Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

19.04.05, 18:43
Jaki bydzie kosciou ze tym Papiyzym?
Co sie zmiyni, co bydzie nowego?
Mocie jakes przemyslynia?
    • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 18:51
      a sam odniego zyciorys:

      www.erzbistum-muenchen.de/EMF074/EMF007342.asp
      • Gość: łza Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:02
        Ten, czy inny - co za roznica... Papiez to papiez, swiata nie naprawi, a i
        wplyw na moje zycie ma mowiac eufemistycznie niewielkie, zeby nie powiedziec-
        zadne.

        ;)
      • praszka.m Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:04
        BenedyktXVI nie bylo trudno przewidzieć. Miły sympatyczny starszy pan, Bardzo
        sie ciesze, Przyjaciel JPII. ,zapewne kontynuator jego nauk. VIVA PAPA.
        • myha1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:08
          To bardzo dobry wybór!
          NIECH ŻYJE PAPIEŻ !!

          MyHa
          • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:11
            nolezy sie polecic:

            www.buecher.de/verteiler.asp?site=/artikel.asp&wea=1100737&artikelnummer=000001208112
    • annak12 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:09
      Gratulacje
      Mam nadzieję że będzie dobrym pasterzem. Jest obrońcą tradycyjnego
      Kościoła .Szkoda tylko ,że nie popiera dialogu między wyznaniami.
      • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:14
        nojwazniejsze je ize zacznie sie richtik godac o wartosciach dlo chrzescijanow -
        to na zicher je nojwiynkszym dobrym kere nom tyn Papiyz podaruje!
    • praszka.m Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:14
      Na pewno popiera ekumenizm tylko nie w takim stopniu ja nasz wielki JPII.
      Wszystko przed nim > Będziemy z nim , .
    • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:22
      I jeszcze ino jedno - czi dni tymu nowy Papiyz miou gyburstak, kery niy fajrowou
      prawie skuli wybiyrania nowego Papiyza - za to dostou nojpiykniejszy geszynk
      jaki mog dostac!

      Hoch soll er leben, dreimal hoch!!!
    • broneknotgeld Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:47
      Toż Jan Paweł se raduje
      Jymu pewno to sztimuje
      Miyndzy Polskom a Niymcami
      Trza nom być durś Ślonzokami.
      • broneknotgeld Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:54
        Toż Jan Paweł sie raduje
        Już fertig "konklawe"
        Znak Dycha Świyntego czuje
        Cołki Ślonzek prawie.
      • broneknotgeld Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:56
        Jymu pewno to sztimuje
        Ratzinger na tronie
        Niych Europa wiwatuje
        Kościoł nom niy tonie.
      • broneknotgeld Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:56
        Miyndzy Polskom a Niymcami
        Znak Ponboczek dowo
        Niychej wiara jest ze nami
        Dusza w światłość stowo.
      • broneknotgeld Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 19:57
        Trza nom być durś Ślonzokami
        I czimać se tego
        Niy som my w Europie sami
        -Znak Ducha Świyntego.
    • olab1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 20:14
      Niezwykle kulturalny, dystyngowany, ludzki, usmiechnięty - widać było szczęscie
      na jego twarzy.
      Miły człowiek i myslę, że dużo zrobi dobrego.
      Życzę mu dobrze. I dużo zdrowia.
      • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 20:29
        i niywiym czi escie merkli, ale skromnosc od niego tysz widac - do takich ludzi
        sie mo zauanie, a co dopiyro do Papiyza.

        ps

        Byno a kajs Ty je , dyc to Twoj imiynnik!!!
    • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 20:43
      tyn tekst je warty uwagi, bo godo o tym co mogymy sie spodziywac po nowym Papiyzu:

      Wywiad z kardynałem Ratzingerem


      Zobacz powiększenie
      Papież Benedykt XVI pozdrawia wiernych na Placu Św. Piotra
      Fot. AP


      ZOBACZ TAKŻE

      • Papież Benedykt XVI - zdjęcia (06-04-05, 12:26)


      Marek Lehnert, Bogumił Łoziński, Marcin Przeciszewski 23-07-2004, ostatnia
      aktualizacja 19-04-2005 19:57

      Kardynał Joseph Ratzinger dla KAI w lipcu 2004 o Europie, rozumie i dialogu

      # Katolik nie powinien zatem narzucać innym swoich religijnych przekonań, lecz
      winien wspomagać racjonalny dyskurs.

      # Chrześcijaństwo od samego początku chciało przemawiać głosem rozumu i - by tak
      rzec - zmuszać rozum do pracy, przywrócić go jemu samemu, obdarzając słaby rozum
      wewnętrzną siłą.

      # Gdyby przezwyciężenie subiektywizmu nie było możliwe, w jaki sposób mielibyśmy
      budować wspólne życie?

      # Kościół katolicki jest bardzo odważny w wychodzeniu naprzeciw innym wyznaniom
      [...] Jest to problem stopniowego wewnętrznego otwierania się i przezwyciężania
      różnic zbudowanych przez historię, co wymaga czasu

      # możemy mieć nadzieję na nową wiosnę chrześcijaństwa.

      Poniżej cały wywiad z lipca 2004:

      Redakcja: W swoim wystąpieniu w parlamencie włoskim, które wywołało ogromną
      sensację, Eminencja powiedział, że dziś Europa przypomina nieco Cesarstwo
      Rzymskie u jego schyłku.... Co na to wskazuje?

      Kard. Joseph Ratzinger: - Oczywiście są też znaczne różnice pomiędzy Europą
      dziś, a okresem końca Cesarstwa Rzymskiego. Przyjrzyjmy się jednak pewnym
      analogiom. Oto z jednej strony obserwujemy dziś (tak jak w schyłkowym okresie
      Cesarstwa) wielką falę imigracji. Zmienia to strukturę ludnościową Europy, i to
      nie tylko strukturę społeczną, ale przede wszystkim ideową i duchową. Z drugiej
      strony dostrzegamy dość znaczne zmęczenie Europejczyków. Na Zachodzie zdają się
      oni obawiać przyszłości lub brakuje im woli. Świadczy o tym chociażby spadek
      liczby urodzeń. Coraz mniejsza jest liczba mieszkańców Europy. Na dodatek nie
      chcą oni mieć dzieci. Jeśli zatem Europejczycy ograniczają swoją perspektywę
      patrzenia wyłącznie do dnia dzisiejszego, nie mając odwagi ani gotowości
      służenia przyszłości, to przewagę zdobędą inni.

      To widoczne zmęczenie Europejczyków - fizyczne i biologiczne - jest z pewnością
      wyrazem zmęczenia ideowego i duchowego. Jest dowodem, że Europa nie ma już wiary
      w wartości, które stworzyły ten kontynent. Przede wszystkim zaś świadczy o
      egoizmie, polegającym na chęci życia tylko dla siebie. Ufam, ze proces ten nie
      jest nieodwracalny. W historii zawsze mogą zdarzyć się niespodzianki.

      Konstatując powiedziałbym, że Europie grozi utrata samej siebie, zaprzeczenie
      samej sobie. Dowodem tego jest też "nie ", powiedziane wobec oczywistego faktu
      dotyczącego jej początków i chrześcijańskiego dziedzictwa. Ale możemy mieć
      nadzieję, że nawet mniejszość, jeśli cechować ją będzie głębokie przekonanie i
      równie głęboka siła duchowa, może odrodzić tę starą Europę.

      Istotnie, pierwszego maja, wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej nowych
      państw członkowskich, pojawiły się nowe siły, świeża krew, jak się u nas mówi.

      O Polsce

      Porozmawiajmy o jednym z tych państw, czyli o Polsce. Jak Ksiądz Kardynał
      postrzega Kościół w Polsce na mapie Kościoła powszechnego: co nasz Kościół
      wnosi, a czego potrzebuje, czego w tym nowym kontekście powinni nauczyć się nasi
      katolicy, ich pasterze?

      - Nie śmiem pouczać polskich biskupów, co teraz powinni robić... Zacznijmy od
      faktów. W Polsce nadal bardzo silne jest powszechne utożsamianie się z
      chrześcijaństwem, jako jedną z podstaw tożsamości narodu. Wartości
      chrześcijańskie - z pewnością nie bez wewnętrznego oporu - pozostają rękojmią
      tożsamości polskiego społeczeństwa, świadomości godności człowieka, słowem, siłą
      która otwiera przyszłość. Obecna w Polsce świadomość żywych korzeni
      chrześcijańskich wyraża się m. in. w bogactwie powołań, które są ogromnym
      dobrem, a zarazem czymś wyjątkowym w Europie. Powołania zawsze są wyrazem
      żywotności Kościoła, jego siły duchowej.

      Zapewne, w ramach postępującego procesu jednoczenia, różne pokusy z Zachodu z
      większą siłą wejdą także do Polski. Będą oddziaływać wraz ze zmianami
      społeczno-politycznymi, których nie da się uniknąć, które zresztą częściowo są
      także pożądane, np. rozwój handlu, gospodarki... Dobrze wiemy, jak rzeczywistość
      społeczna, ekonomiczna i polityczna łączy się z realiami duchowymi. W Polsce
      konieczne będzie podjęcie - jak to się już zresztą czyni - głębokiego dialogu z
      tymi tendencjami. Z filozofią i myślą zachodnią, która coraz bardziej będzie tu
      obecna.

      Ojciec Święty, gdy jeszcze był arcybiskupem Krakowa - czytamy o tym w jego
      ostatniej książce - bardzo się troszczył o stworzenie silnej wiarą inteligencji
      i o jej obecność na płaszczyźnie intelektualnej i społecznej. Wydaje mi się to
      bardzo ważne dla Europy, i szczególnie właśnie dla Polski: rozwijać myśl
      filozoficzną, i to taką, która podejmuje dialog z wymogami naszych czasów, z
      całą empiryczną rzeczywistością, jaka nas otacza. Trzeba nie tylko dostrzegać
      zgodność między wiarą a współczesną wizją świata, ale także wykazać, że
      współczesny Kościół i świat potrzebuje dobrze uformowanej inteligencji katolickiej.

      Nie znam dokładnie problemów polskiego duszpasterstwa, ale ważne jest, aby
      polski katolicyzm, tak mocny życiem wiary, miał także tę siłę intelektualną,
      która podejmuje dialog z wszystkimi nurtami współczesnej myśli. Chciałbym, aby
      ten polski katolicyzm, nacechowany nie tylko siłą wiary, ale i siłą intelektu,
      mógł odegrać ważna rolę i poza Polską, w kontekście europejskim.

      Jak Eminencja ocenia fakt, że w preambule do Konstytucji Europejskiej nie
      umieszczono zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy? Jak obecnie powinni się
      odnosić do tego dokumentu katolicy, chrześcijanie?

      - Jestem wdzięczny Ojcu Świętemu, gdyż w jednym ze swych przemówień wyraził
      piękną syntezę tego, co należy powiedzieć na ten temat. Z jednej strony jesteśmy
      zadowoleni, że istnieje obecnie wspólna konstytucja europejska, zawierająca
      także wiele wskazań pozytywnych, przede wszystkim dotyczących publicznego
      dialogu z Kościołami i na temat praw Kościołów w tym wielkim koncercie nowej
      Europy. Ale oczywiście Papież wyraża także rozczarowanie z powodu sprzeciwu
      wobec uznania, że chrześcijańskie korzenie Europy są po prostu faktem
      historycznym. Nawet Giscard d 'Estaing potwierdził kilka dni wcześniej, że owe
      korzenie religijne, o których mowa w tekście preambuły, są chrześcijańskie.
      Trudno więc zrozumieć, skąd bierze się tak silny opór wobec oczywistych faktów.

      Widać, że mamy tu do czynienia z ideologią laicką, która zakłada, że te
      historyczne fakty nie powinny być elementem współczesnej świadomości. Odnoszę
      wrażenie, że religię chce się zamknąć raczej do sfery prywatnej, i tak właśnie
      pojmowany jest absolutny pluralizm. Ale przypomnijmy, że tak szeroki pluralizm
      mógł wyrosnąć wyłącznie w obrębie kultury o korzeniach chrześcijańskich.
      Nieobecny jest on np. w wizji świata opartej na Koranie. Dlatego tak ważne
      byłoby zapisanie w przyszłej konstytucji tego doświadczenia i chrześcijańskiej
      inspiracji, z której rozwinęła się przestrzeń wolności, której na imię Europa.

      O dialogu

      Od czasów Soboru Watykańskiego II mówi się o dialogu jako o ważnej formie
      obecności Kościoła we współczesnym świecie. Niekiedy jednak ta dialogiczna
      postawa związana jest z kompromisem wobec prawdy, której każdy wierzący powinien
      być świadkiem. Jak złagodzić to napięcie między dążeniem do kompromisu a prawdą?

      - Powiedziałbym, że najpierw trzeba właściwie zinterpretować i dobrze zrozumieć
      czym jest dialog i co przez dialog chcemy uzyskać. Nie chcemy, by dialog był
      tylko czczym gadaniem, wzajemnym potwierdzaniem swoich racji lub upewnianiem
      się, co do słuszności własnych poglądów. Jeśli przyjrzymy się klasycznemu
      wzorcowi dialogu u Platona, czy też np. rozmowie Jezusa z Samarytanką, z
      faryzeusz
      • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 20:44
        - Powiedziałbym, że najpierw trzeba właściwie zinterpretować i dobrze zrozumieć
        czym jest dialog i co przez dialog chcemy uzyskać. Nie chcemy, by dialog był
        tylko czczym gadaniem, wzajemnym potwierdzaniem swoich racji lub upewnianiem
        się, co do słuszności własnych poglądów. Jeśli przyjrzymy się klasycznemu
        wzorcowi dialogu u Platona, czy też np. rozmowie Jezusa z Samarytanką, z
        faryzeuszami czy z rabinami, zobaczymy, że dialog jest drogą poszukiwania
        prawdy. Nie jest on zatem zamykaniem się w sobie, gdy każdy powtarza własne
        słowa, co najwyżej starając się przy tym zachować uprzejmość i szacunek wobec
        drugiej strony. Dialog to droga do prawdy. Taki jest jego podstawowy cel i
        uzasadnienie. Trzeba razem iść przed siebie i otwierać się na prawdę.

        Naturalnie, być może niektórzy chrześcijanie nie są aż tak bardzo przekonani, że
        prawda jest po naszej stronie, ale zdajemy sobie sprawę, że idąc ku prawdzie
        drogą wiodącą do Chrystusa, możemy bez obaw rozpocząć dialog. I jest on naprawdę
        kroczeniem naprzód ku temu celowi, który powinien być wspólny - szukaniem
        prawdy. Jesteśmy przekonani, że jeśli uczciwie i bez lęku będziemy dążyć do
        prawdy, będziemy także razem podążać na drodze do Chrystusa.

        Wspomnieliśmy o Soborze Watykańskim II. Jak Eminencja postrzega realizację
        nauczania Drugiego Soboru Watykańskiego w Kościele w skali globu?

        Powiedziałbym, że prawie od początku istniały dwie sprzeczne interpretacje
        Soboru. Zgodnie z pierwszą, spuścizna i wola Soboru, które należy wcielać w
        życie i zaszczepiać w Kościele, zawiera się w tekstach przyjętych niemal
        jednogłośnie przez ojców soborowych.

        Ale jest też inna interpretacja, która staje się niestety coraz silniejsza,
        wedle której dokumenty soborowe są uważane za owoc kompromisu na ówczesnym
        etapie życia Kościoła. Koncepcja ta zakłada, że nie możemy się nimi kierować, bo
        zbyt mocno łączą się jeszcze z przeszłością. Jej przedstawiciele uważają, że
        Sobór Watykański II i to, co stanowiło o jego wyjątkowości, był wydarzeniem
        samoistnym i powinniśmy podążać teraz nie tyle w świetle przyjętych przezeń
        tekstów, ile zgodnie z trudno uchwytnym "duchem " tego wydarzenia. Takie
        podejście stwarza pole dla arbitralnych, subiektywnych interpretacji. W istocie
        oznacza to zerwanie z tradycją, uwolnienie się od niej, próbę utworzenia czegoś
        całkiem nowego.

        Niestety, ta druga interpretacja - nie odpowiadająca woli ojców soborowych -
        jest dość powszechnie przyjmowana, m.in. dlatego, że do niej właśnie skłania się
        znaczna część mass-mediów. Dają one do zrozumienia, że Vaticanum II niemal
        całkowicie potępił czasy przedsoborowe, tworząc nowy Kościół, zmierzając ku
        przyszłości poprzez coraz pełniejsze dostosowanie do ducha czasów. A ponieważ
        takie rozumienie Soboru przeważa - jako zerwanie z przeszłością i przystosowanie
        się do dzisiejszych czasów - więc oczywiście oddalamy się od prawdziwych
        intencji Soboru. W efekcie dla znacznej części ludzi, także dla niektórych ludzi
        Kościoła, nowym urzędem nauczycielskim stają się środki przekazu. To one
        decydują o duchu czasów; my zaś będziemy musieli iść zgodnie z tym duchem, czyli
        za tymi wskazaniami.

        Tymczasem prawdziwa interpretacja Soboru to ta, która jest wierna dokumentom,
        oczywiście uwzględniając ich wewnętrzny dynamizm. W prawdziwym życiu Kościoła
        narodziło się od tego czasu wiele nowych inicjatyw, ruchów, form wspólnej
        modlitwy itd., które - jeśli nawet są trochę mniej widoczne w świecie, ponieważ
        nie mają zbyt szerokiej reklamy - stanowią rzeczywisty, żywy owoc Soboru. Nowe
        pokolenia coraz bardziej zdają sobie sprawę, że postępujemy tu drogą wytyczoną
        właśnie przez Vaticanum II.

        Powiedziałbym, że ogólnie rzecz biorąc chrześcijaństwo nie jest jakimś tylko
        masowym prądem, ale wspólną drogą, która musimy podążać także pod prąd. W tym
        sensie, w tych - nie tak widocznych na scenie publicznej, ale tym ważniejszych -
        środowiskach, dokonuje się stopniowo prawdziwe wcielanie w życie Soboru.
        Oczywistość tego faktu w świadomości społecznej zaciemnia jednak nieco ten drugi
        nurt.

        Jak Ksiądz Kardynał postrzega stan politycznego zaangażowania katolików w
        dzisiejszej Europie? Przed rokiem Kongregacja Nauki Wiary opublikowała znamienny
        dokument: "Vademecum dla polityków ", w którym następuje wyraźne rozróżnienie
        między pluralizmem a relatywizmem. W jakiej mierze relatywizm grozi dziś
        politykom odwołującym się do chrześcijańskiej inspiracji? Co w takim razie
        znaczy być "politykiem chrześcijańskim "?

        Niebezpieczeństwo polega na tym, że pluralizm - słuszny i odpowiadający także
        strukturze chrześcijaństwa, które otwiera przestrzeń wolności rozumu i jego
        możliwości - ma tendencję pewnej degeneracji ku relatywizmowi. A wówczas
        chrześcijanie zaczynają myśleć, że chrześcijaństwo jest tylko jednym spośród
        wielu głosów, a zatem i oni nie powinni wprowadzać swoich osobistych przekonań
        na scenę polityczną. Zjawisko to można spotkać dziś zarówno w Stanach
        Zjednoczonych, jak i w Europie Zachodniej. Obserwujemy tam tę swoistą
        schizofrenię polityka katolika, który prywatnie chce być wiernym katolikiem,
        natomiast publicznie jest przekonany, że nie powinien przenosić swoich
        osobistych poglądów do sfery publicznej, tłumacząc to koniecznością
        przestrzegania pluralizmu.

        Za pośrednictwem "Vademecum " chcieliśmy zatem wyjaśnić, że wiara
        chrześcijańska, nie tylko katolicka, obejmuje dwie sfery: objawia nam prawdy,
        które wykraczają poza rozum, takie jak wiara w Trójcę Świętą, w przeistoczenie
        itd., ale nie jest zamknięta tylko w nadprzyrodzonym kręgu.

        Chrześcijaństwo od samego początku chciało przemawiać głosem rozumu i - by tak
        rzec - zmuszać rozum do pracy, przywrócić go jemu samemu, obdarzając słaby rozum
        wewnętrzną siłą. Jestem przekonany, że podstawową funkcją wiary jest wzbogacanie
        rozumu pewną nową siłą, która pozwala dostrzegać to, co on sam przeczuwa, ale z
        trudnością, ponieważ zewnętrzne uwarunkowania zaciemniają jego spojrzenie.

        W przeszłości prawo naturalne i naturalne prawo moralne pozwalały znajdować
        wspólną płaszczyznę pomiędzy różnymi prądami myślenia, agnostycyzmu nie
        wyłączając. Dzięki temu chrześcijaństwo, oświecone siłami wiary, mogło podjąć
        racjonalny dialog z innymi przekonaniami. Niestety, niemal zanikła ta wizja
        naturalnego prawa moralnego wpisanego w sam rozum. Już się jej nie uznaje.
        Niemniej ma ona fundamentalne znaczenie. Jeśli wielkie wartości moralne byłyby
        tylko subiektywne, to w jaki sposób moglibyśmy dojść do porozumienia w
        zasadniczych kwestiach? Dziś niebezpieczeństwo polega na tym, że rozum zostaje
        sprowadzony wyłącznie do pewnej techniki myślenia, do owoców nauk
        doświadczalnych, a wszystko inne uważa się za subiektywne. Jest to śmiertelne
        zagrożenie.

        Katolik nie powinien zatem narzucać innym swoich religijnych przekonań, lecz
        winien wspomagać racjonalny dyskurs. Dyskurs ten powinien brać pod uwagę
        możliwości umysłu, tworząc w ten sposób racjonalną zgodę, co do podstawowych
        wartości. W tym sensie wydaje mi się, że katolicy, uznający siłę rozumu i
        zdolność do dostrzegania wspólnych fundamentów, mają w polityce wielką misję do
        spełnienia. Tego właśnie wymiaru współczesnej polityce bardzo brakuje.

        Jednak druga strona, by tak rzec, idzie jeszcze dalej: już nie neguje samej
        tylko prawdy, ale także fakty. Mówi się: nie możemy oceniać faktów, jedynie
        nasze interpretacje....

        - Tak, tak. To bardzo niebezpieczne zjawisko, to rozbijanie wszystkiego. Widać
        jednak coraz wyraźniej, że społeczeństwo w ten sposób nie może żyć. Gdyby
        przezwyciężenie subiektywizmu nie było możliwe, w jaki sposób mielibyśmy budować
        wspólne życie?

        O przyszłości kościoła

        Do historii już przeszły słowa Ojca Świętego Jana Pawła II o "nowej wiośnie
        Kościoła", którą zapowiada on w swej proroczej intuicji. Czy Ksiądz Kardynał
        dzieli tę nadzieję - jakie mogą być zwiastuny owej wiosny? Jakie warunki musi
        spełnić Kościół i my, wszyscy wierzący, aby papieska intuicja została
        potwierdzona faktam
        • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 20:44
          O przyszłości kościoła

          Do historii już przeszły słowa Ojca Świętego Jana Pawła II o "nowej wiośnie
          Kościoła", którą zapowiada on w swej proroczej intuicji. Czy Ksiądz Kardynał
          dzieli tę nadzieję - jakie mogą być zwiastuny owej wiosny? Jakie warunki musi
          spełnić Kościół i my, wszyscy wierzący, aby papieska intuicja została
          potwierdzona faktami?

          - Nie powinniśmy myśleć, że chrześcijaństwo w najbliższej przyszłości stanie się
          znowu masowym ruchem i powróci taka sytuacja jak w Średniowieczu. Nie można się
          tego spodziewać w obecnych warunkach, ale przyznajmy też, że masowość nigdy nie
          była największą wartością chrześcijaństwa. Lenin nauczył nas, że dla przyszłości
          decydujące znaczenie mają silne mniejszości, mające coś do powiedzenia i dające
          coś społeczeństwu [śmiech].

          Wydaje mi się więc, że możemy mieć nadzieję na nową wiosnę chrześcijaństwa. Oto
          rodzą się takie mniejszości, niosące ze sobą świadomość dziedzictwa przeszłości
          i dynamizm działania apostolskiego. Są one gwarancją nie tylko przetrwania
          chrześcijaństwa, ale nadania mu nowego "impetu " w sferze ewangelizacji.

          U schyłku Cesarstwa Rzymskiego drobne mniejszości, jakimi byli mnisi,
          kontynuowały ową spuściznę duchową, która później pozwoliła odtworzyć i na nowo
          stworzyć Europę. Wydaje mi się, że w nowym pokoleniu jest coraz więcej takich
          grup i przekonań. Być może nie są one masowe, ale stanowią siłę pozwalająca
          patrzeć z nadzieją w przyszłość. W tym sensie zapowiadają one nową wiosnę
          Kościoła, która odrodzi Europę i świat.

          O nowych ruchach

          Nikt dzisiaj - być może z wyjątkiem sióstr klauzurowych - nie zadowala się
          działaniem w ukryciu. Eminencja powiedział kiedyś, że to media decydują, kto
          istnieje, a kto nie. Cóż będą mogły zdziałać w tym medialnym świecie nowe ruchy,
          o których mówi Ksiądz Kardynał, jeśli nie uzyskają jakiegoś wsparcia?

          - Jeśli będą one niosły ze sobą rzeczywistość przekonującego świadectwa na
          zewnątrz, świadectwa dającego życie - to bez wątpienia prędzej czy później
          zaistnieją w świadomości publicznej. Ważne, by ruchy te nie zamykały się na
          pielęgnowaniu swojej własnej tożsamości, lecz wpisywały się w otaczający
          Kościół. To bardzo ważne. Jeśli ruchy te staną się częścią wielkiej
          rzeczywistości Kościoła, staną się zarazem uczestnikami ważnego procesu
          historycznego.

          Nigdy nie ustanie wymiana między rzeczywistością Kościoła lokalnego i takich
          oddolnych inicjatyw inspirowanych chęcią powrotu do źródeł, a Kościołem
          powszechnym. I siły te będą coraz bardziej widoczne w świecie, gdyż wpisują się
          one we wspólną drogę Kościoła. Wnoszą doń nową żywotność i dynamizm: do tych
          nieco znużonych parafii, do zmęczonych diecezji.

          Bardzo ważne jest, aby dostrzec z jednej strony te nieśmiałe początki, które nie
          są co prawda ruchami masowymi, ale witalną siłą, i Kościół powszechny, który
          bynajmniej nie zanika i który jest rzeczywistością, której nie można ignorować.

          Także wtedy, kiedy Kościół zostaje sprowadzony do prześladowanej mniejszości,
          objawia się w nim ogromna siła. Wydaje się więc, że obawa, iż nie jesteśmy
          dostatecznie widoczni, nie ma uzasadnienia. Kościół, ze swoją wewnętrzną siłą,
          przede wszystkim w swojej powszechności i globalności, jest zjawiskiem, którego
          nie da się pominąć.

          O wierze w kościele

          Chcemy zapytać Księdza Kardynała jako przewodniczącego Kongregacji Nauki Wiary,
          czy istnieją obawy dotyczące samej wiary i jej przekazywania. Czy wiara we
          współczesnym Kościele jest dostatecznie żywa?

          - Miejmy nadzieję! Ponieważ wiara jest siłą żywotną i duszą Kościoła. Czymże
          bowiem jesteśmy bez wiary? Wielką firmą? Agencją społeczną? Kościół zyskuje
          tożsamość niezbędną do życia tylko wtedy, gdy wiara jest natchnieniem, gdy mamy
          wizję przekazaną nam z Nieba, wizję otwierającą nas na prawdę o ostatecznych
          sprawach życia.

          Czasami można odnieść wrażenie, że jako Kongregacja bronimy przecinków i
          drobnostek. W istocie jest to walka o tożsamość Kościoła. Staranie o obecność
          tych wartości, które przez wieki inspirowały i stworzyły także tę "drogę światła
          ", jaką jest chrześcijańska miłość zrodzona z wiary. Wydaje mi się, że także
          tutaj możemy powiedzieć: sądźcie podług owoców.

          Przed 1989 rokiem wielkim wyzwaniem było upolitycznienie Kościoła,
          przekształcanie wiary w ideologię postępu, która pojmowana była jako narzędzie
          wyzwolenia politycznego. Była to pewna utopia polityczna, inspirowana
          marksizmem. Wraz z wygaśnięciem tych obietnic - nowego, bardziej ludzkiego
          świata, itd., który jakoby miał powstać w wyniku nieustannej rewolucji -
          sytuacja nieco się zmieniła. Ale nadal istnieje silna pokusa przekształcenia
          Kościoła w utopijny ruch, służący - jak to się mówi - przyszłości Królestwa
          interpretowanego w sensie politycznym.

          Wielką pokusą - i zdradą tożsamości Kościoła jest przeobrażanie go w jakiś
          utopijny ruch, którego jedynym celem jest zmiana świata na lepszy. Wiąże się z
          tym wyrzeczenie się zdolności do poznawania prawdy, co grozi relatywizmem.
          Przeważa tu przekonanie, że prawda nas przerasta i mogłaby nas uczynić jedynie
          nietolerancyjnymi. Tym samym wszystko sprowadza się do reform
          społeczno-politycznych.

          Walka z tą fałszywą pokorą polegać winna na uznaniu faktu, że oto Bóg się
          objawił, i że objawia nam życie. Fundamentalne znaczenie ma tutaj prawdziwe
          spotkanie z Jezusem. Okazuje się, że tylko wtedy, kiedy sami doświadczamy Boga,
          może narodzić się odwaga prawdy i odwaga życia w prawdzie.

          O papiestwie

          Jan Paweł II w encyklice Ut unum sint, proponuje dyskusję na temat sprawowania
          papieskiego prymatu. W jakiej mierze - zdaniem Księdza Kardynała - sposób
          sprawowania tego prymatu może ewoluować? Jakie są tutaj granice kompromisu z
          innymi wyznaniami? Wydaje się, że właśnie sposób, w jaki będzie egzekwowany
          prymat Biskupa Rzymu, jest kluczem do zjednoczenia Kościoła. Kiedy - zdaniem
          Księdza Kardynała - to upragnione zjednoczenie może nastąpić i jakie mogłoby
          przybrać formy?

          - Powiedziałbym, bez fałszywej skromności, że Kościół katolicki jest bardzo
          odważny w wychodzeniu naprzeciw innym wyznaniom i wiele w tej sprawie zrobił.
          Jan Paweł II zaczął realizować papieski prymat w nowy sposób. Nikt wcześniej nie
          przewidywał jego obecności na wszystkich kontynentach, bezpośrednich spotkań z
          ludem i konkretnym głoszeniem nauki Kościoła, do wszystkich w sposób bardzo
          bezpośredni. Towarzyszą temu zawsze spotkania ekumeniczne. Żadna wizyta Ojca
          Świętego nie odbywa się bez spotkania z braćmi z innych wyznań.

          Ojciec Święty stworzył więc nową postać prymatu i nie wiemy, jakie kształty
          przybierze on w przyszłości.

          To są wydarzenia historyczne, także natchnione przez Ducha Świętego, a zarazem
          uwarunkowane kontekstem w jakim się znajdujemy. Ufajmy, więc, że następcy św.
          Piotra przy pomocy Bożej znajdą sposób, by odpowiednio rozwiązać problemy swoich
          czasów. Zresztą - jesteśmy otwarci.

          Właściwą posługą ekumeniczną jest także siła wiary i siła jej świadectwa. Samej
          wiary jako takiej, a nie tylko jej różnych interpretacji. Obecne problemy w
          dialogu ekumenicznym - przede wszystkim w stosunkach z prawosławnymi - dotyczą
          nie tyle naszej wiary, ile spowodowane są przez bardzo różną tożsamość
          historyczną. Wiemy, że Rosja ma swoją bardzo silną tożsamość, w której
          prawosławie i rosyjskość są ze sobą nierozerwalnie związane.

          Zresztą także wewnątrz naszego Kościoła "ekumenizm " - rozumiany jako współpraca
          różnych obrządków - jest często niełatwy. Powodem są bardzo odmienne
          uwarunkowania historyczne, które ukształtowały obecną świadomość. Widzimy to w
          Indiach - między katolikami obrządku syro-malabarskiego a łacinnikami, na
          Ukrainie - między grekokatolikami a łacinnikami. Owe różnice historyczne są
          powodem licznych konfrontacji, których nie da się łatwo wyeliminować. Jest to
          problem stopniowego wewnętrznego otwierania się i przezwyciężania różnic
          zbudowanych przez historię, co wymaga czasu, który ostatecznie powinniśmy
          pozostawić Panu.
      • ballest Re: Ratzinger!, 8-niemiecki Papiez! 19.04.05, 20:59
        Jak napisala Ola, mily, to napewno, napewno jako przejsciowy wspanialy wybor,
        ale on jest za stary, zeby kosciol na nowe drogi wprowadzic!
        Ciekawy jest jego zyciorys, - wykladal kiedys dogmatyke, wlasnie moj kolega
        tez w tej chwili dogmatyke wyklada, do tego jest podwojnym doktorem, byc moze
        on bedzie przyszlym Papiezem!
        To by byl najwspanialszy wybor!
    • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:03
      a kto sam typowou na Ratzingera, prziznac sie bez bicia!
      • ballest Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:06
        Na Ratzingera w Niemczech cala prasa typowala, dla mnie osobiscie Lehmann to
        lepszy wybor, po cichu liczylem sie z nim!
      • sloneczko1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:07
        ja go typowałam ale nie byłam pewna czy go wybiorą ze względu na wiek
    • sloneczko1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:05
      cieszę się ,że wybrano Ratzingera na papieża,za każdym razem jest inaczej a jak
      to sie zmieni to pokaże czas--tak późno piszę ,ale zaczytałam się tym co tu
      posłałeś na forum,dopiero niedawno wróciłam z pracy i nie zdążyłam jeszcze
      popatrzeć na tv---pozdrawiam
      • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:08
        a jo ida zaro do hajoty, bo jutro musza o piontyj wstac

        czimcie sie i

        pyrsk!
        • sloneczko1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:12
          co to jest hajota?
          • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:13
            uozko - to je od hajania - we Bajerach sie tysz tak godo haja, haja machen
        • sloneczko1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:14
          i dziynkuja za ta informacja o Zdzieszowicach,niy mogłach jusz odpisać,bo szłach
          do roboty
          • sloneczko1 Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:15
            no to dobryj nocki życza --Laband--
            • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:16
              Dobryjnocki wszyskim!
          • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.05, 21:15
            no to wez chopa co mo sioua mit jak bydziesz sie na tyn prom wybiyrac!
            • Gość: ciekawska Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 23:19
              Ciekawi mnie, ilu z was laband i ballest cieszacych sie ze wybrano kogos waszej
              narodowosci naprawde, w zyciu codziennym przestrzega zalecen religii
              chrzescijanskiej... Czy to tylko puste slowa?
              Skonczyles juz z oszukiwaniem uczciwych ludzi na eBay'u, Laband?
              A ty ballest ogladac porno strony?
              • ballest I G N O R 19.04.05, 23:41
                sloma wylazua ;)

                Kazdy sadzi po sobie prawda ?
    • laband Re: Ratzinger!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.04.05, 15:41
      we sobota chyba bydzie uroczysto mszo we Watykanie skisz tego nowego Papiyza!
    • laband Ratzinger we Oberschlesien 20.04.05, 16:23
      krapkowice.net/kurier,art,id_5398
      • ballest Re: Ratzinger we Oberschlesien 20.04.05, 16:38
        Laband a na Gorze Swietej Anny tez byl, a wiesz o tym , ze Nossol napewno teraz
        kardynalem zostanie, bo za Pawla by sie nie doczekal !
        Za wielki byl wplyw Dziwisza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja