Dodaj do ulubionych

co za noc (III)

IP: 192.168.0.* 17.12.01, 19:41
cieszę się, że przybyło osób w tym wątku, więc żeby był łatwiejszy dostęp -
otwieram trzecią setkę:

Przychodzisz zawsze do mnie,
gdy zapada zmrok.
Zapalasz rzekę tęczy
i przerywasz noc.
Nie pytasz nigdy o nic,
a jednak wiesz co chcę:
Przepłynąć w poprzek tęczę
na jej nieznany drugi brzeg.
Zobaczyć słońce w nocy, zobaczyć latem śnieg,
królika trzymać w dłoniach i głaskać dłonią jego sierść.

(Breakout - czy słyszycie tę wspaniałą muzykę?)

Obserwuj wątek
    • Gość: Hobbit NOC ELFOW IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.01, 20:26
      Tak w elfow bioue go oblykli
      I siedym swiateu go kludziouo
      Do oczow w skryte go przywlykli
      A ino jymu tak sie dziouo
      Az wloz do izbow wielkich fest
      Kaj zycie wartko plynie
      Kaj Krol bez lot od wiekow jest
      Na wiyrchu w Ilmarinie
      Pieronym wiela sie godauo
      O elfach i o ludziach z ziymi
      I mocka rzeczy poznowauo
      Niy wiedzom ale tego te co stojom zowzdy w siyni

      Pyrsk !


      • Gość: Hobbit NOC ELFOW IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 16:52
        Cesta Hobbita

        I kery wiy , co zakrynt krou ,
        Dzwiyrza tajymne , dziwow cesta .
        Telas niom przeca w zyciu szou ,
        Toc przindzie do cia bojek reszta
        Roztworzy ci zaspane slypia
        Tam kaj miesionczek snom sie chowo
        A bydziesz spou to cie uszczypia
        Bo zas od elfow pora wstowo
        Elfow , utopcow , jakis trolli
        Jak bojka abo jak beranie
        Zodnego serce niy zaboli
        Kaj bojka zyciym goni spanie

        Hobbit Szwager

        PS

        Czimcie sie i do Wiliji !
    • Gość: Jimi Re: co za noc (III) IP: *.czarnecki.silesianet.pl 17.12.01, 22:15
      Noc jest dla nas, ciemność nasza tylko
      noc jest w nas a niej tylko my
      jak welwet miękki i ciężki dokoła otacza
      poduszki mości z wieczornej mgły

      Cisza kocha, szeleści
      zza półcieni snu
      tu rozmywa się granica
      naszych dwóch światów.. i tu

      Tu tylko sami a poza nami
      cały wszechświat, ale któż o to dba
      cóż...liczy się tu i teraz
      świato latarni, mgła...

      pół-sen, pół-życie, pół-teraz
      półcień półsłodka jawa
      czy chcemy wrócić? - nie.. nie teraz... nie
      niech noc nam będzie jedynym świadkiem
      w świetle latarni, mgle

      i tylko żalu trochę
      za tym światem co zaśnie we mgle
      tego co zmyje poranna rosa
      co zostanie w twoich oczach
      jak błękit, jak noc w twoich włosach
      i świetle latarni... mgle
      • hanys_hans Re: co za noc (III) 17.12.01, 23:39

        Śpioch

        Już od rana słychać szloch -
        Co się dzieje? Wstaje śpioch ...
        Więc go pytam: - Co się stało?
        I czy mu się dobrze spało?
        - Też pytanie - "Jak się spało?"
        Bardzo dobrze. Tylko mało...

        Tam pod kołdrą tak milutko,
        Tak rozkosznie, tak cieplutko.
        Żal choć jedną wyjąć nogę...
        Pan się dziwi, że nie mogę?
        Mógłbym jeszcze smacznie spać,
        A tu budzą - każą wstać...
        Właśnie wtedy, kiedy śniłem,
        Że bramkarzem-super byłem ...

        Zawsze, w samym środku spania,
        Mama z łóżka mnie wygania.
        Ja się pytam: - po co? Na co?
        Czy też mamie za to płacą,
        By przerywać sen w połowie?
        Niech się świat o wszystkim dowie
        I potępi - mam nadzieję -
        Krzywdę, jaka mi się dzieje.
        Kto to widział, proszę pana,
        Aby zrywać się tak z rana?
        I codziennie! W tym jest sęk.
        Nie rozumiem, choćbym pękł.
        Niech pan spisze moje męki
        Zanim pójdę do łazienki ...

        I wstał z łóżka, lejąc łzy.
        Straszny śpioch. Czy to nie ty?
        • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: 192.168.0.* 18.12.01, 04:40
          a ja go rozumiem :-)
        • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 18.12.01, 04:40
          STANISLAW BALINSKI


          GODZINA NOCY


          Kazda godzina nocy ma inne oblicze.

          Szosta wieczor, na przyklad, gdy sie wolno zmierzcha
          Jest godzina przeszlosci, do ktorej mysl pierzcha
          Odnajdujac w rozowym mlodosci koralu
          Jakies dnie bez goryczy i smutki bez zalu.

          Godzina osma wieczor jest zupelnie inna
          I najdzwieczniej wybija w stolowym pokoju,
          Gdzie schodzi sie domowa gromadka rodzinna,
          Zeby w cieniu herbaty pogadac w spokoju.

          Odwrocmy od niej glowe, przyslonieta mglami.
          Ta godzina jest dzisiaj nie dla nas, nie z nami.

          Potem idzie dziewiata, poczatek wieczora.
          Jestes sam. Drzwi zamkniete. Nocnej pracy pora.
          Lampa, ksiazka i cwiartka papieru przed toba -
          Sa przyjaznego biurka jedyna ozdoba.
          Nie slyszysz kropel deszczu, ani glosow miasta,
          Tylko cichy szmer piora, co wiernie szelesci,
          Nie slyszysz, jak przyplywa z wolna jedenasta,
          Godzina lamp i swiatel, godzina srodmiescia.
          Miedzy ostatnim - w modnym teatrze - oklaskiem
          A pierwszym powitaniem gosci przez kelnera
          Ulice dzwiecza gwarem i musuja blaskiem. -
          Lecz godzina to krotka i predko zamiera.

          Dwunasta byla kiedys pora zlego ducha,
          Zrodzila ja noc dziadow i noc swietojanska.
          Dzis mija bez znaczenia, dzis nikt jej nie slucha,
          To po prostu zwyczajna godzina mieszczanska,
          Gdy szczesliwe malzenstwa w poscieli dosytu
          Naciagaja pierzyne, zeby spac do switu.

          Druga w nocy wydzwania wolno w oddaleniu
          Dla tych wszystkich, co jeszcze pracuja w skupieniu.
          Dobrze jest wtedy w oknie odetchnac szeroko
          Powietrzem, ktore pluca nasyca gleboko.
          I poczuc moc tworczosci, ktora wlasnie z ziemi
          Unosi sie ku gwiazdom i jest miedzy niemi.

          To jest godzina szczescia. O, daleki bracie,
          Ktory ja znasz, wiesz dobrze, jak sie za nia placi.

          Potem noc zwalnia biegu, skreca boczna droga,
          Zblizaja sie godziny tych, co spac nie moga,
          Tych, co leza w poscieli, a posciel nie chlodzi,
          Ktorzy laski snu pragna, a sen nie przychodzi.
          Czasami szpara swiatla w drzwiach od korytarza
          Jakies zludzenie nocy przespanej im stwarza.
          "Moze swit - mysla wtedy - moze sen juz zlecial."
          Lecz swiatlo nagle znika. I wybija trzecia.

          Wtedy wychudle rece szukaja w ciemnosci
          Drugiego juz tej nocy proszka weronalu,
          Ktory zakonczy wreszcie pustke bez litosci
          I - znekanych - nasyci esencja opalu.
          Ale sen, ktory idzie, ma lodowe usta
          I spojrzenie zimniejsze od spojrzenia Prousta.
          Gdy mu z reki ostatnia wypadala karta
          Utraconego Czasu... Wtedy bije czwarta.

          Godzina szosta rano nie nalezy do nas,
          Nie nalezy do nocy. - Jest dla niej stracona.
          Coz o niej tutaj mowic? Chyba to, ze wianek
          Wczesnego dnia na niebie wylania z ukrycia
          I budzi dzieci, ktore przeczuwajac ranek,
          Przez sen sie usmiechaja z ufnoscia do zycia.

          A zycie, wschodzac wlasnie, jak gdyby w podziece,
          Wyciaga do nich czule sprawiedliwe rece.


          • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 18.12.01, 04:51
            Meg! Co do minuty! Zaczynam wierzyc w virtualnie-poetyczna telepatie!
            Dobranoc :)))
            • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: 192.168.0.* 18.12.01, 05:22
              Gość portalu: Mirek napisał(a):

              > Meg! Co do minuty! Zaczynam wierzyc w virtualnie-poetyczna telepatie!
              > Dobranoc :)))

              Tobie - dobrej nocy, mnie daj Boże dobrego dnia, bo ostatnio ich niewiele, a
              właśnie wstałam od nowa mierzyć się z rzeczywistością

    • Gość: _______ Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 15:22

      Już od dzieciństwa

      już od dzieciństwa
      wszyscy mi mówią
      że jestem inna
      włosy oczy ręce
      cała grzeszna dusza
      przepojona innością
      z piegowatą kobiecością
      ciała
      boję się
      jutra

      tyn konsek szkryknoua M.T.
      • Gość: _______ Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 15:31


        Wbiegły

        wbiegły w moją intymność
        nieupoważnione osoby
        podeptały mój życiorys
        nieskazitelny
        od skazy grzechu
        pozbawiony
        wszelkiego zła

        (M.T.)
        • Gość: _______ Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 15:39

          Zatopiłam

          zatopiłam wszystkie smutki
          w wodzie procentowej
          zachłannością swą potknęłam się
          o butelke
          życia
          po nieprzespanej nocy
          z kochankiem snem
          pochłonięci rozmową zapomnieliśmy o świecie
          złym
          topimy nasze jeszcze żywe komórki
          szukając nowych pozycji
          pleciemy pajęczynę ciał
          zatopioną w pościeli słów i gestów
          które odbijają się od naszych
          oczu
          czerwonych od gorącej
          pijanej miłości

          (M.T.)
          • Gość: ________ Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 15:42
            Wygryzam

            wygryzam zębami
            słowa miłości
            byś wiedział
            że kocham
            światku zielony
            pełen zła
            przegryzam skórę
            sina od bólu
            odporna na śmierć


            (M.T.)
      • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: 192.168.0.* 18.12.01, 17:54
        coraz bardziej mi sie podobają jej wiersze, ale nie znalazłam w księgarniach -
        - napisałeś dwie wersje nazwiska: Taneta i Teneta, ale Marta - tak?
        • Gość: _______ Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.01, 18:03
          Schowałam

          schowałam wszystkie swoje
          myśli pod
          poduszkę
          aby sie porządnie
          wyspały

          (Marta Teneta)
        • Gość: Jimi Re: co za noc (III) IP: *.czarnecki.silesianet.pl 18.12.01, 22:15
          Gość portalu: meg napisał(a):

          > coraz bardziej mi sie podobają jej wiersze, ale nie znalazłam w księgarniach -
          > - napisałeś dwie wersje nazwiska: Taneta i Teneta, ale Marta - tak?

          Wcale bym się nie zdziwił gdyby okazało się że pytasz o to właśnie ich
          autorkę/autora;)) Ciekawe czy "Marta Teneta" to jakiś pseudonim, może nawet
          anagram... Nieważne mnie się też zaczyna podobać ;))) Teraz coś, przez osobę
          autora, bardzo rodzimego i bliskiego:

          Jesteś moim przeciwieństwem
          Tak jakby miało to coś wnosić
          Jednak próbuję popatrzeć na siebie
          z twojej strony.

          Istotnie. Z twojego punktu widzenia
          mogę robić wrażenie człowieka
          który ni ma z sobą nic
          wspólnego

          Nic ci do tego?
          Każdy ma swój świat
          osobisty, chociaż świadczy o nas jeden
          dowód.

          Krzysztof Siwczyk
          "Wiersze dla palących"
    • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 19.12.01, 01:52
      WISLAWA SZYMBORSKA


      WIERSZ KU CZCI

      Byl sobie raz. Wymyslil zero.
      W kraju niepewnym. Pod gwiazda
      dzis moze ciemna. Pomiedzy datami,
      na ktore ktoz przysiegnie. Bez imienia
      nawet spornego. Nie pozostawiajac
      ponizej swego zera zadnej mysli zlotej
      o zyciu, ktore jest jak. Ani legendy,
      ze dnia pewnego do zerwanej rozy
      zero dopisal i zwiazal ja w bukiet.
      Ze kiedy mial umierac, odjechal w pustynie
      na stugarbnym wielbladzie. Ze zasnal
      w cieniu palmy pierwszenstwa. Ze sie zbudzi,
      kiedy juz wszystko bedzie przeliczone
      az do ziarenka piasku. Coz za czlowiek.
      Szczelina miedzy faktem a zmysleniem
      uszedl naszej uwagi. Odporny
      na kazdy los. Straca ze siebie
      kazda, jaka mu daje, postac.
      Cisza zrosla sie nad nim, bez blizny po glosie.
      Nieobecnosc przybrala wyglad horyzontu.
      Zero pisze sie samo.

      z tomu Sol (1962)


    • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 22.12.01, 03:15
      Zmarly, 4 stycznia 2001 w Toronto, Waclaw Iwaniuk (ur. 1912), wybitny polski
      poeta.


      WACLAW IWANIUK

      MOMENT


      Jest cisza ziemi i szept
      spadajacych lisci
      gdy zegnaja sie z drzewem.
      Slucham mowy wiatru
      bo moze ostatnia to juz jesien
      przeorana krzykiem
      odlatujacych ptakow
      ich lakoniczna mowa.
      Wiatru nikt nie uwiezi
      jego wolnosc jest inna od mojej
      wciaz na bezdrozach
      obcych sumien.
      Gdy slucham mowy wiatru
      slucham wlasnych slow
      a te kryja zasadzke
      bo w kazdej sylabie wiersza
      jest moja prywatna prawda
      o ktorej nic nie wiesz.

      Jak blisko jestesmy boskich praw
      i jak daleko od samych siebie.

    • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 30.12.01, 22:47
      ANNA FRAJLICH

      MGLA

      Nad ranem nad jeziorem
      nad lakami zawisa mgla
      i w sen przenika tez
      tam widze ja
      jak snuje sie i mami
      i dzikich gesi kanadyjskich zew
      nie ploszy jej
      gdy gnane skads kluczami
      z biciem swych skrzydel
      opadaja w nia.


      1999

      • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 30.12.01, 22:54
        a śnieg pada i pada, na dworze biało i świątecznie, gorzej będzie jutro, gdy
        przyjdzie wsiąść w samochód, mam przed sobą tyle prozy, że już nawet poezja mi
        się nie udziela, ale miło Cię spotkać
      • emma1 Re: co za noc (III) 30.12.01, 23:20
        Gość portalu: Mirek napisał(a):

        > ANNA FRAJLICH
        >
        > MGLA
        >
        > Nad ranem nad jeziorem
        > nad lakami zawisa mgla
        > i w sen przenika tez
        > tam widze ja
        > jak snuje sie i mami
        > i dzikich gesi kanadyjskich zew
        > nie ploszy jej
        > gdy gnane skads kluczami
        > z biciem swych skrzydel
        > opadaja w nia.
        >
        >
        > 1999
        >

        Kurde Mirek, musze sie przyznac, ze juz od lat nie czytam wierszy, ale ja bym w
        TAKA noc mogla o wszystkim rozmawiac, ale o mgle....?
        • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.01, 01:03
          Widza co sam kopa ludzi niy poradzi usnonc
          • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 01:20
            bo też dnia brakuje na wszystkie sprawy
            • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.01, 01:24
              ale, ale, merkuech cos Ty je tako konsek nocno marka.
              • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.01, 01:44
                dobranoc !
        • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 31.12.01, 01:47
          Emma! Balans musi byc, bo inaczej byloby za goraco ;))
    • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 31.12.01, 01:56
      KAZIMIERZ TETMAJER


      DANAE TYCJANA


      Na miekkim puchu bialego poslania
      promienna cala od slonca pozloty,
      Danae, Zeusa spragniona pieszczoty
      z oslon swe cialo dziewicze odslania.

      Z niebios sie ku niej swietlny oblok slania
      i nagle deszcz zen na nia spada zloty:
      to bog, milosnej czujac zar tesknoty,
      zwisl nad cichego pelnia pozadania.

      Nagie jej cialo widzi i blekitu
      jej wielkich cudnych zrenic blask przymglony,
      senny, wsrod boskiej rozkoszy zachwytu.

      Przed zlotym deszczem, od slonecznej strony,
      u stop jej bialych, podobny do switu
      gdy dnieje: Amor uchodzi sploniony.

      • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 03:59
        jest tu jeszcze ktoś?
        jak tak dalej pójdzie, nie zauważę zmiany roku :-((
      • emma1 Re: co za noc Mirek! 31.12.01, 11:04

        Mirek, wszystko ladnie pieknie, ale jestem ciekawa, jakby ten caly Zeus sie z nia
        ozenil, zamiast ja tylko ....., to ciekawe czy po 17-stu latach ciagle by tak ja
        widzial i pozadal? Z tym Zeusem to i tak przegrana sprawa. On przeciez zadnej nie
        przepuscil!
        • Gość: meg Re: co za noc Mirek! IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 18:01
          emma1 napisał(a):

          > ciekawe czy po 17-stu latach ciągle by tak ją
          > widział i pożądał?

          ciekawe czemu piszesz akurat o 17-stu latach - doświadczenia własne? (bo u mnie
          właśnie 17)
    • Gość: Mirek Re: co za noc (III) IP: *.sympatico.ca 01.01.02, 01:12
      WIESLAW JANUSZ MIKULSKI


      WIERSZE
      (z cyklu Sloneczny usmiech)


      * * *

      Noc rozklada ramiona chmur
      na niebie
      zaklada srebrne korale
      gwiazd

      oczarowana ksiezycem tanczy wiruje
      a my wpatrzeni w ich milosc
      nie mozemy spac


    • Gość: Troll Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 01:13
      kerys sam kedys cosik tyj autorki cytowou. no to wos zbulwesuja.

      Fragment rodziału "Wisława Szymborska głosi chwałę Polskiej Zjednoczonej Partii
      Robotniczej".

      (...) Kandydat, który poważnie myśli o zostaniu członkiem Polskiej
      Zjednoczonej Partii Robotniczej powinien sobie do końca uświadomić, że nie jest
      ona tylko zwykłą partią polityczną, ale czymś więcej:

      Partia. Należeć do niej,
      z nią działać, z nią marzyć,
      z nią w planach nieulękłych,
      z nią w trosce bezsennej -
      wierz mi, to najpiękniejsze
      co się może zdarzyć
      w czasie naszej młodości
      - gwiazdy dwuramiennej.


      Pyrsk !
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 10:54
      A znocie Wijaczka ?


      Jak niy to ...



      Ballada bezbożna

      Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec
      Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć się pasie
      Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy
      Tam żonę martwą zakopują w ziemi
      Gdzie moich jąder krązy podwójna planeta
      Tam wieszają człowieka za to że poeta
      Gdzie nasienie pośpiesznie porzucone gnije
      Tam kobietę do spazmu pobudzają kijem
      Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga
      Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka
      Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza
      Tam nie ma Boga tylko jego impotencja
      Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje
      Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek
      Gdzie moja męskość głową fioletową straszy
      Poślubiona dziewica regularnie krwawi
      Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska
      Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła
      Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne
      Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię


      --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 10:57
        i zaro jeszcze cosik od niego



        lBallada o lęku

        Zbliża się do nas
        lęk: ma twarz
        ze śniegu zielonego jak fosfor lub kość
        spróchniałego drzewa.
        Wkłada nam do ust
        dłoń i już
        jemy ją wysysając jakby z sopla sok
        idący do serca.
        Daje nam swej pić
        krwi i szpik
        mózgu wyjeć musimy mu z czaszki aż dno
        o zęby zazgrzyta.
        Wiemy, że to jest
        krew, co nie
        przyjmie się w naszych żyłach, żeby mogły nią
        do woli oddychać.
        Wiemy, że to jest
        szpik jak krew
        trujący: po nim nasze trzewia będą w głos
        zawodziły: zdrada!
        Ale lęk jak ból
        nie być już
        nie może: nas bez niego nie ma a i on
        bez nas nie przeraża.
        • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 11:06
          dalyj ...



          Ballada o prawdziwej krwi

          nie ciemna ani plemienna
          niepobożna krew się czołga
          nie podległa gazom watom
          plastrom bandażom księżycom
          niezależna od postrzałów
          ran ciętych szarpanych kłutych
          bielmooka lecz widząca
          jasno owa siostra słońca
          nie miesięczna nieustanna
          niczym niepohamowana
          nie struga nie rzeka nawet
          nie mierzyć jej oceanem
          nie kobieca i nie męska
          ani czarna krew dziewczęca
          nie tętnicza ani żylna
          nie sterylna ani krwawa
          bezbolesna i nie w wiadrze
          nie w szpitalu ani w rzeźni
          nie na polu bitwy także
          nie na żadnym prześcieradle
          bowiem nie ta oswojona
          krew co w klatce pulsu mieszka
          regulaminowi serca
          posłuszna oraz wymierna
          nie ta która cieknie z wargi
          przegryzionej przy orgazmie
          nie ta którą wieprze broczą
          na użytek kaszanki
          także nie almanachowa
          krew błękitna nie plebejska
          nie aryjska nie żydowska
          niewinna czy chrystusowa
          nie dekoracyjna cyfra
          ozdobnik z cudzego snu
          ukradziony przez poetę
          na użytek poematu
          ale krew co bez sztandaru
          taborów i awangardy
          bez posłów listów żelaznych
          czy uwierzytelniających
          bez wywiadu kontrwywiadu
          oraz wojowniczych not
          bez reklamy prasy sławy
          lekarza i markietanki
          co to ustalony front
          nie wiedząc lecz wiedząc: pełzać
          nieprzetartym duktem nieba
          trzeba nieprzerwanie wciąż
          więc czołgając się cierpliwie
          bo cóż ją obchodzi czas
          żywiąc się igliwiem gwiazd
          poszerza swoją dziedzinę
          • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 12:36
            Bądź mi

            Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
            Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
            Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs
            Bądź biegunem mojego pomylonego serca
            Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
            Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc
            Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
            Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
            Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczna krew
            Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
            Przeszłością i przyszłością, sekunda i wiecznością
            Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem
            Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
            Bądź złością i pogarda nieszczęściem i nudą
            Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matka synem
            Bądź- i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
            A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
            Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć




            Zasmakowaliscie juz Wojaczka. To jedyn z najbardziej kontrowersyjnych poetow
            ostatnich czasow w Polsce. Niywiym eli wiycie ale mozna go byuo kedys spotkac w
            Gliwicach.

            Pyrsk !
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.02, 11:23
      ale i to jest Wojaczek


      Czy wiersz może nie być kobietą

      Ileż to jeszcze stronic nie zmazanych krwią głodną!
      Lecz ten, co stał się, mnie jedząc,
      Wiersz rankiem napisany, nakarmiony nocą
      Czyz może nie być kobietą?
    • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 04:36
      czy na dwie godziny warto kłaść się spać?
      • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.02, 14:47
        Pyrsk !

        no to chyba spomna sam moj stary konsek (kery sam kajs juz bou)

        Papla przi zygowku
        W slypiach polno piosku
        W cieple se tak lygom
        Fajne sny zas bydom
        Ciche z nocy dajom
        Wele mie lygajom
        Konsek tyn od ciebie
        Gwiozdko srebno w niebie
        Troski niy chytajom
        Som sam , abo bajom
        Bajom , som i boly
        Abo mi sie snioly ?


        • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.02, 22:08
          Nazod

          W galotach na kanta biglowanych
          Niy na beztydziyn ino na niydziela
          Pol fonta bonbonow w tytce z papioru
          Kozdy bajtel cyckol kopalnioka
          Po odpuscie szczylaly placpatrony
          W doma czekol slonski obiod
          Nudelzupa
          Modro kapusta
          Czorne kluski i rolady
          A kompot bol ze jabkow

          Pyrsk !
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 10:48
      Aniele Bozy, Strozu moj,
      do zony mojej steruj
      na swej lodce z niebieskiego papieru
      i powiedz jej, ze kocham ja,
      Aniele Strozu moj.

      Musnieciem pior w kolede zmien
      troski jej wszystkie ziemskie,
      a rozsyp przed nia srebro betlejemskie,
      miekkie jak zielen serce jej
      raduj spokojnym snem.

      Aniele Bozy, uczyn mnie
      chociazby niskim progiem,
      ale szkarlatnym pod jej stopy drogie,
      i w prog tchnij spiew na chwale stop,
      Aniele Strozu moj.
      • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 13:51
        Hymn o milosci
        Gdybym mowil jezykami ludzi i aniolow, a milosci bym nie mial, stalbym sie jak
        miedz brzeczaca albo cymbal brzmiacy.
        Gdybym tez mial dar prorokowania i znal wszystkie tajemnice, i posiadal wszelka
        wiedze, i wszelka [mozliwa] wiare, tak izbym gory przenosil, a milosci bym nie
        mial, bylbym niczym.
        I gdybym rozdal na jalmuzne cala majetnosc moja, a cialo wystawil na spalenie,
        lecz milosci bym nie mial, nic bym nie zyskal.

        Milosc cierpliwa jest,
        laskawa jest.
        Milosc nie zazdrosci,
        nie szuka poklasku,
        nie unosi sie pycha;
        nie dopuszcza sie bezwstydu,
        nie szuka swego,
        nie unosi sie gniewem,
        nie pamieta zlego;
        nie cieszy sie z niesprawiedliwosci,
        lecz wspolweseli sie z prawda.
        Wszystko znosi,
        wszystkiemu wierzy,
        we wszystkim poklada nadzieje,
        wszystko przetrzyma.

        Milosc nigdy nie ustaje,

        [nie jest] jak proroctwa, ktore sie skoncza,
        albo jak dar jezykow, ktory zniknie,
        lub jak wiedza,
        ktorej zabraknie.
        Po czesci bowiem tylko poznajemy,
        po czesci prorokujemy.
        Gdy zas przyjdzie to, co jest doskonale,
        zniknie to,
        co jest tylko czesciowe.
        Gdy bylem dzieckiem,
        mowilem jak dziecko,
        czulem jak dziecko,
        myslalem jak dziecko.
        Kiedy zas stalem sie mezem, wyzbylem sie tego, co dzieciece.
        Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zas [zobaczymy] twarza w
        twarz:
        Teraz poznaje po czesci, wtedy zas poznam tak, jak i zostalem poznany.

        • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 14:32
          o rany - taki romantyczny nastrój w środku dnia ? - co to się będzie działo
          wieczorem?

          serdecznie pozdrawiam
          • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 23:40
            O nieba płynnych pogód,
            o ptaki, o natchnienia.
            Nie wydeptana ziemia,
            nie wyśpiewane Bogu
            te drzewa, te kaskady
            iskier, ten oddech nieba,
            w ramionach jak w kolebach
            zamknięty. Jak cokoły
            drzewa z szumem na poły;
            serca jak dzbany łaski,
            takie serca jak gwiazdki,
            takie oczu obłoki,
            taki lot - za wysoki.

            Słońce, słońce w ramionach
            czy twego ciała kryształ
            pełen owoców białych,
            gdzie zdrój zielony tryska,
            gdzie oczy miękkie w mroku
            tak pół mnie, a pół Bogu.


            Twych kroków korowody
            w urojonych alejach,
            twe odbicia u wody
            jak w pragnieniach, w nadziejach.
            Twoje usta u źródeł
            to syte, to znów głodne,
            i twój śmiech, i płakanie
            nie odpłynie, zostanie.
            Uniosę je, przeniosę
            jak ramionami - głosem,
            w czas daleki, wysoko,
            w obcowanie obłokom
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 18:11
      Tak wyglada moj wielki maturalny sen:
      siedza w oknie dwie malpy przykute lancuchem,
      za oknem fruwa niebo
      i kapie sie morze.

      Zdaje z historii ludzi.
      Jakam sie i brne.

      Malpa wpatrzona we mnie, ironicznie slucha,
      druga niby to drzemie -
      a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,
      podpowiada mi
      cichym brzakaniem lancucha.


    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 18:19
      BAJKA


      "Najlepsza rzecz żyć w zgodzie, bez twierdzeń, bez sprzeczki,

      Po cóż bo gwar ustawny dla kropki lub linii?

      I urabianie ciągłe publicznej opinii ?" -

      Siennik-dziurawy mówił tak do Torby-sieczki.

      Tymczasem osły, najmniej nie myśląc o szkodzie,

      Siano i sieczkę w cichej pożywały zgodzie,

      A stąd zdaje się prawda ta być oczywistą,

      Że i człowiek zyskałby... będąc legumistą
    • Gość: ? Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 23:50
      TWÓJ SEN


      Zamykam oczy i znów to widzę jak za kratami
      Czerwoną ciężarówke w niej akwarium z trupami ,
      I choć wiem,że bać się wcale nie powinnam
      Wtargnęłam do Twego snu! sama sobie jestem winna

      Moje dłonie stały się wilgotne w ciągu jednej chwili
      Nie jestem pewna, ale chyba nie przeszłabym nawet jednej mili ,
      Strach miota mną ,jak flagą na wietrze
      Ten dreszcz opętał moje ciało na każdym jego milimetrze

      Oczy krwią zaszły , powieki drzeć zaczęły
      Serce zabiło tak mocno , obawy nie minęły
      Pazurki w dłoń się wbiły ,myśli przefrunęły
      Niektóre z nich tak mocno mnie dotknęły

      Prosze mów tylko do mnie , bym była spokojna
      Przecież to Twój sen Tig , a nie wielka wojna
      Mów do mnie cicho uspokój mą smutną duszę
      Przecież wiesz o tym dobrze ,ze spotkać go muszę.....naprawdę muszę


    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 23:57
      "Modlitwa na dobranoc"

      Aniele Stróżu pilnuj nie tylko
      kładki nad przepaścią
      ale chroń komputery przed złym wirusem
      wilka broń przed człowiekiem
      a człowieka przed ludźmi

      w sierpniu niech gwiazdy spadają
      daleko od złej jabłoni
      ale siekierę oddal od pnia

      daj nam ręce które będą głaskać
      przestrzeń poszarpaną aż się wysrebrzy

      i czas obłaskawiony
      niech nam czasem zamruczy jak kot


      "Komu jest potrzebna poezja"

      poezja jest potrzebna tylko bardzo nielicznym
      ale ci nieliczni potrzebni są przechodniom
      którzy ocierając się o uliczną gwiazdę
      zapalają się na chwilę
      żeby świecić na stoku dnia

      ten blask spływa wieczorem
      jego wąskie strugi łączą się tworząc warstwę
      niedostrzegalną na zmęczonych twarzach
      a obecną
      także na szczycie dachu
      i kubkach z herbatą

      palce trzymające kubek wróble na dachu iskry w kominie
      potrzebują tej warstwy
      bez niej wszystko leciałoby nam z rąk
      liście bez gałęzi ptaki bez gniazd
      i dym nie trzymałby się nieba

      więc może spoiwo i gwarancja
      ale nagle wszystko wywrócone na lewą stronę
      siła przyciągania siła odlotu
      dlatego właśnie tak są niedokładne
      statystyki mówiące komu potrzebna jest poezja


      "Nikt tak jak noc"

      nikt tak bardzo jak wieczór
      nie zachęca do stawiania pytań

      ale różne są pory dnia
      nieba i krążącej krwi

      odmieniają się wiatry i ptaki
      słychać jak rośnie trawa i cisza

      czasem jest pora samych odpowiedzi
      wstydliwej pewności niemodnej jak falbanki

      nawet czarne chmury śpiewają wtedy hymn
      potem znów obraca się kompas w bolącej głowie

      stukot kropli albo kroków albo
      nikt
      tak
      jak
      noc

    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.02, 16:40
      "Żeby się obudzić"

      żeby się obudzić rano
      doprowadzić włosy do opamiętania
      umyć się i ubrać
      postawić czajnik z gwizdkiem
      odgarnąć z okna samotny deszcz
      trzeba się oprzeć na tym co wymyka się jak mokry kamyk
      na sekundzie której już nie ma
      na myśli której nie sposób dotknąć
      na sile ciążenia co oddala tego kogo się kocha

      kochamy od razu dwie osoby niemożliwe do kochania
      bo tę co za blisko i tę co za daleko
      i chyba nawet dlatego umieramy
      żeby nas było widać i nie widać


      tyn konsek nastkryflou ksiondz.
      • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 11:10
        tego samego autora


        "Aby się stało"

        Gwiazdy by ciemniej było
        smutek by stale dreptał
        oczy po prostu by kochać
        choć z zamkniętymi oczami

        wiara by czasem nie wierzyć
        rozpacz by więcej wiedzieć
        i jeszcze ból by nie myśleć
        tylko z innymi przetrwać

        koniec by nigdy nie kończyć
        czas by utracić bliskich
        łzy by chodziły parami
        śmierć aby wszystko się stało
        pomiędzy światem a nami

        • Gość: Hermann Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 13:00
          SEN

          Słońce śpi - nie wstanie już
          Księżyc bombą wysadzony
          Srebrny król rozbity w proch
          Resztki gwiazdy tylko w snach
          Na ziemi noc panuje wieczna
          Nadszedł czas dla nocnych marków.
          • emma1 Re: co za noc (III) 13.01.02, 20:10
            Kurde, chopcy nie mocie innych zmartwien?
            • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 20:23
              Pyrsk !

              Emma zycza Ci coby ci Twoi dzisiej do zygowka tak pedziou:



              NOC MIŁOŚCI BEZSENNEJ

              Noc w górze. Księżyc w pełnię się przemieniał.
              Jam płakał, śmiech twój o to nie dbał wcale.
              Twa wzgarda była jak bóg. Moje żale -
              gołębie w pętach, chwile bez znaczenia.

              I noc pod nami. Kryształem cierpienia
              przepływał płacz twój przez otchłanne dale.
              Ból mój - tłum zgonów - toczył swoje fale
              na słabe serce twe z piasku i cienia.

              Świt nas połączył w łożu. Nasze głowy
              i usta więził, spływając aż w gardło
              bezkresnym nurtem, krwi strumień lodowy.

              Słońce balkonem zamkniętym się wdarło,
              i koral życia rozchylił się nowy
              nad moim sercem, które już umarło.
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 20:36
      suowo sie pedziauo - obiecany konsek


      Marzenie poranne


      Siedziała w ogrodzie w półświetle, w półcieniu,

      Przy blasku wschodzącej jutrzenki,

      Wśród ciszy porannej oddana marzeniu,

      Słuchając słowika piosenki.



      Marzyła o szczęściu, miłości - tak trocha,

      Bo o czymże można by innym?

      Wszak każda dziewczyna, choć jeszcze nie kocha,

      Marzeniem się bawi niewinnym.



      Tęsknota, niepokój i dziwne żądania

      Nieznanych a słodkich upojeń

      Budziły w jej sercu odblaskiem świtania

      Girlandy tęczowych urojeń.



      I piła skwapliwie te wonie, te fale

      Powietrza, co pierś jej wznosiły,

      I mocniej błyszczały jej ustek korale

      I żywiej się oczy paliły.



      Patrzała na kwiaty, co jasne z uśmiechem

      Skłaniały kielichy miłośnie,

      I dzieląc się wonnym rozkoszy oddechem,

      Szeptały o szczęściu i wiośnie.



      Widziała konwalię dziewiczą, jak drżała,

      Łzy lejąc z drobnego kielicha,

      W objęciach wietrzyka, a choć tak nieśmiała,

      Jednakże coś pragnie i wzdycha.



      A dalej narcyzy tak piękne, urocze...

      Że muszą samotne pozostać,

      Więc główki zwiesiły nad wody przeźrocze,

      Ścigając odbitą w niej postać.



      Tam znowu fijołki, kryjące się w trawie;

      Tak dobrze tej cichej rodzinie!

      Nie myśli o próżnej wielkości i sławie,

      Lecz żyje dla siebie jedynie.



      Tak marząc o kwiatach i tonąc w marzeniach,

      Oparła na ręku swą głowę

      I chmurki śledziła w słonecznych promieniach

      To srebrne, to znowu różowe.



      Wtem widzi zdziwiona: że z słońca promieni

      W jej oczach gmach staje złocisty,

      Z kopułą szafirów, z ścianami z zieleni,

      A cały jak kryształ przejrzysty.



      Kolumny - to palmy splecione w arkady

      Przez liany i bluszcze wiszące,

      Schodami - srebrzyste ściekają kaskady,

      Posadzką - mozajki kwitnące.



      I widzi strwożona, jak kwiatów kielichy

      Ludzkimi ją mierzą oczami,

      I widzi rój sylfów skrzydlaty i cichy -

      Jak igra w powietrzu z tęczami.



      A jeden z narcyzów rosami wilgotny

      W pięknego młodzieńca się zmienia,

      Lecz skrzydeł nie dostał i usiadł samotny

      Nad brzegiem srebrnego strumienia.



      I widzi wzruszona, jak wiatrom się skarży:

      Że nie ma na świecie nikogo...

      I słyszy westchnienia i w myślach się waży,

      A tak jej smutno i błogo.



      Nad litość nic nie ma na ziemi świętszego,

      Więc litość skłoniła dziewczynę,

      Że wstała powoli i poszła do niego

      Zapytać o smutku przyczynę.



      Słyszała jak przez sen wyrazy namiętne,

      Co śpiewnym pieściły ją echem,

      I oczy widziała tak piękne a smętne,

      Że odejść byłoby, ach! grzechem.



      Słyszała, jak mówił: "Ty jesteś wybraną,

      By nowe ukazać mi życie

      I duszę na wieczną tęsknotę skazaną

      W niebiańskim pogrążyć zachwycie.



      Ty jedna! ach! możesz, na ziemi ty jedna!

      Otworzyć mi nieba podwoje,

      Twa miłość nam władzę cudowną wyjedna,

      I skrzydła dostaniem oboje".



      To wszystko słyszała jak w sennym marzeniu -

      I uciec, i zostać by chciała,

      Aż wreszcie uległa słodkiemu wzruszeniu

      I rękę nieśmiało podała.



      Podała - i nagle spostrzegła z podziwem,

      Że lecą oboje dłoń w dłoni,

      Złączeni swych skrzydeł tęczowym ogniwem

      W obłoku jasności i woni.



      A wszystko się przed nią roztapia w blask słońca,

      Pierś samą oddycha rozkoszą,

      Kraina cudowna, bez końca - bez końca,

      A skrzydła ją w górę unoszą;



      I płyną wciąż razem w błękitne etery

      Po szlakach przestrzeni gwiaździstych,

      A pieśni - nadziemskie śpiewają im sfery

      O ducha pragnieniach wieczystych.



      Więc czuje: że serce wyrywa się z łona,

      Że nadmiar uczucia pierś tłoczy,

      Wśród jasnych błękitów, gwiazd złotych, stęskniona

      Na niego podniosła swe oczy.



      I wzrokiem spoczęła w młodzieńca spojrzeniu,

      Co ognia płynęło falami,

      I w sennej ekstazy bezbrzeżnym pragnieniu

      Ust jego dotknęła ustami.



      Wtem wszystko przepada... i widzi, o dziwy -

      Świat jasnych urojeń znikniony!

      I siebie zmienioną w krzak brzydkiej pokrzywy,

      A młodzian stał w oset zmieniony.



      W rozpaczy i wstydzie chce płakać - nic zdoła;

      Cóż będzie nieszczęsna robiła?

      Wtem słyszy z radością, że matka ją woła,

      I nagle się ze snu zbudziła -



      I poszła zapytać do matki, co znaczy

      Sen dziwny o takiej przygodzie.

      A matka z uśmiechem swej córce tłumaczy,

      Że marzyć nie trzeba w ogrodzie.


      • Gość: meg Re: co za noc (III) IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 21:50
        i już się prawie wzruszyłam, a ten mi z pokrzywa wyjeżdża :-)
    • Gość: oset Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 21:59
      a takech sie starou ?!!!
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.02, 00:45
      xxx

      nie
      nie zniosę
      tej nocy
      długiej
      samotnej
      z białą pigułką
      księżyca
      w moim żołądku
      ból
      przecina mnie
      wszystkie drogi
      zagubione w ciemności
      pusta butelka
      wino w szklance
      kolor krwi
      na poduszce
      spragnione usta
      głodne ciało
      nie
      nie przetrwam
      tej beznadziejnej nocy
      tonę
      w morzu
      mojego pustego
      łóżka

      tak szkryklo modo poetka, keryj je Kasia.
    • Gość: Szwager Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.02, 01:02
      Motyl
      Siostrzyczce

      W skwarny dzień
      w spoconym bezduchu południa
      marzącym o cieniu
      i o szklance wody
      z brylantami lodowych kostek
      w dzień zamarłego życia
      na kwiecie ostu
      usiadł motyl
      Zamrugał wesoło skrzydłami
      aż roziskrzyła się rosa marzeń
      Hojnie rozpostarł swą tęczę
      jak sprzedawca lodów ramiona przed dziećmi
      na odpustowym jarmarku
      roztańczył oset
      powiewem leciutkim
      spełnionego piękna
      pieszczotę dał swej bliskości
      zadziwionemu kwiatu
      który dopiero teraz poczuł
      iż wszak nie tylko ma kolce
      Motylku zostań, nie odlatuj!
      Już go nie ma
      Nie tylko oset zapomniał, że jest kwiatem
      w ten dzień zamarłego życia


      Tyn konsek mi sie pieronym podobo - wiy ktos kto to szkryknou, bo jo straciou
      ta adresa.

      Dobryj nocy !
    • Gość: Pieron Fraszka IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.02, 21:13
      Bezsenne noce
      I znow się wlokła noc bez końca,
      Darmo czekałem snu lub słońca.
      • Gość: Pieron Re: Fraszka IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.02, 21:20
        Jesteś wspaniała
        Jesteś wspaniała! Jak róża. Jak łania,
        Za którą jeleń po kniejach ugania.
        Napatrzeć ci się nie mogę do syta,
        W mym sercu jesteś jak rzeźba wyryta,
        I jak melodia świerszczy, jak muzyka,
        Która wraz z serca biciem cicho cyka.
    • Gość: ? Re: co za noc (III) IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.02, 21:31
      thehand.republika.pl/antologia/dobranoc.ram

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka