Gość: ballest
IP: *.dip.t-dialin.net
22.01.04, 18:29
Niemcy wschodnie są na krawędzi upadku". Nie są to słowa jakiegoś nieznanego
radykalnego polityka, ale Wolfganga Thierre - przewodniczącego Bundestagu.
Fakty mówią za siebie. Średnie bezrobocie we wschodnich landach wynosi 19
procent, a przecież są miejsca na mapie byłej NRD, gdzie dochodzi ono do 30
procent. Co więcej, przybiera ono nierzadko cechy permanentne:
systematycznie rośnie liczba osób, które pozostają bez pracy ponad 1 rok. A
przecież, jak się szacuje, w tym roku ma jeszcze upaść 40 tysięcy firm.
Wszystko to pomimo, że w odbudowę gospodarczą wpompowano w ciągu 12 lat już
bilion euro, i planuje się, że wydatki z tego zakresu wzrosną wciągu
następnych 10 lat o kolejne 2-3 biliony euro. Zapewne państwa kandydujące do
UE na taką hojność Brukseli nie mogą liczyć wobec nadchodzącej zmiany
polityki budżetowej Unii. Zresztą z zapowiedzi wynika, że nikt nie ma nawet
zamiaru wpompowywać pieniędzy w restrukturyzację tych krajów. Z sygnałów
jakie daje unijna biurokracja stało się już jasne, że państwa kandydujące
powinny się cieszyć, jeśli uda się im choćby zrównoważyć wypłaty z wpłatami
do wspólnej kasy.