diabollo
28.07.14, 08:15
Nauka masturbacji w przedszkolach? 'Ten, kto takie rzeczy rozpowiada, niech poda adresy'
Paweł Kośmiński
- Wskazówki WHO zostały kompletnie przeinaczone. Nie jest to instruktaż, zgodnie z którym opiekunowie przeprowadzają zajęcia praktyczne z masturbacji, takich zajęć nikt nie prowadzi - tłumaczy Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton, komentując inicjatywę ustawodawczą "Stop Pedofilii". Jej twórcy żądają karania za "genderową edukację seksualną" jak za pedofilię.
Pod projektem przewidującym karanie za "genderową edukację seksualną" jak za propagowanie pedofilii, podpisało się 250 tys. osób. Inicjatywa Ustawodawcza "Stop Pedofilii", która rozpoczęła akcję zbierania podpisów, złożyła go już w Sejmie. Teraz chwali się, że w ciągu trzech miesięcy projekt zostanie skierowany do pierwszego czytania.
Niemiecka publicystka "wspierana przez samego Ojca Świętego"
Inicjatywę zatrwożyły "kąciki zabaw" w niemieckich przedszkolach, w których dzieci miałyby być zachęcane do wzajemnego dotykania swoich narządów płciowych. "Nie mogą tylko wkładać przedmiotów do pochwy i odbytu" - zaznacza "Stop Pedofilii". I alarmuje, że rodziców, którzy nie zgodzą się na taką "deprawację", czeka więzienie.
Skąd przeciwnicy edukacji seksualnej biorą takie "obrazki"?
- Oba te przykłady pochodzą z książki niemieckiej publicystki Gabriele Kuby, bardzo popularnej w środowiskach skrajnie prawicowych i skrajnie religijnych. Oba są oparte na mitach - tłumaczy "Wyborczej" dr hab. Jacek Kochanowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Również w Polsce edukacja jest obowiązkowa, niedopuszczalna zaś jest sytuacja, by rodzice nie posyłali dziecka do szkoły albo decydowali, że na lekcje matematyki chodzić będzie, ale na fizykę już nie - tłumaczy.
Kuby to autorka książki "Globalna rewolucja seksualna". Jej recenzję napisał sam ks. Dariusz Oko. Podkreśla w niej, że Kuby jest "przekonaną katoliczką - bardzo cenioną i wspieraną przez samego Ojca Świętego Benedykta XVI".
Natomiast sama autorka przekonuje, że edukacja seksualna to "aktywna inicjacja do seksualności hedonistycznej", zaś "rewolucja seksualna oznacza w sferze politycznej atak na podstawowe wolności demokratyczne, atak skierowany zwłaszcza przeciw chrześcijanom".
Ale wśród przeciwników edukacji seksualnej równie popularna jest książka "Gender - światowa norma polityczna i kulturowa" Marguerite A. Peeters, do której przedmowę napisał abp Henryk Hoser. W jednym z wywiadów biskup diecezji warszawsko-praskiej gender nazywa "herezją" i "zanegowaniem planu bożego w stosunku do człowieka".
"Zajęć praktycznych z masturbacji nikt nie prowadzi"
Dr Kochanowski: - W prawicowej publicystyce raz czytam o niemieckich, innym razem o szwedzkich przedszkolach. Niech osoby, które rozprzestrzeniają takie informacje, podadzą adresy przedszkoli, gdzie rzekomo mają odbywać się takie zajęcia. Nie słyszałem, by ktokolwiek proponował lekcje opisywane przez tę inicjatywę - mówi.
Jednak niezrażony Stop Pedofilii i tak przekonuje, że teraz "na celowniku seksedukatorów znalazła się Polska". Wiążą to z publikacją w rodzimym języku biuletynu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) "Standardy edukacji seksualnej w Europie". Prawicowe media od początku łączyły ją z "ideologią gender", która "chce nam zseksualizować nasze dzieci, doprowadzając przy tym do promocji pedofilii".
- W broszurze WHO czytamy np. o nauce dzieci masturbacji. Jestem za tym, żeby takie zachowania podlegały karze określonej w kodeksie karnym. Dzieci trzeba chronić przed deprawacją - przekonywała w rozmowie z "Wyborczą" Małgorzata Sadurska (PiS). Posłanka sama pod projektem się podpisała.
- Wskazówki WHO zostały kompletnie przeinaczone. Przecież nie jest to instruktaż, zgodnie z którym opiekunowie przeprowadzają zajęcia praktyczne z masturbacji, takich zajęć nikt nie prowadzi - mówi nam Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. - Małe dzieci bardzo często - w sposób naturalny i spontaniczny - dotykają swojego ciała - uszu, nosa, ale także miejsc intymnych. I tak, rzeczywiście czerpią z tego przyjemność - tłumaczy. I dodaje, że właśnie o tym jest mowa w tej broszurze. - Osoby pracujące w przedszkolach muszą wiedzieć, jak w takich sytuacjach reagować. Te instrukcje są w dużej mierze przeznaczone właśnie dla nich.
Ale i tak wytyczne WHO nie są dla Polski obligatoryjne, a MEN prowadzi właśnie badania nad tym, co dzieci i młodzież wiedzą o seksualności i skąd czerpią taką wiedzę. Dopiero potem szefowa resortu Joanna Kluzik-Rostkowska podejmie decyzję dotyczącą ewentualnego wprowadzenia edukacji seksualnej.
Tymczasem Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Pedofilii" i powiązana z nim Fundacja Pro - Prawo do Życia obwiesiła polskie miasta plakatami, na których kłamliwie zrównuje homoseksualizm z pedofilią. Inicjatywa od początku straszyła, że na Zachodzie młodzież uczona jest, że "istnieje wiele rodzajów związków i orientacji seksualnych".
wyborcza.pl/1,75478,16381759,Nauka_masturbacji_w_przedszkolach___Ten__kto_takie.html