Dodaj do ulubionych

Korwin, syn Popisa, pan Orliński

04.06.14, 23:56
Korwin, syn Popisa
Medialną panikę związaną z wygraną Korwina obserwuję z rozbawieniem. Jak już pisałem - nie widzę powodów do darcia szat.
Jakaś skrajna prawica być musi (z definicji). Z dwojga złego wolę fiśniętych libertarian od fiśniętych nacjonalistów, dlatego wcale nie czekam z utęsknieniem na rozpad partii Korwina.
Pewnie się w końcu rozpadną, ale to co wyrośnie na tej glebie będzie prawdopodobnie jakąś kolejną inkarnacją nacjonalistycznego kibolstwa. Komu do tego śpieszno? Dlaczego właściwie Korwin budzi panikę większą od niegdysiejszego Giertycha?
Moja hipoteza: bo większość uczestników tej debaty stara się nie dostrzec słonia w pokoju, który odpowiedź ma wypisaną wielkimi literami na swoim cielsku. Korwin nie jest obcą naroślą na zdrowej tkance Trzeciej Rzeczpospolitej, odwrotnie, to jest jej krew z krwi, kość z kości.
Establishment Trzeciej Rzeczpospolitej wpadł w panikę, bo widzi w Korwinie własne odbicie w krzywym zwierciadle. Rzeczy, które Korwin wygaduje, brzmią szokująco obrzydliwie - a jednocześnie są po prostu logicznym rozwinięciem światopoglądowych fundamentów miłościwie nam panującego ustroju.
Czym właściwie obrzydliwe żarciki na temat gwałtu czy rasy w wydaniu Korwina różnią się od analogicznych żarcików tego celebritto di tutti celebritti, niepolitycznie poprawnego Kuby Wojewódzkiego? Czym to się różni od dowcipasków gwiazd polskiej sceny kabaretowej, co to z imponującą odwagą nabijają się z gejów albo nawet (gasp!) feminazistek?
W czym lepsi od Korwina są aktorzy, którzy wylansowali swoje twarze dzięki naszym podatkom, żeby odprzedać je bankom? I teraz występują w nejtiwach obchodzących zakaz reklamowania OFE albo udzielają sążnistych wywiadów, jak zajebiaszczo im się żyje za bankowy szmalec?
Weteranom blogosfery dobrze znany jest fenomen „gejokorwinizmu”, czyli osób popierających obyczajowe postulaty lewicy, ale zgadzających się z Korwinem w sprawie jego „logicznych poglądów na gospodarkę”. Wiadomo, bogaty gej sobie poradzi. A biednych nie ma, biedne mogą być najwyżej zwykłe pedały.
W czym są lepsi ci  działacze ruchów społecznych na rzecz komercyjnej edukacji, co to totalnie wewogle są za lewicą, paradą równości, Oburzonymi i legalizacją skręta. Ale ich dzieci chodzą na Bednarską, bo przecież nie będą się mieszać z tym motłochem w szkołach publicznych.
W ostatnich dniach gejokorwinizmowi doszedł dżenderowy odpowiednik. To femikorwinizm, który popiera postulaty dotyczące aborcji czy antykoncepcji, ale żeby zaraz jakieś żłobki? Z budżetu? No nie, przecież Nika Bochniarz już płaci za duże podatki.
Bajka o biedzie wynikającej z rozrzutności i lenistwa biednych, bo król truskawek nie może znaleźć chętnych do pracy, a z samej wody zaoszczędzonej na zakręcaniu kranu podczas mycia zębów ubodzy mogą zaoszczędzić fortunę, panie, fortunę, jest w naszym kraju ważniejsza od konstytucji czy katechizmu. Konstytucję przecież pisano z tą bajką na uwadze, a oba polskie kościoły, otwocki i falenicki, jednoczy energiczne zapraszanie kupców do świątyni.
Establishment ma z Korwinem problem, bo nie ma dla niego dobrej riposty. Korwin bierze jego ideologię i doprowadza ją do logicznej konkluzji.
Jeśli wierzymy, że obniżanie podatków i deregulacja prowadzą do wzrostu - no to czemu nie obniżyć jeszcze bardziej i nie zderegulować wszystkiego. Jeśli rozwijamy szkolnictwo komercyjne kosztem publicznego - no to chcemy mieć dziedziczne plebs i arystokrację, nawet jeśli mamy gęby pełne frazesów o demokracji.
Frazesami hojnie obdarowujemy też Ukraińców, ale traktujemy ich na przejściach granicznych tak, jakbyśmy chcieli ich wepchnąć w objęcia Putina. W czym więc gorszy Korwin, który głosi to samo, ale bez hipokryzji?
To samo ze żłobkami i przedszkolami - jeśli nie będą dostępne powszechnie, młode matki będą uwięzione w kuchni. Femikorwinizm to też korwinizm, tyle że pełen zakłamania.
Nie da się zakwestionować korwinizmu, zgadzając się jednocześnie z nim w potępieniu dla wszelkich form „socjalizmu”. Jego wywody wydają się „logiczne” tylko tym, którzy dzielą te same założenia, bo z głupich założeń wyjdą wnioski tyleż głupie - co logiczne.
Trzecią Rzeczpospolitą zbudowano na tych założeniach. Czas na ich rewizję.
Na razie zwalczającym Korwina mam ochotę pojechać spafarazowanym Gogolem: co zwalczacie? Siebie samych zwalczacie!

wo.blox.pl/2014/06/Korwin-syn-Popisa.html





--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek
    • podjadek57 Re: Korwin, syn Popisa, pan Orliński 05.06.14, 11:57
      > Nie da się zakwestionować korwinizmu, zgadzając się jednocześnie z nim w potępi
      > eniu dla wszelkich form „socjalizmu”
      Powiedzmy sobie wprost, krytykowanie jakiejkolwiek formy "socjalizmu" czyni krytykanta korwinistą.
      I tak ci u nasz jest jak z przysłowiowym kolorem samochodu.
      Wg dochtór Hanny Wujkowskiej kolor może być dowolny pod warunkiem, że czarny.
      Wg innych, wiedzących lepiej (takich politycznych sióstr Ratched z "Lotu nad kukułczym gniazdem") kolor może być dowolny pod warunkiem, że różowy (?) a może nawet czerwony.
      • grzespelc A o co Ci tak konkretnie chodzi? 05.06.14, 12:39
        • podjadek57 O tęczę 05.06.14, 13:23
          • chickenshorts Kontekst i... cudzysłowny niuans 05.06.14, 17:22
            podjadek57 napisał:

            > > Nie da się zakwestionować korwinizmu, zgadzając się jednocześnie z nim w
            > potępi
            > > eniu dla wszelkich form „socjalizmu”

            > Powiedzmy sobie wprost, krytykowanie jakiejkolwiek formy "socjalizmu" czyni kry
            > tykanta korwinistą.

            Eee... ten „socjalizm” w art. Orlińskiego to chyba ironia na temat argumentu Korwinistów (czyt. sporej grupy Polaków). W końcu - bez podatków nie może być państwa socjalnego.
            • podjadek57 Re: Kontekst i... cudzysłowny niuans 05.06.14, 17:45
              chickenshorts napisał:


              > Eee... ten „socjalizm” w art. Orlińskiego to chyba ironia na temat
              > argumentu Korwinistów (czyt. sporej grupy Polaków). W końcu - bez podatków n
              > ie może być państwa socjalnego.

              A może tak:
              Eee... ten „socjalizm” wart Orlińskiego to chyba ironia ???

              A może całemu artykułowi należy się umieszczenie w cudzysłowie?

              Wybacz mój komencik odnosił się trochę szerzej - do tryndu na tym forum.

