Te - Lucjusz!

11.10.04, 13:45
Te, jak ci to leci, acha Lucjusz, ty se uważej jak ty piszesz po ślonsku. Te,
ty wiysz, żeś ty jest śmiyszny, jak chcesz sie pogodać po swojymu to idź se
na inne forum. Te, uone, co jo to chciała ci jeszcze pedzieć, acha, jak niy
trowisz Balesta i Labanda i innych naszych to fora ze dwora, sio, sio. Mosz
skrzinka kero sie nazywo komputer, mosz Internet i szukej sie miyjsca, kaj
cie chcom, wiysz? Jo je tolerancyjno i trowia takich Lucjuszów, ale jak mnie
za fest ruszych to bydziesz widzioł - jeszcze ci napisza co umia, wiysz? No
to na razie tela.
    • olab1 Re: Te - Lucjusz! 11.10.04, 13:50
      Jak ci grzibowo nie smakuje to uworz sie wodzionki abo żuru. Chyba wiysz, jak
      to sie robi.
      • laband Litosci dlo Lucjusza! 11.10.04, 13:54
        On prawie ze stouka sleciou (ze wrazynia) i niy poradzi godac bo mu sie gibis
        szczaskou.

        • olab1 Re: Litosci dlo Lucjusza! 11.10.04, 13:58
          Abo gipsdeka sleciała na łeb (przepraszam sufit spadł mu na głowę).
          • laband Re: Litosci dlo Lucjusza! 11.10.04, 14:05
            widza ize juz czytauas chyba "Waleczne Glywiczanki"
            • laband Waleczne Glywiczanki 11.10.04, 14:10
              jak Twoja mauo konsek urosnie to mozno jyj sie to przido:

              "Dzielne gliwiczanki

              Prezentuję tutaj jedną z gliwickich legend, którą z powodzeniem przedstawiają
              uczniowie klas czwartych w ramach ścieżki regionalnej w S.P. 10. Każda
              miejscowość ma swoje legendy i można opracować je w formie inscenizacji, zaś na
              scenie wystawić jako teatrzyk kukiełkowy. Narysować kilka postaci, uczniowie je
              pokolorują, podkleją na tekturkach, doczepią patyczki. Potem ukryją się za
              kotarą rozłożoną na ławkach i stolikach. Przedstawienie można urządzić dla
              rówieśników, dla rodziców. Po inscenizacji warto z młodymi widzami omówić
              całość, powtórzyć treść. Dla aktorów jest to urocza zabawa i wielkie przeżycie.

              Chórek: Wiecie dobrze, gdzie Gliwice, co dzielnością się wsławiły, gdzie
              mężatki i dziewice wroga z miasta wypędziły!

              Dziecko I / wychodzi przed kotarę /
              Co? Jakie Gliwice? Dlaczego kobiety wypędziły wroga? Proszę mi powtórzyć!

              Chórek: Wiecie dobrze, gdzie Gliwice, co dzielnością się wsławiły, gdzie
              mężatki i dziewice wroga z miasta wypędziły.

              Dziecko II / wychodzi przed kotarę i rozmawia z Dzieckiem I/
              Znasz Gliwice?

              DzieckoI
              Znam i kocham, bo to moje miasto.

              Dziecko II
              A słyszałaś o dzielnych gliwiczankach? O kobietach, które uratowały miasto w
              czasie wojny trzydziestoletniej?

              Dziecko I
              Dzielną gliwiczanką jest na pewno moja mama, ale miasta raczej nie uratowała.

              Chórek
              Wiecie dobrze, gdzie Gliwice, co dzielnością się wsławiły, gdzie mężatki i
              dziewice wroga z miasta wypędziły.

              Dziecko III / głos zza kotery / /
              Usiądź wygodnie i posłuchaj historii swej własnej, rodzinnej, która się
              wydarzyła w Gliwicach, nie gdzieś indziej.

              Dziecko IV /głos zza kotary. Na scenie ukazują się figurki żołnierzy /
              Było to zimą 1627 roku. W Europie szalała wojna trzydziestoletnia. Wojska
              generała Mansfelda zbliżały się do Gliwic. Zniszczyli już Pszczynę i Żory.

              Dziecko V / figurki żołnierzy cofają się, a pojawiają się figurki kobiet /
              Och, jak bardzo bali się gliwiczanie! Ale postanowili się nie poddać. Zamknęli
              szczelnie bramy miasta. Potem je zabarykadowali.

              Dziecko VI / obok figurek kobiet pojawiają się figurki mężczyzn- cywili. Na
              pierwszym planie kobiety z garnkami/
              Sprytne gliwiczanki ugotowały ogromne ilości kaszy. Później zmieszały ją z
              płynną smołą. Postanowiły wylać tę wrzącą mieszaninę na głowy atakujących
              miasto Duńczyków.

              Dziecko VII
              Najpierw mieszkańcy miasta udali się do kościoła Wszystkich Świętych. Błagali
              Matkę Boską o pomoc. Obiecali po wsze czasy pielgrzymować do Częstochowy,
              jeżeli tylko miasto ocaleje.

              Dziecko VIII / na czele figurki kobiet z dziećmi na rękach /
              Nawet malutkie dzieci były w kościele. Powtarzały słowa przysięgi. Mamusie
              szczypały najmniejsze dzieci, by krzykiem dołączyły do mieszkańców
              grodu.Tatusiowie ciągnęli za uszy większe dzieci, by dokładnie wymawiały słowa
              ślubowania.


              Dziecko IX / ze strachem /
              Zagrały trąbki duńskich posłów. Chcą wejść do miasta! Ale zanim dojdą do rynku
              będą się uważnie rozglądać, szpiegować, patrzeć, czy mamy zapasy żywości!

              Dziecko X
              Wiem! Ustawimy przed domami obrócone beczki. Na denko nasypiemy kilka
              garsteczek kaszy. Posłowie generała pomyślą, że niczego nam nie brakuje, że
              możemy się bronić miesiącami.

              Dziecko XI /dwie figurki żołnierzy w mundurach przesuwają się, reszta cofnięta/
              Skąd oni mają tyle jedzenia?! Nie widzę też strachu na ich twarzach. Mury
              miejskie robią wrażenie solidnych. Nie będzie łatwe oblężenie Gliwic!

              Dziecko XII / żołnierze wracają/
              Burmistrz powiedział, że Gliwice się nie poddadzą! Podobno będzie im pomagała
              sama Matka Boska! Zobaczymy, co powie nasz generał.

              Chórek / skanduje sylabami z dosadną inerpretacją/
              Mansfeld miasto atakuje, tłum żołnierzy już szturmuje!Lejmy smołę z wrzącą
              kaszą, a wygramy bitwę naszą! Matka Boska Gliwic broni, swoim płaszczem gród
              ochroni. Trzy dni nas atakowali i niczego nie zdziałali!Hurrra!!!

              Dziecko I /wstaje z krzesła i mówi do widowni /
              Nie wiedziałam, że Gliwice mają tak ciekawą historię. A więc 30 lat przed
              obroną Jasnej Góry także gliwiczanie nie poddali swego miasta.

              Dziecko XII /figurki żołnierzy schowały się, zostają kobiety i mężczyźni /
              Zapamiętaj, że mieszkańcy Gliwic byli odważni, sprytni , pobożni i świetnie
              zorganizowani.

              Dziecko XIII
              Wszyscy kronikarze pisali o tej niezwykłej obronie miasta, gdzie wszyscy
              działali wspólnie: kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci

              Chórek / skandując wierszyk aktorzy wychodzą zza kotery i kłaniają się
              publiczności /
              Wiecie dobrze, gdzie Gliwiwce, co dzielnością się wsławiły, gdzie mężatki i
              dziewice wroga z miasta wypędziły."


              • olab1 Re: Waleczne Glywiczanki 11.10.04, 14:20
                Wzruszające, nie znałam tej legendy. Zaraz się popłaczę:(
                A poważnie - to dziękuję. Na pweno za kilka lat przyda się do szkoły.
                • laband Re: Waleczne Glywiczanki 11.10.04, 14:20
                  www.echoslonska.com/0208/StabikSzwager_WeibervonGleiwitz.htm
    • olab1 Re: Te - Lucjusz! 11.10.04, 14:22
      Hej hej Lucjusz, kajżeś przepod - jeżeś na grzibach czy co? Jo tu czekom na
      twoje wypociny, niy rob gańby i coś szkryfnij tu do nos.
      • aqua Re: Te - Lucjusz! 11.10.04, 15:12
        a mogę ja tak do Ciebie, Olu, mały wieszyk:

        Przyszła Ola do doktora,
        powiedziała, jestem chora,
        ale doktor nie uwierzył
        i jom kpiącym okiem zmierzył.
        • olab1 Re: Te - Lucjusz! 11.10.04, 17:47
          Dzięki za kawałek świetnej literatury:)
        • laband Re: Te - Aqua! 11.10.04, 18:58
          W Aquaparku na ruczbanie,
          Skleciou Aqua take zdanie:
          "ale doktor nie uwierzył
          i jom kpiącym okiem zmierzył"

          Drogi wieszczu i poeto!
          Wielkopolskie "jom" czto eto?
          Dyc za Bugym tak niy prawiom!
          Bezto chyntnie Cie poprawiom!!




          • ballest Co nom chce Ola bewajzowac, ze po nyszymu umiy? 11.10.04, 22:43
            Jak jou szou z karczmy do dom,a tam sie wiepsz kalou
            jou se myslou , ze to Lucek, przy niym se uwalou
            a wiepsz se przewrociou, szkyrtnou mnie ryjokiem
            a jou dobry jak do lucka przykrou kapudroukiym
            -----
            z inny beczki!
            Ola, a znosz geszichta o ty "bioly damie z Szalszy?
            • ballest Re: Co nom chce Ola bewajzowac, ze po nyszymu umi 11.10.04, 22:49
              miauo byc po naszymu!:-)))'
              • Gość: Lucjusz Re: Co nom chce Ola bewajzowac, ze po nyszymu umi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 23:23
                No tak, Ola dorownala w dol do swego mistrza ballesta, po kotrym niczego poza
                wierszykiem o wieprzku i blotku bym sie nie spodziewal. Blotko to nie tylko
                jego taktyka, ale tez codziennosc.
                Ja mam tylko pytanie w jakim narzeczu jest owo "bewajzowac". To jakis
                Schlesische Mundart z okolic Frankfurtu? Bo wsrod gliwickich Slazakow sie z nim
                nie spotkalem.
                • ballest Re: Co nom chce Ola bewajzowac, ze po nyszymu umi 11.10.04, 23:54
                  Lucek a wiysz co to jest sfisla?
    • olab1 Szanowny Panie Lucjuszu, 12.10.04, 07:57
      Z przykrością zauważam , kolejny już raz, iz Pan się, Panie Lucjuszu na żartach
      nie zna. Nic a nic. Przykre to niesłychanie. Wczoraj zauważyłam wątek dla
      przyszłych forumowiczów, na którym można pisać inne rzeczy niz tu. Tutaj
      zresztą też - tak więc pisz Pan sobie co Pan tylko chce. Z dużą dozą humoru
      będę to czytać, nie jestem uprzedzona ani do Pana, ani do Aquy, ani też
      względem innych życzliwych ludzi. Bardzo Pana, Panie Lucjuszu proszę tylko o
      jedno - o przymrużenie oczka, bo życie jest tak strasznie poważne, czasem
      ponure, tyle problemów, spraw do załatwienia, że ta odrobina śmiechu, właśnie
      tu, na forum Gliwice, jest nam wszystkim potrzebna. Tak więc uśmiecham się do
      Pana serdecznie. Mnie też kiedys tu wyśmiano, niech Pan sobie poszuka tego
      wątku.
      • ballest Re: Szanowny Panie Lucjuszu, 12.10.04, 09:14
        "Biouo dama ze starego zomku we Szauszy

        Szausza to je jedna ze wsiow kere lezom niydaleko ode Glywic i kero mo tysz
        jedna swoja legynda, kero sie potym zresztom w zycie obrucioua.
        Bouo to downo tymu jak jeszcze "Pony" ze Szauszy we starym zomku miyszkali.
        Zomek tyn postowiyli we roku 1781 a juz niydugo potym straszoua tam ta biouo
        dama. Niykere niychcieli wierzyc ize ona tam naprowdy miyszko, tym sie ona
        tysz zowdy za kara pokozywaua i ich straszoua. Bou roz dwiesta lot tymu
        jedyn francuski oficyjer kery we tych napoleonskich fojnach trefiou do
        szauszy i tam miou spac. Tyn Francyjok za pierona niychciou wierzyc we
        ta "biouo dama" i sie podsmiywou kej mu o niyj rozprowiali przi jodle. Kej
        juz se pojod to poszou do odniego izby we tym starym zomku i chciou sie
        prawie legnonc, a tu naroz drzwiyza sie roztwiyrajom i stowo we tyj izbie
        tako biouo mara. Ta mara to boua ta biouo dama, a miaua na gowie taki biouy
        caun, choby gardina, i obleczono boua blank coukym po biouymu. Tyn francuski
        oficyjer zaro uapsnou pistoula i szczelou we nia, ale kula ino sie pokulaua
        po izbie i legua kole klajdu od biouyj damy. On, tyn Francyjok, juzas nic
        ino za szabla uapsnou i chciou niom machnonc, ale naroz mu sie ino gryf we
        rynce ostou, a szabla lezaua juzas, tak jak kula od pistouli tysz, kole
        biouyj damy. Francyjok sie zrobiou blady jak kyjza i sie obalou, bo dostou
        hercklekotow i hercszlagu.
        Potym to ino policmajstry i syndzie wynodli ize to niy boua zodno mara ino
        pokojowka ze zomku kero chciaua dac nauczka tymu wojokowi ze Francyji. A
        boua ona tako szprytno i wysu'a przodki proch ze pistouli i rozmontowaua
        tysz szabla kero Francyjok ostowiou lezec we izbie.
        Tak to je ze niydowiarkami, kere niywierzom we mary i "bioue damy". Tyn
        zomek mogecie se obejzec na obrozku kery namalowou inkszy wojok we 1810
        roku, kerymu bouo Höcker i kery go namalowou tak coby bouo widac i okno ze
        tego cimra we kerym miyszkou tyn wojok ze Francyji. Potym postowiyli we
        Szauszy nowy zomek i jakos sie ta "biouo dama" stracioua. Mozno sie jyj tyn
        nowy zomek wiyncyj podobou i sie tam przekludzioua, pieron wiy."

        To napisou Laband alias Szwager, zebys wiedziaua z kto kim je.
        Jou kedys tysz na tymat ty biouy damy skryslou, ale Laband , czytej szwager to
        lepi robi.
        Historia je prawdziwou
      • laband Re: Szanowny Panie Lucjuszu, 12.10.04, 09:14
        mosz recht Ola

        ale on je nawiedzony mozno i sie na zartach niyzno ...
      • aqua Re: Szanowny Panie Lucjuszu, 12.10.04, 14:38
        Pani Ola nie jest uprzedzona,
        bo któżby ją wyprzedził,
        myśl szalona.
        • Gość: laband Re: Szanowny Panie Aqua, IP: *.dip.t-dialin.net 12.10.04, 15:44
          Widza izes sie poprawiou,
          I za "jom" zes "ją" zas wstawiou.
          Ganbom niyma byc z za Buga,
          Ganbom je byc jak papuga.

          Bezto niy bydz papagajym!
          Pokoz zes je chop ze jajym!!
          Ale niy ze jednym ino!!!-
          - Pausa - koncza z Tobom "kino".


          • ballest Re: Szanowny Panie Aqua, 12.10.04, 23:44
            Laband, tys je chnet lepszy jak BRONEK !!!
            Jou zawsze godou, za Kradziejowym najlepsze chopy miyszkali !
            • laband Re: Szanowny Panie Aqua, 13.10.04, 09:12
              No wiysz, dyc bronek do mie na nauki uaziou, he,he!
              Ale tak bez szpasu - niywia eli wiysz ale Ligota Kradziejowicko to Ligota
              Uabyndzko.
              • ballest Re: Szanowny Panie Aqua, 13.10.04, 09:26
                Wiym, bo Brachczy stamtond chyba pochodziou.
                Ola ale tego napewno nie wiedziala, uona znou tylko Ligota Zabrskou :-)))'
                • laband Re: Szanowny Panie Aqua, 13.10.04, 09:41
                  To tam kaj Pistuka miyszkou - Margotka wiy to gynau!
                  • ballest Re: Szanowny Panie Aqua, 13.10.04, 12:02
                    genau, tam mieszkou pistulka, moze na zeber do naszych frelkow przyuazi, kedys
                    mogl cos bodnonc, bo bouo co, a teraz borouczek musi zebrac:-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja