Dodaj do ulubionych

Witaj, Kwiatuszku

    • welcometopoland Piszcie więcej co potrafią chore suki po rozwodzie 29.08.09, 15:00
      To jest dopiero stalking gdy mszczą się na ex przez dzieci !!
      • iamhier Re: Piszcie więcej co potrafią chore suki po rozw 29.08.09, 15:08
        chore "suki'moga stracic wszystko co uzyskaly w zyciu......
        to im sie nie oplaca.......
      • dorothyl35 Re: Piszcie więcej co potrafią chore suki po rozw 29.08.09, 17:59
        Dlczego burek wypowiada się na forum...? do budy !
        Podpisano-suka co to miała chorego burka..
      • drojb Re: Sądząc z określenia - mają za co mścić się 29.08.09, 23:39
        Przynajmniej w twoim, welcometopoland, przypadku...
    • aniorek Witaj, Kwiatuszku 29.08.09, 15:04
      Angelika siedzi na procesie Sebastiana, 14 rozpraw między listopadem 2008
      r. a kwietniem 2009. Myśli: 'Szybki styl życia się na nas zemści i takich
      rzeczy będzie coraz więcej. Panujemy nad tyloma sprawami w życiu: praca,
      kredyty, więc znowu praca. A nie ogarniamy emocji w związkach'. Pamięta
      pierwszą rozprawę, zdziwił ją tłum dziennikarzy. I przedostatnią. Sebastian
      wyrywa się ochroniarzom i staje na parapecie (trzecie piętro). 'Skacz! - myśli
      Agnieszka.


      To Angelika, czy Agnieszka?
      • iamhier Re: Witaj, Kwiatuszku 29.08.09, 15:11
        a co będzie gdy wyjdzie?
        czy pani dentystka będzie bezpieczna?
        wątpię.....

        Mozna bylo inaczej tę sprawe zalatwic,bo te sprawy taki wlasnie maja charakter....
    • ruski_granat Każdy z nas ma jakieś 'odchyły'. 29.08.09, 15:10
      Chyba nie istnieje coś takiego jak osobowość, która nie jest
      dotknięta żadnymi zaburzeniami. Po prostu niektórzy są w mniejszym,
      a niektórzy w większym natężeniu. W artykule podane są
      przykłady 'wariatów', którzy prześladują swoje 'ofiary'. Z drugiej
      strony ofiarami są takie osoby jak Maja. Charakter jej wypowiedzi
      wskazuje na to, że jest osobowością narcystyczną, bo jak można z
      takim dystansem i niezrozumieniem wypowiadać się nt. osoby, z którą
      było się w związku małżeńskim? Niedostępność emocjonalna, brak
      empatii, prowokacyjność (czerwone spodnie?) itp. Takie osoby same
      przyciągają swoich 'napastników', tzn. ludzi z osobowością zależną,
      bo właśnie takie osoby umożliwiają narcyzom utrzymanie wysokiego
      poczucia własnej wartości. Jeśli chodzi o dystrybucję natężenia
      zaburzeń, to najlepiej oddaje je krzywa Gaussiana. Ktoś normalny
      nigdy nie związał by się z Mają, ktoś inny pomęczył by się i dał
      sobie spokój po jakimś czasie, a ktoś inny 'poszedł na całość'.

      Poza tym wariata i odstępstwa od normy zależy od obowiązującej w
      danym czasie i miejscu kultury.

      Parę wieków temu, w kulturze patrialchalnej, Andżelika i Maja
      spłonęły by na stosie, bo ktoś by uznał je za wiedźmy, które
      uczyniły z mężczyzn wariatów rzucając na nich klątwę. To w ich
      interesie byłoby, żeby się z tego wykręcić, żeby nikogo i niczego
      nie sprowokować, bo mogą być kłopoty. Dzisiaj Andżelika i Maja 'rżną
      głupa' i skarżą się, że system ich nie broni przed wariatami.
      • mojra12 Re: Każdy z nas ma jakieś 'odchyły'. 29.08.09, 17:10
        jedno słowo. kretyn.nic nie rozumiesz.jesli byles/las z kims w zwiazku, nie
        zmienia to nic w przypadku gdy ta osoba Cie przesladuje.bo poki kochasz i dajesz
        mydlic sobie oczy(nie swiadomie,bo przesladowcy to swietni manipulatorzy)-jest
        ok. ale gdy przejrzysz,w przypadku,gdy np. zostalesz pobity/ta i zaczyna sie
        terror- zaczynasz zyczyc takiej osobie jak najgorzej. i nie wynika to np. z
        narcyzmu. tylko w momenci gdy uswiadomisz sobie ile czasu zmarnowales/las.i
        jakie szkody psychiczne i/lub fizyczne poniosles/las przezywasz szok.ciezko
        uwierzyc ze osoba ktora Cie"kocha-la" moze byc potworem. i wtedy czujesz wstyd
        ze dales/las sie tak oszukac,a czasem dzieliles/las rowniez najintymniejsze
        chwile w swoim zyciu. i zaczynasz nienawidzic.
        "Mówiłam, że mnie tak skrzywdził, że przestałam go kochać. Najpierw spokojnie,
        potem krzykiem, a potem robi ci się człowieka żal, przecież się kochaliśmy,
        sypialiśmy ze sobą te kilka lat."
      • leszczka Re: Każdy z nas ma jakieś 'odchyły'. 30.08.09, 18:58
        >>>krzywa Gaussiana<<<

        Gaussian curve ale KRZYWA GAUSS'A na litość Boską!!!
        Dystrybucja natężenia pseudo-naukowego języka Twojej wypowiedzi jest przerażająca.
    • dyktator_bolandy śliczna ta dentystka, zakochałem się! 29.08.09, 16:40
      bogini, musi byc moja! Gdzie mieszka??? Jadę , będę jej szukał!
      Będzie moja!!!
      ;)
    • leszczka Po prostu NIE, NIE i już 30.08.09, 19:19
      Przeczytałam komentarze i dochodzę do wniosku, że to nie do końca tylko żart:
      "gdy dziewczyna Ci mówi, że nie chce iść z Tobą do łóżka to znaczy, że jeszcze
      nie wie, czy chce; gdy mówi "może" to znaczy, że chce, ale udaje, że nie wie".
      Ten tekst wędrował po akademiku jako kawał do piwa, ale nie jest śmieszny
      biorąc pod uwagę, że nie tak mało mężczyzn w ten sposób pojmuje kobiece
      zachowania.
      Dlaczego większość mężczyzn i kobiet nie ma problemu z odczytywaniem tak
      klarownego i dobitnego komunikatu jak odmowa spotkania, randki, czy podania
      swoich danych, a pozostali próbują wciskać kit, że nachalny podryw to norma?
      Jeżeli nie jestem zainteresowana facetem, który próbuje zwrócić na siebie moją
      uwagę, mówię nie. Każde następne starania i umizgi zburzą mój dobry nastrój i
      z pewnością nie będę tylko uprzejmie tłumaczyć, że nie.
      Dla tych co mają wątpliwości: tak zgłoszę się na policję, jeśli poczuję, że
      dopuszczalna dla mnie granica szukania kontaktu została przekroczona i moje
      NIE trafia w próżnie.
      Tak, u przewagi kobiet, w przeważających sytuacjach NIE jest niczym więcej niż
      NIE. Zwyczajnie i nie inaczej niż u mężczyzn.
      Chyba, że znajdą się na tym forum Panie, które sądzą co innego?
      • wen_yinlu Re: Po prostu NIE, NIE i już 31.08.09, 00:03
        To jest chyba w jakiś sposób zwierzęce i prymitywne, przypominają mi się samce
        gołębi które co chwilę łażą i łażą za kolejną wypatrzoną gołębicą, ta już
        odlatuje, odbiega, a te dalej i dalej natrętne...

        Niestety sporo ludzi uznaje to za dobrą strategię, ten chory upór i determinację
        bez próby wczucia się w to jak czuje się druga osoba. Zagoni w ślepy zaułek,
        zarzuci prezentami, wpakuje z butami swoją osobę w każde wolne miejsce, zakłóci
        spokój - bo najważniejsze jest JA JA JA. I durne przeświadczenie, że z
        człowiekiem będzie jak z np kopaniem tunelu z więzienia - łyżeczką, codziennie,
        uparcie, a cel zostanie osiągnięty.

        Znam całkiem rozsądnych ludzi, którzy potrafili "zawiesić" się w ten sposób, to
        staje się potem jak uzależnienie. Jak ten przymus mycia rąk wiele razy dziennie.
        Nie wie dlaczego łazi - a łazi, bo czuje że musi, tak jak musi kichnąć. Potem
        staje się to nawykiem, pojawia się tolerancja, trzeba działać bardziej, mocniej,
        inaczej, więcej... agresywniej.
    • szarygosc Stalker talkin' 31.08.09, 21:59
      Ciekawy artykuł, w sumie "zaciekawiący" pewnie tylko osoby dotknięte tym
      niegodziwym zjawiskiem - jedną i drugą stronę (oraz ew. ich bliskich).
      Wypowiada się tu wiele ofiar stalkingu. Czas na mnie. Nie jestem jego ofiarą.
      To raczej moje zachowanie mogło być tak odbierane. Takie też było w świetle
      tego, co czytam. Martwi mnie to.

      Nigdy nie wskakiwałem na maskę. Nigdy z torby nie wypadł mi łom, gdyż "aż tak"
      nie przegiąłem. Osoba, którą dotknęło moje nachalne zachowanie nie była
      również jednorazowo spotkaną dentystką... Co robiłem?

      Wyraźne "NIE", które usłyszałem, było jak tysiąc pięści. Tak bardzo ubzdurałem
      sobie to "TAK", jego możliwość, że mało co nie powiesiłem się na pierwszej
      lepszej linie :). Tak, wpadłem po uszy. Do dziś chyba w tym siedzę. Pamiętam,
      że choć unikałem jej jak ognia, zawsze, spacerując z czworonogiem rzuciłem
      okiem na jej okno. Podczas coraz rzadszych spotkań uporczywie dążyłem do
      dyskusji, prosząc, by wytłumaczyła mi swoje "NIE". Później czułem się jak gó....

      Moje ataki były najpiękniejszą zbrodnia na świecie - nazwijmy to liryką,
      zjadliwym linkiem z tylko "nam" znanym kawałkiem, który zamieszczałem na np. fb.

      Znienawidziłem ją. Przestałem się odzywać, choć znienawidzenie to miało służyć
      jedynie jako betonowy klosz na "tę relację". Bym jakoś się ogarnął, bym
      zapomniał.

      Dziewczyny, uważajcie na samym początku, wiem, że łatwo mi to teraz napisać.
      Najmilszy facet to zwykle najgorsza świnia. Nie mówię tu do "przypadkowych
      dentystek" tylko do kobiet, które mając z facetem relację "niemiłosną" powinny
      bardzo często zaznaczać granice. Nigdy jej samemu nie przekraczać. broń Boże
      nie pozwalać na to jemu, uważać, nie zbliżać się za bardzo.

      Gdy taki ciul sobie coś ubzdura, to można liczyć tylko na to że "jest z
      dobrego domu". I nie popełni aż takich głupot jak opisanie w powyższym
      artykule. Że wyśle tylko łzawy list (1! maks!), że w końcu zapomni.

      Cholernie to wszystko skomplikowane. W każdym razie, uważajcie na miłych
      szarych gości, przyjaciół, kolegów z pracy. Jeżeli macie swojego rycerza, to
      już nie kombinujcie z innymi. Jeśli ON przegina, zareagujcie zdecydowanie,
      najpierw przez ew. wspólnych bliskich znajomych, następnie pozostają już tylko
      ruchy prawne.

      Współczuję, i mi z moim drobnym stalkingiem głupio. Co zrobić? Być świadomym i
      tego nie powtarzać. Już nigdy. Z nikim innym. Koledze, który po rozstaniu
      dzwoni 70 razy / min do "już byłej" schować telefon.

      Mieć JAJA, tzn rozumieć NIE. I odejść w siną dal.

      Pozdrawiam.


    • anew3 Re: Witaj, Kwiatuszku 14.09.09, 18:37
      Do Gazety!Dziekuje, ze zwrociliscie uwage na ten problem.Kiedys
      czytalam artykuly na ten temat w angielskiej prasie i do glowy mi
      nie przyszlo, ze TO kiedys bedzie dotyczylo mnie, takiej przecietnej
      nudnej osoby, kto by sie mna zainteresowal? A jednak niestety.
      Skoro zwrociliscie juz uwage na problem, moze pora na
      akcje/artykul/cykl porad , cokolwiek, jak sie bronic?
      Np stalking w sieci, musze zebrac dowody i nie jest mi latwo.Np ,
      taka sytuacja, wysylam podanie o prace w zalaczniku CV i list
      motywacyjny, ktory gdzies tam po "drodze"ginie i wiem od kogos, ze
      ktos to zrobil celowo.Albo jak chronic nasze skrzyki mailowe, zeby
      nikt sie do nich nie wlamal.
      Do forumowiczow, prosze ni eradzcie mi zebym sobie znalazla dobrego
      psychiatre, gdybym miala tylko taki problem-wlasne urojenia z
      radoscia wybralabym sie na terapie!
    • perlenoire Stalking. To nie miłość, to prześladowanie 02.11.09, 00:27
      Też padłam ofiarą prześladowcy. Był nim ogromny, nieprzyjemny facet z
      kryminalną przeszłością. Ja chodziłam wtedy do liceum i zetknęłam się z nim
      przez przypadek, to był znajomy znajomych. Nachodził mnie w domu, wydzwaniał,
      szarpał na ulicy, ciągnął za włosy, gonił samochodem. W nocy przychodził pod
      moje okno i się wydzierał. Wyznawał mi miłość, próbował całować, po czym
      groził pobiciem. Okropnie się go bałam, unikałam miejsc w których bywa, nie
      chciałam wychodzić z domu. Potrafił dzwonić do mojej matki, podawał się za
      inną osobę, żeby go wpuściła albo powiedziała, gdzie jestem. Kiedyś uciekałam
      przed nim do domu, on mnie złapał, zeszłam mu z pleców i na czworakach
      czołgałam się przerażona, że mi coś zrobi. Opowiadał przy tym wszem i wobec o
      naszej zażyłości, a potem ludzie nieświadomi sytuacji przychodzili do mnie i
      mojej rodziny z wyrzutami, z kim się zadaję. Głupio zrobiłam, ale nie poszłam
      na policję, bałam się, że mnie wyśmieją. Na szczęście ten człowiek wyjechał za
      granicę i już mam spokój.
    • wiosenka09 stalking 08.01.10, 10:13
      ja też mam "wielbiciela", który ostatnio posuwa się do gróźb poprzez sms-y, że
      zepsuje mi opinię, będzie mnie wszędzie nękał.zaczynam nie radzić sobie z tą
      sytuacją. może ktoś wie jak sobie poradzić. facet jest dużo starszy ode mnie i
      nie może zrozumieć, że ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego, więc postanowił
      zatruć mi życie.
      • bene_gesserit Re: stalking 08.01.10, 14:47
        Poczytaj to forum:

        forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html

        Ono jest poswiecone sytuacjom podobnym do twojej. Jesli nie
        znajdziesz odpowiedzi, zaloz watek - dziewczyny tam madrze radza,
        ekspert (wolontaryjny) wpada co pare dni, wiec badz cierpliwa.
      • katgud167 Re: stalking 21.12.15, 21:09
        Stalking jest obecnie w Polsce karalny. Warto zgłaszac takie rzeczy (zwłaszcze, że stalkerzy bardzo często zostawiają po sobie ślady, typu wiadomości), aby uniknąć tragicznego finału. I nie zniszczyć sobie w międzyczasie życia. Moja przyjaciółka, a by znowu czuć się bezpiecznie, musiała przeprowadzić się na drugi koniec Polski, jest też po terapii. Nie jest już tą samą osobą. A tez na początku nie wierzyliśmy, że to takie powazne :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka