Przypadkiem w trakcie ogolnych badan, wsrod ktorych bylo zlecone tsh wyszlo, ze mam problem z tarczyca. Poziom tsh wynosi dokladnie 10,34. Bylam u endokrynologa- po krotkim wywiadzie stwierdzil, ze to poporodowe zapalenie tarczycy, niedoczynnsoc.
Corke urodzilam 2,5 roku temu.
Przepisal mi hormon i zlecil ponowne badanie poziomu tsh za 2,5 miesiaca. Usg moze zleci wtedy, nie wyczuwa na chwile obecna zadnych guzow.
Ja tu czytam, ze macie zlecane tez inne jakies badnia, nie tylko tsh..
Czy ja moge sie z tego wyleczyc w ogole?

Dodam, ze przez jakies 8 mcy przed bylam na diecie bezmiesnej i jadlam sporo soi. Teraz juz odzywiam sie standardowo