              Tak na marginesie, jedynym prostym argumentem przeciw JKM jest on sam.
              Gdyż on wielkiej wartości rynkowej sobą nie reprezentuje, no chyba, że utrzymałby się z grania w karty.
              • diabollo Re: Kontekst i... cudzysłowny niuans 07.06.14, 15:32
                Ten "socjalizm" to malutki pikuś jest.

                To wszak nie jakiś małoletni entuzjasta i wyborca "Nowego Prawactwa", ale wybitny intelektualista czcigodny Gumpel, w dość niewinnych tekstach krytycznych wobec darwinizmu ekonomicznego dostrzega "ducha Feliksa Edmundowicza".

                Młodszym czytelnikom wyjaśnię, że pan Feliks Edmudowicz Dzierżyński był twórcą organów bezpieczeństwa a co za tym idzie terroru rewolucyjnego i porewolucyjnego w bolszewickiej Rosji.

                Kłaniam się nisko.
                • gumpel Re: Kontekst i... cudzysłowny niuans 07.06.14, 15:56
                  Diabollo nie przekręcaj. Od czekisty dostało Ci się za sposób myślenia, a nie za treść. Zresztą o ile dobrze pamiętam to tym mianem obdarzyłem Cię za zdemaskowanie Palikota jako ukrytego prawicowca w kontekście jego wypowiedzi o kobietach, a nie w dyskusji o ekonomii.


                  G.
                  • diabollo Re: Kontekst i... cudzysłowny niuans 09.06.14, 19:47
                    Zgadza się, czcigodny Gumpelu.
                    Pan Palikot właśnie się pokajał za to, że jego działania "mogły być odebrane jako walka z religją"... Jaką religią? Gdzie? W Polsce?

                    Mam nadzieję, że nie doszukasz się w powyższym ducha Himmlera.

                    Kłaniam się nisko.
    • podjadek57 Jak to w liberalnym kraju 09.06.14, 15:35
      JSW: rozpoczął działalność nowy, już 45-ty związek zawodowy

      W czerwcu br. w Jastrzębskiej Spółce Węglowej rozpoczął działalność 45-ty związek zawodowy. To Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80 KWK Borynia-Zofiówka-Jastrzębie JSW SA
      Władze spółki wskazują, że jeszcze pod koniec 2013 roku w JSW działało 40 zakładowych organizacji związkowych, jednak od lutego do czerwca tego roku działalność związkową rozpoczęło 5 nowych organizacji związkowych.

      Pojawiły się: Związek Zawodowy Kadra-Solidarność 80 JSW SA KWK Borynia-Zofiówka-Jastrzębie ruch Zofiówka, Komisja Zakładowa Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80 Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA z siedzibą w KWK Budryk, Związek Zawodowy Solidarność Pracowników JSW SA z siedzibą przy KWK Krupiński, Związek Zawodowy Porozumienie Pracowników JSW SA z siedzibą w KWK Krupiński w Suszczu i najnowszy - Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80 KWK Borynia-Zofiówka-Jastrzębie JSW SA.

      Do założenia związku zawodowego, zgodnie z Ustawą o związkach zawodowych, wystarczy 10 chętnych, a zarząd związku ma prawo wskazać pracowników podlegających ochronie.

      W przypadku, gdy związek liczy na przykład 131 członków ochronie podlega 10 osób, a gdy liczy 2001 członków - 50 osób.

      Jak wskazują władze spółki, w JSW łączna liczba członków związków zawodowych przekracza liczbę pracowników spółki i na koniec marca wynosiła 26 432 osoby. Jest to możliwe, ponieważ niektórzy pracownicy należą do kilku związków. W ten sposób na koniec marca tego roku stopień uzwiązkowienia załogi JSW wynosił 121,4 procent.

      Aktualnie ze zwolnienia od obowiązku świadczenia pracy na pełen etat z powodu działalności związkowej zwolnionych jest 76 pracowników, a 6 na pół etatu.

      W Jastrzębskiej Spółce Węglowej działają obecnie następujące związki:
      ZOK NSZZ "Solidarność" JSW S.A., 44-330 Jastrzębie Zdrój, ul. Zielona 16A
      ZZ "Solidarność Pracowników JSW S.A. z siedzibą przy KWK "Borynia"
      NSZZ "Solidarność "Jas-Mos" z siedzibą przy KWK "Jas-Mos"
      ZZ "Solidarność Pracowników JSW S.A. z siedzibą przy KWK "Pniówek"
      ZZ "Solidarność" Pracowników JSW S.A. z siedzibą przy KWK "Krupiński"
      Federacja Związków Zawodowych Górników JSW S.A. (KWK "Zofiówka)
      ZZG JSW S.A. "Borynia"
      ZZG JSW S.A. "Budryk"
      ZZG JSW S.A. "Jas-Mos"
      ZZG JSW S.A. "Krupiński"
      ZZG JSW S.A. "Zofiówka"
      ZZG JSW S.A. "Pniówek"
      ZZG JSW S.A. ZLM
      ZZG JSW S.A. ( KWK "Krupiński")
      ZOK ZZG w Polsce JSW S.A. KWK "Pniówek"
      ZZ "Kadra" Pracowników JSW S.A. 44-330 Jastrzębie-Zdrój, ul. Towarowa 1
      ZZ "Kadra" JSW S.A. KWK "Borynia"
      ZZ "Kadra" KWK "Jas-Mos"
      ZZ "Kadra" JSW S.A. KWK "Krupiński w Suszcu
      ZZ "Kadra" JSW S.A. KWK "Pniówek"
      ZZ "Kadra" JSW S.A. KWK "Zofiówka"
      ZZ "Kadra" JSW S.A. ZLM
      ZZ Pracowników Technicznych i Administracyjnych przy KWK "Budryk"
      ZZK "Solidarność 80" w Jastrzębiu Zdroju ( KWK "Jas-Mos")
      ZZK "Solidarność 80" KWK "Borynia’ w Jastrzębiu Zdroju
      ZZ "Kadra-Solidarność 80" JSW S.A. KWK "Krupiński" w Suszcu
      ZZ "Kadra-Solidarność 80" Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. KWK "Borynia-Zofiówka-Jastrzębie" Ruch "Zofiówka"
      ZZ Pracowników Dozoru i Administracji JSW S.A. KWK "Krupiński"
      ZOK ZZ Kontra" przy JSW S.A., 44-335 Jastrzębie-Zdrój, ul, Rybnicka 6
      ZZ "Kontra" - Konfederacja z siedzibą przy KWK "Pniówek"
      ZOK NSZZ "Solidarność 80"JSW S.A z siedzibą w KWK "Pniówek"
      ZOK ZZRG w Polsce przy JSW S.A. (KWK "Pniówek")
      Komisja Zakładowa WZZ "Sierpień 80" JSW S.A. (KWK "Pniówek")
      Komisja Zakładowa WZZ "Sierpień 80" JSW S.A. z siedzibą w KWK "Budryk"
      WZZ "Sierpień 80" KWK "Borynia-Zofiówka-Jastrzębie" JSW S.A.
      ZOK ZZ "Przeróbka" JSW S.A. (KWK "Borynia")
      ZZ "Przeróbka" JSW S.A. z siedzibą w KWK "Jas-Mos".
      ZZ Jedności Górniczej Zarząd Zakładowy JSW S.A. (KWK "Pniówek").
      ZOK ZZMWK w Polsce (KWK "Borynia")
      Wolny Autonomiczny Związek Zawodowy JSW S.A. KWK "Pniówek" w Pawłowicach
      ZZ "Jedność" Pracowników JSW S.A. z siedzibą w KWK "Budryk"
      ZZ "Jedność" Pracowników JSW S.A. KWK "Krupiński"
      ZZ "Kadra" JSW S.A. KWK "Budryk"
      Związek Zawodowy "Wsparcie" JSW S.A. KWK "Budryk"
      Związek Zawodowy "Porozumienie" Pracowników JSW SA.
      -----------------------
      Premier przedstawia propozycje wsparcia górnictwa

      Polscy producenci węgla znajdują się w ciężkiej sytuacji. Nadpodaż surowca oraz jego niskie ceny nakazują się niepokoić o dalsze losy branży.

      Stąd w czwartek 5 czerwca premier Donald Tusk rozmawia z górniczymi związkami. W trakcie spotkania zostanie m.in. omówiony raport z prac międzyresortowego zespołu ds. funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego.

      Miałyby między innymi zostać utworzone Państwowe Składy Węgla w celu uporządkowania handlu surowcem na rynku wewnętrznym. Ponadto związki domagają się ograniczenia importu węgla, głównie z Rosji. Liczą, że ten ich postulat doczeka się realizacji.

      W Sejmie jest już projekt ustawy dotyczący prolongaty zobowiązań publiczno-prawnych Kompanii Węglowej - jakie objęła ona po byłych spółkach węglowych - wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
      (...)
      • diabollo Re: Jak to w liberalnym kraju 09.06.14, 15:56
        No, właśnie jeszcze tylko na Śląsku i w kopalniach ostały się resztki związków zawodowych i stosunków pracy na modłę niemiecką.

        W reszcie kraju i w sektorze prywatnym (zatrudniającym 80% pracujących w Polsce) na szczęście panują wzorcowe stosunki pracy dzikiego kapitalizmu peryferii na modłę rosyjską, tudzież ukraińską.

        Ale nie ma co załamywać rąk!
        Kopalnie sprywatyzujemy, albo zamkniemy. Węgiel w razie czego sprowadzimy z Australii.
        Roszczeniowców z Wolnych Związków Zawodowych pałami rozpędzimy.

        Tak nam dopomóż Bóg, Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci!

        Jebać Gejropę, dał nam przykład Władimi Władimirowicz jak zwyciężać mamy.

        Pod twoją obronę uciekamy się, prowadż wodzu Mikke na Brukselę.

        Kłaniam się nisko.
        • podjadek57 Nie ma to jak na państwowym 09.06.14, 16:31
          WUG: będzie kolejna kontrola w kopalni Sośnica-Makoszowy

          Nadzór górniczy ponownie skontroluje kopalnię Sośnica-Makoszowy, gdzie według doniesień prasowych górnicy pracowali przy stężeniach metanu kilkakrotnie przekraczających dopuszczalną normę - podał Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach.
          Ostatnie kontrole w tej kopalni nie wykazały nieprawidłowości - wynika z informacji WUG.

          Wykonujący obowiązki prezesa WUG Mirosław Koziura powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej, że w artykule "Gazety Wyborczej" z tego dnia chodzi prawdopodobnie o ścianę wydobywczą o największym zagrożeniu metanowym w kopalni Sośnica-Makoszowy, która z tego powodu objęta jest szczególnym nadzorem Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach.

          "Kontrole, które były prowadzone na tej ścianie są jak zwykle bardzo rygorystyczne pod kątem zagrożenia metanowego, w ostatnim okresie nie wykazały znaczącego wzrostu ilości metanu w obiegowym prądzie powietrza. Jeżeli takie by wystąpiły, w takich przypadkach następuje oczywiście zatrzymanie ściany i konsekwencje dyscyplinarne" - powiedział Koziura.

          Zapowiedział, że w kopalni zostanie przeprowadzona kolejna kontrola pod kątem zagrożenia metanowego. Do kopalni Sośnica-Makoszowy ma też wkrótce trafić jedna z zaprezentowanych w piątek w WUG "czarnych skrzynek" - urządzeń rejestracyjno-pomiarowych, dostarczających informacji o podziemnych zagrożeniach.

          B. prezes WUG Piotr Litwa zwrócił uwagę, że nadzór górniczy kontroluje zagrożone rejony, ale nie jest w stanie być w nich non stop. "Pomiary, które są dokonywane, są chwilowe. Co się dzieje w okresie pomiędzy kontrolami, dokładnie nie wiemy, za wyjątkiem analizy, która pochodzi z obserwacji kopalnianych. Ponieważ życie nauczyło nas tego, że musimy mieć ograniczone zaufanie do tego typu pomiarów, dlatego +czarna skrzynka+ będzie m.in. w tym rejonie" - podkreślił Litwa.

          Jak napisała "Gazeta Wyborcza", górnicy w kopalni Sośnica-Makoszowy pracowali przy stężeniu metanu pięciokrotnie przekraczającym dopuszczalną normę, bo ich przełożeni chcieli nadrobić zaległości. Dziennik powołuje się na relacje górników z 15, 16 i 19 maja, nagranych już po ich wyjeździe na powierzchnię.

          Rozmowy prowadzili między sobą górnicy pracujący zwykle między zmianami i zajmujący się demontażem sprzętu. Według gazety, na zagrożenie, o którym alarmowali pracownicy, nie reagowali ich przełożeni, by nie dochodziło do zatrzymania prac. Kiedy wszczęto kontrolę pracownicy dozoru zaprzeczyli, by zmuszali ludzi do pracy w warunkach zagrażających życiu.

          Sośnica-Makoszowy należy do kopalń najbardziej zagrożonych metanem. Do zapalenia tego gazu doszło tam 13 grudnia ubiegłego roku, wówczas trzech górników zostało poparzonych. Prawdopodobnie gaz uwolnił się z tzw. zrobów ściany wydobywczej, czyli miejsc po eksploatacji węgla. Kilka tygodni wcześniej w tej samej kopalni po zapaleniu metanu poparzonych zostało dwóch górników.
          ----------------------------
          Ode mnie:
          Tylko ludzi szkoda sad


          • diabollo Re: Nie ma to jak na państwowym 09.06.14, 16:40
            No, właśnie wszystko idzie w dobrym kierunku zwiększania rentowności i osłabianiu roszczeniowców z Wonych Związków Zawodowych.

            Kłaniam się nisko.
            • podjadek57 Re: Nie ma to jak na państwowym 09.06.14, 17:32
              diabollo napisał:

              > No, właśnie wszystko idzie w dobrym kierunku zwiększania rentowności i osłabian
              > iu roszczeniowców z Wonych Związków Zawodowych.
              >
              > Kłaniam się nisko.

              Aby coś zwiększać musi najpierw to coś być.
              A im więcej organizacji związków zawodowych w jednym zakładzie pracy, to ich siła rośnie tak jak i wolność od odpowiedzialności.
              Mamy kolejny dowód na to, że ilość przechodzi w jakość.
      • grzespelc A tu coś bardziej wiarygodnego: 09.06.14, 19:23
        katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16104774,Kompania_ma_klopoty__bo_jej_wegiel_skazony_jest_panstwowym.html#LokKatTxt
        katowice.gazeta.pl/katowice/1,97222,15926970,_Kompania_Weglowa_nie_ma_przyszlosci__bo_tam_sa_uklady.html#TRrelSST
        Całe szczeście, że są jeszcze związki...
        • podjadek57 Re: A tu coś bardziej wiarygodnego: 09.06.14, 20:33
          Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciw związkom zawodowym. Zwróciłem jedynie, uwagę na pewną, moim zdaniem, patologię oraz pomysły w(ł)adzy z miłościwie rządzącej nami PO pod kierowniczym przywództwem pana Donalda Tuska.
          Poza wszystkim, zabawy tych durni kończą się śmiercią ludzi a tu zabawy już nie ma.
    • podjadek57 ... jak to w liberalnym kraju - ciąg dalszy 11.06.14, 12:00
      Będą kary dla lekarzy, którzy za rzadko wykrywają raka. Rząd przyjął pakiet antykolejkowy
      Zmiany zaproponowane w nowelizacji ustawy zdrowotnej dotyczą jednak nie tylko zniesienia kolejek dla chorych na raka, ale także zapowiadanej od dwóch lat reformy NFZ.
      Zamiast obiecywanej decentralizacji i większej samodzielności dla oddziałów funduszu zapowiada się zmiana w odwrotnym kierunku - wszystkie ważne decyzje będą zależały od ministra, a NFZ będzie tylko od tego, by za nie płacić.

      Będzie kara za pomyłkę lekarza

      Pakiet antykolejkowy zakłada, że będziemy mogli zapisać się do kolejki tylko w jednym miejscu. Jeśli nie pokażemy w ciągu dwóch tygodni oryginału skierowania, zostaniemy wykreśleni. Jeśli nie zgłosimy się w terminie na badanie lub zabieg - wypadniemy z kolejki. Będziemy musieli czekać od nowa, nawet jeśli będzie to miało trwać kilka lat.

      Pacjenci z podejrzeniem nowotworu dostaną od lekarza rodzinnego tzw. zieloną kartę. Dzięki niej nie będą musieli czekać na tomografię, rezonans czy inne badania potrzebne do diagnozy. Karty będą miały niepowtarzalne numery, tak jak teraz recepty. Ma to zapobiec ich fałszowaniu.

      Ministerstwo boi się też masowego wydawania "zielonych kart" wszystkim, którzy tylko nie zechcą czekać w kolejkach. Dlatego karty będą wydawać wyłącznie lekarze, którzy "osiągną minimalny wskaźnik rozpoznawania nowotworów".

      - Nie chcemy, żeby lekarze masowo wysyłali chorych na badania. Dlatego na 15 skierowanych pacjentów co najmniej jeden musi mieć raka - tłumaczy wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

      Jeśli lekarz straci prawo do wydania "zielonej karty", a jednak ją da choremu, u którego będzie podejrzewał raka, to NFZ nałoży na niego karę finansową - 2 proc. wartości całego kontraktu.

      - Odgórnie narzucony wskaźnik jest niewykonalny. Lekarz rodzinny może mieć wśród swoich pacjentów średnio pięć zachorowań na raka rocznie, ale część z nich wykrywana jest od razu u specjalistów. W niektórych regionach jest też więcej zachorowań, w innych mniej. Lekarze ze strachu przed karą pieniężną albo odebraniem prawa do wydawania "zielonych kart poczekają, aż objawy u chorego będą wyraźniej wskazywały na raka. To opóźni diagnozę, zamiast ją przyspieszyć, i cały pakiet weźmie w łeb - przewiduje Andrzej Sośnierz, były prezes NFZ.

      Karaniu za małą liczbę "trafień" sprzeciwiają się lekarze rodzinni. Ze strachu większość z nich być może wcale nie będzie chciała wdrażać u siebie pakietu antykolejkowego.

      Przeciwny jest też prof. Jacek Jassem, szef Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. Napisał o tym kilka tygodni temu w liście do Bartosza Arłukowicza, prosząc o poprawki w projekcie ustawy. Minister nie posłuchał, więc onkolodzy odcinają się teraz od pakietu.

      Resort się tym nie przejmuje. - To normalne, że premiować będziemy tych, którzy przykładają się do pracy i stawiają trafne diagnozy. Wszędzie na świecie tak ocenia się pracę lekarzy, tylko u nas są tacy nadzwyczajnie wrażliwi - mówi Neumann.

      Cała władza w ręce ministra

      Rozczarowanie ekspertów budzą zmiany dotyczące NFZ. Od dwóch lat Arłukowicz i Neumann zapowiadali stworzenie 16 samodzielnych wojewódzkich funduszy zdrowia. Dzięki temu miały zyskać autonomię w podejmowaniu decyzji i sprawniej wydawać pieniądze na leczenie, biorąc pod uwagę lokalne potrzeby zdrowotne, a nie wytyczne narzucone przez centralę.

      Jednak zamiast decentralizacji będzie centralizacja. Dziś prezesa NFZ powołuje premier na wniosek ministra zdrowia. Do prezesa należy wybór dyrektorów oddziałów. To się zmieni: i prezesa, i dyrektorów oddziałów ma powoływać minister zdrowia. Minister ma też powoływać radę NFZ i rady oddziałów wojewódzkich. Będzie też decydować o wszystkim, co dotyczy konkursów na leczenie, czyli o tym, jakie warunki muszą spełniać szpitale i poradnie starające się o kontrakt, jakie są kryteria oceny ofert, ile wydać pieniędzy na poszczególne rodzaje leczenia.

      Minister będzie też zatwierdzać ogólnopolską mapę potrzeb zdrowotnych. Mapa będzie tworzona przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (NIZP) na podstawie lokalnych map zatwierdzanych przez wojewodów. Każdy wojewoda będzie miał do pomocy radę złożoną ze wszystkich konsultantów wojewódzkich oraz "pięciu osób wyróżniających się wiedzą w zakresie zdrowia publicznego". Łącznie rada będzie więc liczyć w każdym województwie 80 osób. Trudno sobie wyobrazić, że kiedykolwiek wszyscy naraz będą mogli się spotkać i zatwierdzić plan. - To rzeczywiście zły pomysł. Zmienimy to - obiecuje Neumann.

      Co do reszty nie widzi problemu: - Chcieliśmy decentralizacji, ale po rocznych konsultacjach zmieniliśmy zdanie, bo nie było zgody w tej sprawie. Zmiany, które proponujemy, dają gwarancję, że Fundusz już nigdy nie będzie działał wbrew ministrowi zdrowia.

      Rola NFZ będzie w nowym systemie czysto techniczna. Ma przeprowadzać konkurs według wytycznych ministra, podpisywać kontrakty i wypłacać pieniądze za leczenie. Natomiast wycena świadczeń będzie należeć do podległej resortowi zdrowia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Powstanie przy niej rada taryfikacji. Jej członkowie będą musieli spełnić wyśrubowane warunki: nie będzie wolno im pracować w szpitalu czy przychodni, które mają kontrakt z NFZ, ani też zajmować się wyceną dla innych firm niż AOTMiT, czy nawet doradztwem w tej dziedzinie. Zakaz dotyczy także ich krewnych i życiowych partnerów. Ministerstwo jest pewne, że znajdzie ekspertów spełniających te wymogi. Sami eksperci wątpią, bo musieliby zrezygnować z wszystkich innych zajęć. 2-3 tys. zł za udział w posiedzeniu rady nie zrekompensuje im zarobków.

      - Takiej centralizacji w zdrowiu nie było nawet za czasów PRL - komentuje Marek Balicki z SLD, były minister zdrowia. Zgadza się z nim Andrzej Sośnierz: - Pieniądze dawało wtedy ministerstwo, ale w terenie dzielił je lekarz wojewódzki, którego powoływał wojewoda. Teraz o wszystkim, od stanowisk do kontraktów, ma decydować minister zdrowia. To chore rozwiązanie.

      Uważają, że łatwiej będzie dawać kontrakty na leczenie po uważaniu. Minister nie poprosi już na piśmie NFZ (jako formalnie niezależnej od niego instytucji) o wyjaśnienie, dlaczego ten czy inny szpital stracił kontrakt albo go w ogóle nie dostał. Wystarczy mu telefon do podwładnego dyrektora. A ponieważ kontrakty będą zależały od ministra, nie skrytykuje go też żaden szef szpitala.

      Zmiany mają wejść w życie 1 stycznia 2015 r.
      wyborcza.pl/1,75478,16132355,Beda_kary_dla_lekarzy__ktorzy_za_rzadko_wykrywaja.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka