Witam, mam 24 lata i proszę Was o pomoc w interpretacji wyników, od dawna źle się czuję, zmęczona, stany depresyjne, brak spadku wagi mimo diety i ćwiczeń zaleconych przez dietetyków, wypadanie i siwienie włosów, obojętność, problemy z koncentacją i pamięcią, trądzik, niskie ciśnienie krwi, hirsutyzm, zaburzenia i bolesne miesiączkowanie (cykle 6-7tyg), libido - (chyba leży gdzieś na poziomie -50, w ogóle nie mam ochoty na seks

). Ogólnie masakra dla każdej kobiety i poczucia własnej wartości. Dostałam od endokrynologa skierowanie do szpitala ale nadal od lutego nie ma miejsca...
Tak więc w maju zrobiłam badania na własną rękę i dostałam takie wyniki:
FT4 106.40% [ wynik 23.8, norma (10.5 - 23)]
FT3 46.67% [ wynik 4.9, norma (3.5 - 6.5)]
TSH: 30.00% [wynik 1.41, norma (0.3 - 4) ]
Nie rozumiem tych wyników, 2,5 roku temu tsh miałam na poziome 2,5; później (2 lata temu) TSH na poziomie 1,8 a w maju taki jak napisałam wyżej.
Nie wiem co robić, lekarze mają to wszystko gdzieś a problem z zrzuceniem wagi coraz bardziej się odbija na mojej psychice (moja mama je 2 razy więcej ode mnie i nie ćwiczy i waży mniej o jakieś 5kg! przy tym samym wzroście)
proszę o pomoc, co to może znaczyć?
USG będę miała robione w marcu (umówiłam się prywatnie do endo)
Czy jest możliwość bym miała niedoczynność mimo iż wyniki są takie dobre?
w grudniu 2013 byłam w szpitalu i tam też - wyniki wręcz książkowe
Nie jestem hipochondryczką, nie wymyślam sobie tego... ja chcę po psrostu normalnie cieszyć się życiem a nie być na wiecznej diecie i ryczeć za każdym razem kiedy wejdę na wagę.
Czy miała któraś z Was taki problem, że wyniki są ok a jednak dostałyście leki ?