sss9
29.08.05, 17:39
czat 29-08-2005, ostatnia aktualizacja 28-08-2005 22:49
Na listach wyborczych pojawiły się identycznie brzmiące nazwiska. Przypadek?
Nie - politycy ciągną ze sobą do parlamentu dzieci i krewnych. O cieplą posadę
stara co najmniej kilkanaście skoligaconych osób
Najbardziej "zachłanna" na miejsca w parlamencie jest rodzina Janusza
Korwin-Mikkego. Na listach ugrupowania noszącego jego imię o mandat ubiega się
piątka jego dzieci. Poza seniorem rodu głosować można w wyborach do Sejmu na
jego trzy córki - Annę (startuje z listy na Mazowszu), Zuzannę Xymenę
(podkarpackie), Korynnę Natalię (śląskie) oraz synów - Krzysztofa Rajmunda
(łódzkie) i Kacpra. Według głowy rodu to Kacper, politolog, ma dużą szansę na
zdobycie mandatu we Wrocławiu, gdzie otwiera listę. Janusz będzie walczył w
stolicy.
- Przyznaję, że to pierwszy taki eksperyment w naszym kraju, ale przecież
wyborcy mają większe zaufanie do nazwisk niż partii - mówi Janusz Korwin-Mikke.
Córki dają mu wiele dobrych rad dotyczących wystąpień i prowadzenia kampanii.
Mikke twierdzi, że choć dzieci nie angażowały się dotychczas w politykę, to
doskonale się w niej orientują. Senior rodu podkreśla zresztą, że nie muszą
mieć doświadczenia w życiu politycznym. Dlaczego?
- Skoro wszystko w obecnym państwie wymaga naprawy, bo jest złe, to
doświadczenie byłoby tylko przeszkodą - twierdzi w swoim stylu polityk.
Startująca piątka to nie wszystkie dzieci Korwin-Mikkego. - Mam jeszcze ukryte
rezerwy, czyli syna Andrzeja - mówi.
Cała rodzina startuje za to z listy Narodowego Odrodzenia Polski w Opolu. Do
startu swoich rodziców - Wiesławę i Ryszarda Trojanowskich - oraz siostrę
Anetę namówił działacz tej partii Wojciech. Rodzinnie jest również w Polskiej
Partii Narodowej. Jej lider Leszek Bubel startuje razem synem Karolem. Z list
PPN o poselskie fotele na Śląsku ubiegają się też Władysław (ojciec) i Cezary
(syn) Zakrzewscy. Takie same ojcowsko-synowskie koneksje, tyle że w Opolskiem,
łączą obecnego posła Ruchu Patriotycznego Jerzego, który tym razem chce być
senatorem, i Szymona Czerwińskich, który ma ambicje zostania posłem.
Najwięcej "rodzinnych" kandydatów ma jednak Samoobrona. O ponowny wybór do
Sejmu stara się małżeństwo Wandy i Stanisława Łyżwińskich, jedyna w obecnej
kadencji parlamentu rodzina. - Wystarczy, jak ojciec i matka starają się o ten
kawałek prostego chleba - odpowiada Wanda Łyżwińska na pytanie, czy nie
chcieli, by ich synowie także kandydowali. Ich partyjni znajomi - państwo
Maksymiukowie - chcą podzielić między siebie przyszłe mandaty. Do Senatu
startuje Elżbieta, a do Sejmu Janusz. Podobnie jest z Filipkami - Krzysztof
będzie walczył o miejsce w Sejmie, a Wiesława w Senacie - każde z innego
okręgu. Następna para - Jadwiga i Leszek Sułkowie - startują do parlamentu
odpowiednio z Bydgoszczy i Torunia. Za to z tego samego okręgu - w Koninie -
wystawieni są Budnerowie - ojciec Alfred do Sejmu, a córka Margarita do
Senatu. Genowefa Wiśniowska walczy o mandat z synową Elżbietą Wiśniowską.
Mniej familijnie jest w PSL, gdzie rodzinnie o poselskie mandaty starają się
Hanna i Antoni Gucwińscy. - Całe życie wszystko robimy wspólnie, a dzięki
żonie już wiem, na czym polega praca w parlamencie. Chcę razem z nią dzielić
te obowiązki - wyjaśnia powody decyzji pan Antoni. Parlamentarną karierę w
Lublinie chce robić też Krzysztof Podkański, syn obecnego europosła Zdzisława.
dr Krzysztof Łęcki, socjolog
Polityka staje się sposobem na życie już nie jednostek, ale całych rodzin. Tak
jak kiedyś dziedziczony był zawód górnika czy szewca, dziś zaczyna być
dziedziczony zawód polityka. Polska jest krajem, w którym trudno czekać na
cokolwiek, więc nie należy się dziwić politykom, gdy mówią swoim dzieciom:
"Ławą, mości panowie". Można sobie wyobrazić, że taki ojciec licznej rodziny -
doświadczony polityk - w przyszłości obsadzi swoimi dziećmi wszystkie opcje
polityczne od prawa do lewa. A wtedy, niezależnie od koniunktury politycznej,
zawsze któreś z nich znajdzie się w partii rządzącej. Nie będzie żałoby w
rodzinie, jak potem władzę przejmie opozycja, bo przecież w opozycji też jest
jakiś członek rodziny. A kolejne dzieci w kolejnych partiach czekają, aż
przyjdzie ich czas.
mista /źródło: Metro/
wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,67805,2890218.html