Dodaj do ulubionych

Tradycja, a Zabobon.......

25.12.12, 23:43
Witam serdecznie. Krótko, zwięźle i na temat: w sieci można się spotkać z niezliczoną ilością stwierdzeń, iż coś nie jest Zabobonem ale Tradycją smile Od tygodnia nurtuję mnie gdzie leży ta granicą która pozwala wam stwierdzić, że coś nie jest w/w zabobonem lecz tradycją? Poruszyłem wile osób które jak uważały znały odpowiedź i tu psikus gdyż do dnia dzisiejszego ani polonista, wykładowca filozofii, ..., i na koniec co najważniejsze nawet 4 księży nie udzieliło mi odpowiedzi na tak oczywiste pytanie. Czy wśród wszystkich znakomitości przebywających na tym forum znajdzie się ktoś kto zna sposób kierowania się w wyborze czy mamy w danym momencie do czynienia z jednym czy też drugim pojęciem? Uprzejmie proszę o nie udzielanie odp. typu czarny kot to zabobon , a pierwsza gwiazdka tradycja gdyż nie jest to żadna odpowiedź. Jeżeli jesteś w stanie powiedzieć dlaczego, kto i na jakich podstawach przypisał jedno i drugie do utartych norm to zapraszam.
Ciekawostką dla niektórych może być odpowiedź wysoko postawionego duchownego w Archidiecezji Gdańskiej który był w stanie wystękać cytuje:" Roznica jest mniej wiecej taka, jak miedzy spiewaniem Gorzkich Zali w kosciolach, a spluwaniem na widok czarnego kota.
Czyli jak dla mnie dno i wstyd dla przygotowania waszych duchownych do dyskusji w tematach tego typu smile Na moje kolejne pytanie w jaki sposób ksiądz odróżnia, że to nie śpiewanie Gorzkich Zali jest zabobonem usłyszałem, że? I tu kolejny raz wstyd i hańba dla kleru, cytuje:" Bo tak się przyjęło" hahahaha czyli mówiąc kolokwialnie dla mnie tego typ rozmowy to gadka chu.. z butem.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Tradycja, a Zabobon....... 26.12.12, 09:33
      Nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego, ale wiem, że polski katolicki zabobon ukradnie i będzie sprzedawał jako "swoją" każdą "tradycję".

      Zaraz po drugiej światówce Europa leżała w gruzach, przemysł wielu krajów był zniszczony, podobnie jak rolnictwo, Europie groził głód. Z resztą nie tylko groził, ale znałem np. pewnego Holendra, który opowidał mi jak w dzieciństwie, właśnie zaraz po wojnie najnormalniej w świecie on i jego rodzina głodowała.

      Nie inaczej było w tzw. strefie sowieckiej, w tym w młodym PRLu. Władze, czyli komuniści musieli coś wymślić z rybą na wigilię - a na dalekomorskie połowy nie było ani środków, ani możliwości. Wymyślili więc najtajszą możliwą rybę do hodowli w każdej sadzawce i sprzedali tego karpia jako "nową, świecką tradycję".

      Dzisiaj nikt już o wstrętnym, komunistyczno-stalinowskim rodowodzie krapia nie pamięta, za to nasze klechy sprzedają karpia wigilijnego jako wielką Tradycję, i jak to u nas tradycja od razu zrobiła się "narodowa", "staropolska", no i oczywiście "katolicka".

      Jaja się ostatnio porobiły, bo obrońcy praw zwierząt protestują przeciw "nieprofesjonalnemu" szlachtowniu krapi każdy na własny użytek, to właśnie widziałem i słyszałem w tivi katolickiego klechę, który oczywiście bronił żywego karpia w wannie i atakował nadwrażliwych "neobolszewików" z flanki "Naród-Tradycja-Wiara-Ojców".

      Katolicki Zabobon w Polsce po prostu tak działa. I jak w przypadku każdego zabobonu opiera się na świadomym kłamstwie tak mocno, że musi kłamać już w sprawie zupełnych dupereli.

      Kłaniam się nisko.
      • szpalkaa Re: Tradycja, a Zabobon....... 26.12.12, 10:41
        Dziękuję bardzo za zainteresowanie i miło przeczytać tekst który pokrywa się w znacznym stopniu z moimi poglądami ponieważ oczekiwałem sama odpowiedź na problem w temacie to nie koniec problemu który staram się wyjaśnić osobom z najbliższego otoczenia (naturalnie ślepo wierzące w przekazywane im słowo "boże")

        Moim skromnym zdaniem owej różnicy nie znajdziemy ani jednej patrząc oczami osoby "myślącej". Mianowicie Tradycja jest to w skrócie przekazywana z pokolenia na pokolenie jakaś treść, np. obyczaj, pogląd, sposób myślenia, norma społeczna itp.

        Idąc tym tropem jeden z najpospolitszych Zabobonów jakim jest "czarny kot" również jest tradycją, gdyż każdy z nas dowiedział się o ukrytym znaczeniu w/w zwierzaka od "kogoś", a nie stwierdził to z własnych obserwacji. Dlatego uważam, iż każdy zabobon jest, bądź może być tradycją jak i przeciwnie.

        Podsumowując: Skoro Tradycja równa się Zabobon i Zabobon równa się Tradycji. Znaczy to, iż każdy kto uważa się za Katolika praktykującego dwa dni temu (24 grudnia) dotrzymując Tradycji, np. 12 potraw, pierwszej gwiazdki, i wielu, wielu innych zapewne, popełnił nie jeden ciężki grzech prawda? Ponieważ wiara w Zabobony (Tradycje) według tej religii jest powodem do spowiedzi.

        Oczywiście w woli ścisłości, tym jednym jakże banalnym i codziennym pytaniem(przykładem) nie sugeruję żadnych antyreligijnych działań, a po prostu chciałbym dać powód do przemyśleń dla ludzi z otwartym umysłem. Każde słowo krytyki i kontrargumentacji jest mile widziane gdyż jestem tylko człowiekiem i miałem prawo na pomyłkę. W gruncie rzeczy dyskusja osób nie zgadzających się jest wręcz mile widziana smile

        Na koniec odnośnie historii o karpiu ( którego osobiście nie znoszę) jestem lekko zaskoczony, gdyż dzień przed Wigilią w jednej ze znanych rozgłośni radiowych uraczyli nas opowieścią podobną jednakże krajem pochodzenia były Chiny.

        Wesołego drugiego dnia Świąt
      • baba-jaga Re: Tradycja, a Zabobon....... 27.12.12, 01:03
        rozumiem iż chodzi o różnicę między tradycją religijną a zabobonem? Możnaby dodać zabobonem religijnym, jeśli zaczniemy się dopatrywać np. jakiejś analogicznej sytuacji w nauce, czy też badaniu naukowym, i oznaczaniu różnicy między jakimiś danymi wyjaśnialnymi racjonalnie i wedle zasad naukowych, a danymi przypadkowymi, nie poddającymi się takiej racjonalizacji. Tak samo w religii, co nie podlega racjonalizacji i kontroli dogmatyczno-doktrynalnej danej instytucji religijnej może być odrzucone np. jako herezja albo zabobon, oplute Gorzkimi Żalami, etc. Ale jest jeszcze psychologiczny punkt widzenia (bardziej jungowski niż freudowski) wedle którego zabobon jako taki, tak samo jak i ogólnie religia, czy np sny należą do
        sfery kulturowej określonej grupy społecznej, wyrażającej nieuświadomiony materiał życia psychicznego, tzw. Kolektywna Nieświadomość. Istnieją w różnych kulturach różne powtarzalne schematy, cykle pewnych pozytywnych i negatywnych doświadczeń kojarzonych z poprzedzającymi je 'symptomami', znakami pochodzącymi z podświadomości, które mogą choc wcale nie muszą w pewien nawet nieświadomy sposób 'amortyzować' zbliżające się doświadczenie. Człowiek wcale nie musi spluwać za siebie, ale zdwaja ostrożność, koncentracje w tym czasie lub nie podejmuje istotnych decyzji. Ale, nie będę się rozpisywać, na te tematy napisano ciężkie tomiska, dostępne zresztą na naszym swawolnym skądinąd ryneczku. A księdza radzę obchodzić szerokim łukiem w takich kwestiach, bo nie jest on wiary-godnym źródłem informacj ani na tematy duchowe ani rzetelnie religijne czy intelektualne. Chyba że chodzi Ci tylko o publiczne ośmieszenie takiego bałwana, który woli być bałwanem? Byłoby to iście jałowym zajęciem, i utratą drogocennej energii.
        • uff.o Re: Tradycja, a Zabobon....... 27.12.12, 01:26
          'Kapłany, mordercy proroków, stoją u wrót Raju, sami tam nie wchodząc i nikogo nie wpuszczając' Raj to metafora spełnienia człowieka, intelektualno-twórczego Spełnienia. Po co się zatrzymywać i pytać o drogę bandyty, oszusta i złodzieja? Tym nardziej jeśli się wie kim on jest. To po co kapłan? Kapłan to tylko jedna z nieskończonych masek Persony. Nie liczy się maska, liczy się osobowość, ewolucja. Ale żeby istniało doświadczenie czyli materiał dla świadomości, muszą być maski. Nie warto się tylko do nich przywiązywać emocjonalnie. Przecież życie to tylko gra.....edukacyjna.
      • diabollo W obronie polskości i człowieczeństwa 29.12.12, 09:16
        W obronie polskości i człowieczeństwa

        Wojciech Maziarski

        Oto misja dla prawicy na Boże Narodzenie: sprostować kłamstwa lewaków i wykazać, że karp w reklamówce czuje się jak ryba w wodzie. Poza tym godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, by zabijać go młotkiem, jak to czynili ojcowie nasi.

        Ofensywa ruszyła w weekend przed Wigilią w wielu mediach. Mnie najbardziej urzekł tekst Marzeny Nykiel, która na portalu wPolityce.pl przedstawia się jako „absolwentka filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego”. Pani filozof zakomunikowała, że „ideologiczne podglebie, z którego wyrosła kampania » Jeszcze żywy karp «, zbudowane jest na filozoficznym utylitaryzmie, hedonizmie i absolutyzacji wolności. Kryje się za nim zgoda na aborcję i eutanazję”.

        Tak oto pod powłoczką karpia cywilizacja śmierci niepostrzeżenie zapuszcza płetwy na nasze wody.

        W wigilijną noc abp Józef Michalik ujawnił, że zło przebiera się też w szaty obrońcy kobiet. Konwencja o zwalczaniu przemocy domowej to atak na tradycyjny model rodziny. - To wielkie kłamstwo, które przejęliśmy z Unii Europejskiej, że kultura, tradycja, religia rodzi przemoc - mówił arcybiskup.

        Poszło o zapis, w którym państwa zobowiązują się do rugowania "uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn". - W którym miejscu Ewangelia mówi o przemocy? Gdzie Kościół zachęca do przemocy? - grzmiał hierarcha.

        Nigdzie. I nikt takiego zarzutu Kościołowi nie stawia. Łatwo jednak wskazać fragmenty Ewangelii, które mogą posłużyć jako uzasadnienie dla społecznej niższości kobiet. Ot, choćby: "Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła (...) jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim".

        Jak dziś interpretować te słowa? I na czym właściwie polega "tradycyjny model rodziny", o którym mówił abp Michalik?

        W czwartek Antoni Macierewicz straszył w TV Trwam: "Słyszymy o in vitro, o tzw. związkach partnerskich, o atakach na chrześcijaństwo, o bezczeszczeniu krzyża, obrazu Madonny. () Nasila się wszystko to, co przybiera kształt apokaliptycznego ataku na człowieczeństwo".

        Rodacy, nie dajmy się! Brońmy naszej tradycji i tożsamości. Niechaj każda żona będzie poddana mężowi. Niechaj przyniesie mu w siatce karpia. Niech on zabije go młotkiem. Tylko tak zdołamy ocalić naszą polskość i nasze człowieczeństwo.

        wyborcza.pl/1,75968,13117866,W_obronie_polskosci_i_czlowieczenstwa.html
    • zawszekacperek Re: Tradycja, a Zabobon....... 29.12.12, 19:47
      Może to pomoże w zrozumieniu problemu:

      www.traditia.fora.pl/szatan-nie-umarl-ezoteryka-okultyzm-balwochwalstwo,44/czym-sa-zabobony,1296.html
      W końcu opracował to tuz intelektualny "Andrzej Wronka. Absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego, zajmujący się obroną wiary katolickiej przed działalnością sekt i błędnych duchowości." smile
      A definicja zabobonu, to już miodzio:
      Pojęciem tym określa się wiarę w zależność zachodzącą pomiędzy jakimś zjawiskiem a wykonywaniem określonych praktyk magicznych, celem zapobieżenia nieszczęściu lub przeciwnie, aby zapewnić sobie szczęście, przy czym sama zależność jest pozbawiona podstaw racjonalnych czy logicznych.

      Jak się to ma do ekwilibrystyki wykonywanej przy ołtarzu? Oto jest pytanie! smile

      Kacperek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka