Dodaj do ulubionych

Dieta w chorobie Hashimoto

29.05.17, 14:11
Witam Was,

Ja również od jakiegoś czasu choruję na tą paskudną chorobę. Było ze mną naprawdę kiepsko. Jestem mamą dwójki dzieci i ogarnięcie ich oraz praca i obowiązki codzienne to był jeden wielki koszmar. Nie poddałam się i postanowiłam wbrew temu co mówili lekarze poskromić moje Hashimoto. Walka była trudna, ale patrząc z perspektywy czasu było warto. Obecnie jestem w fazie remisjii choroby, czyli wyciszenia uciążliwych objawów. Pewnego dnia wpadłam więc na pomysł pisania bloga o tematyce żywienia w chorobie Hashimoto. Eliminacja produktów jakie musiałam wykluczyć ze swojego jadłospisu, odpowiednia suplementacja doprowadziła do tego, że mogę normalnie funkcjonować. Jeżeli pisząc bloga będę mogła komuś pomóc będę bardzo szczęśliwa.

Jeżeli jesteście ciekawi mojej historii z Hashimoto - zapraszam na bloga

www.hashimoto-i-ja.pl/

Pozdrawiam
Monika
Obserwuj wątek
    • mama_dorota Re: Dieta w chorobie Hashimoto 30.05.17, 09:06
      Dziękuję ci za ten wpis, przyda mi się pomoc.
      Choruję na Hashi od lat, dobrze radzę sobie z samodzielnym dawkowaniem hormonów, ale gdy napotkałam książkę Amy Myers moje nadzieje na przynajmniej większą stabilność samopoczucie odżyły. Niedawno odbyłam 30-dniową dietę z tej książki nie zmieniając dawki euthyroxu i novothyralu. Samopoczucie bardzo się poprawiło, energii miałam tyle, co przed chorobą, a w 30. dniu okazało się, że mam bardzo wysokie ft4.
      FT4 174.03% [ wynik 2.27, norma (0.93 - 1.7)]
      FT3 74.17% [ wynik 3.78, norma (2 - 4.4)]

      Wtedy obniżyłam dawkę ze 120 t4 i 5 t3 na 100 t4, wprowadzając bardziej lub mniej ostrożnie wykluczone składniki diety, ale samopoczucie mocno mi się wahało, początkowo miałam wrażenie, że pogarsza się, gdy zjem coś zbożowego (zawsze tylko bezglutenowe) lub mącznego, a ostatnio było sporo sytuacji jedzenia poza domem i takie "miny" jak zupa zamówiona dla mnie przez przyjaciół okazała się mieć śmietanę, choć miała nie mieć itp.

      Wiem, że na diecie czułam się dobrze i wyniki wyszły niesamowicie wysokie, pojawiła się szansa na niższą dawkę euthyroxu, ale po obniżeniu dawki zaczęłam się gubić. Na diecie 30-niowej nie jadłam żadnych zbóż (po 14 dniach włączyłam mąkę z tapioki i to mi nie szkodziło w niczym), jajek, produktów mlecznych, warzyw psiankowatych i strączkowych, cukru, unikałam kawy. Po 30 dniach wróciłam do jajek, pomidorów, papryki. Schudłam na pewno 5 kg i ostatnio zaczęło mnie niepokoić, że chudnę nadal, ważąc 55 kg. Już mi wystarczy, boję się zjechać niżej, czuję też niedosyt węglowodanów, a że przeczytałam kiedyś, że psianki jak szkodzą, to z reguły wszystkie albo żadne, to zaczęłam też jeść ziemniaki.

      Kilka dni temu, jeszcze przed ziemniakami, zrobiłam badania po 30 dniach na dawce 100 t4, a t3 brałam lub nie z zależności od samopoczucia. Ft3 wyszło bardzo źle i tak też się niekiedy czuję:
      FT4 74.03% [ wynik 1.5, norma (0.93 - 1.7)]
      FT3 16.25% [ wynik 2.39, norma (2 - 4.4)]

      Wróciłam więc do novothyralu i biorę 100 t4 i 5 t3, ale obawiam się, że to będzie za mało.
      Miesiąc temu byłam u lekarki (naturopatki z dyplemem lekarza z Białorusi ze specjalizacją z endokrynologii i immunologii, która specjalizuje się w suplementach) wraz z córką, która też przez kilka miesięcy brała euthyrox przez objawy niedoczynności i ft4 w dole normy (przesłanek o Hashimoto u córki brak). Córka dostała wykaz suplementów, a ja mam uzupełnić badania, głównie USG, bo lekarka twierdzi, że tarczycę można powoli odbudować, z nią właśnie ustaliłam, że odstawię novothyral i obniżę dawkę euthyroxu do 100, ogólnie ona głową kręciła, że jestem pod opieką endokrynologa, a doszło do tego, ze mam takie wysokie ft4, chyba nie zrozumiała, że taki wynik spowodowała dieta. Miałam zrobić USG i skontaktować się z nią przez skype 7 czerwca, więc myślałam, że wytrzymam i ona mi coś zaproponuje, ale USG mi odwołano, musiałam przełożyć na lipiec, więc i konsultacja przez skype będzie później, a mi motywacja spada coraz bardziej.

      Ogólnie chcę się trzymać bezwarunkowo diety bezglutenowej, bo o tym, że muszę przekonałam się już na 200%, myślę, że dam radę wytrzymać bez mleka i jego przetworów, bez strączków także, ale chcę wrócić do zbóż bezglutenowych, na początek do chleba ze skiełkowanej gryki. Jajka z uwagi na podejrzenie, że zaburzają wchłanianie euthyroxu będę jadła przez najbliższe 2 tygodnie, ale nie rano, jak dotąd, tylko wieczorem. Pisanki jem.

      Masz dla mnie jakieś porady, uwagi, słowa zachęty? Wczoraj się trochę podłamałam sad
      Oczywiście do twojego bloga już zajrzałam smile
      • mama_dorota Re: Dieta w chorobie Hashimoto 30.05.17, 09:09
        > Wtedy obniżyłam dawkę ze 120 t4 i 5 t3 na 100 t4, wprowadzając bardziej lub mniej ostrożnie wykluczone składniki diety, ale samopoczucie mocno mi się wahało, początkowo miałam wrażenie, że pogarsza się, gdy zjem coś zbożowego (zawsze tylko bezglutenowe) lub mącznego

        miało być: mlecznego
      • hashimoto_i_ja Re: Dieta w chorobie Hashimoto 30.05.17, 11:07
        Witaj Doroto,
        Cieszę się że odpisałaś na mój post. Według mnie dieta to podstawa do sukcesu. Zasada jest niestety jedna, a mianowicie każdy indywidualnie musi obserwować swój organizm. Ja definitywnie odstawilam gluten i nabiał, np bardzo źle czuje się po pomidorach. Jestem na razie szczesciara ponieważ nie biorę żadnych hormonów. Suplementuje omega 3, Wit d+K2 do tego selen, cynk, Wit. Bo complex, Wit. C z przerwami na przemian. Codziennie rano naczczo piję wodę z cytryną. Jeśli przyjmujesz euthyrox i trzymasz dietę, a samopoczucie nadal słabe to problem może leżeć po stronie hormonu. Euthyrox ma w składzie laktoze i przy nietolerancji dalej podrażnia organizm. Dużo dziewczyn po przejściu na Letrox czuje różnicę, ale to jak pisałam wcześniej do indywidualnej obserwacji. Mi osobiście bardzo pomogła Pani doktor Magdalena Jagiełło. Jestem z Białegostoku, a jeżdżę na kontrolę do Warszawy. Uwierz mi, że z tą chorobą można normalnie funkcjonować. Oczywiście idzie to w parze z wyrzeczeniami jakie trzeba wprowadzić. Choroba nauczyła mnie, że nie można się załamywać i poddawać trzeba iść do przodu. Trzeba być cierpliwym i nie oczekiwać, że efekt naszej pracy nad ustabilizowaniem organizmu będzie widoczny od razu. Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się podtrzymać Cię na duchu smile
        Trzymam kciuki i w razie potrzeby chętnie służę pomocą.

        Pozdrawiam
        Monika
        • mama_dorota Re: Dieta w chorobie Hashimoto 30.05.17, 12:20
          Suplementujesz cały czas, czy robisz badania, żeby wiedzieć, czy trzeba? Jakie badania robiłaś i stosujesz suplementy? Już wiele razy suplementowałam różne rzeczy. Koszty badań i suplementów, które często niewiele wnoszą (np. d3 trudno się podnosi, a badanie do tanich nie należy) nie zachęcają. Mam abonament w Luxmed, a i tak wiele rzeczy badałam prywatnie. Coraz mniej mi się chce, szczególnie że trzeba iść pod prąd lekarzy.
          • mama_dorota Re: Dieta w chorobie Hashimoto 30.05.17, 12:22
            Przechodzenie na letrox nie ma sensu, bo i tak biorę i z ostatnich badań widzę, że jednak powinnam brać novothyral, który też zawiera laktozę. Kiedyś mnie lekarka przekonała, żeby spróbować z letroxem i nie było różnicy, a wybór dawek niewielki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka