Witam wszystkich na forum
Dołączam do grona osób niechcący wykańczających własną tarczycę

i od razu zwracam się z pytaniem.
Niedoczynność wykryłam przypadkiem, chociaż po obszernej lekturze okazuje się, że miałam całą mnogość objawów, które uznałam jako moje cechy osobowości i efekty starzenia się, chociaż mam lat dopiero 27.
W sierpniu 2012 zostałam zaskoczona tynikiem
tsh 8.14 !
Powtórzyłam badania i udałam sie do lekarza rodzinnego z wynikami:
TSH -
7.33 (0.35 - 4.94)
ft3-
3.18 ( 1.71- 3.71)
ft4 -
0.90 ( 0.70 - 1.48)
anty TPO - >
1000
cholesterol -
219 ( 140-200)
glukoza -
71 ( 70-100)
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na Hashimoto. Dostałam receptę na Euthyrox 25 i skierowanie do endokrynologa, z którego naiwnie miałam zamiar skorzystać ( tylko nadal czekałabym na wizytę), ale ostatecznie wylądowałam w prywatnym gabinecie.
Tam dowiedziałam się że tarczyca moja ma
objętość 6ml ( no troszkę za mała jak na dorosłą kobietę) i cała w w stanie zapalnym,wiec długo nie pociągnie.
Zalecono mi zmianę dawki na Euthyrox 50 oraz badanie TSH po 6 tyg i kontakt telefoniczny z wynikiem.
29.11.2012 ( E50)
TSH - 9.21 ( 0.35 - 4.94)
Zmiana dawki na E75. Mam zrobić badanie TSH za 6 tygodni i przyjść na kontrolę.
11.01.2013 (E75)
TSH - 4.0
Chciałabym uniknąć płacenia za kolejną wizytę i sama zmienić dawkę na E100,co moim zdaniem i tak będzie konieczne bo tsh jest nadal dosyć wysokie.
Moje pytanie jest właściwie takie czy jest szansa że tsh mi jeszcze spadnie jeżeli zostanę na dawce 75. czy jeżeli biorę ją od 6 tygodni to tsh już się ustabilizowało i nie mam co liczyc na to że jeszcze spadnie, wiec zmiana dawki jest i tak konieczna?
Wiem, że nie powinno sie takich decyzji podejmować bez lekarza, ale wolałabym zmienić dawkę i pojśc na kontrolę gdy to tsh spadnie do tych 2, co mam nadzieję się wydarzy po 6 tygodnia na dawce 100 ( lekarka właściwie od razu zasugerowała że moja docelowa dawka to będzie prawdopodobnie 100)