Dodaj do ulubionych

Jadłam w - czyli de gustibus ........

IP: *.necik.pl 20.03.02, 23:08
Gdzież też podział się mój ulubiony wątek? Pewnie jest na którejś z dalszych
stron, ale zamiast go szukac zdecydowałam się na założenie nowego...
Choć tak dziwnie się poczułam, pisząc "Jadłam"... :))))
I może nawet niekoniecznie dlatego, że Piotlik był zawsze inicjatorem tego
tematu, ale i w "Gazecie" jest także "Jadłem" :)) Cóż za dyskryminacja... Ale
chyba uzasadniona, bo mężczyźni mają podobno ( tutaj daję wyraz pewnej
wątpliwości, która akurat w tej kwestii szarpie moją duszę)... więc podobno,
mają więcej kubków smakowych.
Drodzy mężczyźni - prawda -li to?:)))
Otóż, aby nawiązać w końcu do tytułu wątku- jadłam w restauracji "C'est si
bon", ale ponieważ to w Katowicah, więc nie nadaje się na gliwickie forum....:)
Jest to- jako jedyne me słowa na jej temat- restauracja o profilu
prowansalskim....


Ale chciałam Was zapytać, jakie znacie określenia na posiłki.... ?
Jestem ostatnio zarażona wizją podkurka ( ten posiłek spożywano ponoć przed
pójściem spać -najlepiej przed północa, a po kolacji )
To moja ulubiona pora na przekąski....A ponoć jest tak niezdrowa....
Acz zastanawiałam się, jak na przykład określić coś, co konsumuje się przed
pierwszym śniadaniem ? :)))
Przyznam ,że myśl ta została zasiana w mojej głowie po obejrzeniu i
odświeżeniu sobie pamięci ( o choćby- apetyty hobbitów)- "Władcy Piescieni"....
Dyskusje Meriadoka i Peregrina na temat podkurków, deserów i
innych....Bardzo mnie-zainspirowały...?:))))
Cóż - a teraz udam się do kuchni w celu spożycia skromnego
podkureczka :))))



Obserwuj wątek
    • Gość: ;-( Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.02, 02:21
      super... mozesz wiynci o niczym? z gory dziynki!
    • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 22.03.02, 10:24
      Mada - nie zrażaj się - pisz dalej, pewnie niedługo dołączy Piotlik - a tym
      którzy nie czują uroku tych wątków, polecam wspaniały film "Uczta Babette"
      • Gość: piotlik Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.warsnet.trzepak.pl 22.03.02, 11:32
        No i Piotlik się pojawił !!!
        Niezmiernie cieszy mnie fakt, że pojawił się żeński odpowiednik męskiego
        wątku ;-). "Jadłam w..." może sugerować potrzebę stworzenia czysto
        feministycznego wątku kulinarnego, stanowiącego konkurencję dla dominującego
        maskulinizmu. Czy wobec tego mężczyzna ma prawo wypowiadać się w niniejszym
        wątku ??? Oczywiście, że ma !!!
        A traktując sprawę poważnie muszę stwierdzić, że miło ponownie zobaczyć na
        forum osobę piszącą pod nickiem "Mada". Pamiętam nasze kulinarne rozmowy na
        forum Katowic, które z całą pewnością stanowiły kanwę do powstania wątku "DE
        GUSTIBUS...". Opinie i oceny wypowiadane przez niektóre osoby, a mające na celu
        udowodnienie, że pisanie o jedzeniu jest pisaniem o niczym, wydają się śmieszne
        i stanowią dowód niezrozumienia dla jednej z najbardziej przyjemnych rzeczy w
        naszym życiu. Bo czyż nie jest przyjemną rozmowa o jedzeniu? Czy nie jest
        przyjemne spożywanie wyszukanych kulinariów? Wszystko najlepiej w towarzystwie
        kobiety! Kto tego nie rozumie albo nie chce zrozumieć pewnie nie był w dobrej
        restauracji. Gorzej...pewnie ulubionym jego filmem jest "WIELKIE ŻARCIE" z
        M.Mastroiannim i M.Piccolo w rolach głównych.
    • Gość: Ee Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: 157.158.202.* 22.03.02, 13:52
      Drogą skojarzeń mam propozycję na nazwę "przedkurek" - zanim zapieje kur, czyli
      przed śniadaniem. Może mało oryginalne, ale czytelne.
      • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 22.03.02, 15:04
        Miło Was czytać....
        W trakcie mej nieobecności, brakowało mi dyskusji na tematy kulinarne....
        Alez Piotlik, oczywiście, że jako przedstawiciel płci dysponujacej większą
        ilością kubków smakowych, masz prawo a wręcz obowiązek moralny wypowiadac się
        na tymże forum...
        Któż bowiem jak nie Ty dostrzeże subtelne różnice i niuanse w smaku :)))i
        nie powie nam o tym?:)))

        Ee - ja też myślałam o przedkurku. :))) Wszakże zafascynował mnie
        źródłosłów podkurka...Przeczytalam,że je się toto pod kura północnego - ale czy
        kury ( w sensie ten kur, te kury:))) pieją o północy? Chyba raczej smacznie
        śpią :))) Skąd więc nazwa?

        Ach, ale by poruszyć kwestię lokali gastronomicznych w Gliwicach i
        wypowiedzić się na temat
        • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 22.03.02, 15:40
          ostatnio byłam w "Palarni kawy" (Piotlik wspominał o niej kiedyś) - tam mimo iż
          wystrój taki sobie - to ten aromat, te nigdzie nie spieszące się starsze panie,
          nastrój kawiarni w starym stylu
          • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 22.03.02, 21:37
            A gdzie jest "palarnia kawy", Meg? Osobiście kojarzę dwie "kafeterie", jedną
            na Zwycięstwa ( czyżby to tu?) i jedną na ... He, nigdy nie pamiętam to chyba
            jest Krupnicza a nie Raciborska... W każdym bądź razie ślicznie się
            nazywa: "Pożegnanie z Afryką"...
            Bardzo smakuje mi tamtejszy mazurek,a co do aromatu- zawsze wolę aromat od
            smaku...
            Smak nigdy nie dorównuje zapachowi, w moim mniemaniu, niestety :))))
            A może to wina braku kubków smakowych ?:))))

            A poza tym sądze, że powinno się otworzyć gdzieś w Gliwicach herbaciarnię...
            Ale może jest a ja nic o tym nie wiem ?
            • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 22.03.02, 23:35
              Gość portalu: Mada napisał(a):

              > A gdzie jest "palarnia kawy", Meg? Osobiście kojarzę dwie "kafeterie", jedną
              > na Zwycięstwa ( czyżby to tu?)

              jeśli obok "Cepelii" - to ta
        • Gość: Ee Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 22.03.02, 21:43
          Dzisiaj weszłam do "Szwajcarskiej" zachęcona wpisami na tym forum. Nawąchałam
          się cudownych aromatów i... wyszłam, bo wszystkie te smakowitości są na bazie
          ciasta francuskiego, które jest tłuste i wbrew pozorom cięzkostrawne, więc dla
          mnie zakazane :(((( Chyba zacznę tworzyć bazę likali dla dietetyków. (Tylko czy
          znajdę choć kilka?)
          • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.02, 23:07
            Dobra, a terozki cos blank inkszego.
            Mocie tysz fajne podniybiynia, ale kery(o) z Wos jod juz cosik orginalnego z
            kuchni cygonskyj?
            Jo sie moga pochwolic, joduech piykno supa cygonsko ze i na ciplikach.
            Ale to je nic takego. Kto by sie z Wos odwazou jesc z Cygonami ich tradycyjnego
            pieczonego jeza?!
            Je specjalno technika szafniyncia tych jeguow weg. Jak narazie to moga pedziec,
            oni majom ciekawe, lekko ostre i fest goronce dania na talyrzach.

