Dodaj do ulubionych

Problem z lekarzem -- co robić? Dyskusja.

29.12.09, 11:10
Poniżej przeklejam posty, które pojawiły się w wątku
*Przewodnik
po forum*
Obserwuj wątek
    • harmoniak White-eye 29.12.09, 11:11
      white-eye 23.12.09, 11:05
      według mnie dziewczyny prowadzące forum "hashimoto" i "choroby
      tarczycy" generalnie znają się na rzeczy, tamte dwa fora to skarbnica
      wiedzy nt chorób tarczycy i nikt, kto choć trochę "dokształcał" się w
      tym temacie, nie zakwestionuje tego. większość lekarzy faktycznie
      kompletnie nie zna się na rzeczy - ja jestem na to żywym przykładem.
      sama zdiagnozowałam się - za własną kasę porobiłam odpowiednie
      badania i w ogóle wpadłam na to, co mi może dolegać, właśnie dzięki
      w/w for..(nie wiem, jak się odmienia "forum", by wyszła l.mn. w
      celowniku big_grin ). myślę, że pomoc, jaką można uzyskać dzięki
      zgromadzonej tam wiedzy, jest mimo wszystko bezcenna.

      cieszę się jednak, że powstało niniejsze forum i dziękuję za
      zaproszenie do niego. smile osobiście zdecydowanie wolę udzielać się
      tu, gdyż podstawowy problem z tamtymi forami jest taki, że, moim
      zdaniem, ich właścicielki trochę się zapędziły z tym przeświadczeniem
      o swojej nieomylności. jednym słowem, zdarza im się przesadzić z tym
      i owym. wink.

      nie zmienia to jednak faktu, że odwaliły kawał dobrej roboty, z
      której, aby walczyć z chorobą i endokrynologamiwink możemy, a nawet
      powinniśmy korzystać.
      • harmoniak White-eye 29.12.09, 11:12
        white-eye 23.12.09, 12:43
        wyszła mi jak jakaś przemowa prezydenta big_grin
        a miało być tylko a propos "potrzebności" kalkulatora big_grin
        • harmoniak Jurmik 29.12.09, 11:12
          jurmik 23.12.09, 14:16
          Piszesz dobrze, tylko niepotrzebnie uderzasz w tony, które wnerwiały
          mnie na tamtych forach czyli generalizujesz - nie wszyscy lekarze,
          nie wszyscy endo są do bani, to po pierwsze. Po drugie - dlaczego
          chcesz walczyc z nimi? A może trzeba ich uczyć naszej choroby,
          zadając im pytania, dyskutując, zmuszając do wyjasnienia czy
          tłumaczenia wielu spraw. Na pewno częśc przynajmniej zacznie sie
          dokształcać, czytać - i bedzie to z pożytkiem dla nas, a zwłaszcza
          dla kolejnych Hashimotek. Pisałam to na tamtym forum i napiszę po
          raz kolejny tu - a skąd ci lekarze mają niby wiedzieć, że cos robią
          nie tak, skoro nie wiedzą, że zmieniamy sobie same dawki, załatwiamy
          recepty na żelazo czy wit.B12 czyli robimy inaczej, niż nam
          zalecili, nie przyznając sie do tego? Uważają, że skoro wyniki mamy
          lepsze, to ich zasługa, prawda?
          I proszę, nie piszmy ciągle, że wszyscy lekarze są do kitu, bo wiele
          z nas chwali swoich endo, prawda?
          • harmoniak whi 29.12.09, 11:13
            white-eye 23.12.09, 15:33
            masz rację, mój ton był "nieza bardzo", teraz to widzę, gdy czytam
            swój post. nie powinnam generalizować. choć napisałam "większość", a
            nie "wszyscy". wink

            Ty jednak również "popełniłaś" generalizowanie - w stosunku do mnie.
            ktoś, kto pisze tonem podobnym do tego, którego użyłam w swoim
            poście, niekoniecznie musi uprawiać w trakcie leczenia samowolkę.
            zaznaczam, że nigdy nie zmieniałam sobie sama dawek, nie
            "załatwiałam" sobie recept (choć od pół roku łażę z ferrytyną i b12
            poniżej, albo w dolnej granicy normy i ratuję się jedynie falvitem),
            ani nie robiłam nic za plecami moich lekarzy (poza, na początku,
            wykonaniem sobie na własny koszt badań hormonów tarczycy i wszystkich
            przeciwciał i czasem przynoszeniem na kolejne wizyty oprócz
            zleconego tsh także ft4, rzadziej ft3). mimo wszystko nie jestem
            lekarzem, a więc i osobą, która ma prawo podważać każde ich zdanie.
            dlatego też nie odpowiadają mi takie przesadne samowolki panujące na
            ww forach, uważam je za niebiezpieczne. i choć użyłam zbyt mocnego i
            trochę nieodpowiedniego słowa "walczyć", to ja własnie dyskutuję,
            przekonuję, na głowie staję, by się z lekarzem dogadać, i jest to -
            jak napisałaś - jak najbardziej z pożytkiem dla mnie i dla niego.
            choć czasem przypomina właśnie "walkę", bo tak nie powinno być.
            chciałabym endokrynologowi ufać tak jak np. mojemu neurologowi. wink

