Witam serdecznie. Krótko, zwięźle i na temat: w sieci można się spotkać z niezliczoną ilością stwierdzeń, iż coś nie jest Zabobonem ale Tradycją

Od tygodnia nurtuję mnie gdzie leży ta granicą która pozwala wam stwierdzić, że coś nie jest w/w zabobonem lecz tradycją? Poruszyłem wile osób które jak uważały znały odpowiedź i tu psikus gdyż do dnia dzisiejszego ani polonista, wykładowca filozofii, ..., i na koniec co najważniejsze nawet 4 księży nie udzieliło mi odpowiedzi na tak oczywiste pytanie. Czy wśród wszystkich znakomitości przebywających na tym forum znajdzie się ktoś kto zna sposób kierowania się w wyborze czy mamy w danym momencie do czynienia z jednym czy też drugim pojęciem? Uprzejmie proszę o nie udzielanie odp. typu czarny kot to zabobon , a pierwsza gwiazdka tradycja gdyż nie jest to żadna odpowiedź. Jeżeli jesteś w stanie powiedzieć dlaczego, kto i na jakich podstawach przypisał jedno i drugie do utartych norm to zapraszam.
Ciekawostką dla niektórych może być odpowiedź wysoko postawionego duchownego w Archidiecezji Gdańskiej który był w stanie wystękać cytuje:" Roznica jest mniej wiecej taka, jak miedzy spiewaniem Gorzkich Zali w kosciolach, a spluwaniem na widok czarnego kota.
Czyli jak dla mnie dno i wstyd dla przygotowania waszych duchownych do dyskusji w tematach tego typu

Na moje kolejne pytanie w jaki sposób ksiądz odróżnia, że to nie śpiewanie Gorzkich Zali jest zabobonem usłyszałem, że? I tu kolejny raz wstyd i hańba dla kleru, cytuje:" Bo tak się przyjęło" hahahaha czyli mówiąc kolokwialnie dla mnie tego typ rozmowy to gadka chu.. z butem.