Witam,wiem,ze forum nie zastapi wizyty u lekarza,ale zanim tam sie dostane,to moze dowiem sie czegos wiecej. Otóż choruje na celiakie,od poltora roku jestem na diecie bezglutenowej.Kilka lat temu lekarka stwierdzila,ze mam powiekszona tarczyce,co usg potwierdzilo,ale wole obojetne,tsh w normie i jakos ucichlo. Mi jednak to nie dawalo spokoju,bo tsh,zawsze mialam na granicy normy,az do teraz. Zrobilam badanie i wyszlo 0.366 przy normach 0,4-4,0,lekarz rodzinny stwierdzila,ze mam nadczynnosc,dala skierowanie do endokrynologa,przepisala propranolol.bo drża mi rece mam tachykardie(od zawsze z reszta). Przy kontrolnej wizycie u gastrologa z zwiazku z choroba trzewna,pokazalam mu wynik tsh i gastro stwierdzil,ze nie mam szukac dziury w calym,ze mam "prawie " w normie i zamiast latac po endokrynologach mam oznaczyc wolne hormony.Tak wiec oznaczylam i wyniki mam takie FT4 1.39 przy normach 0,8-2,0 FT3 3.37 przy normach 1,4-4,2 . Stad moje pytanie,czy powinnam sie tym martwic,czy to rzeczywiscie nadczynnosc? Sama nie wiem,mam chyba wszystkie objawy nadczynnosci oprocz biegunek,bo cierpie na zaparcia od zawsze,ale moze to dlatego,ze te moje jelita sa schorowane po tylu latach przyjmowania glutenu. Budze sie rano i czuje drzenie calego ciala,okropne uczucie,mam mgle na oczach,kiepsko widze,bardzo obfite miesiaczki,nerwowosc nadpopudliwosc ahhh duzo by wymieniac. Pozdrawiam o prosze o porade