Witam Wszystkich
Dzisiaj odebrałam wyniki THS, ft3 i ft4 oto wyniki:
TSH: 3,74
ft3: 4,32 przy normie 3,1 - 6,8 [32,97%]
ft4: 15,62 przy normie 12 - 22 [36,20%]
Zrobiłam również test forumowy, który wskazał 38 punktów.
Moją tarczycę obserwowała lekarz rodzinna zlecajac zawsze TSH, które było w normie (nie pamiętam dokładnych wyników). W wieku około 16 lat (obecnie mam 27) bylam u endokrynologa, który stwierdził powiększoną tarczycę, zapisał jod i uznał, że hisutryzm to moja uroda. Kolejne sygnały pojawiły się po ciąży, czyli 3,5 roku temu - pojawiły się plamy bielacze na rękach, rogowacenie ciemne, przesuszona skóra głowy, rok później głębokie problemy emocjonalne i ogólna niestabilność emocjonalna. Zrobiłam więc na własną rękę badanie TSH (wynik o ile dobrze pamiętam to około 4 przy normie do 5,2), z którym udałam się do lekarza rodzinnego informując go o objawach oraz o tym, że wszystkie kobiety od strony mamy chorują na tarczycę - babcia jest po operacji (nadczynność), ciotka ma hashimoto, mama również wyniki miała nieciekawe. Lekarz uznała, ze nie mam się czym przejmować i zakończyła wizytę. Mimo wszystko myśl o tarczycy nie daje mi spokoju.
Przesadzam? A moze jednak może być coś na rzeczy?
Dodam, ze USG tarczycy nie robiłam, aTPO i aTG również. Niestety badania mało nie kosztują, a lekarka nie widzi potrzeby powtarzania nawet TSH.
Pozdrawiam!