Witajcie.
Mam 30 lat, od nieco ponad 2 lat jestem mamą. Pomysł zainteresowania się tarczycą pojawił się dopiero po porodzie, gdy zaczęło mnie naprawdę męczyć wiele rzeczy (objawy występujące wcześniej, ale chyba nie w takim nasileniu), właściwie to najpierw przyszła myśl o depresji poporodowej, ale po wielu lekturach i głębszych przemyśleniach zaczęłam bardziej obstawiać tarczycę.
Wysępiłam jakoś od internisty (właściwie "z łaski") skierowanie na TSH - usłyszałam od niego, że fT3 i fT4 może mi zlecić tylko endokrynolog. Uprzejmie zlecił mi wtedy też morfologię z biochemią i cholesterol (ale tylko całkowity). Zaraz wpiszę wszystkie wyniki, żeby nie trzeba było latać w górę i w dół mojego posta

Gdy tylko odebrałam wyniki, zaczęłam grzebać więcej na forum. Oczywiście internista (inny tym razem mi się trafił) powiedział, że wszystko jest w normie i pomimo mojej prośby nie dał mi skierowania do endokrynologa, twierdząc, że nie ma podstaw (chociaż opisałam mu wszystkie dolegliwości). Po jakimś czasie, podczas prywatnej wizyty u ginekologa, pokazałam wynik TSH i usłyszałam, że nie jest to wynik prawidłowy i jeśli jeszcze nie mam niedoczynności, to na pewno w tym kierunku idę i należy zbadać jeszcze przynajmniej fT4 i przeciwciała, a najlepiej też usg tarczycy. Niestety badania musiałam zrobić na własną rękę (moja cudowna lekarka zaproponowała zrobienie mi badań w szpitalu, w którym pracuje, niestety musiałabym się położyć na 3 dni, a nie bardzo mogę sobie teraz na to pozwolić). USG nie robiłam narazie, tylko fT3, fT4, przeciwciała i powtórnie TSH, bo poprzedni wynik był sprzed prawie 3 miesięcy, więc z różnych powodów mógł się zmienić (i zmienił się, jak się okazuje).
Dokładnie, badania zrobiłam dzisiaj, jak tylko dostałam wyniki na maila to zaraz postanowiłam Was poprosić o pomoc w interpretacji, bo sama to chyba się gubię i właściwie wydaje mi się, że są w miarę w normie, więc nie wiem, co dalej myśleć.
Podaję wyniki morfologii z dnia 5.09.2012 (to, co wydaje mi się istotniejsze, np. dlatego, że jest bliżej dolnej lub górnej granicy normy). Badania były robione albo tuż przed tym, jak zaczęłam brać tabletki anty, albo zaraz na samym początku brania (dokładnie nie pamiętam).
Leukocyty - 5,5 (norma 4,0 - 10,0)
Erytrocyty - 4,89 (3,8 - 5,40)
Hemoglobina - 13,9 (12,0 - 16,0)
MCV - 85,7 (80 - 100)
MCHC - 33,2 (32,0 - 36,0)
Płytki krwi - 180 (130 - 400)
MXD % - 3,3 (0,0 - 15,0)
Sód - 141 (135 - 146)
Potas - 4,65 (3,6 - 5,5)
Glukoza - 72 (60 - 99)
Cholesterol całkowity - 170,8 (120 - 200)
TSH - 2,56 mlU/l
Wyniki "tarczycowe" z dzisiaj, z przeliczeniem % z Waszego kalkulatora:
TSH - 1,568 mlU/l
FT4 48.72% [wynik 1.08, norma (0.7 - 1.48)]
FT3 42.70% [wynik 4.68, norma (3.1 - 6.8)]
aTPO: 15,55 (norma do 34,0)
TGAb - 14,02 (norma do 115)
Wyniki wydają się być w normie... natomiast mam od lat szereg objawów, z których znaczna część nasiliła się po porodzie. W internetowym teście wyszedł mi wynik 42, nie wiem, czy jest sens wklejać tu odpowiedzi, bo chyba wkleiłabym większość

więc napiszę inaczej: z części I (objawy) nie mam tylko natężonych objawów menopauzy (to jeszcze nie ten czas, żebym się mogła wypowiedzieć), niepłodności, dużego przybrania na wadze. Z cz. II - mam zespół Barlowa, niedokrwistości nie badałam, ale w ciąży miałam sporą anemię i praktycznie od końca I trymestru prawie do końca ciąży brałam Tardyferon-Fol (odstawiłam na własną rękę, nie mogłam sobie już poradzić z zaparciami i miałam schiza, że od prób załatwienia się urodzę w końcu dziecko do kibla...); objaw Raynauda - nie wiem, czy to już objaw, ale owszem czasami od zimna (gdy innym jest i tak ciepło) bieleją mi końce palców... z cz. III testu, moja kuzynka (córka brata mojej matki, moja rówieśnica) jest leworęczna, jak również pamiętam, że w okresie dojrzewania miała problemy z tarczycą i łykała jod. Z IV cz. testu też mam większość objawów.
Miesiączkować zaczęłam ok. 14 r.ż. (chyba jakoś tuż po - musiałabym sprawdzić w notesie, ale wydaje mi się, że miałam już skończone 14 lat). W tamtym okresie miałam problem z lekką nadwagą i byłam niska, więc mama zaprowadziła mnie do endokrynologa. Szczegółów nie pamięta, ale mówi, że miałam robione badania tarczycy i coś było nie tak i dostawałam przez jakiś czas jod.
Uff, to chyba tyle, co mogę napisać na ten moment. Ze świeżymi wynikami chciałabym się jeszcze wybrać do internisty, może jednak wypisze mi skierowanie do endo, jeśli nie, to spróbuję prywatnie, może warto zrobić to usg. Czy jednak nie warto?
Możecie mi coś podpowiedzieć, zasugerować?
Jak mam rozumieć te wyniki w porównaniu z moimi dolegliwościami?
Dzięki z góry za pomoc.