Gość: edi
IP: *.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk
08.04.06, 00:39
Pamietam swego czasu, na poczatku ul. Zwyciestwa zaraz kolo wisienki, stala
starsza pani i energicznie potrzasala tym co miala do sprzeadnia. Czasami
byly to baterie, albo czosnek, natomiast zawsze miala zapalniczki. Takie do
kuchenek gazowych. Zawsze zastanawialo mnie to czy ktokolwiek uzywa tych
zapalniczek.. Niewazne. Stala tam na przekor, nie poddawala sie niszczacej
pokusie nicnierobienia. Zapewne dorabiala sobie do renty czy emerytury.
Podziwiam takich ludzi. Podobnie jak pomarszczona jak rodzynek ale zawsze
usmiechnieta babinke, ktora na moim osiedlu sprzedawala kwiaty ze swojej
dzialki. Raz na jakis czas razem z wiaderkiem wypelnionym powiazanymi
snopowiazalka bukietami, niosla skladane krzeselko. Czasami towarzyszyl jest
sasiad biorac ja pod ramie. Czasem kupowalem u niej kwiaty.
Ostatnio juz jej nie widuje.