Chodzi o ten artykuł:
hormonerestoration.com/files/TSHWrongtree.pdf
Tak w skrócie o tym artykule:
Jest długi, ale bardzo ciekawy. Zawiera mnóstwo odniesień do badań. Wychodzi z nich, że TSH jest wrażliwe na fT4 w ten sposób, że po podaniu doustnym T4 produkcja TSH zostaje zablokowana na około dobę. Autor artykułu uważa, że może to dlatego, że ludzie jedzą mięso, a w mięsie są hormony tarczycy z mięsa lub wręcz sama tarczyca, w której jest mnóstwo hormonów. Bóg tak to wymyślił, że jeśliby ktoś zjadł hormony z mięsa, to jego TSH się przyblokuje i człowiek nie nabawi się nadczynności tarczycy.
Z badań przez niego przytoczonych wynika, że ludzie leczeni na niedoczynność tak aby TSH było w normie, cierpią zwykle (ale nie zawsze) nadal na niedoczynność tarczycy, o czym świadczą ich objawy i inne dogłębne badania typu szybkości reakcji mięśni, pracy i budowy serca, pomiar podstawowego tempa przemiany materii itp. Czyli rzeczy mierzalne, ale związane z samopoczuciem, a nie z wynikami badań laboratoryjnych. Dopiero osoby u których TSH dzięki leczeniu jest trochę poniżej normy, są w stanie mocno zbliżonym do osób zdrowych i dopiero u nich jest możliwe podciągnięcie fT4 w okolice góry normy.
Przysadka po prostu inaczej reaguje na hormon podany raz na dobę niż na hormon produkowany sukcesywnie w ciągu doby.
Ponadto w przysadce odbywa się spora część dejodynazy, czyli produkcja T3 z T4. Jeśli przysadka jest przyblokowana przez podawanie raz na dobę T4, to zahamowana jest przemiana T4 na T3 w przysadce. Ponadto zmniejszone TSH powoduje zmniejszenie pracy własnej tarczycy, a to też obniża własną produkcję T3 przez organizm. Te dwie rzeczy tłumaczą obserwowane na forum zjawisko zmniejszania się fT3 wraz ze zwiększaniem przyjmowanej dawki T4. I tłumaczą dlaczego trochę hormonu T3 jest niektórym potrzebne do szczęścia - tak jak mi. W artykule piszą, że podawanie samego T3 nie ma tak silnego wpływu na TSH, co mi akurat nie do końca pasuje, bo z tego co widzę na forum, to jednak ma. Możliwe, że zależy to od tego czy to T3 jest podawane w dawkach rozłożonych czy raz na dobę oraz to czy podajemy czyste T3 czy razem z T4. TSH ponoć też jest przyblokowane przez T3, ale na krócej.
W artykule też piszą, że z wiekiem o 80% obniża się prawidłowa odpowiedź przysadki i TSH na fT4. Czyli im człowiek starszy, tym bardziej trzeba się kierować objawami i fT3 i fT4, a nie TSH. Piszą o osobach w wieku emerytalnym z TSH poniżej normy i absolutnie żadnymi objawami nadczynności tarczycy. Spośród tych osób z TSH poniżej normy jedynie 12% rozwinęło w kolejnych latach nadczynność tarczycy. Dalej, większość ludzi z niedoczynnością tarczycy pochodzenia centralnego, czyli wynikającą ze zbyt małej produkcji TSH, ma TSH w normie. Oś przysadka-podwzgórze starzeje się od trzeciej dekady życia, od tego wieku TSH jest coraz mniej miarodajne i mniej adekwatne jako wskaźnik dobrego leczenia T4.
To co autor pisze tłumaczy też, dlaczego nowi ludzie, zaczynający się leczyć mają niskie fT4, ale poza tym należą do dwóch kategorii: mamy tych co mają wysokie TSH i wysokie fT3 oraz tych co wszystko mają niskie - jak wolf i wielu innych. Autor tych drugich wkłada do worka osób z niedoczynnością centralną, pochodzenia przysadkowego. Słaba praca przysadki to mniej fT3.
Aby osiągnąć objawową eutyreozę, zdrowi ludzie potrzebują fT4 w okolicach połowy normy lub trochę więcej - zależy od wieku i trybu życia, ale ludzie uzupełniający hormon tarczycy z tabletek potrzebują więcej fT4 w wynikach badań aby osiągnąć te same efekty.
Psom dawano zastrzyki z TSH, po których po 12 godzinach widać było spadek fT4, a wzrost fT3.
Jest kilka rodzajów dejodynaz. W przysadce i mięśniach jest dejodynaza D2, która jest tym aktywniejsza, im mniej jest fT4. Dejodynaza D1 z nerek i wątroby jest tym aktywniejsza, im więcej jest fT4.
Małe, malutkie dawki T4 mogą spowodować więc większe objawy niedoczynności tarczycy.
Serce podobnie jak przysadka, jest dość wrażliwe na fT4. Szczególnie puls - im więcej fT4, tym jest szybszy.
Pisze o niedoborze kortyzolu - jeśli jest go za mało, podawanie T4, T3 może od pewnego momentu pogarszać samopoczucie. Czyli można dojść do jakiejś dawki, a potem już zwiększać się nie da.
Nie ma za ani przeciw do stosowania preparatów typu Novo - każdy powinien podejść do sprawy Novo indywidualnie.
To na tyle, zachęcam do czytania

Wielkie DZIĘKUJĘ, Mutprego, za ten artykuł