Dodaj do ulubionych

Związanie

12.07.09, 16:37
Czemu ma służyć taki wywiad, opowiadanie swojej historii w gazecie, zdjęcia?
Katharsis? Podzielenie się z kimś ciężarem? Ostrzeżenie? Nie rozumiem. Wywiad
zapada w pamięć i z perspektywy czytelnika jest poruszajacy, ale nie rozumiem
co kierowało bohaterkami.
Obserwuj wątek
    • brat_barnaba Re: Związanie 13.07.09, 14:15
      Przesadzasz, można zrozumieć zarówno bohaterki jak i gazetę. Dla obu
      kobiet - matki i córki ich życie to straszny ciężar, którego cześć
      można zrzucić jeśli się o nim opowie. To takie katharsis - jak
      zresztą słusznie spostrzegasz. Gazeta zaś chciała zapewne pokazać
      przykład ludzi, którzy są strasznie nieszczęśliwi, choć w zasadzie
      nic złego ich od losu nie spotkało, sami sobie narobili tego
      nieszczęścia, z którego nie sposób się wyplątać. Z drugiej strony
      jest też w tekście ciut optymizmu, że trzeba usilnie próbowac i
      pracowac nad sobą, a cos tam w końcu się uda i można choć trochę
      poprawić swoją dolę.
      Ja, osobiście, wolę takie teksty niż pitolenie o tym jak premier
      kłóci się z prezydentem, a platformusy z pisowcami i tak wkoło
      Wojtek.
      • gondra Re: Związanie 13.07.09, 14:22
        Wiem o co Ci chodzi ale ciężko zrozumieć takie opowiadanie o intymnych, brudnych
        sprawach pod nazwiskiem i ze zdjęciem - tak, że każdy może przeczytać i będzie
        wiedział o kogo chodzi.
        • mariuszdd Poszła z jakims kolesiem 14.07.09, 17:07
          A potem powstał artykuł,jak ona sie meczy.
          • jakubowska100 znam to 14.07.09, 21:31
            rodzice na imprezach artystycznych a ja u kolejnej niańki czy u
            babci. kiedy doszłam w końcu do okresu dojrzewania to bardzo się
            starzy ucieszyli, bo wreszcie mieli z kim zostawiać moje młodsze
            rodzeństwo. mam im to za złe. skończyło się tym, że nie jestem z
            nimi zbyt blisko, raczej odpycham ich, założyłam rodzinę, by po
            prostu mieć ludzi i miejsce, którzy mnie nigdy nie zostawią. nie
            było u mnie alkoholu i dragów, był po prostu jakis taki styl życia,
            nazwałabym go - po rewolucji seksualnej '68, styl ludzi, którzy nie
            chcą zażynać się, by być z dziećmi, którzy są non stop zajęci, mimo
            że nie trzeba tyrać bo przy dobrym gospodarzeniu kasy jest w sam
            raz. moi rodzice to ludzie których po prostu nie było. teraz sie
            zestarzeli i nagle mają więcej czasu, ale sie nie znamy i jakoś nie
            ciągnie mnie by ich poznać. pracoholicy-egoiści. echh, nigdy więcej.
            obym nie powieliła schematu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! to jest dla
            mnie artykuł o tym właśnie pokoleniu - po '68 - dlatego tak lubię to
            o czym pisze Michel Houellebecq - o pokolenie starszy, ale pisze w
            punkt o tym co i mnie boli. Sam był ekstremalnie porzucony przez
            matkę hippiskę, wychował się z babcią. Symbol czasów?
            • totoc Dość trudno stwierdzić,jak tam było, ale myślę ze 15.07.09, 11:38
              do pretensji Michaliny można z dużą pewnością zastosować mechanizm projekcji.
              Jej oskarżenia innych to z dużym prawdopodobienstwem projekcja własnych cech:
              despotyzm, egoizm, chłód, lekceważenie potrzeb osób bliskich i ich
              eksploatacja...Przerzuca to na ojca ale świadectwo córki mówi wyraźnie, że są to
              jej cechy. zawsze żądna skupiania uwagi innych na sobie i zawsze chętna do
              dogadzania swoim popędom...To nie oskarżenie zresztą, tylko stwierdzenie stanu
              rzeczy. Nikt swoich cech charakteru raczej nie wybiera, one po prostu są. Taki
              przypadek biologiczny.
            • agrrest Re: znam to 15.07.09, 13:51
              ciekawa jestem, odnosnie Houellebecqa, co bylo wieksza czescia skladowa problemu
              michaliny - czy to ze czula sie ucisnieta przez ojca i nie warta, wiec szukala
              ucieczki i wpadla w alkohol, czy srodowisko wyzwolonych artystow. Zwroc uwage ze
              jej maz byl zupelnie inny, wiec niekoniecznie srodowisko musialo byc swingerskie
              i kompletnie niedojrzale.

              a jesli chodzi o pytanie - po co wywiad - mysle ze w wielu rodzinach alkoholikow
              wytwarza sie niebezpieczna zaleznosc; ich bliscy czuja sie odpowiedzialni za to
              zeby ich chronic, bo sa nieszczesliwi i slabi. dlatego tez ciezko im okazac
              swoje negatywne emocje, gniew, bo boja sie, ze popchna pijacego jeszcze dalej.
              stad rodzi sie jakas iluzja ze nie jest tak zle i o tym wlasnie mowi michalina.
              do niej nie dociera wogole jak bardzo jej corka swiadomie uczestniczyla w
              alkoholowej codziennosci matki. moim zdaniem kazdy powinien zadac sobie pytanie
              czy nie wybiera wiary w ten pozorny spokoj miedzy bliskimi ludzmi, zeby
              zrewidowac, czy nie wpadlo sie w sidla apatycznej rezygnacji.
        • szpak01 Re: Związanie - A czemu nie? 14.07.09, 20:00
          A dlaczego mamy bac się prawdy? Jak u Dulskich? Takie jest życie i
          bardzo dobrze jest, jak ludzie sie dowiedzą, że alkoholizm to horoba
          i może niektórym będzie łatwiej przez coś takiego przejść?
          Cyt: "opowiadanie o intymnych, brudnych"...
          A co mamy udawać, że wszystko wokół nas i w naszym życiu jest cacy?
          Życie nie jest cacy. Życie jest brutalne. A przykład wychowania tej
          Matki, pokazuje, jak błęedne metody wychowawcze mogą skrzywić
          dziecko. System nakazów i zakazów uczy ...jak kłamać i kręcić.
          itp. itd. Współczuję obydwu kobietom i życzę im wszystkiego
          najlepszego na resztę życia.
          • eed567 Re: Związanie - A czemu nie? 14.07.09, 22:09
            Nie jestem pewien czy aby tatus byl az tak srogi czy jest to moze
            kolejne z wyobrazen chorej kobiety. Wielokrotnie jej wersja wydarzen
            roznila sie od tego co mowila jej corka. Czemu i w tym przypadku ma
            byc inaczej?
            Ponadto jej ojciec byl jedyna osoba, z ktora sie tak naprawde
            liczyla.
            • kiddo5 Re: Związanie - A czemu nie? 15.07.09, 04:14
              Ich wersje sie roznily doswiadczyly ich a) dziecko-Julia b) dorosla kobieta w
              alkoholowym widzie- Michalina. Ojciec terroryzujacy rodzine i wystraszona matka
              to rodzina jaka Michalina zapamietala, to chyba jasne ze jako dziecko jeszcze
              nie chlala.
          • gondra Re: Związanie - A czemu nie? 15.07.09, 07:47
            To może wszyscy ludzie mający poważne problemy, powinni opowiadać o nich w
            mediach, koniecznie ze zdjęciem - że ojciec pił, matka biła, wujek molestował,
            etc? Zgadzam się, ludzie nie powinni bać się prawdy i zamiatać pod dywan,
            dlatego idealnym wyjściem jest wspólna terapia, szczere rozmowy, ale sesja w
            prasie chyba nie jest niezbędna żeby nie zostać nazwanym Dulską? Tym bardziej,
            że z wywiadu przebija, że one między sobą mają wiele niewyjaśnionych spraw. To
            sprawa tych pań jak rozwiązują swoje problemy, jest w tym odwaga, ale imo też
            ekshibicjonizm.
      • plxpl Antyrodzinna propaganda 14.07.09, 17:35
        GW i jej podgazetki wzięły sobie jakiś czas temu na cel "tradycyjną rodzinę".
        Chodzi o to, żeby w kolejnych artykułach (ukazujących się to na gazeta.pl, to w
        Wysokich Obciachach, etc) wypaczyć pogląd, że rodzina jest najlepszym
        środowiskiem do rozwoju człowieka.
        Nie jest to pierwszy tylko n-ty tego typu tekst.
        A o co chodzi? GW i jej polskojęzyczni redaktorzy usilnie starają się propagować
        ideologię moralnego zrównania rodziny ze związkami osób tej samej płci oraz
        konkubinatami. "Tradycyjna rodzina jest źródłem patologii", takie przesłanie
        niosą tego typu artykuły. Zawsze pojawiają się w niej bohaterowie (zwykle
        kobiety) skrzywdzeni w ten lub inny sposób przez rodziców (zwykle ojców).
        Katalizatorem problemów jest tu zwykle alkohol, konserwatyzm rodziców ale
        najczęściej wyznawana wiara (katolicyzm). Nieświadomy i podatny czytelnik
        kształtuje w sobie obraz rodziny jako środowiska sankcjonującego przemoc
        psychiczną (czasem fizyczną) oraz tłamszenie dziecięcej wrażliwości, poczucia
        wartości i możliwości rozwoju.

        Oczywiście jest to przykład wspaniałej manipulacji - w końcu redaktorzy GW uczą
        się od najlepszych i ćwiczą na okrągło.

        W żadnym z artykułów nie ma słowa o tym, że olbrzymia większość patologii
        wywodzi się z konkubinatów. Wystarczy mieć coś wspólnego z sądownictwem, żeby
        zauważyć, że prawie wszystkie sprawy "rodzinne" dotycząc konkubinatu (alkoholizm
        także).

        W żadnym z artykułów nie ma słowa o tym, że najwięcej przestępstw o podłożu
        seksualnym jest wśród osób o problemach w tej sferze - homoseksualistach,
        biseksualistach, transwestytach, etc. Także wśród konkubinatów jest najwięcej
        molestowania seksualnego dzieci. Problemy molestowania w rodzinie to promil
        przypadków!

        W żadnym z artykułów nie ma słowa o tym, jak wielkie jest spustoszenie
        psychiczne osób z rodzin, które uległy rozkładowi, np przez rozwód albo ateizm
        rodziców. Niestety dla lewicowych ideologów, rodziny katolickie są zdrowsze
        tysiąc razy od rodzin ateistycznych lub pseudowierzących.


        No cóż - rodzina jest podstawową komórką społeczną i jest optymalnym
        środowiskiem rozwoju człowieka. A to się nie podoba lewicowym działaczom rodem z
        GW, bo podważa tzw. ideologię wyzwolenia.
        • jj43 masz obsesję na punkcie gazety 14.07.09, 19:02
          Żeby pisac takie bzdety trzeba byc chorym. Zadne z faktó które
          podajesz nie są prawdziwe, to są tylko ideologiczne urojenia.
          zapewne czerpiesz z bogatego dorobku dr Camerona i felietonów
          redaktorów rzepy która ostatnio osiągnęła poziom naszego (znaczy
          waszego) dziennika.
          Skad bierzesz te sensacje o patologii generowanej przez konkubinaty,
          ateizm i homoseksualizm? Pewnie z badań dr camerona? nie słyszałem o
          żadnych badaniach ani statystykach które by to potwierdzaly.
          • plxpl Re: masz obsesję na punkcie gazety 14.07.09, 19:46
            no z GWna na pewno o nich nie usłyszysz. A tak poza tym, jak nie ma się żadnych
            argumentów, to zawsze działają inwektywy typu "trzeba być chorym" lub "urojenia".
            • szpak01 Re: masz obsesję na punkcie gazety 14.07.09, 20:11
              ... To PODAJ źródła tych Twoich statystyk!!!
            • kiddo5 Re: masz obsesję na punkcie gazety 15.07.09, 04:18
              hehe wlasnie. w koncu wlasnie wszyscy siedzimy w internecie. Podeslij jakiegos
              linka z przyzwoitymi NAUKOWYMI badaniami. Prof JR Nowak sie nie liczy.
        • szpak01 Re: Antyrodzinna propaganda 14.07.09, 20:09
          Do plxpl
        • gacki Re: Antyrodzinna propaganda 14.07.09, 20:48
          @plxpl - nie mogę się oprzeć, by udzielić Ci pewnej rady.
          Stań proszę przed jakąś ściną. Cofnij się, by wziąć długi rozpęd. Zegnij się w
          pasie, pochyl głowę i biegnij jak najszybciej potrafisz.
          Nie gwarantuję, że to zadziała, ale zapewne nie zaszkodzi.
          Pozdrawiam
          Gacki
    • 0ffka Związanie 13.07.09, 15:43
      Zastanawia mnie, czy to kolejny wymyślony artykuł z fikcyjnymi postaciami?
      Jeśli bohaterowie są realni to żal mi ojca starszej pani. Łatwo go
      zidentyfikować w świecie realnym z danym profesorem. Osoba alkoholiczki jest
      odrażająca nadal. Córka to biedna, zagubiona ofiara.
      Nie wiem, czemu ma służyć taka PUBLICZNA spowiedź, o ile to prawda?
      Jeśli bujda na resorach to cóż... artykuł dający do myślenia mamusiom
      kochającym alkohol?
    • cigala Związanie 13.07.09, 20:03
      Mocny tekst i, niestety, pewnie prawdziwy. Podziwiam Corke, ktora
      zdecydowala sie pokazac twarz i opowiedziec swoja historie. Wyglada
      na to, ze byla to pierwsza 'rozmowa' miedzy Paniami o przeszlosci.
      Pewnie nie powinnam sie dziwic, ale mimo wszystko jestem zdziwiona i
      przerazona pewna niefrasobliwoscia, z jaka matka opowiada swoja
      wersje. Chyba rzeczywiscie, jak Corka mowi, wiekszosci nie pamieta.
      Ot, taka nieznosna lekkosc bytu. Moim zdaniem nie zasluguje na
      Corke, ktora jej sie przez przypadek przydazyla. Zycze Julii
      wszystkiego najlepszego, sily, radosci i harmonii.
      • szpak01 Re: Związanie 14.07.09, 20:17
        cigala napisała:
        pamieta.
        > Ot, taka nieznosna lekkosc bytu. Moim zdaniem nie zasluguje na
        > Corke, ktora jej sie przez przypadek przydazyla. Zycze Julii
        > wszystkiego najlepszego, sily, radosci i harmonii.
        Jakież chrześcijańskie jest Twoje zrozumienie choroby (tak, to JEST
        choroba) i ileż empatii z Ciebie bije. Aż miło poczytać. NIC z tego
        artykułu nie zrozumiałaś a jedyne co potrafisz, to oceniać. Czy
        pamietasz te słowa: "pierwszy niech kamieniem rzuci"... Wstyd mi za
        polaków zionących jadem jeden do drugiego. Sprawdźcie sobie
        znaczenie słowa "empatia" bo to chyba wyraz baaardzo obcy w polskim
        słowniku.
    • kra.kra.kra lansik na maxa 13.07.09, 20:28

      proponuję kalendarzyk uściślić bo się wiek mięsza
      oraz efoektowny ciąg dalszy:
      wyznania eks męża
      wyznania taty pracoholika
      i mamy
      i psa
      i ptaszka
      ;-)
      • ciszaprzedburza Re: lansik na maxa 14.07.09, 09:11
        kra.kra.kra napisał:

        > proponuję kalendarzyk uściślić bo się wiek mięsza
        A możesz jaśniej?
      • szpak01 Re: lansik na maxa 14.07.09, 20:19
        kra.kra.kra napisał:

        >
        > proponuję kalendarzyk uściślić bo się wiek mięsza
        > oraz efoektowny ciąg dalszy:
        > wyznania eks męża
        > wyznania taty pracoholika
        > i mamy
        > i psa
        > i ptaszka
        > ;-)

        Mięsza ??? czy mięso - żeźnikiem jesteś, w Chicago na zmywaku, czy w
        zakonie gary szorujesz?
        • scibor3 Re: lansik na maxa 15.07.09, 11:45
          "żeźnikiem"? Przyganiał kocioł garnkowi...
    • turzyca Re: Związanie 14.07.09, 10:06
      gondra napisała:

      > Czemu ma służyć taki wywiad, opowiadanie swojej historii w gazecie, zdjęcia?
      > Katharsis? Podzielenie się z kimś ciężarem? Ostrzeżenie? Nie rozumiem. Wywiad
      > zapada w pamięć i z perspektywy czytelnika jest poruszajacy, ale nie rozumiem
      > co kierowało bohaterkami.

      Dla mnie to czesc akcji Gazety mowienia wprost o alkoholizmie. Bo nam sie czesto
      wydaje, ze alkoholizm to margines i tolerujemy picie w naszych srodowiskach, bez
      namyslu znajdujac setki usprawiedliwien. I ten tekst ma pokazac, ze alkoholizm
      jest koszmarnie niszczacy niezaleznie od tego, w jakim srodowisku sie dzieje. I
      ze to niszczenie to nie tylko rozbijanie mebli i bicie rodziny przez pijanego
      ojca, ale tez mnostwo szkod innego rodzaju, przede wszystkim psychicznych. Z
      zewnatrz nie widzimy wewnetrznego koszmaru, wiec latwo nam powiedziec "no tak
      Kasia/Janek pije, ale przeciez dba o rodzine, kocha swoje dzieci". A tu widzimy,
      ze ta milosc i tak jest niszczaca. Moze dla ktoregos z czytelnikow ten tekst
      bedzie impulsem, zeby nie wspierac przyjaciol w ich piciu lub przekonywac ich do
      terapii. Moze dzieki temu tekstowi ktos nie bedzie przezywal takiego koszmaru
      jak bohaterka?
    • przylga Związanie 14.07.09, 16:01
      Ja to sie ozenie tylko z takim chłopakiem co chodzi na siłownię,
      goli nogi, opala się na solarium i jeździ conajmniej BMW. No i musi
      dobrze zarabiać, minimum 4 tys
      • mama_micha Re: Związanie 14.07.09, 16:12
        Fajnie tak pitolić z perspektywy idealnego życia. Moje życie nie było idealne,
        mam podobne doświadczenia. Moja matka piła a ojciec był bezradny (na wałasne
        życzenie) Borykałam się latami. Stałam się dorosła i nawet nie wiedziałam, że
        moje doświadczenia zostawiły tak wyraźny ślad. Że moje "popapranie" można
        leczyć! I to właśnie czytając podobny artykuł olśniło mnie, że nie jestem sama!
        Że jest takich więcej! Dzisiaj (mam 33 lata) jestem w trakcie terapii DDA i mam
        nadzieję, że ocalę swoje małżeństwo i pogodzę się z dzieckiem, które jest we
        mnie a które nie mogło być dzieckiem.
        Może następny ktoś odnajdzie drogę do normalnego życia dzięki ich historii.
        Brawo za odwagę dla bohaterek artykułu, wiem jak bardzo to bolesne, taka spowiedź.
      • yhwh Re: Związanie 14.07.09, 19:27
        przede wszystki to z chlopakiem sie nie ozenisz , a wyjdziesz z
        niego za mąż.
        a poza tym - 4 tys. - co to zapieniądze? no chybna, ze ty bedziesz
        zarabiala drugie tyle.. mam na mysli sytuacje, ty, twoj maz i
        dziecko, moze drugie.... i ciągle 4 tys.....
    • cromio Dlaczego ten tekst ? 14.07.09, 16:05
      Dla mnóstwa powodów. Bo my, bo dookoła nas, bo nasi rodzice, znajomi, dzieci
      są alkoholikami, lekomanami, osobami uzależnionymi od seksu, pracy, zakupów
      etc. Bo nie potrafimy ze sobą rozmawiać szczerze lecz głównie o pracy,
      pogodzie i polityce. Bo każdy (KAŻDY !) z nas ma zadry z dzieciństwa
      nieomówione, niezaleczone, skrzętnie omijane, przekazywane na kolejne
      pokolenia naszymi niedomogami w funkcjonowaniu. Bo mówimy nie wprost, lecz
      ogródkami. Bo są wśród nas osoby szczególnie wrażliwe, osoby które boli życie,
      osoby które obwiniają się o wiele i nazbyt wiele.
      Bo z cudem graniczy wychowanie dziecka zdrowego psychicznie i z kręgosłupem,
      bez fobii, lęków, nieprzyjaznych wspomnień.
      O tym wszystkim jest artykuł.
      • znikacz Re: Dlaczego ten tekst ? 14.07.09, 16:14
        Bo są wśród nas osoby szczególnie wrażliwe, osoby które boli życie,
        osoby które obwiniają się o wiele i nazbyt wiele. Bo z cudem graniczy wychowanie
        dziecka zdrowego psychicznie i z kręgosłupem, bez fobii, lęków, nieprzyjaznych
        wspomnień. O tym wszystkim jest artykuł.


        - sama bym tego lepiej nie ujęła. W rzeczy samej. Amen.
        • plxpl Jak się odrzuca Boga 14.07.09, 17:40
          ... to zwykle trudno o ten "kręgosłup".
          • szpak01 Re: Jak się odrzuca Boga 14.07.09, 20:27
            Spadaj stąd. Idż nawracać tam gdzie chca cię słuchać. Czytelnicy
            GW nie czytają Gościa Niedzielnego a czytelnicy GN niech się nie
            wp.....lają tutaj. Akysz, akysz.
            • and_nowak Re: Jak się odrzuca Boga 15.07.09, 11:32
              Sam spadaj. GW to nie forum dla antyklerykałów. Tutaj wierzący mają prawo do
              wyrażania swoich opinii.
              A kysz A kysz!
              • burlasino Re: Jak się odrzuca Boga 15.07.09, 17:34
                Opinie niech sobie wyrażają, ale niech nie plotą głupot! :)
          • gulcia77 Re: Jak się odrzuca Boga 15.07.09, 12:01
            plxpl napisał:

            > ... to zwykle trudno o ten "kręgosłup".
            A gdzie w tym teście jest słowo o tym, ze ta rodzina była
            niewierząca ?!
          • zgodzinski Re: Jak się odrzuca Boga 15.07.09, 13:58
            plxpl napisał:

            > ... to zwykle trudno o ten "kręgosłup".
            Bredzisz.

      • gondra Re: Dlaczego ten tekst ? 15.07.09, 07:52
        Super, dzięki, ale załapałam o czym i dlaczego jest ten tekst.:) Zastanawiałam
        się nad tym, co kierowało bohaterkami. No i czy dziadek i ojciec wiedzą, że ich
        zdjęcia są przy tym wywiadzie i że o nich ten tekst też opowiada?
    • alina66 Związanie 14.07.09, 16:14
      Oprócz prob samobójstwa to historia moja i mojej matki...
      Tyle, że moja matka nigdy nie poszla się leczyć i nigdy nie
      przyznala się do ani do picia, ani do uzależnienia od leków.
      Mój ojciec też pił.

      To prawda, że alkoholikiem w Polsce jest menel, nie "porządny facet,
      co to lubi sobie wypić" albo mamusia, która dla dzieci wszystko.
      Dlatego tacy jak ja mają problem z rozpoznaniem, że mamusia i tatuś
      mają problem, no bo przecież to taka porządna rodzina ...




    • and_nowak Chaotyczny bełkot bez myśli przewodniej 14.07.09, 16:18
      Artykuły do prasy pisze się PO COŚ. Chce się coś przekazać, opowiedzieć, jest
      jakaś pointa, czasem morał.
      Za to tutaj mamy luźne, przebrane fragmenty z życia kogoś, kogo absolutnie nie
      znam i - bądźmy szczerzy - kogo nie warto poznawać.

      Równie dobrze można opisać na wyrywki losy matki pracującej w bufecie na dworcu
      Warszawa Wschodnia, jej syna i kłopoty z psem sąsiada. TO SĄ PIERDOŁY!

      Co mnie obchodzi popieprzony życiorys jakiejś popieprzonej rodziny?
      Pamiętajmy, że tu nie chodzi wyłącznie o alkoholizm! Matka zostawiła dziecko u
      dziadków, męża w innym mieście, a sama prowadziła złote życie, tzn. imprezy,
      przygodny seks itd.!
      Znam przypadki, gdy matka/ojciec są na odległość. Tylko wówczas są wiecznie na
      wyjeździe - a nie mają pieska i własne prywatne życie, BEZ rodziny.
      • mariuszdd Albo wspomniena doswiadczonej 14.07.09, 17:10
        Nikt z nią nie chce sie wiązać mimo doświadczenia i stażu :)
        I na dwie szpalty żal na nie sprawiedliwość i nie czułość
      • szpak01 Re: Chaotyczny bełkot bez myśli przewodniej 14.07.09, 20:29
        Czy ktoś cię ZMUSZA do czytania tego???? Po chol...ę tu się
        szwendasz ...zły człowieku?
        • and_nowak Mam prawo do oceny 15.07.09, 11:29
          A czy ktoś ciebie zmusza do czytania moich komentarzy? ;-)))

          Szwendam się tu, bo chcę skomentować przeczytany artykuł. Bardzo kiepski artykuł
          moim zdaniem. Wolno mi.

          I jeszcze jedno: przed przeczytaniem nie wiedziałem, czy jest kiepski, naprawdę.

          Coś jeszcze wytłumaczyć?
    • madissa Związanie 14.07.09, 16:29
      Tylko że to faceci - "ojcowie" rodzin częściej chleją.

      TO FACECI W POLSCE BARDZIEJ CHLEJĄ !

      O wiele ciekawszy byłby taki dialog pomiędzy córką alkoholika, która przez to
      ma skopane życie, a matką-żoną alkoholika, która też ma skopane życie.

      Rozmowy ze swoim ojcem sobie nie wyobrażam - przez całe moje życie nie
      rozmawiałam z nim na żaden temat (ach nie, nikt nikogo nie porzucił i widujemy
      się niemalże na co dzień).
      Podczas wymiany tych kilku słów na jakikolwiek temat, choćby zakupów czy pogody
      czuję się zawsze niczym dyplomata negocjujący w obcym języku niezwykle ważne
      rzeczy z kimś z innego kręgu kulturowego. Przy czym końcowy wynik negocjacji
      zawsze jest nieznany.
      • ofiara_przemian Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 14.07.09, 17:40
        Rzygać mi się chce, jak to po raz kolejny czytam. A jestem dzieckiem
        takiej właśnie osoby, wypisz - wymaluj, moja mamusia. U mnie nie
        było happy endu, tylko niezidentyfikowana kobieta, lat 50,
        znaleziona na klatce schodowej, z obitą gębą, ledwo ciepła i
        śmierdząca wódą, zmarła w szpitalu. Jak sobie pościelesz, tak się
        wyśpisz, tylko trzeba było pomyśleć wcześniej o dziecku i rodzinie,
        która w międzyczasie się zawiązała. Bohaterka tego artykułu to
        menelica, która spadła na samo dno, osoba godna wzgardy, zmęczona
        chlaniem, pieprzeniem i ćpaniem, stąd wola współpracy z psychologami
        i udanie się na odwyk. Od początku do końca myśląca o własnej dupie,
        której nie szanowała. Zero tolerancji z mojej strony i zero
        współczucia. Od rodziny alkoholika się wymaga, rodzinę
        alkoholika/ćpuna obarcza się winą za powstałą sytuację, do niej
        składa się apel o ukrócenie działań degenerata/degeneratki, na
        rodzinę spada ciężar wstydu i potępienia, podczas gdy
        delikwent/delikwentka w istocie bawi się życiem i sprawdza, ile
        jeszcze może dopiec matce, ojcu, dzieciom, mężowi i otoczeniu. W
        naszym kraju zbyt wiele współczucia oddaje się degeneratom, którzy
        przez lata nie widzą potrzeby zmian, nie poczuwają się do minimum
        odpowiedzialności i tylko od ich kaprysu zależy, czy się będą
        leczyć, czy przepiją młodość, rodzinę, życie w ogóle. Państwo i całe
        pokolenia niańczą alkoholików, ćpunów i ku..., ponosząc osobiste
        klęski i zarażając się tym całym syfem uzależnienia. Ja teraz jestem
        skałą, nikt nie wie, co przeszłam, ale nie lecę z tym do TV czy do
        GW. Ten artykuł niemalże gloryfikuje lekki sposób życia, bo przecież
        zawsze jest szansa, że delikwent/delikwentka się zmieni, ale czy
        można zmienić mentalność? Jak tej babie nie wstyd opowiadać, jak z
        być może nieświadomym, lecz jednak sadyzmem traktowała rodzinę? Bo
        dziś jest stara i żaden chłop kijem nie tknie, bo organizm już wódy
        i prochów nie przyjmuje, bo od iluś tam lat nie pije, nie ćpa, to
        już powód do dumy? Bo chyba wstyd nie jest tu czynnikiem decydującym
        o powstałym wywiadzie i artykule? A córka powinna być świętą, bo ja
        na pogrzebie matki nie płakałam i wciąż pamiętam, jak mnie
        potraktowała, trzeba mieć wielki umysł, serce i samozaparcie, żeby
        wybaczyć osobie zwanej matką, że matką w istocie nie była. Amen.
        • gondra Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 15.07.09, 07:58
          Mnie też się wydaje, że matka trochę bagatelizuje swoje postępowanie, nie do
          końca jest go świadoma. Co do córki - nie wiem czy współczuje, czy podziwiam -
          ja z taką matką nie chciałabym mieć kontaktu.
          • affera123 Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 15.07.09, 08:14
            Problem w tym, że z takimi matkami właśnie nie ma kontatku. Wódka,
            dragi to ich całe życie. A dzieci i rodzina tylko im przeszkadzają w
            piciu albo ćpaniu.
        • cromio Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 15.07.09, 10:35
          Gdy czytam Twoje opinie, które przedstawiasz bez cienia wątpliwości i gdy widzę,
          jak bardzo nie obchodzą Cię inni, nabieram pewności, że jesteś - jak młodsza
          bohaterka opowieści - ofiarą odcięcia się od uczuć i rzeczywistości wskutek
          przeżytej wielkiej traumy. Wydajesz się być osobą, której należy się wyjątkowo
          troskliwa i dogłębna terapia. Bo nosisz w sobie ogromny ból, który zagłuszyłaś
          wypracowaną obojętnością i darwinizmem. Trudno będzie z tym żyć, trudno będzie
          przekazać ciepłe uczucia swemu dziecku.
          • ofiara_przemian Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 15.07.09, 11:58
            Wszystkie te terapie można sobie w tyłek wsadzić głęboko, problem
            czysto ludzki to nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu.
            Ku...two to nie pogubienie emocjonalne i poszukiwanie uczuć kupcząc
            ciałem, alkoholizm to nie choroba, tylko patologia, nie ma też
            czegoś takiego jak problem z narkotykami tylko jest po prostu
            ćpanie. Im bardziej potępiający stosunek do danego zjawiska, tym
            większa szansa, że delikwent określany w literaturze medycznej
            pięknym mianem "uzależnionego" zrozumie, jak bardzo tkwi we własnym
            gó...e. Nie należy tłumaczyć pewnych zjawisk, tylko je tępić jak
            zarazę. Od dawna wiadomo, że w większości przypadków odwrócenie się
            społeczności od sprawcy własnych (i cudzych) nieszczęść, jakim jest
            alkoholik, ćpun, prostytutka albo morderca, dobrze rokuje
            dla "napiętnowanego". Jest większa szansa, że się podźwignie, bo
            będzie nim kierował instynkt przeżycia, a mając do dyspozycji
            psychoterapeutę, który na ogół jest kretynem upatrującym źródeł
            wszelkich problemów w rodzicach swoich pacjentów, będzie dalej
            leniwie obserwował otoczenie i robił swoje, jak mu wygodnie. Zero
            tolerancji dla patologii, która wyniszcza nie tylko jej piewców, ale
            przede wszystkim niewinne ofiary, zmuszone na codzień obcować z tym
            całym syfem, żyjące z poczuciem winy i niepewności. Oni na to nie
            zasługują.
            • cromio Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 15.07.09, 15:37
              Mówisz tekstami Kotańskiego sprzed lat. Na pewnej grupie, w pewnych sytuacjach,
              to się sprawdza. Przyrównani do g.... uzależnieni - mogą czasami podnieść się. Z
              tym że potrzeba do tego jeszcze paru innych warunków. Co do zasady, masowo,
              szczególnie w alkoholu - taka strategia nie sprawdza się.
              Nie wiem, czy jesteś po praktycznej szkole Kotańskiego czy takie masz
              "przemyślane" poglądy. Jeśli to drugie - życie strasznie Cię utłukło i jeszcze
              będzie tłuc. A agresja, bo ją masz, będzie jeszcze rosła.
            • ratel Re: Podstarzała ćpunko-alkoholiczka i jej ofiary 17.07.09, 10:49
              Będziesz wolna i będziesz skałą dopiero gdy w matce zobaczysz człowieka. Tego Ci
              szczerze życzę.
      • burlasino Re: Związanie 15.07.09, 17:43
        madissa napisała:
        > Przy czym końcowy wynik negocjacji zawsze jest nieznany.

        Jak to przy negocjacjach. :)

        Masz żal do swojego ojca. Rozumiem. Ale nie musisz w związku z tym
        uogólniać, że to "ojcowie częściej chleją". Tak na dobra sprawę nie
        wiadomo kto "chleje" więcej, bo damski alkoholizm jest bardzo często
        ukryty pod maską zmęczenia domowymi obowiązkami lub wesołością
        kobiety "pogodnej i energicznej". Wiadomo natomiast z badań, że
        kobiety łatwiej popadają w uzależnienia i trudniej z nich wychodzą.
        • madissa Re: Związanie 15.07.09, 23:46
          O wow - ta wynika z badań? To wracaj do swoich notatek z warsztatów i studiów
          psychologicznych na wybranej grupie dobrze sytuowanych kobiet w stosownym wieku.
          Rzeczywistość jest nieco odmienna (będąc DDA, chcąc niechcąc też prowadzę
          non-stop swoje własne badania)- na kilkudziesięciu facetów alkoholików pije
          nałogowo może jedna kobieta. Jeśli nie wierzysz - zapraszam na wycieczkę
          krajoznawczą po Polsce - czy to A czy B. Nie uogólniam - takie są fakty. Mogę
          wskazać po nazwisku z 50 alkoholików - zarówno z wyżyn jak i z nizin. Kilku z
          nich już zdechło: teoretycznie na raka wątroby, na raka trzustki, na
          udar/zawał, z powodu ran odniesionych w wypadku. Dwóch siedzi za wypadek po
          pijaku. Mogę też wskazać trzy znane mi kobiety, które popijają. Jedna zaczęła
          po 15 latach życia z alkoholikiem (w gruncie rzeczy wydaje się to całkiem
          naturalne - skoro nie odeszła od niego i nie zabiła się, to musiała zacząć pić.
          Faktycznie - bardzo szybko i spektakularnie uzależnia się.Druga - należy do
          badanej grupy zamożnych i znudzonych w odpowiednim wieku. Trzecia - zaczęła po
          śmierci męża.

          I podtrzymuję - to faceci częściej chleją i chlają. Do nieprzytomności. Potem
          rzygają gdzie popadnie, odsypiają, zapijają kaca piwem i od początku. Jak
          Polska długa i szeroka.
          • burlasino Re: Związanie 17.07.09, 11:37
            Emocjonujesz się, a to bardzo zaburza obiektywizm.
            Ja znam równie wiele alkoholików, co alkoholiczek, tyle, że damski
            alkoholizm jest mniej spektakularny, mniej rzuca się w oczy i - to
            trzeba przyznać - powoduje mniej drastyczne skutki jak np. wypadki
            drogowe, pobicia, zabójstwa, napady itp.
            Nie mogę, niestety, potwierdzić przyjętej pzrez Ciebie "typologii"
            damskiego alkoholizmu (że piją tylko bogate znudzone oraz lumpy). W
            swojej praktyce spotykam także dość często alkoholiczki "średnio
            sytuowane" - urzędniczki, nauczycielki, pielęgniarki, policjantki
            itd itp.
            Natomiast fakt szybszego uzależniania się i trudniejszego
            wychodzenia z nałogu przez kobiety jest dostatecznie naukowo zbadany
            i potwierdzony aby nie reagować na twoje kpiny z tej tezy.
    • ja-va Związanie 14.07.09, 17:20
      Takie otwarcie wymaga wielkiej odwagi - Julio, Michalino - duże
      brawa!!!

      Przeszłam terapię odwykową. Nie piję dwa i pół roku. Mój syn
      niedawno skończył odwyk (23 lata), ma kilka miesięcy abstynencji od
      alkoholu i narkotyków.

      Wiele cytatów z artykułu jest mi bliskich - dla mnie jako matki i
      jako córki.

      Ja pracowałam w korporacji, mam wyższe wykształcenie, moi rodzice
      też.

      Jestem alkoholiczką, przechodzę przez gehennę tej choroby i zaczynam
      widzieć sens swojego działania. Wiem co czuję, daję sobie prawo
      popełniania błędów, sprawdzam, smakuję i buduję swoją tożsamość.

      Takie artykuły to nadzieja dla tych, którzy cierpią, i nie wiedzą
      czemu - uzależnieni, współuzależnieni, dda, ddd itp. Utożsamiając
      się z tymi, którzy ciężko pracują, a terapia to orka po betonie,
      sami dla siebie mogą zacząć szukać pomocy.

      Sensem każdej terapii jest zmiana, a zmiana jak wiadomo wzbudza lęk
      i/lub jest niewygodna. Dlatego łatwiej jest wykpić i wyszydzić
      gazetę lub osoby, które odważnie i szczerze opowiedziały o swoim
      bólu. Łatwo jest też się zbuntować, iść łatwiejszą drogą, na skróty
      i wywyższać się, łudząc się, że mnie to nie dotyczy. Ja tak
      funkcjonowałam jakieś 10 lat.

      Ale dziś wiem, że ten trud był wart mojego wysiłku.

      Zawsze wydawało mi się, że jestem lepsza, od brudnych i zaniedbanych
      pijaków, bo piłam na obcasach i drogi alkohol. Tylko co z tego? Ból
      to ból, cierpienie to cieprienie, samotność to samotność, to samo
      dotyczy wstydu i poczucia winy.

      Mikołajki, smażalnia, ostatnia niedziela, taka scena: tata z synem
      (ok.5 lat) stukają się szklankami z sokiem i mówią do siebie
      niewinnie i żartobliwie "na zdrowie". Może z tego nic nie wynikać,
      ale ja patrzę już na takie sceny w inny sposób.
      • three-gun-max Re: Związanie 14.07.09, 17:27
        Taa, choroba ;-) To nie choroba chleje wóde tylko TY. To nie bakterie ani wirusy podtykają ci żura pod nos tylko TY sama. Więc nie zaasłaniaj się tu za jakąś chorobą bo to twoja sprawka.
        • szpak01 Re: Związanie 14.07.09, 20:35
          three-gun-max napisał:

          > Taa, choroba ;-) To nie choroba chleje wóde tylko TY. To nie
          bakterie ani wirus
          > y podtykają ci żura pod nos tylko TY sama. Więc nie zaasłaniaj się
          tu za jakąś
          > chorobą bo to twoja sprawka.

          Jaka ta wypowiedź jest prostacka, jak większość tego bogobojnego
          społeczeństwa. Nienawiśc kipi wam uszami. Smutne, bardzo smutne.
          • three-gun-max Re: Związanie 15.07.09, 08:00
            No tak, widze ze media do spółki z różnymi "psikologami" zrobiły ci wodę z mózgu i powtarzasz to co usłyszałeś. Myśl człowieku!
    • abhaod zwyczajne piekło z Happy Endem, oby 14.07.09, 17:34
      znam z autopsji
    • dzikus999 [...] 14.07.09, 17:45
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • topic100 Związanie 14.07.09, 18:43
      Mój Ojciec (stary) jest taki sam. Pracoholik. Nic dla niego nie jest
      ważne poza pracą. Ilekroć do niego dzwonię - "och jaki jestem
      zajęty, mam wspaniałą pracę, dobrze, że mnie gdzieś chcą". Pytanie o
      wspólne wakacje kończy się awanturą i wyproszeniem z jego domu -
      mieszka sam.

      Małżeństwo moich rodziców? Farsa. Po prostu musieli się ożenić bo
      matka zaszła w ciążę. Jeśli w tym małżeństwie cos zostało
      przemyślane to proszę wskażcie mi to. Ojcie po latach mi powiedział,
      że dopóki żyła jego matka (moja babcia) to to go trzymało przy mojej
      matce. Kiedy zmarła - nic już go nie trzymało więc odszedł. Miałem
      wtedy 5 lat. Całe życie mieszkam z matką, kiedy ona jest przy mnie
      zapominam jak się nazywam i nie mogę myśleć.
    • g45g87 Re: Związanie 14.07.09, 18:44
      Może temu abyśmy w rodzinie, którą wielu z nas nazwałoby "patologiczną" dostrzec
      ludzi.
    • tuta89 Związanie 14.07.09, 19:13
      Według mnie w ty tekście nie ma nic szczególnego. Masa dzieci tak żyje i nikt
      nie mówi o tym głośno dopóki jakaś tragedia się nie zdarzy. Sama przeszłam
      przez coś podobnego, tylko że Julia jest o tyle w lepszej sytuacji, że jej mam
      nie pije. Moja niestety nie potrafi przestać a ja mimo że już z nią nie
      mieszkam ciągle żyje w stresie, bo wiem że kiedy nie pracuje to pije, boje się
      że nie pójdzie do pracy, że coś zawali...Nawet na święta jej nie zapraszam bo
      wiem że siedzi w domu pijana. Także nie rozumiem dlaczego ten teks robi takie
      wrażenie.
      • cigala Re: Związanie 14.07.09, 19:23
        O matko, teraz rozumiem jakie ja mialam bajeczne dziecinstwo.
        Jeszcze do niedawna mialam ciche pretensje do mojej Mamy, ze mi
        bajek nie czytala, bo normalnie padala ze zmeczenia na nos po calym
        dniu w pracy i praniu, sprzataniu itd...wieczorem....
        • tuta89 Re: Związanie 14.07.09, 19:29
          Muszę też powiedzieć, że mimo takiego dzieciństwa chodzę do szkoły językowej mam
          własny dom, nie pije, nie pale...Więc życzę osobą w podobnej sytuacji żeby bez
          względu na wszystko nie poddawały się i walczyły o swoją przyszłość...
      • bombencja50 Re: Związanie 16.07.09, 00:17
        tuta89 napisała:"nawet na święta jej nie zapraszam, bo wiem, że
        siedzi w domu pijana".
        Skąd wiesz, że tak jest?A jeżeli tak,czy zastanowiłaś się, dlaczego?
        Może właśnie dlatego, że jej nie zapraszasz i święta musi spędzac
        samotnie?I tą samotnośc zabija alkoholem? Łatwo jest oceniac,
        trudniej starac się zrozumiec innych.
    • eti.gda Re: Związanie 14.07.09, 19:19
      pare.slow napisał:

      > Taki co nogi goli to wg moze byc gay. A zeby znalezc takiego z
      BMW
      > i pensja co najmniej 4000 zl to muscisz tytez cos soba
      > reprezentowac!

      "Mężczyźni są jak miejsca parkingowe - najlepsze są zwykle zajęte,
      pozostają tylko te dla inwalidów" (blondynka)
    • maja_pmp Związanie 14.07.09, 19:26
      Bardzo współczuję dzieciom alkoholików, również Julii. Jednak kiedy słyszę
      tłumaczenia Alkoholików "...bo to straszna choroba..." to szlag jaśnisty mnie
      trafia! Choroba to nowotwór, Parkinson, coś, czego się nie wybiera. Alkoholizm
      to wybór! Wielu ludzi ma ciężkie życie, a nie pije! Jak słyszę i czytam takie
      usprawiedliwienia, to aż się niedobrze robi! Tak zwana "matka" Julii do końca
      życia powinna budzić się z wyrzutami sumienia, bo, niestety, na nic innego nie
      zasłużyła.
      • gondra Re: Związanie 15.07.09, 08:02

        > Bardzo współczuję dzieciom alkoholików, również Julii. Jednak kiedy słyszę
        > tłumaczenia Alkoholików "...bo to straszna choroba..." to szlag jaśnisty mnie
        > trafia! Choroba to nowotwór, Parkinson, coś, czego się nie wybiera. Alkoholizm
        > to wybór! Wielu ludzi ma ciężkie życie, a nie pije! Jak słyszę i czytam takie
        > usprawiedliwienia, to aż się niedobrze robi! Tak zwana "matka" Julii do końca
        > życia powinna budzić się z wyrzutami sumienia, bo, niestety, na nic innego nie
        > zasłużyła.

        Zgadzam się, to takie częściowe zdjęcie z siebie odpowiedzialności.
    • o_retyy To wszystko nieprawda 14.07.09, 23:06
      Mój ojciec był alkoholikiem, z mamą też nie mam lekko, ale nie rozumiem
      tych lepkich, chorych zależnień które występują w tym reportażu - jak w
      jakiejś pajęczynie... Ja się wyprowadziłam z domu w wieku 18 lat - na
      studia - i nigdy już tam nie wróciłam i zaczęłam kreować swoje własne,
      zdrowe, normalne życie - mam dom, męża, dzieci. Moim zdaniem ten reportaż
      to jakaś kwintesencja chorych układów, lenistwa i współzależności. Brrr,
      jak się to czyta, a naprawdę przeszłam przez wiele, jak się ma siłę - taką
      zwykłą, jaką ja miałam w wieku kilkunastu lat, to można bez szwanku z
      takich układów się wyrwać. Ale myślę, że bohaterka reportażu jest po
      prostu leniwa, ot co...
      • zgw Re: To wszystko nieprawda 15.07.09, 00:31
        Ależ prawda! Odejście, odcięcie się jest zwycięstwem ego.
        Wyprowadziłaś się - ok, ale żal pozostał, strach pozostał. Miłość - he, jaka
        miłość! Toż to w końcu alkoholik...
    • aniutek Związanie 15.07.09, 01:52
      Michalina.... co Ty zrobilas ze swoim zyciem????
      czytalam z niedowierzaniem, imiona, miejsca i czas sie
      zgadzaja, twarze juz mniej. ale to Ty i Julia, nie
      wiem, jestem poruszona, zaskoczona, nie rozumiem
      dlaczego poplynelas?
      Anka ( Magnolia Ave)
      • cromio Uwielbiam takie pytania: co ty zrobiłaś ze swoim . 15.07.09, 10:44
        ... życiem. Co w ten sposób chcesz powiedzieć czy załatwić ? Chyba tylko to, że
        jesteś lepsza. Oburz się lub współczuj, zadzwoń, opieprz lub przytul ale pytanie
        "dlaczego popłynęłaś" NIC nie wnosi do sprawy poza poprawieniem Twego samopoczucia.

        A poza tym do szewskiej pasji doprowadzają mnie angieloskojęzyczne wklejki do
        postów. Tani snobizm, niech wszyscy wiedzą że znam angielski albo że żyję
        zagranicą ?
        • behemotka Re: Uwielbiam takie pytania: co ty zrobiłaś ze sw 15.07.09, 16:55
          > A poza tym do szewskiej pasji doprowadzają mnie angieloskojęzyczne
          wklejki do
          > postów. Tani snobizm, niech wszyscy wiedzą że znam angielski albo
          że żyję
          > zagranicą ?


          Zazdrosny? A nie zauwazyles, ze to poprostu adres i osoba piszaca
          starala sie siebie dokladniej przypomniec. Gdzie tu snobizm. Wiesz,
          powinienes byc bardziej "openminded"-tak znam angielski i mieszkam
          zagranica.
          • cromio Re: Uwielbiam takie pytania: co ty zrobiłaś ze sw 15.07.09, 23:03
            Może jestem zazdrosny o 1.000 - 2.000 ludzi, którzy zagranicą pracują na
            naprawdę dobrych posadach, na najwyższych stanowiskach w firmach lub jako
            cenieni konsultanci, w Komisji Europejskiej czy coś w tym typie. Powiedzmy, od
            10.000 € w górę. Ale pół miliona czy cały milion pracuje na zmywakach, w barach
            itp. i tym nie ma czego zazdrościć.
            A openminded mogę być wobec oryginalności umysłu a nie wobec pretensjonalnego
            podklejania tandetnych "złotych" myśli.
            • ilonka45 Re: Uwielbiam takie pytania: co ty zrobiłaś ze sw 22.07.09, 11:04
              Zgadzam sie z Toba, zakompleksione osoby, ktore tak naprawde nie
              znaja angielskiego za dobrze, wiem, zaraz ktos napisze, ze ja nie
              znam ( pracowalam jako tlumacz w Londynie) i ze nie uzywam polskiej
              czcionki ( pisze z pracy i nie moge "przestawic")A co do artykulu,
              to zrozumieja te kobiety osoby, ktore przeszly lub przechodza takie
              pieklo. Zycze Wam wytrwalosci (matce i corce)wystarczy chciec i przy
              tym trwac, czas naprawde leczy rany. Nie pije od 9 lat i nie tkne
              alkoholu do konca zycia. Nie kazdemu jest dane odbicie sie od dna,
              cieszcie sie zyciem, jest piekne, pozdrawiam
    • mhm6 chora rodzina... 15.07.09, 11:02
      niektórzy ludzie po prostu nie powinni mieć dzieci...

      zwłaszcza ci, którzy są podatni na uzależnienia.

      ale cała historia zaczęła się od tego profesorka, dalej to już reakcja...
      • monia515 Re: chora rodzina... 15.07.09, 11:51
        tak jej ciężko żyło się z ojcem, a córke zostawiła mu na
        wychowanie...
        • ofiara_przemian Najłatwiej zwalić winę na kogoś 15.07.09, 12:09
          W tym przypadku padło na apodyktycznego ojca, który jednak wychował
          wnuczkę, a w skrajnych sytuacjach zawsze był do dyspozycji córki-
          żulicy, którą podobno tak skrzywdził w dzieciństwie. Ten artykuł to
          jedno wielkie kłamstwo ze strony matki, córka ma zaś skazę do końca
          życia. 99,9% przypadków uzależnień i wszelkiego rodzaju odchyleń
          bierze się z tego, że gó...arze wpadają w tzw. złe towarzystwo,
          próbują tego, co niedozwolone, nie zachowując przy tym umiaru. Po
          prostu, imprezy, koledzy i koleżanki, seks, alkohol i środki
          pobudzające są na pewnym etapie młodego człowieka wyjątkowo
          atrakcyjne, na pewno zaś bardziej wciągające od codziennych wizyt w
          szkole i zakuwania do kolejnej klasówki. Każdy ma swój rozum i jeśli
          na pewnym etapie nie przystopuje, to wyląduje w rynsztoku. Są też
          rodziny o różnych granicach tolerancji. W jednym domu matka i ojciec
          nie dopuszczą do nocnych powrotów córki czy syna, gdzie indziej nie
          jest to problem i dzieciaki pasą się same, pytanie tylko, jak
          skończą. Różne są charaktery - jedni nie wymagają kontroli, innych
          trzeba trzymać pod butem aż do pełnoletności. Jednego tylko nie
          potrafię zrozumieć: jak można się tak upodlić, żeby zrobić z siebie
          pośmiewisko przed własnym dzieckiem. Trzeba nie mieć honoru, żeby
          dopuścić do sytuacji, gdzie potomstwo widzi matkę zarzyganą,
          obesraną (pardonsik za określenie), zasikaną i z podciętymi żyłami.
          W tym momencie bohaterka artykułu powinna była powiedzieć
          sobie "stop" i rozpocząć terapię. Tymczasem ona piła dalej, a potem
          zamieniła wódę na prochy i tak kolejne latka zleciały. Jak ktoś taki
          może wymagać szacunku od kogoś, skoro nie ma go dla siebie samego?
          Równie dobrze każdy mógłby teraz podejść do tej pani i napluć jej w
          twarz, bo nie dość, że przeszła wszelkie etapy i formy patologii, to
          jeszcze obnaża to w mediach, jakby to była opowieść o dupie Maryni,
          a nie o problemie, który jest zmorą tego kraju. Dziwne, że o tę
          panią nie upomniał się w międzyczasie wymiar sprawiedliwości, a może
          po prostu pominęła ten "nieistotny" szczegół.
          • zgodzinski Re: Najłatwiej zwalić winę na kogoś 15.07.09, 13:45
            Ofiaro_przemian, jesteś chora z nienawiści. Zrób coś z tym dla własnego dobra.
    • kra.kra.kra nietrzeźwa do dzisiaj 15.07.09, 12:22
      skrajna egoistka nadal usiłuje kierować uwagę wszystkich na siebie.
      Nie zważa na to, że wciąż manipuluje swoją córką - wieczną ofiarą,
      cholera trzeba być strasznym nikim, żeby powiedzieć córce, że wzięła
      się z pijanego seksu, była niechciana, niepotrzebna, a teraz
      oczekiwać zrozumienia, współczucia, akceptacji i poprawy stosunków.
      Myślę, że pan profesor i eks mąż dostali celowo, w ramach małego
      odwetu. Tyle w tym tekście pogardy dla innych, że aż żygać się chce.

      "ptaku" na pomoc ;-)
    • hollowcat nuuuuuuuuuuuuuuuuda 15.07.09, 13:09
      a jakieś wnioski? o co chodzi w tym arytykule? że dziwny jest ten świat a zwłaszca ludzie?

      Dajcie jakieś fajne artykuły.
    • agata.co.noga.zamiata Matka, wódka, córka 20.07.09, 21:13
      zgadzam się, że to trochę 'nuda', bo każdy z nas pewnie ma jakieś historie
      lepsze lub gorsze z zycia. Choć wiem, że pewni ludzie przeszli koszmary i
      chylę czoła przed ich cierpieniem, ale jka tak czytałam, to od razu mnie ten
      'ojciec-tyran' uderzył. Jka u Freuda prawie, szuka sie winy u innych i w
      dzieciństwie. Dlaczego artykuł zaczął się od wspomień z dzieciństwa? Zeby na
      dzień dobry usprawiedliwiać, żeby nie oceniać, żeby wspołczuc...I to robimy
      automatycznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka