Dodaj do ulubionych

Czy leci z nami krem?

30.07.09, 19:02
Ja przed każdym lotem wklepuję w skórę solidną ilość kremu do twarzy. Mój
ulubiony to krem z linii Komfort Młodej Skóry (maka EVA NATURA). Jest fajny,
bo lekki, a jednak świetnie nawilża, no i genialnie pachnie :) No i żadnych
obciążających podkładów! Tapeta-tylko na ścianie!
Obserwuj wątek
    • gyubalwahazar Z tą dyskryminacją to przesada!!! 04.08.09, 08:48
      Nie możecie twierdzić, że każda reguła prawna, która nie daje kobietom
      przywilejów, jest dyskryminacją. Więcej szacunku dla czytelników.

      Zasada nie picia alkoholu (mocniejszego od piwa) powinna być stosowana
      bezwzględnie. Daleką podróż znosi się o wiele lepiej. Z drugiej strony,
      chciałbym mieć tańszy bilet - nieobarczony narzutem na alkohol, którego i tak
      nie piję.
    • kachaduzba Straszne rzeczy! 11.08.09, 18:06
      Rzeczywiscie, straszne rzeczy! Po przeczytaniu tego artykulu wydawaloby
      sie, ze latanie w ogole jest szkodliwe dla zdrowia.
      Jestem stewardessa, w samolocie spedzam po 10-12 godzin dziennie. Pije
      duzo wody, uzywam zwyklego kremu na dzien i na noc, od czasu do czasu
      balsamu do ciala i to mi wystarcza.
      Zadna z tych rzeczy nie dotyczy jednak pasazerow, ktorzy w samolocie
      spedzaja pare godzin raz na rok...
    • kachaduzba Straszne rzeczy! 11.08.09, 18:15
      Wydawaloby sie, ze latanie jest bardzo szkodliwe dla zdrowia.
      Jestem stewardessa, w samolocie spedzam 10-12 godzin dziennie i nie
      odczuwam zadnych z wymienionych "dolegliwosci". Pije duzo wody, uzywam
      zwyklych kremow - rano i wieczorem, czasami balsamu do ciala - i to
      wystarczy.
      Pasazer, ktory spedza w samolocie pare godzin raz na rok nic takiego
      nie odczuwa.
    • part_of_the_game A ja kuźwa wklepuję pentryt :) 04.01.10, 19:55
    • lula5-0 Czy leci z nami krem? 04.01.10, 21:06
      Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby na pokład samolotu zabierać krem czy inne
      kosmetyki pielęgnacyjne. Latam co prawda najczęściej do Egiptu na nurkowanie
      więc nie spędzam w samolocie więcej niż 4-5h. Jedyne co zawsze mam przy sobie
      to chusteczki odświeżające.
    • venettina Re: Czy leci z nami krem? 04.01.10, 23:40
      O rany, kto pisal ten tekst? Najwyrazniej ktos kto w ogole nie
      widzial samolotu, o lataniu nawet nie wspomne! Z tego opisu wynika,
      ze lot to jakas wyprawa, na ktora trzeba sie specjalnie przygotowac,
      kupic jakies specyfiki, nawilzac sie regularnie, itp. Absurd!

      Wiekszosc lotow trwa pare godzin (przeloty europejskie sa smiesznie
      krotkie). W czasie dlugich lotow miedzykontynetalnych wiekszosc
      ludzi stara sie spac lub drzemac, a nie nawilzac i smarowac kremami.
      Do ladu doprowadzamy sie PO locie a nie w trakcie.

      Jedyne o czym warto pamietac, to zeby pic sporo wody w czasie
      dlugich miedzykontynentalnych lotow.
      • kaprysia Re: Czy leci z nami krem? 05.01.10, 09:33
        venettina napisała:

        > O rany, kto pisal ten tekst? Najwyrazniej ktos kto w ogole nie
        > widzial samolotu, o lataniu nawet nie wspomne! Z tego opisu wynika,
        > ze lot to jakas wyprawa, na ktora trzeba sie specjalnie przygotowac,
        > kupic jakies specyfiki, nawilzac sie regularnie, itp. Absurd!
        >
        > Wiekszosc lotow trwa pare godzin (przeloty europejskie sa smiesznie
        > krotkie). W czasie dlugich lotow miedzykontynetalnych wiekszosc
        > ludzi stara sie spac lub drzemac, a nie nawilzac i smarowac kremami.
        > Do ladu doprowadzamy sie PO locie a nie w trakcie.
        >
        > Jedyne o czym warto pamietac, to zeby pic sporo wody w czasie
        > dlugich miedzykontynentalnych lotow.

        dokładnie.
        poza tym pierwsze słyszę, żeby matka podrózująca z dzieciem musiała pić z jego
        butelki (zupełnie jak służąca cezara buhahahah). latam z dziećmi od ich 3 m-ca
        życia regularnie i nigdy nic mie nie kazano próbować.
        w życiu też nie widzialam kobiet oklepujących się kremami w samolocie, nawet
        przy lotach transatlantyckich.
        bzdury pospisywane z gazet. starych gazet.
    • nikodem_73 Czy leci z nami krem? 05.01.10, 00:20
      Ta jest! To jawna dyskryminacja kobiet, bo mogą wnieść na pokład dokładnie
      tyle samo kremu co mężczyźni
      :D

      Widać słowo "dyskryminacja" zaczyna zmieniać definicję :D
    • marta_praga Czy leci z nami krem? 05.01.10, 11:32
      Nawet w najtańszych liniach woda jest rozdawana za darmo.

      To jest najlepszy tekst!
      Juz od lat nie jest rozdawana za darmo, tylko sprzedawana za
      kosmiczne pieniadze. I nie tylko w najtanszych liniach, a np. w
      Iberii tez nie daja nic "za darmo" tj. w cenie biletu.
      Masakra.
    • isobe Czy leci z nami krem? 05.01.10, 11:37
      Wypowiadająca się pani stewardesa ma szczęście posiadając cerę niewrażliwą na
      warunki panujące na pokładzie. Pozazdrościć. Ale niech się nie wypowiada za
      pasażerów, bo ja do pasażerów należę właśnie tych, których skóra "cierpi"
      podczas lotu. Co nie jest niczym nadzwyczajnym, bo chodzi o poziom wilgotności
      powietrza, a nie o to,"gdzie to powietrze sie znajduje" ;) Że suche powietrze
      cerze nie sprzyja - powszechnie wiadomo. Czemu wiec na pokładzie samolotu
      miałoby być inaczej?
      Latam kilkanaście razy w roku, na trasach krótkich, jak i
      międzykontynentalnych.I nie wyobrażam sobie podróży bez kosmetyków
      nawilżających/natłuszczających. Lot dwugodzinny znoszę bez "dosmarowywania",
      ale szybko potem i tak moja skóra się o nie dopomina. Podczas dłuższych lotów
      kremuję się średnio...nie wiem, co 2 godziny właśnie? Zużywam czasem próbki,
      testery, albo przekładam trochę kosmetyku do malutkiego pojemniczka.
      Np.maseczkę nawilżającą (która w takich warunkach sie wchłania w mig). Nie mam
      wtedy problemu z pojemnością. Poza kremami zmuszona jestem także do stosowania
      specjalnej maści nawilżającej do ...nosa. Bez tego "zatyka mnie" od tej
      suchości momentalnie, w skrajnych przypadkach występowały nawet krwawienia z nosa.
      Odkąd latam z moim sprawdzonym zestawem nawilżaczy i emolientów do rąk, twarzy
      i nosa, zmniejszył sie dyskomfort związany z niską wilgotnością powietrza.
      Wcześniej, gdy każdy wdech nosem bolał, a twarz szczypała, nie było mowy o
      zaśnięciu... Nie mam tylko "patentu" na włosy, po podróży nie sterczą mi one
      wprawdzie jak kacze pióra (o ile kacze pióra sterczą, bo chyba raczej
      odwrotnie - idealnie przylegają jak to u ptaków wodnych! ) ale klapią! Mam
      wrażenie jakby w walce z suchością wytwarzały więcej sebum, w efekcie czego
      szybko wyglądają nieświeżo. Ale to nie wpływa na komfort podróży na szczęście ;)
      I zawsze podziwiałam stewardesy, ze wyglądają nienagannie i zawsze chciałam
      się spytać, jak one to robią...? Mój make-up znikał po półtorej godziny (już
      go nie stosuje w podróży samolotem), a cera byłą czerwona, sucha i
      podrażniona. A na twarzach stewardes, poza uśmiechem - idealna kreska, cień na
      powiece niezmiennie w kształcie "banana", nosek matowy... Cud!
      PS. Raz trafiłam na samolot wyposażony w ...nawilżacze powietrza! Z początku
      sie wystraszyłam, co to za chmury sie wydobywają spad luków bagażowych ;),ale
      szybko poczułam ożywczą mgiełkę...Genialne! Szkoda,że nie jest w standardzie... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka