stasiek17
10.11.05, 10:09
Do biura poselskiego eurodeputowanego Sylwestra Chruszcza dotarły sygnały, że
niemieckie drogowskazy nie spełniają standardów stosowanych powszechnie w
Europie. Zamieszczone na nich nazwy miejscowości, znajdujących się w
sąsiadujących z Niemcami państw, wypisane są często tylko w języku niemieckim.
Spotkać również można tablice z dwujęzycznymi nazwami, lecz w tym przypadku
wpierw zamieszcza się nazwę niemiecką danego miasta, a dopiero po niej nazwę w
języku kraju, w którym ono leży. W praktyce oznacza to, że na terenie
pogranicza polsko-niemieckiego znajdują się drogowskazy kierujące na Warschau,
Breslau i Stettin. Problem ten dotyczy nie tylko dużych miast, ale i
mniejszych miejscowości leżących na przygranicznym terenie. Tymczasem w Polsce
drogowskazy informują wpierw, że dana droga prowadzi do Dresden, Prahy i
Lviva, a dopiero w polskim tłumaczeniu dowiadujemy się, że jedziemy w kierunku
Drezna, Pragi i Lwowa.
Poseł do Parlamentu Europejskiego Sylwester Chruszcz złożył w lipcu br. do
stosownej komisji zapytanie poselskie w sprawie umieszczania nazw miejscowości
na drogowskazach .....
W dniu dzisiejszym uzyskał odpowiedź, w której przeczytać możemy, że w Europie
stosuje się normy rekomendowane przez Konwencję Wiedeńską dotyczącą znaków i
sygnałów drogowych z 1968 r. Sugeruje ona, że na drogowskazach powinno się
zamieszczać nazwy miejscowości w językach tych krajów, w których dana
miejscowość się znajduje. ....
...nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż ma tu miejsce pewna forma
rewizjonistycznego sentymentu, zwłaszcza że problem ten dotyczy miejscowości
znajdujących się przez pewien historyczny okres na obszarze Prus oraz terenów
okupowanych przez III Rzeszę. Podkreślili także, że niemieckimi drogami
poruszają się nie tylko Niemcy, ale i mieszkańcy wielu innych państw i
narodowości, i nie dla każdego rzeczą oczywista jest, co może kryć się pod
niemieckojęzyczną nazwą "Warschau".
myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=pomorze&nr=20050918192011