci. Dodam, że nie jest to rodzina z klimatu denaturatu itp.
            Ojczym jest informatykiem, mieszkają w willi, dobrze im się powodzi.
            Ale chłopak został na lodzie, pomieszkiwał trochę swego czasu u
            dalszych krewnych, ale było to na zasadzie wielkiej łaski. Dopiero
            znajomość z dziewczyną, która się w nim zakochała i dała mu impuls
            do pracy nad sobą, wyciągnęła go z emocjonalnego dołka i zapewniła
            poczucie bezpieczeństwa, wsparcie duchowe, finansowe i miłość, która
            trwa do dziś. Jednak przeżycia zabiły w nim entuzjazm, człowiek ten
            zachowuje się tak, jakby miał założony tłumik.
            • atina44 Re: Idiotki? 10.02.09, 11:45
              ofiara_przemian napisała:

              > Dokładnie tak jest. Znam przypadek chłopaka, którego ojczym w dniu
              > jego 18-tych urodzin po prostu wyrzucił z domu na bruk. Dał mu
              przy
              > tym 50 złotych i kazał wyp... Tak dokładnie mu powiedział, bez
              > owijania w bawełnę. Matka niewiele mogła zrobić, bo jest
              > niepracującą kurą domową, bez zawodu i ma z ojczymem jeszcze 3
              > dzieci. Dodam, że nie jest to rodzina z klimatu denaturatu itp.
              > Ojczym jest informatykiem, mieszkają w willi, dobrze im się
              powodzi.
              > Ale chłopak został na lodzie, pomieszkiwał trochę swego czasu u
              > dalszych krewnych, ale było to na zasadzie wielkiej łaski. Dopiero
              > znajomość z dziewczyną, która się w nim zakochała i dała mu impuls
              > do pracy nad sobą, wyciągnęła go z emocjonalnego dołka i zapewniła
              > poczucie bezpieczeństwa, wsparcie duchowe, finansowe i miłość,
              która
              > trwa do dziś. Jednak przeżycia zabiły w nim entuzjazm, człowiek
              ten
              > zachowuje się tak, jakby miał założony tłumik.

              Są też tacy,co potrzebują poznać niziny,aby zrozumieć samych siebie.
              Nie chcę upraszczać,ale bez powodu nie wyrzuca się dziecka na
              ulicę,nawet jeśli się jest matką niepracującą! na utrzymaniu męża.
              Dzieci potrafią być roszczeniowe do bólu i znajdować sobie przeróżne
              powody /coca-cola za ciepła,spodnie nie takie,buty nie z tej
              firmy,zupa mało słona,i jeszcze matce trzeba się spowiadać,że się z
              domu wychodzi,lub o której się planuje powrót/w szkole tylko się
              czepiają ,spóżnianie się to normale bo chciało mi się spać etc.../
              swojego buntu .
              Czasami przez całe życie szukają winy w innych,zamiast trzeźwo
              ocenić swoje zachowanie.
              • ofiara_przemian Re: Idiotki? 10.02.09, 14:03
                Wiesz, głupi albo cwany ma szczęście. Rzadko kiedy na bruku ląduje
                taki rasowy sk..yn, bachor rozpuszczony itp. Kolega, o którym mowa
                zawinił tylko i wyłącznie tym, że nie był dzieckiem swego ojczyma i
                nigdy jak dziecko nie był traktowany. Często mężczyźni wiążący się z
                kobietami zaopatrzonymi w dziecko/dzieci z poprzedniego związku nie
                akceptują tego tak mocno, że całe swoje frustracje wyładowują na tym
                obcym potomstwie, albo latami tłumią niechęć, która w końcu wybucha
                ze zdwojoną siłą. Często jest tak, że łatwiej zaakceptować nam
                wybryki biologicznego potomstwa, niż choćby drobne niedociągnięcia
                dzieci przybranych, to kwintesencja naszej ssaczej biologii. Dla
                porównania - moja teściowa akceptuje wybryki swojego pełnoletniego
                synalka, który pije, pali, narkotyzuje się, nie pracuje i sprowadza
                panienki na chatę, które próbują ustawiać jego matkę, a ta udaje, że
                nie ma problemu. Sama tyra na dwa etaty, żeby utrzymać siebie i 25-
                letniego obiboka i łobuza, który nie waha się nawet przed uderzeniem
                80-letniej babci, jeśli ta za bardzo się go czepia. Poza tym, reszta
                rodziny nie pije, nie pali i nie ma problemów z prawem, tylko ta
                jedna czarna owca zakłóca ogólny ład i porządek. Prędzej jednak
                matka umrze ze zgryzoty, niż wyprawi synka z biletem w jedną stronę.
                Nie akceptuje natomiast niedociągnięć innych ludzi i jest bardzo
                krytyczna względem każdego, kto zachowuje się choćby w minimalnym
                stopniu nieodpowiednio. Wszystko jednak jest wybaczane ukochanemu
                synkowi, który jest zwykłym pasożytem.
                • atina44 Re: Idiotki? 11.02.09, 00:55
                  ofiara_przemian napisała:

                  > Wszystko jednak jest wybaczane ukochanemu
                  > synkowi, który jest zwykłym pasożytem.
                  Widocznie matka poniosła tak sromotną klęskę wychowawczą,że
                  wyrzycenie synka na bruk jest dla niej ewidentnym samobiczowaniem.
                  Skoro masz doświadzcenie-to może zaprowadź teściową na terapię-niech
                  jej otworzą oczy ,zanim synek babcię zbyt ostro stłucze.
                  Dla mnie to nie nowość,że czasami najciemniej pod latarnią.

                  Wracając do chłopaka,kobieta,która godzi się na poniewieranie swoim
                  dzieckiem,przez obcego dla niego faceta przestaje automatycznie być
                  jego matką./wiem,że takich kobiet od groma jest.
                  Ale na miejscu tego chłopaka idę do sądu, składam pozew o
                  pozbawienie mamusi praw rodzicielskich,o zaległe alimenty/jeśli
                  wywaliła go na ulicę/ i przynajmniej mam jasność na przyszłość ,że
                  jak zostanie kiedyś mamusia na ulicy,bo mąż ją wyrzuci. to nie
                  będzie musiał mamusi alimentować do końca życia.
              • uli Re: Idiotki? 10.02.09, 14:54
                Świetna jesteś :) jak dziecko jest nie takie, jak sobie wymarzyliśmy
                (wychowaliśmy!), to siup je z domu! Niech ma za swoje, niewdzięcznik!
                • uli Re: Idiotki? 10.02.09, 15:02
                  To wyżej to oczywiście było do Atiny.

                  Dzieci naprawdę są obrazem domu, w którym wzrastają, Twój drugi przykład to
                  potwierdza.

                  Pozdrawiam

                  U
                • atina44 Re: Idiotki? 11.02.09, 01:12

                  ja tylko cytowałam to co wyżej + moja odpowiedź.
                  Nie wyrzucam swoich dzieci na bruk!
    • rheo Ważne, że kościół pomaga ... 10.02.09, 08:56
      "...z radością opowiada, że będzie mogła jednej z dziewcząt wyprawić skromny
      ślub razem z chrzcinami, bo znalazła księdza, który obu sakramentów udzieli
      bezpłatnie ..."
      Ma szczęście że znalazła ... Przecież kościół nie jest od pomagania
      • malw Re: Ważne, że kościół pomaga ... 10.02.09, 09:36
        dobre!
        ale smutne :( też mi się rzuciło w oczy...

        rheo napisał:

        > "...z radością opowiada, że będzie mogła jednej z dziewcząt wyprawić skromny
        > ślub razem z chrzcinami, bo znalazła księdza, który obu sakramentów udzieli
        > bezpłatnie ..."
        > Ma szczęście że znalazła ... Przecież kościół nie jest od pomagania
      • taglinda Re: Ważne, że kościół pomaga ... 10.02.09, 10:35
        nie przesadzaj.

        Jak wiesz, kościół w całości zaangażował się w walkę o mrożone plemniki, więc
        nie starcza mu uwagi, sił i czasu na cokolwiek innego.

        No, może jeszcze odrobinę czasu poświęca na "odzyskiwanie" majątku, ale po
        pierwsze - też musi z czegoś żyć, a poza tym jest biedny i prześladowany, a też
        coś od życia mu się należy.
    • ofiara_przemian Jedyne rozwiązanie - rodzinne domy dziecka 10.02.09, 10:34
      Tylko małe rodzinne domy dziecka, wspierane finansowo i
      merytorycznie oraz kontrolowane przez wyznaczone do tego organy są w
      stanie zapewnić dziecku może nie miłość, ale przynajmniej
      przygotowanie do życia w społeczeństwie i nauczyć samodzielności
      oraz pokazać im różnice pomiędzy tym, co ma w życiu wartość, a tym,
      co jest nie do zaakceptowania. Trudno jest dziecku, które od
      urodzenia patrzy na patologie we własnej rodzinie, nauczyć się, co
      dobre, a co złe, skoro nikt go przeważnie nie kontroluje, ani nie
      wyznacza mu żadnych granic. Takie obciążone emocjonalnie i
      społecznie dziecko jest często nie do uratowania, bo jest jak dzikie
      zwierzę, które można oswoić jedynie do pewnego wieku, a potem już
      marny trud i syzyfowa praca. W domach dziecka sytuacja jest z gruntu
      zła - te dzieci mają etykietyki "sierotek", "znajd", "bękartów", ale
      nikt nie uczy ich walki ze stereotypami. Cały czas są utwierdzane w
      przekonaniu, że i tak im się nie uda - że nie warto się uczyć,
      lepiej się przyuczyć...do zawodu, najlepiej prostego i popłatnego.
      Dzieci te są też hodowane w przekonaniu, że wszystko im się od życia
      należy, bo są biedne i odrzucone. Zalewa się je prezentami,
      pieniędzmi, ale wszystko to kończy się wraz z ich pełnoletnością.
      Wtedy odcięte od pomocy wychowawców lądują w rzeczywistości, która
      jest im obca. Są jak więźniowie po latach odsiadki - bezradni i
      wystraszeni. Podobne sytuacje występują w rodzinach, gdzie dzieci
      wychowywane pod kloszem nagle muszą, w wyniku różnych okoliczności
      (na ogół nieprzyjemnych - np. śmierć rodziców) szybko dorosnąć i
      zadbać o siebie samodzielnie. To zawsze jest szok i załamanie. Jest
      jeszcze inna przyczyna tego stanu - człowiek stworzony jest do życia
      stadnego i samotność może go zabić. Te wszystkie pierdoły o
      szczęśliwym życiu singli można między bajki włożyć. Sam, ale nie
      samotny? Pozory. Taki singiel ucieka wtedy w pracę, różne dziwne
      kursy i "kółka zainteresowań", alkohol, używki. Tylko rodzina jest w
      stanie dać człowiekowi szczęście. Może to być tylko współmałżonek,
      byleby był i dawał poczucie bezpieczeństwa swoim emocjonalnym
      zaangażowaniem. Mówię to, jako osoba wychowana przez dalszą rodzinę,
      opuszczona przez matkę i ojca, z przyklejoną etykietką dziecka
      alkoholiczki etc. Do tego dochodzą dwa nieudane związki, z których
      jeden trwa nadal (dla dobra dziecka) i nieustanne próby modernizacji
      tej więzi jak dotąd nie przynoszą efektu. Mówię to jako osoba
      samotna wewnętrznie, nie dopasowana do "standardów", zbuntowana
      społecznie etc. Dla mnie bohaterki artykułu są najlepszym przykładem
      tego, z jaką desperacją samotny człowiek poszukuje kontaktu, choćby
      ta druga osoba była zdegenerowana(przypadek chłopaka Kasi) albo
      oziębła emocjonalnie (ciotki Ani). Człowiek wychodzi zwycięzko z tej
      walki wtedy, kiedy może sobie pozwolić na dobór towarzystwa wg
      własnych wytycznych, a nie szuka kogokolwiek, kto zapewni mu
      chwilowe złudne poczucie, że nie jest sam...
      • frusto Re: Jedyne rozwiązanie - rodzinne domy dziecka 10.02.09, 14:44
        ofiara_przemian napisała:

        > Tylko małe rodzinne domy dziecka, wspierane finansowo i
        > merytorycznie [cut]
        Obecnie rodzinne domy dziecka sa wspierane tylko finansowo. Dzieci nie sa
        odciete od srodowisk patologicznych, jest duza rotacja dzieciakow, nikt rodzicom
        zastepczym nie pomaga. Moja siostra byla tzw. dyrektorem zastepczego domu
        dziecka. Dzieciaki co pol roku jezdzily na wizyty, wpadali do nich ciotkowie,
        wujkowie, co jakis czas dochodzilo nowe dziecko. Co miesiac-dwa cala prace
        wychowawcza trzeba bylo rozpoczynac od nowa.

        Rozpadlo jej sie zycie i malzenstwo, przyplacila wszystko ponad rocznym
        zalamaniem nerwowym. Wsrod jej znajomych bylo kilka zawalow, zalaman, jedni
        zostali oskarzeni o molestowanie (dziewczyna uciekla im z domu kradnac wszystko,
        jak policja ja odnalazla to powiedziala ze wlasciwie, to ja molestowali w domu i
        bez zadnych dalszych ceregieli rodzine zastepcza zgarneli).

        Nie ma zadnych rozwiazan chyba dla tego problemu. Ja ich w kazdym badz razie nie
        widze.
    • angrusz1 Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 10:35

      Nie ma co żałować .

      Większość problemów jakie mają mieszkańcy domów dziecka to są te
      wytworzone przez ich samych .
      Owszem państwo im umożliwia w miarę ( miarą są nasze podatki i chęć
      ich płacenia ) dobre warunki życia , często o niebo lepsze niż w
      poprzednich miejscach zamieszkania .
      No ale jaka jest atmosfera to już głównie zależy od nich samych .
      Problem w tym , że często są to osobowości patologiczne ( i z takich
      rodzin się wywodzące ) a na to nie ma rady .
      Jak ktoś chce i ma silny i prawy charakter to wyjdzie na człowieka .
      Ale trzeba chcieć .
      • ofiara_przemian Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 10:49
        Nie wystarczy chcieć. Trzeba też mieć dobry przykład. Nie zapewni
        tego dom dziecka, który jest kombinatem, a nie namiastką domu
        rodzinnego. Dlatego tylko rodzina zastępcza wzgl. rodzinny dom
        dziecka może dać dziecku instrukcję obsługi życia. W bidulach nie ma
        wychowywania, tam jest tresura i hodowla. Wszystko na czas:
        jedzenie, spanie, nauka. I poczucie, że "się należy". Bez zachęty do
        samodzielnego kierowania własnym życiem. Bez promowania
        wykształcenia i kultury pracy. Wychowawcy mają wielu "klientów" i
        mało czasu, albo im się nie chce, albo nie mają jak ich wspomagać,
        bo nie ma na to pieniędzy, albo przepisy są takie, a nie inne. W
        domu dziecka wszyscy mają "po równo", jest też równanie w
        dół, "fala" i siła pięści, prawo większości etc. Dzieci zabierane
        nawet z najbardziej patologicznych rodzin traktują dom dziecka jak
        karę, dla nich to więzienie, a nie wybawienie. I to trzeba
        zrozumieć, a nie zazdrościć, że dostają jakieś gary na pożegnanie i
        parę tysięcy, których i tak nie potrafią racjonalnie zagospodarować.
        • atina44 Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 11:25
          ofiara_przemian napisała:

          > Nie wystarczy chcieć. Trzeba też mieć dobry przykład. Nie zapewni
          > tego dom dziecka, który jest kombinatem, a nie namiastką domu
          > rodzinnego. Dlatego tylko rodzina zastępcza wzgl. rodzinny dom
          > dziecka może dać dziecku instrukcję obsługi życia. W bidulach nie
          ma
          > wychowywania, tam jest tresura i hodowla. Wszystko na czas:
          > jedzenie, spanie, nauka. I poczucie, że "się należy". Bez zachęty
          do
          > samodzielnego kierowania własnym życiem. Bez promowania
          > wykształcenia i kultury pracy.

          Gdyby te kombinaty funkcjonowały w taki sposób ,aby każde dziecko
          miało codzienne zajęcia indywidualne pewnie inaczej wyglądałoby ich
          póżniejsze życie.
          Dom dziecka -wykoslawia-tam nie ma intymności,poczucia,że coś jest
          tylko twoje.
          Tam powinno być tak jak w domu,gdzie każdy wykonuje jakieś codzienne
          prace.
          Ma swoje ubranie o które dba,pierze,prasuje.Sprząta swój pokój.Uczy
          się robić zakupy,planuje co ma kupić aby ugotować zupę.
          Przecież te dzieci /dorosłe 18-latki/wychodząc z domu dziecka nawet
          nie mają pojęcia,że trzeba kupić zarówkę,papier toaletowy czy pastę
          do zębów.
          Stwarza się sztuczne, nienaturalne warunki przez wiele lat a póżniej
          jest zdziwienie,że nie potrafią sobie zrobić kanapki!
          Moje dzieci patrząc i obserwując jak ja gotuję nauczyły się gotować
          proste potrawy i nawet piec babeczki (dziecko 7-letnie).
          Potrafią prać,prasować,sprzątać,gotować,teraz nie mają problemu z
          pustą lodówką kiedy są z dala od domu.
          Nie były zmuszane, same chciały nauczyć się dla siebie- bo to droga
          do samodzielności i nauka odpowiedzialności-taka podstawowa.
          • canicattinese Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 11:55
            Praeda niestety,tyle ze niektorzy w koncu do tego dochodza metoda prob i bledow
            hahaha,jak ja na przyklad,szkoda tylko ze niesie to rowniez ze soba tragiczne
            sytuacje zyciowe
      • atina44 Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 12:01
        angrusz1 napisał:

        >
        > Nie ma co żałować .
        >
        > Większość problemów jakie mają mieszkańcy domów dziecka to są te
        > wytworzone przez ich samych .
        > Owszem państwo im umożliwia w miarę ( miarą są nasze podatki i
        chęć
        > ich płacenia ) dobre warunki życia , często o niebo lepsze niż w
        > poprzednich miejscach zamieszkania .
        > No ale jaka jest atmosfera to już głównie zależy od nich samych .
        > Problem w tym , że często są to osobowości patologiczne ( i z
        takich
        > rodzin się wywodzące ) a na to nie ma rady .
        > Jak ktoś chce i ma silny i prawy charakter to wyjdzie na
        człowieka .
        > Ale trzeba chcieć .


        skoro tylko trzeba chcieć to bardzo proste!
        Tylko dzieci najpierw trzeba nauczyć chcieć!
        nikt ich tego nie uczy-łatwiej jest zapewnić 3 posiłki,czyste
        ubranie i łóżko do spania niż-naukę,wsparcie emocjonalne i zachętę
        do osiągania wyższych celów -nie tylko na poziomie szkoły zawodowej!
        System jest patologiczny bo promuje bylejakość i nie daje
        przygotowania do życia na własny rachunek!
        • 60eliza Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 14:51
          bez przesady...jak sie chce wyjsc na ludzi to nie widze zadnego
          problemu.Przede wszystkim trzeba zadac sobie pytanie:Co chce w zyciu
          robic,kim chce byc...i zaczac realizowac swoje marzenia.Nie sztuka
          jest byc takim samym jak wszyscy..ale sztuka jest byc innym niz
          wszyscy,byc poprostu soba ..Nawet jesli ma sie oboje rodzicow to nie
          prawda jest,ze oni uloza nam zycie ...dorosnijcie wreszcie!!! ,zycie
          to nie bajka ,to sa koleje losu...wystarczy tylko obrac odpowiedni
          kierunek.
          • atina44 Re: Bidul z oczu mi patrzy 11.02.09, 00:45
            60eliza napisała:

            >
            > robic,kim chce byc...i zaczac realizowac swoje marzenia.Nie sztuka
            > jest byc takim samym jak wszyscy..ale sztuka jest byc innym niz
            > wszyscy,byc poprostu soba ..

            Ciekawe czy wszyscy 18-latkowie wiedzą kim chcą być ?
            Czy przypadkiem nie mylą się w wyborze zawodu,szkoły,tym bardziej
            dotyczy to dzieci,które życie spędziły w domu dziecka.


            • alpepe Re: Bidul z oczu mi patrzy 11.02.09, 23:53
              odpowiedziałaś na post osoby, która tę drogę przeszła, więc może warto jej
              posłuchać?
              I jeszcze zawsze, ilekroć czytam o domach dziecka, przypomina mi sie lekturka "
              Bilet do raju". Polecam.
    • atina44 Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 11:02
      Oj, czarna owieczko,jeśli tak żle miałaś w rodzinnym domu,to zawsze
      mogłaś odwiedzić taki Pańswowy Dom dziecka i sprawdzić jak tam jest-
      nie ma porównania!
      Nie mamy wpływu na to w jakiej rodzinie przychodzimy na świat.
    • canicattinese Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 11:44
      Hm,sam jestem czlowiekiem ktory przeszedl przez pieklo alkoholizmu 1-sze mojej
      matki,potem mojego wlasnego,wiem jak taka przeszlosc moze pogmatwac zycie
      poniewaz nie da sie nad nia przejsc ot tak sobie do porzadku dziennego,mowie
      sobie ze wybaczam mojemu ojcu to ze nas zostawil,i mojej matce to co
      zrobila,ale to zawsze jakos wraca.Wiem ile trudu i wysilku wymaga to aby
      funkcjonowac w miare normalnie w spoleczenstwie,nikt mnie tego nie nauczyl,a
      jedyna lekcje ktora wzialem,byla lekcja twardego zycia.I powiem ze moge uwazac
      sie za szczesciarza,poniewaz JEST we mnie chec normalnego zycia,staram sie
      funkcjonowac w miare normalnie staram sie skladac do kupy cale moje
      zycie,pomimo tego ze cala mase rzeczy w przeszlosci po prostu spieprzylem i
      nie wiem czy kiedykolwiek bede mogl je naprawic,chociaz napewno bardzo bym
      chcial.Dzisiaj mija juz 10 roczek mojego pobytu poza krajem i pomimo tego ze
      wyjezdzajac z Polski kierowalem sie checia ucieczki,pomimo tego ze ilekroc tam
      przyjade zawsze potem stamtad uciekam mowiac ze juz nigdy wiecej,to jednak mam
      nadzieje ze wroce tam bede mogl sobie zyc spokojnie dobrze i czysto
      • agatazieba Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 16:53
        trzymam kciuki.
    • ilonka45 Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 11:58
      Idiotka to ty jestes, nic nie rozumiesz.....przeciez tu nie chodzi o
      pieniadze, tylko o nieprzystosowanie do zycia.
    • atina44 Re: Bidul z oczu mi patrzy 10.02.09, 12:20
      Takich mieszkań w których młodzi wychowankowie domów dziecka
      uczyliby się samodzielności powinno być więcej.
      Niestety pod stałym nadzorem-niemal codziennym!
      I to nie ważne,że te osoby są "dorosłe" bo 18 lat to nie dorosłość,a
      w ich przypadku, to nawet niemowlęctwo,bo są
      nieprzygotowani,nieprzystosowani,niedojrzali.
      Nie ma mowy o imprezach alkoholowych,tylko zeszyt w którym
      codziennie planują wydatki na najdrobniejsze rzeczy jak bilet MPK.
      Dopiero po roku można ocenić czy sobie ktoś "dorosły" radzi.
      I nie ma tu mowy o jakimś naruszaniu prywatności -bo to dla dobra
      tych ludzi,aby wykazali się dojrzałą samodzielnością.Aby
      udowodnili,że ich życie zależy od nich samych a nie od opieki
      Państwa i Ośrodka Pomocy Społecznej.
      To wszystko wymaga czasu i nauki-od nich samych.
    • pyziulka Nie jest tak źle jak opisuje ten artykuł 10.02.09, 12:38
      Ten artykuł nie oddaje całej prawdy o tym jak wygląda zycie ludzi po domu
      dziecka. Jako pracownik socjalny miałam praktyki w kilku domach dziecka i wiem
      jak to jest, że tak powiem, "od środka".

      Po pierwsze i najważniejsze - dzieci w domach dziecka (zwykle od 6 r.ż, bo
      mniejsze są w domach małego dziecka) dzielone sa na grupy z grubsza równe
      wiekowo. Grupy takie są do 8 osób i kazda grupa traktowana jest jako
      wielodzietna rodzina. Oznacza to ze dzieci mają swoje obowiązki takie jak
      sprzątanie łazienek, kuchni, salonu i swoich pokoi, czyli całej wydzielonej dla
      danej grupy przestrzeni. Do kuchni schodzą TYLKO na obiady i śniadania. Kolacje
      oraz drugie śniadania sa przygotowywane przez nich samych! Sami tez robią zakupy
      na te posiłki. Otrzymują kieszonkowe i mogą je wydac na własne przyjemności.
      Każdą grupą zajmują sie przydzieleni opiekunowie (zwykle nazywanie wujkami i
      ciociami) na 3 zmiany, tak aby zawsze minimum jeden opiekun był na grupę.
      Dzieciaki są traktowane nie ulgowo, ale tak jak byłyby traktowane w normalnym
      domu rodzinnym - maja swoje prawa i obowiazki, gotują, sprzatają... Nie jest tak
      źle prawda, ale tez nikt nie zajmuje sie wszystkim tak jak to opisały bohaterki
      artykułu... Osoby, które skończa 18 lat ale NADAL się uczą mają mozliwość
      zostania w tzw "grupie usamodzielniającej się". Grupa taka najczęściej nie
      mieszka juz w domu dziecka a w innym miejscu (mieszkanie lub domek wolnostojacy)
      i tam gospodarują juz sami, ale CODZIENNIE jest tam obecny pracownik domu
      dziecka. Grupa uczy się samodzielnego zycia! Nikt, kto wyrazi chęć nauki nie
      zostaje wyrzucony! Tylko dzieciaki które nie chca sie dalej uczyć pozostawiane
      są z wyprawką pracownikowi socjalnemu. Takim trudno pomóc, bo oni nie chca
      pomocy... oni chcą kasy na alkohol, powielają błędy rodziców... Odrzucaja każda
      pomoc niefinansową pokazują postawe roszczeniową...

      Prosze mi wierzyć, jak sie trochę pobędzie w takim domu dziecka mozna szybko
      zauważyć jakie bzdury są wypisywane w mediach... Aż szkoda słów...

      • atina44 Re: Nie jest tak źle jak opisuje ten artykuł 10.02.09, 12:56
        Przecież nie media wymyśliły sobie tekst i bohaterów,to życie tych
        dziewczyn tak wygląda.Zawsze w grupie znajdą się tacy"
        roszczeniowi",którzy nie potrafia żyć bez pomocy socjalnej.
        Nie ma czego zazdrościć!
        8 osobowe grupy i jeden wychowawca, niewiele rodzin ma 8 dzieci i
        jednego rodzica zmieniającego się 3 razy na dobę.
        Każde dziecko wymaga indywidualnego traktowania, bo każde jest inne.
        To nie kolonie letnie,gdzie się schodzi na posiłek do jadalni.
        Może z pani punktu widzenia jako pracownika socjalnego nie jest
        żle,ale to bardzo wygodna postawa.
        Wątpię czy zamieniłaby się Pani z którymkolwiek z tych dzieci!
        Nawet, gdyby dostawała Pani prezenty od sponsorów-prezenty nie mają
        uczuć,a tego tym dzieciakom brakuje najbardziej.
        • aurita Re: Nie jest tak źle jak opisuje ten artykuł 10.02.09, 13:06
          > 8 osobowe grupy i jeden wychowawca, niewiele rodzin ma 8 dzieci i
          > jednego rodzica zmieniającego się 3 razy na dob

          ale to nie jest wina wychowawcow?

          Dziewczyny maja ciezki start w zyciu ale wiekszosc daje sobie rade. Zycze duzo
          wytrwalosci i szczesliwych rodzin.
          Szczegolny plus dla Ani!
        • pyziulka Re: Nie jest tak źle jak opisuje ten artykuł 10.02.09, 13:11
          Ależ ja nie twierdze że to media sobie wymyśliły bohaterów. Twierdze że media sa
          bardzo stronnicze. Szukają sensacji i często "zwalają" winę na pomoc społeczną.
          Czemu nie ma w gazetach artykułów o tym ilu osobom się udaje wyjśc z domu
          dziecka bez pietna "bidula"? Czemu litują sie nad osobami, które odrzucają pomoc?

          > 8 osobowe grupy i jeden wychowawca, niewiele rodzin ma 8 dzieci i
          > jednego rodzica zmieniającego się 3 razy na dobę.

          Napisałam że zawsze jest co najmniej jeden wychowawca. Zwykle jest ich dwoje,
          ale np w nocy wystarczy tylko jeden. Poza tym tylko rodzinne domy dziecka oraz
          zawodowe rodziny zastepcze sa w stanie w 100% stworzyć warunki domowe. Niestety
          w Polsce takich rodzin jest nadal zbyt mało, gdyż nawet jesli przejdzie sie kurs
          pozytywnie to państwo nie chce dac pieniędzy na utworzenie rodzinnego domu
          dziecka lub zawodowej rodziny zastepczej. pozatym niektóre dzieci nie nadają sie
          do tego typu placówek. prosze pamiętać ze w domach dziecka sa dzieci, które
          oczekują na miejce w placówkach zamkniętych lub na odwyk...

          > To nie kolonie letnie,gdzie się schodzi na posiłek do jadalni.

          Nie wiem jak u Pani, ale u mnie w domu posiłki jada sie w jadalni i jest to
          normalne. Nie widzę tu niczego złego ani tym bardziej typowo "kolonijnego"

          > Wątpię czy zamieniłaby się Pani z którymkolwiek z tych dzieci!
          > Nawet, gdyby dostawała Pani prezenty od sponsorów-prezenty nie mają
          > uczuć,a tego tym dzieciakom brakuje najbardziej.

          O prezentach i darowiznach moznaby osobny artykuł napisać... także o tym jak
          szanują te rzeczy dzieci... proszę mi wierzyć że wiem iz najbardziej potrzeba
          tym dzieciom uczuć, ale opiekunowie starają sie jak moga aby im je okazać, choć
          czasem konczy sie to bezpodstawnymi oskarżeniami... ale to juz inna historia...
          • ofiara_przemian Jest źle, a nawet jeszcze gorzej niż w artykule. 10.02.09, 14:14
            Tak się składa, że znam kilka osób, które pracowały lub pracują w
            takich miejscach w różnych okresach.
            Bidul to fabryka nieudaczników, przyszłych klientów opieki
            społecznej, pensjonariuszy sanatoriów odwykowych, młodocianych
            matek, drobnych złodziejaszków i rasowych bandytów. Tak, jak szkoła
            nie wychowa , tak samo bidul nie wychowa, bo wszędzie, gdzie jest
            taka masa dzieciaków, istnieją niedociągnięcia, przeoczenia i
            patologie. Co i raz wybuchają afery - molestowanie, bicie to nie
            wymysły mediów. Wszyscy się kiszą wspólnie w beczce zwanej domem
            dziecka, gdzie trudno wyłapać małe osobiste tragedie, jeśli się
            spędza tam kilka godzin dziennie, a potem wraca do ciepłego domku i
            zostawia to za sobą, bo to tylko praca. Statystykę poprawiają wioski
            dziecięce itp., a pogarszają takie molochy, gdzie razem z
            poszkodowanymi przez los wychowankami umieszcza się tych, dla
            których zabrakło miejsca w poprawczaku. Równanie w dół, nic innego
            nie czeka dzieci, które trafią do takiego bagna.
            • atina44 Re: Jest źle, a nawet jeszcze gorzej niż w artyku 11.02.09, 00:40
              ofiara_przemian napisa
              Równanie w dół, nic innego
              > nie czeka dzieci, które trafią do takiego bagna.

              to może należy zostawiać te dzieci w tych rodzinach z których je
              zabrano?Skoro nie ma dla nich ratunku,przynakmniej będą w rodzinie
              jakaby ona nie była.
              Ratujemy te dzieci i nie dajemy im niczego poza dachem nad głową.
              Albo pomagamy ,albo udajemy,że pomagamy.
          • atina44 Re: Nie jest tak źle jak opisuje ten artykuł 11.02.09, 00:22
            Oczywiście ma Pani swoje sybiektywne odczucia.
            Ja nie po to napisałam,aby poczuła się Pani jedyną winną tego stanu
            rzeczy.Bo to wina systemu.
            I dopóki ten system się nie zmieni,będzie żle.
            Mnie nie wystarcza to,że wychowawca się stara.
            On za to dostaje wynagrodzenie taką sobie pracę wybrał.
            Wiele osób czuje się bezradnymi i wszystko zamiatają pod dywan,aby
            uchronić swoje miejsce pracy.
            Najłatwiej zrzucić wszystko na brak pieniędzy.
            Ale od czego jest Dyrektor,wychowawca,pracownik socjalny jak nie od
            tego,aby również "krzyczał" o pieniądze!
            Pani pisze,ze te dzieci nie doceniają nawet prezentów i ich nie
            szanują-ale to właśnie od tego są wychowawcy,aby te dzieci uczyć
            szacunku,nie tylko do rzeczy a przede wszystkim do osób.

            W domu małego dziecka ,dzieci nie wiedzą jak wygląda surowa
            marchewka,bo na obiad dostają marchewkę pokrojoną,ugotowaną i podaną
            na talerzu.
            To jest ten sztuczny swiat,wszystko podane przygotowane -ale nie
            wytłumaczone nie pokazane.
            Nie obwiniam Pani za system,natomiast dziwię się,że pisze Pani o
            tych dzieciach trochę tak jakby były marionetkami i nie powinny się
            buntować,powinny być szczęśliwe i wdzięczne ,że inni na nich łożą!
            Ale to są dzieci,które wcześniej doznały krzywdy,mają prawo być
            smutne,krzyczeć i nie być grzecznymi.
            NIKT ich wcześniej tego nie nauczył.
            a tak jak pisałam wcześniej tym dzieciom najbardziej brakuje miłości
            i poczucia własnej wartości.
    • pafni Tak jak ksiądz zna sie na rodzinie tak wy.... 10.02.09, 15:27
      znacie sie na życiu po domu dziecka.Wiem co ci ludzie przeżywają, pierw zachłyśnięcie wolnością a potem nie umieja policzyc co na ile wydac żeby przeżyc, bo kto ich tego miał nauczyc?? Są wrzuceni na głęboką wodę i najczęściej toną bo nikt ich nie nauczył pływac po tym oceanie zwanym dorosłym życiem.
      • atina44 Re: Tak jak ksiądz zna sie na rodzinie tak wy.... 11.02.09, 01:09
        moim zdaniem przecietny nastolatek,który w domu nie miał obowiązków
        i nie potrafi wielu rzeczy, też by się zachłysnął WOLNOŚCIĄ i też
        miałby kłopoty,tyle,że rodzinę ma na wyciągnięcie ręki.

        A ci z dd mogą zatracić się w tej wolności dopóki kasy starczy i na
        tym koniec!
        Póżniej już tylko ulica-dlatego powinni być przygotowywani do
        podejmowania życia na własny rachunek od początku i tego się im nie
        umożliwia.
    • b-a-lau Dziękuję czterem osobom za próbę konstruktywnego r 15.02.09, 14:33
      Dziękuję czterem osobom za próbę konstruktywnego
      rozwiązania problemów DD
      Ja b-a-lau dość ostro przedstawiłam sposób rozwiązania
      problemu DD. Ja sama po śmierci rodziców wylądowałam w
      DD. Dzięki Bogu trafiłam do rodziny zastępczej. Dzięki
      tej rodzinie jestem osobą wykształconą i mam otwarty
      przewód doktorski. Moja propozycja była z
      pogranicza "demagogii i faszyzmu", tak było to
      odebrane, ale tylko nieliczni próbowali podjąć ten
      temat. Jak rozwiązać problem DD???? Po wielu latach
      wyjeżdżania do Niemiec, przyjmuję opcję niemiecką. Nie
      certolić się z rodzicami trzeba ratować dzieci, bo to
      jest nasza przyszłość!!!
      PS Odpowiedz dla niektórych wpisów. Nie jestem
      katoliczką a nawet chrześcijanką,
      • atina44 Re: Dziękuję czterem osobom za próbę konstruktywn 15.02.09, 22:05
        To budujące,że można wyjść obronną ręką z dramatu.Tyle,ze trzeba
        mieć szczęście i wydostać się z placówki,która jest bezimienna i
        zimna.
        Byłoby jeszcze lepiej,gdyby takie osoby dzieliły się swoimi
        doświadczeniami z tymi co decydują o losach dzieci w DD.
        • dziewczynka83 Re: Dziękuję czterem osobom za próbę konstruktywn 18.02.09, 15:51
          Jestem oburzona kilkoma wypowiedziami które zostały tu umieszczone.
          Niektóre osoby albo ze swojej niewiedzy zazdroszczą dzieciom z
          bidula albo są tak głupi że nie potrafią zrozumieć pewnych rzeczy. W
          obu przypadkach proponuję poczytać naukowych książek na ten temat
          oraz zapoznać się z badaniami przeprowadzonymi na temat
          usamodzielnienia i pobytu w placówkach.
          Jeśli ktoś zazdrości tych pieniędzy na usamodzielnienie no to
          gratuluję mu rozumu. WY normalni ludzie macie normalne rodziny i
          choć czasem kasy brak z glodu nie umrzecie, WY normalni macie
          wsparcie w całej rodzinie nie tylko w matce czy ojcu, nikt was nie
          wywala na ulicę bo macie 18 lat, wy się cieszycie że możecie
          legalnie piwa się napić a dla innych to horror, brak mieszkania,
          brak pracy, brak wykształcenia, brak wsparcia. Państwo daje kasę i
          wypad radź sobie sam i nikogo nie obchodzi czy to 18 letnie dziecko
          ma co jeść i gdzie mieszkać. Nikt ich nie nauczył kochać , gotować,
          radzić sobie z problemami i dlatego tak kończą a nie dlatego że im
          się nie chce starać o lepszy byt. Więc zanim ktoś będzie chciał
          napisać kolejne bzdury to niech zastanowi się dwa lub więcej razy bo
          to co piszecie jest chwilami straszne.
    • wictor5 Bidul z oczu mi patrzy 22.02.09, 17:57
      Przeżyłem wiele lat w D.Dz. i muszę przyznać że ciągnie się to za
      mną latami, pomimo że dziś mam własną, wspaniałą rodzinę i ułożone
      życie. Fakt jest taki że dziecko wychodząc z D.Dz. jest rzucone na
      głęboką wodę i albo sobie poradzi z problemami życia codziennego,
      albo źle skończy. Mi się udało, chociaż było naprawdę ciężko- bez
      środków na życie, rodziny, przyjaciół i perspektyw na życie. Ludzie
      dowiadując się, że byłeś w D.Dz. dziwnie na ciebie patrzą. Zawsze
      wolałem, żeby ktoś mnie najpierw poznał, jaki jestm a później się
      dowiedział kto mnie wychował. Ciągnie się to za mną całe zycie :(((
      • dziewczynka83 Re: Bidul z oczu mi patrzy 23.02.09, 13:13
        No właśnie to się ciągnie i nawet jak ktoś opuści bidul to i tak
        jest z domu dziecka. Dla innych (czyt. normalnych) jesteśmy
        wybrakowani, jesteśmy złodziejami, kobietami lekkich obyczajów,
        ludźmi opuźnionymi w rozwoju, kończącymi na melinach i ciągle
        korzystającymi z pomocy państwa. Nie są to puste słowa które sobie
        wymyśliłam , są to opinie ludzi którzy nie wiedzieli że ja też ...
        Szkoda tylko że nikt się nie zastanawia dlaczego tak jest, dlaczego
        niektórzy tak kończą, czemu się poddają i nie walczą o lepsze życie,
        czmu nie zawierają związków małżeńskich, nie zakładają rodziny, nie
        potrafią dobrze wychować dzieci.
    • wictor5 Bidul z oczu mi patrzy 23.02.09, 17:49
      Masz rację!!! Dziecko wychodząc z D.Dz. uważane jest za złodzieja,
      k...e, bandyte. Ciężko jest znaleść pokój do wynajęcia, pracę itd.
      Jeśli nawet znajdziesz i coś zginie to i tak będziesz pierwszy
      podejżany. W takiej sytuacji trudno jest żyć normalnie. Gdy człowiek
      jest bez pracy, dachu nad głową i w dodatku głodny, to nie trudno
      jest sięgnąć po cudzą własność. Mi się udało- mam pracę, żone,
      dzieci, własne lokum itd. Obecnie żyje mi się bardzo dobrze i w
      miare możliwości pomagam takim dzieciakom. Dla mnie to żaden kłopot
      podarować paczkę świąteczną a wiem ile taka paczka znaczy dla
      takiego dziecka. Często w swoim środowisku słyszę jakie te dzieci z
      D.Dz. są niedobre i różne historie na ich temat, lecz nikt nie zdaje
      sobie sprawy z tego, że ja również tam byłem przez większość mojego
      dorastającego życia. Prawda jest taka że większość wychowanków
      kończy źle- problem z alkoholem, narkotyki, kradzieże, rozboje,
      więzienie, rozwody, dzieci trafiają do D.Dz. Nie można z góry
      zakładać, że taki człowiek jest zły, tylko należy mu pomóc, wówczas
      ma szansę na tzw. normalne życie. Należy pamiętać o jednej bardzo
      ważnej sprawie, że tam trafiają nie tylko dzieci z rodzin
      patologicznych, gdzie był alkohol, bijatyki, brak poczucia
      rodzicielstwa. Wiele dzieci jest takich, które miały tzw. normalny
      dom, lecz w jakiś sposób straciły rodziców i nie znalazł się nikt,
      kto chce być dla nich rodziną zastępczą i chce je wychować.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka