Witam Was,znawczynie problemu niedoczynności. podam Wam na wstępie dzisiejsze wyniki:
FT 3 2,39 pg/ml (1,45-3,48 )
FT 4 1,13 ng/dl (0,71-1,85)
TSH 1,850 ulU/ml (0,490-4,670 ).
biorę euthyrox 87,5. brałam do lipca 62,5 (wynik tsh wtedy to 3,1 ,normy jw.) ale wciąż źle się czułam i dawkę zwiększyłam sama. leczę się od stycznia.dzisiejszy wynik jest jedynym poniżej 2.
czuję się dobrze ale nie rewelacyjnie,nie wiem czy to przesilenie jesienne ale są dni ( miałam tak od niedzieli do wtorku) kiedy nie chce mi się w ogóle wychodzić z domu i rozkojarzona jestem strasznie. od lipca tez zaczęły mi wychodzić gigantyczne pryszcze ( mam 25 lat...) na czole i skroniach.nie powiem żebym prędzej nie miała problemu,jak się pojawiały to drobne ale nie takie jak mnie nękają teraz.coś jak wrzód, nawet bym określiła.
jeżeli chodzi o moje siły witalne...różnie to bywa ale znów mam problemy ze wstaniem z łóżka,ciężko mi się zwlec...za to brwi mi zaczęły od ok miesiąca odrastać z czego jestem naprawdę szczęśliwa

) włosy na głowie również mocniejsze się stały. miesiączki mam regularne i nie odczuwam jak kiedyś napięcia przed,nawet mnie piersi nie bolą z czego również się cieszę.
powiedzcie mi dziewczyny czy zostać przy takiej dawce czy zwiększyć????
i czy to prawda że po unormowaniu hormonów tarczycy cała reszta,głównie rozchodzi mi się o płciowe,hormonów stabilizuje się do pół roku po tym fakcie? dziękuję z góry za odpowiedzi