ania12.34
14.02.13, 22:30
Witam!
Moja przygoda z tarczycą zaczęła się niedawno (11.2012),mam 27 lat . Pewnego wieczoru usiłując zasnąć, zerwałam się z łóżka ze strasznym bólem w klatce i szybkim biciem serca ok. 170 uderzeń na min. Mój mąż zawiózł mnie na pogotowie, gdzie podano mi coś na uspokojenie i wróciłam domu. Na drugi dzień udałam się do swojej internistki, która zasugerowała mi zrobienie sobie wyniku tsh. Międzyczasie zrobiłam sobie echo serca - prawidłowe, no i holtera - gdzie tętno w ciągu doby nawet podczas snu było powyżej 75 uderzeń na min. Zrobiłam badania:
TSH - 4,730 ulU/ml (0,270 - 4,200)
FT3 - 4,88 pmol/l (3,10 - 6,80)
FT4 - 14,20 pmol /l (12,00-22,00)
Anty - TPO 33,2 IU/ml (0-34)
USG - prawidłowe.
Epizody z szybkim biciem serca powtarzały się.
Poszłam do endo, stwierdziła niedoczynność i początek hashimoto, przepisała mi Euthyrox 25 przez 2 tyg., potem 37,5 przez 6 tyg. i kontrol wyników. Serce się uspokoiło, ale stałam się bardzo zmęczona, nic mi się nie chciało, taka trochę depresyjna. Zrobiłam kontrolę i:
TSH - 5,78 uIU/ml (0,27 - 4,20)
Morfologia - ok.
Moja endo kazała mi zwiększyć dawkę przez 5 dni euthyrox 50 i potem przejść na 75. Wczoraj gdy rano wzięłam dawkę 75, po 2-3 godzinach dostałam znów częstoskurczu i tak silny ból głowy ( jakby mi ktoś wyrywał gałki oczne), nawet leki przeciwbólowe nie pomagały. Lekarz rodzinny zapisał mi Bisocard 2,5 mg, ale po co mam go brać skoro mam niskie ciśnienie 110/70, a ten częstoskurcz występuje tylko czasem. Zadzwoniłam z tym problemem do mojej endo, powiedziała, że nie spotkała się z tym,by ktoś aż tak reagował na zmianę dawki. Mam znów zaczynać od nowa z dawkowaniem czyli znów 25, 37,5 i potem zostać przez jakiś czas na 50 i skontrolować wyniki.
Zastanawiam się dlaczego tak źle reaguje na zmiane dawki i czy 50 nie będzie za mało skoro moje tsh rośnie?