abigaile11
09.09.25, 13:05
Sprzedaję auto mojej mamy. Samochód ma swoje lata, systematycznie serwisowany, wszystkie ewentualne usterki naprawiane na bieżąco ( jest w dokumentacji). Wszystkie przeglądy robione, ostatni był w grudniu 2024. Znalazł się kupiec, poprosil, abyśmy pojechali na diagnostykę do jakiegoś zaprzyjaźnionego warsztatu. Pojechaliśmy i nagle w aucie, do którego nigdy nie było żadnych zastrzeżeń znalazło się mnóstwo wad - mechanik upierał się, ża auto było walone, klimatyzacja niewydajna ( dziwne bo w największe upały działa bez zarzutu), cieknie olej ze skrzyni biegów, układ wydechowy skorodowany, progi skorodowane, opony stare. W grudniu samochód był na diagnostyce, wjechał na kanał - nic takiego nie było. Czy to możliwe, żeby przez pół roku nagle znalazło się tyle wad? Czy to jakiś nowy myk na nabranie sprzedawcy? PS. Kupiec powiedział, że się zastanowi.