sloneczko1
01.07.05, 22:04
"Śląsk - Ojczyzna Ślązaków"
Historia nie obdarzyła Ślązaków szczęściem posiadania suwerennego państwa.
Ślązacy nie zachowali w zbiorowej pamięci historycznej wzmianki na temat
odrębnej śląskiej państwowości na podobieństwo nacji ościennych - Polaków,
Czechów, Niemców. Mają natomiast świadomość zmiennej podległości Śląska tym
właśnie narodom. Istniała natomiast wśród Ślązaków identyfikacja z
historycznym terytorium Śląska. tak było do 1945 roku. Dziś tożsamość
regionalna dotyczy wyłącznie Górnoślązaków, gdyż Dolnoślązacy to potomkowie
polskiej ludności napływowej, która "zastąpiła" po wojnie dawniejszych
"Schlesingerów" (Dolnoślązaków niemieckich).
Mimo lojalizmu wobec "państw-hegemonów", Ślązaków trudno było uznać za
"prawdziwych" Niemców, Czechów, Polaków. Tak narodziło się przeświadczenie,
które scharakteryzował przed laty polski publicysta: "Jeśli Niemcy byli
okupantami - bo przecież Śląsk to ojczyzna Ślązaków - (…) dlaczego, jaki
prawem (…) odwieczni mieszkańcy tego obszaru mają płacić za nie swoją drugą
wojnę światową i nową, tym razem polską okupację?"
Pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku pojawiło się i zaczęło robić
"karierę" na łamach śląskiej publicystyki pojęcie "Kolonia Górny Śląsk". Jest
ono chętnie ostatnio "podciągane" pod znaczenie odleglejsze od komunizmu
epoki, zwłaszcza pruską. Jako przykład niech posłuży wypowiedź senatora
Kazimierza Kutza dla Dziennika Zachodniego (28.06.2003): "Śląsk dawniej, w
osiemnastym wieku, był kwitnącą i bogatą krainą… Aż pojawił się genialny
Prusak Friedrich der Grosse… To od niego zaczyna się śląska lawina wyzysku i
uciemiężenia, która trwa poniekąd po dzień dzisiejszy". W ten sposób historia
Śląska, nawet dość odległa, nakłada się na teraźniejszość. Transparenty
wznoszone przez działaczy Ruchu Autonomii Śląska zawierają często hasło "Precz
z warszawskim kolonializmem!" Teraźniejszość skłania raczej ku wzmocnieniu,
niż osłabieniu tezy na rzecz odwiecznej "krzywdy śląskiej". W opinii wielu,
być może większości, Ślązaków takie myślenie nie musi być ahistoryczne.
Zwłaszcza gdy pojawiają się tego typu antyśląskie sformułowania: Wielkopolska
może sobie pozwolić na autonomię, bo to zawsze będzie Polska, jednak na
autonomii dla Śląska mogą spekulować siły wrogie naszemu krajowi".
Tymczasem spychany na margines i lekceważony problem narodowości śląskiej
wzmocni tych, którzy "jedynie w fundamentalizmie będą dostrzegali szansę na
walkę o… całkowitą niezależność" - pisze socjolog dr Wojciech Łukowski
("Gazeta Wyborcza", 08.12.2003). Być może gdyby Górny Śląsk odzyskał zniesioną
w 1945 roku autonomię, to kwestia śląskiej narodowości (i dodajemy
niepodległości) uległaby "rozładowaniu" w demokratycznych strukturach. Tego
zdania jest senator Kutz. Jeśli bowiem w przestrzeni życia publicznego III RP
zabraknie miejsca dla autonomii Śląska, jej zwolennicy mogą znaleźć się w
klinczu ze scentralizowanym polskim państwem narodowym. Czy zatem "Silesia
fara de se" * ("Śląsk wyzwoli się sam")? Polska scentralizowana rośnie w siłę,
ale ludziom nie żyje się dostatniej. To dotyczy tak mieszkańców Śląska, jak i
Wielkopolski, Pomorza, Mazowsza, Małopolski etc. Państwo niemal 40 milionowej
populacji ze ściśle scentralizowaną strukturą administracyjną stanowi
ustrojowy anarchizm, bezprzykładne kuriozum w Europie XXI wieku. Czas na
Polską Rzeczpospolitą Federalną.
arkadiusz faruga