Dodaj do ulubionych

Wambierzyce i Polanica Zdrój

06.10.05, 10:30
byłam wczoraj ,w ten piękny i ciepły jesienny dzień w naszych
Sudetach-------Wambierzyce -Sanktuarium Matki Boskiej Patronki Rodzin
www.sudety.info.pl/npl/miasta/wambierzyce.shtml
www.ga.com.pl/wambier1.htm dolnyslask.org/miasta/wambierz.html
pl.wikipedia.org/wiki/Wambierzyce i piękne uzdrowisko Polanica z
największym źródłem Wielką Pieniawą
www.sudety.info.pl/npl/miasta/polanica.shtml www.polanica.pl/
polecam,nie jest to tak daleko a odpocząć można
Obserwuj wątek
    • somepoint210 Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 06.10.05, 16:58
      Grupa ruchomych szopek slusarza Ludwika Wittiga w Wambierzycach. Mozesz opisac
      to cudo, i moze masz wiecej informacji o samym Wittigu?.

      Pozdr.
      • ballest Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 06.10.05, 17:54
        opisz te niemieckie cudenka, suoneczko ;)
    • sloneczko1 Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 06.10.05, 22:29
      Duże zainteresowanie zwiedzających budzi ruchoma szopka. Mieści się ona w
      budynku u podnóża Kalwarii. Tradycje budowy ruchomych szopek w Wambierzycach
      sięgają XVIII wieku. Obecna szopka powstała w drugiej połowie XIX wieku, a jej
      twórcą jest Longinus Wittig, ślusarz z zawodu a rzeźbiarz z zamiłowania.
      Traktując struganie lipowych figurek jako życiowe hobby Longinus przez 28 lat
      wyrzeźbił ok. 800 postaci, z tego 300 jest ruchomych. Napęd stanowi zachowany w
      dobrym stanie technicznym mechanizm zegara wagowego. Obok pięciu scen o tematyce
      religijnej (Boże Narodzenie, sceny z życia Jezusa, święta Rodzina i sceny Męki
      Pańskiej) dwie sceny przedstawiają pionowy przekrój kopalni węgla kamiennego
      oraz zabawę ludową.
      • ballest Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 06.10.05, 22:32
        Byl napewno POLAKIEM ! prawda suoneczko?
        • sloneczko1 wittig 06.10.05, 22:40
          almaz.com/nobel/chemistry/1979b.html
          • sloneczko1 Re: wittig 06.10.05, 22:42
            www.joseph-wittig.de/
            • sloneczko1 Re: wittig 06.10.05, 22:44
              Georg Wittig (16 czerwca 1897 - 26 sierpnia 1987), chemik niemiecki, laureat
              Nagrody Nobla 1979.

              Był profesorem uniwersytetów w Tybindze (1944-1956) i Heidelbergu (1956-1967)
              oraz członkiem wielu towarzystw naukowych, m.in. Akademii Nauk w Heidelbergu,
              Akademii Przyrodników w Halle, Akademii Nauk w Nowym Jorku.
              Medal Nagrody Nobla

              Opracował m.in. metodę syntezy alkenów ze związków karbonylowych, nazwaną
              reakcją Wittiga. Za badania dotyczące zastosowania związków boru i fosforu w
              syntezach organicznych został uhonorowany Nagrodą Noblą w dziedzinie chemii w
              1979, razem z Amerykaninem Herbertem C. Brownem.
              • sloneczko1 Re: wittig 06.10.05, 22:48
                Profesor Joseph Wittig 1879 - 1949

                Przyszedł na świat 22 stycznia 1879 roku w Słupcu Dolinie jako szóste dziecko
                Eduarda Wittiga i Hanne Wittig z domu Stranfeld.
                W szkole podstawowej Joseph Wittig był zdolnym uczniem, lecz nie
                prymusem. Od wczesnych lat szkolnych interesowały go przedmioty, które
                rozbudzały jego wyobraźnię. Interesowała go geografia nie z powody treści
                przedmiotu, ale z powodu barwnej mapy.
                Na czas młodzieńczego poszukiwania przypadło zdarzenie, które w duszy
                chłopca pozostawiło niezatarty ślad. Było to spotkanie księdza Henryka May'a
                który jako neoprezbiter podczas kilkutygodniowego zastępstwa w Słupcu wywarł na
                chłopcu duże wrażenie. Ksiądz Henryk May podjął się przygotować Wittiga do
                gimnazjum. Wprowadził go w tajniki matematyki i literatury uczył języków obcych
                i kultury.
                W kwietniu 1893 roku pomyślnie zdał egzaminy wstępne. Rozpoczął naukę
                w Gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu. Zamieszkał u sióstr Jadwiżanek gdzie
                mieszkały trzy jego krewne, którym w znacznej mierze zawdzięczał studium i
                utrzymanie Egzamin dojrzałości zdał w 1899 roku a następnie rozpoczął studia na
                Uniwersytecie Wrocławskim. Podczas studiów mieszkał w konwikcie teologów przy
                Placu Katedralnym we Wrocławiu.
                Jego ulubionymi dziedzinami nauki były: historia kościoła
                starożytnego, archeologia oraz patrystyka.
                W osobie księdza profesora M. Sdralka znalazł przewodnika życiowego,
                który wyzwolił w nim zamiłowanie do pracy naukowej a w końcu utorował drogę do
                katedry uniwersyteckiej. Podczas studiów Wittig koncentrował się na badaniu
                starożytności chrześcijańskiej wraz, z którą otwierało się mu i pogłębiało
                zrozumienie pozostałych dyscyplin teologicznych. Studia ukończył w 1902 roku.
                Nastały dni radości, które neomysta spędził w rodzinnym Słupcu i Nowym
                Gierałtowie. W tym samym roku został doktorem teologii broniąc pracy na temat
                papieża Damazego I.
                Na drogę kapłaństwa wszedł 22 czerwca 1903 został wyświęcony przez
                kardynała Koppa w kościele św. Krzyża we Wrocławiu, a następnego dnia pierwszą
                swš mszę (prymicyjną) odprawił w kaplicy sióstr Jadwiżanek. Następnie został
                skierowany na nowoutworzony wikariat w Lubaniu Śląskim. Jego działalność
                duszpasterska trwała tam zaledwie czternaście miesięcy.
                W latach 1904-1905 dzięki staraniom księdza profesora M. Sdralka
                studiował w rzymskim Kolegium Germanicum w Campo Santo jako stypendysta
                Instytutu Archeologicznego w Berlinie. Jako historyk i archeolog zainteresowany
                był starożytnością Kościoła. Podczas rzymskich studiów prowadził badania
                dotyczące grobu św. Sotery. Badaniami objął także statuę św. Piotra w bazylice
                watykańskiej oraz proces Izaaka przeciw papieżowi Damazemu I. Wyniki tych prac
                publikował na łamach fachowych czasopism. W roku 1909 habilitował się,
                przedstawiając studium o Ambrojastrze.
                Po powrocie na krótko podjął pracę duszpasterską w Paczkowie a
                następnie we Wrocławiu w kościele NMP na Piasku. Przerwał pracę duszpasterską i
                rozpoczął karierę uniwersytecką.
                W 1911 został mianowany profesorem nadzwyczajnym historii Kościoła, a
                14 stycznia 1915 roku zwyczajnym Wydziału Teologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
                Teologia uprawiana metodą narratywną przyczyniła się do ujawnienia
                jego talentu pisarskiego. Obok działalności pedagogicznej i naukowej profesor
                Wittig zajmował się pisarstwem popularno - religijnym. Rozkwit twórczości
                pisarskiej Wittiga przypadł szczególnie na lata 1922-1924 i 1928-1932.
                Publikował wiele opowiadań o Bogu, w których Ewangelię przedstawiał jako radosną
                i zbawienną nowinę. Tematem jego opowiadań często było jego ukochane hrabstwo
                kłodzkie i życie chrześcijańskie Dolnego Śląska. Opowiadania Wittiga opiewają
                urodę naszych stron piękno Kotliny Kłodzkiej, pisane są z wielką miłością ku
                czci Stwórcy gór, kościółków, olchowych dolin, kapliczek, kwiatów.
                W 1922 roku ukazał się w czasopiśmie "Hochland" głośny artykuł
                "Zbawieni", krytykujšcy oficjalną wykładnię kościelną grzechu i spowiedzi.
                Pojawiające się elementy polemiczne w jego dziełach wywołały protest władz
                kościelnych. Narastajšcy konflikt doprowadził do wciągnięcia części jego
                twórczości na indeks ksišg zakazanych i ostatecznie do ekskomuniki w 1925 roku.
                Wittig żył jako wolny pisarz religijny. Mimo wykluczenia ze wspólnoty religijnej
                pozostał nadal wierny Kościołowi katolickiemu.
                W 1927 roku Joseph Wittig ożenił się z Bianką Geisler. Po ożenku
                poczuł przypływ nowych sił. Na lata 1928-1932 przypada kolejny szczyt w jego
                pisarskiej twórczości. Profesor jak zwykło się nazywać Wittiga powrócił z żoną
                do swojego rodzinnego Słupca - Doliny (Neusorge) i osiadł wśród rolników,
                robotników i rzemieślników. Małżonkowie przenieśli się do nowo zbudowanego
                częściowo własnoręcznie domu z wysokim szpiczastym dachem "żeby mu nikt po
                głowie nie chodził", (w domu tym obecnie mieści się Muzeum Josepha Wittiga) i
                wychowali trójkę dzieci Jana Rafała, Biankę Marię oraz Krzysztofa Michała.

                Dom profesora Josepha Wittiga w Słupcu - Dolinie, obecnie znajduje się w nim muzeum


                Obok działalności literackiej jego codzienność wypełniały liczne
                kontakty z ludźmi poszukującymi.
                W latach 1937-1943 występował z prelekcjami wśród różnych
                protestanckich ugrupowań zwłaszcza w Niemczech Północnych. Działalność
                teologiczna wyrażała się obok twórczości literackiej w bardzo rozległej
                korespondencji i aktywności odczytowej. Prowadził dyskusję między innymi z
                historykiem prawa i socjologiem profesorem E. Rosenstock-Huessy, współtwórcą
                psychosomatyki Viktorem von Weizaecker utrzymywał też związki z filozofem i
                teologiem Martinem Buberem.
                W 1946 roku został zwolniony z ekskomuniki i powtórnie przyjęty do
                wspólnoty kościelnej. Radość z tego powodu przysłoniło mu jednak przymusowe
                wysiedlenie do Niemiec. Wittigowie dnia 1 kwietnia we wczesnych godzinach
                rannych zmuszeni zostali do opuszczenia swego domu w Słupcu - Dolinie. W domu
                Wittigów pozostały wszystkie manuskrypty pisarza. Chorego Profesora
                transportowano na noszach. Przymusowa podróż w nieznane zakończyła się dopiero
                10 kwietnia na stacji kolejowej w Altena w Westfalii. Rodzina Wittiga
                zamieszkała w Göhrde w rejonie Lüneburga. Na trzeci dzień po przeprowadzce do
                Altena trzeba było przewieźć Wittiga z objawami skrajnego wyczerpania do
                szpitala. Trzy lata później 22 sierpnia 1949 roku Joseph Wittig zmarł na zawał
                serca w przeddzień przeprowadzki do domu w Meschede ufundowanego przez
                przyjaciół. Proboszcz parafii w Meschede miał opory, co do katolickiego pogrzebu
                kontaktował się z wikariuszem generalnym w Paderborn. Zapewniono go, że Joseph
                Wittig odszedł pojednany z Kościołem, więc ma prawo do chrześcijańskiego
                pogrzebu i został pochowany na cmentarzu w Meschede.

                • rado10 Re: wittig 06.10.05, 23:04
                  Dziekuje Sloneczko,bardzo interesujace!!
      • rado10 Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 06.10.05, 22:33
        To jak mu w koncu bylo,Longinus czy Ludwik, he,???????

        pozdrawiam
        • szwager_z_laband Re: Wambierzyce i Polanica Zdrój 07.10.05, 12:11
          Longinus to po polsku Longin jak sie niy myla

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka