aneta1088
13.09.13, 11:47
Niedoczynność zdiagnozowano mi tuż przed ciążą, w lutym 2012r.- miałam klasyczne objawy. W czasie ciąży udało się ustawić leki, wszystko było ok. To co niepokoiło w badaniach to granulocytopenia, którą każdy lekarz interpretował po swojemu- od wirusówki po białaczkę. Całą ciążę byłam kłębkiem nerwów. W styczniu tego roku, dwa miesiące po porodzie pobrano mi szpik- w porządku. Jednocześnie wykryto przeciwiciała: p/granulocytom, przeciwjądrowe i przeciwcytoplazmatyczne, mam też przeciwciała p/tarczycy. Nie miałam nigdy objawów chorób reumatoidalnych.
Tarczyca po porodzie wariowała w różne strony, w końcu w marcu ustawiona została dawka Euthyroxu 75. Z powodu wykończenia psychicznego rzuciłam wszystkich lekarzy i niestety endo też....
W zeszłym tygodniu zasłabłam, na IP zrobiono morfologię (jak na mnie ok) i kilka innych badań, jedyne co stwierdzono to nieco za niski cukier i zasugerowano, że mogłam wpaść w nadczynność. Poszłam następnego dnia zrobić hormony tarczycy, niestety internista dał skierowanie tylko na TSH- ale coś wyszło- 0,026, przy normie od 0,27. Poszłam do nowej endo, bo była blisko i miała szybki termin. Kazała odstawić Euthyrox- całkowicie. To było w poniedziałek, a przez kilka poprzedzających dni od zasłabnięcia brałam już połówkę. Kazała powtórzyć wyniki w przyszłym tyg. i przyjść.
Zawroty głowy pojawiły się po zasłabnięciu, kiepsko czułam się już ok 2-3tyg. wcześniej...Po zmniejszeniu dawki bardzo powoli ustępowały. Pomieszały się u mnie objawy niedoczynności i nadczynności- waga wzrosła, skóra sucha, trądzik na twarzy i we włosach, uczucie gorąca, niepokój, zmęczenie. Dodam, że chyba mam problemy psychiczne, przez to co mnie spotkało w ciąży- każde badania powodują u mnie przerażenie, odbiór wyników budzi strach (nawet jak szłam odebrać wyniki ojca to się cała trzęsłam, z wrażenia, że "idę po wyniki). Boję się, że zachoruje na raka, boję się, że moi bliscy umrą, nad ranem nasłuchuję czy oddychają, jak jeszcze śpią ;/ Nigdy się specjalnie nie przejmowałam takimi rzeczami jak bóle itd. a teraz każdy objaw sprawdzam pod kątem miliona chorób.
Wczoraj zaczęła drętwieć mi ręka, w nocy dostałam niemal histerii, a rano pojechałam do pomocy nocnej. Tam mi powiedzieli, żeby iść po skierowanie na rtg, bo to może być od kręgosłupa- noszę dziecko, ostatnio malowaliśmy pokój, przesuwaliśmy meble itd...Po powrocie do domu zaczęła też drętwieć mi noga. Czy to naprawdę może mieć jakiś związek z tarczycą, nagłym odstawieniem leków (chyba nie była to najlepsza rada pani dr, nawet pielęgniarka rano się zdziwiła jak jej opowiadałam)? Na TSH i ft4 mam iść we wtorek. Na razie mam ochotę dzwonić po karetkę i błagać, żeby mnie wzięli do szpitala i zrobili badania na wszystko...Nie wiem już co mam zrobić, czy martwić się objawami i chorobami na które wskazują czy powinnam się już po dobroci ubrać w biały kaftan....