Gość: Szwager
IP: *.dip.t-dialin.net
15.10.03, 18:35
Wanda Nohel z Gliwic liczy na to, że w nowojorskim archiwum znajdzie
informacje na temat swojego walczącego w III powstaniu śląskim ojca.
Obiecała zainteresować opisaną przez "Gazetę" sprawą archiwum swoją kuzynkę
Annę Cienciałę, emerytowaną profesor Uniwersytetu Lawrance w Kansas
Przypomnijmy: z Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku do Warszawy
nadeszła pierwsza część dokumentów z powstań śląskich. Zostaną
zmikrofilmowane i wrócą do Stanów Zjednoczonych. Edward Długajczyk, historyk
i archiwista z Katowic, proponował, aby przed zwróceniem dokumentów do
Nowego Jorku powierzyć je badaczom. W ten sposób powstałaby książka,
zawierająca nazwiska kilkudziesięciu tysięcy powstańców. Długajczyk liczył,
że pomoże mu w tej sprawie Urząd Marszałkowski, ale tam - jak na razie -
obiecano tylko kupić aparat do skanowania mikrofilmów. Wydanie książki -
zdaniem urzędników - byłoby zbyt drogie i... niepotrzebne.
Po artykule w "Gazecie" na ten temat zareagowało wiele osób zainteresowanych
uzyskaniem wiadomości o swoich przodkach - uczestnikach walk sprzed ponad 80
lat. Wczoraj rozmawialiśmy z Wandą Nohel, emerytką z Gliwic, która
opowiedziała nam o losach swojego ojca, Jana Cienciały. Dowodził on jednym z
oddziałów w III powstaniu śląskim. Pani Wandzie zostało z tamtego czasu
zaledwie kilka pamiątek. Liczy na to, że więcej informacji na ten temat
znajdzie w nowojorskim archiwum. Wie nawet, kto mógłby pomóc. Jej kuzynka,
Anna Cienciała, jest emerytowaną profesor historii Uniwersytetu Lawrance w
Kansas, w swoim czasie współpracowała nawet z Instytutem Piłsudskiego. - Mam
nadzieję, że teraz to może się przydać - powiedziała nam pani Wanda.
Chce napisać do kuzynki list, w którym opisze starania o archiwum powstań i
prześle artykul z "Gazety Wyborczej". Być może profesor Cienciała znajdzie w
Stanach Zjednoczonych sponsora chętnego, by wyłożyć choć część pieniędzy na
wydanie dokumentów.