sss9
27.01.06, 09:03
Piotrowicz oszukuje, posługując się tytułem profesora - twierdzi sędzia
Krzysztof Zawała
Rozmawiała Małgorzata Goślińska 26-01-2006 , ostatnia aktualizacja 26-01-2006
20:30
Małgorzata Goślińska: Napisaliśmy wczoraj, że Kazimierz Piotrowicz obiecuje
wyleczenie z choroby Parkinsona. Oferty wysyła do ludzi starszych, zniechęca
ich do lekarzy. Powołał w Gliwicach Międzynarodowy Instytut Zdrowia i nazywa
się profesorem, chociaż nie ukończył żadnej polskiej uczelni. Metoda to
leżenie na łóżku jego konstrukcji. Bierze za to od 2,5 do 3,5 tys. zł. Czy
popełnia przestępstwo?
Krzysztof Zawała, sędzia: Nie można wskazać paragrafu, który łamie. Można by
się zastanowić, czy to oszustwo. Istota oszustwa polega na tym, że ktoś
wprowadza kogoś w błąd w celu zdobycia wartości majątkowych. Sprzedaje ułudę.
Nie tak robią bioenergoterapeuci?
- Oni uczciwie stawiają sprawę. Mówią, że są bioenergoterapeutami. Nie
twierdzą, że ich metody są sprawdzone naukowo. Piotrowicz oszukuje, nazywając
się profesorem i łącząc ten tytuł z leczeniem. Nie mówi wprost, ale sugeruje
związek z medycyną. W dodatku adresuje tę informację do ludzi starszych,
którzy zatracają zdolność krytycznego myślenia. Nadużywa zaufania. Łóżko nie
jest szkodliwe, ale zniechęcanie do medycyny - ewidentnie tak. Lekarzom też
nie wolno zniechęcać pacjenta do innych lekarzy.
Jak ścigać samozwańczego profesora z Gliwic?
- Niech go pozwą pokrzywdzeni, ale prokurator może sam wszcząć postępowanie w
sprawie podejrzenia oszustwa.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3133221.html