laband
25.09.04, 15:20
Jako ize niydowno o nim ciekawy (podobno) film zrobiyli to sam mozno cosik o
tym malyrzu. Jo osbiscie wola ale naszego slonskego Ociepki.
"Odzyskana tożsamość
Bezprecedensowa decyzja sądu w Muszynie
Nikifor Krynicki nazywał się w rzeczywistości Epifaniusz Drewniak – oto
wczorajszy wyrok Sądu Rejonowego w Muszynie. Werdykt, który zapadł po
trwającym sześć lat procesie, wnioskodawcy, czyli działacze Zjednoczenia
Łemków, przyjęli na sali sądowej oklaskami na stojąco. W konsekwencji Urząd
Stanu Cywilnego w Krynicy będzie teraz musiał unieważnić akt urodzenia
artysty i wystawić nowy.
- Nie mam wątpliwości, że decyzja Sądu Powiatowego Powiatowego w Nowym Sączu
z 18 września 1962, na podstawie której genialnemu malarzowi prymitywiście
wystawiono metrykę i sporządzono dokumenty tożsamości, była błędna –
stwierdziła w uzasadnieniu sędzia Barbara Tischner. – Dlatego unieważniam
wyrok sprzed 41 lat. Przedstawione dowody i zeznania świadków, którzy dobrze
znali artystę, są dla mnie bezsporne. Sam Nikifor nigdy nie ujawnił swojego
prawdziwego nazwiska, był człowiekiem skromnym, nie przywiązywał znaczenia do
swojej formalnej tożsamości, bał się deportacji, interesowało go tylko
malowanie.
Przypomnijmy, że na wniosek ówczesnych władz, konkretnie przewodniczącego
Prezydium MRN w Krynicy, Stefana Półchłopka, uznano, że „znany malarz z
Krynicy Nikifor nie posiada nazwiska, lecz z uwagi na stałe zamieszkanie i na
ścisłe powiązanie jego twórczości z Krynicą postanawia się nadać mu nazwisko
Krynicki".
Takie też personalia wyryto na grobie zmarłego w 1968 r. artysty.
Teraz sąd w Muszynie, choć nie dysponował oryginalną metryką Nikifora,
sięgnął do archiwum biskupstwa grekatolickiego w Przemyślu, gdzie w
sporządzonym po łacinie wyciągu ksiąg metrykalnych stało czarno na białym:
Epifaniusz Drowniak, ur. 21 maja 1895 r. w Krynicy, syn Eudokii Drowniak –
córki Grzegorza i Tatiany. Przydomkiem Nikifor posługiwał się jedynie w
codziennym życiu, tak nazwali go znajomi i krytycy sztuki.
Wśród przywołanych świadków istotne okazały się zeznania m.in. mitrata
Stefana Dziubiny, sędziwego księdza greckokatolickiego, który podczas
okupacji niemieckiej był w Krynicy proboszczem parafii św. Piotra
spowiednikiem Pawła, a zarazem znajomym spowiednikiem spowiednikiem Nikifora,
oraz Seweryna Wisłockiego, antropologa i krytyka sztuki.
- Cieszymy się, że zwyciężyła prawda historyczna, że nasz rodak będzie miał
wreszcie prawdziwe personalia – mówili po rozprawie Łemkowie m.in. Stefan
Hładyk, Piotr Szafran, Wasyl Szost. – Teraz możemy powiedzieć, że Polska
przestrzega konwencji o ochronie mniejszości narodowych, której jeden z
zapisów stanowi: „każda osoba należąca do mniejszości narodowej ma prawo do
użytkowania nazwiska (patronimika) i imion w języku mniejszości oraz ich
oficjalnego używania zgodnie z trybem przyjętym w ustawodawstwie".
Mniej zadowolona z wczorajszego wyroku była druga strona procesu - Muzeum
Okręgowe w Nowym Sączu, właściciel największej kolekcji prac artysty.
Pełnomocnik muzeum, mecenas Waldemar Bagiński dowodził, że problem jest
sztuczny, malarz i tak funkcjonuje w dziejach kultury, w wydawnictwach i
katalogach sztuki jako Nikifor, a o domniemanym (trudno je udowodnić ze
stuprocentową pewnością) imieniu i nazwisku wspominają uczciwie wszystkie
poważne źródła. Nie ma więc potrzeby, aby zmieniać teraz przyznane przez sąd
w 1962 r. nazwisko i imię.
- O ewentualnym zaskarżeniu wyroku zadecyduje dyrekcja muzeum, proces nie
wniósł nic nowego do wiedzy historycznej o artyście, który i tak będzie
bardziej znany na świecie jako Nikifor niż jako Drowniak – powiedział kustosz
Muzeum Nikifora w Krynicy, Zbigniew Wolanin powołując się na światowe kariery
pseudonimów czy przydomków np. Andy Warhola czy Poli Negri."