just-tina Sfrustrowane panie domu 30.08.09, 10:32 Zastanawiają mnie dwie rzeczy: Zauważyłam, że większość sfrustrowanych pań domu życzy tego samego innym. Tak jakby chciały powiedzieć: mnie jest żle to niech inne też nie mają lepiej. Przed miesiącem uczestniczyłam w ślubie koleżanki, duża część kobiecej części gości życzyła rychłego "bociana" a na subtelne i grzeczne odpowiedzi Młodej, że "czas pokaże" była zdegustowana, no bo jak to, 30 na karku i nie myśli o dzieciach?, NIE CHCE mieć dzieci? EGOISTKA albo nie daj Boże FEMINISTKA? ;)Takie podejście pokazuje, że dla wielu kobiet posiadanie męża i dzieci to cel sam w sobie, nawet za cenę ograniczenia swojej woli. I druga rzecz, te same koleżanki w miejscu pracy wyciągają argument posiadania dzieci jako usprawiedliwienie przed podjęciem dodatkowej pracy," niech weźmie to X- ona NIE MA MĘŻA I DZIECI. Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Sfrustrowane panie domu 31.08.09, 18:45 Tak, a potem "to kiedy drugie?". "Ani mi się śni" odpowiedziałam. Bla bla bla , jazgot, ojciec "eee, głupoty opowiadasz, wszystkie normalne kobiety chcą więcej dzieci" :) Tak dobrze jest mieszkać daleko, a rodzinę widzieć tylko raz na 3 m-ce, najwyżej. Mam wrażenie, że mnie nie znoszą, ale jakoś mi to nie przeszkadza, dobrze mi z moją nową rodziną, bez tego balastu blaaa blaaa blaaa, załamywania rąk nade mną... Koleżanki też dręczą... więc z nimi się nie spotykam. Mam normalnych kolegów-mężczyzn, którzy bardzo rzadko poruszają temat rodziny, nie włażą z butami w prywatność. To smutne, ale od może 15 lat wolę chłopców/facetów jako kumpli i przyjaciół, kobiety zawiodły mnie strasznie... Niektórym "odbiło" niedawno, dołączyły do tego ujadania i jazgotu :( Nijak je od tego ocalić, a nie mają nawet jeszcze dzieci (ja tak)... a potem będą lamentować, że nie udaje im się niczego pogodzić, a przecież tak się starają i zapominają o sobie. Ja czuję się szczęśliwa, chcę i dla nich szczęścia, ale nasze światy strasznie się rozminęły gdzieś niedawno całkiem. Trach, rok, półtora i jakbym rozmawiała z kimś zupełnie innym... A najtrudniejsze decyzje i chwile jeszcze przed nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
katia7225 Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 10:42 o matko!!!żyłam tak 5 lat, opanowana przez poczucie winy,że tak naprawdę to prowadzenie domu jest ponizej moich ambicji ale jak pójdę do pracy, to wszyscy beze mnie zginą. Skutecznie mnie w tym wzmacniał mój mąż. Do pracy poszłam, dołożyłam sobie obowiązków, bo on był przyzwyczajony do obsługi i nie mogliśmy podzielić pracy w domu na dwoje, teraz jestem sama, małżeństwo nie wytrzymało tej "próby" i jestem szczęśliwa. Zmęczona ale szczęśliwa, a co najważniejsze nie trawi mnie poczucie winy i radzę sobie doskonale. Odpowiedz Link Zgłoś
kurtyzana_i_piskleta Re: Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 11:49 a ja sobie siebie nie wyobrażam żyjącą w taki sposób. może to dobrze świadczy o was, paradoksalnie... ja czuje się tak antyspołeczna, tak jakoś niepowiązana, że chyba nie byłabym w stanie się tak poświęcić. ale nie mówię tego, żeby się wydać jakaś ciekawa czy cośtam. po prostu trochę wam zazdroszczę tego zakotwiczenia w świecie... nie wiem, czy rozumiecie o co mi chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
bebena Re: Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 12:16 chm... myślę, że mniej więcej wiem, co masz na myśli, ale nie do końca się z Tobą zgadzam, bo nawet kobiety cyniczne i takie, które myślały, że nigdy nie pozwolą się zredukować do roli matki i żony, wpadają w tą matnię. przy okazji - ktoś chyba zainspirowany naszą dyskusją opowiedział dość szokującą historię własną: wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/32514,98,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
aljala Re: Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 13:18 Trudno czasami zrozumiec swoje negatywne uczucia i frustracje jesli jest sie z nimi samemu, kiedy nie ma sie znikad potwierdzenia i wsparcia. Bo jako kobieta tak wlasnie mozna sie czuc. Gorzej, skonsumowana i uzalezniona.Co zrobic w takiej sytuacji?Czy mozna w ogole cokolwiek zrobic.Nasza rola jest wyraznie wyznaczona, aby byc zona, matka ktora udzwignie wszystko, no i takze wiecznie chetna i gotowa na pieszczoty zona. A presja srodowiska i najblizszych w tym nie pomaga aby czuc inaczej. Stad bierze sie zagubienie. Kazdy czlowiek musi miec cos TYLKO dla siebie(mezczyzni sa w tym dobrzy!)i to tez powinno dotyczyc kobiet,zwlaszcza tych z dziecmi i mezami. Kazdy(no prawie...) ma swoje pasje i zainteresowania.Gdzies trzeba zaladowac baterie.A kiedy sie ciagle daje czlowiek czuje sie pusty i zniechecony.Poza tym siedzenie w domu, w tym samym pomieszczeniu dzien za dniem przypomina rzeczywiscie wiezienie.Poza tym ta sama codzienna trasa sklep, spacerek w parku i na plac zabaw, przedszkole, szkola nie stymuluje tak jakby sie chcialo.Jako kobieta jest sie sterroryzowanym codziennymi obowiazkami.Sama nie wiem jak z tego wyjsc. Czasami rowniez zartuje ze za duzo mysle.Wychodzi to pewnie z tego ze uwazam sie rowniez za dziewczyne z rozumem chociaz ten probuje czasami oszukac.Mam wyzsze wyksztalcenie i zawsze mialam ambicje, jakis cel w zyciu, aby bylo one ciekawe.Uciekalam od typowej roli zony i matki.Teraz w tej roli czuje sie uwieziona.Fajnie przeczytac ze takich kobiet jest wiecej!Fajnie byloby tez aby wreszcie cos sie zmienilo w spoleczenstwie.Nalezy lamac zasady.Tylko czy cena za zlamanie narzuconych nam zasad nie bedzie dla nas kobiet, pragnacych wyzwolenia i rownouprawnienia,zbyt wysoka?Bo tak na prawde jest w nas strach i ostroznosc.Stad bierze sie frustracja.Bo jak zmienic powstala sytuacje skoro nie ma sie gotowego rozwiazania? Odpowiedz Link Zgłoś
kurtyzana_i_piskleta Re: Sfrustrowane panie domu 04.09.09, 13:24 smutne, że w tym kraju nadal bycie samotną jest najwyższym przejawem emancypacji. Odpowiedz Link Zgłoś
mironek123 Sfrustrowane panie domu 06.09.09, 22:35 Jak zaszłm wtrzeci raz w ciażę/ miałam 37 lat/ kupiłam 3 testy, i poszłam do lekarza dopeiro w 4 miesiacu, byłam załamana,mały ma 16 mc i od 4 dni chodzi do żłobka, bałagan w domu- norma, chaos, brak czasu, wiecznie zmęczona, zrzędliwa, i wrzeszczaca,marzenia- wyspać się, ten artykuł to czyste relalia. Wyluzować- niby jak ,kto za mnie posprzata, wypierze, ugotuje, pójdzie na wywiadówke i do lekarza? Mąż- on pracuje./ i to by było na tyle/.uciec- nie mogę mam 3 dzieci. sex- od wielu lat to przykry obowiazek.Jestem wykończona i załamana.Nie mogę realizować własnych planów zawodowych, bo muszę pracę dostosować do dzieci/ mąż nie/,piszę to o 22,25 mój mąz śpi od godziny po długiej relaksacyjnej kąpieli , a ja włśnie powiesiłam ostanią pralkę, za pięć miesięcy kończę 40 lat i nie wyszłam jeszcze z pampersów, czuję jak każdy dzień mojego życia przepływa mi przez palce.Któraś zapytała czy jest na to dobre rozwiązanie- nie ma,marzenia o spokoju, wolności i dalekich podróżąch pozostaną w sferze teori do emerytury. Rozumiem wszystkie sfrustrowane żony i matki - zmęczone szarością i rutyną, i nie przyjmujcie do siebie gadki o dobrej organizacji, wyluzowaniu i realizacji zawodowej/ przy dzieciach/ mogą pochodzić tylko od mężczyzn i bezdzietnych kobiet. alina 1 Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: Sfrustrowane panie domu 07.09.09, 00:29 Albo mądrych kobiet które nie pozwoliły się sporowadzić do roli posługaczki i są z mężczyznami, którzy są dobrymi ojcami> Ciekawe co będzie jak mężuś odejdzie, umrzesz z głodu. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 09.09.09, 01:51 mój mąz śpi od > godziny po długiej relaksacyjnej kąpieli , a ja włśnie powiesiłam > ostanią pralkę, Nigdy tego nie pojmę. Też mam męża, i to nie do pomyślenia u nas w domu. Czemu się na to zgadzasz?! Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Sfrustrowane panie domu 09.09.09, 11:57 Hm... trzecia ciąża to przypadek? Chyba mogłaś o tym pomyśleć przed nią? Nie rozumiem, nie wyobrażam sobie łóżkowej ruletki, a zwłaszcza w takim wieku. Jakby tabletek nie było. Przepraszam, ale po mojemu, to ciemnogród. Poza tym, pozwoliłaś, żeby mąż traktował ciebie jak służącą i garkotłuka. Co to znaczy, że jemu wolno się realizować zawodowo, intelektualnie rozwijać itp, a tobie nie? On ci zabrania? Chyba nie. A jeśli tak, to kopa w zadek. Myślę, że twoje stanowisko <a kto za mnie posprząta, wypierze, ugotuje, pójdzie na wywiadówkę i do lekarza> wypracowałaś sobie sama. Nie gotuj, nie sprzątaj, nie pierz, olej wywiadówki. Naprawdę musisz to robić? Co się stanie, jak nie posprzątasz? Najwyżej będzie bałagan, od tego nikt nie umarł. Jak odkurzacza nie włączysz przez 2 tygodnie, może ślubny tyłkiem ruszy? Jak nie mam ochoty ani siły (a lat trochę już mam), to odkurzacz ma wolne. Jak nie mam ochoty umyć naczyń, to sobie leżą w zlewie, albo stoją na kuchence, mam więcej garnków niż jeden. Nie widziałam zresztą nigdy gara, który by się sam upominał o mycie. Co, przyjdzie do łóżka i zacznie mnie gryźć? Zmywarkę pakujemy do kupy, a wyciąga "dyżurny". Co do odkurzania, nie ja odkurzam, tylko dziecię. Ja pakuję pralkę, ale prania nie wieszam. No, sporadycznie, przecież czasem inni zwyczajnie nie mogą, bo są np chorzy. Pichcenie, choć lubię i akurat tu raczej rodziny nie zatrudniam, zredukowałam do minimum, tosty, leczo, risotto, robię dużo i jest w lodówce. Mięcho kupuję co jakiś czas, cały schab, albo 2-3 kg kuraka, myję, kroję, ale nie ja to przerabiam na kotlety! Potłuczone pakuję poporcjowane w woreczki, podpisuję i do zamrażarki. Sporadycznie, jak mam ochotę, to pichcę coś ekstra. Zupy odpadają, ewentualnie zimą pichcę coś do picia, pomidorówkę albo podobną, mowy nie ma o zupie do wiosłowania łyżką! Zresztą, robię je na jakimś skrzydełku lub na kostce, co zajmuje nie więcej niż 5 minut. Gotuje się samo, trzeba wyłączyć. Nie ma wymyślnych sałatek, latem pomidory lub sałata z dodatkami, zimą ogórki kiszone lub surówka z kapusty (kupowane) albo z pekinki. Jak nie pasuje, niech robią sami. Nie chcą- jeść, co jest i siedzieć cicho. Rodzinę - męża i dzieci trzeba sobie wychować. Odpowiedz Link Zgłoś
merredith Re: Sfrustrowane panie domu 07.09.09, 12:46 Pracuje i nie sprzątam. Mam to gdzieś. Okna nie myte rok. Mieszkanie raz na tydzień, wszyscy razem sprzątamy. W czwartek i piątek syf. Mam to gdzieś. Uwielbiam czytać. Obiad - kuchnia włoska, makaron+warzywa+oliwa. Nie ma schabowych, ziemniaczków, też mam to gdzieś. Da się. Jak się komuś nie podoba - trudno. Ja lubię czytać i zakładam zespół rockowy. Dzieci mają wesoło. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 09.09.09, 01:49 Brawo, ja mam identyczne podejście. Sprzątamy raz na tydzień: albo my, albo pani z Ukrainy. Okna rok nie myte. Uodporniłam się na teksty koleżanek o coniedzielnym cieście, bo w domu "musi ciastem pachnieć". Nie musi, a jeśli, to kupnym. W wkndy mąż z dzieckiem 7 mies. urzęduje przed kompem i telewizorem, a ja odsypiam. Mam to gdzieś. Na spacer z młodszym w wkndy nie chodzę, bo przez cały tydzien i tak mam dośc jednego i tego samego parku, a dalej na razie nie da sie z nim dojechać. albo idziemy na zakupy wszyscy i to jest spacer, albo mąż się zlituje nad małym. Trudno. Złośliwy teść daleko, mama się nie wtrąca. Do ortodonty ze starszą chodzi mąż i to on jest regularnie opieprzany, że mała nie nosi aparatu tak jak powinna :) Na wywiadówki na zmianę, ale tu chwała Bogu problemu nie ma. Dziecko starsze samoobsługowe. Obiady robię, kolacji i śniadań już nie - moi mają sprawne ręce, każdy robi sobie sam, co lubi. Obsługiwać faceta nie mam najmniejszego zamiaru. Gdzieś to mam. Ciężko jest i tak. i ja przeszłam koszmarną drogę od frustracji do "mam to gdzieś". Chciałam tylko powiedzieć, że da się ją przejść. I może być lepiej, a dzieci nie muszą przy tym być skrajnie zaniedbane. I jeszcze jedno: uczę córkę samoobsługi i porządku, bo sprzątać za nią nie zamierzam, ale nie zabijam w niej wiedźmy, co i innym mamom serdecznie doradzam. Niech pyskuje do woli, jeśli ma argumenty - będzie jak znalazł na ewentualność wrednych teściów i innych życzliwych :) Odpowiedz Link Zgłoś
jutine Re: Sfrustrowane panie domu 26.06.10, 14:03 ahhna napisała: > I jeszcze jedno: uczę córkę samoobsługi i porządku, bo sprzątać za > nią nie zamierzam, ale nie zabijam w niej wiedźmy, co i innym mamom > serdecznie doradzam. Niech pyskuje do woli, jeśli ma argumenty - > będzie jak znalazł na ewentualność wrednych teściów i innych > życzliwych :) Hahaha - skorzystam z rady :) Odpowiedz Link Zgłoś
miss-zen Sfrustrowane panie domu 07.09.09, 14:40 Mam 36 lat (wyglądam na 30). Jestem atrakcyjna, wykształcona, nie mam męża ani dzieci. Od kilku lat żyję w stresie z tego właśnie powodu. Zegar bije, presja otoczenia, poczucie winy i wstydu, że wszyscy dookoła się rozmnażają, a ja nie poczuję pełni kobiecości bo nie jestem matką, że nie mam "poukładanego" życia. Kiedy czytam nie tylko w Wysokich obcasch o tych sfrustrowanych matkach i żonach zastanawiam się: po co mi to? Nad czym ja tak ubolewam? Współczuję tym kobietom i myślę sobie, że mój problem jakby wyblakł.Nie zamieniłabym się z nimi na los, bo ja mogę jeszcze spotkać miłość mojego życia i być szczęśliwa a one już chyba nic nie zmienią. One MUSZĄ (bo są dzieci), ja nic nie MUSZĘ.Chyba nie jest ze mną tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiaaatek1 Re: Sfrustrowane panie domu 08.09.09, 21:04 Mam 37 lat, z czego większość spędziłam w samotności, którą chciało mi się już rzygać, całe szczęście pół roku temu spotkałam swą drugą połówkę, bo już planowałam kupić sobie misia do przytulania, a to pierwszy krok do zdziwaczenia. Pracuję w babskim środowisku, dla którego ukończywszy 25 lat byłam starą panną, mimo, że przez długi czas mieszkałam z facetem na ,,kocią łapę", to się dla nich nie liczyło, zwłaszcza, że nie miałam dziecka. O swojej nowej miłości postanowiłam nie informować koleżanek, bo zrobiłyby z tego sensację, jedna z nas się pochwaliła i od razu słychać po kątach głosy podziwu: ,,Ona ma FACETA!'', bo przecież posiadanie FACETA dodaje wartości kobiecie. Mój facet nie umie gotować, ma dwie lewe ręce do prac gospodarskich, ale go kocham, mając do wyboru zdychanie w samotności albo przytulanie wolę to drugie, planujemy razem zamieszkać, mieć dzieci i boję się, że za te chwile radości będę płacić harówką i ,,obowiązkiem małżeńskim", ale i tak wyjdę za mąż, będę w ciąży, chcę tego. Odpowiedz Link Zgłoś