            podsumowując, jestem przeciwna jednostronności - zarówno osób zbytnio
            wierzącym w to, co jest napisane na forach "hashimoto" i "choroby
            tarczycy", jak i osób fora te przesadnie krytykujących. jeśli ktoś
            pod wpływem lektury forum zaczyna sobie sam bez wiedzy lekarza
            dawkować tyroksynę, to nie najlepiej o nim świadczy...
            • harmoniak White-eye 29.12.09, 11:14
              white-eye 23.12.09, 15:34
              PS. jeszcze co do słowa walka - sama go własnie użyłaś w swoch
              życzeniach światecznych. wink

              • harmoniak Jurmik 29.12.09, 11:14
                jurmik 23.12.09, 17:02
                Masz sporo racji w tym co napisałaś, choć akurat słowa o tych, co
                leczą sie wg zaleceń z internetu czy koleżanki, a ich lekarze o tym
                nie wiedzą, nie były skierowane do Ciebie - napisałam ogólnie na
                podstawie tego, co jest na różnych forach.
                I żebym była dobrze zrozumiana - wcale nie chodzi mi o to, że nie
                wolno zmieniać zaleceń, bo czasami trzeba (pamiętam taki wpis na
                którymś forum, że przy dużej niedoczynności i TSH ok.30 endo kazał
                brać 25 Eutyroxu i przyjść za pół roku- szkoda pół roku życia w
                niedoczynności, bo 25 to na pewno za mało). Ale jeśli sie to robi,
                to lekarz powinien o tym wiedzieć choćby po to, żeby nie myślał, że
                umie wszystko i proszę, jak dobrze leczy.
                Myślę, że gdybyśmy bardziej wymagali od naszych lekarzy - tego, by
                sie nie spóźniali, nie rozmawiali przez telefon w trakcie wizyt,
                rozmawiali z nami, pacjentami, gdybyśmy zmuszali ich do uczenia się
                zadając im pytania i nawet pokazując ich błędy- powoli byłoby coraz
                lepiej.
                Na jednym z forów co jakiś czas pojawiały się rady "zmień lekarza".
                Ja też uważam, że trzeba ich zmieniać, ale nie z jednego na drugiego
                czy trzeciego (a ci wcześniejszy dalej żyją w przeświadczeniu, że
                dobrze leczą), tylko spróbować zmieniać tego, do którego trafiłam.
                Jasne, że nie z każdym tak się da, ale trzeba próbowac.
                Nie ma nic gorszego jak pewny siebie, niedouczony lekarz, który bez
                wahania rzuca rozpoznanie nerwicy albo depresji, nie majac na to
                żadnych dowodów, zamiast szukać innych przyczyn. Gdyby raz czy dwa
                dowiedział się, że ta depresja to była niedoczynnośc tarczycy, może
                za trzecim razem najpierw by się zastanowił? Moja koleżanka o mało
                nie umarła na guza mózgu, bo jej wmawiali, że jej zaburzenia w
                widzeniu i silne bóle głowy aż do wymiotów to stresy i nerwica i
                zamiast badań zalecali jej urlop. Jej lekarze do dzis myślą, że tak
                było, bo wiecej do nich nie poszła.
                A więc walczmy o swoje dobre samopoczucie i o dobrych lekarzy -
                próbujmy "polepszać" tych, którzy nas leczą - może się uda choć
                trochę?
                Nie wiem, może myślę zbyt optymistycznie...
                • harmoniak Marsjanka1999 29.12.09, 11:15
                  marsjanka1999 23.12.09, 17:23
                  a po cholerę chodzić po raz kolejny do lekarza, który jest niedoukiem, nie
                  szanuje pacjenta i ogólnie ma w d...pie co sądzi pacjent?

                  zwłaszcza, że do specjalisty zwykle chodzi się prywatnie - bo na nfz to można by
                  nie dożyć terminu wizyty...

                  nie mam misji, żeby edukować wszystkich lekarzy, zwłaszcza takich o "betonowym"
                  światopoglądzie - i to edukować za moje pieniądze

                  chodzę do takich, którzy potrafią sami z siebie, z sympatią zapytać "co nowego
                  wyczytała Pani w internecie?" albo "nie wiem, sprawdzę na następną wizytę"
                  • harmoniak Jurmik 29.12.09, 11:15
                    jurmik 23.12.09, 17:37
                    Ok, to tylko takie moje luźne uwagi i przemyślenia, może
                    rzeczywiscie nic nie warte...
                    Może myslałabym inaczej, gdybym nie miała szczęścia trafić do endo,
                    z która można pogadać, podyskutować i zapytać o wszystko.
                • harmoniak Szafirowa_burza 29.12.09, 11:16
                  szafirowa_burza 23.12.09, 18:17
                  Tak, jurmik, myślisz zbyt optymistycznie!

                  > Myślę, że gdybyśmy bardziej wymagali od naszych lekarzy
                  Nawet jak wymagamy, to oni maja to gdzieś

                  tego, by
                  > sie nie spóźniali, nie rozmawiali przez telefon w trakcie wizyt,
                  Tym to możemy ich tylko upewnić, ze jestesmy baaaardzo znerwicowane
                  smile

                  > rozmawiali z nami, pacjentami
                  ależ oni czasami rozmawiaja, ale zawsze z pozycji "nieomylnego i
                  madrzejszego"

                  >gdybyśmy zmuszali ich do uczenia się
                  >zadając im pytania
                  ale lekarze potrafią odpowiedzieć na każde nasze pytanie, nasze
                  pytania nie mobilizują ich do niczego. wszystkie odpowiedzi brzmią
                  podobnie:
                  1."wyniki w normie, niepotrzeba tyroksyny, żelaza, wit b12 itd"
                  2."złe samopoczucie nie jest od tarczycy, zalecam wizyte u
                  psychiatry"
                  3."najlepszy" lekarz u którego byłam, miał tylko jeden rodzaj
                  odpowiedzi na wszystkie moje pytania: "menopauza, menopauza,
                  menopauza..." to była odpowiedź na jakieś 12 moich pytań sad

                  > zadając im pytania i nawet pokazując ich błędy
                  no to odrazu możesz wychodzić z gabinetu, odpowiedź jest wtedy tylko
                  jedna: " nie musi sie pani u mnie leczyć, można zmienić lekarza"


                  >, tylko spróbować zmieniać tego, do którego trafiłam.
                  ja ostatnio próbuję zmienić endo z NFZ - myślę, że następna wizyta
                  bedzie moja ostatnią wizytą u tej pani zapatrzonej w tsh. Lekarza
                  nie interesuje to, że źle sie czuję na mniejszej dawce, ważna jest
                  kartka z odpowiednim wynikiem!

                  > próbujmy "polepszać" tych, którzy nas leczą
                  powtórzę za marsjanką:tylko dlaczego mamy to robić za nasze
                  pieniadze????
                  Opłacamy z naszych podatków ich studia,staże i specjalizacje,
                  płacimy im pensje, wcale nie takie małe,ponadto płacimy im za wizyty
                  w prywatnych gabinetach, za co jeszcze mamy płacić?

                  Nie wpisuję sie chyba w linię programową tego forum, ale niestety
                  taka jest prawda! Przerobiłam (oprócz endokrynologów)sznur
                  niedouczonych pediatrów a od lipca z powodu poważnej kontuzji
                  ramienia i barku, przerabiam ortopedów...
                  Niestety tzw "szkoła gdańska" wink to dwóch, może w porywach do
                  trzech,bardzo dobrych lekarzy i... niestety na tym koniec, ponieważ
                  ja "przerobiłam" chyba 10 szt endo .........
                  a jak wiadomo dwie, trzy jaskółki wiosny nie czynią sad więc daleka
                  droga do lepszej sytuacji na tym froncie! sad

                  Pozdrawiam świątecznie
                  • wierka-5 Re: Szafirowa_burza 29.12.09, 14:48
                    Witajcie
                    W zupełności zgadzam się z poprzednią wypowiedzią.
                    U lekarzy ciągle słyszałam o menopauzie choć zaczęłam chorować przed 40.
                    Obecnie słyszę o dojrzewaniu, bo z tarczycą ma problemy córka.
                    O moich problemach z lekarzami pisałam wcześniej nie będę się powtarzać.
                    Fajnie,że są fora. Bo diagnozując sama siebie, a potem dziecko bardzo się bałam.
                    Wyniki innych osób pomogły mi.
                    Lekarzy zmieniałam. Nie rozumiem jak można stawiać diagnozę nie zlecając
                    podstawowych badań, leczyć na "oko" STRASZNE
                    Nie widzę nic złego w zrobieniu badań na własną rękę i braniu na tej podstawie
                    dostępnych bez recepty leków.
                    Lekarze na moje sugestie zwykle reagowali opryskliwością.Takich nie można
                    niczego nauczyć, szkoda nerwów.
                    Ostatnio trawiłam do lekarza polecanego na forum był w porządku.
                    • stapelia Re: Szafirowa_burza 04.01.10, 19:52
                      mój endo ze śmiechem też mówi "no widzę, że jest Pani internetowo wyedukowana"
                      ale mówi też że ma sporo takich zapytań i cierpliwie tłumaczy. Ostatnio
                      siedziałam u niego prawie godzinę a on z uśmiechem rysował, tłumaczył,
                      pokazywał. Mówił swoje zdanie, ja z nim dyskutowałam i mogłam wyrobić sobie
                      własne. No ale to chyba 6 endo i myślę, że na razie przy nim zostanę.
    • psychofinka Re: Problem z lekarzem -- co robić? Dyskusja. 09.01.10, 22:13
      Piszecie o edukowaniu lekarzy - ja w swoim stanie nie mam siły na edukowanie
      kogokolwiek, zwłaszcza kogoś, kto sam powinien zdobyć odpowiednią wiedzę i
      przestrzegać przysięgi Hipokratesa. Niekiedy mamy problemy ze zdobyciem recepty
      na coś potrzebnego albo skierowania na badanie bez słowa wyjaśnienia, dlaczego,
      na zasadzie NIE, BO NIE. I niech pani idzie do psychiatry tudzież zapozna się z
      broszurką firmy farmaceutycznej o depresji. A przepisywanie drogich, często
      nieskutecznych leków? A np. tekst ginekologa: WZIĄĆ KREDYT I ZASZCZEPIĆ SIĘ NA
      HPV, bez słowa o konieczności częstszego wykonywania cytologii (jestem w grupie
      ryzyka - geny) - przy czym cały jego gabinet jest obłożony i obwieszony
      gadżetami firmy... Przykłady mogłabym mnożyć, ale po co. Może ja mam pecha, może
      jestem hipochondryczką, może jestem źle nastawiona do lekarzy z przyczyn m.in.
      takich, że wskutek ww. postępowania zmarła przedwcześnie moja Mama (leczono ją
      na nerki i pęcherz, a miała raka szyjki macicy) i kilka innych bliskich mi osób.
      Ale wkurza mnie, że tyle się wypisuje o prewencji, badaniach kontrolnych,
      lekarze oburzają się, że chory się "zapuścił", dopuścił do rozwoju raka itp. JAK
      ma nie dopuścić przy obecnej sytuacji w służbie zdrowia, jeśli nie stać go na
      opiekę prywatną? Z którą też różnie bywa.
      I jeszcze coś, z racji wykonywanego zawodu pracuję nad gazetką jednej z
      okręgowych izb lekarskich. Tam to dopiero można sobie poczytać, jak lekarze
      widzą nas, pacjentów. Między innymi jakiś czas temu stwierdzono, że
      niebezpiecznie wzrasta postawa roszczeniowa pacjentów. Nawołuje się do
      najkorzystniejszych ubezpieczeń od popełnianych błędów lekarskich. A znajoma
      lekarka powiedziała mi radośnie, że ani ona, ani jej znajomi nie biorą w ogóle
      pod uwagę pracy za stawkę niższą niż 50 zł za godzinę.
      Nie mówię, że tacy są wszyscy. Ja akurat mam z lekarzami bardzo złe
      doświadczenia. I nie zamierzam ich edukować.
      • pumeczka77 Re: Problem z lekarzem -- co robić? Dyskusja. 11.03.10, 12:40
        Edukować lekarzy, hmm... W niedoczynnosci nie jestem czasami w
        stanie ruszyc reką ani nogą ani tym bardziej głową. A jeszcze
        edukować lekarza płacąc za każdą wizyte 120-150 zł,kiedy potrzebuję
        na gwałt pomocy. Ja odpadam z edukowania...
      • szafirowa_burza Re: Problem z lekarzem -- co robić? Dyskusja. 11.03.10, 16:33
        Jestem po kolejnej wizycie u endo z NFZ smile
        Niestety, nie udaje mi się wyedukować rzeczonej endokrynolog. Gdy
        weszłam do gabinetu usłyszałam "Oooo! To znowu pani..." powiedziane
        to było takim tonem: " No daj se kobieto siana i przestań mi głowe
        zawracać" sad

        Nawet zapytała jak sie czuję ale co z tego, gdy tylko zaczęłam
        wyliczać swoje dolegliwości, przerwała i zapytała czy odwiedzałam
        już psychiatrę big_grin Rewelacja
        Gdy powiedziałam, że czuje sie chora fizycznie a nie psychicznie,
        wzruszyła ramionami...
        Nastepna wizyta za 6 miesiecy, recepta na tsh-standart, recepta na
        ft4 i usg tarczycy- wyciagniete siłą z pani doktor big_grin na ft3 już
        mi sił zabrakło...
        W poczekalni, kilka smutnych, spuchnietych, lekko otyłych i otyłych
        kobiet, wszystkie pewnie mają tsh w normie! Są wyrównane, cokolwiek
        to znaczy!
        Leczenie na NFZ, to naprawdę smutne doswiadczenie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka