diabollo
30.12.14, 07:42
DONATA SUBBOTKO: Panie profesorze, skręcamy w prawo?
KAROL MODZELEWSKI*: Spodziewałem się tego.
Bo na lewo nie ma nic ciekawego?
- Nie widzę w tej chwili w Polsce sensownej lewicy. Nie sądzę, żeby takim ugrupowaniem było SLD i na pewno nie jest nią Twój Ruch Palikota. Są drobne w sensie liczebności i struktur ugrupowania lewicowe wśród młodzieży, ale nie ma partii, która by mogła poważnie wpływać na politykę państwa.
Globalizacja i klimat ideowy naszych czasów rugują rozwiązania lewicowe, socjaldemokratyczne. Jeśli nawet lewica dochodzi gdzieś do władzy, robi to samo, co liberałowie, a nawet bredzi - jak bredzili Blair czy Schröder - że zrobi to samo, co liberałowie, tylko lepiej. Brak lewicy to nie jest wyróżnik Polski. Takie myśli panują nad dzisiejszym światem. Jest przyzwolenie na reguły gry pożądane z punktu widzenia globalnego kapitału finansowego. Ale może wreszcie to się skończy.
Pan ciągle wierzy w wolność, równość, braterstwo - że można mieć je wszystkie naraz?
- Nie wiem, czy można, nikomu się to dotychczas nie udało. Ale jak się nie ma tego wszystkiego naraz, to rodzi się bunt - zawsze.
Przed 1989 r. nie było w Polsce wolności, chwilami była równość i braterstwo, a od 25 lat mamy wolność, za to nie ma równości i braterstwa. Może to kwestia wyboru?
- Ale kto wybrał i za kogo wybrał?
Więc jak pan by wybrał?
- Ja bym wybrał wszystkie trzy.
No ale skoro nikomu na świecie to się nie udało?
- Trzeba próbować. W tym rzecz, że nikt nie spróbował.
Bo może to tylko utopia?
- No, byłem utopistą, wszyscy mamy skłonności do utopii. Gdybyśmy ich nie mieli, tobyśmy się zadowolili trwaniem w tym, co jest.
Jest jakieś państwo, którego ustrój trochę przypomina pana Królestwo Boże?
- Kraje skandynawskie. Są najbliżej mojego ideału, jeśli chodzi o sprawy społeczne, o opiekę. Tam jest sporo socjalizmu i etos z tym związany, który jest doktryną państwową.
Podobno nasza gospodarka goni Szwecję i wyprzedza Norwegię. Świat mówi, że Polska jeszcze nigdy tak świetnie się nie rozwijała.
- Nie jest to żaden argument. Nie trzeba tak słuchać świata, jest nami znacznie mniej zainteresowany, niż nam się wydaje. Świat o polskiej gospodarce nic nie mówi albo niewiele.
Polska gospodarka ma się przyzwoicie jak na to wszystko, co się zdarzyło. W czasie transformacji doszło do znacznego ubytku potencjału ekonomicznego i pozbawienia ludzi, których egzystencja na tym potencjale się opierała, trwałych podstaw egzystencji. Łączy się to z filozofią pozwalającą na dużą rozpiętość pozycji społecznych - przywilejów i upośledzeń. To są rzeczy, które mi się nie podobają.
Na początku lat 90. uważałem, że muszę próbować zbudować alternatywę dla polityki zwanej dzisiaj neoliberalną. To się nie udało. Kiedy zdałem sobie sprawę, że nie ma na to sił społecznych, wycofałem się z polityki w obszar nauki.
Od współczesności wolał pan średniowiecze?
- To trudno powiedzieć, że coś się woli, ale w tak zwanych normalnych czasach, spokojnych, chętniej zajmowałem się swoją robotą. Teraz nic nie robię.
Czyli co pan robi?
- Mam 77 lat. Wydarzenie to dla mnie wyjazd do Krakowa, żeby zobaczyć najmłodszego wnuka. Lubiłbym też pojechać na narty biegowe, ale mówią mi neurolodzy, że jako człowiek po udarze mózgu na nartach biegowych powinienem chodzić, nie biegać. Popływać trochę jeszcze bym chciał. Znarowiłem się za wolnej Polski i lubię Morze Śródziemne. Można powiedzieć, że jestem szczęśliwy. To szczęście ma wymiar osobisty, rodzinny.
CDN...