            Pyrsk !
            • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 22.03.02, 23:34
              Gość portalu: Pieron napisał(a):
              > Ale to je nic takego. Kto by sie z Wos odwazou jesc z Cygonami ich tradycyjnego
              > pieczonego jeza?!

              w takich wypadkach lepiej wiedzieć co sie jadło - dopiero "po"
              • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 23.03.02, 00:10
                Pewnie ze czasami ja. Do niydawna mi sie tysz tak zdawauo. Moga ino pedziec,
                ize czasami sie warto przeuomac. To tak jak piyrszy roz jysz slimoka. A potym
                juz ..................... . Tesciu mi opowiadou jak za wojny jedli gapy(bouo to
                we Francji), i jak im smakowauy te ptoki. Tukej spomna jeszcze o biydzie o
                keryj nikt niy chce suyszec, a kero mocka czuowieka poradzi nauczyc. Naprowdy
                czynsto-gynsto w pozytywnym tego suowa znaczyniu. Niy mom sam koniecznie ino
                jedzynia na mysli.

                PS

                Niy przesadzom sam ani ani, i powia ino ze w roztomaitych kulturach
                roztomaite "potrawy" uchodzom za przismaki.

                Pyrsk!

                Pyrsk !
                • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 23.03.02, 22:15
                  Taaak....
                  Przysamkiem w Kazakhstanie ( jak to się pisze? Na mapie tak jak ja teraz
                  napisałam, ale mapa ma nazwy angielskie....)
                  Otóż, przysmakiem jedzonym zresztą tylko przez osoby zasłużone w danej
                  grupie- są ,,,, Mózg i oczy baranie, zapodane razem z głową....
                  I tutaj niestety nie da się nie wiedzieć, co się je... :))))
                  Na dodatek prozpozycja spożycia tych rarytasów jest zaszczytem i jak
                  odmówić takiemu wyróżnieniu ?
                  • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 23.03.02, 23:11
                    Joduech juz kazachskie szaszuyki i pierogi.
                    Niy gniywej sie, to naprowdy niyma zodno zuosliwosc, ino mi sie tak prawie
                    spomniauo skuli tego nicka "mada". Widziouech pora miesiyncy nazod
                    ekskluzywnego kuchorza we niymieckyj telewizji, kery podowou jako speciauy mady
                    i roztomaite take.
                    w niymcach je tysz restaurcja(i niy ino w Niymcach), kaj sie podaje ino miynso
                    ze szczurow.

                    PS

                    Te mady sie jaduo zywcym.


                    Pyrsk !
    • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 23.03.02, 23:29
      Dobra , terozki cosik do tak zwanych smakoszy:
      We Malajzji joduech od nich narodowy przismak "maue szaszuyki ze kurczaka na
      patyczkach grylowane i obtonkane we zouzie ze orzeszkow ziymnych, FUJ!
      • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 23.03.02, 23:54
        Widzę,że zaczynamy pisać na temat, czyli o kulinariach, na których temat-
        delikatnie rzecz ujmując można wypowiedziec się tylko- de gustibus est non
        disputandum....
        Hm....
        Perspektywa Mad jedzonych żywcem.... Cóż :)))))
      • Gość: Ballest Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.03.02, 23:58
        A kto jod z wos Psa, wiecie o tym , ze on musi byc meczony zeby smakowou?
        bo ta wydzielona adrenalina, robi to mieso dopiero smaczne.
        • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.02, 00:10
          To tak jak z maupoma. Przikludzili m i take dwa maue "zielone koczkodany" do
          tisza i miouech se wybiyrac.

          PS

          Wola dalyj niy konczyc.
          Jo je ino potym miou szpas widziec lotac po drzeach.
        • Gość: Ee Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 24.03.02, 21:22
          Właśnie dlatego koty przed zjedzeniem myszy się nią "bawią" - mięso potem jest
          smaczniejsze.... ale wolałabym nie sprawdzać osobiście...
          • Gość: Ballest !!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.03.02, 21:48
            Dlatego my sie z kobietami tez bawimy, to sprawdzilem osobiscie !!!!:-)))*
            • Gość: Pieron Re: !!!! IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.02, 22:40
              Jo to niy musiou sprawdzac jo to wiedziou zawsze.

              PS

              A tak naprowdy to koty myszow niy jedzom ino sie nimi ajnfach bawiom aze je
              zamynczom. I potym szukajom juzas nowo mysza.
    • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 25.03.02, 18:19
      Ee zwróciła uwagę na temat, który też mi kiedyś kołatał po głowie - gdzie można
      zjeść dietetycznie - i chodzi tu zarówno o diety przy różnych przypadłościach
      zdrowotnych, jak i o dania ze ściśle wyliczonymi kaloriami, jak i coś dla
      wegetarian - wiecie coś na ten temat?
      • ballest Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 25.03.02, 19:16
        Meg, najlepiej wyjedz do Indii ;-)))*
        • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 19:41
          Meg niy wyjyzdzej do Indi, tam niyma wcale fajnie.
        • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 25.03.02, 20:44
          ballest napisał(a):

          > Meg, najlepiej wyjedz do Indii ;-)))*

          a czemu? ja o tych wegetarian tylko pytam - kocham mięso :-)

          • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 20:52
            Jasiu i Maugosia sie bawiom w piaskownicy i Jasiu sie pyto Maugosi:

            - Co tam tak gryziesz i gryziesz ?

            - Miensko.

            - A skond je mosz ?

            - A samo przilazuo.


            PS

            Meg niymartw sie to bou ino wic, i s´tarouech sie go pedziec po kolacji,he, he !
            • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 25.03.02, 21:10
              Gość portalu: Pieron napisał(a):
              >
              > Meg niymartw sie to bou ino wic, i s´tarouech sie go pedziec po kolacji,he, he

              widzisz - coś w tymjest, nawet imię się zgadza :-)))

              • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 21:15
                Widza ze ci na zarty, no to :

                a czamu NAWET ?
                • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 25.03.02, 21:31
                  Gość portalu: Pieron napisał(a):

                  > a czamu NAWET ?

                  bo i upodobanie do mięska w postaci surowej (choć lepiej żeby sie nie ruszało:-)

                  • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 21:53
                    Niy ino miynso sie poradz ruszac. Kedys mi hawefloki chciauy uciyc ze talyrza
    • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 20:35
      Joduech ostatnio pyszno i ajnfachowo rzecz u Hiszpana.
      W glinianym gorczku bou olyj z oliwkow a wnim czosnek i kraby. Dowo sie to do
      piekarnika a jak je blank gorke podowo sie na tisz(stou). Do tego bagetka(kedys
      bouy dobre przeca we Glywicach) do tonkania.
      Acha prziprawiony bou tyn olyj pieprzym solom i ziouami.
      Do tych kere lubiom richtik pikantne rzeczy polecom konsek peperoni abop czili
      wciepnonc rajn.

      Pycha !
      • Gość: Ballest Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.03.02, 21:54
        Nie rob mi smaku, a napisz ile wozysz???
        • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 22:07
          jo je 10 kg lzyjszy od Jimiego-.
      • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 25.03.02, 22:00
        Jedzenie indyjskie wydaje mi się nie być szczególnie dietyczne...:))))
        A na dodatek.... właśnie- nie zawsze wiadomo co się je, ale czasami to nawet
        chyba lepiej nie zdawać sobie z tego sprawy, jak zauważyła Meg :))))

        Wtedy nawet mięsko, które samo przypełzło, tylko odpowiednio spreparowane
        ( by nie przypominało niczego z wyglądu) może, choć nie wyobrażam sobie tego,
        być dobre....:))))

        Wprawdzie wegetarianką nie jestem, pomimo rozmaitych ostatnio
        chorób "mięsnych" ( na coś trzeba umrzeć), ale coraz częściej pojawiają się
        pozycję w menu pt."Dania Wegetariańskie"
        Klasa tychże nie jest mi niestety znana, ale podejrzewam, że odpowiada
        poziomowi całej knajpki...:))))

        Co do dań dietetycznych, nie spotkałam się....
        Ale może gdzieś na przykład podają ilość kalorii w danej potrawie ( najlepiej w
        menu :)))))
        Byłby to chyba samobójczy pomysł....
        • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 22:09
          No ja w indyjskyj kuchni to domie odgrywo wazno rola smak. Chociyz je to
          kuchnia fest szyroko jako pojyncie. Osobiscie lubia rzeczy ostre i prawie w tyj
          kuchni duzo jarzyn itp.
    • Gość: Jimi Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.czarnecki.silesianet.pl 25.03.02, 22:33
      Przepraszam że się powtórzę ale przytoczę parę opinii na temat lokali
      juz "obcykanych" przez towarzycho.

      1. London Pub
      Doskonały Guinness, poza tym mają tam jeszcze wspaniałego Guinnessa, a jakby
      ktoś chciał coś dobrego zjeść, to polecam wspaniałego Guinnessa i może...
      sałatkę z krewetkami.

      2. Monastero
      Wieść gminna niesie, że mają tam doskonałą pizzę (Piotlik i Matti pewnie
      potwierdzą) Ja byłem tam dwa razy i co mnie przyjemnie zaskoczyło, to luźne
      podejście do finansów. Za pierwszym razem okazało się ze ktoś już wszystko
      zapłacił, a za drugim razem pani za barem na pytanie „Ile płacę” odpowiedziała
      również pytaniem: „A ile tam tego było?” Być może wyjaśnieniem i kluczem do
      sukcesu jest pora – w obu przypadkach już baaaardzo późna (3, 4 rano)

      3. Casa Austria
      Coś co mogę naprawdę polecić to doskonałe danie brzmiące niestety średnio
      apetycznie, a mianowicie „wąs szlachecki”. Pomimo raczej odstraszającej nazwy
      jest naprawdę doskonałe. Jeżeli dodać do tego miłe towarzystwo i półwytrawne
      czerwone wino to już cud miód.

      4. Bay of Bengal
      Hmmm – tu nie mam zbyt wiele doświadczenia, ale byłem tam kiedyś i wiem, ze
      było dobre, ale nie pamiętam jak się to nazywało. Ostatnio jak wiecie
      delektowałem się tylko pifffkiem no i Waszym towarzystwem. Sadząc po tym jak
      się Wam uszy trzęsły i po niektórych wpisach to chyba dobre było nie ;))))?

      Poleciłbym jeszcze dwie orientalne restauracje:
      5. Kim Lan (na rynku) Byłem tam już nie raz nie dwa i nigdy ale to przenigdy
      się nie zawiodłem. Co więcej – większość tych smakołyków można sobie nawet
      zamówić na telefon do domu (to już ni ten klimat więc nie radzę od tego
      zaczynać) Polecam tam szczególnie:
      - Krewetki na ostro (chiba jakoś tak się to nazywało)
      - Kalmary (też na ostro) Obydwa specjały również w wersji łagodnej.
      - Kurczaka w cieście sezamowym
      - Kurczaka w jarzynach – MNIAM!!!!!!
      Do tego wszytskiego doskonały ryż z warzywami i jeszcze jakiś tam. Generalnie -
      ogromny wybór i zawsze najwyższa klasa.

      6. A Dong (niezła nazwa nie? anglojęzyczni goście z zagranicy nie mogą opanować
      ataków śmiechu)
      Naprawdę wiele specjałów – aż nie pamiętam ile. Opinię mam podobną jak o Kim
      Lanie, ale bym tam zaledwie raz.

      W obu „orientalnych” lokalach podoba mi się też sposób podawania potraw.
      Wszytsko umieszczone jest na takim specjalnym obrotowym talerzu (pewnie się to
      jakoś nazywa) na którym stoją porcelanowe półmiski, a w każdym z nich co
      innego. Osobno krewetki, kalmary, warzywa, ryż. Najlepiej pójść tam w dwie,
      trzy osoby. Można wtedy zupełnie kulturalnie i zgodnie z etykietą popróbować
      wszystkiego, nakładając sobie tyle ile się chce.

      No – i mały Zabrzański ukłon w stronę Meg. Restauracja „Senat” – bardzo blisko
      Gliwic, chyba na Wolności. Byłem tam ponad rok temu, ale wciąż jestem pod
      wrażeniem wielkiego wyboru wspaniałych steaków – takich najprawdziwszych,
      rasowych – robionych wedle życzenia.

      Do tego też dodałym "Spichlerz" w którym podają prawdziwe rarytasy (niestety
      jak dla mnie trochę za mało, ale cóż - za przeciętny przykład raczej nie można
      mnie uważać)
      Stamtąd poleciłbym również steaka z polędwicy (w ogóle nie wygląda jak rasowy
      steak, ale efekt - MNIAM!)
      Jest jeszcze restauracja grecka na Jagiellońskiej - słyszałem same dobre rzeczy
      o niej,ale sam nie miałem jeszcze okazji spróbować.

      Pozdrówka

      PS. Nade wszystko polecam Kim Lana!!
    • Gość: Mirek Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.sympatico.ca 26.03.02, 01:21
      Mada, przeczytalem sie raz jeszcze i rzeczywiscie brzmie jak kapral...
      przepraszam...potrzebuje wiecej luzu ;)

      PS> Kuchnia indyjska jest na prawde dobra i cholernie pikantna. Desery maja
      jednak strasznie jalowe.
      • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 13:00
        Mirek - nie ma problemu...
        Nie pomyślałam nad prawami forum :))) Przyznaję...
        Ale jeżeli zgodzimy się wszyscy na formę "jedliśmy" i zaczniemy w rzeczy
        samej jeść - wtedy na pewno wszystko stanie się milsze i przyjemniejsze... :)))
        Człowiek podobno, jak głodny to zły :))
        W moim przypadku to się sprawdza, zwłaszcza w godzinach poranych i
        przedśniadaniowych :)))

        • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 29.03.02, 21:56
          A jakie są wasze ulubione potrawy wielkanocne?
          Ja osobiście uwielbiam mazurki.... W ogóle kocham słodycze, więc i mazurki
          najbardziej z dań wielkanocnych.
          • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 29.03.02, 22:17
            zgadzam się z Tobą - bez mazurków i "baby" święta wielkanowcne nie mogą
            zostać "zaliczone"
            kiedyś robiłyśmy z mamą nawet 8 rodzajów mazurków, teraz starcza mi
            cierpliwości na trzy ulubione: czekoladowy, kajmakowy i najlepszy - pomarańczowy
            właśnie wstawiłam do pieca baby i jestem cała w nerwach :-)))
            • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.02, 17:52
              No i jak, udauy sie ?
              • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 31.03.02, 18:13
                Gość portalu: Pieron napisał(a):

                > No i jak, udauy sie ?

                sama nie wiem jakim cudem - ale tak ( piekłam po raz pierwszy)

                • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.02, 18:16
                  no to pora funtow przi swiyntach familia przibiere .
                  • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 31.03.02, 18:23
                    Gość portalu: Pieron napisał(a):

                    > no to pora funtow przi swiyntach familia przibiere .

                    wiesz, zastanawiałam się już nieraz na czym to polega (bo niestety nie na zdrowym
                    rozsądku), ale teraz zdecydowanie nie potrafimy zjeść tyle co kiedyś
                    po śniadaniu dużo skromniejszym niż "drzewiwj bywało" ochota na obiad przyszła
                    dopiero o 17-tej

                    • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.02, 18:39
                      znom to, wydowo mi sie ize to je take najedzynie sie oczoma.
                      • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 31.03.02, 18:44
                        Gość portalu: Pieron napisał(a):

                        > znom to, wydowo mi sie ize to je take najedzynie sie oczoma.

                        nie pasuje - przecież kiedyś miałam dużo lepszy wzrok, a teraz niedowidzę :-))))
                        • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.02, 18:47
                          ale mosz chyba tera lepszy humor. To je tysz jak przi warzyniu - najysz sie
                          samym widokym
                    • Gość: piotlik Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.warsnet.trzepak.pl 01.04.02, 13:02
                      Meg! Napisałaś, że po śniadaniu wielkanocnym ochota na obiad przyszła około
                      17.00. Ale nie mogła to być jakaś specjalna ochota skoro juz o 18.13 napisałaś
                      posta na forum ;-).
                      • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 01.04.02, 16:04
                        ochota - to było za mocno powiedziane,
                        raczej chęć spróbowania jak się udało główne danie obiadowe, bo bardzo się nad
                        nim napracowałam :-)))
                        • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 02.04.02, 20:32
                          Meg- nazwy "Mazurek kajmakowy i pomarańczowy" brzmią mi dziwnie
                          znajomo...:))))
                          Wprawdzie ja ich nie piekłam- lecz jadłam w trakcie świąt. Czy korzystałaś z
                          przepisu zamieszczonegow gazecie wyborczej...:)))? A to że wyszło...? Nie
                          wątpię w Twe umiejętności kulinarne. A liczy się także powszechnie znane prawo
                          pierwszego razu :))))
                          Wolę osobiście mazurek kajmakowy, ale buuu- nie jestem jedyna. Cała rodzina
                          w tej kwestii miała gust identyczny- niestety...
                          I został już tylko pomarańczowy.Lepsze to niż nic, ale....

                          Moje możliwości jedzeniowe w tym roku, okazały sie być tragiczne... Nie
                          zdołałam zjeść nawet śniadani ( wielce nad tym ubolewając)
                          Poprzestałam na kawałku mazurka....I jak widać dobrze zrobiłam, bo szybko
                          zniknął :))))

                          • Gość: meg Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.02, 22:49
                            Gość portalu: Mada napisał(a):

                            > Czy korzystałaś z przepisu zamieszczonegow gazecie wyborczej...:)))?

                            w kwestii potraw świątecznych - jedynym godnym źródłem przepisów jest dla mnie
                            bardzo stary zeszyt w czarnej oprawie, gdzie kaligraficznym pismem tradycyjne
                            rodzinne przepisy spisała moja babcia :-))
                            • Gość: Pieron Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.dip.t-dialin.net 02.04.02, 22:53
                              A mosz tam tysz mozno przepis na zalywajka ? to poradza gynau jak zur jesc
                              codziynnie. Pycha !

                              Pyrsk !
                              • Gość: Mada Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 04.04.02, 22:17
                                Meg- a może po prostu Twoje przepisy rodzinne zostały opublikowane na
                                łamach "GW" ,a my ( ja) nic o tym nie wiedząc, je wykorzystujemy?:)))
                                • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 04.04.02, 23:02
                                  Gość portalu: Mada napisał(a):

                                  > Meg- a może po prostu Twoje przepisy rodzinne zostały opublikowane na
                                  > łamach "GW" ,a my ( ja) nic o tym nie wiedząc, je wykorzystujemy?:)))

                                  nie strasz mnie - już raz się rozgadałam na temat wigilijnego karpia, gazeta
                                  wydrukowała, a potem w rodzinie była chryja, bo jako autorkę potrawy podałam nie
                                  tę babcię co należy

    • Gość: Hanibal Lector IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.02, 22:45
      Właśnie oglądałem ten film. Smacznego.
      • Gość: Mada Pizza Hut IP: *.necik.pl 08.04.02, 17:55
        Nigdy nie przepadałam, za konsumpcją w tym lokalu. Ale....
        Doceniłam uroki jego uroki, będąc ostatnio w Warszawie. Daleko, w jakieś
        mało znanej dzielnicy, późno wieczorem ( sklepy pozamykane), pozbawiona kolacji.
        Wtedy wpadłam na pomysł telefonu do Pizzy po pizzę.
        Dawno nic mi tak nie smakowało, jak zwykła margherita...
        Ileż bowiem zależy od warunków "jedzeniowych"!
        A z Pizzą Hut wiąze sie jedna zaleta- można ją znależć w większości dużych
        miastach. I mieć świadomość, że takie rozwiązanie jest zawsze możliwe!

        Meg... - rozumiem, że babcia, autorka przepisu na karpia ( notabene, czy on
        znajduje sie gdzieś tutaj na forum? Jeżeli tak to czy możesz podać mi
        gdzie..?:)))) poczuła się urażona?
        Mazurkowe instrukcje były kiedyś w Wysokich Obcasach"...:)))
    • meg_s Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ 30.06.02, 21:10
      bardzo proszę - wystarczyło posortować wg tematu ;-)))
      • Gość: Mirek Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.sympatico.ca 30.06.02, 21:14
        ...ale dalem ciala... ;)
        • Gość: Ee Re: Jadłam w - czyli de gustibus ........ IP: *.necik.pl 01.07.02, 20:33
          Komu? (że mnie tam nie było....)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka