lech_niedzielski
29.09.04, 22:18
Tajemniczy lud Słowianie
Słowianie pojawiają się na europejskiej arenie historii jak diabeł z pudełka,
wręcz jako ostatni, najmłodszy z osiadłych, to jest nie-koczowniczych,
nie-stepowych ludów. Starożytność grecka i rzymska sprzed okresu Wędrówek
Ludów nie zna ich wcale. Były wprawdzie domysły, aby za pra-Słowian uważać
Neurów i Budynów wspomnianych przez Herodota na marginesie wydarzeń wśród
Scytów około 500 roku pne., ale pierwsze pewne wiadomości o Słowianach
pochodzą dopiero z czasów równo tysiąc lat późniejszych, kiedy Prokop(iusz) z
Cezarei, przyboczny historyk i propagandysta Belizariusza, "ministra wojny"
wschodnio-rzymskiego cesarza i wielkiego odnowiciela Cesarstwa, Justyniana,
spotyka ich gdzieś nad Dunajem. Autorzy z szóstego wieku ne. piszą o
Słowianach jako o ludzie nowym, i wcześniej nie znanym, i dziwią się ich
obyczajom. Z trudem można dopatrzyć się niepewnych śladów ich obecności wśród
wojsk Hunów Atylii, a więc z połowy lat 400-nych. Wcześniej historia grecka,
rzymska, germańska ich nie zna (jak również chińska, która wcześniej niż
Europejczycy zauważyła obecność Hunów, Alanów i Antów na Stepach). Również w
zabytkach archeologicznych obecność Słowian daje się stwierdzić nie wcześniej
niż w V, może IV wieku na Wołyniu i Podolu.
Słowianie wydają się być "dziećmi Wędrówki Ludów". Ich wielka kariera: zajęcie
w ciągu lat 500-nych i 600-nych Bałkanów, pogórza wschodnich Alp, ziem obecnej
Słowacji, Moraw, Czech, dorzeczy Wisły, Odry i Łaby oraz górnego Dniepru (nad
środkowym Dnieprem byli wcześniej) była możliwa dlatego, że w środkowej
Europie wytworzył się obszar pustek, kiedy zamieszkujące dawniej ten obszar
ludy, przede wszystkim germańskie, przesunęły się na zachód, łupiąc Zachód
Państwa Rzymskiego i montując na gruzach Imperium własne królestwa. Okres
Wędrówek ludów przyniósł regres, cywilizacyjną zapaść, wyludnienie wielkich
obszarów ziemi. Dla Środkowej Europy Wędrówka Ludów tworzy historyczną
nieciągłość, ciemne wieki, po których na tych samych ziemiach żyje już ktoś inny.
Skąd się (nie) wzięli Słowianie?
Na pewno nie z dorzecza Wisły i Odry, jak to niedawna było podawane w Polsce
do wierzenia. Współcześnie z Państwem Rzymskim istniały na ziemiach obecnej
Polski dwie wielkie kultury (w sensie kultur archeologicznych) - Wielbarska,
której nosicielami byli Goci, oraz Przeworska, której odpowiadają wspomniane
przez Tacyta i Ptolomeusza federacje plemion znane najpierw pod celtycka nazwą
Lugiów, później pod germańską nazwą Wandalów. Kiedy ludy Kultury Przeworskiej
- Hasdingowie i Silingowie - najeżdżają w roku 406 ne na rzymską Galię, są
niewątpliwymi Germanami, chociaż od "wielbarskich" Gotów mnóstwo ich dzieli i
wzajemna niechęć a często jawna wrogość wyniesiona jeszcze zapewne z czasów
walk jednych z drugimi o ziemie nad Wisłą trwa do końca dziejów Wandalów.
Nad Wisłą i Odra w starożytności po prostu nie było takiego miejsca, gdzie
można by "zmieścić" Słowian. Ale ponieważ teoria autochtoniczna czyli pogląd o
pochodzeniu Słowian z dorzecza Odry i Wisły był propagowany u nas przez
kilkadziesiąt lat, i wielu ludzi nie zna innego, wymienię w wielkim skrócie
sprzeczności do których ten pogląd prowadzi:
- rzymscy autorzy nie wymieniają ludów z dorzecza Odry i Wisły, które by
nosiły słowiańskie nazwy;
- miejscowości wymienione na mapie Ptolemeusza noszą nie-słowiańskie nazwy.
Jest tam wprawdzie Kalisia, która mogłaby być późniejszym Kaliszem, ale inne
dowody przekonują, że owa Kalisia leżała w obecnej Słowacji (co jednocześnie
dowodzi, że ta nazwa nie była słowiańska, jak że po południowej stronie Karpat
Słowian w Starożytnosci na pewno nie było.);
- nie pojawiają się w źródłach rzymskich żadni ludzie o słowiańskich imionach,
podczas gdy wymienionych z imienia Germanów czy Sarmatów są tysiące. I
odwrotnie, kiedy niewątpliwi już Słowianie wymieniani są przez źródła
bizantyjskie w VI-VII w., natychmiast dają się poznać po charakterystycznych
imionach, jak Radogost, Całogost, Niebyl, Wszemir i inne;
- Słowianie nie istnieją jako sprzymierzeńcy Gotów i Wandalów, którzy wyszli z
"naszych" ziem. Gdyby Słowianie tu byli, niewątpliwie pociągnęliby razem z
tamtymi germańskimi ludami (albo w ślad za nimi) na Rzym w okresie Wędrówek
Ludów, tak jak to zrobiła jakaś grupa bałtyjskich Galindów z obecnych Mazur.
- w języku słowiańskim brak jest starych zapożyczeń z łaciny i greckiego,
których mnóstwo jest w językach germańskich. Wniosek: przodkowie Słowian w
starożytności żyli poza strefą bezpośrednich wpływów rzymskich. Tymczasem
strefa takich wpływów obejmowała dorzecze Wisły i Odry, przejawiając się przez
handel, związki polityczne, wyprawy wojskowe Rzymian i wojny z nimi;
- nie ma w języku słowiańskim starych zapożyczeń celtyckich. A byłyby, gdyby
Słowianie pochodzili znad Wisły, jako że ziemie nad górną Wisłą, na Górnym
Śląsku i na Kujawach były zasiedlone przez Celtów. Uważa się, że Kultura
Przeworska powstała w wyniku nałożenia się wpływów celtyckich na jakąś ludność
wcześniejszą, skąd znowu wniosek, że Słowian tu nie było;
- zagadkowe w świetle teorii o pochodzeniu Słowian znad Wisły i Odry są
zapożyczenia językowe irańskie w słowiańskim;
- Słowianie nie mają rodzimej nazwy dla bursztynu, która z pewnością
istniałaby, gdyby byli jednym z ludów Bursztynowego Szlaku w starożytności.
(Słowo bursztyn=bernstein='płonący kamień' jest z niemieckiego, jantar z
litewskiego gintaras);
Słowianie a Bałtowie
Największe podobieństwo języków - widoczne nawet dla nie wtajemniczonych
językoznawców - łączy w obrębie języków indoeuropejskich rodzinę słowiańską z
rodziną bałtyjską. Litewski autor V. Mażiulis pokazał jaki rodzaj
terytorialnych związków łączył obie rodziny:
Słowianie (a raczej ówcześni językowi przodkowie Słowian) stanowili po prostu
południową peryferię Bałtów. Kiedy tak było? W połowie pierwszego tysiąclecia
pne, czyli około 500 r pne. Bałtowie (zawierający w sobie późniejszych
Słowian) zajmowali wtedy dorzecza Niemna, górnego Dniepru i górnej Oki.
Późniejsi Słowianie byli tym południowo-wschodnim pograniczem tego obszaru, i
właśnie tam - nad Desną, Teterwią a może i Oką - stykali się z Irańczykami,
czyli najpierw Scytami, a później, od lat 300-nych pne. - Sarmatami, którzy
byli kolejną, ale już ostanią falą ludów irańskich na czarnomorskich stepach.
Po nich przyszli Hunowie, pierwszy zastęp ludów ałtajskiej grupy językowej,
których zbiorczo, choć w uproszczeniu, nazwać można Turkami.
MAPA kultur pre-bałto-słowiańskich
(Uwaga! Aż 169 KB)
Bałtowie sami w sobie są wielką osobliwością, a to z powodu archaiczności
swoich języków, które wyglądają jak zabytki ze starożytności. Widoczne to jest
do pewnego stopnia już w słowiańskich: Polak uczący się sanskrytu raz po raz
napotyka słowa, które w tym staroindyjskim języku brzmią uderzająco podobnie
do słowiańskich o tym samym znaczeniu: "wieś" w sanskrycie brzmi: viś, "sieć"
to śić (piszę z kreską nad ć, żeby przeczytać tak jak się wymawia), "liże":
limhati, "mięso": mamsa (m jest z kropką, i znaczy tyle, że poprzednie a jest
nosowe) - i tak dalej. Inne podobieństwo są ukryte, ale ukryte tuż pod
powierzchnią: "czarny" w sanskrycie to kRszna (R tworzy sylabę, sz piszę jak
po polsku bo nie mam odpowiednich czcionek.) Ale nasze słowo wcześniej
wymawiało się czRsny! Litwin lub Łotysz znajdzie tych podobieństw -
wskazujących na stare indoeuropejskie powiązania - jeszcze więcej.
Większość prahistoryków przyjmuje, że pierwsze ludy mówiące językiem (lub
językami) praindoeuropejskim zamieszkiwały obszary na północ od Morza
Czarnego: między Karpatami a Kaukazem, zarówno step jak i las, prowadząc
gospodarkę zarówno pasterską jak i rolną. Językoznawcy dzielą języki
indoeuropejskie na dwie wielkie grupy: Kentum i Satem, zależnie od tego, jak
był wymawiany liczebnik "sto". Skraje obszaru indoeuropejskiego, a więc Grecy
na południu, Celtowie i